Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
No cóż, panowie.
Admirał uważa, że sprawą kluczową jest flota.
Stąd też takie, a nie inne zadania dla Neidenstelle.
Rozpracować system obrony polskiego wybrzeża.
Zaktualizować stare dane.
Dotrzeć do dowództwa na Oksywiu.
No, Wetter.
Nie bądź taki skromny. Pochwal się.
Tak.
Opracowaliśmy kilku kandydatów.
Według nas ten kolejarz jest najlepszy.
Antoni Mamel.
Starszy kontroler, bez nałogu, politycznie bez zarzutu, zaufanie
Walczył w powstaniu wielkopolskim. No
i co? Jak chcecie do niego podejść?
Co, weźmiecie go na litość, że musimy mieć koniecznie źródło informacji, tak?
i w jaki sposób koleja?
Ma dotrzeć do sztabu marynarki, co?
Właśnie nasz kolejarz ma w sztabie znajomego z Wielkopolski.
Porucznik marynarki, Szpakowski. A jak dojść?
No cóż, więcej wydaje niż zarabia.
To mało.
To cichy i spokojny pracownik, ale ambitny.
A od dłuższego czasu awans go omija.
No dobrze, no to już jest coś.
Jest odpowiedzialny za linię.
prowadzącą do składnicy na Westerplatte.
Tak, dobrze.
No to weźcie go pod ścisłą obserwację.
To ten.
To ten?
Tak, ten.
A ty pojedziesz za nim.
Dobra. Tylko ostrożnie, zachowaj odległość. Rozumiem.
Do widzenia.
Dziękuję.
No i co?
W hotelu znają go.
Kolejarz z Gdańska.
Przyjeżdża mniej więcej co dwa miesiące. Do książki wpisuje się jako Herszmit.
A to są ustalenia z obserwacji.
Pracownik Polskiej Dyrekcji Kolejowej przebiera się za niemieckiego kolejarza.
W hotelu melduje się pod fałszywym nazwiskiem.
To mi wygląda na przekazanie materiałów przez łącznika.
A kto mieszka tam, dokąd on poszedł?
Szefie, chyba biuro meldunkowe coś pokręciło.
Połączcie mnie z Berlinem.
Z Hauptmannem Relke.
Chcieliśmy dotrzeć do ich sztabu na Oksywiu, a tymczasem wyszliśmy na nasz
własny w Królewcu.
Pamiętasz sprawę Lebera? Ta historia ze zdobywaniem Gdańska.
Wozy cyrkowe? Tak.
To jego córka.
Ja czułem, że tam musiał być przeciek. I dlatego operacja się nie udała.
Co o niej wiemy?
Była na twoim kursie w Berlinie.
Peter ją przyjął i wysłał do Inowrocławia.
Z zadaniem obserwacji przygotowań.
Wróciła ze świetnym raportem. Bystra, inteligentna.
Po sprawie ojca i po jego śmierci wziąłem ją tu.
A później przekazałem oficjalnie dowódcy okręgu.
Chwalił ją.
Znakomita urzędniczka. Sumienna, uczynna.
Towarzyska. Ciągle w otoczeniu młodych oficerów.
O Boże.
Iluż ona musiała tajemnic od nich wyciągnąć.
Tak.
To twoja wina, wiesz.
Wypić to piwo.
Przyłączam się do Twojej świętej wojny.
Ten czarek adamski.
Trzeba go unieszkodliwić.
Próbuj.
Właśnie teraz, kiedy nadarza się okazja, aby poprowadzić grę z Polakami.
To dowódca okręgu chce ją od razu aresztować. Ledwie zdołałem go
trzeba ją złapać z dowodami w rękach.
Tak, szkoda tej gry.
No i co chcesz zrobić?
No nieźle, całkiem nieźle.
Dobrze to wymyśliłeś.
Wiesz, musisz się zrehabilitować.
To był szkolny błąd.
Tak. Tak?
Dobrze.
Kolejarz.
Już jest w drodze.
A ona ma te dokumenty u siebie w domu.
Teraz musimy poczekać, aż je wyciągnie na wierzch.
No.
Coś źle się czuję.
Rzeczywiście wyglądasz w stanie nie najlepiej.
Idź do domu, połóż się.
Tak?
Dzięki. Jakby kto pytał... Dobrze, idź idź.
