Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W Paryżu pod Łukiem Triumfalnym odbyła się depilada wojskowa z okazji rocznicy
zakończenia wojny światowej. W zamku w Avignonie premier Daladier wygłosił
Wyraził nadzieję, że w rezultacie wspólnych wysiłków pokój w Europie
utrzymany. Pokój trzeba budować, chleba go broń, powiedział francuski premier.
Kobieta wino śpiew, obrazki z Poli Berger. Płynna nadscenka paryska szaleje
niezmordowanie na rzecz bezrobotnych Paryża.
Wizyta szefa sztabu lotnictwa francuskiego w Berlinie.
Program wizyty generała Wilmę został osobiście opracowany przez marszałka
Geringa. Między nami nie ma przepaści, nie do przebycia, oświadczył generał
Wilmę. Alarmujące wiadomości pracy na temat jesiennych manewrów armii
niemieckiej zaskakują na tle odstrężenia, jakie ostatnio zaznaczyło
sytuacji międzynarodowej. Rząd francuski prosi fabrykantów alarmistycznych
plotek o wstrzymanie swej działalności.
Po manewrach lotniczych w Anglii specjaliści uznali, że Londyn jest
zabezpieczony od ataków lotnicy.
Francja nie boi się wojny chemicznej. W niektórych okręgach zarządzono ćwiczenia
z udziałem najmłodszych obywateli. Manewry niemieckie nie budzą niepokoju w
Londynie. W Paryżu odbyła się trudna mobilizacja rezerwistów.
Odparta walka komunistów z rządem Dalabiera.
Sterowiec wznosi się ponad chmury, stając się niewidzialnym dla oka
Obserwator opuszcza się na specjalnie skonstruowanej gondoli.
Ostatnio odbyły się w Ameryce wielkie manewry floty wojennej z udziałem
hydroplany. Charles Morat, lider prawicy francuskiej, oskarżył organizację
ognisty Krzyż i pułkownika de la Roque o jawną współpracę z hitlerowcami na
granicy francusko -hispańskiej. Generał Franco stanowczo zażądał zamknięcia
granicy hispańsko -francuskiej z Ireneją.
Muszę dowieźć Adlera do centrali.
Muszę. Za trzydzieści cztery godziny będziemy w Hiszpanii, choćby nie wiem
Adler jest za Bwerys, na całą niemiecką siatkę w Republice.
Za pieniądze powie wszystko.
Ruszyliśmy ze Szwajcarii. Do Włoch przedostaliśmy się bez strac, chociaż
niemiecki mocno nas naciskał.
Nie wyszło im to na zdrowie.
Ale Włochy Mussoliniego, co nie Szwajcaria? Tu im było łatwiej, ale od
trzej z nas to Niemcy?
W pełnej gali przejechaliśmy kawał drogi.
Próbowałem spać w samochodzie.
Nie mogłem. Nerwy.
Willego straciliśmy przed pałacem kardynała.
Uparł się, że pójdzie się ogolić. Pierwszy raz.
Jedliśmy wspaniały obiad.
Sekretarz kardynała przygotowywał dla nas paszporty i statek.
Nagle Willi zobaczył od Kryzwiera, że pałac otaczają agenci.
Pięknie zablokował im ulicę.
Trzymał ich w szachu, dopóki nie uciekliśmy.
Potem dostał w plecy.
Trochę po wariacku dotarliśmy do portu.
Biedny, mały.
Został tam.
Może go nie zabili.
Statek, mała krypa o nazwie Reina, miał nas dowieźć do Hiszpanii.
Ale w nocy dogonił nas włoski patrolowiec i kapitan przesadził nas w
Dopiero rano dobiliśmy do wyspy Trędowatych.
Koszmar.
Najbardziej bał się Hazę.
Tak się ich bał, że spadł ze skały.
Umarł na moich rękach, kiedy odpłynęliśmy od wyspy.
Nie chciał tam zostać.
