All language subtitles for Pogranicze w ogniu - odc 23

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Franz, sprawa jest delikatna. W polskiej prasie i w nocie polskiego MSZ -u

znalazły się sformułowania jakby żywcem wzięte w tajnej instrukcji Gauleitera

Forstera dotyczącej postępowania z Polakami w Gdańsku.

Przeciek?

Wyobraź sobie i to w NSDAP.

Uwielinoyman jest szefem gestapo w Gdańsku i z urzędu jest szefem

ale ja wolę liczyć na ciebie.

Dziękuję, standard ten Führer. Ale czy to znaczy, że mam prowadzić śledztwo

wspólnie z Neumannem?

Proszę wybaczyć, ale moje doświadczenia nie są najlepsze.

Nie. Tym razem przejmiesz ty całość sprawy.

Gdańskie gestapo będzie zobowiązane do przekazywania wszystkich informacji.

Będziesz wydawał polecenia.

Postaraj się, Franz.

Sprawa jest prestiżowa.

Forter to pupil Hitlera.

Dziękuję.

Dobrze, że jesteś.

To nie jest najlepsze miejsce, ale musiałam się z tobą pilnie zobaczyć.

Warszawska prasa. Cytuję dosłownie instrukcję Forstera. Rozumiesz?

Słuchaj, to niedobrze.

Diabli go nadają.

Kto to?

Z urzędu celnego. Nie powinien mnie tu z tobą zobaczyć.

Idźmy.

O, tutaj.

Cześć.

Dzień dobry.

Nie wiedziałem, że grywasz na wyścigach. Trzeba jakoś dorobić do pensji.

Dostałem z Berlina telefonogram, że mam Wam pomóc w sprawie tego

przecieku.

Sami dalibyśmy sobie radę, ale skoro tamci na górze uważają, że trzeba w to

włączyć obwerę.

Rozumiem, że będziecie szukali dojścia od strony Warszawy. Jeszcze nie wiemy,

czego szukać.

Mógłbyś nas zorientować, jak to wygląda na dziś?

A, oczywiście.

A więc, w gmachu NSDAP panuje ogólny bałagan.

Żadnej dyscypliny.

Brak podziału odpowiedzialności.

Chciałbym dostać tych urzędasów na dwa tygodnie do Dachau.

Najtajniejsze materiały przechodzą z rąk do rąk bez odnotowania.

Jeśli Polacy mają tam swoją wtyczkę, to czytają to samo co Forster.

To burdel, nie urząd.

Jakie wnioski?

Wziąłem... I wszystkich do rozpracowania. Tego piętnastu wziąłem do

inwigilacji.

Przecież urzędnik NSDAP nie będzie sam jeździł do Warszawy, żeby przekazać

zdobyte materiały.

Szukasz łącznika?

Tak.

Szukam kogoś na... Masz już coś?

Jeszcze nic.

Ciocia!

Jesteś w praniu?

Naklij do tołu. Ja przed tym czasem umyję Pawełka. Strasznik ją brudził.

Dobrze.

Od razu widać, że przyjechałaś. Dziękuję!

Ooo, jaki... I co, jaki porządek. Chyba twoja siostra przyjechała. Na pewno

będzie wspaniały obiad.

Gdzie Paweł?

Pawełku! Pawełku!

Jest Pawełek, jest mama.

Cała rodzina w komplecie.

Mamy zostawiamy, a z Pawełkiem idziemy się bawić, tak? Co chodzi?

Szkoda, że mieszkasz w Gdyni.

Mogłabyś mi pomóc, nie daję rady. Dom, dziecko i ten sklep. Masz jakieś

Taka stara podatkowa sprawa i grozi mi grzywne.

Mówiłaś Albertowi?

Dziesięć tysięcy to jego roczne pobory.

Sprzedaj sklep, pozbędziesz się kłopotu. Nie mogę.

Muszę być niezależna, mam dziecko.