Wypotnij.
Halo? Chłoput ma na woreczkiem.
Kto tam?
Ze sztabu.
Przepraszam, to potrwa tylko parę minut.
Proszę siadać, właśnie podlewałam kwiaty i już kończę.
O co chodzi?
Chodzi o ściśle tajny tegoroczny plan manewrów wojsk pancernych.
W nocy przeprowadziliśmy kontrolę.
Nie było go w twojej kasie.
Ale rano dałeś go generałowi.
Gdzie więc był w nocy?
Wziąłeś go do domu.
To jakieś nieporozumienie.
Zrobiłaś odpis czy fotokopię i po co?
Nie wiem, o czym pan mówi.
Nakaz rewizji.
Decyzja generała.
Trzymasz w domu... ...całe archiwum.
Gdzie jest aparat fotograficzny?
Dla kogo pracujesz?!
Proszę, proszę, niech pan wejdzie.
Ewy nie mi. Musiała wyjechać w sprawach służbowych. Nie było was kiedy o tym
powiadomić. Prosiła, żeby panu coś oddać.
To bardzo ważne.
Proszę pozdrowić się.
A pan nic nie przywiódł?
Nie.
Do widzenia.
Do widzenia.
Jesteś łącznikiem, chyba nie zaprzeczysz.
O, podwójna kieszeń.
Wygląda na instrukcję dla agenta.
No proszę, czym to się zajmują polscy kolejarze w Gdańsku?
Wiesz, ile możesz za to dostać?
Jestem obywatelem wolnego miasta Gdańska.
a w naszym gdańskim prawie... Mamel.
Urodziłeś się jako poddany Pruszki.
Jako Niemiec staniesz przed niemieckim sądem.
Złapano cię tutaj w Królewcu na gorącym uczynku.
Kto cię z tego wyciągnie?
Senat gdański?
A może ta twoja zafajdana dyrekcja?
Zobaczysz, jak się będą spowiadać przed całym światem, że nie mają z tobą nic
wspólnego.
No widzisz.
Skompromitowałeś dyrekcję.
A co z żoną i dziećmi?
Kto będzie łożył na te biedne sieroty?
Nie pomyślałeś o rodzinie. A może on myśli, że Polacy zaopiekują się jego
rodziną?
Może i by się zaopiekowali.
Ale jak się dowiedzą, że to właśnie on sypnął Ewę... Tak, tak.
Po twoich śladach doszliśmy do niej.
A tego Warszawa ci nie wybaczy.
Ale władza niemiecka może być dla ciebie łaskawsza.
Tylko trzeba będzie to odpracować. Rozumiemy się?
Ewa nie wie, że jesteś w naszych rękach.
Zresztą robiła wszystko, żeby cię odszedł.
To ja wstawiłem w okno ten biały dzbanek.
Możesz spokojnie...
Wrócić do Gdańska i zameldować, że nie odebrałeś materiałów, bo w oknie nie
dzbanka.
Daj mu zapalić.
Ale zanim zdążysz wypalić tego papierosa, musisz się zdecydować, czy
wrócić do rodziny, czy nie.
Jeżeli tak, odpowiesz nam na kilka pytań.
A jeżeli nie, no to wiesz, co cię czeka.
Proces dobiega końca.
Jurek czuje się dobrze.
Jego wysiłki w obronie Benity robią dobre wrażenie na opinii publicznej.
Aha, Tarnowski podsunął mecenasowi Fryzowi ten fortel, jaki zastosowano
Elzy Ogórek.
Prośba o zgodę na zawarcie małżeństwa w więzieniu.
Benita jako żona Jurka miałaby prawo do obywatelstwa polskiego.
A jako cudzoziemka nie mogłaby dostać najwyższego wymiaru kary. No i co?
No jeszcze nie wiadomo.
Rokowania.
Niepomyślne.
Ale mam też i dobrą wiadomość.
U nas reorganizacja.
Za tydzień nie będzie już taryłki.
Wyjeżdża na placówkę.
Do Ameryki Południowej.
No co, nie cieszysz się?
Cieszę się.
Cholernie.
Zobacz, co dostałem. Od Ewy.
Co to znaczy?
że prosi o pilne spotkanie. Ma jakąś bardzo ważną sprawę.
A gdzie się macie spotkać? Proszę?
Gdzie się macie spotkać?
