Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Pamiętasz, kiedyś prosiłem cię, żebyś wziął pod swoją opiekę Jurka
No taki rotmistrz, zawadiaka.
Cztery razy krzyż walecznych.
Miał kłopoty po przewrocie majowym.
A, tak, przypominam sobie. No właśnie, co z nim?
No wiesz, nikt mu wtedy nie pomógł. Koledzy mu jeszcze tyłek obrobili, że
Austriak. Chłopak się zdenerwował i wyjechał do Berlina.
No i... nie wiem, może mi się tylko zdaje, ale... chyba Niemcy zaczęli się
teraz interesować.
Tak myślisz?
W klubie odpytywano mnie dosyć szczegółowo na jego temat.
Nie wiem, może to nie ma znaczenia, ale podaję ci to dla porządku.
Rzeczywiście nie ma, ale dziękuję ci.
No na mnie czas.
Czołem. Czołem, Sylwek.
A słuchaj, tak przy okazji.
Kiedy ma do ciebie przyjechać łącznik od Leutanta Hoffmana?
No zaraz po pierwszym, już mi dałeś materiały dla niego. A tak, aha.
Gdyby Hoffman chciał cię wywołać do Pragi Czeskiej, to natychmiast daj mi
nawet o północy.
Dobrze, zadzwonię o północy.
O, pan kapitan Firbein, jeśli się nie mylę.
Pan tutaj? Jak pan widzi.
Życzę przyjemnej zabawy. Powodzenia.
Och, witaj.
Czemu tak długo?
Nie było mnie w Berlinie. Czy poświęcisz mi chwilę?
Z przyjemnością.
Słyszałem, że twoje stosunki z Rolfem skomplikowały się.
No wiesz, musiał wrócić do żony i dzieci.
Nasz Führer w tych sprawach nie jest tolerancyjny.
Ale na otarcie łez kupił mi ten lokali. Ładny gest.
Niedrogo go kosztował.
Gratuluję, ale nie wydaje mi się, żeby Rolf zupełnie o tobie zapomniał. Ten
portier. Jakaś znajoma twarz.
A jak myślisz?
Wiesz, prowadzę ekskluzywny lokal.
Mam stałych gości.
Ludzie interesu.
Obcy dyplomaci i zagraniczni dziennikarze.
A to, co się dzieje w gabinetach, to już nie moja sprawa.
Bardzo dobry pomysł. Tak, jakieś podsłuchane wydnanie, zabawna
potem ułatwia rozmowę.
Prawda?
A co mam dla ciebie zrobić?
Chcesz przystąpić do spółki?
Może później, ale na razie chciałem...
Chciałem dowiedzieć się czegoś o jednym z twoich gości.
Wittmeister Georg.
Przemiły.
Spałaś z nim?
Zazdrosny?
Myślałam, że przyszedłeś w interesach.
Właśnie dlatego pytam o szczegóły.
Kto go tu wprowadził?
No wiesz, on ma wielu przyjaciół.
A czy ludzie Rolfa interesują się nim?
Oni nastawili się na obcych dyplomatów.
Czy Rittmeister Georg wie o tobie i o Rolfie? O nie, nie.
To bym wystraszyło klientów.
Ale przepraszam cię, Franz.
Będę wracała do gości.
Co mam dla ciebie zrobić?
Moniko, marzyłaś zawsze o roli Julii, która walczy o swojego Romea.
Będziesz miała okazję ją zagrać.
Tylko uprzedzam.
Widownia będzie bardzo niewielka. Wspaniale.
Dla ciebie zrobię wszystko.
A dla kapitana Firbajna?
Helenku, proszę przynieść nam herbaty. Zaraz przyniosę, pani dziedziczko.
Pyta pani, czy on zawsze był taki skryty?
Zawsze. Pisze, że jest zadowolony, że wszystko dobrze się układa, ale między
wierszami. A ja czytam te listy jego po kilkanaście razy i
czuję, że on się męczy, że tęskni.
Wolno spytać, jak dawno się znacie?
Od kilku lat.
Jerzy przyjaźnił się z moim mężem, a po jego śmierci bardzo mi pomógł.
Byłam bliska załamania.
Jerzy podtrzymywał mi na duchu i pomagał.
Wiele mu zawdzięczam.