On się z tobą nie ożeni?

Musi dostać rozwód, a potem zgodę Berlina na nasz ślub.

Mam przecież polskie pochodzenie.

To znaczy nie tak krótko.

Nie, ale to dobry człowiek. I bardzo kocha Pawełka.

Tak, o ciebie też dba.

Kiedy masz płacić?

W ciągu miesiąca.

Przyjedź.

Przyjedź do nas w niedzielę do Gdyni.

Może ten mój znajomy będzie mógł ci coś pomóc. On ma przyjaciół w urzędzie

skarbowym.

Tak.

Jutro o dziewiątej.

Oczywiście, będę punktualnie.

Heisla.

Geibel, co się stało? Źle się czujesz?

Nie, nic.

Telefon z Gestapo.

Nie przejmuj się.

Neumann przesłuchuje wszystkich pracowników gmachu. Jak to wszystkich?

Ja byłem wczoraj.

Maglował mnie przez godzinę.

Co wiem o każdym z was? Z kim się spotykacie?

Jakie macie morale?

Nie martw się.

Wystawiłem ci piękną laurkę.

Mam nadzieję, że zrewanżujesz się tym samym.

Ale co się stało? Dlaczego?

Podobno zginęła tajna instrukcja Forstera i szukają, kto ją sprzedał

Cześć, cześć, Foraczek.

Zrobiliśmy listę Polaków mających styk z instytucjami niemieckimi.

Ponad trzydzieści nazwisk.

Potem popatrzyliśmy na nich pod kątem wymagań stawianych łącznikowi. Tak, no i

co?

Zostały nam cztery nazwiska.

To znakomicie.

Zrobiliśmy krok naprzód.

Uprzedziliśmy naszego kolegę z gestapo.

O co chodzi?

Willi jak zwykle gra nieuczciwie.

Albert ma starego kumpla w gestapo.

Wyciągnął od niego ich listę podejrzanych.

Zrobili to tydzień temu.

Dziesięć nazwisk na styku NSBAP Polacy.

Wzięli je w aktywne rozpracowanie.

Bydlak ten Neumann.

Czy jakieś nazwiska powtarzają się?

Tak, z tych naszych czterech kandydatów na łącznika tylko jeden jest na liście

Willego.

Kolejarz Rutkowski.

Dlaczego zwróciliście na niego uwagę?

Jego żona to Niemka, pochodzi ze Szczecina.

Pracowała w zarządzie portu, poznali się i... No a czy ona ma jakieś kontakty z

Niemcami? W kole gospodyń.

Tam się spotykają również żony dygnitarzy, więc postanowiliśmy

i... Wystarczy.

Tak, dobrze.

Dobrze.

Kolejarz Rutkowski.

Ma interesującą pozycję.

Obraca się na pograniczu dwóch środowisk.

Żona Niemka, więc... nie budzi podejrzeń naszych służb.

To chytre zagranie.

I tylko dlatego, że Warszawa musiała opublikować ze względów politycznych

instrukcję Forstera.

Wyszliśmy na niego.

No a jak długo on jest łącznikiem?

Trzy lata?

A może pięć, co?

Brawo, panowie.

Ale... Franz.

Łącznik tylko przekazuje instrukcję i odbiera materiały.

A kto jest agentem w NSDAP?

A w jaki sposób gestapo wyszło na Rutkowskiego? Mają tę samą dokumentację?

Nie. Oni sprawdzili wszystkie kontakty zewnętrzne pracowników w NSDAP i

ustalili, że żona kierownika propagandy spotykała się z Rutkowską na kursach

rabieckich. Mamy do niego dojście?

Tak.

Urzędniczka w dyrekcji kolei Hesse.

Poznała już jego żonę.

Wywołaj tę Hesse na spotkanie.

Damy jej szczegółowe instrukcje.

Dzień dobry, pani Rutkowska. Dzień dobry, pani Hesse. Można?

