All language subtitles for Kuchnia polska - odc 4

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Wszystkiego najlepszego.

Wodzi, wodzi, kupę szczęścia.

Przepraszam, ktoś się pytał, pada, przy wejściu.

A, to chyba Piotr. Miał wpaść po północy, przepraszam.

Najlepszy kumpel Jacka.

Przystały, nie?

Może być.

To jest Piotr. Studiuje filozofię, dlatego jest taki ponury.

Ty też byś był ponury, jakbyś rozumiał cokolwiek z rzeczywistości, która cię

otacza. I humor ci się poprawi.

Szczęśliwego Nowego Roku.

Udało ci się urwać tak prędko?

Tam było okropnie.

Studencka potańcówka.

Tu zresztą też nie lepiej.

A gdzie Małgosia?

Została w koronizmie.

Właśnie się pokłócili.

Biały tango. Nie ma mowy. To kretynka.

Chodź zatańczmy.

To mój pierwszy bal sylwestrowy.

Nie przypuszczałam, że będzie tak nudno. Słuchaj, a może wzięłyśmy wino i poszli

do ciebie, co?

Do mnie?

No wiesz, u mnie nie można.

Koledzy! Zwariowałeś!

Au!

gdybym miała siniaka.

Jest taki feto, że jak ktoś śpi sam w noc sylwestrową, to potem przez cały rok

śpi sam. A toś mnie wystraszył. Nie jesteś przekątna? Ależ jestem.

Jak kot przebiegnie mi drogę, natychmiast wracam do domu, a całej

ręki.

Poważnie?

Poważnie.

Teraz jest najlepszy moment.

Zaczyna się nowy rok.

Żyć będziesz długo.

Ale przecież nie o to nam teraz chodzi.

Chodzi nam o najbliższą przyszłość.

Tak jest.

Ten rok zmieni całe twoje życie.

To ciekawe.

W jaki sposób?

Nie wiem.

Przed tobą największa miłość i najdłuższa podróż.

I to zmieni twoje życie, zanim się spostrzeżesz.

To wszystko?

To mało?

Myślałem, że powiesz, że jestem mądry, wrażliwy, że mam talent do muzyki, że

będę bogaty.

Ja mówię o rzeczach poważnych.

A ile masz lat?

Prawie osiemnaście.

Trochę mało, żeby mówić poważnie.

A poza tym ja nie wierzę we wróżby.

Przepraszam.

Żartowałem.

Już późno. Chce być rano na nartach, kiedy wy będziecie jeszcze lecieć kaca.

Agnieszka!

Agnieszka!

Cześć,

Agnieszka. Cześć, sportowcy. Macie kaca?

Cześć. Kto ma kaca?

Jacek, masz kaca? Czy ty?

Rafał, może ciebie głowa boli. Jacek dopiero ma kacę. Do tej pory śpi w

pokoju. Twój ojciec przyjechał. Jest po środku. Naprawdę? W takim razie wracam.

To wszyscy idziemy.

No to ja się też... Nie, nie, poradzę sobie.

Młodzież nie jest taka głupia, proszę pana.

Nie damy sobie mędlić oczu.

Nie podoba nam, że jest źle, a wszystkie gazety piszą, że jest dobrze.

Mnie tak mnie to nie podoba.

Ale polityka, jak religia, dostosowuje swoje racje do najprostszych umysłów.

To jest cena demokracji.

Telewizja, cała propaganda przemawia do nas jak do dzieci.

Cenzura szaleje.

Czy w rządzie nikt nie zdaje sobie sprawy z tego, że to nas wkurza?

Nieprawda powtarzana wielokrotnie staje się prawdą.

Rząd to nie monolit.

W łonie partii są różne grupy nacisku. Są liberałowie, narodowcy.

Tak? A ja myślałem, że rządzą komuniści.

Są różne orientacje, które się różnią co do metody działania. Ale zapewniam

pana, że mamy wspólny cel.

Państwo sprawiedliwości społecznej. Tutaj mamy doskonały przykład tej

sprawiedliwości społecznej.

Oto luksusowy hotel dla uprzywilejowanych.

Dla elity partyjno -rządowej. Piotrek, daj spokój.

A wykwintny obiad kosztuje tyle, ile pierogi leniwe w barze mlecznym.

W każdym razie w Chinach przynajmniej Marksa traktują poważnie. Do widzenia.

Niech się pani mnie przyjmuje. On już jest taki.

Powinien się urodzić jako purytanin.

Przejdzie mu niestety.

Kiedy już sam dostanie samochód służbowy i mieszkanie.

Nie sądzę.

To jest u niego bardzo silne.

Ale gdyby tacy rządzili państwem, to życie byłoby nie do zniesienia.

A ja myślę, że byłoby dużo, dużo lepiej.

Nie przypuszczałem, że masz tylu adoratorów.

Nawet nie zauważyłem, że zrobiłaś się całkiem dorosłą.

A może już zakochałaś się w którymś z tych otów, to... Zakochałam? No.

