Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
U wysokich biegów Amora Ciasowe rodziny stoją U
wysokich biegów Amora
To nie jest przelotny romans, panie majorze.
Proszę mnie nie tytułować.
Więc to poważne?
Nawet bardzo.
Nieistotne. Porusznik Radwan pracuje dla mnie.
Proszę mi wybaczyć pytanie.
To po co kazał go pan śledzić?
To dla nich.
Oni muszą myśleć, że Radlan pracuje na moje polecenie.
To się tak robi.
Zostańcie u oknu, na wszelkie sprawy.
Poszli.
Trzeba zagotować wiadro wody.
W tym samowarze jest swój sens, panie poruczniku.
Sens perspektywy.
Filiżanki są tam.
Panie poruczniku, czy pan kiedykolwiek myślał o tym, jak będzie wyglądała
Polska po wojnie?
No cóż, wydaje mi się, że najpierw tę wojnę trzeba wygrać, panie majorze.
Brawo, brawo.
To są słowa żołnierza.
My wygrywamy bitwy, a przegrywamy wojny.
Dlaczego?
Niech pan popatrzy na Rosjan, panie poruczniku.
Sytuacja na frontach u nich jak najgorsza.
A oni tymczasem tutaj coraz bardziej uaktywniają polskich komunistów.
Co to znaczy?
A to znaczy, że oni myślą o jutrze.
Myślą o jutrzejszej Polsce.
Tak, to poważna lekcja dla mnie.
Pan się spotyka z komunistami, panie Andrzeju?
Nie, panie majorze.
Moje kontakty w Kujbyszewie mają charakter wyłącznie osobisty.
No cóż, na dzisiejszy wieczór pozbawiłem pana kontaktów osobistych.
Jest pan zgryźliwy, panie majorze.
Jestem.
Pan nie spotyka się z komunistami, panie Andrzeju?
Spotykam się z Polakami, panie majorze.
Pan się spotyka z polskimi komunistami, panie poruszniku.
I ma pan nawet swe kontakty.
Niech mi pan powie, kto z nich tutaj w Kujbyszewie jest kimś i kto z nich,
powiedzmy sobie, ma pewne aspiracje.
Pan rozumie, wydaje mi się, że my tutaj zbyt mało interesujemy się naszymi
jutrzejszymi przeciwnikami.
I dlatego chciałem pana prosić... Nie.
Proszę mi wybaczyć, panie majorze, ale delikatna misja szpiega,
którą mi pan proponuje, Nie odpowiada mi.
Panie poruczniku, pan niczego nie zrozumiał.
My tutaj nie mówiliśmy o szpiegostwie.
Mówiliśmy o polityce i perspektywach.
Pardon.
Co się stało?
Kontrwywiad sowiecki aresztował Piszkiego.
A co mogli przy nim znaleźć?
Nasze instrukcje i zalecenia dla delegatur.
Ambasador się wścieknie.
No, nie tylko ambasador.
Panie starosto... To jest.
Panie starosto... Napijcie pan herbaty, co?
Panowie Raczyński i Mikołajczyk oczekują gabineczek. Dziękuję.
Dziękuję.
Dziękuję panom za przybycie.
Są sprawy, które chcę przedstawić Radzie Ministrów i o których chciałem panu
wcześniej poinformować.
Ostatni raport generała Andersa.
Budzi mój najwyższy niepokój.
Generał Anders uważa, że sytuacja zbliża się ku katastrofie i że pozostanie w
Rosji musi skończyć się dla wszystkich Polaków zupełną zagladą.
Zlikwidowano cztery delegatury ambasady.
Aresztowano współpracowników.
Jednocześnie generał Anders przyznaje, iż niewątpliwie zostały uczynione przez
ambasady i ataszat pewne niezręczne kroki posiadające wszystkie pozory
zorganizowanej pracy wywiadowczej.
Bardzo to dyplomatyczne określenie.
Co?
Praca wywiadowcza prowadzona przez poszczególnych delegatów ambasady,
nieposiadających żadnego pojęcia o organizacji wywiadu i technice.
Po co oni to robili?
Ambasador Kot nie dopilnował. Nie dopilnował.
To było przeciwko mnie i przeciwko niemu.
Władze sowieckie, które podejrzewały od dawna istnienie tego rodzaju sieci,
uzyskały niezbite dowody w postaci instrukcji dla delegatów i kurierów.
Anders chce skompromitować także Kota.
Co panowie myślą o wniosku wycofania wojsk polskich z ZSRR?
Czy panowie zdają sobie sprawę z wagi tej decyzji?
W obecnych warunkach nie utrzymamy armii w Rosji. I czy my chcemy?