Proszę bardzo, niech pani wejdzie.

O, zdaje się, że trafiłam nie w porę. Pani wyjeżdża? Tak, jadę do rodziny do

Szczecina. O, a ja właśnie chciałam panią prosić o wykrój na bluzkę.

Ale to nic pilnego.

Na długo pani jedzie? No, na kilka dni.

To może po pani powrocie, dobrze? Proszę bardzo.

To do widzenia, do widzenia. Do widzenia, pani Hesse.

Życzę miłej podróży. Dziękuję bardzo. Do widzenia. Do widzenia. Proszę mnie

odwiedzić.

Chce mi się wyjeżdżać.

Jedź.

Jedź. Odprężysz się, nabierzesz sił.

Proszę cię, machnij ręką na tę pracę w dyrekcji.

Wyjedźmy stąd.

Dokąd? Nie wiem. Do Norymbergi, do Krakowa, do...

Rozumiesz, tam, gdzie nikt nie będzie nas wytykał palcami.

Ani ciebie, ani mnie.

To świetny pomysł.

Wyjechać.

Wyjechać i mieć święty spokój.

Dziękuję.

Siostra pani opowiadała mi o pani kłopotach. No cóż,

myślę, że mógłbym pomóc.

Nie wiem, czy wypada mi pana prosić.

O ile dobrze zrozumiałem, najpilniejsza jest sprawa tej grzywny, tak? Tak, muszę

zapłacić w ciągu miesiąca.

Pan, zdaje się, ma jakieś znajomości w urzędzie skarbowym.

Tak, ale...

Dziesięć tysięcy guldenów.

Tak.

Czy mógłby mnie pan poczęstować papierosem?

Oczywiście.

Proszę bardzo.

A drugi kłopot to sprawa obywatelstwa.

Opcja niemiecka mogłaby ułatwić legalizację waszego związku, czy tak?

Tak.

Ale pani obawia się bezpowrotnej utraty prawa do obywatelstwa polskiego dla

Pawełka, tak?

Tak.

A gdyby otrzymała pani gwarancję, że może wrócić w każdej chwili do

polskiego razem z Pawełkiem?

Czy takie rozwiązanie byłoby dobre?

Proszę pana, kim pan jest?

Przyjacielem.

Który stara się jakoś pomóc w kłopotach życiowych.

Ale nie za darmo.

Nic nie ma za darmo.

Nie. Ja muszę być lojalna wobec człowieka, który jest ojcem mojego

A nie czuje się pani zobowiązana wobec pamięci pani ojca?

Stracił zdrowie w Moabicie.

Chce pan zniszczyć moimi rękami Alberta.

Pani Paulino, pani mnie źle zrozumiała.

My nie chcemy go zniszczyć.

A wręcz odwrotnie.

Trzeba od niego i od pani odsunąć wszelkie podejrzenia.

My musimy was chronić. To jest nasz obowiązek.

Czego chcecie?

Szczegółów.

Jak najwięcej szczegółów o wetterze.

Ja wiem, że Albert opowiada w domu o pracy i wystarczy, żeby pani uważnie go

słuchała i przekazywała te informacje przez siostrę.

A więc to był pana pomysł, żeby siostra prowadziła mi dom i opiekowała się

dzieckiem?

Chciałem dotrzeć do pani.

I chyba się to...

Udało.

Pan mnie nie zna.

Jeszcze dzisiaj wszystko powiem Albertowi.

Pani Paulino.

Znam panią.

Jeszcze zanim... Jeszcze zanim urodził się Pawełek.

Ile to lat obserwuję. I panią, i Alberta.

Znam wszystkie wasze kłopoty. Wszystkie wasze radości.

A Albertowi, pani Paulino, pani nie powie ani słowa. A wie pani dlaczego?

Bo musiałby o tym wszystkim zameldować, a wtedy Berlin natychmiast by go stąd

odwołał.

