Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Cały kraj wita radośnie żołnierzy polskich wracających z Anglii. Wbrew
przepowiedniom drogiej propagandy, statek Bamfora przywiózł ich nie do
Archangielska, ale do portu gdańskiego, gdzie czekali lwiwatujące tłumy,
honorowa kompania Wojska Polskiego, przedstawiciele władz, cały naród
zjednoczony w miłości dla tych, co czynem orężnym rozplawili imię Polski w
świecie. Oto kapral Złotopolski, którego na Redzie oczekuje żona.
Takich szczęśliwców było więcej.
Natomiast porucznik pilot Stanisław Szymanko żonę przywiózł ze sobą z
Młoda Angielka z radością wita swoją nową ojczyznę. Za kilka dni wszyscy
otrzymają urlopy i ruszą na poszukiwanie swych bliskich.
Życzymy im, aby jak najmniej było takich, którym los zamiast widoku żon,
rodziców, dzieci, gotuje tragiczny widok ruin i mogli.
This is the chicken Polish style.
It's my favorite dish.
My mother used to do it every Sunday.
Well, I'd better learn how to cook it for you, wouldn't I?
What are the ingredients?
Stuffed with mushrooms and chicken livers and dill.
Cheers!
General chciałby zamienić panem Piłsud.
Ta pani nie rozumie po polsku, moja żona jest Angielką.
W takim razie proszę jej to powiedzieć.
Panie poruczniku, generał chciałby z panem porozmawiać. Ale ja już nie jestem
wojsku, zostałem zdemobilizowany.
Mundur noszę tylko dlatego, że nie mam innego garnituru.
Jednak będę nalegał.
General wydał wyraźny rok.
Słucham, panie generale.
Czy wie pan, gdzie się znajdujemy?
Tak, w hotelu Monopol.
W jakim kraju, panie poruczniku?
W Polsce, panie generale.
Nie bardzo rozumiem.
W Polsce.
Nie rozumie pan tego?
W Polsce!
Po co paludę Polandy?
Proszę, do natychmiastu odkryć.
Tak jest.
Panie generale.
Dziękuję.
Grywa mata, panowie. Mam przejście na tu i tu, dobry. Trzeba było w trefle
wychodzić.
Pan ma obowiązek. A tak co? Dograli robra. I tak na nich nie ma siły.
Zgrane małżeństwo to zgrane małżeństwo.
Przepraszam.
Zastanawiam się, czy może mi pan pomóc, Smetanasie.
Byliśmy ostatnio z żoną w Biesiekierach. Pan tam nie może pojechać. Jest dekret.
E tam, bolszewickie dekrety.
Chodzi o to...
że na dole w holu wisiał łańcuch złoty, który mój dziad dostał jeszcze od króla
Tobieckiego pod Wiedniem.
Tatali mi go zostawić.
Przyjeżdżam teraz, macie łańcucha nie ma. Pytam, kto wziął? A ludzie mówią,
jakiś komisarz czy sekretarz.
I pan by chciał go odebrać? No, w końcu to jest pamiątka rodzinna, jeżeli ktoś
ukradł. Niech pan nie będzie naiwny, panie Besiegiewski.
Ale chociaż dowiedzieć się, kto ukradł, kiedy reżim się zmieni.
Mój ojciec w 17 roku był w Petersburgu.
Wtedy też mówili, że to długo nie potrwa. Najwyżej rok, dwa.
Kawałek schabu.
Faszerujesz czosnkiem i suszonymi śliwkami. Za trudno. Anglicy nie umieją
gotować. Oczywiście śliwki musisz najpierw wymoczyć, wydrylować, a potem
nacierasz to wszystko majerankiem i solą i kładziesz na gorący tłuszcz.
Przecież Amerykanie nie zostawią Korei, żeby nas ratować. No jednak, to nie może
długo potrwać.
Ludzie oczekują jakiejś odmiany.
Jedni oczekują, inni nie oczekują. Myślę, że na upadek reżimu nie ma co
Trzeba zacisnąć zęby i robić swoje.
Pracować. A ciekawe, gdzie ja mógłbym pracować? Z wykształcenia właściciel
ziemski. Może w fabryce snurka?
A na co pan liczył, gdy pan wracał?
Nie potrafiłbym żyć dla granity.
A potem co pan myśli?
Że tam jest jakiś raj?
Generałowie i...
Pułkownicy od Andersa zmywają teraz garnki w hotelach. A ja przynajmniej
pracuję, jestem w swoim kraju i staram się żyć jak człowiek.
Ale żonie wskazał pan zmienić jej kraj na sowiecki.
Co mówi?
Nie rozumiem.
My żyjemy tu, a tamten świat zostawiamy poza domem.
Zresztą teraz wszystko się zmieni. Przyjdzie dziecko.
Długo jeszcze?