I czy oni chcą?
A polityka ustępstw? Więc?
Zgodzić się na propozycję Andersa.
Zresztą nie należy zapominać, że sytuacja wojskowa na południu Rosji jest
katastrofalna. A pan?
Propozycja generała Andersa jest chyba przedwczesna.
Ambasador Kot jest też tego zdania. Twierdzi, że Anders realizuje własne
koncepcje. Trzeba by się zastanowić nad doborem ludzi w Rosji. Nie chodzi o to.
Chodzi o odrębne koncepcje generała Andersa.
Istnieje tylko jedna polska polityka.
Dlatego postanowiłem jako wódz naczelny w odpowiedzi na raport generała Andersa
oświadczyć mu kategorycznie.
Wojsko polskie dla wyższych celów politycznych musi pozostać w Związku
Sowieckim. Nie byłbym aż tak kategoryczny. Będę także proponował
Ministrów podjęcie następującej uchwały.
Rząd Polski ponownie stwierdza, że pozostanie na terytorium radzieckim
polskich sił zbrojnych, które następnie walczyłyby na froncie wschodnim ramię
przy ramieniu z armią sowiecką, byłoby zgodne z interesami polskimi oraz
polityką, która znalazła wyraz w porozumieniu zawartym w dniu 30 lipca
roku.
Bo w czym leży interes Rzeczpospolitej?
Sądzi pan, że o tym nie myślę, panie majorze?
W tym, aby nie wykrwawić się tu, w Rosji, aby zachować nietkniętą silę
Nie ma złudzeń w tej grze.
Oni wiedzą, na co my liczymy i dlatego nie kwapią się ani z ludźmi, ani z
żywnością.
A co nam dają w tym Uzbekistanie czy Kyrgyzji?
Punkty oddalone od siebie o 900 kilometrów. Sami tego chcieliśmy.
Nie znamy tutejszych warunków.
Zresztą historyczna sprzeczność interesów.
Na przełomie marca i kwietnia wyprowadzę stąd 45 tysięcy ludzi.
Naczelny wódz chce wyprowadzić 25 tysięcy w celu uzupełnienia formacji
Wschodu. Chce mieć...
Na każdym odcinku walki własną sile zbrojną. Ale Sikorski nie zna Rosjan.
Nie rozumie, że z Rosjanami można albo polityką rezygnacji, albo polityką siły.
Dlatego wybieram sile.
Póki jest jeszcze na to czas.
Sytuacja z Rosją jest niedobra.
Musimy jeszcze raz rozstrzygnąć, czy ewakuacja stała się nieunikniona.
Ser Kadogan w rozmowie ze mną podkreślił, że rząd brytyjski... Będzie
zadowolony z takiego rozwiązania.
To już wiem.
Ale tu nie chodzi tylko o armię.
Chodzi o całokształt naszych stosunków z Sowietami.
Mamy do czynienia z niewątpliwym kryzysem tych stosunków.
Może należało od początku zajmować twarde stanowisko. Albo... Doprowadzić
zerwania.
Żeby wśród naszych aliantów pogłębić wrażenie, że Polska jest romantycznym,
awanturniczym Don Quixotem.
Z którą można sympatyzować i współczuć.
Ale która nie może być poważnym partnerem.
Zarwanie stosunków z Rosją pozbawiło by nas pozycji wśród sprzymierzonych. Więc
jaką politykę chce pan premier prowadzić?
Jedności sprzymierzonych.
Nie dostrzegam tu konsekwencji.
To się okaże.
Tymczasem wydobędziemy z Rosji żywą siłę ludzką.
Potwierdzimy nasze niezbywalne prawa.
Nie ugniemy się.
I co dalej?
Jeśli armia Andersa zostałaby na wschodzie, musiałaby tam walczyć.
Podejść w piarni polskiej z Rosji jest nieuniknione.
To jest dlatego, że pan Eden już o tym mówił w Londynie.
Zostawienie polskiej armii pod władzą brytyjską w Lidlu jest bardzo ważne dla
nas. Tak.
Musieliśmy oddać Tobruk, Verdier i wszystkie inne fortyfikacje na drodze do
delta Nile.
Ofensywa Rommela jest zagrożeniem Kara.
Musimy przenosić nasze rezerwy z Palestinii i Iraku.
I wy gotowi wziąć na siebie wsiutierść ewakuacji Polaków?
Tak.
Ale my też jesteśmy w trudnym sytuacji. Niemcy, przerwając front w kierunku
Kiełbu od Wronisza, wyrażają odwiedzić drogę, połączyjąc Moskwę z Kaukazem.
