Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Dziękuje.
Dzień dobry. Dzień dobry.
Są w ogrodzie.
Czarek! Paweł do ciebie!
Witaj. Cześć. Jaki elegancki.
Co Czarek? Zaczynamy od nowa?
Widzisz, dla nas wojna nie skończyła się w dwudziestym. Dlatego muszę wracać po
was. Chłopaków z drużyny.
Cześć. Cześć.
Co mówiłeś, Piotr?
Pociąg relacji Berlin -Prusy Wschodnie.
Na odcinku od Chojnic do Tczewa jest na naszym terenie przez 108 minut.
Potem część składu idzie do Gdańska, reszta do Królewca.
Pociąg ten prowadził na zmianę nasi i niemieccy kolejarze. Paweł też tędy
jeździ. Tak.
Dwa, trzy razy w tygodniu.
Różnie. Składy osobowe, towarowe. Ale ambulant podstawy jest w każdym
A kto ustala skład ekipy i terminy? Nasza dyrekcja. Dajemy maszynistę,
i kierownika pociągu.
Na tym odcinku od Chojnic do Tczewa pociąg nie zatrzymuje się. Nie, tranzyt
idzie jako ekspres.
Paweł, a ty mógłbyś postarać się na przykład o ich plombownicę. Oryginalne
wdory.
Druciki, częstotliwość zmian.
No i klucze od wagonów. Co?
Znowu chcecie się bawić w kolejarzy?
Pamiętasz jak cię...
Uczyłem prowadzić parowóz? Ja pamiętam, tylko teraz trzeba zająć się tym
młokosem, jego edukacją. Ja już jestem starszy pan.
Michałek, 108 minut nam wystarczy 90.
Czarek, a co z tą akcją wózek?
Tyle sobie po niej obiecywałeś?
Rozruch jest zawsze trudny.
Właśnie w tej sprawie byłem z Michałkiem w Poznaniu. Piotruś Boruta obiecał mi
coś przygotować. Wspomniałeś też, że potrzebujesz człowieka muchy. Chyba mam
dla ciebie, tylko będziesz musiał przyjechać, osobiście sprawdzić.
Ale potrzebny mi będzie również człowiek kuna, panowie. Kto? Kuna.
Mały drapieżnik, coś w rodzaju łasicy.
Zakrada się do kurników i wysysa muchki z kurzych łebków.
Niemal nie zostawiając śladów.
Dobrze, znajdę ci i...
Kunę tylko będziesz musiał przyjechać do Katowic. To może być niezły zespół.
Mucha i Kuna.
Michałek!
Pamiętaj, najlepszy szofer w kraju.
Tak jest.
Tam na kładce?
Tak. Chłopak zaczął chodzić do gimnazjum. Nawet się nieźle uczył.
Tylko, że ojciec ginął w wypadku i... Dostali z matką jakieś nędzne
odszkodowanie. Potem matka zachorowała i musiał rzucić naukę.
Zaczął zarabiać na życie.
Na kopalnie go nie przyjęli, bo za słaby.
Zaczął kombinować.
Osiemnaście lat.
Nie za młody był.
Ale pomyśl sobie, co robiłeś tak na osiemnaście lat.
Bawiłeś się w piat.
To były inne czasy, Zygmunt. Była wojna. A jakie inne czasy?
W Aleście siedziałem parę razy.
Też typ podejrzewa.
Pseudonim Pająk? Tak.
Człowiek Mucha, tak jak chciałem.
Jest niesamowity.
Widziałeś go w działaniu? Tak.
Zresztą on sam zobaczył i ktoś mu wydał powiady.
Ty, co tam masz?
Nic. Pudełka. Co ty nawijasz, pająk? Dobrze widzieliśmy, że zrobiłeś wagon.
Co to jest?
Mydło. Mydło? A ile za to mydło to?
Ja wiem.
Chyba za dwa miesiące.
Recydywa. Jak się ma, pecha? Słuchaj, ja pytam, ile forsy.
Nie bój się, nie jesteśmy z policji.
A skąd pan mnie zna?
