Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Padnij, mówię! Chowaj dupy! Nie wywinaj!
No! To ja wam mówię, sierżant małeczki, który już nie jeden taki pluton po
tyłkach przepał, że żadne z was wojsko!
Powstań!
Padnij!
Co to było, padnij?
Wystawiacie tyłki na kulę nieprzyjaciela!
Jasne! Powtórzyć!
Wystawiamy tyłki na kulę nieprzyjaciela!
No, będziecie się jeszcze za mnie modlić!
Powstań!
Wolno palić.
Powstań! Ważność!
Obywatelu Purszniku! Każcie siadać.
Siad!
Daję wam sierżant szkołę, co?
Obywatelu Purszniku, mówiłem, że będą się za mnie modlić.
Jeszcze będzie z was wojsko.
Są jakieś prośby, pytania?
Są jakieś prośby, pytania?
Obywatelu poruczniku, pan podobno zna Sikorskiego.
Kto wam o tym mówił?
Oświatowny na pogadance.
Że u nas w dywizji wszyscy, no, robotnicy, chłopie, dawni oficerowie i
obywatel porucznik od Sikorskiego.
Pan zna Sikorskiego blisko?
Tak.
Blisko.
No to jak to jest?
Dlaczego nie dogadał się z Ruskimi?
Nie wiem.
Chciał.
Na pewno chciał.
Nieraz o tym mówił.
Może mu przeszkadzali?
A może nie za bardzo chciał?
Kisory, a ty kiedyś rozsądź.
Odwadę do poruczniku!
Dowódca batalionu wzywa do siebie.
Obywatelu majorze, porucznik Radwal melduje się na rozkaz.
Dzień dobry, major Lachowicz.
Właśnie ja wziąłem batalion.
Chciałem poznać oficerów.
Poznajcie się.
Podporucznik Danilow, instruktor kulemiotów.
No i czym chata bogata? Proszę.
Wiem, że na froncie był.
Taki jest kampania wrześniowa i norweska, obywatelu majoru.
Znacie się?
Wszyscy my tu frontowcy.
Tak? Za frontowców.
Polski, to?
Polski, obywatel major.
A ja w Polsce nie był.
Urodziłem się na Białorusi.
Ale Polak.
I język po matce posiadam.
I w imieniu polskim.
Lach.
Widzisz?
No, poliwa wywołaczka.
Męczącym u nas taki Stalingradczyk. I nie szmiał jak pana Zaszczanka.
A co ja mogę mówić, gdy ja języka nie znam?
No nic, nic, nauczysz się. To prosty język.
Na przykład.
Wsze,
bża, szynia.
Jak już się to wszystko skończy, jak już będę w cywilu, to pierwsza rzecz z
obakowej nogi z dupy powyrywam.
To już powstań? Baczność!
Obywatelu sierżancie, starszy strzelec Grala melduje drużynę w godzinie wolnej
po zajęciach.
Spocznij!
Więc komu to chcieliście pierwszą rzeczą?
Melduję, obywatelu sierżancie, że kucharzowie, obywatelu sierżancie...
jest, obywatelu sierżancie.
Wydawało mi się, że zupakowi.
Tak jest, obywatelu sierżancie, bo taką zupę ugotował, że dostałem biegórki,
obywatelu sierżancie.
To dlaczego moczycie nogi, a nie dupę? Co?
Bo od tego biegania odpoczywałem sobie nogi.
Obywatelu sierżancie!
Co, obywatelu sierżancie?
Mówi się obywatelu sierżancie!
Tak jest, obywatelu sierżancie!
No!
Całość siadł!
Moczenie nóg ma podwójną korzyść.
Po pierwsze, będzie lepsze powietrze w namiocie.
No.
Po drugie, poznacie co to unuca. Nóżki, raz.
Otarte, otarte, otarte, otarte. No, grala u was co?
Popatrzcie, otarte?
Nie otarte.
No widzicie, nie otarte.
A dlaczego?
Bo one wiedzą, co to onuca.