Mamy tylko trzydzieści cztery godziny.
Ręk Adlera gnije, ale dowiozę go.
Dowiozę.
Nie podoba mi się ten facet.
Ciągle tu zagląda.
Może już o nas wiedzą?
To tajniak z policji.
Chyba, że znaleźli już Hasego i łódkę.
Hase przynajmniej ma spokój.
Mówię o tych z Ognistego Krzyża i Esetmanach.
Ja nie mam nic do tego.
Może, ale wiesz, gdzie są ich placówki.
Tu ich nie ma.
Adler, dwóch ludzi zginęło, żebyś mógł dostać te swoje zastrzane 20 tysięcy.
Więc uważaj.
Nigdy nie miałem wyrzutów sumienia.
Co to za stacja?
Port Vendree, jeszcze tylko dwie stacje.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Spokojnie, Marii.
Dzień
dobry.
Po cholerę gotowskich.
Wygląda jak rozwałkowany nietoperz.
Wygląda jak faszysta.
Dlatego, że brązowy?
Brunatny.
I na pewno pod niebie nie ma czarne.
Adler, chodź, zobacz.
Miałeś rację. Ten patent ma do nas interes.
Ty, no, wsiakałeś kiedyś w pociągu?
O nie.
Mówiłeś, że jeszcze tylko dwie stacje.
Na tych oto nie dam rady.
W następnym tunelu wyskoczysz. Nie!
W takim razie sam skoczę.
Będziesz miał trumnę na kółkach.
No.
Dzień dobry. Dzień dobry.
Adios, Caudillo.
O co chodzi?
Adios, Caudillo.
Nikogo nie ma w domu.
Nie ma.
Zaraz, zaraz. Moment.
Adios, Caudillo.
Waszych już tu nie ma.
Do kiedy czekali?
Wcale nie czekali.
Nie było ich od tygodnia.
Przysłali tylko wiadomość, że jakby co, to Haze przyprowadzi tu trzech facetów.
Ale Hazego nie ma.
Ani trzech facetów. Dwóch starczy.
Bez Hazego się nie ruszę.
On wie, gdzie są pieniądze.
A u mnie bez pieniędzy nie da rady.
Haze nie dojechał. Dlaczego?
Nie żyje.
A ten drugi?
Ten.
No to nie wiem.
A to?
To jest nasz pies.
Słuchaj, ja jutro muszę być po tamtej stronie.
Jakiś taki dziwny ten pies.
Nie stracisz na tym.
Jakbym tracił, to bym nie pracował.
Poczekajcie tu.
Jak tak dalej pójdzie?
To ja się wypisuję.
Spokojnie.
Hazze mówił, że to jest specjalista od papierosów i amunicji.
Podobno jego dziadek był przemytnikiem, a ojciec... No chodź tu, chodź, chodź.
A co zrobisz, a to nie pójdzie?
Nie wiem.
Spoczkałeś gdzieś policję?
W kolejce pod Port Vendree. Zatrzymali was?
Nie, uciekliśmy.
A co?
Oni byli tu przed wami.
Musimy uciekać.
A co będzie z Hazem?
Zrobimy mu pogrzeb.
Podarujesz mi tego psa?
Dobra. No to szybko ładujcie się do samochodu.
Ale...
Co? Dowiedziałeś się?
Tak, nasi go znaleźli. Łódkę spalili.
Pazego pochowamy tu.
Która jest najlepsza?
No, można wybrać.
Ta.
No dobrze.
Masz. A co napisać?
Przyjaciel.
Tak?
Tak.
Uciekajcie! Idą tu!
Nie widziałeś nad.
Za mną, szybko. Ader.
Nie drży się tak.
Bez lekarza nie da rady.
A skąd go tu wezmę?
Umrze ci po drodze.
Wezwij lekarza.
Uspokój się. W Hiszpanii załatwię ci najlepszą klinikę. Nie będę mógł iść.
Wezwij lekarza. No skąd?