Miesiąc.
Doktor Zew, już nie możemy się doczekać.
O Boże, pomóż mi.
Pomóż mi.
A no i co? No, tu wszystkie rodzą. Ale ja wiem, ale teraz moja żona. A to ma
chłopak. Nie, dziewczynka ma być.
Dziewczynka.
Dziewczynka?
Do Wojtka jej nie wezmą.
Nie, no bo dziewczynka.
Ej! Ej! Ej! Ej! Ej! Ej! Ej! Ej! Ej! Ej! Ej!
Ej!
Ja już spełniłem.
Ale naprawdę nie rozumiem dlaczego.
Cicho.
Towarzysz Stalin umarł.
Widziałem.
A... Nie, ale... Nic nie wiedziałem.
Śmialiście się głośno na ulicy.
Śpiewaliście, klaskaliście w dłonie.
To wygląda na zachowanie się wroga. Nie no.
Zbezczeszczenie żałoby narodowej.
Zdajecie sobie sprawę, że zasłużyliście na najsurowszą karę?
Tak, tylko... Mnie się urodziła córka i... Ja cieszyłem się.
Naprawdę nic nie wiedziałem, że towarzysz.
Wierzę wam.
Ale i wy musicie zrozumieć.
Umarł towarzystw Stalin.
Największy człowiek w historii ludzkości.
Nasz przywódca.
Ojciec ludopracującego.
Czy skakalibyście z radości, gdyby umarł wasz ojciec?
Mój ojciec nie żyje.
Zabili go w Katyniu.
Niemcy. No widzicie.
Zmarł ojciec, a wy tańczyliście z radości.
Zgoda. Nie wiedzieliście.
Ale to w niczym nie zmienia postaci rzeczy.
Ludzie dzisiaj płaczą, rozpaczają na ulicach, w zakładach pracy.
A wy?
W tłumaczenie, że nie wiedzieliście, jest dziecinne.
Zgadzacie się ze mną.
Tak, ale... Tu nie ma ale.
Jako człowiek mogę was zrozumieć, ale jako komunista nie mogę wam tego
I tu z kolei was proszę o zrozumienie.
Szymanko Stanisław. Tak.
Bezpartyjny, żonaty, imię żony Mar...
Margaret.
A cóż to znowu za imię?
Ona jest Angielką. Przyjechała do mną z Anglii.
Byliście w czasie wojny w Anglii?
Tak, byłem pilotem. Teraz pracujecie w lotnictwie cywilnym.
Tak, ale...
Doświadczenia na Dakotach nie wystarczą, żeby latać Antonowami. No, ja myślę.
Uczyli was tam na amerykańskim smelcu, a to jest przecież nowoczesna technika.
Ale to komplikuje waszą sprawę.
Będę musiał przesłać wasze akta do prokuratury wojskowej.
Dlaczego chodzisz?
Dlaczego pozwalasz?
Czy jest takie prawo?
Zasłań do adwokata.
To nic nie da.
To nic nie pomoże.
Ty nie rozumiesz.
Gdzie jest mój mąż?
Więc mówicie, że nie znacie lokacji naszych lotnic wojskowych.
Pozydujcie.
Wiem, gdzie są.
Muszę wiedzieć o tym nawigatorem naziemnym. To jest mój zawód.
I macie to zapisane?
Tak, a poza tym przecież takie wykazy są w każdej wieży kontrolnej, każdego
lotniska cywilnego czy wojskowego.
Wykazy te przekazaliście waszym motodawcom?
Nie, nie przekazałem.
Ja nie mam żadnych motodawców.
Jak to tu jest? Nie, nie widzę to!
Felik Petmundowicz.
U niego niemowa mówił.
A u nas niemowa śpiewa.
a inwalidzi bez rąk obu rąk podpisują wyznania.
Wygać nam to będzie, chwinia!
Wiesz, kto to jest?
Nie tak blisko.
Dziecko, nie chce cię zrobić?
To jest mój szef.
Agenta amerykańskiego wywiadu.
On się strebował i jemu powierzyli wszystkie tajemnice wojskowe.
Rozmierz do razu.
Gdyby dzwonili od Minca w sprawie budowy tej fabryki, to my jesteśmy za.
Powiedzcie tylko towarzyszu Bergman, że mnie nie ma.
Przez dwa dni będę w terenie. Stale jesteście w terenie.
Trudno tak rządzić województwem. No inaczej nie potrafię. Na szczęście mam
towarzyszu. Do widzenia.
Chyba mam coś na Kowalczyka.
Na Kowalczyka?
Co można mieć na Kowalczyka?
To dobry, oddany w prawie towarzysz.
Nie rozumiem.
Sami mówiliście, że bym... Nawet jeżeli coś mówię przy was, to powinniście o tym
natychmiast zapomnieć.