To bardzo szlachetny charakter, ale widzę, że coś go gnębi.
Chcę mu pomóc, ale nie bardzo wiem jak.
Jerzy zaproponował mi małżeństwo.
Pisał o tym do pani?
Nie. Widocznie chciał zrobić niespodziankę.
Przywieźć mnie tutaj, przedstawić.
Może popełniłam błąd, przyjeżdżając sama.
Mam prośbę do pani.
Niech mu pani nie wspomina o mojej wizycie.
Dobrze?
Powiem mu, gdy przyjadę razem z nim.
Niech mi pani powie, dlaczego Jerzy musiał stąd wyjechać.
Nigdy nie chcę o tym mówić.
A to jest chyba powód jego niepokoju.
Koledzy tak mu się przysłużyli.
Za jego szczerość, za jego oddanie ojczyźnie zapłacili mu fałszywą monetą.
Uważali, że nie jest prawdziwym Polakiem, że udaje Polaka.
Zamknęli mu drogę do awansu.
Zagrozili usunięciem z wojska.
Więc co miał robić?
Musiał wyjechać.
I ja zostałam sama.
Tak.
Teraz rozumiem, dlaczego nie chciał wspominać tego okresu.
A jak pani sobie radzi z prowadzeniem tak wielkiego majątku?
To musi być ogromnie męczące.
Cóż to za majątek?
Zostawiłam sobie tylko ogród i zatowocowy.
A resztę oddałam zwierzawe chłopom.
Jurek przysyła mi co miesiąc pewną sumę.
I to mi jakoś wystarcza.
Teraz muszę reperować dach, bo przecieka.
Ale proszę mu o tym nie mówić.
Nie. Bo on mi tak ma dużo kłopotów i zmartwień.
A ja sobie jakoś poradzę.
Dobrze ludzie mi pomogą.
Więc mówi pani, że chcecie się pobrać.
Franc,
ja nie mam sieci w brygadzie wileńskiej, ani tym bardziej na Podlasiu.
Docieram wprawdzie do Modlina, ale to nie wystarczy.
Myślę, że trzeba to będzie inaczej sprawdzić. Słuchaj, ty ciągle mnie nie
rozumiesz. Nie chodzi o sprawdzanie życiorysu rotmistrza.
Interesuje mnie jedno, czy Czarek Adamski kiedykolwiek spotkał się z
rotmistrzem. A ty masz dowody, że ten rotmistrz... Nie.
Nie mam dowodów, szukam ich. Może kiedykolwiek spotkali się. Nie wiem
wiem kiedy. Właśnie to musimy sprawdzić.
Proszę.
A dlatego właśnie Adamski.
Jeżeli ktokolwiek u nich wpadł na taki pomysł, to mógł być tylko Czarek. No
dobrze. Będziemy szukać.
Zawsze wierzyłem w twoją intuicję.
To nie intuicja.
Mam pewien pośredni dowód. Otóż rotmistrz utrzymuje się w Berlinie z
które przesyła mu matka. A matka żyje bardzo skromnie z pensji,
którą przesyła jej syn.
No więc jak to jest? Kto kogo utrzymuje? A może ktoś trzeci, kto utrzymuje i
rotmistrza, i jego matkę?
No, no. To posłałeś za nim obserwację.
Nie trzeba.
Znam wszystkie jego kontakty, a mógłby się spłacić.
Słuchaj, znajdźmy jakiegoś obrotnego chłopaka.
Przeniesiemy go do Reichswehr Ministerium. Będzie pisał memorandum w
Ludwaffe. Oczywiście tekst memorandum otrzyma od nas.
Znajdę ci takiego człowieka. No.
Interesuje mnie też pan Baron von Nitzmer.
Skąd ma pieniądze na odnowienie pałacu? Jego córka zarabia tylko 250 marek
miesięcznie. Poszukaj mi kogoś w Weimarze.
Weimar leży poza moim terenem operacyjnym.
Mam wchodzić w czyjeś kompetencje?
Chaim.
Ja mam takie pełnomocnictwa, że mógłbym aresztować nawet Geringa.
No dobrze.
No i sprawa trzecia.
Ten twój Madej w Warszawie.
Znał podobno osobiście i to dość dobrze rotmistrza.
Wywołaj go na spotkanie i wyciśnij jak najwięcej.