A pani przecież nie chce go stracić.

On jest ojcem Pawełka.

Dzień dobry, jest pan dyrektor.

O co chodzi, panie Rutkowski?

Dostałem depeszę, że żona jest chora i muszę po nią pojechać do Szczecina.

Więc chciałem prosić o trzy dni urlopu.

Ma pan podanie?

Tak.

W porządku.

Formalności załatwi pan po powrocie.

A co jest żonie? Coś poważnego?

Nie wiem.

Piszą, żeby zaraz przyjechać.

Proszę serdecznie pozdrowić ją ode mnie. Dziękuję, pani Hester.

Dziękuję, pan Nozosiu.

Biedny człowiek, doprawdy, takie zmartwienie.

Cześć.

Proszę.

Zrobię wam kawę.

Witaj. Chodzi o Rutkowskiego, prosiłeś, żeby go mieć na oku. Tak, co się stało?

Zwolnił się na trzy dni, pojechał do Szczecina, do chorej żony.

Kierownik personalny nie ma do niego zaufania, chce go zwolnić z pracy.

Nie wiem, jakie masz plany.

Zgodzić się na to wymówienie. Może po prostu zwiał z żoną do Szczecina i

będziemy mieć rozwiązaną sprawę.

Piotruś, to jest mój łącznik.

Cześć, Franz.

Trochę to trwało, ale musieliśmy dyskretnie, tak jak sobie życzyłeś.

Posłuchaj.

Zona Rutkowskiego jest zdrowa.

Spędza czas z matką i siostrą.

Tak.

Nie wysyłały żadnego telegramu do Rutkowskiego.

Nie. Nie one, nie.

Ale sprawdziliśmy.

I okazało się, że taki telegram został wysłany.

Tak, zrozumiałeś?

Nadawcą był nasz urząd gestapo.

No to dziękuję ci, Rida.

Wszystko wiarne.

Neumann wczoraj wyjechał.

Nikt nie wie dokąd.

Tak. Wili nas wyprzedził.

Ta poma już łącznika w swoich łapach.

Tata!

Albert, co się stało?

Gówniarzy. Pokazali, co potrafią.

Przekręci durnie. Kto?

No i Maniego Czarna Banta.

Mogli zagać z Polakami.

Ciągnąć na raz teren i pójść do niego i... Pójść do niego i...

Usiądź i uspokój się.

Panie dyrektorze, jest kierownik personalny jakiejś złej wiadomości. Może

Tak, tak, proszę.

Proszę bardzo.

Co się stało?

Proszę, niech pan się da.

Sekretariat Wysokiego Komisarza Ligi Narodów przekazał nam otrzymane z

dokumenty w sprawie obywatela polskiego Jana Rutkowskiego.

W dziennym wypadku kolejowym pod Szczecinem.

Świadectwo zgonu.

Wyniki badań w zakładzie medycyny sądowej.

Orzeczenie sędziego śledczego i protokół policyjny.

Oświadczenie żony, że chce go pochować w swoim rodzinnym grobie w Szczecinie.

Aha, i list od dyrekcji kolei z Szczecina z ubolewaniem.

Zapraszają naszą delegację na pogrzeb.

Wydał go polski celnik?

Tak. Też nie wierzyłam.

Ale Paulina przysięga, że Albert tak powiedział.

A on o tym dowiedział się od swojego przyjaciela z Gestapo.

Czekaj, czekaj.

Franek przyjechał, żeby zlikwidować przeciek.

Willi szukał agenta wewnątrz NSDAP, a Frankowi pozostała obserwacja

Czyli co?

Załóżmy, że nastawił się na łączność.

Przejrzał środowiska.

Na styku.

Przyjmijmy, że rozmował tak jak ja.

Michaś, kogo ja bym sobie wybrał na łącznika, co?

Ten kolejak nie rzucał się w oczy.