A onuca dla piechura to święta rzecz.
I wróco chroni. I w upał. Jak matka.
Jeżeli ją szanować.
Jeżeli nie, jak najgorsza macocha taki ból sprawi.
A żołnierz z bolącymi nogami wart tyle to nic.
Patrzcie, tak się zawija o nucę, ażeby nogi nie ocierać. O, zawijamy,
ściągamy tutaj pod spodem, układamy, przekładamy, tędy zakładamy tutaj. I to
się trzymać na mur. Hołubce można waleć. Krakowiaczek, raz, dwa, raz. I nie ma
prawa się ruszyć, rozumiano?
No.
O nogi trzeba pierwszą rzeczą dbać, a nie pierwszą rzeczą z dupy wyrywać.
I wy, cwaniak, żebyście wiedzieli, nie myśleli, że jesteś taki cwaniak. Stać!
Trzy warty poza kolejnością. Tak jest, obywatel ucierzęci.
W pełnym rysunku.
Tak jest, obywatel ucierzęci.
A niech go krew doleje.
I tak miałeś szczęście, że ci nie zakazał iść na zabawę.
A ja wam mówię, że on kontra.
Jaka znowu kontra?
Reakcjonier, znaczycie. Tartki unter.
Kto ty tam gadasz?
U Andersa on był?
Był. No i co, że był? Nie on jeden.
Nasz stary był tam nawet szefem sztabu dywizji.
Też znalazł równanie.
Nasz stary świadomie został twierdz.
Jemu sam towarzysz Stalin dowierza.
A ten, żeby nie typu z tobie z nim poszedł, sam mówił.
Rańszy jak sybał, to stopień skrywał.
Teraz Abnagliusa gad.
Ja też chciałem do tamtego wojska pójść i nie udało się.
To znaczy, że ja też gad.
Ty?
Ty od nieświadomości.
Młody to i durak.
No ty wolnego, sam jesteś durak. Odpokój tam, bo żaden z was nie pójdzie na
zabawę.
No idź stąd.
Zbyszek, miałeś tu kiedyś dziewczynę?
No, nie jedną.
Ty, a może ty tańczyć nie umiesz?
No ja nie umiem tańczyć.
No zatańcz.
No zatańcz.
Skąd się tu wzięłaś?
Normalnie, tak jak wszyscy.
Co z twoją matką?
Znalazłeś? Nie, nie znalazłem.
Szukałem, ale nie mogłem znaleźć.
No to się tak gapisz.
Zmieniłaś się trochę.
Wdroślałaś? No to całe szczęście, że mnie w ogóle poznałeś. No to może ja
pójdę. Czekaj, czekaj. To jest Elżbieta.
Andrzej.
Dzień dobry. Dzień dobry.
Wiesz co?
Strasznie wtedy ryczałam, jak nas rozdzielili.
A tobie nie było żal?
No.
Trochę. Gdzie was zawieźli?
Nas?
Najpierw nas wsadzili na statek.
Rzeka się nazywała Chuen.
Było potwornie gorąco.
Woda opadała.
Statek osiadał na mieliźnie. To nas wyrzucali na brzeg i wyciągaliśmy ten
i tak przez trzy dni.
Potem nas wsadzili na ciężarówki i przewieźli przez Tajgę.
Posiołek się nazywał Kasztaki Tajga. Nasz łuczynka.
I nas od razu zaprowadzili do bani, wiesz? No.
To była pierwsza przyjemność po kilku tygodniach w dusznym wagonie.
A tam gdzie byłeś też była rzeka?
Była, ale daleko.
Tam był jeziorka.
Wiesz co to są szersze, nie?
Nie.
To są takie oty.
No co oty? No naprawdę.
Jak jedna ugryzie, to bardzo boli. A jak siedem, to śmierć.
No i myśmy z nimi toczyli wojnę.
Sprawiedliwą wojnę.
Wybierał się, a szerszenie mają dziuplę na takich wysokich drzewach, wiesz?