Najbardziej by mnie ucieszyła wiadomość, że ścieżki rotmistrza i Cezarego
Adamskiego przecięły się kiedyś.
Dobrze. Panowie, do roboty.
Musimy się spieszyć. Czas pracuje na naszą niekorzyść.
Panie poruczniku!
Jest ogłoszenie o orchideach.
Dziękuję bardzo.
Proszę przekazać kapitanowi Firwajnowi, że jest w kontekście technicznej.
Kto prowadzi obiekt tużurek?
No, o co chodzi? Od dziś zaczyna się poważnie.
Możesz być spokojny, dałem Ci najlepszego człowieka.
Przed chwilą była rozmowa.
Potrafi pan rozpoznać ten głos?
Raczej nie.
Pewnie przykryła słuchawkę kłósteczką.
Szkoda.
Ale niech pan pilnuje.
Ona jeszcze zadzwoni.
Przedstawi się jako Szarlotta.
A wtedy niech pan notuje każde słowo.
To jest... Taka sprawa, że jak ci się uda, to dostaniesz medal.
A jak nie, to... Rozumiesz.
Tak jest, panie poruczniku.
Pracowaliśmy nad tym przez kilka ostatnich nocy.
Sprawdziliśmy wszystkie dokumenty dotyczące tego tajnego modelu.
Niczego nie brakuje.
Wszystko jest w idealnym porządku.
Ta Irena von Bender to wyjątkowo dobry pracownik.
W takim razie... W jaki sposób giną dokumenty?
Czyżby istniały jakieś duplikaty nieobjęte ewidencją?
A może ktoś robi fotokopię?
O, niech pan, panie majorze, każe swoim ludziom sprawdzić, czy nie
przychodzi do biura ktoś z aparatem fotograficznym.
Aha. No i czy w którejś z lamp nie zmieniono żarówek na silniejsze?
Dzień dobry.
Przyspiesiarze.
Punktualna jak zawsze.
Czy na randki też przychodzisz zawsze o czasie?
A co, chciałbyś sprawdzić?
Zawsze o tym marzyłem.
Mogłabym się z tobą umówić, ale co na to żona i dzieci?
Do widzenia. Do widzenia.
Irenu!
Rozmawiałem o tobie z twoim szafem.
Chciałbym, żebyś napisała na maszynie pewien niezwykle ważny dokument.
Ekstrapłatny.
Oczywiście, panie majorze.
To chodźmy, przedstawię cię komuś.
Poznajcie się.
Kapitan Ruppert.
Opracowuję właśnie memorandum w sprawie rozwoju lub gwarstwy.
Panna Irena zgodziła się przepisać pańską pracę.
Kiedy mi pan da swój tekst?
Jeszcze nie wszystko skończyłem.
Część mam przepisaną, nanoszę poprawki.
Dopiero potem można będzie przepisać całość.
Jak pan będzie gotów, proszę do mnie zadzwonić.
Wcześniej też może pan zadzwonić.
Czy... Ten Gordon na pewno jest w Londynie?
Tak.
Pewnie go wezwali, chodziło o szczegóły.
Widocznik przekonał, bo zamieścili ogłoszenie.
A teraz przygotowują akcję przyjęcia dokumentów.
Słuchaj, a ty chcesz podjąć grę z Anglikami?
No jeżeli uda się ustalić tę szalotę, to dlaczego nie?
Co się stało?
Wszystkiemu winien szef francuskiej misji wojskowej w Warszawie.
Złożył wizytę szefowi sztabu i poinformował go, że ich wywiad w
niezwykle interesujące rozpracowanie.
Plan rozwoju niemieckiej broni pancernej. Oni to oczywiście sprawdzili.
jest autentyczny.
Maniuk Rixpil? No właśnie, ale nie cały. Kupili tylko to, co ich interesowało.
Dwa ostatnie rozdziały. Oczywiście powiedział, że...
że mogą nam pomóc w rozpracowaniu potrzebnych materiałów.
Szef oczywiście zgodził się na tę propozycję.
Zawołał do siebie Taryłkę i przejechał się na nim, że źle pracujemy.
No pięknie.
Teraz Taryłko wyśle mnie do Paryża, żeby kupić od Francuzów to, co nam wyszło
koło nosa.
Ale swoją drogą, ciekawe jak oni zdobyli ten Kriegspiel.