Miała przyjechać do Fromborka, ale teraz nagle przywołuje mnie.
Do siebie, do domu.
To musi być coś niezwykle ważnego.
Kartka pisana jest bardzo nerwowa.
Nie, no z czego to wnioskujesz? Popatrz, równe, ładne pismo.
Ale pierwsza...
I ostatnia linijka powinna zaczynać się od litery E, jak Ewa. To taki nasz znak
bezpieczeństwa, że nie pisze pod przymusem.
Widzisz, a tutaj jest für dich, freue mich, czyli od F, jak Fran.
Ha!
Skojarzenie? To jakaś obsesja. On ci się niedługo zacznie uszlić po nocach. A ja
mówię ci, że coś się dzieje w tym królewcu.
Łącznik był u niej w zeszłym tygodniu, do spotkania nie doszło.
Nie było białego z banka w oknie.
Niczego podejrzanego nie zauważył, a rezerwowe spotkanie dopiero za miesiąc,
teraz ta kartka. Nagle zaczął się pchać na oficerów sztabu Oksybia. Pścibski
wszystko chce wiedzieć.
No oczywiście zwróciliśmy na niego uwagę i nasza placówka w Gdyni założyła na
niego sprawę, ale jeżeli to jest twoja zagrywka na Berlin, to szkoda, żeś nam
wcześniej tego nie powiedział, bo niepotrzebnie tracimy czas.
Ale mamel... mamel dłubie coś dla mnie, ale...
Ale na Oksywium?
Nie, tam nie ma nic do roboty.
A więc co?
Kolejarz chce potknąć system obrony wybrzeża, tak?
System obrony wybrzeża?
No tak.
Zadaje pytanie, jakby je cytował żywcem z instrukcji kanarisa.
Filip... Ten mamel to mój łącznik.
Co to jest?
Dan Tiger Forpot.
To? Tak.
Co to za historia?
Przecież to jest nasz... Tak, nasz najlepszy współpracownik.
Zwyczajna awantura uliczna. Musiał natychmiast odpuścić Gdańsk.
Przecież on miał dyskretnie nadarować Mamela. Tak. A myślisz, że to się łączy?
Mamel jest łącznikiem Ewy.
Może to zwykły zbieg okoliczności.
Jeden fakt jeszcze niczego nie przesądza.
Widzisz, tak się składa, że tych faktów jest więcej.
Gdańską Gazetę, proszę.
Proszę.
A tutaj?
Ewa przysłała mi list, czy jest chora, skarżyła się na coś?
Nie, nie, była może tylko trochę nerwowa. Trudno się dziwić, jest ciągle
napięciu. Ja muszę do niej jechać.
A czy mój wyjazd aktualny? Mamy rezerwowe spotkanie z Ewą w tym
Dam panu znać.
Wiadomości. Dziękuję.
Zaczyna mi się parabelka. Spraw.
Startujesz w zawodach?
Nie, mamy akcję w Królewcu. Może być niezła haratanina.
Dobra, wymienię ci.
Tego Grata na nowy.
A może chcesz polskiego wisa?
Pokaż.
Wczoraj przywieźli kilka sztuk od dezerterów.
Jeszcze nie wciągnąłem do ewidencji.
Nie wolę parabelkę.
Ja chcę.
Daj legzymację.
Muszę cię wpisać do kartoteki.
Halo? Słucham?
Dzień dobry, czy mógłbym rozmawiać z Ewą?
A kto mówi?
Pan Naliszkę? Nie poznaje mnie pani?
To ja, inżynier Johan Weiss. Dzień dobry.
Johan? Dawno pan nie dzwonił.
Ale stęskniłem się.
Nareszcie mam parę dni urlopu.
Skończyliśmy wreszcie budować tę straszną wieżę na lotnisku, no i
odwiedzić starych przyjaciół.
Mogę z Ewą?
Ewy nie ma. A skąd pan dzwoni?
No, jeszcze jestem w Olsztynie, ale zaraz się przebieram i pędzę na stację.
Niech pan przyjeżdża.
Ewa jest chora. To znaczy złamała nogę, ale jest już w domu.
Ojejku.
Bardzo jej współczuję.
Wie pani co? Niech pani jej przekaże, że ja wsiadam w pociąg i przyjeżdżam do
niej popołudniowym pociągiem, dobrze?