Ile za to?
Parę złotych.
Widzisz, pająk, ryzyko duże, zysk niewielki. Będziesz pracował dla mnie,
A co mam robić?
Ty nie pytasz za ile?
Za ile?
Sto złotych miesięcznie.
Pan żartuje.
Teleport. Nie, ale na początek próba.
Jak się postarasz, dostaniesz podwyżkę. No.
A... Chydaj ku nam.
Kim pan jest?
Ja już trochę odsiedziałem.
Szuwaks sporo mi opowiadał o tobie.
Szuwaks?
Dziwne.
Nie.
U Szuwaksa jesteś wkreślony.
Wpadłeś w kartoteki policyjne.
Czeka cię ciągła myślowa o alibi, ciągłe naloty w dzień i w nocy.
A w takich warunkach nie można porządnie pracować.
Będą się zgłaszać mali ludzie z małymi propozycjami.
To przy twojej ambicji nie będziesz się czuł najlepiej.
A co mi masz chcę zaproponować?
Uczciwe życie.
Podobno jesteś artysta.
Ale nie chciało ci się czekać na wielką szansę.
A pan poszukuje artysty i chce mi pan dać tę szansę, tak?
Będziesz mógł robić coś, czego nikt nigdy dotąd nie robił. To ci powinno dać
frajdę.
Frajdę, proszę pana, frajdę jeszcze nikt nie wierzył. Wiem, żona, dziecko, to
kosztuje.
Pięćset miesięcznie.
Przepraszam, ile?
Na początek, ale mam warunek. Pracujesz tylko dla mnie.
Żadnych prywatnych skoków i pysk. Na kłódkę.
Bo inaczej znajdą cię w gliniance.
No.
Siadaj, drągal, nie wygłupiaj się.
No i co?
Co? Byłeś u Czaprana?
Tak, tak.
Dał nam trzech.
Wybrałem tego.
Już z nim rozmawiałem.
Ucieszył się.
Ma dosyć wożenia do gnietarskich żon.
Żeby się nie rozczarował.
Dobra, weźmiesz go do chojnic, tam się zainstalujecie.
i przejeźdź się z nim tą trawką do Tczewa. Tylko nic mu nie mów. Ja
przyszłym tygodniu na początku tygodnia i zrobimy próbę, dobra?
Dobra.
Dla stare lata mam jeść w takim pudle?
Poruczynk Czapran obiecywał mi ciekawszą pracę.
Spokojnie, panie Gieniu, dopiero się rozkręcamy. A wrażeń będzie pan miał po
uszy. Zna pan drogę?
Tak, przejechaliśmy ją wczoraj z tym pańskim młodziakiem. No.
To niech pan naciska. Za godzinę musimy być w pszczewie.
90 kilometrów takiej drogi?
Przecież to pudło się rozleci.
Chce mnie pan sprawdzić, to wyjedźmy na betonku.
Ale mnie interesuje właśnie ta droga, panie Gieniu. Ma pan tu poznać każdy
kamień, każdy zakręt.
I każdą dziurę. I za godzinę chcę być w szewie. W szewie rany i boskie, no.
Będzie pan jeździł tylko nocą?
Tym pudłem pełnym ludzi?
Niech pan pomyśli, może warto wzmocnić resory albo zainstalować światła. Ściąć
jakiś zakręt, naprawić kawałkami drogę, bo o asfalcie nie ma co nawet marzyć. I
tu niech pan sobie przed oczami zainstaluje duży zegar.
Niech pan pamięta, cała trasa jedno kółko. 60 minut, godzina.
No co, nie da rady.
Może zwykły szofer nie da rady, ale pan, panie Gieniu, dwukrotny mistrz z
Warszawy. No, panie Gieniu, dostało panu 58 minut.
No, mistrzu.
Musi być ktoś, kto będzie trzymał w ręku wszystkie nitki. Będzie koordynował
wszystkie ruchy, rozumiesz?
I chcesz to wlepić Michałkowi?
Tak. No, na początku pomożesz, dobrze?