Nie wiem.
Może spróbujesz to wyciągnąć od rzaka.
Instrukcja o niszczeniu akt tajnych była wydana kilka lat temu, a życie poszło
naprzód. Czy pan wie, jak się to teraz odbywa? Nie, słucham.
Oficerom nie chce się chodzić ze śmieciami.
Wyręczają się sekretarką.
Ale Felcebel, który zanosi do kotłowni worek z brudnopisami, nie może wejść do
środka. Pod oficerom nie wolno oglądać tajnych akt, więc czeka na zewnątrz.
Jak to, M? Chcesz powiedzieć, że...
Sekretarka jest zupełnie sama przy paleniu tajnych dokumentów?
Tak, panie kapitanie.
Może przetytać każdy papierek.
A jeśli coś schowa pod bluzkę?
Przecież nigdy i potem nie kontroluje.
Oczywiście mówię o teoretycznych możliwościach. Nikogo nie złapałem za
Tak, rozumiem.
No, dziękuję ci.
To bardzo ważne spostrzeżenie.
A... Co mam z nią robić?
Bo wyraźnie ciągnie mnie do łóżka.
No trudno.
Będziesz jej musiał udowodnić, że Luftwaffe to kwiat armii.
ona szulceje się, my.
No, no.
Rezydencja von Altenburgów.
Samochód rotmistrza.
Jedź.
On tylko powtarzał.
Za kilka dni dostaniesz połowę. Za miesiąc resztę. Trzeba im dać czas do
namysłu. No i potem mówił jeszcze, że jeżeli udało się...
Z tymi wekslami pana barona to w tej sprawie też musi się wszystko udać.
A co to za weksle?
Nie wiem.
Wszystkie sprawy finansowe pana barona prowadzi adwokat Milch.
Może on coś będzie wiedział.
Milch.
Czyli mają długi.
Skąd w takim razie?
Pieniądze na remont pałacu?
Panienka mówiła, że może pożyczyć na dobrych warunkach.
Niedawno znowu przywiozła 20 tysięcy z Berlina.
Czy narzeczony panienki to ten
człowiek?
Tak, ten.
Ależ panowie.
To była całkowicie legalna transakcja.
Mecenas Krummer działał z upoważnienia swojego klienta.
Wykupił wektlę i, o ile wiem, oddał je pannie Renacie.
Mecenas Krummer?
Tak, miałem tu gdzieś list z jego kancelarii adwokackiej.
Panie mecenasie, co panu wiadomo o narzeczonym
panny Renaty? Nic, poza tym, co mi powiedział mecenas Krummer.
że to bardzo bogaty człowiek, że chce wejść do majątku barona z kapitałem.
Zna pan adres tego krummera?
No właśnie, szukam tego listu i nie mogę znaleźć. Jak to? Nie zna pan jego
adresu? Dokąd wysyłał pan listy?
A może pan telefonował?
Ja do niego nie pisałem. Nie było do tego powodu. On bywał w Weimarze. A
chodzi o te weksle...
To miała być niespodzianka i dlatego prosił o dyskrecję. To zrozumiałe.
Panie Mir.
Czy zna pan tego człowieka?
No to właśnie jest mecenas Krummer.
Pytałeś, co sędzimy o tym dokumencie. No? My uważamy, że założenia Guderiana
realne. Za kilka lat Niemcy mogą zagrozić Francji, ale nasi politycy
za linią Marginota jesteśmy bezpieczni. Tych umocnień nie da się przełamać.
U nas też nikt nie wierzy, że Niemcy będą w stanie wystawić tyle dywizji
pancernych. A, czy wiesz, że Anglicy też chcą kupić ten dokument?
I co, sprzedajesz im po cenie kosztów?
Od Anglików wziąłbym potrójną stawkę. No myślę.
Ale w tym przypadku niepośrednicze. Ktoś z Berlina zgłosił się z ofertą.
Uważali, że to jest prowokacja, ale mimo wszystko chcą wejść jednak w tę grę z
Niemcami.
Tak. Słuchaj, Jacques, a ty nie powiedziałeś mi, jak doszedłeś do
Deriana.
I nie powiem.
Są sekrety, których nie mówi się nawet kochance.
Przepraszam.
Bo widzisz, Jacques, to bardzo poważna sprawa.