Oni są tacy dziecinni.

Dzieci? No nie, może trochę naiwni.

Ale to dobro wchodzisz.

Dobre pokolenie.

Urodzili się już w Polsce Ludowej, nie znają wojny.

Pierwsze normalne pokolenie. Ale mnie wydają się trochę głupi, kiedy ich

porównuję z tobą.

Tato jest ktoś taki mądry.

Nie mów tak. Nie znajdziesz sobie męża.

A po co miałabym wychodzić za mąż?

Źle nam razem?

Brawo.

Dobra, lecę, bo mi ostatni tramwaj uciekł.

Jeszcze się z nimi nie obliczę.

6 ,50.

Woleliśmy osobiście, panie sekretarzu, dostarczyć odpis naszego listu.

Tydzień temu złożyliśmy nasz list w Kancelarii Sejmu, Urzędzie Rady

To jest wymienione w Konstytucji i organach władzy wykonawczej. No niestety

tej pory nie doczekaliśmy się żadnej reakcji. Widzę, że sięgnęli panowie do

Konstytucji.

A czy przypadkiem nie natrafiliście panowie na ustę, bo przewodni

roli partii?

Może to odpowodowało panu wizytę u mnie?

Proszę, siadajcie, panowie.

Przepraszam, panie sekretarzu, ale dzisiaj nie jestem w stanie dostroić się

pana żartobliwego tonu.

Od rana męczy mnie reumatycznie.

Współczuję.

Mówi pan, brak reakcji.

Czy by spodziewali się panowie, że wszyscy zostaniecie aresztowani po

tego listu?

No, bo tak przynajmniej wynika z tonu waszej petycji.

Powiedzą, Szokalski ma rację.

To nie jest temat do żartów, panie sekretarzu. Nie?

A co to jest, jak nie temat do żartów?

Wynosicie mi łatkawy kopię listu, żebym się zapoznał z jego treścią, tak? A ja,

proszę panów, znam tę treść. Znam panów list niemalże na pamięć. I to w kilku

językach. Proszę bardzo.

Oto biuletyn na słuchu Radia Wolna Europa.

A tu dzisiejsze wydanie Le Figaro, w którym wasz list jest wydrukowany prawie

w całości.

Nasza misja polegała na tym, aby dostarczyć panu ten list w imieniu

kolegów i naszym.

Myślę, że nie mamy tu więcej nic do roboty.

Profesorze, dziękujemy, że poświęcił pan nam chwilę czasu.

Zrobiliście wielki błąd, profesorze, nagłaśniając tak prawie za granitą.

Towarzysz Gomułka jest szczególnie na to uczulony.

Nie wspomnę nawet...

że od dawna uważa, że środowisko intelektualistów nie nadąża za ogólnym

świadomości w naszym kraju.

Podzielam jego opinię.

Często prosty robotnik lepiej potrafi rozsądzić zawiłości tego świata niż

wątpliwości filozof.

Panie sekretarzu, to właśnie wątpliwości tworzą człowieka.

To nie jest sprawa resortu, a szyja do jasnej cholery!

30 pisarzy i profesorów pisze listy do tej mu, który następnego dnia ogłasza

wolna Europa.

To robota dla kontrwyjazdu.

Najpierw trzeba listy napisać. Potem zebrać podpisy.

Na to trzeba trochę czasu.

Potem ktoś musiał ten list przekazać za granicę.

A my dowiadujemy się o tym z wolnej Europy?

Towarzyszu Bergman, to wy jesteście odpowiedzialni za kulturę. Jak to się

że te fakty umknęły wasze uwadze?

Wiemy, kto zredagował list protestacyjny.

Wiecie! To pewnie wiecie, kto go podpisał, bo wolna Europa to podała.

Nie pora na żarty, to proszę, generale. Na najwyższym szczeblu pewne decyzje już

zapadły. Zakaz zruku i zapis cenzury dla wszystkich, którzy podpisali się pod

listem. Tego nie da się załatwić pałką.

Restrykcjami tylko udowodnimy, że autorzy protestu mają rację.

Wy jeszcze ich bronicie?

Nie bronię, tylko staram się myśleć politycznie.

Zajmijmy się teraz postacią profesora Szokalskiego.

Po wyzwoleniu dowodził leśną bandą.

Aresztowany ocalił życie, bo poszedł na współpracę, zdradził kolegów.

Znam sprawę Pioruna. Wasza wersja jest nieprawdziwa. Dobrze o tym wiecie.

Nieprawdziwa?

Towarzysz Kowalczyk poszperał w archiwach bezpieczeństwa i znalazł

które dziś jeszcze dostarczycie prasie.

Nikt nie uwierzy w ich autentyczność.

A kto to będzie sprawdzał?

Może wy?

Ja do tego ręki nie przyłożę. A to dlaczego? Bo to jest partacka robota.

Ja nie będę się ośmieszał.

Wy tam w kulturze za dużo pozwalacie.