Ale u was Polacy będą wojować.
Rzeczy i film zostają w samochodzie, sierżancie. Tak jest.
Raczyński!
Pan pułkownik!
Witaj, synu.
Dowiedziałem się, że masz tu przyjechać i przyszedłem, żeby cię zobaczyć. Sam
bym odnalazł pana pułkownika.
No, świetnie wyglądasz.
Pan pułkownik również.
No, no, no.
Tak. Jak się tu dostałeś?
Sowieci nie są teraz dla nas zbyt chętni.
No, trzeba mieć dobre nogi, żeby to wychodzić. I dobre plecy.
Po coś tu przyjechał?
Teraz w tej sytuacji?
Właśnie dlatego.
Chcę zobaczyć, jak się to stało i napisać prawdę.
Nie czytałeś oficjalnego oświadczenia?
Czytałem, czytałem.
I myślisz, że dowiesz się czegoś więcej?
Trzeba próbować.
Masz rację, chłopie.
Pozwoli pan, pułkowniku.
Porucznik Raszeński? Tak jest. Generał czeka na pana.
Przepraszam. Potem porozmawiamy.
Przyjmiesz chyba moją gościnę?
Z największą radością, panie pułkowniku.
Czekam na ciebie!
Ja w zasadzie nie rozmawiam teraz z dziennikarzami.
Ale pan jest żołnierzem.
I to byłym żołnierzem mojej armii.
I podobno naczelny wódz pana ceni.
Pisze mi Klimecki, że zbiera pan materiały dla pracy historycznej. Tak
panie generale.
Myślę, że za wcześnie teraz na historię.
Historia... Historia dopiero się rodzi.
No więc?
Czy zechciałby pan generał powiedzieć coś o przyczynach i przewidywanych
skutkach ewakuacji armii ze Związku Radzieckiego?
Otóż ja nie mam dużo do powiedzenia. Myślę, że wy w Londynie lepiej wiecie,
teraz należy pisać.
Myślę, że należy powiadomić polską opinię o tym, że ewakuacja przebiega
za zgodą obu rządów, polskiego i sowieckiego, że to jest nasz
sukces. Także mój sukces osobisty.
Wyprowadzenie stąd 70 -tysięcznej armii.
Sukces.
A czy nie uważa pan, generał, że odejście armii polskiej z ZSRR...
utrudnia, a może nawet niweczy możliwość porozumienia polsko -sowieckiego.
Niech pan siada, panie Raszyński.
Ja wiem, że mam w otoczeniu Sikorskiego ludzi, którzy źle mi życzą.
Choćby... Nie, nie będziemy wymieniali nazwisk.
Mam nadzieję, że pan do nich nie należy.
Że pan jest w stanie mnie zrozumieć.
Pan mi pochlebia, panie generale.
Nie.
Doceniam rolę...
Prasy i historii.
Nie wszystko, co mówię, nadaje się dzisiaj do pisania. Może jutro, dzisiaj.
Ja, panie poruszniku, miałem zawsze dobre stosunki z władzami sowieckimi.
bardzo dobre.
Ale z każdym miesiącem nabieram coraz większej pewności, że pozostanie w Rosji
sowieckiej musi się skończyć dla wszystkich Polaków zagładą.
Dlaczego? Dlaczego, dlaczego?
Stalin odmawiał dalszej rekrutacji.
A jakie hekatomby zapłacilibyśmy na froncie? Ilu by z nas zginęło?
Pisałem w tym duchu do generala Sikorskiego i otrzymałem drudgocącą
że wojsko musi pozostać w ZSRR.
Nie mogło.
Prowadziłem długie rozmowy z dowódcami sowieckimi i przekonywałem ich, że w
interesie Rosji jest, by armia polska znalazła się na Bliskim Wschodzie.
Tego nie rozumiem, panie generale.
Oczywiście. Ponawiałem naciski.
A myśli pan, że oni chętnie widzieliby u siebie burżuazyjne Wojsko Polskie?
Malo było szykan.
Anglicy przyznawali mi rację.
Wymogłem, że zezwolą na wyjazd polskiej ludności cywilnej. Nawet pewnej ilości
Żydów.
Ja ratowałem tych ludzi.
Myśli pan, że Rosjanie utrzymają Kaukas?
Churchill pytał mnie o to.
Powiedziałem, że nie wierzę, by utrzymali.
To znaczy, że szansa porozumienia, o której kiedyś tyle pan mówił, panie
generale, została zaprzepaszczona.
Osiągnęliśmy maksimum wyprowadzając armię.
Oni są chorobliwie podejrzliwi. Pan tego nie rozumie.