Kwatera główna tu, w Bydgoszczy.
Wiesz, tu jest cicho, nikomu nie rzucacie się w oczy, a najważniejsze, że
blisko.
Masz piwo?
Mam. Przynieś.
Michałek!
Michałek! Wszystko biegnę!
Czarek, ja nigdy w życiu tyle nie biegałem, co u ciebie. Słucham.
Odsapnij.
Siadaj.
Nie, panie poruczniku, nie tutaj.
Proszę tu.
Proszę, proszę.
Nie.
Sam nie wiem.
Za tym biurkiem nawet nieźle.
Biedak.
Nie wie, co go czeka.
Będzie musiał rozwiązywać równania z wieloma niewiadomymi.
No tak.
On będzie musiał w jednym miejscu i w jednym czasie zebrać kilka oddzielnie
pracujących zespołów. Da radę?
On będzie musiał rozwiązywać najtrudniejsze problemy w najbardziej
nieprzewidzianych okolicznościach.
No tak. Musi przewidzieć każdą przeciwność losu.
I musi błyskawicznie improwizować, bo tych stu minut niestety nie da się
przeciągnąć, panie poruczniku. Nie da.
No to, Michałek, chciałeś dobrą posadkę po starej znajomości?
Tomasz!
I o to chodzi.
Co ty nowego wymyśliłeś?
Zaraz się dowiesz. Naprawdę dałeś mi najlepszych ludzi?
Nie ma lepszych ludzi w całej Polsce.
No zęby zjedli na tej robocie.
Niczym ich nie zatkoczysz.
To jeszcze mnie nie znasz. Zobaczę, jak się będą pocić.
Czołem. Cześć, czołem.
Panowie, no cóż, porusznik Sarno uprzedził Was, że mamy do wykonania
specjalne. Tak więc tajemnica, tajemnica absolutna.
A to zadanie musi być wykonane po mistrzowsku i dlatego wybraliśmy Wasz
Można przejść do próby?
Tak, proszę. Chciałbym, żebyście otworzyli ten pakiet.
Później koperty i w nich wyjęli zawartość do zrobienia fotokopii.
A później chciałbym, żeby wszystko było zapakowane, zalakowane, zapieczętowane.
Tak, żeby nie było śladu.
Są jakieś pytania?
Kiedy mamy zacząć?
Natychmiast. I prosiłbym bez przerwy, bo chciałbym zmierzyć czas, dobrze?
Nie przeszkadzajmy.
Więc tak.
Układ pieczęci szeregowy.
Tak.
Przez środek dolnej pieczęci przechodzi końcówka sznurka.
Sznurek fizalowy trójka.
Mamy taki?
Fizalowy trójka? Tak, proszę sprawdzić.
Mamy.
Świetnie.
A teraz zanotuj.
Dobrze, tak, węzły.
Wszystkie węzły zaciągane z lewej.
Z lewej? Tak to chyba wiązał Mańkut.
Papier. Papier?
Tak wygląda jak standard.
Przygotuj, Arkusz.
Lak pocztowy.
No i co, chłopie? Zaczęli obiecująco. Chodźmy do fotografów. Tutaj.
Gotowe.
Czołem. Czołem.
Czołem.
Czołem.
Co to za zadanie specjalne? No właśnie chciałbym prosić, żebyście przygotowali
sprzęt do pracy w terenie.
Tak, tylko że... no cóż... Ta miejsca będzie mało.
Tylko może na niewielki stolik i kabel do światła. Właśnie coś takiego.
Układ szeregowy.
Powiedział pan, że będzie mało miejsca, to znaczy ile? Bardzo mało.
Bardzo, tyle co w budce telefonicznej. Pan chyba żartuje.
Nie, a znacie ten dowcip, jaki jest najwyższy stopień trudności?
Uprawiać miłość w hamaku na stojąco.
Pierwsza przymiarka za tydzień.
Gotowe. Proszę zrobić porządek. Oczywiście.
Proszę bardzo.
Gotowe.
Brawo. Dziękuję.
Dwie godziny bez pięciu minut.