I będę u niej o piątej z bukietem kwiatów, dobrze?
Ewa się ucieszy.
O, chodź no.
Gdzie bagaż szanownego pana? Chcesz zarobić dwadzieścia marek? Oczywiście.
Panie Ale, a masz jakieś inne ubranie bardziej eleganckie, cywilne, nie
służbowe? Mam.
Panie, ale słuchaj, trzeba zawieść kwiaty na urodziny mojej ciotki.
Za godzinę przyjdziesz do tamtej kwiaciarni, elegancko ubrany oczywiście,
kapelusz i krawat.
Tu masz 10 marek zaliczki.
Za godzinę kwiaciarni.
Pani Majer?
Tak. Dzień dobry, przysłali mnie z narządu zieleni. Mam u pani pobielić
owocowe przeciwko gąsienicom.
Ale... Tak, ale to bezpłatna pomoc.
A... Proszę. Dziękuję. Niech pani sobie nie przeszkadza, to ja stąd zacznę.
Dzień dobry.
Przyniosłem kwiaty dla wielmocnej pani.
Co się tam dzieje?
To se pana.
Wy kretyni.
Szefie, wszystko się zgadzało. Godzina piąta, te kwiaty... A co?
Na gębę nie patrzyłeś?
Przecież mieliście jego zdjęcie.
Co jeszcze udało ci się wydusić z tego posłańca?
Że ósmy miał iść po bagaże do hotelu, bo ten gość wyjeżdża nad tym pociągiem.
No?
I co?
W hotelu zasadka, dworzec obstawiony, rogatki też.
Wszyscy policjanci mają jego rysopis. Nie ucieknie.
Wyjdź.
Krytyni.
Serwus. Cześć.
Miałeś dużo szczęścia. Byłem przygotowany na niezłą strzelaninę.
Ewa mnie ostrzegła.
Oni już wiedzą, że nie powiedziała prawdy o znakach rozpoznawczych. Wiesz,
wpadła? Wiem. Ten mamel sypnął wszystko.
Ze szczegółami. A gdybyś ty wpadł, to... Spokojnie, ze mnie by
nic nie wydusili.
Tak ci się tylko wydaje, Czarek.
Dobra, chodź.
Ty nawet nie wiesz, jak oni teraz przesłuchują na gestapo.
Tutaj masz...
Dowód zdrady Mamela.
Fotografowałem protokół przesłuchania. Woraczek wycisnął go jak cytrynę.
Słuchaj, co oni mają przeciwko Ewie?
Przechwycili ostatnią pocztę.
Te dokumenty i świadek w postaci Mamela wystarczą na najwyższy wymiar kary.
Ale Woraczek nie próbował żadnej gry z nami. Ja nie mogę tego zrozumieć. To nie
do wiary.
Komendant garnizonu kazał im natychmiast aresztować Ewe. Woraczek nie miał
wyjścia. Chciał tylko zrobić zasadkę na ciebie.
A co z Mamelem?
Nie wyprawili go do Rzeszy? Przecież to korony świadek.
Czyżby oni uważali, że co, nie mamy żadnych podejrzeń w stosunku do niego?
A dlaczego mielibyście go podejrzewać? Nie podjął informacji, bo nie było znaku
w oknie.
Pojedzie drugi raz do Królewca, zbanka nie będzie, zamelduje o tym, nic więcej
nie wie. Tak, niby dlaczego mielibyśmy go podejrzewać?
Ale tak naprawdę to chodzi o Oksywię.
Canaris czeka na informacje.
Woraczek nie miał innego wyjścia.
Zresztą czym ryzykuje? Skórą Mamela?
Dlatego zostawił go w Gdańsku.
Ponieważ Mamel trzęsie portkami, czy się czegoś nie domyślacie, więc daliśmy mu
osobistą ochronę.
Pilnujemy go przed wami, żeby nie próbował uciekać do Danii czy do
No, mamy to.
To jest ewidentny dowód zdrady.
To co?
Mamel jest mój.
Tak.
Ale musimy się jeszcze pomęczyć, żeby wywabić go na strzał.
Panowie, przedstawiam pan Mamel.
Pan Mamel doskonale zna możliwości naszej linii na Westerplatte.
Dobrze, że pan jest.
Dobrze. Pan kapitan Chpakowski, pan porucznik Malek.