Ja byłem w obozie, panie generale.
No, prawda.
Ja umiałem z nimi nawiązać poprawne stosunki, ale ambasada?
Ci ludzie kompromitowali się na każdym kroku. Te ich instrukcje dla delegatur,
które wpadali w ręce Rosjan.
Wywiadowcy. Amatorzy.
Powiedział pan pani general Maximum.
A jeśli przy wyzwalaniu Polski zabraknie żołnierza polskiego?
Czy historia wówczas nie uzna?
że ofiara żołnierza na tym froncie byłaby usprawiedliwiona.
Kto zresztą wie, gdzie będzie musiał ginąć żołnierz polski?
Przesiąkł pan londyńską frazeologię, panie poruszniku Raszyński.
Niech pan się z tego wyzwoli.
Szkoda ludzi z dobrym piórem.
Jeśli pan myśli uczciwie i precyzyjnie, przyzna mi pan rację.
Tylko, że moje potwierdzenie, panie generale...
będzie miało niewielkie znaczenie.
Chodzi o potwierdzenie historii.
Tak.
Ważny jest ostatni rozdział.
Wprawdzie ma pan wszystkie potrzebne zezwolenia, ale radzę zachowywać się
ostrożnie, jeśli jedzie pan do Kujbyszewa.
A kota pan już nie zastanie.
Radzę opuścić Rosję razem z nami.
Postaram się zdążyć.
Panie generale.
Nie
będzie
to mile widziane.
To mój dziennikarski obowiązek.
Ludzie ciągną, diabli wiedzą skąd, żeby tylko...
Zapewni sobie miejsce w transportach.
Generał Andres uważa ewakuację za osobisty sukces.
A ci, co zostają?
Właśnie.
Co to za ruiny?
Ludzie nazywają to miastem umarłych.
Możemy tędy przejść?
Nadłożymy trochę drogi, ale chodźmy.
Mówisz, że chcesz znać prawdę.
Dla siebie i dla historii.
Dla siebie rozumiem. Tak.
Ale historia?
No spójrz.
Tu była kiedyś wielka cywilizacja.
A potem przyszły hordy dżingi z Hanna i nie zostało nic.
Historia. No, jednak coś zostało.
Dla archeologów.
Nie tylko, a i cenna.
Podobno szach, który tu panował, miał ogromne skarby, za które mógł
uzbroić wielką armię. Ale że był skąpy, więc stracił wszystko.
Szkód kocha się w bajkach.
W tych bajkach może być nieraz dużo prawdy.
Na przykład starców Samarkandy.
zainteresowali nasi trębacze. Trębacze? Tak, często przychodzili pod nasz obóz,
żeby ich posłuchać.
Pewnego dnia poprosili, by nasz trębacz zagrał im na placu przed meczetem.
Według starego podania, z czasów, kiedy walczyli z Lechistanem, wojska ich
oblegały wielki i potężny gród. W grodzie tym trębacz wzywał lud do
który z łuczników nie wytrzymał, strzelił i przerwał melodię.
Wówczas Allah się rozgniewał, i wojska wiernych zostały pobite.
Amułowio rzekli, że póki trębacz tego samego narodu nie zagra tej samej
na placu przed meczetem, dotąd grzech będzie niezmazany. I tak na placu w
Samarkandzie zabrzmiał...
Hej,
nał z wieży mariackiej, daj konik.
Bajka?
Dwie zbieżne legendy na dwóch krańcach ziemi.
To musiał być fakt historyczny.
To rzeczywiście bardzo interesujące.
Ale jakie to ma w tej chwili znaczenie?
Powiedzmy żadne.
Ale... Fejnał Mariacki przetrwał i jest dla nas cząstką Polski.
Niestety nie grają już.
w Krakowie hejnał.
Na Wawelu siedzi Frank, a Polska.
Jeśli dożyjemy powrotu do tej Polski, czy nie zastaniemy jej takiej?
Ogień zniweczy malowane dzieje.
Skarby mieczowi spustoszą złodzieje.
Pieśń ujdzie całą.
Mickiewicz.
Pieśni. Tyś żadnym niezłamana ciosem, póki cię własny twój lud nie znieważy.
Czy nie zastanawiał się pan, panie pułkowniku, nad tym, że jesteśmy
który rozstrzał najwięcej grobów żołnierskich we wszystkich zakątkach
ziemi? Po rozbiorach walczyliśmy niemal na całej Kulizieckiej.
Bo nie umieliśmy o nią walczyć, kiedy istniała.