Jest jeden.
Jest.
Ale dwadzieścia kilometrów stąd.
Pewny?
Dostanie pieniądze, to będzie cicho.
A jak go tu wprowadzisz?
Przez telefon.
Zwarywałeś tutaj?
Słucham?
Do ciebie.
Halo?
Słucham?
Tak, ja.
Byłeś tu kiedyś?
Nigdy już nie.
Nie wiem kiedy.
Do widzenia.
Miałem gości.
Policja?
Ognisty krzyż.
Czego chcieli?
Mnie.
Dziękuję.
Zadzwoń do lekarza i powiedz, że to zakażenie.
Jakie tam zakażenie?
Z panem doktorem.
Co, nie ma go?
Mam chorego.
Tak, pilnie.
Do knajpy Fernandeza.
Będziemy czekać.
Wina! Wina!
Spokój się, masz.
Cicho.
Idźcie stąd. No wynoscie się.
Kto to jest?
Fernandez. Ona.
Turka.
Chyba przebrana
Pomóż
mi go położyć
Nie zdążymy.
Nie pali się, ja zdążę.
Wyjdziemy po południu.
Wcześniej nie ma sensu.
Jest jedna droga na Hunguerę, druga na Czarciściek.
Tylko, że w Andorze są Estesmani.
I ci z ognistego krzyża.
Mogą obstawić wszystko.
To co zrobimy?
Czuję, że nic z tego nie będzie.
A ty się nie denerwuj.
Wszystko będzie dobrze.
Dwadzieścia kilometrów stąd.
Jest mała osada.
A tam Jose Ptaszek, najlepszy przewodnik.
Za wszystkie drogi przeprowadził.
Przerzucał ludzi od początku wojny.
Kogo tu nie było?
Niemcy, Polacy, jeden Chińczyk nawet.
A na granicy salut, kamerade.
Halo.
Halo.
To ja.
Dzisiaj wtorek? Tak.
To może nie będzie mógł iść.
U nich wejście święto.
Dam mu zegary.
Mało.
Jego też przeprowadził.
On jakiś dziwny.
Pętał się tu z radiem, aż mu wsadzili nóż pod żebra.
Poszło o córkę Fernandeza.
Mówiłem, on jest chory.
Jakby mu coś w głowę wsadzili, a nie w żebra.
Kto załatwił Hazego?
Sam się załatwił.
Spadł ze skały kręgosłup.
On w ogóle nie miał szczęścia.
Jak to był za pierwszym razem, przegrał ze mną w pokera.
A ostatnio przeprowadzał kobietę.
Chyba była jego.
Potem coś się stało i wrócił sam.
Podobno ona nie żyje.
To była jego żona.
Hadze był najpierw w batalionie Tellmana, a potem poszedł do informacji.
Widziałem go w 129, jak organizowali grupę dywersyjną.
A potem zniknął.
Poszedł z tobą.
No właśnie.
Wniknął. Lekarz jedzie.
Uwaga!
Zostawiłem pistolet w kurtce.
Adler pożyczy.
Jesteśmy we Francji, a ja jeszcze nie widziałem tego, co mi się należy.
Dałem ci słowo.
Wolę dwadzieścia tysięcy i Meksyk.
Niech cię szlak trafi.
Gdzie patron?
Nie wiem.
Gdzie patron?
Leży pijany.
Kto był u ciebie rano?
U mnie?
Nikt.
Nikt?
No, gadaj!
Aaaa!
Aaaa!
Aaaa! Aaaa!
Aaaa!
Ktoś do nas tele...
Zatłuchał
mnie.
Muszę mieć alibi.
Dawajcie ich do samochodu.
Po co?
Zobaczy.
Dobra, dobra.
Nie martw się.
Będziesz miał alibi jak złoto.
Dziękuję ci, Fernandy.
Trzymaj się.
Szybciej!
Razem!
On nie lubi być sam.
Zaczyna się bać.