Nie byłoby tego wasztetu, żeby nie wy.

Kiedy jeszcze pracowaliśmy w województwie, stawialiście sprawy

Serce wam zmiękło w Warszawie?

A może to wasze pochodzenie?

Sentymentalizm wyskaliście z mlekiem matki.

podpisanych pod listem jest także wiele osób pochodzenia żydowskiego.

Właśnie.

W tym sensie... Chwileczkę, towarzyszu Bergman.

Los nas znowu zetknął. Zrób będziemy pracowali razem.

Chyba wyraziłem się jasno.

Ericka, towarzysze generała, jest niezgodna z prawem.

Pracowałem na Rzeszowszczyźnie w 1946.

Znam sprawę.

Ale jest zgodna z dialektyką.

Przecież pani mnie tego uczyli. Czas by się zmienił, Kowalczyk. Teraz mamy czas

spokoju.

Nie można walczyć, tak jak na wojnie, każdą bronią. Tylko się ośmieszycie.

Władza nie może się ośmieszyć.

Władza jest władzą.

A mi się wydaje, że nadszedł wasz moment w historii.

Ale te odgrywki pałacowe nie mają żadnego znaczenia.

Rewolucja jest rewolucją. Nie poddaję się manipulacji.

Kiedyś was tego próbowałem nauczyć, ale ja widzę na próżno.

Znam waszą retorykę, Bergman. Męczy mnie już ta rozmowa. Nie chcecie ze mną

współpracować, to nie. Sami sobie z tym poradzimy.

Ale zdziwiłbym się, gdybyście zaprzeczyli autentyczności tych

my opublikujemy. Co?

To byłby wasz koniec.

Zgadzacie się ze mną?

Wpadnijcie do mnie jutro.

Nie mam czasu, Loduperele.

My, studenci uczelni warszawskich, zebrani na wiezu w dniu 8 marca 1938

oświadczamy.

Nie pozwolimy nikomu deptać konstytucji polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Nie

pozwolimy odebrać sobie prawa do obrony demokratycznych i niepodległościowych

tradycji narodu polskiego. Nie umilkniemy wobec represji.

Żądamy unieważnienia decyzji o uczynięciu naszych kolegów z

Żądamy umorzenia postępowania dyscyplinarnego wobec kolegów

w demonstracji studenckiej.

Domagamy się...

żeby w terminie dwutygodniowym minister oświaty oraz rektor uniwersytetu

udzielili bezpośrednio zbiorowości studenckiej odpowiedzi na te sądania.

Co wy tam za operatorów macie?

Cholera jasna, gówno za przeproszeniem widać.

Poprawcie ostrość.

Robili ukrytą kamerą z samochodu.

Przecież to ma być materiał dowodowy.

Tak, ale mówią, że jak założą długi obiektyw, to za bardzo się trzęsie.

Trochę zamieszania się narobiło z owocem generała, kiedy nasi wyjęli pałki.

No ale inaczej nie dało się tych gówniarzy rozpędzić.

O, poważnie to nie wygląda.

Taka zabawa w kotka i myszkę.

Przyjrzyj się, Henio, tym szczeniakom.

Tak oni sobie wyobrażają demonstrację.

Chyba za bardzo ich lekceważycie, generale.

A ich lekceważę, Henio?

Wręcz przeciwnie.

Ja ich traktuję cholernie poważnie.

Ja uważam, towarzyszu generale, że powinniśmy z tym skończyć jak

Przecież to wstyd przed towarzyszami z bratnich krajów.

Pozwólcie włączyć do akcji odpowiednie siły.

Nie teraz.

I żadnych samodzielnych ruchów, rozumiecie?

Tylko głupiec nie wykorzystuje okazji, jakiemu stwarza historia.

Te bandy gówniarzy można rozpędzić w jeden dzień, ale trzeba myśleć

Patrzeć w przyszłość.

Dobry gospodarz ma pożytych nawet z tego, że mu się krowa zasra.

Oni myślą, że walczą o wolność, gówniarze.

Przecież oni nam pomagają rozpierdolić całe to biuro polityczne.

Śpieszę się, ale podwiozę cię do szkoły. Po co? Mam blisko jeszcze dużo czasu.

Pamiętaj, po lekcjach wracaj zaraz do domu.

Dobrze, tato.

Mieście jest niespokojne.

Pa.

No pa.

Kurczę, Rafał, zobacz co tu jest napisane.

Profesor Szokalski posądzono współpracę z UB.

Gdzie? No tutaj.

No.

No i co, wierzysz w te brednie?

Przecież to kupa kłamstw.

Przecież nawet tutaj nie mogą pisać samych kłamstw. Nie mogą?

Jeszcze się przekonać, że mogą.

Dobra, słuchajcie, trzeba to roznieść.

Wy pójdziecie na polibudę.

Tylko ostrożnie. Mamy samochód. Samochodów nie zatrzymują.

Uważajcie przy wejściu. Wydział geodezji, kolega Marek Włodarczak.