Nie wiem, czy też źle nas uczyli tej historii, czy też nie umieliśmy wyciągać
niej wniosków, ale Żeby znów Polska zaistniała, musimy rozsiewać groby
A naród powinien żyć i umierać na własnej ziemi.
Rachatukum. Może potem.
No to kizmisz.
O mały włos, abyś mnie już nie zastał.
Wyjeżdżam do Krasnowocka.
Będę w dowództwie bazy ewakuacyjnej.
Szybko idzie.
Szybko.
I bardzo sprawnie.
Gdyby mnie wysłali na front, człowiek walczy i nic go nie obchodzi.
A ja znalazłem się w sytuacji szczególnej, wręcz wyjątkowej.
Ameryka, Londyn, Bliski Wschód, Rosja. I chcę pisać prawdę.
Dlaczego tak się stało i czy można było tego uniknąć?
Każda odpowiedź będzie hipotezą.
Każde twierdzenie będzie kontrowane.
Anders żądał najdalszego południa, bo chciał być blisko granicy jakiejkolwiek.
Chin, Afganistanu.
Mam przyjaciela w szóstej dywizji koło Samarkandy.
Posłuchaj, co pisze.
Rozpoznawaliśmy pod pozorem wycieczek.
Przez myki i drogi.
Przez łańcuch gór odgradzających nas od afgańskiej granicy.
Lub możliwości opanowania pociągów na Aschabat.
Kuperskiej granicy. Badaliśmy rozłożenie najbliższych garnizonów sowieckich.
Magazynów składów broni. Rozumiesz? Bo opanowała nas psychoza
ucieczki.
To tylko, żeby uciec z tego diabelskiego kraju.
Uciec jak najdalej, choćby na piechotę, choćby na noszach.
Straszne.
Trzeba dostrzegać przyczyny, trwiące także w psychice.
Anders myśli, że to on zadecydował o wyjściu wojska.
A w rzeczywistości...
Sikorski sądzi, że on się przeciwstawiał, ale niezbyt
Pomyśl o tych sieciach intryg między ambasadą a sztabem w samym
sztabie. A sowiecka podejrzliwość?
Tak, są podejrzliwi.
I myśmy nawet traktowali tę podejrzliwość trochę z pańska.
Gdyby armia poszła na front, gdyby osobiste ambicje, próżność, żale,
gorycz zastąpiła wola w walki.
Zresztą nie znam wszystkich faktów, ale wiem jedno.
Popełniono błąd.
Zniweczono wielki wysiłek.
Bo trzeba się bić tu!
Razem z nimi!
Odnalazłeś żonę w Anglii?
Marta nawet dostała przepustkę na kilka dni.
Jest w lotnictwie, w pomocniczej służbie kobiet.
Te parę dni spędziliśmy w hoteliku, w małym takim miasteczku w Szkocji.
Jakby w ogóle wojny nie było.
Minęło jak sen.
No a potem pojechałem do Kanady z naczelnym wodzem i do Stanów
Wróciłem do Anglii.
starać się o wyjazd tutaj.
Wszyscy patrzyli na mnie, jakbym... Nawet Marta.
Dziękuję.
To zielona herbata.
Kokczaj.
Podobno przywiozłeś jakiś film.
Tak, pokażę go dziś wieczorem.
W drogę przez Atlantyk Naczelny Wódz wraz z towarzyszącymi osobami odbył na
pokładzie samolotu bombowego.
Oto nasza relacja.
Waszyngton. Stolica Stanów Wielkopolskich.
Na jednym z najdźwiękniejszych placów znajduje się pomnik Kościuszki,
za składek Polonii Amerykańskiej.
Siedziba ambasady polskiej w Waszyngtonie, gdzie przebywał i pracował
Wódz. Konferencje trwały niemal bez przerwy, nie pozostawiając generałowi
Sikorskiemu ani chwili czasu.
W czasie tych konferencji zarówno prezydent Rutberg, jak i inne wysoko
postawione osobistoliki zapewnili prezydenta rządu polskiego o całkowitym
poparciu dla sprawy polskiej.
Wizyta u prezydenta Rutberga trwała długo.
Gościnne progi Białego Domu generał Sikorski opuścił w doskonałym humorze,
miało większą wymowę, aniżeli suche teksty oficjalnych komunikatów.
Nowy Jor, największa metropolia Stanów Zjednoczonych i Świata.
Na fotelu, w którym mieszkał generał Sikorski powiewa polska flaga.
Po zakończeniu oficjalnych rozmów rozpoczął się wielki objazd po
Polonii.
Major miasta Nowy Jork wita prawiara rządu polskiego.