Nie był w ogóle widoczny, prawda?

I on takiego szukał.

I znalazł.

Nasze szczęście, że Wili się pośpieszył.

Szczęście. A Rutkowskiego nie można nawet pośmiertnie odznaczyć.

Michaś, zdjęcia wszystkich polskich celników.

Wszystko jedno jakie.

Rodzinne, grupowe, legitymacyjne.

Muszę mieć wszystkich.

Łącznik nic nie powiedział, ale na wszelki wypadek musimy zawiesić naszą

współpracę. Pan musi być czysty.

No i przede wszystkim zachować spokój.

Tak.

Zachować spokój. Łatwo powiedzieć.

Ale skąd oni wiedzieli, że Rutkowski... Nie.

Nic nie wiedzieli, domyślali się tylko, ale nie mają żadnych dowodów.

Ktoś ich musiał skierować w jego stronę.

A wasze ostatnie spotkanie na wyścigach?

Mówił pan, że ktoś wtedy do was podszedł. Tak, jak znajomy Rutkowskiego,

odszedłem wcześniej, nie widział mnie.

Dobrze.

A Rutkowski mówił, kto to jest?

Tak, z urzędu celnego.

Który?

Jest Pan pewien? Tak.

Nadleśnictwo Kartuzdy, słucham.

Tak jest, panie majorze.

Tak.

Tak, zaraz przekażę. Dziękuję.

Czarek!

Wiadomość od Kalety. Słuchaj, ten Werner jest notowany.

Sprawę prowadzi kontroli od floty.

Dzwonię do Figla. Jutro będę u niego.

Werner.

O.

Werner. Pracuje od trzydziestego roku jako celnik.

Znakomite opinie zawodowe.

Żadnych dostrzeżeń obrotnych.

Chciałem się z nim domówić, bo był blisko z plebnikami niemieckimi, ale

osiadł okrakiem na barykadzie.

Tak? A co to znaczy?

Przyjął się statusem wolnego miasta.

Że niezależne, suwerenne, bez żadnych obcych wpływów. No, to zrezygnowałem z

niego.

I wtedy była ta seria prowokacji wobec naszych celników.

Oskarżenie o przemyt, łapówki.

Kilku musieliśmy wycofać w głąb kraju. Jego nie ruszali.

No, potem trochę się uspokoiło.

Wyciągnąłem teczkę z archiwum, sprawdzam.

Werner znów jest po naszej stronie.

Aktywny politycznie. Walczy z niemieckimi celnikami.

No, taki hałaśliwy bojownik to mi niepotrzebny.

Więc chciałem odesłać teczkę, aż tu nagle jeden z moich ludzi.

Niejaki bryzek.

Melduje mi, że spotkał starego znajomego.

który bardzo interesuje się naszymi sprawami.

Pożyczył pieniądze, potrawił łódkę.

Werner? Tak, spotykają się co jakiś czas.

Pytania są coraz bardziej dociekliwe, pożyczki coraz większe.

A... Przepraszam.

Przepraszam, proszę.

A czy teraz mógłby pan poprosić tutaj tego bryska?

Ślicie brzyska.

Tak natychmiast.

A te pytania, one nie dotyczą przypadkiem naszej składnicy na

A skąd pan wie?

Ja znam człowieka, który zleca Wernerowi te zadania. Chce się

zrehabilitować, bo w 32 nie udało mu się.

Kto taki?

Wili Neumann.

Zgadzę się.

Werner pracuje dla Gestapo.

Jak pan myśli, kiedy udało im się go zwerbować?

Wtedy, kiedy były te prowokacje?

Chyba tak.

Pewnie na niego coś przygotowali. Zastraszył się i poszedł na współpracę.

Bryzek.

No, chodź.

Witam. Dobry.

Bryzek, pan porusznik wszystko wie o tobie i o celniku.

Tak.

Kiedy pan się z nim spotyka?