Agnieszka i Jacek.

Wy na ASP.

Proszę.

Tylko uważajcie z kim rozmawiacie.

Jakiego wydziału?

Puszczaj baranie, bo nas wywiną.

Słuchajcie, na Politechnice już się zabarykadowali. Dlatego musimy wiedzieć,

robicie ten strajk czy nie.

Bariowałeś? U nas na malarstwie jest 200 studentów na wszystkich latach. Na

rzeźbie jeszcze mniej.

Zamknęliśmy bramę i nikogo nie wpuszczamy.

Ale możemy wam coś wymalować. Jakiś transparent albo plakat. Albo gołą babę.

Rozrzućcie to.

Co to znaczy?

Ten stek kłamstw! Co się stało, profesorze?

Nie przeglądałem jeszcze praw.

Sam pan sobie winien. Nie trzeba było pisać listów protestacyjnych.

Tylko... że ja pisałem prawdę, a to są ordynarne niesławienia.

Nikt w to nie uwierzy.

Zwykła nawaść pracowa.

Ale rozkaz musiał przyjść z samej góry.

Będę żądał sprostowania i przetroszenia mnie przez tych, którzy ten rozkaz

wydali. Niech pan nie będzie naiwny. To jest metoda walki politycznej. Pan sam

tę walkę rozpoczął. I teraz pan podnosi tego konsekwencje.

Ja nikogo nie zdradziłem.

Po prostu złożyłem broń.

I pan doskonale o tym wie.

To prawda.

Tyle, że prawda teraz panu nie pomoże.

Ja też nie.

A wręcz przeciwnie, nawet mógłbym panu zaszkodzić.

Od czwartku obraduje w Warszawie szósty krajowy zjazd Ligi Przyjaciół Żołnierza.

Bierze w nim udział 450 delegatów z całego kraju. Na zjazd przybyli

przedstawiciele partii rządu. Zjazd ocenił dotychczasową działalność

organizacji. I zatwierdził nowe kierunki pracy, mające na celu zwiększenie

poczucia odpowiedzialności obywateli za umocnienie obronności kraju oraz wybrał

władzę nadchodzącej kadencji.

Nowe rewelacje w sprawie Bolesława Szokalskiego. Nie ulega teraz

dzisiejszy wychowawca uniwersyteckiej młodzieży był informatorem Urzędu

Bezpieczeństwa. Aresztowany za udział w leśnej bandzie NLZ zgodził się na

współpracę z UB.

za cenę własnej wolności i darowania kary. Oto jego karta identyfikacyjna, w

której major Piorun figuruje jako informator na Łęcz.

Karta opatrzona jest fotografią, na której rozpoznajemy profesora Bolesława

Szokalskiego.

Studenci pozamykali się na uczelniach, a przy uniwersytecie mundurowych patroli

nie ma, tak jak kazaliście.

Dobrze. Dalej.

Politechnika jest obstawiona, ale tam duża grupa zabarykadowała się.

Otoczyć. Dywizja zmotoryzowana jest w pogotowiu. Możemy tam wejść w każdej

chwili i usunąć ich w ciągu pięciu minut.

Po co, żeby znowu rozrabiali na mieście?

Lepiej niech siedzą w środku. Przed uniwersytetem formuje się demonstracja.

Ale w odpowiednim momencie nasi ludzie rozwiną transparenty i poprowadzą ich

nowym światem.

A tam w bramach czekają mundurowi. Co przepuszczą, a resztę spacyfikują.

Tak to w bramach. Trzeba ich dopuścić aż pod dom partii i zaatakować dopiero na

rądzie.

Cała walka ma się rozegrać pod oknami Komitetu Centralnego. Chcę, żeby ci

partyjni biurokraci zobaczyli na własne oczy, że to nie żarty.

Że bez nas dawno by ich nie było.

Otoczyć i spacyfikować.

Zdykaj stąd.

Tam z prasy?

Co tu robisz?

Przechodzę ten.

Legitymacja.

Pójdziesz z nami na komisariat. Ale ja nic nie zrobiłam.

Nie ma co gadać.

Idziesz z nami na komisariat.

Uciekła z liniarzą?

No, mało.

Ale oni mają moją legitymację szkolną. Mogą cię ciągać.

Chociaż ja wiem.

Ty jesteś niepełnoletnia, więc... Zabrali ci legitymację?

Cholera. Musicie uważać. Z bramy naprzeciwko milicja fotografuje

którzy się pokazują w oknach. Widziałam na własne oczy.

Dzięki. Jestem Marek Wodarczak.

Musimy wszystkich ostrzec.

Przyniosłam wam trochę jedzenia. Wszystko, co było w domu.

Ale widzę, że macie tu kupę żarcia.

I to się przyda.

Ludzie przynoszą nam to pod bramę.

Wracamy na uniwersytet.

Niech wiedzą, co się tu dzieje.

W każdej chwili mogą zaatakować. Lepiej być na własnym wydziale.

Do środka nie wejdą.

