Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Przyszli ci z gestapo.
Prosić.
Wejdź.
Szarführer, proszę, niech pan zaczeka w sekretariacie.
Proszę.
Doktorze Pulkowski, proszę, niech pan siada.
Kawa?
Kieliszek Sherry?
A więc... Kieliszek, szery i cgaro.
Takich cygar dawno pan nie palił.
Proszę.
Ci z gestapo to prawdziwe osły.
My byśmy dawnych załatwili to między sobą.
Czego pan ode mnie chce?
Jestem inżynierem.
Interesowałem się tym samym, co pan.
Już przed wojną słyszałem o pańskich pracach.
Ja panu nie pomogę.
Przecież ja wszystko wiem.
W 38 roku opatentował pan projekt silnika odrzutowego, a w 39...
Chodzi tylko o pewne szczegóły tego projektu. Ja panu
nie pomogę. Niech pan się zastanowi!
Gestapo poszukiwała pana już od dawna.
No.
Pańskie zdrowie.
O moje zdrowie?
Zatroszczyli się pańscy przyjaciele z gestapo.
Niech pan o tym zapomni.
My jesteśmy z innej gliny.
Będziemy razem pracować.
Niech pan nie myśli o polityce.
A jeśli odmówię?
Doktorze Pulkowski, pańska żona jest nadal w gestapo.
Proszę się zastanowić.
Dam panu trochę czasu.
A na razie zostanie pan tutaj na terenie zakładów.
Spisali się na piątkę.
O co ci chodzi?
Widzisz, jest poważniejsza sprawa niż dzisiejsza dywersja w zakładach Raila.
Mają Pulkowskiego.
Pulkowskiego? I przekazali go Railowi.
Pulkowski nie pójdzie na współpracę z nimi.
Tak sądzisz?
To porządny człowiek.
Nie wystarczy być porządnym człowiekiem, żeby wytrzymać.
Centrala rozkazała odbić Pulkowskiego.
Albo... co albo?
Nie może pozostać w ich rękach.
Poza tym jest potrzebny tam.
Aha.
Rozumiem.
Kiedy dostaniesz pierwszy meldunek od Basi?
A jak jej się uda, to w ciągu dwóch dni.
Te twoje notatki.
Ale niszczę je potem.
Po pierwsze, nie znamy Rajla.
Nie mamy żadnych informacji co do jego zakładu, do terenu. To właśnie zadanie
Basi.
Tego Kazika Okonia. Tak, Okonia. A to dobry chłopak.
Ma głowy na karku.
Postawiłbyś mu piątkę.
Oczywiście. Zresztą stawiam stopnie. Domyślałem się tego.
Postaram się dotrzeć do rajla.
Właśnie jutro nadarza się okazja.
Hejda.
Hejda.
Jestem szczęśliwy, panie Kreisleiter, że raczył mnie pan zaprosić. W porządku,
Puszka. Pan zawsze jest tutaj.
Witam pana.
A gdzie jest inżynier Reil?
Dyrektor powinien zaraz przyjść.
Dyrektor.
Witam. Witam pana, panie Rioletto. Już się bałam, że pan... Jak wiesz, mogłem
nie przyjść. Już dawno nie otrzymałem przyjemniejszego rozkazu. Pan Puszka,
zastępca naszej znakomitości, inżyniera Reina.
Dzień dobry, panu. Dzień dobry.
Panie inżynierze, myślałam, że pan już nie przyjdzie.
Za bardzo lubię ładne kobiety i alkohol.
Ach, pan porucznik. Witam pana.
Panowie się poznają. Porucznik Flos, inżynier Reina.
A pierwszy? Dziękuję.
Wcale nie ma ładnych kobiet.
A co to za facet?
Drodzy państwo, gościmy u nas znakomitego specjalistę z
dziedziny wiedzy okultystycznej, pana profesora...
Rioletto, którego wytępy oglądał w Berlinie sam Hirer. Pan Rioletto jest
nieomylny. Pan Rioletto dla wiele tajemnik z przeszłości i przyszłości, a
Niemcy jesteśmy mistykami, pan Rioletto obiecał przeprowadzić parę drobnych
doświadczeń.