I wybierało się takie drzewo, jakieś 400 metrów od jeziorka, żeby było bardzo
honorowo.
I brało się taki długi drąg.
Trzeba było wcelować w sam środek dziupli.
Bo jeżeli się trafiło w sam środek, to wylatywało tylko kilka szaszeni.
A jeżeli źle się trafiło, to po prostu cały rój. No i wtedy zaczynało się.
Myśmy zaczynali biec do jeziorka.
Kto szybciej?
Szersze nie dla nami. No i trzeba było dać jak najdłuższego nurka.
No ale przecież zanim one doleciały, to wyście już byli w wodzie dawno, nie? Ale
nie no, chodziło o to, żeby drzewo było jak najdalej od jeziorka. No i co,
pogryzły cię? Musiało być honorowo.
Pogryzły cię kiedyś?
A, bo to raz.
Kiedyś nawet trzy.
Ja zawsze mówiłam, że chłopaki coś mają.
A, dziewczyny tego nie zrozumieją.
Wolało? Mhm.
Człowiek chodził taki opuchnięty.
A ja jaka chodziłam opuchnięta. Ale od komarów i od moszek, wiesz?
Masz kary.
Bo te siatki to chronią od komarów, ale na moszki to nie ma siły.
Gdzieś wchodzą, gryzą. Najgorzej to milici, co pracowali przy wyrębie lasu
potwornie.
Mnie to mówisz?
Myśmy palili bardzo dużo ognisk, żeby się od nich ratować.
Bo te ścierwa nie lubiły dymu.
Ty też pracowałaś w lesie?
No, na końcu, w Tartaku.
Ale mnie gryzły, jak chodziłam po pokrzywy, wiesz? Bo u nas lekarz kazał
jeść dużo pokrzyw i lebiody. Mnie wysyłali, bo była tylko grochówka u nas.
Parę tygodni nic, tylko grochówka. Ja myślałam, że już nie będę mogła w życiu
patrzeć na grochówkę.
Wiesz, przed wojną...
Mama zrobiła pasztet z zająca.
Ja coś przeskrobałem i nie dała mi tego pasztetu. Schowała do śpiżarni.
No i tam zakradł się nasz pies i wrąbał cały pasztet.
Pies był taki, a pasztet taki, ale wrąbał go bez reszty.
Nie zostało nic. Potem cały dzień wymiotował.
A mnie ten pasztet się śnił.
Potem w tajdze cały rok.
Myśmy nawet kartofli nie mieli.
A zima była taka, że gdyby nie dziadek Grigori, ostatnim się ze mną dzielił.
No, najgorsza była ta pierwsza zima.
U nas na posiałku też się Ruscy z naszymi dzielili, choć im się nie
No jakby mi ciocia Kasia swoich walonek nie oddała, to bym całkiem nogi
odmroziła.
Latem, jak Hitler napadł na Ruskich, to potem wszystkich z całej
okolicy zebrali nas Polaków w klubie i ogłośli, że został
podpisany układ z rządem polskim w Londynie i że dostajemy amnestię.
I wtedy wszyscy, no paręset osób zaczęło śpiewać
Nie rzucim ziemi skąd nasz ród.
W życiu tego nie zapomnę.
No i rozjechaliśmy się.
Część na południe. My do Ałtaju. Powstały polskie szkoły.
Pomoc z Unry, no wiesz.
A potem jak Anders wyprowadził armię, to znowu straciliśmy nadzieję.
No, ale ja tak ciągle o sobie, a ty nic.
Bo u nas było tak samo.
Tylko żeśmy nie śpiewali roty, ale jeszcze Polska nie zginęła.
Ja chciałem pójść do tamtego wojska.
Ale mnie nie wzięli.
Coś mnie podkusiło i powiedziałem temu delegatowi w ambasadzie w Krasnojarsku,
że mój ojciec był komunistą.
Twój ojciec?
Dlatego cię nie wzięli?