Muszą przestrzegać eksterytorialności uczelni.

Praca na zachodzie tylko na to czeka. I bardzo dobrze, niech wejdą.

Tylko w ten sposób możemy zwrócić na siebie uwagę.

No, idźcie już.

Teraz jest dobry moment.

A ty?

Ja zostaję tutaj.

A... Kathy iść do domu.

Niepotrzebnie się naraża.

Jeszcze wywalą ją ze szkoły.

Agnieszka, wracaj!

Stój!

Cześć!

Cześć!

A, m...

Więc kim jest twój ojciec?

Kierownikiem Wydziału Propagandy. W Komitecie Warszawskim. On wam tego nie

daruje.

Nazwisko?

Trawiński.

Imię? Moje czy ojca?

Zaraz i ciebie przesłuchujemy.

A nie ojca.

Jacek.

A wiesz ty, jakie my mamy polecenie?

Żeby takich jak ty, synalków dygnitarzy, którym przestała się podobać władza

ludowa, bo już całą czekoladę wyjedli.

Nauczyć rozum.

Robotniczą przyjścią.

Żylina.

Hej, co jest?

Mieliśmy nie pić w czasie strajku.

Zamkną nas wszystkich.

Powyrzucają z uczelni. Nie zamkną, nie zamkną.

Wszystkich nie powyrzucają.

Za dużo naktuję.

Po południu dołączyło do nas kilka naktów i osób.

Ale odeszło ze sto.

Rano wrócą.

Wyprowadzą ze sobą innych.

To dopiero początek, musicie się trzymać.

A ty mała, co powiesz w domu?

Jest za późno, żeby o tym myśleć.

Więc wolę nie myśleć.

Idę na obchód.

Zostawiam was samych, ale wódkę biorę ze sobą.

Nie myślałem, że ty... To chyba nie jest taka straszna wada.

Nie.

Ale myślę, że... że ty i Jacek... że wy się kochacie.

Idiota.

Ciebie kocham.

Legitymacja szkolna Waszej córki Agnieszki.

Została jej odebrana wczoraj wieczorem.

Wasza córka uciekła legitymującym ją funkcjonariuszom.

Stwierdzono, że bierze czynny udział w strajku studenckim i okupacji gmachu

Politechniki. Nie będąc nawet studentką.

Dziękuję Wam, pułkowniku. Zostawcie nas teraz w samych.

No i co?

Kiedyś sami uczyliście nas wychowania ideologicznego i co? Okazuje się, że nie

każdy może być prorokiem we własnym domu, co?

Uspokójcie się, towarzyszu Kowalczyk.

Wyjaśnię to, możecie być pewni.

Nie wątpię.

Gdzie jest moja córka? Chcę z nią porozmawiać. A, porozmawiajcie z nią,

koniecznie z nią porozmawiajcie. A gdzie jest, nie wiem.

Będziecie jej musieli sami poszukać.

Uprzedzam was tylko, że raport w tej sprawie został przesłany do towarzysza

Gomułki.

który osobiście analizuje podobne wypadki.

Co mi tu... Co mi tu pieprzycie?

Ignitosz. Z kozi Łuki.

No, ale cię urządzili.

Nadgorliwcy. Przyprowadźcie Taintariusza.

Tak jest.

No i co?

Rewolucjonista? Nie jestem żadnym rewolucjonistą. Ale cię złapali.

Prawie, że z bronią w ręku.

No, w każdym razie w tym.

Rozdawali, to wziąłem parę.

Na pamiątkę.

A to na tatui ojciec? Na co?

Żeście mnie tak urządzili?

Jak mnie zobaczy w tym stanie, dobierze wam się do skóry.

Proszę, dzwoń do ojca.

Bo myśmy już dzwonili.

Prosił nas, żebyśmy traktowali ciebie tak samo jak innych.

Zapewnił nas, że nie będzie interweniował w twojej sprawie.

A jak cię tu podtrzymamy ze trzy miesiące, rany się zagoją.

Trzy miesiące?

A uniwersytet, a sesja? O sesji zapomnij. Lucelni tak cię wyrzucą, a na

pójdziesz do wojska na dwa lata i tam nauczą cię rozum.

Ojciec mi jakoś pomoże.

Ojciec ci nie pomoże.

A ty tylko ją zaszkodzisz.

Nie dziwi cię to, że przesłuchuje ciebie aż major, a nie zwykły podporucznik?

To znaczy, że traktujemy twoją sprawę poważnie.

Dużo poważniej niż ty sam.

To jest kandłona ojca. To poniekąd prawda, ale nie w tym sensie, w jakim ty

rozumiesz.

Widzisz, teraz partia oczysta swoje seregi niepożądanych elementów.

My wszyscy musimy się wyraźnie opowiedzieć po jakiejś stronie.

Nawet ja.

Teraz łatwo zarobić nawet kietkę z siennisty wychwyciela. Twój czyt na

poleci do stanowiska.