Wszystko wytrzyma, byleby tylko nie był sam.
Będzie burza.
Nie, to strzelają.
Straż graniczna?
Nie, to inny. To nie Skoda ani Hodgkins.
Tutaj nigdy nie pada.
Lubisz deszcz?
Jasne. A mokre płoty?
Pamiętam, jak pachnie ulica po deszczu. Jak parują chodniki.
Skąd jesteś?
Z Nordu.
Kawał drogi.
O, jeszcze dalej.
Wiesz, gdzie jest Śląsk?
Tak, słyszałem.
Rodzice emigranci.
Tam się urodziłem.
Niech to szlag trafi! Co się stało?
Ten pies cholerny!
Nafałeś go.
A coś ty?
Obształ mi wszystko.
Sam nie jadę. To ja.
No to siadaj ze mną.
Pomóc mi.
Chowajcie się, patroli!
Dokąd jedziesz?
A co to się obchodzi?
Policja, czy ja? No dobra, spokojnie, spokojnie. A ten co, śpi? Odpowiadaj,
się wypadnie.
Śpijany. No co, co, co?
Wysiadaj.
Dobra, dobra.
No szybciej, szybciej.
Paszport. Już, już.
Także tak!
Dobra woda, kolońska.
Elegantcy panowie.
Międzynarodówka. Ten Niemiec, tamten miejscowy.
Na Kungwere nie pójdziemy.
Słuchaj, żebym dostał milion franków, to tamtędy nie pójdę.
Wszystko obstawili.
Odwiozę was do wioski, wracam do domu.
Gdzie chodzę?
Wtóry! Chodzę ptasem!
Odleciał! Gdzie?
Nie wiem!
Nie chcę was widzieć.
Jak to się stało?
Przez was.
Rano przyjechał samochód.
Było trzech z ognistego krzyża.
Jeden, chyba Niemiec.
Pytali go, czy spodziewa się go w życiu.
On powiedział, że nie.
O niego jeszcze raz zapytali.
No jak to było? Polera.
Polera.
Adlera.
Powiedział, że nie.
nic nie wiedział.
Idźcie!
Nie wracajcie!
Teraz zrobimy spacer.
Chodziłeś kiedyś po górach?
Tak, ale dawno.
Chodźcie do sałasu.
Adler?
Adler?
Zostaw mnie tu.
Już dalej nie pójdę.
Najpierw pogadamy.
Wierzysz w Boga?
Bo co?
Możesz się zapiąć modlitw.
A o co chodzi?
O co?
O chodzę ptaszka.
O Willego, o Harnego.
Za późno to zrozumiałem.
Może by żyli.
O Adler, nie uda ci się.
Może na początku chciałeś uczciwie zarobić te swoje dwadzieścia tysięcy.
Ale potem zacząłeś sypać.
Teraz na ciebie kolejno?
Zwariowałeś. Tak, bo ci uwierzyłem na początku.
Mówiłem prawdę.
O złamaniu szyfrów to prawda.
O agenturze SD również prawda.
Tylko dlatego żyjecie.
Widziałeś jak na mnie polowali?
Tak chcę pieniędzy, należą mi się.
Może tylko ty grasz na dwie strony.
Skąd wiedziałeś, gdzie się zatrzymamy we Włoszech?
Skąd się tam wziął Beichmann?
Kto zdradził Jose Ptaszka?
W knajpie Fernandeza byłeś blisko telefonu.
Do kogo dzwoniłeś?
Sam bym na siebie zastawiał pułapkę. Ty jesteś psychopata.
Jeśli mnie dostaną, to mi szlaki wyprują.
Chcę pieniędzy, chcę żyć.
Powiedz, do kogo dzwoniłeś.
Musisz mnie uratować.
Chcę żyć.
Zdechniesz.
Wiem dużo.
I powiem, jeśli mnie wyprowadzisz.
Po co im dałeś znać?
Jestem chory.