Bo to na pewno tajemnica państwowa.
Tak jest.
A jeżeli coś samo wypłynie?
Meldować? Meldować.
Byle zwięźla.
Jak podejrzenie, od czego to było?
Mamy kontakt, mamy wtyczkę.
Współpraca z obcym wywiadem.
Z tego już się Kowalczyk nie wywinie.
Ty jesteś idiotą, Borku.
Po co ja ciebie za sobą ciągnę?
Trzeba cię było zostawić gdzieś na zadupiu, na ziemiach odzyskanych.
Wychębyś był albo dyrektorem PGR -u.
Kowalczyk, działacz ludowy.
Partyzant, poseł na Sejmu, który wszystko nawdzięcza Polsce Ludowej i
obcego wywiadu.
Przecież on w życiu za granicą nie był.
Wyjdź, Bolko, zanim cię każę wyrzucić.
A jeżeli ja będę miał dowody?
Won, durak!
Dla mnie zwiększenie pogłowia powiedzmy o 500 sztuk oznacza konieczność budowy
nowej obory. Natomiast każdy z okolicznych rolników może bez trudu
dwa cielaki więcej bez żadnych specjalnych nakładów. To jest tylko
odpowiedniej polityki. O, bardzo dobrze, że użyliście tego słowa, panie
dyrektorze. To jest sprawa odpowiedniej polityki. My popieramy gospodarkę
kolektywno. Na początku jest to kosztowne, ale na dłuższą metę opłaca
Spójrzcie na Związek Radziecki. Wzorów nie musimy szukać daleko. No tak, tak,
ale ja na razie nie mam żadnych środków na budowę tej obory.
Środki się znajdą. Jeżeli my coś popieramy, to popieramy. Na szczęście
musimy, jak kapitaliści, kierować się bezpośrednim rytmem.
Ekonomia socjalistyczna to przede wszystkim idea, a dopiero potem
Jedziemy! Za godzinę muszę być w cielskiej wodzie.
Panie sekretarzu, w Miłkowie wie!
Chłopi się buntują.
Zadzwońcie do Sielskiej Woli, żeby na nas nie czekali. Dobrze, dobrze.
Na pewno. Na pewno, na pewno. Towarzyszu sekretarzu!
Chodźcie mnie!
Knąć mnie tu trochę!
No! Raz!
Raz!
Dzwoniłem do powiatu. Powiedzieli, że zadzwonią do województwa, do towarzysza
Bergmana. Jeszcze nie było odpowiedzi. Ale o co im chodzi?
O zwiększone dostawy.
Przedwczoraj do gminy przyszło.
Sołtys po chałupach chodził, a teraz się zebrali.
Sołtys boi się głowę wyptąć z domu, jakby jego wina była. A zarządził
Bergman. Łączcie mnie z województwem. Jak będzie połączenie, dowodzę się.
Rozejście.
Rozejście.
Czeńcie.
Czeńcie.
Rozejście.
Ludzie, ludzie, co was tak zgniewało?
Co źle wam teraz?
A lepiej było u dziedzica pracować.
Co za różnica, panie? Dziedzic to chociaż na przednówek zostawił, a tu co?
i łupią.
A kraju to będziemy wiosną żynać? Nie denerwujcie się, ludzie. Wszystko się
wyjaśni. To panie sekretarz wam mówi. To dlatego, że spółdzielni nie chcemy
założyć?
Spokój, spokój.
Niech jeden mówi. Idmo przyszło z powiatu.
że trzeba więcej zboża oddawać. A za to kara jaka, czy co?
Widzicie, że w spółdzielni lepiej by się gospodarzyli.
No ale skoro każdy chce na swoim, to ja to rozumiem.
Każdy takie prawo ma.
Ale w sielnicy dwóch gospodarzy na ubę zabrali, jak nie chcieli do spółdzielni.
A jeżeli cała wieś chciała, tylko oni nie chcieli. A ich ziemie w środku
spółdzielczych leżą.
To przecież aspołeczna postawa. Panie Duna, do spółdzielni nikt nie chce.
Zlecona dali ziemię, żeby teraz odbierać.
Dobrze, Duna.
Uspokójcie się, rozejdźcie się do domu. Ja to załatwię. Stowarzyszu, sekretarzu,
województwo na linii.
No, widzicie.
Rozejdźcie się, ja to wszystko załatwię.
Rozejdźcie się.
Rozejdźcie się. Do domu, do domu.
Halo?
Halo?
Kazali dzwonić do KBW Dołochowej.
Halo! Stowarzyszę Bergmanem, proszę.
Halo! Co to znaczy nie ma? Powiedzcie mu, żeby siedział na dupie i czekał na
mnie choćby do północy. Halo!
Jakie KBW, co wy pieprzycie? Kto wam kazał dzwonić, co?
