Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Brawo!
Jesteś wspaniałym nauczycielem, pozwoliłeś mi wygrać. Nie, to ty jesteś
wspaniałą uczennicą.
Ograłaś mistrza. Tak?
Byłaś naprawdę lepsza.
A wiesz, zakochałam się.
Zakochałaś się?
Zawsze ceniłem twój...
Chłodny stosunek do świata. Niektórzy nawet twierdzą, że jesteś cyniczna.
Nie pytasz w kim?
Myślisz, że możesz mieć wszystkie zabawki?
Zawsze biorę te, na co mam ochotę.
Lote? Zagrasz ze mną? Nie mam dzisiaj nastroju. O, a co się stało?
Zdjęli mi artykuł.
Słuchajcie, wy wiecie wszystko.
Powiedzcie mi, kto to jest Guderian?
Wchodząca gwiazda, przykład błyskawicznej kariery. Jak w
Filer wyrzutował poligony i przypadkowo trafił na ćwiczenia czołgów.
Heinz Guderian zaprezentował mu swoją...
koncepcję strategiczną, a potem pokazał, do czego służą i jak wspaniałe są jego
wozy bojowe.
Führer powiedział, tego właśnie mi trzeba.
No i awansował Guderiana do rany.
Przeniósł do Berlina i każe opracować plan rozwoju wojsk pancernych.
Bardzo przystojny.
To jest kwestia gustu.
Miałam się ciebie zapytać, czy mówi ci coś nazwisko von Nitzmer?
Tak, pracuje nas ministerstwie Renata von Nitzmer, sekretarka w gabinecie
Guderiana.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Zakład oczyszczania miasta.
Dziękuję bardzo.
Dla pani wszystko.
Renatko, wpadnij do mnie dzisiaj, mam dla Ciebie niespodziankę. Dobrze.
Poproszę z generałem von Bender.
A kiedy wróci?
Proszę powiedzieć, że dzwoniła córka.
Dziękuję.
Co to za niespodzianka?
Mam dla ciebie bilet na niedzielny koncert. Proszę bardzo.
Dziękuję ci bardzo.
Jak udało ci się to załatwić? Od dwóch tygodni wszystkie bilety wyprzedane.
Prawdę mówiąc, to zasługa Georga.
Bierz tego przyjaciela Benity.
Poznasz go, bo po koncercie idziemy razem na kolację. Benita prosiła...
żeby przekazać ci zaproszenie.
Wiesz, ja chyba nie pójdę.
Jestem pewna, że z Benitą znajdziecie jakieś wspólne pokrewieństwo.
Ona też pochodzi z południa.
Uboga krewna szuka protekcji.
Nie przesadzaj, macie przecież piękny pałac.
A, daj spokój.
A poza tym nie mam się w co ubrać.
Nie zawracaj głowy.
Przyjdziesz do mnie przed koncertem.
Przymierzymy coś z moich rzeczy.
Jesteś piękna.
Na pewno olśnisz wszystkich.
Otrzymałem pański bardzo cenny list.
Panie mecenasie Krummer.
Czuję się zaskoczony.
Oczywiście moja kancelaria stoi do pańskiej dyspozycji.
W czym mogę być panu pomocny, drogi kolego?
Panie mecenasie, to delikatna sprawa.
My, adwokaci, jesteśmy jak spowiednicy.
Mój klient wystąpił z zapytaniem
na temat majątku barona von Nitzmer.
Stara się o rękę panny Renaty i chciałby przedtem zasięgnąć opinii. Pan
rozumie? Tak.
Panna Renata nie ma szczęścia do narzeczonych.
Wszyscy boją się tego majątku.
Taki zadłużony?
A jak pan sądzi, panie mecenasie? Czy pański klient mógłby wejść z
kapitałem? Tam są potrzebne inwestycje.
Nie wiem, ale gdyby chciał, stać go na to. A jak wygląda hipoteka?
Baron jest zadłużony na kilkadziesiąt tysięcy marek.
Ziemi zostało niewiele.
Pałacem się sypie.
Nikt nie chce pożyczyć pieniędzy.
Wierzyciele przychodzą z wekslami.
Jakie są terminy płatności tych weksli?
Tak. Baron musi mieć w najbliższym czasie około dziesięciu tysięcy
dla czterech wierzycieli.
Biedna ta panna Renata.
Ona tak zakochana jest w tym domu.