Zwykle w piątki.

Gdzie?

W jednej knajpce w Gdyni. Dobrze. To teraz się pan będzie z nim spotykał

w Gdańsku, w piwiarni przy Hoffensstrasse.

A teraz, panowie, słuchajcie uważnie, proszę.

Do tej gry zaprosimy jeszcze porucznika Sarne z jego ludźmi.

Dostałem teraz dobrą robotę. Co tydzień w Gdańsku.

Tak, tu mówię ci.

Palce lizać.

No cześć.

To ty już idziesz?

Dziś potrwa dłużej.

Za tydzień będzie z koleżanką.

Wybierzesz sobie.

Namówię ją, to ci się pokaże.

Goła. Ech, Szanicz.

W zeszłym tygodniu czekałem prawie godzinę i pół.

O rany, dam jej forsy od ciebie.

Dziś to na mur.

Idę! No idę, idę. Pali się, czy co?

To ty.

Co się stało?

Gerda, śmiała się ze mnie w zeszłym tygodniu, że jestem przewrażliwiona. On

siedzi znowu w tej piwiarni i gapi się na twoje okno.

Chodź, zobacz, jeśli nie wierzysz.

Nie.

Halo? Słuchaj, halo.

Przyjeżdżaj zaraz do domu.

Natychmiast. Ten człowiek znowu tu jest. Paulina miała rację.

Natychmiast przyjeżdżaj.

Jest.

Idź do nim.

Dzięki za

oglądanie!

Dziękuję ci, Martin.

Możesz odejść.

Szefie, nie podoba mi się ta zagrywka.

Willi sam by się nie odważył brać nas w rozpracowanie. Ktoś mocny za nim stoi.

Głupstwa, gada, że Albert. Jakie rozpracowanie?

Ja nie jestem od polityki.

Stwierdzam fakty.

Jakiś typ kręci się koło domu Stefana i bestele, potem idzie na spotkanie z

szefem gestapo. Jak można to inaczej wytłumaczyć?

Przez ten tydzień przyszło tam na spotkanie z Neumannem pięciu ludzi.

Z tego trzech znanych nam z naszego terenu. Podejrzewaliśmy ich. Teraz już

na pewno.

Zdjąć. Filip już o tym wie.

Dobrze. I na mój znak przeciek do prasy.

Tak jest, szefie.

I co teraz?

Teraz dolejemy oliwy do ognia.

Figiel, połącz mnie z Piotrusiem.

Chciałaś się ze mną zobaczyć, co się stało? Masz kłopoty?

Nie ja, chodzi o panią, pani Hesse.

O mnie?

Tak, bo wie pani, przychodziły do nas takie anonimy ze pani, żeby nie ufać, że

ktoś widział panią w niemieckim towarzystwie i takie różne, wie pani.

Rektor początkowo nie zwracał na to uwagi, zna panią od lat, ale ostatnio

szukać. To, to pisze te anonimy.

No i wreszcie udało się znaleźć. Wie pani, kto to?

Taki jeden celnik, co to grywał z Rutkowskim na wyścigach. Nazywa się

Na miłość boską, co pani mu zrobiła, że chce panią zniszczyć?

Ja?

Nigdy w życiu go nie widziałam. Nie znam tego człowieka.

Pani chce.

Tylko bardzo proszę, nikomu ani słowa. I ja o niczym nie wiem.

Już daję.

Cześć.

Halo, Filip?

Tak.

Tak, rozumiem. Tak, tak, tak.

Brawo, brawo, Filip, brawo.

Dajesz to do gazet.

Natychmiast.

Tak, natychmiast.

Dobra. Cześć.

Dawaj, Figiel.

Doszliśmy do deseru, panowie.

Czas na prezent dla Wernera. No.

Ostrożnie, ostrożnie.

Ostrożnie.

Jasne, panie poruczniku.

Cześć. Cześć.

