All language subtitles for Pogranicze w ogniu - odc 20

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

No cóż, panowie.

Admirał uważa, że sprawą kluczową jest flota.

Stąd też takie, a nie inne zadania dla Neidenstelle.

Rozpracować system obrony polskiego wybrzeża.

Zaktualizować stare dane.

Dotrzeć do dowództwa na Oksywiu.

No, Wetter.

Nie bądź taki skromny. Pochwal się.

Tak.

Opracowaliśmy kilku kandydatów.

Według nas ten kolejarz jest najlepszy.

Antoni Mamel.

Starszy kontroler, bez nałogu, politycznie bez zarzutu, zaufanie

Walczył w powstaniu wielkopolskim. No

i co? Jak chcecie do niego podejść?

Co, weźmiecie go na litość, że musimy mieć koniecznie źródło informacji, tak?

i w jaki sposób koleja?

Ma dotrzeć do sztabu marynarki, co?

Właśnie nasz kolejarz ma w sztabie znajomego z Wielkopolski.

Porucznik marynarki, Szpakowski. A jak dojść?

No cóż, więcej wydaje niż zarabia.

To mało.

To cichy i spokojny pracownik, ale ambitny.

A od dłuższego czasu awans go omija.

No dobrze, no to już jest coś.

Jest odpowiedzialny za linię.

prowadzącą do składnicy na Westerplatte.

Tak, dobrze.

No to weźcie go pod ścisłą obserwację.

To ten.

To ten?

Tak, ten.

A ty pojedziesz za nim.

Dobra. Tylko ostrożnie, zachowaj odległość. Rozumiem.

Do widzenia.

Dziękuję.

No i co?

W hotelu znają go.

Kolejarz z Gdańska.

Przyjeżdża mniej więcej co dwa miesiące. Do książki wpisuje się jako Herszmit.

A to są ustalenia z obserwacji.

Pracownik Polskiej Dyrekcji Kolejowej przebiera się za niemieckiego kolejarza.

W hotelu melduje się pod fałszywym nazwiskiem.

To mi wygląda na przekazanie materiałów przez łącznika.

A kto mieszka tam, dokąd on poszedł?

Szefie, chyba biuro meldunkowe coś pokręciło.

Połączcie mnie z Berlinem.

Z Hauptmannem Relke.

Chcieliśmy dotrzeć do ich sztabu na Oksywiu, a tymczasem wyszliśmy na nasz

własny w Królewcu.

Pamiętasz sprawę Lebera? Ta historia ze zdobywaniem Gdańska.

Wozy cyrkowe? Tak.

To jego córka.

Ja czułem, że tam musiał być przeciek. I dlatego operacja się nie udała.

Co o niej wiemy?

Była na twoim kursie w Berlinie.

Peter ją przyjął i wysłał do Inowrocławia.

Z zadaniem obserwacji przygotowań.

Wróciła ze świetnym raportem. Bystra, inteligentna.

Po sprawie ojca i po jego śmierci wziąłem ją tu.

A później przekazałem oficjalnie dowódcy okręgu.

Chwalił ją.

Znakomita urzędniczka. Sumienna, uczynna.

Towarzyska. Ciągle w otoczeniu młodych oficerów.

O Boże.

Iluż ona musiała tajemnic od nich wyciągnąć.

Tak.

To twoja wina, wiesz.

Wypić to piwo.

Przyłączam się do Twojej świętej wojny.

Ten czarek adamski.

Trzeba go unieszkodliwić.

Próbuj.

Właśnie teraz, kiedy nadarza się okazja, aby poprowadzić grę z Polakami.

To dowódca okręgu chce ją od razu aresztować. Ledwie zdołałem go

trzeba ją złapać z dowodami w rękach.

Tak, szkoda tej gry.

No i co chcesz zrobić?

No nieźle, całkiem nieźle.

Dobrze to wymyśliłeś.

Wiesz, musisz się zrehabilitować.

To był szkolny błąd.

Tak. Tak?

Dobrze.

Kolejarz.

Już jest w drodze.

A ona ma te dokumenty u siebie w domu.

Teraz musimy poczekać, aż je wyciągnie na wierzch.

No.

Coś źle się czuję.

Rzeczywiście wyglądasz w stanie nie najlepiej.

Idź do domu, połóż się.

Tak?