Teraz zostaje jedna nadzieja, że pański klient wejdzie z gotówką.
Panie mecenasie, sądzę, że mój klient będzie chciał wykonać jakiś g wobec
barona.
Na przykład wykupić te weksle i wręczyć jego córce.
Ale jeżeli to ma być niespodzianka, nikt nie może o tym wiedzieć.
Oczywiście, panie mecenasie.
A czy pan wie, że ja również należę do tych wierzycieli? Mam weksel barona na
dwa tysiące marek.
Panie mecenasie...
Na początek ten pański weksel.
2000 marek plus 500 na poczet pańskiego honorarium.
Bo rozumiem, że nie odmówi nam pan dalszej współpracy.
A co do dalszych weksli, przyjadę za dwa tygodnie.
Proszę wszystko dyskretnie przygotować. Jestem do pańskiej dyspozycji.
Prosimy bardzo, wchodźcie, panie. Peter, zajmiemy się szampanem.
Wchodźcie, kochani.
Iryno, tam są nowe płyty.
Wybierz coś ładnego.
Renatko, czuj się jak u siebie.
Muszę was na chwilę opuścić.
I co?
Jesteś pod wrażeniem?
Ale nie rób sobie apetytu, Benita by ci oczy wydrapała.
A ty?
Co ja?
Szalejesz za nim?
Masz to wypisane na twarzy. Twoje stroje ekstrawaganckie i nowoczesne.
A ja myślę, że on szuka w kobiecie intelektu i wrażliwości.
Chyba znalazł to w Benicie.
Prawda?
Wiesz, co ci powiem, Renatko?
Ja mam nad Benitą tę przewagę, że jestem od niej młodsza.
Dużo młodsza, a to się mężczyzn bardzo liczy.
Moja śliczna.
Wspaniała ta płyta, prawda?
Georg, zobacz, jaka piękna melodia. Zatańcz ze mną.
Chwileczkę pozwól mi najpierw rozlać szampana.
Nie, to nie. Wolisz oczywiście Renatę.
Zobacz, Georg, jaka ona piękna.
O Boże, jak ty na nią patrzysz.
Idę do Benity.
Masz?
Mam.
Graj się niecierpliwie.
Moja krawcowa też się niecierpliwi.
Masz forse?
Mam.
Tylko tyle?
Tak, tyle.
Trochę mało.
Posłuchaj, Benita.
Jest fantastyczna okazja.
Norki przepiękne.
Musisz mnie z nim poznać. Zrobię wszystko.
Spróbuję.
Spróbuję cię z nim poznać. Jesteś kochana.
A co z kampanem? Gdzie Georg?
Georg?
Z Renatą w salonie.
Szampan chyba już ciepły.
Może w końcu wypijemy go.
Irena znów chce pieniędzy.
Co kilka dni nowa suknia, futra, pantofle z Paryża.
Czy to nie za bardzo rzuca się w oczy?
A kto puścił plotkę, że często odmienia kochanków i tylko na bogatych?
To nie ty?
Jak minęła podróż? W porządku.
Pieniądy.
Podwójna porcja, zgodnie z pańskim zapotrzebowaniem.
Wewnątrz jest instrukcja.
Wie pan, jak otwierać, żeby nie zniszczyć szybko? Wiem.
Następne spotkanie w Dreźnie, w Galerii Sztuki, przy wejściu do sali egipskiej.
Termin i godzina spotkania bez zmian.
Awaryjne spotkanie po 20 minut.
Do zobaczenia.
Do zobaczenia.
Poczta z Berlina, panie pułkowniku. Analiza polityczna, w jaki sposób Niemcy
chcą wykorzystać dla siebie Pakt Czterech.
Dla siebie i przeciw nam.
Niech pan siada.
Dane techniczne nowego bombowca nurkującego.
Opracowanie biura konstrukcyjnego zakładu Finkersa.
Co to jest?
Nowy bombowiec nurkujący.
Panie pułkowniku, może ja przyjdę później.
Dlaczego? To jest bombowiec?
Skąd to wiecie?
Junkers produkuje dla Lufthansa maszyny transportowe.
Tak, ale te maszyny transportowe są później przystosowywane do zrzucania
Myślicie, że to tak łatwo?