Ty wrócisz do celi, posiedzisz do sprawy. Dostaniesz wyrok za

miesięcy. Z uniwersytetu cię wyrzucą. W celi pójdziesz prosto do wojska.

Prawdopodobnie do kompanii karnej. Chyba, że... Napiszesz to wszystko

ładnie. Kto u was dowodzi, kto dostarcza ulotki, kto organizuje demonstracje.

U kogo się spotykacie? W kim?

Kto u was bywa?

Wszystko to sobie przypomnisz.

Jeżeli toto napisze, że będzie się zgadzało z naszymi informacjami, wrócisz

domu.

Wybieraj.

W ostatnich dniach na niektórych uczelniach doszło do zgromadzeń i

których inspiratorzy, wichrzyciele i stojąca za nimi garstka bankrutów

politycznych starali się przemienić w chuligańskie ekscesy uliczne. Owi

politykierzy wykorzystują naiwność i impulsywność młodzieży akademickiej.

część studentów dała się nabrać na ich demagogiczne hasła, zamykając się na

uczelniach. Na przykład na Politechnikę wpuszczano jedynie po wylegitymowaniu

się. Tym ze studentów, którzy nie mieli przy sobie legitymacji, uniemożliwiono

udział w zajęciach.

Doszło więc do jaskrawych nadużyć prawa i zasad współżycia społecznego.

Jeżeli nie rozejdziecie się do domu, będziemy zmuszeni zawiesić zajęcia na

uczelni. Wtedy wasz strajk przestanie być strajkiem ze względu formalnym. Ja

chcę wam przemówić do rozsądku. To nie jest właściwa droga.

Na razie władze uczelni uzyskały obietnicę od komendy stołecznej, że siły

porządkowe na terenie uczelni... Słuchajcie, ktoś sypie.

Co się stało?

Byli u mnie w domu, u Jarka też.

U ciebie siedzą od rana i robią rewizję. Nie możesz tam wracać.

Zaraz, czy ja mam coś w domu?

Jakaś biegła tam pewnie jest.

A co mama?

Nie wiem.

Wysłała tylko do nas etkę z wiadomością, żebyś nie wracał.

Co chodzi do mnie?

Nie no, wariowałaś, twój ojciec tylko na to czeka.

Zresztą, co oni mi mogą zrobić?

Zamknął.

Kilka osób już siedzi.

Idę na uniwersytet.

Potem zdecydujemy.

Agnieszka do domu.

Zadzwonię, jak będę mógł.

Dziękuję.

Gdzie jest Piotr? Nie ma tu Piotra?

Spada jest pan, pani. Widzisz, co się dzieje? Gdzie to ja muszę zobaczyć? Jest

Piotrem. Agnieszka, przepraszam.

Posłuchaj. Piotr wyjechał.

Nie ma go.

Jak to wyjechał? A ja?

Szukali go więc i uciekł. No ale... Poczekaj.

Siądź do pociągu.

22 .15.

Do Gdyni. I wieczorem.

Czy są jakieś wolne miejsca, proszę pani?

Studziłem w piachu, żeby była zimna.

Pokrój chleb.

Już się robi.

Gotowe.

Tu, panie, nikt nie zagląda.

Nawet ryba rzadko.

Byleście do miasta nie chodzili.

Ci, którzy zajmują odpowiedzialne, a nierzadko wysokie stanowiska w naszym

państwie, ukrywają swoje proizraelskie sympatie.

Głośno potępiają, cicho służą, bo nie Polskę wybrali sobie za ojczyznę.

Nie jest przypadkiem, że nader często ich dzieci, studenci, a nawet uczniowie

liceów aktywnie występowały przeciw władzy ludowej podczas ostatnich

uczelniach.

Nie jest również przypadkiem, że wśród organizatorów strajku okupacyjnego na

Politechnice Warszawskiej znalazła się córka towarzysza Bergmana.

Towarzysze, ale partia jest czujna. Partia nie będzie dłużej tolerować

w swoich szeregach wichrzycieli politycznych i wrogów systemu

Jak wam nie jest, towarzysze?

Proszę, nie mieszajcie do tego towarzysza Bergmana!

W roku ubiegłym, podczas czerwcowej agresji Izraela przeciw państwom

arabskim, określona liczba Żydów w różnych formach objawiała

chęć wyjazdu do Izraela celem wzięcia udziału w wojnie z Arabami.

Nie ulega wątpliwości.

że ta kategoria Żydów, obywateli polskich, uczuciowo i

rozumowo, nie jest związana z Polską, lecz z państwem Izraelem.

Są to na pewno nacjonaliści żydowscy.

Czy można mieć do nich za to pretensje?

W partii mogę je rzucić.

Teraz to ich partia.

A ja do końca życia będę komunistą.

W największych zakładach pracy w całym kraju odbywają się wiece wyrażające

poparcie klasy robotniczej dla linii działania partii w jej procesie

samooczyszczania się z wrogich, imperialistycznych elementów.

Solidarność z przywódcami PZPR i biurem politycznym.