Dzięki. Jakby kto pytał... Dobrze, idź idź.

Wypotnij.

Halo? Chłoput ma na woreczkiem.

Kto tam?

Ze sztabu.

Przepraszam, to potrwa tylko parę minut.

Proszę siadać, właśnie podlewałam kwiaty i już kończę.

O co chodzi?

Chodzi o ściśle tajny tegoroczny plan manewrów wojsk pancernych.

W nocy przeprowadziliśmy kontrolę.

Nie było go w twojej kasie.

Ale rano dałeś go generałowi.

Gdzie więc był w nocy?

Wziąłeś go do domu.

To jakieś nieporozumienie.

Zrobiłaś odpis czy fotokopię i po co?

Nie wiem, o czym pan mówi.

Nakaz rewizji.

Decyzja generała.

Trzymasz w domu... ...całe archiwum.

Gdzie jest aparat fotograficzny?

Dla kogo pracujesz?!

Proszę, proszę, niech pan wejdzie.

Ewy nie mi. Musiała wyjechać w sprawach służbowych. Nie było was kiedy o tym

powiadomić. Prosiła, żeby panu coś oddać.

To bardzo ważne.

Proszę pozdrowić się.

A pan nic nie przywiódł?

Nie.

Do widzenia.

Do widzenia.

Jesteś łącznikiem, chyba nie zaprzeczysz.

O, podwójna kieszeń.

Wygląda na instrukcję dla agenta.

No proszę, czym to się zajmują polscy kolejarze w Gdańsku?

Wiesz, ile możesz za to dostać?

Jestem obywatelem wolnego miasta Gdańska.

a w naszym gdańskim prawie... Mamel.

Urodziłeś się jako poddany Pruszki.

Jako Niemiec staniesz przed niemieckim sądem.

Złapano cię tutaj w Królewcu na gorącym uczynku.

Kto cię z tego wyciągnie?

Senat gdański?

A może ta twoja zafajdana dyrekcja?

Zobaczysz, jak się będą spowiadać przed całym światem, że nie mają z tobą nic

wspólnego.

No widzisz.

Skompromitowałeś dyrekcję.

A co z żoną i dziećmi?

Kto będzie łożył na te biedne sieroty?

Nie pomyślałeś o rodzinie. A może on myśli, że Polacy zaopiekują się jego

rodziną?

Może i by się zaopiekowali.

Ale jak się dowiedzą, że to właśnie on sypnął Ewę... Tak, tak.

Po twoich śladach doszliśmy do niej.

A tego Warszawa ci nie wybaczy.

Ale władza niemiecka może być dla ciebie łaskawsza.

Tylko trzeba będzie to odpracować. Rozumiemy się?

Ewa nie wie, że jesteś w naszych rękach.

Zresztą robiła wszystko, żeby cię odszedł.

To ja wstawiłem w okno ten biały dzbanek.

Możesz spokojnie...

Wrócić do Gdańska i zameldować, że nie odebrałeś materiałów, bo w oknie nie

dzbanka.

Daj mu zapalić.

Ale zanim zdążysz wypalić tego papierosa, musisz się zdecydować, czy

wrócić do rodziny, czy nie.

Jeżeli tak, odpowiesz nam na kilka pytań.

A jeżeli nie, no to wiesz, co cię czeka.

Proces dobiega końca.

Jurek czuje się dobrze.

Jego wysiłki w obronie Benity robią dobre wrażenie na opinii publicznej.

Aha, Tarnowski podsunął mecenasowi Fryzowi ten fortel, jaki zastosowano

Elzy Ogórek.

Prośba o zgodę na zawarcie małżeństwa w więzieniu.

Benita jako żona Jurka miałaby prawo do obywatelstwa polskiego.

A jako cudzoziemka nie mogłaby dostać najwyższego wymiaru kary. No i co?

No jeszcze nie wiadomo.

Rokowania.

Niepomyślne.

Ale mam też i dobrą wiadomość.

U nas reorganizacja.

Za tydzień nie będzie już taryłki.

Wyjeżdża na placówkę.

Do Ameryki Południowej.

No co, nie cieszysz się?

Cieszę się.

Cholernie.

Zobacz, co dostałem. Od Ewy.

Co to znaczy?

że prosi o pilne spotkanie. Ma jakąś bardzo ważną sprawę.

A gdzie się macie spotkać? Proszę?