Największą manifestację zorganizowało miasto Chicago, stolica Polonii
amerykańskiej. Przedstawiciele zarządu miasta wręczyli generałowi Sikorskiemu
symboliczne złote klucze.
Tryumfalny przejazd przez ulicę miasta.
W siedzibie Związku Narodowego Polskiego wódz naczelny wpisał się do osiedli
pamiątkowej.
Manifestacyjnym powitaniom i zgromadzeniom nie było końców.
Cały pobyt generała Sikorskiego w Chicago przerodził się w jedną
manifestację polonii amerykańskiej na rzecz... i nierozerwalnych więzów z
macierzy. Polacy w Ameryce potwierdzili jeszcze raz przed światem i historią, że
nie zapomnieli i nie zapomną nigdy o ziemi tych ojców.
Na Chicago'ski stadion, mimo deszczu i silnego wiatru, przybyło 75 tysięcy
ludzi. Wódz naszelny stwierdził, że Polacy w Ameryce to nie garstka, ale
której znaczenia jest...
Dzień dobry.
... ...
...
... ... ...
Aha, więc stwierdziliśmy, że niektóre nasze dokumenty i instrukcje ambasady
znane są władzom sowieckim.
Ambasador zalecił szczególną ostrożność.
Nie rozumiem przyczyn decyzji o ewakuacji.
Wydaje mi się ona sprzeczna z koncepcją naczelnego wodza. Nie rozumie pan
przyczyn? Czy kulis?
Mój drogi.
Jeszcze przez 30 lat historycy będą rozważać, jak do tego doszło.
Jedno panu powiem.
W tej chwili wszyscy są zadowoleni. Czują poniekąd ulgę.
Wszyscy?
Każda decyzja kolego Radwan jest ryzykiem.
Każda opiera się na niepełnych przesłankach.
Któż z nas może wiedzieć, czy lepiej było umierać tutaj, czy na Kaukazie, czy
pod Worenerzem, czy też... Pod Tobrukiem czy Kairem.
Ewakuacja była koniecznością.
A co z tymi, co tu zostają?
Co z Polską?
A kto panu powiedział, że nie przyjdziemy do kraju z południa?
Daleka droga, panie majorze.
Oto instrukcje.
Uważaj, uważaj.
Na długo?
Do końca ewakuacji.
Więc wychodzicie.
Przecież wiesz.
Aniu, jak wrócę, będę cię prosił, żebyś zostaniesz moją żoną?
Przecież jest wojna.
No to co?
Cześć.
Wiesz już?
Co?
No wychodzą.
Anders wyprowadza armię. Wiem.
A ten twój?
Ten twój też?
Ten mój nie.
I wcale tego nie pochwala.
Rozmawiasz z nim o tych sprawach?
Oczywiście, że rozmawiam.
A o naszych sprawach, o tym, co w radykomitecie, też rozmawiasz?
Też.
Widzianiu, nie wiem jak ci to powiedzieć, ale Radwan dostarcza
informacji na nasz temat.
Kłamstwo!
To nieprawda!
Zygmunt, powiedz, że to nieprawda!
Dzień dobry, pani.
Niemożliwe.
Proszę.
Co za niespodzianka.
Jednak pan wrócił.
Będę u siebie.
Chodźmy stąd.
Naprawdę cieszę się, że pana widzę.
Bo pewnie napije się pan czegoś.
Herbatę albo kawy? Kawy, jeśli można.
I oczywiście głodny. Nie, jadłem.
Gdzie? Zatrzymałem się w Grand Hotelu. To miał parę części.
Proszę.
Ta pustka w ambasadzie nie zili pana?
Szczerze mówiąc... To wyglądało zupełnie inaczej.
Jeszcze parę miesięcy temu albo na początku.
Tysiące listów. To ja mówię, dziesiątki tysięcy listów.
Na początku po prostu wrzucano je do szafy.
A potem zatrudniono kilkanaście osób. Nie zawsze z personelu.
A myśmy odpowiadali na wszystkie prośby.
Ludzie przyjeżdżali, spali na podłodze.
To była naprawdę niezwykła ambasada.
Teraz piszą do nas coraz rzadziej i zgłaszają się coraz rzadziej.
Dlaczego?
Zaufanie.
Kot jaki był, taki był, ale czegoś chciał.
Myśmy tak chcieli.
Teraz.
Jak pan będzie pisał?
Lirycznie?
O profesorze, który chciał dobrze, ale mu źli ludzie przeszkadzali.
Może po męsku?
O generale, który z odwagą, godną dawnych wodzów, wyprowadził armię w
ziemi zagrożonej.
A może... Niech pani nie gni, pani Ewo.
Co nam pozostało?