Jesteśmy z wami, towarysu Wiesławie, stwierdzili robotnicy Ursusa. Z talowej

woli potępiono próbę podniesienia ręki na władzę ludową.

Serdecznie dziękując milicjantom i robotnikom, którzy działali w milicji

robotniczej. Na Śląsku górnicy zaapelowali o zwalcie szeregów partii i

krytyczną kontynuację historii Polski Ludowej.

Śląska woda nie była i nie będzie wodą na młyn rewizjonistów, powiedział

towarzysz Edward Gierek.

Śląska woda pogruchocze im kości.

Ja będę żyła tysiąc lat.

Ty też będziesz żył tysiąc lat.

Pierwsze pięćset lat spędzimy tutaj, a potem zaczniemy podróżować.

Każdego roku będę wiedziała o tobie więcej, a ty będziesz o sobie wiedział

mniej.

Jak będziesz chciał coś zrobić, albo będziesz miał jakieś wątpliwości, to

będziesz musiał przyjść i na mnie popatrzeć.

Rozbieraj się.

Wydział filozofii, tak? Ten rozwiązany.

Tak jest.

Będziecie musieli sobie znaleźć jakiś inny wydział, bo do wojska was nie

wierzymy.

Niezdolny do służby. Kategoria E.

W serce macie jakieś kłopoty.

Trawiński. Odmaszerować. Dziękuję.

Dawać tu tego aresztanta poza kolejką.

Imię, nazwisko.

Marek Włodarczak.

Przyjrzyjmy się waszym... Zakrycie na tych genitach.

Nie macie się czym chwalić.

A na baczność zdążycie jeszcze sobie postać, aż wam nocem wyjdzie.

No student, powiedzcie nam, z którego roku was relegowali?

Melduję posłusznie, że czwartego.

A wy czego tak posłusznie meldujecie? W województwie ten jesteście.

Ale czytałem literaturę fachową.

Szwajka.

Jesteście uznani za zdolnego do służby w formacjach łodzi podwodnych.

Przez trzy lata nauczycie się czegoś o morzu. A może należałoby mnie najpierw

zbadać? A po co?

Na oko widać, że z was okażą zdrowia.

Tam was oduczą bawić się w politykę. To rozkaz wyjazdu w ciągu trzech dni.

Do kabiny, proszę.

Niedobrze.

Ciągle o mnie pytają.

Na uniwerku zawieszono zajęcia.

Matka mówi, że stale obserwują dom.

Wróciliście do matki?

Oszalałeś.

Telefon na pewno jest na podsłuchu.

Na podsłuchu.

Witam i to nisko.

Jak się do niej odbywasz, ty chary!

Idź do niego, dziecko.

On ma ci coś ważnego do powiedzenia.

Agnieszko.

Słuchaj.

Powiedzieli, że mnie wypuszczą.

Jeśli zaraz wyjadę za granicę.

Matka nie chce, ale powiedziała, że pojedzie i ja pojadę.

Chcę jechać do Izraela.

Tam jest nowe państwo.

Tam naprawdę buduje się socjalizm.

Tam jest równość, sprawiedliwość.

Ja rozumiem, że...

Że ty nie chcesz stąd wyjeżdżać.

Tylko... Chcę.

Chcesz?

Weźmiemy ślub jeszcze przed wyjazdem.

Ale zaraz.

Przecież ty nie masz jeszcze osiemnastu lat.

Będziesz musiała mieć pozwolenie od rodziców.

My chcesz, że ci dadzą?

Dadzą.

Byłam u lekarza.

Jestem wciąż.

Będziecie mieli dziecko.

Sami jesteście jeszcze dzieci, to wam łatwo podejmować takie decyzje.

A czy ty wiesz, co to znaczy?

Dostaniesz paszport w jedną stronę. Nigdy tu nie będziesz mogła wrócić. To

A rodzice, co oni na to?

Moja matka jest idiotką.

A z ojcem nie rozmawiam.

Nie mogę mu się pokazać na oczy, czy ze mnie wrzucili go z partii.

Jak go mieli wyrzucić, to i tak by go wyrzucili.

Nie podejrzewałam, że tak mało trzeba, żeby całe życie przewróciło się do góry

nogami.

A twój ojciec ma sporo na sumieniu. Jakaś kara od Boga mu się należy.

Ja już go nigdy nie zobaczę.

Po raz te rzeczy posłałam matkę.

Tym gorzej dla niego.

A wie pani, że ja nawet się cieszę, że my stąd wyjeżdżamy.

Bardzo się cieszę.

Te wszystkie okropne rzeczy zostaną tutaj, a tam, tam jest inny świat.

Człowiek, człowiek nie ma innego świata poza swoim własnym.

Ja mam 55 lat i całe życie tu przeżyłam.

Tutaj wychowałam syna sama, bez męża.

Pani Solecka brała go do siebie, jak szłam do pracy. Ja tu wszystkich znam.

W sklepie na rogu kupuję od 30 lat chleb. Jeszcze był prywatny.