Widywałem takich także w Berlinie.
A, Puszkę.
No, przynajmniej w tym mundurze wygląda pan jak prawdziwy mężczyzna.
Rozmówcie pan, zabawią tu nas sztuczkami. O, to nie sztuczki, to
wiedza.
Autentyczny Prusak, zabobonny jak murzyn.
Poznajcie się, panowie.
Moja prawa ręka.
Puszka.
Jak pan to zrobił?
Proszę wybrać jakąś kartę.
Pomyśleć. I powiedzieć mężowi, co pani wybrała.
Król pik.
No rzeczywiście, ja wybrałam król pik. Tak, rzeczywiście, powiedziała król pik.
Jak dzieci.
To są oczywiście proste i nieskomplikowane zabawy.
Okultyzm zajmuje się problemami znacznie poważniejszymi.
Gdyby zechcieli państwo... Liczymy na pana.
Panie Rioletto, wczoraj bandyci wysadzili w powietrze ważne obiekty
Czy zechciałby pan?
Właśnie.
Musiałbym mieć jakiś przedmiot należący do osoby, która była na miejscu wypadku.
Dam panu.
Oto jest legitymacja jednego z naszych ludzi, którzy zginęli.
To nie takie proste.
To wymaga czasu.
Coś mi przeszkadza.
Nie rozumiem.
Powiem.
Tu na tej sali jest ktoś, kto brał udział.
Kto wie, wie na pewno żarty.
Wolę tę sprawę powierzać policji.
Szefie, może ten czarodziej pomógłby Brunerowi. Niech i pan nie zabrał
dla obel. Mam inne kłopoty.
Niech się tym matrycy... Proszę się nie obawiać. Nie powiem nic więcej.
Chodźmy. Ale nie psujmy sobie wieczoru sprawami zbyt poważnymi.
A na zakończenie jeszcze jeden mały eksperyment. Niech pan wpadnie do mnie
któregoś dnia. Mam dobry koniec.
No a teraz... Do widzenia.
Dziewczyna.
Zgadł pan.
Gdyby pytała o mnie żona naszego wodza, niech pan jej powie, że... A
niech jej pan powie cokolwiek.
Znalazł pan coś?
Są poszlaki.
Widzi pan, niszczenie wyrzutni to nie w tych robotach markacza.
Musieli dokonać rozpoznania.
Dotrzeć do zakładu Braille 'a.
Na naszym terenie opiera grupa szpiegowsko -dywarzyjna, takie jak danie
i pańska głowa.
Moja głowa siedzi mocno na karku, panie Kreisleiter.
I to bez pomocy prestidigitatora.
Jesteś wspaniala dziewczyna.
Ja rozumiem, że mnie chętnie przyjmuje ci Niemców.
Ale ja nie zajmuję się polityką. Dla mnie wszystko jedno. Hitler, nie Hitler.
zawsze będę robić swoje.
Wypijemy?
Może zatańczymy?
Chętnie.
Pamiętasz?
Zobaczyłem ciebie w biurze.
Och, mam dość tej pracy na rampie. Kochanie załatwione, możesz nie pracować
wcale. Aż ja chcę pracować.
Może masz jakąś babcię niemkę?
Albo jakąś dziesiątą wodę po kisielu? Dlaczego?
Zrobiłbym z ciebie moją sekretarkę.
No powiedz mi coś miłego.
Lubię cię, Erwin.
No widzisz.
Te panie od Gauleitera mogą ci pantofle czyścić.
A sekretarkę mam koszmarną.
Podpisałabyś w Wolfslistę?
Może bym podpisała.
Jesteś bardzo rozsądna dziewczyna. Trzeba żyć.
Gdyby wszyscy Polacy byli tak rozsądni.
To tango.
Tańczysz zbyt szybko.
Pani Świta jest jak zawsze bez zarzucu.
Chętnie bym z panem porozmawiał.
Pan przecież nie wierzy w nauki tajemne. A pan wszystko wie.
Tak.
Inżynier Ryle mówi zbyt głośno. Niech mu pan coś powie. Niech pan przekona tego
niedowiarka. Pan się nazywa Hans Kloss.
Jest pan zbyt trzeźwy.
Pan nie pił.