Gdzie się macie spotkać?

Miała przyjechać do Fromborka, ale teraz nagle przywołuje mnie.

Do siebie, do domu.

To musi być coś niezwykle ważnego.

Kartka pisana jest bardzo nerwowa.

Nie, no z czego to wnioskujesz? Popatrz, równe, ładne pismo.

Ale pierwsza...

I ostatnia linijka powinna zaczynać się od litery E, jak Ewa. To taki nasz znak

bezpieczeństwa, że nie pisze pod przymusem.

Widzisz, a tutaj jest für dich, freue mich, czyli od F, jak Fran.

Ha!

Skojarzenie? To jakaś obsesja. On ci się niedługo zacznie uszlić po nocach. A ja

mówię ci, że coś się dzieje w tym królewcu.

Łącznik był u niej w zeszłym tygodniu, do spotkania nie doszło.

Nie było białego z banka w oknie.

Niczego podejrzanego nie zauważył, a rezerwowe spotkanie dopiero za miesiąc,

teraz ta kartka. Nagle zaczął się pchać na oficerów sztabu Oksybia. Pścibski

wszystko chce wiedzieć.

No oczywiście zwróciliśmy na niego uwagę i nasza placówka w Gdyni założyła na

niego sprawę, ale jeżeli to jest twoja zagrywka na Berlin, to szkoda, żeś nam

wcześniej tego nie powiedział, bo niepotrzebnie tracimy czas.

Ale mamel... mamel dłubie coś dla mnie, ale...

Ale na Oksywium?

Nie, tam nie ma nic do roboty.

A więc co?

Kolejarz chce potknąć system obrony wybrzeża, tak?

System obrony wybrzeża?

No tak.

Zadaje pytanie, jakby je cytował żywcem z instrukcji kanarisa.

Filip... Ten mamel to mój łącznik.

Co to jest?

Dan Tiger Forpot.

To? Tak.

Co to za historia?

Przecież to jest nasz... Tak, nasz najlepszy współpracownik.

Zwyczajna awantura uliczna. Musiał natychmiast odpuścić Gdańsk.

Przecież on miał dyskretnie nadarować Mamela. Tak. A myślisz, że to się łączy?

Mamel jest łącznikiem Ewy.

Może to zwykły zbieg okoliczności.

Jeden fakt jeszcze niczego nie przesądza.

Widzisz, tak się składa, że tych faktów jest więcej.

Gdańską Gazetę, proszę.

Proszę.

A tutaj?

Ewa przysłała mi list, czy jest chora, skarżyła się na coś?

Nie, nie, była może tylko trochę nerwowa. Trudno się dziwić, jest ciągle

napięciu. Ja muszę do niej jechać.

A czy mój wyjazd aktualny? Mamy rezerwowe spotkanie z Ewą w tym

Dam panu znać.

Wiadomości. Dziękuję.

Zaczyna mi się parabelka. Spraw.

Startujesz w zawodach?

Nie, mamy akcję w Królewcu. Może być niezła haratanina.

Dobra, wymienię ci.

Tego Grata na nowy.

A może chcesz polskiego wisa?

Pokaż.

Wczoraj przywieźli kilka sztuk od dezerterów.

Jeszcze nie wciągnąłem do ewidencji.

Nie wolę parabelkę.

Ja chcę.

Daj legzymację.

Muszę cię wpisać do kartoteki.

Halo? Słucham?

Dzień dobry, czy mógłbym rozmawiać z Ewą?

A kto mówi?

Pan Naliszkę? Nie poznaje mnie pani?

To ja, inżynier Johan Weiss. Dzień dobry.

Johan? Dawno pan nie dzwonił.

Ale stęskniłem się.

Nareszcie mam parę dni urlopu.

Skończyliśmy wreszcie budować tę straszną wieżę na lotnisku, no i

odwiedzić starych przyjaciół.

Mogę z Ewą?

Ewy nie ma. A skąd pan dzwoni?

No, jeszcze jestem w Olsztynie, ale zaraz się przebieram i pędzę na stację.

Niech pan przyjeżdża.

Ewa jest chora. To znaczy złamała nogę, ale jest już w domu.

Ojejku.

Bardzo jej współczuję.

Wie pani co? Niech pani jej przekaże, że ja wsiadam w pociąg i przyjeżdżam do

niej popołudniowym pociągiem, dobrze?