Nam też zaoferowano ten krit z szpili.
Kto? Kto, kto?
Pracownica Reichswehr Ministerium.
To intrygujące.
Czyżby Niemcy zajęli się handlem hurtowym?
No dobrze, powiem ci.
Zgłosiła się do mnie tą ofertą Benita von Altenburg.
Znałeś ją przecież.
Ta piękna kobieta.
Tak.
Skontaktowała mnie z pewnym Niemcem, który w wielkim, szpiegowskim stylu
się ze mną w ciemnym pokoju.
Pokazał mi wróbki materiałów. A, nas interesowały tylko dwa ostatnie
Kupiliśmy je. Za dwadzieścia tysięcy marek. Całość kosztowała czterdzieści.
Chyba znam tego hurtownika w ciemnego bedlińskiego pokoju.
Co ty powiesz, kto to jest?
Słuchaj, Jacques.
Są sekrety, o których nie mówi się nawet kochancem.
Szarlotta. Ach, tak.
To dobrze. Czy pani jest gotowa?
Tak.
Mogę dostarczyć to, o czym rozmawialiśmy.
Dobrze. Proszę zadzwonić w sobotę, po północy. W sobotę? Po północy? Tak.
Powiem, co dalej.
Pracuj z kapitanem Relkę.
Panie kapitanie, tu sekcja techniczna. Mamy informację z obiektu Tużurek.
Tak, sobota po północy. Dobrze zrozumiałem.
Prześlijcie mi natychmiast całą informację.
Chodź, Pran.
Siadaj.
Wracam od admirała.
Kierownictwu bardzo zależy na propagandowym uderzeniu w Polaków.
Jakaś głośna akcja, głośny proces, sabotaż.
Trzeba i mu dowodnić, że jedną ręką sięgają do naszych sejfów, a drugą
pakt o nieagresji.
W tym świetle układ przestaje nas obowiązywać.
Oczywiście z winy Warszawy.
Panie pułkowniku, to jest niemożliwe. Sprawa jest niedopracowana.
Wszystko jest możliwe, Franz.
A to są decyzje polityczne.
My nie mamy na nie żadnego wpływu.
Grę z Anglikami odłożymy na inny termin.
A teraz powiedz mi, co możemy im udowodnić.
Mamy mnóstwo poszlak i ani jednego dowodu.
Z tego nawet najlepszy prokurator nie zmontowałby aktu oskarżenia.
Chyba, że przy aresztowaniu rotmistrz będzie mieć jakiś tajny dokument.
Ile mi pan daje czasu?
Do końca tygodnia.
Marek? Co za niespodzianka.
Jaka szkoda, że nie mogę cię przyjąć w lepszym stylu.
No i wtedy Jurek.
Musisz zniknąć, zaczynają się kręcić koło ciebie.
Rufel ostrzegł mnie, że Franek zaczyna wężyć w moich finansach.
Ale z tej strony nie mogą mnie ugryźć. Ale Franek szuka też Polsce. Wiesz, skąd
się wziąłeś, dlaczego wyjechałeś. Wszystko.
Nie mają przeciwko mnie żadnych dowodów.
Tu masz filmowany cały triks filmu.
Twój pułkownik powinien być szczęśliwy.
Wszystko za darmo. A ty wiesz...
Że Francuzi właśnie zaoferowali nam sprzedaż tego dokumentu? Paryż otrzymał
próbki, sfilmowane dwa ostatnie rozdziały. Jak myślisz, od kogo, co?
Jurek, to był błąd, wiesz.
Nie było innego wyjścia. Renata musiała dostać swoje pieniądze.
No dobrze, ale dlaczego zagrywasz jeszcze z Anglikami, co?
Może w ogóle od tych sklepów? Dostali jeszcze Belgowie, Holendrzy, cała
Skandynawia. Z jakimi Anglikami?
No Londyn też otrzymał ofertę.
Ja nic o tym nie wiem.
Kto to zrobił?
Renata.
Własny pieniądz. Trzeba się wzbogacić, idiotka.
Jeszcze dzisiejszej nocy musisz zniknąć.
Jedziesz do Spajsaru.
Daj mi... Daj mi czas do soboty.
Irena musi przepisać ważne memorandum w sprawie rozwoju Luftwaffe.