Ale słuchaj, to dobrze, bo jakbyś wtedy poszedł do wojska, to byśmy
się teraz nie zobaczyli, nie?
Żałowała być?
A... A pamiętasz?
Wtedy w transporcie jak... Przetaczali pociąg i jechał do tyłu.
To za każdym razem myśleliśmy, że... Do Polski, prawda?
Ty Krzepicki niby Polak, a nie Polak. A bo co?
Mówiłeś, że ci dziadka zesłał, a ja za nimi obstajesz.
Dziadka car zesłał, a ojciec rewolucję w Irkucku robił.
I tyle o Polsce wiesz, co cię w tym twoim Irkucku nauczyli.
No i ku burżujko, pierwszo wykarmione.
Meldowałem już obywatelu poruczniku, wydziałowi politycznemu o trudnościach.
Przykłady. Na przykład dzisiaj.
Strzelec nazwiskiem Trebko. Jak? Trebko.
Trebko Zbigniew. Syn Zygmunta i... Kartę.
Niech wejdzie.
Dziękuję.
Dziękuję, możecie odejść.
Obywatelu poruczniku, strzelec Trebko melduje się do raportu kornego.
Podejdź bliżej.
Jestem bliżej.
Co się stało?
Nic mi nie stało.
Jak to? Nic ci nie stało?
Nic mi nie stało.
Uderzyłem kolegę, bo mnie obraził.
Co?
Może nie powinienem bić, ale on nie powinien mnie obrażać.
Co ci powiedział?
To chyba nie ma znaczenia.
Chorąży wszystko słyszał.
Co? Nie ma znaczenia.
Skąd się tu wziąłeś?
Jak to skąd?
A... Matka.
Co z matką?
Matka zaginęła w transporcie. Ojca nie znam.
Wiesz... Wiesz, chciałem ci powiedzieć...
Chciałem ci powiedzieć, że twój
ojciec...
Twoim ojcem.
To pan jest... moim ojcem?
Miałem tylko matkę.
O panu nic nie wiem.
Była jedna fotografia.
Bardzo stara fotografia.
Zawsze byliśmy sami, matka i ja.
Zaczekaj.
Obywatelu poruczniku, jeśli można, proszę o przeniesienie do czołgów.
Ale... Zrozum. Byłem traktorzystą.
Możesz odejść.
Pintowka, karabin, karabin, karabin. Pulemiot, karabin maszynowy.
Pulemiot, karabin maszynowy.
Maszynny karabin, tak.
Zamok, zamek. Polk, pułk.
Batalion, batalion, batalion.
Rota, kompania.
Chleb, kasza, kasza, noga, noga, szagi, kroki, szagi, kroki,
krok, szak, szak, krok, obla, krok, szak.
Ruch!
Dlaczego nie przyszedłeś do ogniska?
No co ci jest?
Co ci jest?
Przecież widzę.
Jeden facet powiedział, że jest moim ojcem.
To masz ojca.
Szczęśliwy jesteś.
Ja nie wiem, co to ojciec.
Panie kapitanie, obywatelu kapitanie, starczystele Jankowski melduje
z zajęć.
Obtarta woda.
Nie bójcie się, nie zabiorę.
Zapalcie.
Ja chcę sprawę postawić jasno. Tu chodzi o życie ludzi.
Ludzie będą ginąć na darmo, jeśli wy będziecie ich źle uczyć i nie będziecie
nich wpajać dyscypliny.
Dyscyplina, dyscyplina i jeszcze raz dyscyplina.
Wstawię wam wściekłe jaja, żeby was o tym przekonać.
Co za...
Chłopaki, broń przywieźli!
Domagam się od was trzech rzeczy.
Po pierwsze, powinniście w ciągu najbliższego czasu nauczyć się władać
którą otrzymaliście. Po drugie, powinniście być karnymi żołnierzami.
Bez dyscypliny nie ma zwycięstwa.
Po trzecie, chłopcy pamiętajcie o łopacie i hełmie. On zatrzyma niejeden
odłamek. W Polsce czekają na was żywych, a nie na nieboszczyków.