Lotnictwa cywilnego nie da się w szybkim czasie przekształcić na wojskowe. Tak,
ale to jest zupełnie nowa konstrukcja, panie pułkowniku. Ja proponuję przekazać
te materiały do analizy naszym ekspertom. O, ten nurkowiec. W pierwszym
urwie sobie skrzydła. Szkoda pieniędzy na takie bzdury.
Na dziś wystarczy.
Wpieszysz się?
Muszę iść.
Umówiłam się z koleżanką.
Trudno.
Drzwi były otwarte.
Ja coś doduzam, co na to mam ochotę.
Zrób coś dla mnie.
Mieć na to spotkanie.
Tak, właśnie.
Wiem, z kim masz chcę spotkać się.
Mister Grey.
Słuchaj, niech to wszystko wytłumaczę.
Ja muszę się z nim spotkać, ponieważ on zbiera materiały do swego reportażu i
muszę z nim porozmawiać na ten temat. Kłamiesz.
Nie, nie, nie kłamie. Kłamiesz. Nie kłamie. Kłamiesz. Nie kłamie.
Kłamiesz. Nie.
Ten amerykański dziennikarz, Mr. Graves, to ja.
Co ty, ściągasz mnie z Berlina specjalnie, żeby mnie zapytać, czy mamy
model bombowca nurkującego? No więc mamy i co?
Czy ten nowy model ma skrzydła o takim kształcie?
Na miłość boską, co to znaczy?
Warszawa zna już tę konstrukcję.
Pamiętasz sprawę Hapke?
Ten major, major z Torunia, który się sam do nas zgłosił. Tak.
Wywołał mnie na spotkanie.
Oto czego dowiedział się od jednego z polskich pilotów, który wrócił z
Tyle już wiedzą.
Dlatego ściągnąłem się tutaj.
Dzień dobry, panienko. Co ty tu robisz?
Przywiozłem pana barona. Odpoczywa na pół piętrze, bo wysoko i windy nie ma.
Tatusiu! Dzień dobry, córeczko.
O, jak dobrze.
No, jak tam?
Jak się czujesz?
No tak, córeczko.
Czy podać wino, panie baronie?
Nie, dziękuję.
Zostaw nas samych.
Ty wiesz, kto wykupuje twoje weksle?
Nie wiem.
W każdym razie ślady prowadzą do Berlina.
A jakie to ma znaczenie, kto je posiada?
Nie rozumiesz?
Dopóki są rozrzucone, to ja mogę z każdym wierzycielem układać się co do
A jeżeli...
A jeśli ktoś zbiera moje weksle, to pewnego dnia przyjdzie do mnie, wyłoży
wszystkie na stół i co?
To skąd ja wezmę całą sumę do spłacenia?
Pójdziemy z torbami.
Czy myślisz, że ten ktoś chce wykupić cały nasz majątek?
Wygląda, że chce nas złapać za gardło.
I co?
Chcesz, żebym dowiedziała się, kto to je?
Córeczko, czy nie mogłabyś mi trochę pożyczyć?
Chociaż z pięć tysięcy.
Zbliżają się terminy płatności.
Przyjechałem do Berlina.
Składam znajomym wizyty.
Wszyscy zbywają mnie obietnicami.
Tatusiu... Ja zarabiam 250 marek
miesięcznie.
Nie chciałam ci o tym pisać. Nie chciałam cię martwić.
Ale sam widzisz.
No cóż, córeczko, trzeba będzie pożegnać się z naszym
domem.
Żyło tam kilka pokoleń von Nitzmerów, a teraz?
Teraz prowadzi się tam jakiś wzbogacony sklepikarz.
Cześć! Cześć!
Czy wiesz, kochani, ile to jest warte?
Dwa tysiące marek.
Nie rozumiem.
Tyle mogłabyś dostać, gdybyś chciała sprzedać czołg średniej wielkości
tepery.
Jak to sprzedać?
Pewien Amerykanin, Mr.
Grave, skupuje te rzeczy, wiesz?
O czym ty mówisz, Irena?
Oczywiście zartowałam, ale gdybyś chciała, mogłabym ci w tym pomóc.
Dwa tysiące marek.
Czy wiesz, czym to grozi? Mhm.
Przecież to wszystko idzie do komina.
Protokół podpisany przez dwóch pułkowników. Więc czego ty się obawiasz?
Do zobaczenia jutro o piątej nad jeziorem.
Cześć. Jutro o piątej.
Dzień dobry, pani Renato.