I będę u niej o piątej z bukietem kwiatów, dobrze?

Ewa się ucieszy.

O, chodź no.

Gdzie bagaż szanownego pana? Chcesz zarobić dwadzieścia marek? Oczywiście.

Panie Ale, a masz jakieś inne ubranie bardziej eleganckie, cywilne, nie

służbowe? Mam.

Panie, ale słuchaj, trzeba zawieść kwiaty na urodziny mojej ciotki.

Za godzinę przyjdziesz do tamtej kwiaciarni, elegancko ubrany oczywiście,

kapelusz i krawat.

Tu masz 10 marek zaliczki.

Za godzinę kwiaciarni.

Pani Majer?

Tak. Dzień dobry, przysłali mnie z narządu zieleni. Mam u pani pobielić

owocowe przeciwko gąsienicom.

Ale... Tak, ale to bezpłatna pomoc.

A... Proszę. Dziękuję. Niech pani sobie nie przeszkadza, to ja stąd zacznę.

Dzień dobry.

Przyniosłem kwiaty dla wielmocnej pani.

Co się tam dzieje?

To se pana.

Wy kretyni.

Szefie, wszystko się zgadzało. Godzina piąta, te kwiaty... A co?

Na gębę nie patrzyłeś?

Przecież mieliście jego zdjęcie.

Co jeszcze udało ci się wydusić z tego posłańca?

Że ósmy miał iść po bagaże do hotelu, bo ten gość wyjeżdża nad tym pociągiem.

No?

I co?

W hotelu zasadka, dworzec obstawiony, rogatki też.

Wszyscy policjanci mają jego rysopis. Nie ucieknie.

Wyjdź.

Krytyni.

Serwus. Cześć.

Miałeś dużo szczęścia. Byłem przygotowany na niezłą strzelaninę.

Ewa mnie ostrzegła.

Oni już wiedzą, że nie powiedziała prawdy o znakach rozpoznawczych. Wiesz,

wpadła? Wiem. Ten mamel sypnął wszystko.

Ze szczegółami. A gdybyś ty wpadł, to... Spokojnie, ze mnie by

nic nie wydusili.

Tak ci się tylko wydaje, Czarek.

Dobra, chodź.

Ty nawet nie wiesz, jak oni teraz przesłuchują na gestapo.

Tutaj masz...

Dowód zdrady Mamela.

Fotografowałem protokół przesłuchania. Woraczek wycisnął go jak cytrynę.

Słuchaj, co oni mają przeciwko Ewie?

Przechwycili ostatnią pocztę.

Te dokumenty i świadek w postaci Mamela wystarczą na najwyższy wymiar kary.

Ale Woraczek nie próbował żadnej gry z nami. Ja nie mogę tego zrozumieć. To nie

do wiary.

Komendant garnizonu kazał im natychmiast aresztować Ewe. Woraczek nie miał

wyjścia. Chciał tylko zrobić zasadkę na ciebie.

A co z Mamelem?

Nie wyprawili go do Rzeszy? Przecież to korony świadek.

Czyżby oni uważali, że co, nie mamy żadnych podejrzeń w stosunku do niego?

A dlaczego mielibyście go podejrzewać? Nie podjął informacji, bo nie było znaku

w oknie.

Pojedzie drugi raz do Królewca, zbanka nie będzie, zamelduje o tym, nic więcej

nie wie. Tak, niby dlaczego mielibyśmy go podejrzewać?

Ale tak naprawdę to chodzi o Oksywię.

Canaris czeka na informacje.

Woraczek nie miał innego wyjścia.

Zresztą czym ryzykuje? Skórą Mamela?

Dlatego zostawił go w Gdańsku.

Ponieważ Mamel trzęsie portkami, czy się czegoś nie domyślacie, więc daliśmy mu

osobistą ochronę.

Pilnujemy go przed wami, żeby nie próbował uciekać do Danii czy do

No, mamy to.

To jest ewidentny dowód zdrady.

To co?

Mamel jest mój.

Tak.

Ale musimy się jeszcze pomęczyć, żeby wywabić go na strzał.

Panowie, przedstawiam pan Mamel.

Pan Mamel doskonale zna możliwości naszej linii na Westerplatte.

Dobrze, że pan jest.

Dobrze. Pan kapitan Chpakowski, pan porucznik Malek.