Nie pił pan ani jednego kieliszka.
Ktoś na pana czeka.
Ktoś się niepokoi.
Kto?
Pan nie chce, żebym mówił, prawda?
Ależ proszę bardzo.
Niech się pan broni.
Skąd pan pochodzi?
Z Kłajpedii.
O, pan Puszkę, proszę, proszę do nas.
O dobry gust nigdy pana nie posądzałem.
Paczka do domu.
No tak.
Oto czym się zajmują nasi wypróbowani Niemcy, zamiast... Przepraszam.
Czego pan chce?
Mówi się, czemu zawdzięczam pańską wizytę.
Czyżby pan ją zapomniał?
Niech pan tak się nie boi, Puszke.
Niech pan się przynajmniej na pewien czas przestanie bać.
Trzeba zgromadzić jak najwięcej informacji o niejakim Rioletto.
Prawdopodobnie agent Gestapo.
Niektórych słowców.
Pochodzi za nim.
Najodpowiedniejszy byłby Kazik, ale z nim zobaczę się dopiero pojutrze. Ze mną
też zobaczysz się dopiero pojutrze.
To przekaż.
Za dużo tych zadań.
Czy można panią podwieźć?
Przepraszam, kim pan jest? Poznaliśmy się w sekretariacie zakładów. Nazywam
Rioletto.
Tak, rzeczywiście.
Do zakładów, panie Rioletto.
Proszę bardzo.
Zgłosiłaś się.
Nie lubię tego.
Przepraszam.
Jesteś podniecona.
Z kim się widziałaś?
Zazdrosny?
Pulkowski jest w moim gabinecie.
Przygotuj kawę.
Zaraz wracam.
Panie doktorze, niech się pan trzyma.
Uwolnimy pana.
Nie wiem, kim pani jest i kto panią przysłał.
Zresztą wszystko jedno. Mnie już nie można pomóc. Muszę się zgodzić.
Jeszcze tylko parę dni.
Moja żona, rozumie pani.
Co pana trzymają? W piwnicy dużego białego budynku.
Jakby kto pytał, wrócę za godzinę.
Dobra.
Dziękuje.
Ręce do góry! Szybko, szybko!
Przepustka!
Hartmolke!
Ausweis!
Ausweis!
Kazimierz Truchanowicz! Kradziona przepustka!
Pracujesz na dworcu przeładunkowym.
Tak.
Idź. No idź, idź.
Szybko.
Więc widzi pan.
Oni wiedzą nawet to, że w zakładach Rajla mamy teraz Pulkowskiego.
Rozumiem? Ich agentury pracują lepiej niż nasze.
Całkowite śledztwo w tej sprawie przejmuje teraz Gestapo. To wcale nie
żebyśmy stali na boku. Jeżeli coś złapiesz, Hans, będę ci bardzo
mój podziw? To nie żarty, moi panowie. Musimy znaleźć źródło informacji.
My nigdy nie żartujemy.
Złapanie ich siatki to kwestia dni albo godzin.
Mamy świetnego agenta.
Dobry panie zawiadowco.
To ten skład starcicą na czwórkę trzeba.
Nie wiem, tak mi szef mówił.
A ten nowy... To ja zaraz przyjdę.
No co?
Nie prosisz, żebym mu siadł?
Można tu spokojnie rozmawiać?
Tak.
Dlaczego pan to robi?
Są rozmaici Niemcy.
Są i tacy, do których można mieć zaufanie.
Tam nie mam do was zaufania.
A co masz do wyboru?
Co ja mam do wyboru, jeśli oddałem ci te szkice?
No?
Spóźniłeś się o trzy minuty.
Masz skic?
Ale mam też coś lepszego.
Poczekaj, poczekaj, poczekaj.
Czekaj.
Miałeś chyba rację.
Siadaj.
Co ile minut ukazuje się wartownik między tymi halami.
Chodzi tą asfaltową drogą. Dokładnie. Co ile minut ukazuje się w prześwicie
między tymi halami? No nie wie.
No to rozpoznanie jest niedokładne.
Janek dał nam trzy dni na przygotowanie tej akcji. Słuchaj, chciałem ci
zameldować o sukcesie. Zwerbowałam Niemca od Raila.