Czeka pani na kogoś?
Nie. Nie? Nie.
To dobrze, bo właśnie chciałem z panią porozmawiać.
Wpadł mi w ręce zupełnie przypadkowo.
Czy to weksel wystawiony przez Pani ojca?
Tak.
Skąd Pan go ma?
Dwa tysiące marek.
A więc jesteśmy w Pita.
Mam jeszcze weksle wystawione na osiem tysięcy.
Może je pani wykupić w ten sam sposób.
A więc to pan.
Tak, to ja.
Nad czym teraz pracuje pułkownik Guderian?
Nowa wersja planu organizacjon Krykszpil.
Gra wojenna?
Przygotowuje manewry?
Nie. Jest to plan ataku na Polskę.
Czołgi rozrywające front pędzący do przodu z piechotą na samochodach
Blitzkrieg. Wojna błyskawiczna.
Führerowi bardzo spodobał się ten pomysł i kazał rozpracować szczegóły.
Blitzkrieg? Już Klausewitz mówił o tym.
Ale nic z tego nie wyszło.
Ale Klausewitz nie miał czołgów.
A Guderian planuje zorganizowanie całych dywizji pancernych.
Muszę mieć tę kliczkę.
I co?
Chcą przez Polskę przejechać czołgami, tak?
Po naszych drogach.
Zarżną się w piachu i błocie na piętnastym kilometrze. Panie pułkowniku,
Guderian chce stworzyć dywizję pancerne, łącząc półki czołgów z oddziałami
zmechanizowanymi. Grenadierzy na samochodach pancernych z własną
Tam są stany etatowe sprzętu i ludzi.
Mają własną artylerię. Pomyślany z rozmachem, panie pułkowniku.
Skąd wezmą tyle stali na produkcję czołgów?
A pomyśleliście, poruczniku, ile trzeba do tego paliwa?
A?
Skąd wezmą tyle benzyny?
W Niemczech jest kryzys. Nie mają co jeść.
No i za tych kilka kartek tyle pieniędzy. To są tylko próbki, panie
Spic rozdziałów i streszenie.
Proponują nam kupno całego dokumentu.
To są teoretyczne rozważania. Nawet jeśli teoretyczne, to warto, panie
pułkowniku.
Ta ekspozytura w Berlinie zabiera nam wiele pieniędzy.
Połowę waszego budżetu wydaje ten rotmistrz.
Czy to nie za dużo?
Tu w kraju się nie przelewa, a on udaje arystokratę. Za nasze pieniądze. Ale
dzięki temu ma znakomite kontakty.
Doszedł do sztabowych sejfów.
Znamy ich tajny budżet na zbrojenie.
Śledzimy rozwój Luftwaffe.
Mamy plany techniczne ich średniego czołgu. A teraz możemy kupić opracowanie
Guderiana na temat organizacji wojsk pancernych. To wszystko od jednego
człowieka, panie pułkowniku.
Nie licząc jego dojścia do kontrwywiadu berlińskiego, pomógł nam zamłatwić kilka
spraw. Ty go za bardzo nie chwal.
Dlaczego nie wziął od agentki całego dokumentu tylko jakieś próbki?
Agentka pracuje za pieniądze. Najpierw chce ustalić cenę. Proponuje spotkanie w
Szwajcarii. Przywiezie jeszcze kilka próbek.
Zgodziła się, żeby sprawdzili je nasi specjaliści i zobaczyli, czy to jest
oryginalny dokument.
No dobrze.
Pojadę z wami na to spotkanie.
Ja dam ci wszystko co do Feniga, ale rozumiesz, ja... Znowu przegrałeś?
Ile?
Osiemset.
Masz tysiąc dla równego rachunku.
Ale będziesz musiał poczekać.
Czego się nie robi dla przyjaciół?
Dziękuję bardzo. Możesz na mnie liczyć.
Liczę. Jesteś mi winien... Ile?
No, pięć tysięcy.
No właśnie.
Możesz coś dla mnie zrobić?
Tak.
Wypij do dna.
Co by się spodziewał?
Fliczna.
Monika Szustel, aktoreczka.
Przyjechała podbić Berlin.
Na razie udało jej się tylko ze Standartenfuhrerem Rolfem.