Najbardziej to mi się chce śmiać tych wszystkich, którzy uważają sprawę Polski
za pępek świata.
Parę dni temu był w Moskwie Churchill i przybiega do nas nasz kochany Latca i
mu.
Czy pani wie, droga pani Ewo, że Churchill w rozmowie ze Stalinem...
Nie poruszył w ogóle sprawy Polski.
Ani słowem.
Wiem to z najpewniejszego źródła, bo od samego ambasadora Anglii.
Jakby nie mieli ważniejszych spraw.
Ciągle jesteśmy rozczarowani.
No więc?
Jeszcze nie wiem.
Może teraz w ogóle się nie da pisać z sensem.
Może w przyszłości.
Kiedy ci, co mieli zginąć, zginą.
A ci, którzy...
Zna
pan porucznika Radwana?
Radwana? Tak.
Poznałem go w Moskwie, kiedy przyjechał z generałem Sikorskim.
Dlaczego pani pyta?
Tak sobie.
Istnieje pewien gatunek ludzi, którzy płacą bardzo drogo
i tacy, którzy prymigują się od wyrównywania rachunków.
Kogo pani ma na myśli?
Jak można uratować człowieka, który nie widzi nawet zagrożenia?
Który nic nie rozumie?
O pr... Dostął absolutnie nikt.
Kobiety na ogół ratują mężczyzn dla siebie.
Zrobiłam straszne świtło.
Straszne świtło.
O wszystkim wiedziałam. Nic mu nie powiedziałam.
A może jeszcze teraz?
Teraz już jest za późno.
Jakie ma pan plany?
Chcę rozmawiać z polskimi komunistami.
Nawet?
Nie sądzę, aby nasza ambasada była tym zachwycona.
My oficjalnie nie uznajemy ich istnienia.
A oni jednak istnieją.
I teraz... Teraz, teraz.
Nie chcę o nich słyszeć, rozumie pan?
Co prawda, wydaje się pan dość odporny na ich argumenty.
Ale proszę uważać.
Może zresztą oni w ogóle nie będą chcieli z panem rozmawiać.
Nie lubię tej knajpy.
Byłem tu bodaj jeden raz.
I gdybym mógł, nie przychodziłbym tu. Nie przychodziłbym tu więcej.
A po co pan wyznaczył to spotkanie właśnie tutaj?
Po co ta ostentacja?
Neutralny teren.
A nie boi się pan?
Przykrości?
Ja mam stale przykrości.
Czytaliśmy pana reportaże z Rosji. Były uczciwe.
Pańskie artykuły o stosunkach polsko -radzieckich zawierały również wiele
słusznych myśli.
Dziękuję.
Rzadko słyszę pochwały, a jeśli słyszę, na ogół napawają mnie obawą.
Zresztą mogę się zrewanżować.
Czytałem wszystkie numery nowych winokręgów.
Są tam koncepcje, które doprowadzają, mówiąc delikatnie, do zawrotu głowy.
Dlatego poprosiłem was o rozmowę.
Czy zdajecie sobie sprawę, co to znaczy przekreślić pięćset lat historii Polski?
I czy w ogóle jest możliwy taki zwrot psychologiczny?
On jest konieczny.
Ja wiem, że nie możemy walczyć na dwa fronty.
Wiem także, że porozumienie z Rosją jest konieczne. A trzymanie się ściśle
traktatu ryskiego, oczywistą bzdurą.
Tylko czy nie posuwacie się za daleko?
Jak sobie wyobrażacie Polskę?
Jakie są wasze koncepcje?
Jesteśmy za Polską demokratyczną, decydującą o sobie.
Za wprowadzeniem koniecznych reform.
Niewykluczone, że się zminiktrami przyszłej Polski.
Żartuje pan oczywiście.
A jak oceniacie obecny impat w stosunkach polsko -sowieckich?
Wasz rząd okazał się niezdolny do realizacji porozumienia.
Armia wyszła i jest to nieszczęście dla wszystkich Polaków, którzy tu zostali.
Więc kto?
Myślę o tym nieustannie.
A czy wy będziecie mieć dość odwagi, żeby podnieść najtrudniejsze i
najboleśniejsze sprawy?
Nie tylko my.
Także tak jak pan, rozumiejący sytuację.
Nie wiem, czy ją rozumiem.
Nie wiem, dlaczego tak się musiało stać.
W ogóle nie wiem, czy mógłbym wam zaufać.
O wszystkim trzeba się przekonać.
Tak jest, oczywiście.
Podla was Wiktoria będzie prosta.
Ander zdradził.
A co?
Nie? A może upraszczacie?