Co, w ciągu dwóch dni?
No mów.
Masz piętnaście minut. Za pół godziny będzie tutaj Janek, a potem Baśka.
Chciałbym poznać w końcu tego tajemniczego Janka.
Skończyłeś?
Ile razy mówiłem ci, że nie wolno działać bez mojego zezwolenia? Różany,
będziemy tacy ostrożni, to... Popełniłeś błąd.
Zostałeś zdekonspirowany.
Woda przecieka na pierwszym piętrze.
To teraz pomieszkamy sobie trochę razem.
Mam nadzieję, że nie będziemy się nudzić, co?
Zrewidować?
Na wałoku.
Czemu niepokoisz się?
Oczekujesz kogoś?
Nie szkodzi, to poczekamy razem.
Ale ja nikogo nie oczekuję.
Panowie, to nastąpiła jakaś pomyłka. Nie, skąd. My nie robimy pomyłek, nie.
Sam się zresztą przekonasz. Za parę godzin wyśpiewasz wszystkie nazwiska i
adresy. Ale ja nic nie wiem.
Jak to?
A kto przekazywał wiadomości z zakładu frajla?
Kto organizował napad?
Zostaw, zostaw! To wszystko może mieć znaczenie.
Ty mi jeszcze zatajczysz.
Ja i tak dowiem się, kogo ostrzegłeś.
Dobra, dobra, chłopcy, dosyć, dosyć.
Oni nam jeszcze będą potrzebni.
Wałała spalona.
Prawdopodobnie kocioł. Edward wpadł.
Jak to się mogło stać?
Nie wiem.
Mogło on coś wiedzieć o mnie.
Edward będzie milczał.
Trzeba odwodzić akcję.
Pulkowski jest załamany.
Chodzi o jego żonę.
Widziałeś Kazika?
Nie. Trzeba jeszcze dzisiaj ustalić, co się z nim stało.
Dobrze, pójdę.
Spotkamy się jak zwykle w warsztacie Sopoćki.
I musimy za wszelką cenę dowiedzieć się, skąd mieli adres Edwarda.
Jak Rail?
Lepiej nie pytaj.
Myślę, Janku, że to będzie moja ostatnia akcja.
Dobrze.
Odeślę cię potem do oddziału.
Za późno. Dostrzegna. Ja go znam.
Witam panią.
Czy państwo pozwolą?
Nie wiedziałem, że się znacie.
Ale okazuje się, że porucznik klas zna wszystkie interesujące kobiety w tym
mieście. Po prostu mam szczęście.
Żegnam, panie.
Do widzenia.
Od dziś ja też przestanę się skarżyć na brak szczęścia.
Pajetla, bez ćwiczeń gimnastycznych puszkę.
Chciałem zameldować, że rozmawiałem ze Sturmbannfuhrerem Brunnerem. No i?
Interesuje go pańska nowa sekretarka.
Dziękuję za lojalność, Puszka.
Młode, ładne kobiety interesują wszystkich.
Czy poligon przygotowany?
Prawie. Nie interesuje mnie prawie.
Przysłano pana tutaj do roboty.
Za niedokładność wysyłam na wschodni front.
Tak jest.
16 kwietnia o 10 rano.
Wyjeżdżam z doktorem Pulkowskim na poligon.
Proszę przygotować obstawę. Tak jest.
Rozmawiał pan z Pulkowskim?
Chyba się zgadza. Chyba.
To jest technika, więc człowiek rozsądny.
No dobrze. Teraz niech mi pan powie.
Co robił u pana ten prestidigitator?
Widziałem go w sekretariacie.
O, on też interesuje się pańską
sekretarką. Panie Puszkę, ja nic nie powiedziałem.
Panna Basia na wiele osób.
Na przykład porucznika Klosta z Abwery.
A skąd te informacje?
Słyszałem, jak Rioletto pytał pannę Basię o niego.
Może pan odejść? Tak jest.
A Hitler?
Słuchaj bardzo.
Ja nie lubię dzielić się z nikim.
Nie rozumiem.
Rozumiesz doskonale.
Jeżeli jeszcze raz usłyszę, że któryś z tych to...