Województwie kazali, żeby porządek był.
Co wy chcecie, sprowadzać wojsko na kogo? Na własnych sąsiadów?
Ja?
Z Sielskiej Woli pochodzę.
A oni po dwie wrócili.
Wy skąd jesteście? A u tamtej chałupy. Starczycie szeregowy chrobot.
Jestem starego chrobota. Od dzisiaj wy tutaj jesteście komendantem. Jutro
przyjdzie rozkaz, aby wypierdałeś stąd! Już!
Wycofacie to zarządzenie!
Spokojnie, towarzyszu Kowalczyk.
Po pierwsze, nie będzie kładztwa na naszym terenie.
I oni przystąpią do spółdzielni.
Sami wiecie, że to dla ich dobra.
Tak, ale nie takimi metodami.
Zechną z głodu, a nie przystąpią.
Wy ich nie znacie.
Przyjechaliście wygodnie samochodem do Armii Czerwonej, a ja jestem stąd.
Po drugie, miasto potrzebuje dworza.
A po trzecie, takie mamy instrukcje.
Pozwólcie im przyzwyczaić się do tej myśli. Przecież oni te ziemie dostali
lat temu. A teraz co? Chcecie, żeby ją oddali?
Nie oddali.
Gospodarowali na niej wspólnie.
Do tego przecież dążymy, prawda?
I wybaczcie, jeżeli mieszam się w wasze sprawy.
Ale przecież nasz nowy styl życia to kwestia realizacji naszej ideologii.
A za ideologię odpowiedzialny jestem ja.
Niech więc popatrzą przez rok, jak daje sobie radę spółdzielnia w Sielskiej
Woli. Dobry przykład ich zachęci. Przecież to są roztropni ludzie, a wy
ich wykończyć.
Nie mówcie tak.
To nie są słowa godne komunisty.
My musimy być twardzi.
Przepraszam, ale to jest mój teren. Spędziłem tu kilka lat.
Tu walczyłem i ci ludzie nam pomagali.
Bez nich nasz oddział nie wytrzymałby jednego miesiąca. Wiem, że was tu
popierają.
Ale przecież znacie charakter naszej pracy.
Dziś tu, jutro tam.
W każdej chwili mogą was przenieść w inny teren.
Odetniecie się od tych korzeni.
I co wam wtedy zostanie?
Ideologia.
Pamiętajcie, ideologia jest najważniejsza.
Pewnie nie byłoby Zagłębia w Donbasie.
Ani elektrowni w Dniepropietrowsku.
Cóż wobec nich znaczy jedna wioska?
Podstąpię jak chcecie. Odwołam to zarządzenie. Robię to dla was.
Ale chciałbym wam udzielić przyjacielskiej rady.
Dochodzą tu do mnie różne rzeczy.
Nie rozumiem.
Utrzymujecie stosunki towarzyskie z obszarnikiem.
Biesiekierski nie jest obszarnikiem. Wszystko mu zabrali.
Poza tym osalił mi życie i wielu moim ludziom.
W czasie wojny na tym terenie nikt nie pytał, czy partyzantka była nasza, czy
akowska.
Rozumiem.
Ale czy inni to rozumieją?
Wytrzegajcie się tej znajomości.
Nie mam czasu na znajomości.
Cały czas w terenie. Już dwa dni nie było mnie w domu.
Jest jeszcze jedna sprawa.
Meldunek z bezpieczeństwa.
Podobno jakiś szpieg czy prowokator usilnie wskazuje was jako organizatora
siatki szpiegowskiej.
Oczywiście nie wierzę w ani jedno słowo. To pewnie jakiś nasłany szaleniec,
ale... Ja szpiegiem. To dobre, to świetne.
Zapytajcie generała Łabuza, jaki jest dla mnie szpieg.
Możecie jechać. Dzisiaj nie będę was potrzebował.
Henryk?
Zaraz ci odgrzeję obiad.
Zjem byle co. I tak jeszcze muszę wyjść.
Zacznij się pakować jutro. Odwiozę cię z Marysią na wieś do matki.
O Jezus Maria.
Ja mam złe przeczucia.
Ciągle się ktoś kręci koło domu.
Przeczucia nie mają żadnego znaczenia w świetle dialektycznego materializmu.
Śniło mi się, że mi zęby wypadały.
Po śmierci Stalina, redaktorzy rozgłośni wolnej Europy dyskutują przy okrągłym
stole... I Henryk.
Cześć.
Przestraszyłeś mnie.
Przez ciebie zgubiłem stację.
Zaparzę zerbę.
Wszyscy coś ostatnio jesteśmy strachliwi. Po cholerety do wysłuchania.
to ordynarna propaganda.
Nie ordynarna, tylko wytworna.
Ordynarną nadają z Warszawy.