Znamy się jeszcze przecież z powstania wielkopolskiego.

O, świetnie, jesteśmy jak w rodzinie. Proszę bardzo.

Panie kapitanie.

Panowie, sprawa jest ściśle poufna i nie może wyjść poza te mury.

Chodzi o transport sprzętu wojskowego z Anglii. Czy istnieje jakaś możliwość

wyładowania statku na Westerplatte i przewiezienia skrzyń transportem

do Warszawy?

Ale dlaczego nie robicie tego w porcie gdyńskim? Przecież na Westerplatte są

słabe dźwigi.

Gdyni za dużo by o tym gadali.

A w składnicy przeładunkiem zajmie się wojsko. Panowie, no właśnie chcemy

wasze zdanie.

Jaka jest możliwość przesutu transportem kolejowym? Co z wagonami?

No i jak długo może to potrwać?

Przede wszystkim musimy wiedzieć, co to są za skrzynie.

Rozmiar, waga, czy potrzebne będą lory.

Panowie, ja jeszcze szczegółów nie znam, ale jutro przybywa specjalna komisja z

Warszawy. Będą mieszkać w Grand Hotelu w Sopocie.

Kto z ramienia dyrekcji będzie się nimi opiekował?

Proponuję pana Mamela.

No świetnie.

Możesz liczyć na moją pomoc.

Razem się.

nimi zaopiekujemy.

Dobrze.

Przepraszam, ma pan ogień?

Pokręciło się. Mam pilną robotę w Krakowie. Nie mogłem jechać do Królewca.

mam wiadomość od Ewy. Złamała nogę, także wszystko się wyjaśniło.

Niech pan idzie na to spotkanie pod koniec miesiąca.

Jak pan wróci, da mi pan znać. Wpadnę po Polsce, wtedy porozmawiamy.

Do widzenia.

No jak?

W porządku.

Bardzo ciężkie te skrzynie.

Dziękuję panu.

Panie dyrektorze, proponuję wyjazd do składnicy na Westerplatte.

Niestety musimy na miejscu sprawdzić te drzwi.

Tak.

Ma pan rację.

Najpierw trzeba sprawdzić, czy w ogóle będzie można wyładować te skrzydła.

Dziękuję.

Dziękuję. Dziękuję.

Jaki program proponujesz?

Na obiad zabiera ich do siebie wicedyrektor Boruta.

A na wieczór? Dziękuję.

A wieczorem trzeba by im coś zorganizować w Sopocie. W tym, że

fundusz reprezentacyjny dyrekcji jest minimalny.

Słuchaj, naszemu komandorowi strasznie zależy, żeby delegacja wyjechała stąd

zadowolona. Tak.

Ty organizujesz im pobyt, a my płacimy.

O! Słuchaj.

Zrób wszystko, żeby im dogodzić.

Bardzo cię proszę.

No jak płacicie, to będą zadowoleni.

No dobrze.

No panowie, na dzisiaj wystarczy.

Warto by było coś jeść.

No i można by też coś wypić.

No to, to, to. Wobec tego jedziemy do panów do hotelu. Stół zarezerwowany.

A jutro na Westerplatte.

Brawo.

A co zrobimy z tymi dokumentami?

Tu jest kasa do pana dyspozycji.

Panie kolego, tak się pannami pięknie opiekuje.

Proszę bardzo.

Idź sprawdź.

Zaraz wracam.

Ten bankiet potrwa do rana. Posiedź tutaj.

Ja się przewietrzę, bo już zasypiam na stojąco. Łask.

Uważaj na przejściu.

No co,

zgubił pan?

Nie, zostawiłem testę. Gdzie? Testę.

Panowie! Co się stało?

No dyrektor mówi, że zostawił proszki w teczce, a teczkę w kasie pancerz.

Dobra, panowie, panowie, co robimy? Pani mamy. Ja nie wiem, panowie.

Pojadę do dyrekcji i przywiozę. No co za problem.

Zresztą ja mam klucze, panie dyrektorze. Ja pojadę i przywiozę. Gdyby pan był

tak uprzejmy.

Zaraz wracam.

Tylko szybko wracajcie. Ma być jeszcze kabaret.

Dobrze, dobrze.

Słuchaj, może tędy?

Przejdziemy przez ruletkę, bliżej do taksówki. Tędy.