Czarek, nie mogę wyjeżdżać jak złodziej.
Muszę zrobić...
Muszę się pożegnać. No to może urządź w ogóle bankiet pożegnalny, co?
Przelał szampan, żegnajcie. Drodzy przyjaciele, właśnie skończyłem swoją
berlińską miskę.
Jeszcze dzisiaj musisz zniknąć, rozumiesz?
Cześć, drodzy.
Muszę wam przerwać to miłe spotkanie.
Sądzę, że służbowym.
Panu Renatu, mam dla pani specjalne zadanie.
Znów ktoś do przepisywania.
Panie majorze, pan mnie zdradza, a ja się tak starałam.
Niech pan zaświadczy, panie kapitanie, że nie robię żadnych błędów. Mogę
zaświadczyć.
Już nie jestem pańską pupilką?
Ależ jesteś, jesteś. Ale trzeba dać szansę innym.
Poza tym musicie skończyć do soboty to pilne memorandum.
W poniedziałek minister idzie z tym do kanclerza.
A my, panu Renato, za godzinę wyjeżdżamy samochodem do Magdeburga.
Będzie pani protokołować ściśle tajną naradę.
Po drodze będzie pani mogła wziąć swoje rzeczy osobiste, bo my wrócimy chyba
wyjątkowo późno.
Chciałbym panią widzieć u siebie w biurze za godzinę.
Dobrze będę.
Tam już na miejscu, w Magdeburgu.
W porządku, Johan. Do roboty.
Tylko nie zostawiajcie żadnych śladów. Niech pan będzie spokojny, panie
kapitanie. Znamy się na tym.
Zwracajcie uwagę, czy nie zostawiają jakichś znaków.
Zapałki w drzwiach szafy.
Przyklejony włos do zamka szuflady od biurka.
Nie spieszcie się.
Mamy czas.
Dziękuję bardzo. To był naprawdę uroczy wieczór.
Chociaż dużo pracowaliśmy.
Odprowadzę cię na górę. Dziękuję, nie.
Dobranoc, panie majorze.
Dobranoc.
Pani Renato.
Pan Relke?
Co pan tu robi?
Chciałem z panią porozmawiać.
Teraz? Czy coś się stało?
Nic takiego, ale po co odkładać?
Napije się pan kawę?
Dziękuję, może później.
Proszę bardzo, usiądźmy.
Chciałem panią ostrzec.
Rittmeister Georg wciąga panią w brudną aferę.
Nie rozumiem.
Czym mu się pani naraziła?
On wyraźnie chce panią zniszczyć.
Ja już pomijam to wszystko, co opowiada o was.
O nas?
No, przepraszam, że w ogóle o tym mówię. Pani nie zasługuje na takie
traktowanie.
No ale niestety, pan von Nałęcz nie jest zbyt dyskretny. Dość.
Pan kłamie.
Pani Renato, zanosi się na wielki skandal.
Ale może znajdziemy jakieś wyjście.
Nie będę ukrywał, że chcemy się pozbyć rotmistrza.
Rozumie pani, zniknie on, znikną też plotki o pani.
Ale do tego potrzebny jest jakiś, powiedzmy, drobny dowód,
że Liedmeister Georg von Nałęcz, emigrant z Polski, nadużywa gościny,
udzieliło mu państwo niemieckie, że wciąga naszych obywateli do swojej
działalności i zmusza ich do niegodnych czynów.
Pomoże pani?
Nie rozumiem, czego pan chce ode mnie?
Nie mówi pani prawdy.
Liczyłem, że pomoże nam pani zatuszować ten polityczny skandal.
Polityczny?
Mówił pan o plotkach na mój temat.
Właśnie.
Powiedziałem, że Georg chce panią zniszczyć.
Dlatego opowiada nie tylko o waszych amorach.
Chce zrzucić odpowiedzialność na panią.
A sam pozostać pusty.
Pani oczywiście wie, o czym mówię.
Nie.
Pani Renato, z ministerstwa Reichswehry wyciekają tajne dokumenty.
A nasz Georg sugeruje, że to właśnie pani.
To kłamstwo.
Jak mamy się podbyć, rotmistrza?
skoro właśnie pani nie chce nam pomóc.
Ale ja naprawdę nie rozumiem, o czym pan mówi.
Będziesz go jeszcze kryć?