Dolna? Rolf kupił jej niedawno bardzo przyjemny lokalik. Wstęp oczywiście
dla wtajemniczonych. Rokoko, gawocik, balecik, króciuteńkie krenolinki,
gabineciki, masę dobrej zabawy i pieniążków.
No to zdolna.
A ten gruby to Rolf? Nie, to niespodzianka. Mój szef, Hauptmann
Firbein? Pamiętam, mówiłeś, że chciał kupić konia, tak?
Mhm, to...
Bardzo przyzwoity człowiek.
Bogaty.
Chcesz, to poznam cię z nim. Warto.
No to mamy już jakiś pogląd. Teraz musimy się zastanowić.
Dziękuję, pani.
Dziękuję.
Do widzenia.
Do widzenia.
Ona zapewnia, że to są oryginalne materiały i dlatego nie może odstąpić od
swojej ceny. Mam nadzieję, że przywiózł pan pełnomocnictwa do wypłacania
pieniędzy. Nie opuści ani Fenicia.
Czekamy w hotelu na telefon.
Proszę.
To są prawdziwe sztabowe dokumenty.
Prawdziwe nazywnictwo, układ, typowe formułowanie myśli.
Sposób druku i podpisy.
Brakuje tylko badań laboratoryjnych składu chemicznego papieru. A jeśli to
dezinformacja? Ach, to także sprawdziliśmy.
Gdyby zadali sobie tyle trudu, ażeby stworzyć fikcyjny dokument sztabowy, to
treść powinna być odpowiednio spreparowana. A tu jest cały rozdział o
systemie wojennym.
Czyżby chcieli nam pokazać, że mają tak znakomite rozeznanie naszych aktywów? Bo
to są autentyczne dane.
Mówię o tych fragmentach, które tu mamy.
Nasz kontrwywiad będzie miał dużo roboty, zanim wyłuska te wszystkie
źródła informacji.
A więc pana zdaniem to prawdziwy dokument?
Tak jest, panie pułkowniku. Tak.
Dziękuję panu.
Dziękuję. Do zobaczenia.
Co o tym sądzisz?
Zastanawia mnie, dlaczego rotmistrz tak nas namawia.
Zadaje sobie tyle trudu.
Myślisz, że jest w zmowie z tą agentką i podzielą się pieniędzmi?
Nie wiem.
Zastanawiam się tylko, dlaczego tak walczy, żeby nam wepchnąć te papiery.
Otóż to.
Mnie też to uderzyło.
No i co, panie pułkowniku? Mogę organizować przyjęcie materiałów?
Wie pan, poruczniku Adamski, trzeba się jeszcze zastanowić w Warszawie.
Szef stawu musi wyrazić zgodę. 40 tysięcy marek to ogromna suma.
Ale, ale to nie rozumiem.
To pan przyjechałby z pełnomocnym.
Przecież scena była znana już w Warszawie, było wszystko ustalone.
tylko przejrzeć dodatkowe próbki.
Daj to teraz.
Co teraz?
Nic.
Wracamy do Warszawy, pan pułkownik. Podjął słuszną decyzję.
Nie będziemy wyrzucać pieniędzy w błoto.
Gdzie jest bar?
Wsadziłem ją do pociągu.
Ciekła.
Traktowała nad poważnie.
Kogoś ty przeprowadził na tę rozmowę.
Czy oni nie rozumieją wagi tego dokumentu?
Po jaką cholerę trzymacie mnie w Berlinie?
Warszawa nie chce wiedzieć, jak będzie wyglądała pancerna pięć, która rozwali
głowę? Spokojnie, Jurek. Co was interesuje?
Plotki?
Że Hitler sypia raz do roku ze swoją aktoreczką? Wtedy będzie oszczędniej,
Lepszych dokumentów niż Kriegspiel nigdy już nie zdobędę.
Czy oni tego nie rozumieją? Jurek, trzeba się zastanowić, w jaki sposób
cenę.
Będziemy się targować o kilka marek za takie opracowanie?
Musimy się targować, bo skąd wziąć pieniądze?
Mam wyklę barona.
Ty załatwisz resztę w Warszawie. Nie.
Właśnie od dziś przechodzisz pod bezpośrednią kontrolę pułkownika
będę tylko skrzynką pocztową.
Nic bez jego zgody, rozumiesz?
Będziemy mieli te dokumenty. Choćbym miał wysprzedać wszystkie konie.
Nawet jadkółka.
Zobacz, kto tam przyjechał.