Czasami upraszczamy świadomie, bo dążymy do rzeczy prostej.
Chcemy wrócić do kraju we wspólnej walce z wrogiem. I odrodzić
Polskę krzywoutego.
Pod obcą komendą.
Te lęki wynikają z wieloletnich uprzedzeń i kompleksów.
A czy kompleksy nie są obustronne?
Raszyński spędził ostatnio wiele godzin w towarzystwie pułkownika Walickiego.
Niestety nie znamy treści ich rozmów.
Wiemy natomiast o czym rozmawiał z innymi oficerami i żołnierzami.
Widocznie nie udało nam się izolować wszystkich agitatorów komunistycznych.
Albo też rezultaty ich agitacji pozostały w pamięci żołnierzy.
A nawet niektórzy oficerowie wręcz zapytywali Raszyńskiego dlaczego idą.
Do Iranu, a nie na front.
Raszyński zechce napisać o tych nastrojach. Nie sądzi pan, panie
Na pewno, panie majorze.
I oczywiście o swoich dzisiejszych rozmowach z komunistami. Przecież to
dla dziennikarza.
Oczywiście, panie majorze. Otóż to.
A więc Raszyński nie powinien napisać.
Dziękuję panu.
Ale jak ja... Ma pan jakieś wątpliwości?
Czekam na instrukcję, panie majorze.
Właśnie je pan otrzymał.
Tak jest, panie majorze.
Wiemy już, wiemy.
Jednak rozmawiał pan z nimi.
Przyszedł się pan pożegnać?
Tak. Wjeżdżam jutro do Yangiulu.
Ale myślę, że byłoby bardzo dobrze, gdyby pan...
Napisał jednak raport w sprawie tej rozmowy.
Ja to nawet dam do druku.
Tylko nie wiem, czy oni oczywiste wydrukują.
Dziękuję pani za wszystko.
Nie ma za co.
Niech pan siada. Aha, mam list z Londynu.
Gonił za panem przez pół świata.
Nie zastał już pana w armii, więc przeadresowano do ambasady.
Wzięłam go do siebie, bo byłam pewna, że pan przyjdzie.
Chociażby po to, żeby napić się ze mną z Czemiem.
Co się stało?
Żona.
Marta.
Ginęła pod czarnym lotem.
O Boże.
Do zobaczenia.
Dzień dobry.
Dzień dobry panu koledze.
No to, co tak sam?
Sami oczki?
Wódka!
Odwoli pan, kolega.
Zdrowiej.
Tu, panie, to nędza, szmrut, bieda.
Nie to to Londyn.
Tutaj to nawet, nawet zabawić się nie ma gdzie, prawda?
A przydałaby się jakaś taka panineczka do rozrywki.
Paszą wą.
No co? Co pan?
Wą.
No tak, oczywiście.
Przepraszam.
Tak wy utwierdzacie, że to nie wasz portfel?
Nie.
Zakuricie?
Chętnie.
Proszę skontaktować mnie z moją ambasadą.
To prowokacja.
Chyba pan sam w to nie wierzy.
Mnie jest wszystko jedno.
Możecie ze mną zrobić, co chcecie.
Ale podejrzewanie mnie o spiegoctwo, właśnie mnie, jest zwykłym nonsensem.
I nie służy chyba.
One nie są złe.
Wydaje się, że są złożone do nas.
Chociaż... nie wszystko rozumiecie.
Nie wszystko.
Cię to trudno zadowolić.
Chyba.
Ja... ja tak patrzę na was i myślę.
Dlaczego wam było się w tym dziać?
No powiedz mi szczerze.
Wszystko jak najszczerzej powiedziałem.
A żal.
Żal. A może być was zastawili?
Przykazali?
Jestem przekonany, że ten człowiek... Daniecki. Że ten człowiek działał bez
porozumienia z ambasadą.
Ja znam ambasadora Kota.
No, generała Andersa wy też znacie, nie tak?
Rozmawiałem z nim, ale rozmawiałem także z Wandą Wasilewską.
No, dobrze, dobrze.
A jak wy objaśnijcie, uchod w waszej armii właśnie teraz?
Zgoda. My sporo zawiniliśmy.
Ale czy wy?
Nie mogę na to znaleźć odpowiedzi.
Różne punkty widzenia, pan poródczyk.
Tak, wy niczego nie chcieli zmienić w waszych pokazaniach?
Nie.
Wam nieчego dodawać?
Nie.
Czy będę zatrzymany?
Nie wiem.
Nie ja powinienem o tym porozmawiać.
Ale pomyślcie... Jak byście przystąpili do
nas?
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.