Nie, nie, nie. Kiedy ty w końcu wydoroślejesz?
Kiedy wydorośleję?
To znaczy, kiedy pogorzę się z tym, że bolszewicka społecz będzie mi dyktować,
jak mam żyć, tak?
To masz na myśli?
Ciągle masz za złe, że zabrali ci ziemię. A to jest konieczność dziejowa.
Przecież ty to doskonale rozumiesz. Postęp.
W pałacu mieli urządzić szkołę.
A wiesz, jak teraz pałac wygląda?
Jak chleb.
Ludzie więcej potracili na wojnie, a przynajmniej twoja rodzina ocalała.
Pamiętam, jak mnie sumienie gryzło, kiedy trzeba było sprzedawać płowce.
Przez rok później do kart nie siadłem.
A mogłem spokojnie przepuścić oba majątki przed wojną.
Lepiej bym na tym wyszedł.
Świat się zmienia, a my razem z nim.
W pewnym wieku już się zmienić nie można.
Tobie to łatwiej przychodzi, masz grubszą skórę.
Ja byłem komunistą już na uniwersytecie.
Nie musiałem się zmieniać. Jestem chłopem.
Może nie tak całkiem.
Pamiętam, że mój ojciec lubił wieczorami spacerować po opłotkach.
A nie sądzę, żeby tak bez powodu płacił za twoje studia. Prawie spytaj matki,
jak tam było naprawdę. Przepraszam, szefie. Wiesz, że nie znoszę takich
Bo co?
Zaszkodzą w karierze?
Słuchaj, ja walczyłem o taką Polskę i taką Polskę będę budował. I wcale nie
muszę się przed nikim z tego tłumaczyć.
A pewnie, że nie.
Pewnie.
Wystarczy sfałszować wybory, wykończyć parę tysięcy, a resztę wsadzić do
więzienia.
Mnie też dobierają się do dupy.
O,
dintoira. Ja mówię poważnie.
Lepiej będzie, jak przestanę do ciebie przychodzić. Lepiej dla ciebie i dla
mnie.
Jak widzę, musisz mnie zaopatrzyć na dłuższy czas.
Przeniosłeś pieniądze? Aż tyle przy sobie nie mam.
A złoto podobno poszło w górę.
Złoto poszło w górę. Człowieku, przecież to jest nielegalne. Za to się idzie do
pierdla.
Niedługo zabronią srać na brązowo.
Tak?
Jutro przyniosę resztę.
Niech ci będzie.
A tę pazerność to masz po kondzieli.
Przechowaj mi to.
Na razie tego nie mogę trzymać u siebie.
Wychodziłem.
Proszę?
Wychodziłem, abyście mnie zauważyli.
Jutro rano złożę na was raport.
Robię co mogę, a mogę niewiele. Musi pani uzbroić się w cierpliwości.
Ale to niemożliwe. Ja nie mogę siedzieć i nie robić nic.
Niemożliwe. Ktoś musi wiedzieć coś.
Gdzie on jest?
Sprawdzałem w milicji, a oni nabrali wody w usta.
Pani mąż został przekazany do Urzędu Bezpieczeństwa.
Stamtąd zabrała go informacja wojskowa. No a tam już moje wpływy nie sięgają.
Akta zostały utajnione. Naprawdę nie wiem...
Kto mógłby się czegoś dowiedzieć?
To śmieszne. Przecież ktoś musi coś wiedzieć.
Proszę pani, to wszystko jest piste tajne.
Śledztwo trwa.
Mogę panią zapewnić, że nie skończy się zbyt szybko. Sprawa zatacza coraz
szersze kręgi.
Ja... Ja nie znam wasze prawo, ale to nie może tak być, żeby człowiek siedział
tak długo w więzieniu. Bez adwokata, bez widzenia rodziny, żeby nikt... Nie
wiedział mi.
Rodzina też.
Już to mu mówiłem. Pani mąż podlega procedurze wojskowej.
To jest procedura specjalna. Sam zauważysz, Bergman zadecydował, że
być tajne.
Będzie pani jeszcze przesłuchiwana w charakterze świadka.
Pan nie może tak... Przepraszam.
Kto to jest pan Bergman?
Pokazała strażnikowi jakąś angielską legitymację. Chłop, kompletnie z głupia.
Ale dzisiaj trzeba by siłą. Strasznie dużo interesantów będzie. Nie ją, nie
strażnika.
Jeszcze mi potrzeba interwencji ambasady.
Powiedzcie, że mnie nie ma i nie będzie.
Ja już mówiłam.
Zamykamy, proszę pani.
Zamykamy, proszę pani.
Proszę pani, zamykamy.
Pracujemy do czwartej.
Proszę pani.
Proszę wyjść!
Proszę pani, proszę wyjść!
Proszę pani! O, co to jest? Proszę wyjść!