No i co córeczko?
Nie udała ci się wycieczka do Szwajcarii?
A może ty za dużo wymagasz od siebie i od innych?
Ludzie są tylko ludźmi.
Nie wszyscy pochodzą z von Nitzmerów.
Panie baronie, przyjechał pan rotmistrz.
Czy podać jest to jedno nakrycie?
No oczywiście, podaj, podaj.
Proszę, powiedz, że czekamy z kolacją.
Tak jest, panie waronie.
Już ci powiedziałem.
Dostaniesz te pieniądze.
Kiedy? Remont już się zaczął.
Dobrze, dam ci połowę za parę dni.
A w ciągu miesiąca resztę.
Bądź rozsądna.
Czasami w życiu to się zacina.
Sam jestem zaskoczony.
Trzeba im dać trochę czasu do namysłu.
Udało nam się wykupić weksle ojca.
Poradzimy sobie z tym.
Co to jest?
Nic z tego nie rozumiem. Georg informuje, że wymusił na agencję
połowę. Nawet już teraz nic nie stoi na przeszkodzie, panie pułkowniku.
Nie chcemy tych materiałów nawet za darmo.
Ale dlaczego, panie pułkowniku?
Czy możemy mieć zaufanie do dokumentu, który nam ktoś wciska na siłę?
Przecież to dowód, że materiały zostały sfingowane.
I teraz szkoda im włożonego wysiłku, więc gotowi są oddać je za pół ceny.
A po drugie, ta tematyka.
To utopia, żeby Niemcy były zdolne do wyprodukowania takiej masy czołgów.
Skąd wezmą tyle talii?
Ten Guderian to marzyciel.
Guderian prowadzi te prace na polecenie Hitlera. Mają tajny budżet na
rozpoczęcie produkcji.
Hitler?
Był tylko kapralem i taka jest cała jego wiedza o wojsku. Stąd dyplomowany
pułkownik Guderian jest dla niego autorytetem. Hitler uwierzył mu, że
technika może rozstrzygać na przyszłym polu walki.
Ale my przecież wiemy, ile jest wart nasz żołnierz.
A czołgów możemy się nie obawiać.
Ugrzęzną na pierwszych zasiekach.
Poruczniku, przekażcie do Berlina, żeby nam więcej nie zawracano głowy tym
krytspilem. Nie chcę o tym słyszeć.
Wszystkim powszechnie wiadomo, że dobrze okopana piechota i ruchliwa kawaleria
nie przepuszczą wroga.
Mówicie czołgi?
Czołg jest ślepy.
Można do niego podejść z tyłu?
I zlikwidować granatem.
Tak, panie majorze, czołg jest ślepy.
Ale ten nowy model wyposażony jest już, jeśli wolno zauważyć, w działo 75 mm i 2
km.
Jeżeli te prawie 30 ton stali rozpędzi się do prędkości 50 km na godzinę,
to chyba trudno będzie do niego podejść z tyłu.
Jeżeli ten dokument nie jest dla nich ważny, to...
To dlaczego uparłeś się, żeby im go przesłać?
Bo jak przeczytają całość, to zrozumieją, jakie to ważne.
Renata nie odstąpi od swojej ceny.
Dostała połowę i zrozumiała, że może liczyć na resztę.
Skąd weźmiesz dwadzieścia tysięcy?
Ja już nie mam pieniędzy.
Znałaś dziennikarza nazwiskiem...
Jacques Delary?
Tak.
Był kilka lat w Berlinie.
Spotykaliśmy się na różnych przyjęciach.
Chyba nawet kochał się we mnie.
A o co chodzi?
Co to za jeden?
Opowiadają o nim różne rzeczy, że znakomity dziennikarz.
Wpływowe kontakty, dobra pozycja w Paryżu.
Naprawdę taki dobry?
Georg, radzę ci.
Nie daj się wciągnąć w rozmowy na jego temat.
Zapomnij o nim.
Dlaczego?
W Berlinie pracował nie tylko jako dziennikarz.
Rozumiesz, co mam na myśli?
Siadaj, Fran.
Siadaj, siadaj.
Mam dla ciebie niezwykle ciekawą zaczepkę.
Otóż u jednego z pracowników ambasady brytyjskiej znaleziono...