Tędy.

Przyjemnie, mój drogi.

O, proszę.

Dzięki za

oglądanie!

Jak się podobał Gnej?

Bella. Bella bellissima.

Arrivederci.

Arrivederci.

Porwany. Nie gadajcie głupstw.

Nigdzie go nie ma. Miał ochronę? Tak.

Był na kolacie z całą grupą. My czekaliśmy tutaj.

Byliśmy umówieni, że wychodząc idzie po płaszcz, wtedy pójdziemy za nim.

Nad ranem wszyscy się rozeszli, jego nie ma, płaszcz wisi.

Kazałem przesłuchać cały hotel.

A to z tą polską delegacją.

Dzisiaj rano zjedli śniadanie i pojechali do Gdańska, do dyrekcji

Przeszukaliśmy ich pokoje, ale żadnego śladu ma myla.

A ten kelner, który ich wczoraj wieczorem obsługiwał?

Jest. Czeka tam.

Siedzieli tutaj.

Po północy dwóch wychodziło.

Jeden zaraz wrócił.

Znów pili szampana, a potem wszyscy odeszli.

Chyba poszli grać w ruletkę.

Chyba? Co to znaczy chyba?

Bo jak wrócili, mówili o wygranej. Który pierwszy odszedł od stolika?

A,

ten i ten.

No tak, Szpakowski z Oksywia, no i Mamel. A który pierwszy wrócił?

Ten. Idziemy do sali gry.

Ten i ten.

Coś mówili o taksówce.

Przeszli przez taler do wyjścia.

Mamy liczba koski.

Zaraz, tu jest drugie wyjście?

Tak.

Na postój taksówek.

Było obstawione?

No mów, Kitel!

Nie przypuszczałem, że... Już ty, idioto!

Weterra! Wygrzebać mi spod ziemi. Spotkam się na punkcie granicnym.

Normalny, zwykły ruch. Nic szczególnego.

Z Gdańska wyjechał tylko jeden samochód. Numeracja włoska. Trzech turystów.

Włosi? Przyjechali przed dwoma dniami.

Sam im sprawdzałem paszporty. Mówili takim śmiesznym akcentem.

Śmiesznym akcentem.

Też trzech? Ty ich puszczałeś, Karl.

Chyba dwóch.

Odbierać! Dlaczego się awanturujesz?

Jeszcze ci mało?

Nie pamiętamy, co się w nocy robiło.

Zabawił się Polak w wolnym mieście. To jakaś pomyłka! Zostałem porwany!

Zadzwońcie do radcy kryminalnego wetera, że tu jestem. Mam do niego pilną

sprawę!

Radca wetter?

Nie znam. Myśli, że będzie chciał z tobą rozmawiać? Jeżeli mu pan powie moje

nazwisko. Masz coś do powiedzenia mu, przekażę.

Mogę tylko jemu.

Wydział kryminalny? Numer 212 -50.

Prześpij się, jeszcze nie wytrzeźbiałeś. W prezydium policji nie ma takiego

numeru. Bo to nie jest prezydium. To gdzie pracuje ten twój wetter?

W magistracie? Chwileczkę!

Chwileczkę, to jest sprawa wagi państwowej. Mam mu do przekazania bardzo

pilną informację.

Gdzie pracuje ten wetter?

To jest Neibenstelle we Wrzeszczu.

Neibenstelle? To trzeba było od razu tak mówić.

że pan pracuje dla nich.

To co mam przekazać, że pan siedzi tutaj?

Tak, że to jakieś nieporozumienie. Niech mnie stąd natychmiast wyciągnie, bo

muszę wrócać do biura.

Nie ma pośpiechu, panie Mammel.

Ja chętnie posłucham, jakie to ważne i pilne informacje ma pan do przekazania

dla Neibenschtele.

Odprowadzić na przesłuchanie.

Wiadomość z Berlina.

Zapadły już wyroki.

Jurek do żywocie.

No to udało nam się.

Udało się.

Benita najwyższy wymiar kary to samo Renata. Ścięcie toporem.

Tylko ta Irena, córka generała, się wybroniła do żywocia. Bądź tak łaskaw,

przekaż to do kierownictwa.

Czarek?

A Jurek się nie załamie?

Przecież wie, że będziemy o niego walczyć.

I o Ewę.

Dziękuję.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.