I teraz mi mówią, że to nie jest moja ojczyzna. Jeżeli to nie jest moja

ojczyzna, to gdzie jest?

Ja nie mam innej.

No to dlaczego muszę stąd wyjeżdżać?

Ale mówiłam, że pani dyrektor jest na zebraniu.

Nie mogę teraz tam wejść. To potrwa jeszcze dwie godziny. Tylko, że ja nie

czekać. Jestem jej córką. Pojutrze jest mój ślub, a ona jeszcze nic o tym nie

wie.

No to może ja poproszę.

Dziękuję bardzo.

Tak, to do widzenia wejdę.

Co raka, to jaki ślub?

Mój ślub.

Co masz podpisać? To jest zezwolenie na ślub. Jak wiesz, nie jestem jeszcze

pełnoletnia. Dlaczego mam to podpisać?

To jest zaświadczenie od lekarza. Jestem w trzecim miesiącu ciąży.

Wyskobierz się! Do tej gówniarzeli!

To jest nie wszystko.

To jest moje podanie o paszport. Podpiszę to i podstępuję.

Zaraz po ślubie wyjeżdżamy. Zmuszają go do emigracji.

Przecież już nie zapytałam, za kogo to wybierasz się za mąż.

A teraz widzę, że to któryś z swoich kolegów rozrabiaków.

Podpisz, proszę.

Mam jeszcze mnóstwo spraw do załatwienia po urzędach.

Jakie ty mnie stawiasz sytuacji?

Tylko coś tam nie wymusić?

To ci się nie uda, moje dziecko.

Wrócisz do domu i spokojnie porozmawiamy. Na pewno coś się wymysli.

taki... Ludwika, do tego nie wieszaj!

Pięć lat mieszkałam u ojca, nic ci nie obchodziło, co się ze mną dzieje.

A teraz chcesz coś dla mnie decydować?

Albo podpiszesz to zaraz, albo obiecuję ci, potrafię jeszcze tak narozrabiać, że

i ty wylecisz ze stanowiska.

A to żmija.

Kogo by się zdało, że jest nie we mnie?

A jedź ty sobie, gdzie chcesz i z kim chcesz.

Twojego ojca to dobije.

Transport mnie będzie więcej kosztował niż to wszystko warte.

No to co ja zrobię, panie Rujszewski?

Przecież tego ze sobą nie zabiorę. To cały mój majątek.

No to się pani nie dorobiła.

A inni owszem.

Pamięta pani, jak w 57 Gomułka załatwił, żeby Polacy mogli z Rosji repatriować?

No to sami Żydzi przyjechali.

Nawet u nas na podwórku taki jeden był.

Skobany. Fink się nazywał.

Szef.

Łapcie, co to przyjechało.

A dwa lata nie minęło, co to do Izraela wyjeżdżali.

To trzeba było dwie ciężarówki na same tylko meble zamówić.

Dywanów to z pięć mieli.

No i z czego się taki dorobił przez dwa lata?

Ja już dwadzieścia lat charuję i co mam z tego?

A ta finkowa, proszę pani, to na wszystkich palcach miała tyle złota. To

daje za ten bufet?

To?

Bo to jest antyk, wie pan.

Antyk, antyk.

Antyk to może być ten tron na Wawelu.

A to jest grat.

Ale się dogadamy.

Pani wie.

Ja mam serce Polaka.

I rozum też mam Polaka.

Mnie tam się nie podoba, że teraz Polski wyrzucają.

Polacy zawsze byli gościnni dla obcych.

Panie Rybiszewski, ja się tu urodziłam, więc nie jestem obca.

To właśnie.

No ile ja tu mieszkam? Ze dwadzieścia lat?

No w życiu bym nie powiedział, że Pani jest Żydówka.

A przecież widzę Panią codziennie, no nie?

Dziękuję. Dziękuję.

Wobec prawa jesteście Państwo małżeństwem. W imieniu Polskiej

Rzeczypospolitej Ludowej składam jak najserdeczniejsze życzenia na nowej

życia.

No tak, bez

pieniędzy.

Trzeba było coś powiedzieć.

Może ja jeszcze zdążę, co?

Niech pan da spokój, panie Tadeuszu. Jak ja bym panu oddał?

Przepraszam, zła.

Lubię takie książki, w których ruscy szpiedzy dostają po dupie.

To dla ciebie.

Nie chcę.

Ale zawsze chciałeś ją kupić.

Teraz weź.

Zabiorę to.

Nic od ciebie nie chcę.

Budłaś się.

Budłaś się tą swoją... Swoją...

Już naprawdę musimy siadać. Tak mi ciężko stąd odjeżdżać.

Ja nigdy nie byłam za granicą jeszcze, ale...

Już chciałabym, żeby ten pociąg...

To

pamiętaj, Piotr! Jak się urządzisz, to napisz do mnie!

Trzymaj się tam!

Trzymaj się, Piotrek! Trzymaj się!

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.