Znamy się jeszcze przecież z powstania wielkopolskiego.
O, świetnie, jesteśmy jak w rodzinie. Proszę bardzo.
Panie kapitanie.
Panowie, sprawa jest ściśle poufna i nie może wyjść poza te mury.
Chodzi o transport sprzętu wojskowego z Anglii. Czy istnieje jakaś możliwość
wyładowania statku na Westerplatte i przewiezienia skrzyń transportem
do Warszawy?
Ale dlaczego nie robicie tego w porcie gdyńskim? Przecież na Westerplatte są
słabe dźwigi.
Gdyni za dużo by o tym gadali.
A w składnicy przeładunkiem zajmie się wojsko. Panowie, no właśnie chcemy
wasze zdanie.
Jaka jest możliwość przesutu transportem kolejowym? Co z wagonami?
No i jak długo może to potrwać?
Przede wszystkim musimy wiedzieć, co to są za skrzynie.
Rozmiar, waga, czy potrzebne będą lory.
Panowie, ja jeszcze szczegółów nie znam, ale jutro przybywa specjalna komisja z
Warszawy. Będą mieszkać w Grand Hotelu w Sopocie.
Kto z ramienia dyrekcji będzie się nimi opiekował?
Proponuję pana Mamela.
No świetnie.
Możesz liczyć na moją pomoc.
Razem się.
nimi zaopiekujemy.
Dobrze.
Przepraszam, ma pan ogień?
Pokręciło się. Mam pilną robotę w Krakowie. Nie mogłem jechać do Królewca.
mam wiadomość od Ewy. Złamała nogę, także wszystko się wyjaśniło.
Niech pan idzie na to spotkanie pod koniec miesiąca.
Jak pan wróci, da mi pan znać. Wpadnę po Polsce, wtedy porozmawiamy.
Do widzenia.
No jak?
W porządku.
Bardzo ciężkie te skrzynie.
Dziękuję panu.
Panie dyrektorze, proponuję wyjazd do składnicy na Westerplatte.
Niestety musimy na miejscu sprawdzić te drzwi.
Tak.
Ma pan rację.
Najpierw trzeba sprawdzić, czy w ogóle będzie można wyładować te skrzydła.
Dziękuję.
Dziękuję. Dziękuję.
Jaki program proponujesz?
Na obiad zabiera ich do siebie wicedyrektor Boruta.
A na wieczór? Dziękuję.
A wieczorem trzeba by im coś zorganizować w Sopocie. W tym, że
fundusz reprezentacyjny dyrekcji jest minimalny.
Słuchaj, naszemu komandorowi strasznie zależy, żeby delegacja wyjechała stąd
zadowolona. Tak.
Ty organizujesz im pobyt, a my płacimy.
O! Słuchaj.
Zrób wszystko, żeby im dogodzić.
Bardzo cię proszę.
No jak płacicie, to będą zadowoleni.
No dobrze.
No panowie, na dzisiaj wystarczy.
Warto by było coś jeść.
No i można by też coś wypić.
No to, to, to. Wobec tego jedziemy do panów do hotelu. Stół zarezerwowany.
A jutro na Westerplatte.
Brawo.
A co zrobimy z tymi dokumentami?
Tu jest kasa do pana dyspozycji.
Panie kolego, tak się pannami pięknie opiekuje.
Proszę bardzo.
Idź sprawdź.
Zaraz wracam.
Ten bankiet potrwa do rana. Posiedź tutaj.
Ja się przewietrzę, bo już zasypiam na stojąco. Łask.
Uważaj na przejściu.
No co,
zgubił pan?
Nie, zostawiłem testę. Gdzie? Testę.
Panowie! Co się stało?
No dyrektor mówi, że zostawił proszki w teczce, a teczkę w kasie pancerz.
Dobra, panowie, panowie, co robimy? Pani mamy. Ja nie wiem, panowie.
Pojadę do dyrekcji i przywiozę. No co za problem.
Zresztą ja mam klucze, panie dyrektorze. Ja pojadę i przywiozę. Gdyby pan był
tak uprzejmy.
Zaraz wracam.
Tylko szybko wracajcie. Ma być jeszcze kabaret.
Dobrze, dobrze.
Słuchaj, może tędy?
Przejdziemy przez ruletkę, bliżej do taksówki. Tędy.