O, zaraz. Proszę pani, ale... Co tu się dzieje?
Co to za histeria?
Proszę się uspokoić. No, dosyć tego!
Co się tu dzieje?
Dlaczego panią bijecie?
Pani miała właśnie atak histerii, towarzyszu Bergman.
Po prostu czeka na was cały dzień.
Przecież się nie rozerwa.
Ale wkrótce, proszę bardzo.
No tak, tak.
Sprawa pani nie jest taka prosta.
Ale proszę, niechże pani bije herbatę. Bardzo proszę.
Bardzo proszę.
Mąż pani wdał się w bardzo nieprzyjemną aferę.
Właściwie nie powinienem pani o tym mówić, będzie pani przesłuchiwana, a na
pewno... No ale skoro pani przeszła...
Pani mąż miał dostęp do tajemnic wojskowych.
Tu chodzi o szpiegostwo.
Nie, nie.
Nie, to niemożliwe.
Nieprawda. Ja nie wierzę.
On mi wszystko mówi.
Takich rzeczy nie mówi się nawet żarnie.
Ale nie jest pani jedyną kobietą, która ufa bezgradzicznie mężowi.
Zresztą są wystarczające dowody.
Nie, to nie Marlowe.
Nie on.
On jest... On jest patriota.
Dlatego tu... Myśmy tu przyjechali. Ja nie chciałam, on mnie namówił.
Wrócił do Polski, bo taki otrzymał zadanie.
To też możliwe, przyzna pani.
On jest w czarze.
Przede mną nic nie ukryje.
Jeśli jest tak, jak pani mówi, wszystko się wyjaśni.
Żyjemy w praworządnym kraju, proszę pani.
Śledztwo na razie trwa.
Być może swoimi zeznaniami pomoże mu pani.
Ale ja muszę zeznawać.
Ja mam dziecko.
Ja byłam poddaną Brytyjską. Ale teraz jest pani obywatelką polską.
Otrzymała pani przecież obywatelstwo.
Więc?
Tak.
Proszę w to nie mieszać ambasady.
Oni pani nie pomogą.
To są nasze wewnętrzne sprawy.
A czy mogę posłać mu coś?
Od miesiąca on nie był w domu.
Na pewno potrzebuje wielu rzeczy.
Zapewnię pani mu, że mąż ma być korytą, bo trzeba.
Tak udzieli!
Polej go wodą.
Przecież on i tak już nic nie czuje. Co za ten zbiór?
Za wstrzyjemności, panie majorze.
Ja taką swobodę, co za imperialistyczne pieniądze sprzedaje własną ojczyznę, to
bym własnym rękomer wczerpał. Daj powoli.
Podpisano stanice w tymanku.
A teraz ładnie wszystko podpiszemy.
Swoją skrzynką kontaktową był Kowalczyk. On ci powiedział zadania i ja mu
przekazywałem wszystkie raporty.
Jeszcze jedno.
Spotykaliście się?
W Starej Cegielni.
Co tam?
To też wiemy?
Nie.
że go poznasz.
Ale się podpisz.
Na maszynie nie można.
Dlaczego nie można? Do jeziora dwa kilometry pieszką dajesz, dawaj.
Dzień dobry, towarzyszu generale.
Zjadaj. Kaczki mi spłoszysz.
No, co to takiego,
żeby aż polowanie przerywać?
Toż już dawno po wojnie.
Majorki Woruczenko, mój druh, partyzant.
Młodziec. Kapitan Zawierucha.
Robią mi koło dupy.
Kto?
Bergman i jego ludzie.
W informacji.
A cóż ci oni mogą zrobić?
To jest cztery chłopa.
Czysty jak łza.
Nie wiem.
Podobno złapali jakiegoś szpiega, który zeznał, że jestem szefem sadki.
W każdym razie chodzą za mną.
Grubymi nicmi szyte, Heniu, grubymi.
Aż mi się nie chce wierzyć.
Myślałem, że...
Berkman to ten niższy.
Kriworuczenko, słyszysz?
Mówią, że Henio szpion.
Kako on, jego mać, szpion?
Mówisz, że śpieg zeznał?
Dali mu po pyk, to i zeznał.
Ważne, kto mu tak kazał zeznać.
Chcesz, Kriworuczenko weźmie śpiega do siebie, da mu w dupę i śpieg odwoła
zeznania. Wystarczy tylko od drugiej strony lecieć.
Ulepili, k***a.
Czy jestem aresztowany?
Na razie nie.
Więc nie muszę odpowiadać na te bzdury.
Powiedziałem, że na razie nie.
Odpowiadajcie.
Odpowiadajcie, jak was pytają.
Dobrze?
U nas w Polsce mówi się, pan będzie łaskaw.
Panowie wyjechali w czterdziestym szóstym.
Ja zostałem.