Niżej, niżej głowa, tam.
Niżej Kuperek, niżej!
Szkoda takiego Kuperka na kule pasysty.
No, zróbcie miejsca!
A teraz ćwiczyć!
Załogi do wozu!
Szybciej, szybciej!
Wodu!
Ruszać się, ruszać!
W tym zwrot!
Na lewo, poc!
Wocność!
Pocznij.
Pierwszy pluton, trzy krakro... Trzy krzaki na przód, masz!
A gdzie tu krzaki, panie dowódco?
Czas już na naszą piosenkę.
i ślony pia...
muzyka muzyka muzyka
Ty nigdy nie całowałeś dziewczyny.
Śmieją się tu z mnie.
Myślisz, ja tu rad?
Wszedł od swoich.
Jest go Staszka.
Staszek mój drug z Polaków był.
Razem służyłyśmy.
Jak Manstein na Stalingrad szedł, Paulus ratować.
My mieli zastrzymać go.
A rozbył taki, że jak koń padł, w brzuch
rozczynali.
Wchodziliśmy do środka.
Gdzie chcesz troszkę ciepła?
Ziemia matka w odmrozu taka, nie ugryziesz, nie ukopiesz.
Nigdzie skryć się przed kolą.
Wiesz, jak człowiek na mrozie dostanie, to on wrodnie jak
stal.
Tam jest pole.
Ciągali swoich.
Rubili zasłony.
Kładli jednego nad drugim.
Staszek też dostal.
A ja ukrył się za Staszka.
Do dziś słyszyłem jak Kulin ze Staszka walął.
Tak jak brali do waszej dywizji.
To ja poszedł.
Uwaga, uwaga.
Nadajemy komunikat nadzwyczajny.
Wczoraj na Gibraltarze zginął w katastrofie lotniczej generał
Władysław Sikorski.
Wraz z generałem zginęły wszystkie towarzyszące mu osoby.
Samolot spadł do morza natychmiast po starcie.
Okoliczności katastrofy nie zostały dotychczas wyjaśnione.
Polećmy miłosierdziu Bożemu, świętej pamięci tragicznie zmarłego generała
Władysława Sikorskiego.
Żołnierze! Nie po raz pierwszy w dziejach narodu idą Polacy z zagranicy
kraju.
Wierzę, że pierwsza dywizja godnie spełni swój obowiązek.
Nie jesteśmy sami. Z nami jest sojusznicza Armia Czerwona, która nam
do ręki. Przed nami zaś stoi śmiertelny wróg.
Macie broń w ręku.
Macie sztandar. Macie wolę niezłomną.
Już rośnie wśród Polaków legenda o pierwszej dywizji.
Trzeba, aby przekształciła się w czyny.
Wierzę, że nie za długo nasz sztandar, który łopocze dziś nad pierwszą dywizją,
załopocze nad wyzwoloną, zmartwychwstałą Polską.
Składam uroczystą przysięgę ziemi polskiej broczącej we krwi, narodowi
polskiemu umęczonemu w niemieckim jarzmie, że nie skalam imienia Polaka,
wiernie będę służył ojczyźnie. Że nie skalam imienia Polaka, że wiernie
będę służył ojczyźnie.
Przysięgam ziemi polskiej i narodowi polskiemu, Przysięgam brzegi polskich i
narodowych polskiego.
Przetelnie pełnić obowiązki żołnierza.
Przetelnie pełnić obowiązki żołnierza.
W obozie, w obozie, w oboju i w każdej religii i na każdym miejscu.
Przez krajnicy wypełniać rozkazy komisarów i dowódców.
Przysięgam dochować wierności sojuszniczej.
Przysięgam ziemi polskiej i narodowi polskiemu, że do ostatniej
kropli krwi Do ostatniego tchu nienawidzieć będę wroga, który zniszczył
Polskę. Niemcy.
Do ostatniej kropli krwi, do ostatniego tchu walczyć będę o wyzwolenie
ojczyzny.