Przypadkiem fragmenty notatek wyglądających na depesze, daliśmy to do
biura deszyfrażu, odczytano całą depeszę i cóż się okazało? Że ktoś,
występujący pod pseudonimem Szarlotta, proponuje Anglikom
sprzedaż dokumentu Organisation Kriegsspiel za cenę... Zaraz, zaraz.
40 tysięcy marek.
Gdyby Anglicy byli zainteresowani tą propozycją, to w pierwszy czwartek
następnego miesiąca w Cirruszer Zeitung ma się ukazać notatka, ogłoszenie,
że ktoś tam chce kupić odmianę niezwykle rzadkiej orchidei.
Wówczas Szarlotta wyśle do Londynu fragmenty dokumentu celem sprawdzenia
autentyczności. Ciekawe, co?
Czyli... Szarlotta to ktoś, kto ma bezpośredni dostęp do sejfu Hańca
No to mamy niezły smrodek w Reichswehrministerium.
Przedtem stukacy, teraz czołgi.
Nie zazdroszczę chłopakom z kontrwywiadu. A powinieneś.
Ze względu na wagę sprawy zostałeś wyznaczony na szefa grupy operacyjnej.
twoje pełnomocnictwa.
Gratuluję.
Dziękuję, panie pułkowniku. Nie zapomnij, że Guderian to pupil Führera.
Melduje się, panie kapitanie?
Rupert! Haha, witaj!
Mój szef, Hauptmann Firbein, jest zaniepokojony, że wchodzisz w jego
kompetencje. Dlatego zrobił unik i przydzielił mnie do twojej grupy
A co to za grupa? Czego mam szukać? Czyżby były jakieś przecieki? Skąd takie
pomysły?
W kontrwywiadzie też płacą za umiejętność logicznego myślenia. Bo to
Ty najczęstsza.
Żądasz specjalnych danych, więc domyślam się, że musi chodzić o jakąś piekielnie
ważną sprawę.
Wpadliście na to przez waszą sieć zagraniczną?
Sądzę, że będzie nam się dobrze pracował.
Nie wątpię.
Masz, tutaj są ankiety i charakterystyki wszystkich osób dopuszczonych do
tajnych prac w Ministerstwie Reitwery.
Sporo tego.
To kartoteka pracowników sekcji tajnego budżetu. A to zestaw osób mających
dostęp do organizacjon Kriegspiel.
Irena von Bender.
Pracuje w sekcji tajnego budżetu, ma dostęp do wszystkich materiałów
Córka generała von Bender. Tak jest. Ma przyjaciółkę, Renate von Nitzmer. No,
ładna. Ze starej, dobrej, arystokratycznej rodziny.
Pracuje w sekretariacie Guderiana i ma dostęp do Organisation Kriegsspiel.
No, Franz.
Większość ludzi w ministerstwie zna się, przyjaźnią się od lat.
Tak jest. Ale te dwie panie mają wspólną przyjaciółkę.
Piękną Benitę.
Zaś przyjacielem Benity jest niejaki Rittmeister Georg von Nałęcz. Znago pan.
Tak. Świetny jeździec.
Bywale z salonów berlińskich. Właściciel tajni wyścigowej. Otóż ten Rittmeister
to emigrant polski.
No wiem.
Co chcesz powiedzieć, że on namówił sekretarkę Guderiana na współpracę z
Anglikami? Panie pułkowniku.
Pierwszy sygnał o przecieku z Reichswehr Ministerium otrzymaliśmy właśnie z
Warszawy. Że znają nasz bombowiec nurkujący sztukas.
Czy... Czy chcesz powiedzieć, że... Ja tylko głośno myślę.
Mamy dwa przecieki. Jeden na Warszawę, jeden na Londyn.
W obu interesujących nas sekretariatach pracują dwie przyjaciółki, które...
Po pracy spotykałem się w salonie, gdzie przyjacielem pani domu jest pewien
emigrant.
Może to zbieg okoliczności, bo bardzo mi tu nie pasuje ten kierunek londyński,
ale może też chodzić o odwrócenie naszej uwagi.
W każdym razie, dał mi pan niezłą łamigłówkę, panie pułkowniku.
Wiesz, co to może znaczyć, Franz?
Wiem. Jeżeli to Warszawa podstawiła rotmistrza, to w Berlinie będzie wielkie
trzęsienie ziemi.
No dobrze.
Wnioski? Musimy prowadzić trzy równoległe
rozpracowania.