No, porucznik Sarna miał rację.
Jesteście najlepszym zespołem w kraju.
Tylko, że tę całą operację trzeba będzie wykonać w ciągu 80 minut.
80? Pan żartuje.
No, no, powiedzmy 80.
Dwie! Ale ani sekundy dłużej. Panowie, to jest niemożliwe. Nie, nie, a teraz
poważnie. Tak, ale gdyby na każdej czynności, tak? Sprawnić pracę, żeby
no na każdej czynności jakieś kilka, kilkanaście sekund, co?
To tak ładnie wygląda w teorii.
Tak? No nie wiem.
A zastanówmy się wspólnie, bo na przykład pieczęcie.
Bo teraz, gdybyśmy oddali do analizy mikroskopowej te pieczęcie, to no nie da
się ukryć, że były.
Jednak naruszane. Da się ukryć, da.
Tak?
A gdyby zdejmować pieczęcie na parę?
Woda wrze w temperaturze 100 stopni, a lak 160.
Gdyby podgrzewać pieczęć parą, no to nie rozpuści się tylko stanisy miękka.
Łatwo będzie ją zjąć ze sznurka. Później założyć z powrotem tę samą pieczęć.
Wystarczy tylko kilka kropel gorącego laku. Już na tej samej czynności zyskać
kilka, kilkanaście minut nawet.
Może. Tak.
No to teraz jest o szczegółach, w jakich warunkach przyjdzie wam pracować.
Znaczy ten dokcip, jaki jest najwyższy stopień trudności?
Bieg, bieg, bieg, bieg, bieg, tak, tak, skacz wysoko, skacz wysoko, bardzo
dobrze, bardzo dobrze. Ćwiczymy, ćwiczymy, ćwiczymy, do przodu, skacz
tak, bardzo dobrze.
Przeskok, do przodu, do przodu, ćwiczymy, tak, do góry, bardzo dobrze.
Kacz wysoko.
Bardzo dobrze.
Do przodu.
Szybciej, szybciej.
Bardzo dobrze. Do przodu, do przodu.
Zeskok. Bardzo dobrze. Ćwiczymy.
Wszyscy ćwiczymy. Bardzo dobrze.
Ćwiczymy. Bardzo proszę.
Już ich dzisiaj trochę rozruszałem. Godzina bieżni, godzina sali, a potem
oddechu godzina basenu. Bardzo dobrze.
Ćwiczymy, ćwiczymy. Bardzo proszę. Do przodu.
Szefie! Kuna, już się boję, już się boję. Tak, słucham.
No co, Kuna?
Szefie, ja wszystko rozumiem.
Pan szykuje jakiś wielki skok i musimy być do tego sprawni prydycznie, ale...
już nic nie mówię, że musimy wpaść o tej szóstej rano, ale jak ja jeszcze tak
długo podskaczę na tych drabinkach jak małpa...
To nic z tego nie będzie.
Pan spojrzy na moje ręce.
Samy bąble i pęcherze.
Ja mam potem tymi palcami otwierać zamek szyfrowy? Dobrze, dobrze. Troszeczkę
przesadziliśmy. Ty musisz mieć ręce jak paganin, wiem.
Ale w koki te przewroty ci nie daszkodzą. Proszę ćwiczyć.
W kunalu. To to prawda broda.
No to wszyscy biegają.
Zbyt wielu ludzi mnie rozpoznawało. Słuchaj, ładni ci bezbrody. Dookoła
tak jest.
Dobrze.
Proszę, panowie.
Dlaczego posłaniane okna? Dowie się pan w środku, proszę.
Siadaj.
Panowie, okna są zasłonięte, ponieważ będziemy pracować w nocy. Jutro będą
zamalowane. Panie Geniu, ruszamy.
Co się robi, szefie?
Panie poruszniku.
Mamy pracować w czasie jazdy? Z tym, że panie kierowniku, droga będzie jeszcze
bardziej wywoista.
Światło jest niedobre.
Ja wiem, jutro zamontujemy tutaj panu żarówkę na stywno.