Co im powiedziałeś?
Że chodzę ptaszek.
Ma na nas czekać. To co?
Bo przestałem wierzyć, że mnie wyprowadzicie.
Gdzie dzwoniłeś?
Nie wiem.
Przypomnij sobie.
Znałem tylko numer.
Bałem się.
Teraz się nie boisz, tak?
Pójdź!
Powiem!
Pójdź! Gdzie dzwoniłeś? Do pierota!
Bój!
Trzech ludzi przed ciebie zginęło.
A ja muszę cię stąd wyciągnąć i zrobię to. Musisz?
W Bogu nadzieja, że wiesz, co robisz.
Idź.
Daj.
Idź.
Miałeś tylko ten jeden numer telefonu?
Pić.
Dostaniesz jak powiesz.
Tak, podali tylko ten jeden i czekali.
Ty.
Obstawili hunguerę i czar ci ściek.
Nie przejdziemy.
Przechadzasz. Cały gór nie obstawią.
Kto to jest ten piero?
Prowadzi oberżę.
Trzymał nasz magazyn, ale potem zaczęła się kręcić policja.
Gdzie jest ta oberża? Tutaj.
Tak.
Dobry punkt.
Stąd można kierować całą akcją.
No i tylko dlatego miał numer tego telefonu.
Ile czasu daje nam spacer do tej oberży?
Z nim? I po co?
Tylko tam możemy się dowiedzieć, gdzie na nas czekają.
Idziemy?
No.
Tak.
A jak nie wrócicie?
To go przeprowadzisz do Hispanii.
Chyba przeniosę.
A jak się nie uda?
Zlikwidujesz.
Czekam trzy kwadransy.
Pilnuj go i psa.
Chodź, żołądka!
Chodź!
Afroanimal! O, żołądka! Gdzie on przychodzi?
Chodź, żołądka!
Jean?
Jean, kto tam jest?
Nie wiem, jest tam żołądka...
Chyba jest ty, czy to?
Tak.
Nie lubię bitwę zwierząt.
Przylazł do nami. I dobrze.
Ten w samochodzie mógł nam narobić biedy.
Obstawili wszystko, patrz.
Szybko.
No.
Dawaj.
Pomału.
Nogi. Piero!
Piero! Nic nie wiem.
Nie poznałeś mnie od Olbrzyma.
Weź mi policję.
Ilu ich było?
Dużo.
Potem trzech. Czego chcieli?
Olbrzyma.
Skąd wiedzieli?
Telefon ktoś dzwonił, ale nie wiedzieli, jak pójdziecie. Mnie też
pytali.
Nic nie powiedziałem.
Nic
nie
powiedziałem. Wezwij policję.
Napadli mnie.
Zwiewamy.
Opiekuj się nim.
Co to jest?
Pies.
Wrócimy po niego.
Zaczekajcie tu.
Zamknij się.
Jeszcze raz i mamy ich na karku.
To już blisko.
Trzeba sprawdzić, czy oni tam są.
Na sto procent.
Musimy wiedzieć.
Nudny jesteś, człowieku.
To grzech.
I w dodatku przed śmiercią.
Idź.
Coś mu się przypomniało.
On się boi. Ja też.
On się boi na ich rytki.
Po co go ciągniesz?
Taki mam rozkaz.
Chodź. Popatrz.
Widzisz? W pełno ich.
A tak chciałem wrócić do domu.
Wrócisz.
Coś na to nie wygląda.
Chyba, że ty zrezygnujesz.
Nie mogę.
Tak myślałem.
Pójdziesz ze mną?
Nie można inaczej.
Chyba nie.
Idźcie tam.
My ich odciągniemy na chwilę, na kilka minut.
Może zdążysz.
Dziękuję.
Jakby to, to spotkamy się po tamtej stronie.
Powiedz im, że ja tu byłem.
Zsybaj się.
No, idziemy. Do końca. Cicho.
Trzymajcie.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.