Jedno w sekcji tajnego budżetu. Tam gromadzone są dokumenty Luftwaffe.
Tak.
Irena von Bender.
Tak, ale nie tylko. Musimy przejrzeć wszystkich.
Drugie, Renata von Nitzmer i ta Szarlotta. Mamy tylko jeden ślad,
dyplomata. Obstawimy go i będziemy obserwować.
No i sprawa trzecia.
Rittmeister Georg von Nałęcz.
Coś wam jeszcze pokażę.
Porcelana miśnieńska, prezent od Benity.
O, rzeczywiście tacko.
Przywiózł ze sobą część rodowych mebli i obrazów.
Matka została w Polsce.
Mają tam jakieś posiadłości.
Zresztą całe wnętrze urządzone ze smakiem.
Chodźcie do wrodu.
Słuchaj, tobie podlega dział nadzoru nad cudzoziemcami?
Teoretycznie tak, ale firma inna chce o wszystkim decydować.
No to przekaż mu, żeby mi jutro dostarczył teczkę
lotmistrza. A co chcesz sprawdzić?
W teczce jest tylko parę papierków.
Okresowy sprawozdania dzielnicowego.
Sytuacja prawna jest uregulowana. Ma zgodę na pobyt. Jest lojalny.
Nie miesza się do polityki.
A z czego on się utrzymuje?
Matka przysyła mu pieniądze.
No i jego konie. Wygrywają wszystkie wyścigi.
Przyjedź kiedyś na Hoppegarten.
Zobaczysz, jak on je trenuje.
To ty wprowadziłeś rotmistrza do lokalu Moniki?
Ja? Nie.
To Firbein.
Firbein?
Ciekawe. On teraz jest z Moniką.
Mhm.
A przez kogo Firbein poznał rotmistrza?
No właśnie przez Monikę, a co?
Więc tak sobie zapytałem.
Panie kapitanie, nie wybrałby się pan z nami w przyszłym tygodniu na wycieczkę?
Na wycieczkę? A dokąd się wybieracie?
Renatko, powiedz panu.
Zapraszam wszystkich państwa do posiadłości koło Weimaru.
Rozpoczynają remont pałacu i Renata prosiła mnie o pomoc w urządzeniu
Pojedzie pan?
Oczywiście, z przyjemnością. Zapraszam państwa do stołu. Proszę bardzo.
Prosimy, prosimy panią Weimaru. Proszę do stołu.
Kochanie, proszę.
Prosimy wszystkich do stopu. Bardzo proszę.
Georg? Tak?
Słuchaj, wygląda na to, że Altenburg przystąpił do ataku.
Miałeś rację, uderza w twoje sprawy finansowe. Ale bądź spokojny, trzymam
na pulsie. Dziękuję ci.
Jak ty to robisz, że wszyscy się tak świetnie bawią u ciebie?
Patrz, nawet Relker odkręcił się.
Znowu pójdzie w górę, jeśli sprawa wypali. Tak? A to, znowu na coś trafił?
Mamy szansę przytrzasnąć palce Anglikom.
Zobaczysz, jak się w Londynie zakotłuje.
No, to gratuluję. Na zdrowie.
Witam.
Grosner.
Powiedz, kiedy poznałeś rotmistrza?
Kilka lat temu na polowaniu pod Inowrocławiem.
W Podino -Wrocławie?
Tak, u tego... No wiesz, naszego doktora Patery.
I o czym rozmawialiście?
No głównie o wyższości kultury niemieckiej nad słowiańską.
Zdaje się, że miał jakieś kłopoty w wojsku, odebrali mu pułk.
Miał opinię Germanofila, bo w czasie wojny był oficerem w armii austriackiej.
Pomyślałem sobie, niezły kontakt mógłby się przydać.
Ale okazało się, że wyjechał.
Potem po roku czy dwóch spotkałem go w Berlinie. Od czasu do czasu widujemy
A polityka? Czy interesuje go twoja działalność w Polsce?
Nie, nie, nie.
Unika polityki.
Kocha konie, uwielbia kobiety.
Aż się dziwię, że piękna Benita pozwala mu na to.
Na to pozwala? Komu? To nieładnie podsłuchiwać.
Podsłuchuję zawsze, jak tylko mam okazję. Pani żartuje, hrabino.
Już nie hrabino.
Na szczęście.
O, właśnie.
Co właśnie?
Dziękuję.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.