Widzisz, że cię sypnął.
A pomyślałaś, co powie twój ojciec, Baron von Nitzmer?
Dobrze.
Będę mówiła.
Tu Szarlotta. Minęła północ, więc dzwonię zgodnie z umową.
Tak, to jest ten sam głos.
Szarlotta tak właśnie mówi.
To Szarlotta. Minęła północ.
Znakomicie. Podejmie się pani tego zadania?
Oczywiście.
Możesz mieć pracowitą noc i będziesz dana tylko na własne siły.
Wracaj teraz do biura. Zgłosi się do ciebie porucznik Ruffel. On będzie twoim
aniołem stróżem.
Aha, umówcie znaki.
Nie będziesz przecież mogła zadzwonić w latu ani wysłać żadnej kartki. Anglicy
cały czas będą cię obserwować.
Jakiś szczegół, sposób założenia torebki, rękawiczek, szalika.
Może być jakąś wskazówką dla Ruffela.
Anglicy pewnie przygotowali całą operację, żeby przejąć te próbki. Chyba
Czy to ma sens?
Przecież żadna obserwacja nie ustali Ci tego, że ktoś je przejął.
Piękna Renata siedzi? Tak jest, panie pułkowniku. Ale wiemy na pewno, że
mają już Kriegspiel.
Pewnie pochwalą się Francuzom, Francuzi Anglikom.
A Anglicy za kilka dni przeczytają w gazetach komunikat prasowy o
Renaty von Nitzmer. I zobaczą jej zdjęcie. Będą więc wiedzieć, że to nie
dostarczyła im próbki.
Pomyślą wtedy, że to nasza nieudolna gra.
Przekażą wiadomość Francuzom, Francuzi Polakom. No i wszyscy będą wiedzieć, że
plan Heinza Guderiana to dokument spingowany.
Myślę, że w ten sposób uda się go ocalić.
I chcesz, żebym ci na to załatwił zgodę admirała?
Tak jest. Muszę znać odpowiedź do północy.
Dobrze.
Panie pułkowniku, dalszy ciąg przesłuchania Renaty von Nitzmer jest
załamana. Wyśpiewała wszystkie szczegóły. Każda strona potwierdzona jej
własnoręcznym podpisem.
To żaden dowód.
A jeżeli ona odwoła wszystkie swoje zeznania, co wtedy udowodnimy
Ja mam nadzieję, że pan zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności, jaka na panu
spoczywa, panie kapitanie Firbein.
To jest pański plan, kapitanie Orelke.
Ale to będzie pańskie wykonanie, panie kolego.
Ja na tym przyjęciu będę gościem.
Ale jeżeli ma pan jakieś wątpliwości co do planu, to
zastanówmy się jeszcze raz.
Przepraszam, że to tak długo cię przeciągnęło. Nie dążysz do fryzjera.
Ty mnie uczeszesz.
Wykąpiesz się u mnie, jemy coś razem i pójdziemy na to przyjęcie.
No, biegnij z tym memoriałem do gabinetu ministra.
A ja tymczasem spalę kalki i brudnopis.
Zostaw do poniedziałku.
Nie, nie, nie, nie mogę.
Instrukcje są bardzo ścisłe.
Biegnij, na to czekasz.
No już!
Z jakiej okazji to przyjęcie?
Nie wiem.
Georg dopowiada jakąś niespodziankę o północy.
Może odłożyć ręce w niebezpieczność?
Myśli?
Chyba zdążyli już przyzwyczaić się do siebie.
Słuchaj, Franz.
Co z tą dziewczyną, która ma pójść na spotkanie z Amigami?
Ustaliliśmy 50 znaków, ale przecież nie sposób tego spamiętać.
Nie będzie mogła leżeć do kartki. Ja mam pójść dla nią?
Nigdzie nie pójdziesz.
Ona sama da sobie radę.
A te znaki są dla jej komfortu psychicznego, żeby nie czuła się
opuszczona.
Przecież ze strony Anglików nic jej nie grozi.
Tańczymy? Pozwoli pani?
Georg?
Wspaniałe przyjęcie. Tak się można bawić tylko u Ciebie. Dziękuję, Baronowo.
Jaką to niespodziankę szykujesz nam? A jeśli powiem, to już nie będzie
niespodzianek. A ja się nowe śmiam.