Przygotuj aparat.
Panie kierowniku, to ten pakiet. Tak jest.
Panowie, na trasie będziemy mogli zatrzymać się dwa najwyżej. Trzy razy i
dwie minuty.
Ustańcie sobie dzisiaj, kiedy będzie to dla was najbardziej korzystne.
Michałek, prześlij ten pakiet specjalistom od Czaprana. Zobaczymy, jak
ich robotę. Dobra.
Gdzie jest granica? Tu, za tym laskiem, panie dyrektorze. Tutaj, inżynierze,
trzeba wysypać wzdłuż toru ziemię, do wysokości torowiska.
Coś w rodzaju rampy.
Na odcinku 200 metrów, to w związku z manewrami. Podjedzie transport, konie
można wyprowadzać wprost z wagonu. Pan rozumie, blisko granicy. Trzeba to robić
szybko, ale cicho.
Rozumiem. Czy ten odcinek przed stacją w Tczewie tak samo wykonać? Tak samo, by
zbierać kamienie, ale dokładnie.
Tak jest, panie dyrektorze. Zaczniemy od jutra.
Ludziom się powie, że trzeba wzmocnić tory, bo siadają na podkładach. No.
Przekaż tę listę Piotrusiowi.
Przeproś go, ale musiałem skreślić kilka nazwisk.
Dlaczego? To może są i porządni ludzie, ale nie możemy ryzykować.
Tu, dziękuję, nie może być cienia bądź możliwości.
Dobrze. Co mam robić dalej?
Na początek z tych pewnych musisz formować trzy zespoły.
Maszynista, pomocnik, no i kierownik pociągu.
Z maszynistami porozmawię, że chodzi nam tylko o to, żeby na tych dwóch
odcinkach zwolnili bieg pociągu. To nam wystarczy. A, kierownik to musi być
człowiek towarzyski.
Towarzysk?
Musisz zabawiać strażników rozmową, wypić z nimi piwo.
No a ty za każdym razem będziesz musiał nas poinformować, czy to na pewno nasza
ekipa prowadzi pociąg. Za każdym razem?
Jak? Normalnie.
Będziesz telefonował do Michałka, a my zainstalujemy mu tutaj kolejowy telefon.
Dobrze.
Amulant podstawy składa się...
Trzech przedziałów.
Zwykłych przesyłek ekspedycyjnych, przesyłek specjalnych
i służbowego.
Zaraz, zaraz.
I to jest dokładnie taki sam wagon, jaki będziemy obsługiwali, tak?
Identyczny. Ten sam typ.
Pani tu na razie, panią.
Chyl się.
Jeszcze.
Jeszcze.
Więc będziemy pracowali w parterze.
Aha, a to pomieszczenie... Tutaj nie ma nikogo. Nie ma.
Te drzwi będą zaplombowane.
Strażnik cały czas jest tam.
Strażnicy i kierownik pociągu tak, ale te drzwi...
Też są zaplombowane od tej strony.
Nie mają prawa tu wejść. No, chyba, że coś się będzie działo.
Nic się nie będzie działo.
A to jest ten specjalny zamek?
Tak. I są tylko dwa klucze.
Jeden na stacji początkowej, drugi na stacji końcowej.
A tutaj będzie plomba.
Jaka plomba?
Plomba? No tak.
No nie no, panowie.
To się nie da.
Jak to się nie da? Przecież... Kun... Kun... Michałek, zajmij się nim.
Nie wiem, Piotruś sygnalizował specjalny pociąg tranzytowy w nocy z czwartku na
piątek. Wszystko zapięte, a tu cholera taki przypadek. To jest już cztery dni.
Znajdziesz zastępstwo przez cztery dni w Kowkoli?
No, to jest to, bo... Jak to się stało?
Czarna rzeka.
Młotek z garbkiem. Przecież mieli poprawić podjazd. Tak, ale jeszcze nie
skończyli. Karawan podskoczył, wilał się wrzątek z garnka, polało się trochę.
Po stole. Wlało mu się do trzewika. Zanim rozszunurował but, to było po
wszystkim.