Co was łączy z koleżankiem?
Towarzysz major jest straszony. Nie chcę zgadzać!
Ale towarzysz, major, jest proszony.
Kontynuujcie.
Ty oślep, co ty mnie tu robisz, ty idioto?
Fajbu się winisz.
Pan!
Wolisz go natychmiast. Ale on nie jest aresztowany, to tylko świadek. Świadek?
Czego świadek, ty durniu? Świadek oskarżenia, to kumpel Kowalczyka,
Jak pytałeś go o Kowalczyka?
Wystarczy, żeby nazwisko Kowalczyka zniknęło ze wszystkich dokumentów,
zrozumiano? Ani śladu! Tak jest.
Tego zaraz do domu.
Kogo jeszcze trzymacie w tej sprawie?
Tę szumankę też pełnicz?
Szymankę... Będzie miał protek. Jak to?
Przecież się przyznał, nieprawda?
A, przyślij mi raporty z obserwacji jego żony.
Dokładnie. Nigdy się nie mylę.
Dwadzieścia osiem.
Widzę, że się Pani nauczyła, że chabowy to podstawa polskiej kuchni.
Tak. Jeszcze dwa, jeszcze dwa.
Jeszcze.
Jutro niech Pani wpadnie, będzie kontrobeczka cielęca.
Dziękuję.
Polecamy się na przyszłość.
Proszę uprzejmie. Dziękuję. Dobrego dnia życzę. Dziękuję.
Do widzenia. Do widzenia.
Następny.
Prosiłem, żeby pani tu nie przychodziła.
Zaszkodzi pani sobie i mnie.
Nie przychodzę w sprawie mojego męża.
Ja nie mogę przyjąć sprawy pani męża. Co pani sobie wyobraża?
Nie działamy w próżni.
Nie działamy w próżni. Każdy od czegoś albo z kogoś jest zależny.
Powiedziałem, nie mogę to nie... Dzień dobry.
Dzień dobry.
Proszę.
Ja nie rozumiem.
Przecież pani jest adwokatą. Mówiłem, że pani nic nie rozumie.
Gdybym się podjął tej sprawy, straciłbym ten zawód, na który się pani powołuje.
A wtedy nie mógłbym prowadzić tej sprawy. Logiczne, prawda? Do widzenia.
A może w takim razie proszę mi podać jakiegoś innego adwokata?
Nie przyjmiesz żadnego adwokata.
Chyba, że jakiegoś samobójca. Do widzenia. Do widzenia.
Ale co mam robić?
Nie wiem. Nie wiem.
Czekać. Tylko czekać.
Co się stało?
Śledzą.
Śledzą. Nie trzeba na to zwracać uwagi. Widać, tak muszą.
Ty już nie masz nic na sumieniu.
Stasinek też jest niewinny.
Musimy to przytrzymać.
Nie wytrzymam.
Nie wytrzymam.
Wyjedziemy z tego wstrzennego kraju.
Wyjedziemy stąd.
Nonsense. Nigdzie nie wyjedziesz.
Słyszysz? Nie wyjedziesz nigdzie, nigdzie. Słyszysz? Nie wyjedziesz.
Tak jak myślałem, niczego nie ma.
Rzadko wychodzi z domu, z nikim się nie spotyka.
Ale przecież musi jakoś żyć, rozmawiać z ludźmi. Nie powiesz mi, że miesiącami
nie wychodzi z domu.
Wychodzi z dzieckiem na spacer do parku.
Przecież tego nie ma w raportach.
A widzisz.
Nie wszystko w raportach okazuje się.
Czy rozmawia z kimś w tym barku?
Nie wiem. Może rozmawia.
Zaczepiają ją jacyś mężczyźni?
Jest piękną kobietą, Olko. Nie zauważyłeś tego?
Byłoby naturalne, gdyby ją zaczepiali.
Tam nie ma żadnych mężczyzn.
Towarzysz w sekretarzu.
Same baby z dziećmi.
Nie spustaj z oka.
O wszystkim raportować, o wszystkim, rozumiesz?
Nie ma rzeczy nieważnych.
A nie lepiej ją aresztować?
Z tej inwigilacji niewiele wynika.
Pod zarzutem współdziałania z mężem.
Po 20 osób siedzi w czteroosobowych telach.
Śledztwa ci się nie chce prowadzić, Bolko, więc najłatwiej aresztować,
Idź już, idź. Lepiej ty mi zejdź z oczu.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Mam dla pani dobrą wiadomość.
Po zakończeniu śledztwa sprawa pani męża zostanie przekazana do sądu cywilnego.
W praktyce oznacza to łagodniejszy wyrok.
Nie rozumiem, że dziewczyna jest niewinna.
Tego nie wiem.
Wkrótce odbędzie się rozprawa. Tam mąż pani będzie mógł udowodnić swoją
niewinność.