Tak? To obiecaj, że nikomu nie powiem.
Dobrze.
Dzwoniłaś do Renaty?
Telefon u niej nie odpowiada.
A Irena przyniosła coś dla mnie?
Tak, jest w szufladzie.
Dobrze. Przyjdź do typialni za chwilę.
Peter, przygotuj sam pana tak, żeby punktualnie o północy można było znieść
stołap. Tak jest.
Wyjeżdżamy. No ale chyba nie teraz.
Wrzucisz wszystko i wyjedziesz ze mną?
Tak.
Ale teraz chodźmy do gości. Co im obiecałeś o północy?
Kocham cię.
O nic nie pytaj i zrób wszystko, o co proszę, dobrze?
Dobrze.
Ukryj tę teczkę pod płaszczem i wyjdź przed tylne drzwi.
Wyprowadź mój wóz.
Pamiętaj, mój wódz. I czekaj, za parę minut będę.
O nic nie pytaj, szybko ci wytłumaczę.
Georg, co się stało?
Wracam do gości.
A ty czekaj na mnie w samochodzie.
O,
nasz kochany gospodarz. No jak?
Kochani, przypilnujcie, żeby wszyscy mieli szampana.
I przetrzymajcie ich wszystkich akcji.
Na mnie zawsze możesz liczyć. A ja teraz znikam, żeby przygotować tę
podziankę.
Jeszcze raz dziękuję za zaproszenie, panie.
Już dawno, naprawdę dawno tak dobrze się nie bawię. Cieszę się, Franz, że dobrze
się panu uczuję.
Szczerze mówiąc, zazdroszczę panu. Czekam.
Dziękuję, Peter.
Jest pan dzieckiem szczęścia.
Najpiękniejsze kobiety, najsypce samochody.
Żyje pan pełną piersią, ale nie obawia się pan, że któregoś dnia
to wszystko... Tak, liczę się z tym, Franek.
Ale młodość i szczęście szybko mijają, więc trzeba się spieszyć.
Bardzo chętnie.
Rozmawiam z panem kiedyś o źródłach państwich sukcesów.
Wprawdzie pan lubi hazard, a ja gry spokojniejsze, ale może mógłbym
pańskich doświadczeń.
Przecież pan też wygrywa.
Czata, Ani, czata.
Dobrze, jestem do dyspozycji, możemy porozmawiać. Kiedy pan proponuje?
Może w przyszłym tygodniu.
Będę miał dużo wolnego czasu.
Ja też. Do zobaczenia w przyszłym tygodniu. Przepraszam.
Bardzo przepraszam, panie rotmistrzu.
Musimy zakłócić panu spokój, ale wydarzyła się przykra rzecz.
A co się stało?
Pański służący dokonał włamania do sąsiadów.
Część łupów ukrył w pańskim domu, więc chcemy prosić o zgodę na rewizję w jego
pokoju. Co?
Peter włamywaczy?
Przecież to niemożliwe.
Przyznał się.
Zapraszam Państwa wszystkich na szampana. O, brawo!
Brawo!
Panowie, przecież ja mam dom pełen gości.
Pan przecież wie, u kogo dokonano włamania.
Niech mi pan pomoże. Od tego zależy moja dalsza praca.
Proszę bardzo, panowie.
Chodźcie, ja mam coś do załatwienia.
Nie możemy tego zrobić bez pańskiej obecności.
Prawo zabrania.
Panie rotmistrzu, to potrwa tylko kilka minut.
Kochanie, poczekaj. Zaraz wrócę.
Dobrze.
Pani hrabino? Tak?
Proszę. Georg?
Cóż to znaczy?
Czy to jest ta twoja niespodzianka?
Przepraszam was bardzo, ale zdarzył się przykry wypadek z moim służącym.
Dokonał jakiegoś łamania.
Nie,
nie nazywam się Zimmerman.
Jakiś dowcipnić wkleił pańskie zdjęcie do czyjegoś paszportu.
Pani też.
Moje?
Tajny memoriał.
Nie wiedziałem, że...
Mój służący lubi urządzać głupie kawały.
Za pański sukces, panie Relka.
Jedni lubią hazard, a inni spokojne gry.
Widzę, że rzeczywiście będziemy mieli sporo czasu, żeby sobie o tym
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.