Abym mógł żyć i umierać jako prawy i uczciwy żołnierz Polski.
Tak mi do domu szło.
Po przysiędze!
Nie! rzuci księgi stąd.
To niebezpieczna na wygląd rzuczka Merii.
Nie patrzcie, że ona jest skokowa. Wierzchnie to błyskawiczne. Zasadzają.
Średni kraj obrony Niemców 100 metrów od Merii.
A to wiosna Polzuchy.
Druga transzyna w kraju wiosny.
Wszyscy Polzuchy też są mocno uporządkowani.
Wszyscy przychodni strzelają południowym ogniem.
Zoty. Na podstępach i w samej dziewczynie.
Dziela na ziemię, ogniowy punkt.
A tam, widzicie, na lewej, rozwaliny dziewczyny Trygubowa.
To już na miejscu sąsiada. No można popaść po slangowy ogień.
To, proszę.
No, Nikolaj.
Jak sojuszniki? Za wolną Polskę.
Proszę pana, czysty.
Reptyfikat.
No major, pójdziemy zobaczyć twoje gospodarstwo.
Bracie, pojeść, pospać i jaką zdrową dziewuchę.
Ania, puścili cię ze szpitala? A, załatwili jakoś. Jestem w batalionie
sanitarnym pierwszej dywidii. No widzę, ładnie ci w tym.
Boli jeszcze?
Dobrze, że zdążyłaś jutro na tarpie.
Ty, gdzie jest ten mój sambat?
Chodź, zaprowadzę cię. Pogadamy po drodze.
Wiesz, ten twój też tu jest.
Coś ty powiedział?
Jest dowódcą kompanii w naszym batalionie.
Jak to?
Przecież... Aniu, to była nieprawda.
Ty... Ty mi nic nie napisałeś, tak?
Bo ty... Ty nigdy nie zmieniasz zdania, ty!
Och, ty!
Och, ty!
Gdzie on jest?
W okopach.
Zobaczysz się z nim po bitwie. Tak, po bitwie.
Sanacyjny oficerek w okopach. A ty?
Ty ideologu gdzie?
Jesteśmy w tym samym batalionie. Ja też będę w okopach.
A teraz przyjechałem tu, bo chciałem... Chciałem syna zobaczyć. Tak. Co się
stało? Nagle tatuś zaczął szukać syna.
Aniu!
Aniu.
Zbyszek jest tu.
Gdzie?
No tu.
Zygmunt.
Mówi do mnie... obywatelu poruczniku.
Cześć. Cześć.
No, co tam u was?
Solidno, mają obronę.
Solidniejszą niż wam się w sztabie zdaje.
Ciekaw jestem, jak czołgi przejdą przez tę bagnistą rzeczą. No, jakoś przejdą.
A jak ludzie?
Czekają.
Wiedzą, że ich pierwsza bitwa, że niełatwa, że wszyscy na nas patrzą.
Cholerny teren.
Wiedzieli Niemcy, gdzie trzymać obronę. O wszystkim pamiętają w sztabie.
Tak, tak, o wszystkim pamiętacie.
Dopiero potem się okazuje, czy tak naprawdę o wszystkim.
Nie będę w sztabie.
Pójdę z drugim pułkiem.
Szkoda, że nie ze mną.
Cześć.
Założę się, że nasz batalion pójdzie pierwszy.
Tak wynika z rachunku.
Boisz się?
Ja?
Jak się ma 20 lat, to się nie myśli o śmierci.
Karska? Tak jest, obywatelu Chorąży.
Czy przypadkiem nie żona zastępcy dowódcy batalionu? Siostra.
Odprowadzę panią. Ale ja szukam porucznika Radwany.
Aha.
To tędy proszę.
Dziękuję.
Aniu! Wybacz mi.
Proszę cię, wybacz mi.
Wybacz mi.
Ja wiem, że ty nie możesz mi już kochać. Ja wiem. Kochana moja.
Aniu.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.