Fachowcy to wy jesteście.
Co, postanowiłeś udawać głuchego?
Na co wy jeszcze liczycie?
Słucham?
Co pana do mnie sprowadza?
Panie Puszke?
Dziękuję, nie palę.
Sprawa, z którą do pana przychodzę, jest... jest trudna.
Jesteśmy od trudnych spraw.
Proszę, niech pan siada.
Przychodzę do pana jako uczciwy Niemiec.
Wolałbym konkrety, panie Puszke.
Niejaki Rioletto, prestigitator, jest angielskim szpiegiem.
Rioletto. A dlaczego nie poszedł pan z tym do Brunnera?
A może rozmawiał pan już z nim, co?
Wydawało mi się, że w tych sprawach Abwera czy Gestapo to wszystko jedno.
ale dlaczego właśnie przyszedł pan do mnie?
Powiem wszystko.
O to właśnie chodzi.
Proszę.
Słucham.
Z Brunnerem rozmawiałem wczoraj i przedwczoraj, ale nie odważyłem się.
Myślałem, że z panem będzie mi łatwiej.
Ze mną nie będzie łatwiej, Puste. Jasne?
Jasne.
Byłeś agentem Rioletta, tak?
W 1939 taki jeden pożyczył mi pieniądze i wtedy zjawił się
Rioletto, żądając w zamian pewnych informacji.
Ale ja nie poszedłem na to.
Tego, co mi pożyczył, oddałem przyjacielowi.
Ja miałem przyjaciela w S .A. i on go załatwił.
A teraz... A teraz znowuż... Przyjechał Rioletto, żąda, żebym...
Ja się boję.
On mnie zabije.
Świetne. Znakomite.
Pan myśli, że to żarty.
Wy mi przeszkadzacie pracować.
Nie no, my tylko...
Ochraniamy pana pracę. Ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego.
O, głupstwo.
Pulkowski zrobi swoje i Pulkowskiego należy natychmiast zlikwidować.
Po prostu chodziło o to, żeby pan wysączył z tego Polaka całą wiedzę.
obiecali, że on i jego żona... Oj, oj, oj, ale pan jest naiwny, Rael.
A jeszcze jedno.
Gdzie pan poznał swoją sekretarkę?
Ją niech pan zostawi w spokoju.
A widzę, że pan jest zazdrosny.
Basiu, pozwól na chwilę.
Widzimy, Basiu.
Do kancelarii Führera. Ściśle tajne.
Melduję, że dnia 16 kwietnia
rozpoczynamy próby działania
doświadczalnych silników odrzutowych.
Napisałaś? Tak.
Polski inżynier dr Pulkowski
Polski inżynier dr Pulkowski?
Cieszę się, że odwiedziłeś starego przyjaciela.
Mógłbyś mi ofiarować jakąś butelkę z twoich zapasów?
Bardzo chętnie.
Ale chyba nie po koniaku przyszedłeś, co?
Twoje zdrowie.
Masz coś?
A ty?
No, może i mam.
Interesuje cię sekretarka Raila?
Drobna zdobycz.
Ona nie jest zbyt ciekawa.
A kto?
Ten, dla kogo ona pracuje.
Ten, kto przekazuje informacje od Raila dalej.
No powiedz, powiedz. Nie, Herman. Muszę coś zostawić dla siebie.
Co myślisz o naszym przyjacielu Puszkę?
Puszkę?
Usiłował zwerbować predpidigitatora Rioletto.
Pospiesz się, Herman.
Kazika nie ma w domu.
Matka nic o nim nie wie.
Może jest w tym kotle.
Słuchaj, rajd podyktował mi meldunek do rajstirera.
16 kwietnia rozpoczynają doświadczenia nad silnikami odrzutowymi.
Pulkowski jedzie z nimi na polikon.
W porządku.
To może być dla nas jakaś szansa.
Musimy jak najszybciej sprawdzić, kto to jest Rioletto.
Był u mnie Puszkę i przyznał się do współpracy z tym restytutatorem, który
rzekomo agentem angielskiego wywiadu.
A co z nim?
Myślisz o Kaziku Jedwarczy?
Na pewno.
Myślisz? Tak.