Tędy.
Przyjemnie, mój drogi.
O, proszę.
Dzięki za
oglądanie!
Jak się podobał Gnej?
Bella. Bella bellissima.
Arrivederci.
Arrivederci.
Porwany. Nie gadajcie głupstw.
Nigdzie go nie ma. Miał ochronę? Tak.
Był na kolacie z całą grupą. My czekaliśmy tutaj.
Byliśmy umówieni, że wychodząc idzie po płaszcz, wtedy pójdziemy za nim.
Nad ranem wszyscy się rozeszli, jego nie ma, płaszcz wisi.
Kazałem przesłuchać cały hotel.
A to z tą polską delegacją.
Dzisiaj rano zjedli śniadanie i pojechali do Gdańska, do dyrekcji
Przeszukaliśmy ich pokoje, ale żadnego śladu ma myla.
A ten kelner, który ich wczoraj wieczorem obsługiwał?
Jest. Czeka tam.
Siedzieli tutaj.
Po północy dwóch wychodziło.
Jeden zaraz wrócił.
Znów pili szampana, a potem wszyscy odeszli.
Chyba poszli grać w ruletkę.
Chyba? Co to znaczy chyba?
Bo jak wrócili, mówili o wygranej. Który pierwszy odszedł od stolika?
A,
ten i ten.
No tak, Szpakowski z Oksywia, no i Mamel. A który pierwszy wrócił?
Ten. Idziemy do sali gry.
Ten i ten.
Coś mówili o taksówce.
Przeszli przez taler do wyjścia.
Mamy liczba koski.
Zaraz, tu jest drugie wyjście?
Tak.
Na postój taksówek.
Było obstawione?
No mów, Kitel!
Nie przypuszczałem, że... Już ty, idioto!
Weterra! Wygrzebać mi spod ziemi. Spotkam się na punkcie granicnym.
Normalny, zwykły ruch. Nic szczególnego.
Z Gdańska wyjechał tylko jeden samochód. Numeracja włoska. Trzech turystów.
Włosi? Przyjechali przed dwoma dniami.
Sam im sprawdzałem paszporty. Mówili takim śmiesznym akcentem.
Śmiesznym akcentem.
Też trzech? Ty ich puszczałeś, Karl.
Chyba dwóch.
Odbierać! Dlaczego się awanturujesz?
Jeszcze ci mało?
Nie pamiętamy, co się w nocy robiło.
Zabawił się Polak w wolnym mieście. To jakaś pomyłka! Zostałem porwany!
Zadzwońcie do radcy kryminalnego wetera, że tu jestem. Mam do niego pilną
sprawę!
Radca wetter?
Nie znam. Myśli, że będzie chciał z tobą rozmawiać? Jeżeli mu pan powie moje
nazwisko. Masz coś do powiedzenia mu, przekażę.
Mogę tylko jemu.
Wydział kryminalny? Numer 212 -50.
Prześpij się, jeszcze nie wytrzeźbiałeś. W prezydium policji nie ma takiego
numeru. Bo to nie jest prezydium. To gdzie pracuje ten twój wetter?
W magistracie? Chwileczkę!
Chwileczkę, to jest sprawa wagi państwowej. Mam mu do przekazania bardzo
pilną informację.
Gdzie pracuje ten wetter?
To jest Neibenstelle we Wrzeszczu.
Neibenstelle? To trzeba było od razu tak mówić.
że pan pracuje dla nich.
To co mam przekazać, że pan siedzi tutaj?
Tak, że to jakieś nieporozumienie. Niech mnie stąd natychmiast wyciągnie, bo
muszę wrócać do biura.
Nie ma pośpiechu, panie Mammel.
Ja chętnie posłucham, jakie to ważne i pilne informacje ma pan do przekazania
dla Neibenschtele.
Odprowadzić na przesłuchanie.
Wiadomość z Berlina.
Zapadły już wyroki.
Jurek do żywocie.
No to udało nam się.
Udało się.
Benita najwyższy wymiar kary to samo Renata. Ścięcie toporem.
Tylko ta Irena, córka generała, się wybroniła do żywocia. Bądź tak łaskaw,
przekaż to do kierownictwa.
Czarek?
A Jurek się nie załamie?
Przecież wie, że będziemy o niego walczyć.
I o Ewę.
Dziękuję.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.