Nie rozumiem. Może ja źle mówię po polsku, ale...
Czego nie rozumiem. Wydaje mi się, że w sądzie trzeba udowodnić winę, a nie
niewinność.
Załatwiłem pani obrońcę z urzędu.
Dziękuję panu bardzo. To dobry adwokat. Mnie nie udało się.
Niech pani będzie dobrej myśli.
To dla pani.
Za bez kwiatów.
Muszę już iść.
Dziękuję.
Koniecznie chciał się z tobą przywitać. Kiedy mam opowiesz bajkę?
Opowiedz, opowiedz.
Wystarczy. Dobranoc.
Przyjdę za chwilę.
A kiedy to?
Za miesiąc.
Troje dzieci w takich czasach?
Trzeba dbać o rasę. Inaczej zaleją nas kałmuki.
Będzie chłopak, Irena. Pięknie wygląda.
Damy mu na imię.
Fryderyk. Franciszka, Ferdynand i Fryderyk. A ty będziesz ojcem
Coś ty zwariował?
Ja w kościele?
Słuchaj, nie można się tak dać upodlić do końca.
Jeżeli dostały w tobie jakieś resztki przyzwoitości, to będziesz trzymał
do chrztu.
No ale daj pokój.
Wiesz, Janku, Henek ma rację.
Taka tam i racja.
Bolszewicka. Wiesz co, ty też mógłbyś się zabrać do jakiejś roboty.
Trzecie dziecko w drodze, a ty siedzisz w fotelu i radia słuchasz.
Wystarczy, że ja pracuję i jakoś sobie dajemy radę, a on jest uparty i
nieprzyjednany.
I za to go szanuję.
Imię i nazwisko?
Jerzy Mizerski.
Co świadek ma do powiedzenia w sprawie Stanisława Szymanko?
Odbierałem od niego raporty i przekazywałem dalej.
Co było w tych raportach?
Nie wiem, nie czytałem.
Były zaszyfrowane.
A komu świadek przekazywał te raporty?
Nie wiem.
Zostawiałem je w umówionym miejscu. W dziopli Starego Dębu na cmentarzu, tak?
Tak.
Tam też znajdowałem kopertę z pieniędzmi, którą oddawałem oskarżonemu.
Ile było tych pieniędzy i w jakich banknotach?
Nie wiem.
Koperta była zaklejona.
Nieoskarżony płacił dolarami amerykańskimi.
Czy świadek może wskazać nam tu, na tej sali, osobę, od której odbierał te
raporty i w zamian za to wręczał jej pieniądze?
Nie mam więcej pytań. Obrona!
Nie mam pytań.
Proszę wyprowadzić świadka.
Gdy oskarżony przyznaje się do winy, proszę wstać i udzielić odpowiedzi.
Przyznaję się, że... Działając po budach materialnych, przekazywałem informacje
wojskowe, do których miałem dostęp z racji wykonywanego zawodu, obcemu
do współpracy, z którym zostałem zwerbowany podczas pobytu za granicą.
Ze względu na współpracę oskarżonego z organami bezpieczeństwa podczas śledztwa
i szczere przyznanie się do winy, wnoszę o łagodny wyrok.
Chociaż zdaję sobie sprawę, że zbrodnia przeciwko ludowemu państwu powinna
oczekiwać turowej kary. Urząd obrońcy każe mi jednak stawić się za odkarżony.
Zarządzam przerwę przed ogłoszeniem wyroku.
Proszę wstać, będzie ogłoszony wyrok.
Sąd rejonowy wskazuje Stanisława Szymanko winnego działalności
rzecz obcego mocarstwa na kary 15 lat więzienia, pozbawienia praw
na okres odbywania kary oraz przepadek mienia na rzecz skarbu państwa.
Znów ten sam szpiegowski ekwipunek. Pistolety, chemikalia, zegarki i
dla kupowania informacji.
Fałszowane dokumenty polskie i prawdziwe niemieckie.
Po niedawnym procesie w Szczecinie odbył się drugi proces szpiegowski w Opolu.
Przed sądem stanęli jak i tam ekshitlerowcy kryminaliści zdrajcy.
W zachodnich Niemczech przeszli specjalne kursy szpiegostwa i dywersji
organizowane przez generała hitlerowskiego Gehlena.
Przysłali ich tu śmiertelni wrogowie Polski, niemieccy odwetowcy i ich
amerykańscy opiekunowie. Ci, którzy judzą do nowej napaści na Polskę i
Radziecki, ci, którym solą wokół jest nasza rosnąca siła.
Władze bezpieczeństwa zlikwidowały nową komórkę dywersji. Sąd Wojskowy w
Opolu... Skazał dwóch oskarżonych na karę śmierci, pozostałych na dwugoletnie
więzienie.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.