W przeciwnym razie już by nas mieli.
Ręce do góry!
Szybciej, Klod, szybciej!
Wasza do samochodu.
A, Klod, ja się nigdy nie mylę.
Co? Dziękuję.
Proszę. Chyba nie przeszedłem za wcześnie.
Jest pan niezwykle punktualny.
Proszę. Dziękuję.
Punktualniejszy niż reszta pani gości.
Muszę pana zmartwić. Będziemy tylko we dwoje.
Pani nawet nie podejrzewa, jaką sprawiła mi radość.
Proszę. Ale przedtem musi pan trochę popracować.
Chciałabym się dowiedzieć czegoś o sobie.
Tym zajmują się raczej stare kobiety.
Mnie wystarczy dłoń, oczy, czasem jakiś
przedmiot. Jaki przedmiot?
Coś, co pani naprawdę lubi, co jest dla pani cenne.
Więc jednak nie będziemy sami.
Ależ panowie, jestem Włochem i okultyptą.
Nie mieszkam się do waszych spraw.
Ale pistolet to masz, ty gestapowski szpiculat, rozumiesz?
No pamiętaj, módl się, żebyśmy się więcej nie spotkali.
Halo? Mój Barbara Reczko.
Sekretarka dyrektora Raila.
Napadnięta na moje mieszkanie.
Może zdążymy im przeciąć drogę. Tędy!
Chcecie? Co chcecie ze mną zrobić?
Zostaniesz zlikwidowany za współpracę z Grzegorzem. Jasna. Proszę mnie nie bić.
Chcę rozmawiać z dowódcą.
Ciekawe co byś ty powiedział naszemu dowódcy. Nie twoja sprawa. No ty, ty,
Nie piję z tobą buderczatu.
Chciałbym panu jeszcze raz serdecznie podziękować.
To był cudowny przypadek.
Zawiadomiła mnie panna Barbara.
Niech pan siada. Dziękuję.
A teraz proszę mi powiedzieć, jak oni wyglądali?
Kto? Ci napastnicy.
Trudno mi określić. Byłem zdenerwowany.
Twarze, jakieś charakterystyczne szczegóły.
Nie zwróciłem uwagi.
Czego chcieli?
Przypuszczam, że to był zwykły napad bandycki.
Myli się pan.
Chyba popełniłem błąd.
Był u mnie Puszke.
Jego zeznania są bardzo interesujące.
Przypuszczam. Dzisiejsze wydarzenie zdaje się je potwierdzać.
Pański brak pamięci. Mam dobrą pamięć.
Co zeznał Puszke?
Puszke?
Puszke okazał się wieloletnim agentem angielskiego wywiadu.
Czy rozmawiał również z Brunnerem?
Rozmawiał tylko ze mną.
Trzeba się spieszyć.
Są takie pasjanse, których dopiero po odwróceniu kart widać, czy pasjans
wyszedł. No cóż, przekonajmy się, jakie mamy karty.
Dobrze.
Spróbujemy zagrać razem.
Puszkę. To karta bita.
Pulkowski?
Ta karta jest chyba najważniejsza.
Za trzy dni wszystko skończymy.
Będzie pan mógł wrócić do żony.
To zależy tylko od pana.
Podnieście szlaban!
Dzień dobry.
Serwis, Baśka.
Pani tutaj?
Proszę, niech pan siada, panie doktorze.
Co wyście zrobili?
Przecież wiecie, że moja żona...
Bardzo mi przykle, panie doktorze, ale pańska żona nie żyje już od dwóch
miesięcy.
Ten puszkę, no.
Sam kierowałem akcją i nic.
Ja już rację, ja już zupełną rację. Trzeba go było zdjąć.
Zdjął? W pewnym sensie popełnił samobójstwo.
A twój kocioł?
Mój kocioł?
Mój kocioł trwa.
I cała w nim nadzieja.
Mogliby nas już zmienić.
Czy tu mieszka pan Edward Kania?
Ależ panowie, co się stało? Ja mam paczkę dla pana Kania. Dawaj tutaj.
Proszę mi pokwitować, to ja już sobie pójdę.
Zostaniesz tutaj.
Ależ panowie, ja mam listy.
Poczekają.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.