Cześć.

Piotruś może zaczynać.

Tak jak mówiłem, to sprawa poufna. Jak zwykle robią kanty na wolnym tle, a winy

chcą zwalić na kolejarzy.

Oczywiście występujecie jako komisja z Ministerstwa Komunikacji. Długo to

potrwa, panie dyrektorze?

Nie wiem, chyba na obiad wrócicie. To zależy od was.

Zosiu? Tak, słucham?

Połącz mnie z Iglem. Już łączę.

Zrozumiałem. Cześć.

Wyjeżdżają. Dobrze.

Bardzo dobrze.

Dobrze.

A teraz najgorsze, czekanie.

Masz kieliszek koniaku?

Zawoj tego brytka.

Panie kelner, jedno piwo.

No zobacz, jak się igłą ukłułem.

Nic nie będzie.

O czym ty mówisz, Franz?

Kto was rozpracowuje?

Zwalewaliście.

Kto to jest celnik Werner?

Przez niego wyszliście na kolejarza Rutkowskiego, tak?

Skąd wiesz?

Dlaczego Werner jest nierejestrowany?

A co ci do tego?

Po co obserwował dom Wettera?

Chce się telefon.

Nie przeszkadzać.

To bardzo ważne. Dzwoni cenoc w Westerplatte.

Ma coś pilnego. Chce tylko z panem.

Przepraszam.

Nojman, słucham.

Panie Nojman, w nocy przyszli po mnie, ledwie zdążyłem zjać.

A co wiedział o mnie tylko pani ten cholerny Werner?

Człowieku, o czym ty mówisz? Kto przyszedł po ciebie?

Niech wam przeczyta polskie gazety.

Boger!

Polskie gazety!

Chyba jeszcze nie przynieśli. Natychmiast dawaj!

Coś się stało?

Jakieś nowe oświadczenie Warszawy?

Nie wiem.

Słuchaj, wiesz co?

Spotkajmy się jutro, dobrze?

Jutro.

Jutro, mój drogi, jestem umówiony ze sztandatem Führerem Rolfem w Berlinie.

Tłumacz. Sensacyjne aresztowania. Trzech niemieckich szpiegów złapanych na

gorącym uczynku.

Agenci gdańskiego gestapo działają na Pomorzu.

Przechy to nasi agenci.

Natychmiast sprowadź tu Wernera.

Dawaj Wernera! Nie ma go. Wyjechał służbowo do Trzewa z dwoma innymi

Wiał.

Boker. Bierz ludzi.

Jedziemy do jego mieszkania.

Kolego Werner, wracamy.

Idę.

Idź do telefonu.

Szefie, wydaje się, że coś jest.

Jest przeciek.

Nawet nie było czasu przejrzeć gazetę. Jest coś ciekawego?

Sensacyjne aresztowanie.

Trzech konfliktentów gdańskiego gestapo na Pomorzu. Teraz Niemcy będą wściekli.

Tylko patrzeć jakiejś prowokacji.

Dokąd was podwieźć?

Jeżeli można, to ja tu wysiądę. Proszę bardzo.

Zatrzymaj się.

Do widzenia.

O, wejdź, wejdź, Werner.

Czytał pan dzisiejszą polską pracę?

Dzisiejszą polską pracę? A po co?

To pan jeszcze o niczym nie wie. Wieli trzech pańskich ludzi. Ktoś nadsypie.

Wyobraź sobie, że wiemy już kto.

Wiecie?

Czyj to paszport?

Prowokacja. A te pieniądze?

To wszystko znaleźliśmy tutaj.

Dokumenty z biura Fortera.

Kogo tam masz? Kto cię kupił?

Tu jakich?

Potworne nieporozumienie.

Przecież ja pracuję tylko dla pana.

Zanim zdechniesz, powiesz dla kogo jeszcze.

Brać go!

Ładko nie umrze.

Należy mu się.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.