Lekarz mówi, że to powierzchowne poparzenie.
Przez parę dni muszę nosić bandaż.
No ale robotę mam siedzącą.
Panie poruczniku, bardzo proszę.
Zobaczymy.
Panie geniu, proszę pana na chwilę.
Michałek!
Sprawdź to do cholery wszystko jeszcze raz, tylko wszystko, proszę cię. Panie
Gieniu!
Panie Gieniu, no właśnie, musimy coś zrobić z tym rządkiem, inaczej cała
nam się wykruszy.
Już o tym pomyślałem. Zrobili mi w warsztacie hermetyczne zapięcie. Aha, to
to? Tak, nie ma prawa się wylać.
Ale z tym mostkiem za chojnicami trzeba coś zrobić, inaczej rozwalę resory.
Szefie, to będzie jednorazowa akcja?
Nie wiem, panie Gieniu.
A dlaczego pan pyta? No bo jakby to miało być na dłużej, to warto by zamówić
z większym silnikiem i ze wzmocnionym zawieszeniem.
Ogłaszają się już takie firmy w Pradze, Czeskiej, Wiedniu. Mam nawet prospekty.
Świetny pomysł, panie Genio.
To pan coś wybierze, a potem razem się zastanowimy.
Co to?
Dodatkowe reflektory?
Przecież muszę widzieć przynajmniej na 200 metrów. Inaczej jeżdżę jak po
dżungli. Mam już na rozkładzie zające, psa, sarnę krowę.
Niezłą pan mi dał robotę, szefie.
Do współpracy zaprosiliśmy ekspertów z Wydziału Kryminalistiki.
Stwierdzono, że plomby na ambulansie pocztowym nie były zdejmowane.
Nie ma też śladów łamania dokaz pancernych.
A pakiet?
Pieczęć na worku pocztowym nie była ruszana.
Z tego wniosek, że do przesyłki nikt nie dotarł.
Ale na wszelki wypadek.
Poddaliśmy ją badaniom.
I możemy stwierdzić, że pakiet nie był otwierany.
Nie ma śladów zdejmowania pieczęci.
Chłopcy w laboratorium są zawiedzeni.
Przygotowali ten pakiet.
Zrobili kilka pułapek.
Szkoda, że próba się nie udała.
Tak, szkoda.
Ale cóż, akcję trzeba było przerwać już na samym początku.
Tak. Czapami tak się zdarza.
No cóż, dziękuję. Proszę podziękować kolegom i przeprosić za zbyteczny trud.
Dziękuję. Kłaniam się.
Porównił go żapran.
Wstawiam kolację.
Zwariowałeś? Akcja się nie udała. Daniel, Daniel!
Ambulans był otwierany, worek był otwierany i pakiet też był otwierany.
Zapraszam na inaugurację akcji wózek.
Jaka znowu inauguracja?
Przecież w ubiegły czwartek to była tylko próba generalna.
Piotruś przygotował mi specjalny pociąg.
Potem odesłaliśmy ambulans do Warszawy. Czapran przeprowadził bardzo dokładne
badania. Ekipa z kryminalistyki. Wiesz, musiałem to zrobić, żeby mieć pewność.
Dwa razy ci specjaliści mnie sprawdzali.
I dwa razy wygrałem.
A co z ekipą?
Wiedzą, że to była próba generalna? Nie, napięcie by spadło.
Ale powiem im po tej akcji.
Najważniejsze to to,
że poczuli własną siłę.
A wiesz, był taki moment... No nalej, nalej.
Ja nie wierzyłem, że ci się uda powiązać to wszystko w jeden pęczek.
No, odpukać w niemalowane.
Ale jak sobie pomyślę, co jeszcze może się zdarzyć?
No to za akcję wózek, żeby ci się udało.
Kiedy? Jutro.
Zapraszam na metę w Tczewie.
Tak, rozumiem. Dobra, tak. Dziękuję.
Cześć. Panie dyrektorze, pociąg tranzytowy do Chojnik, który był półtora
minutowym opóźnieniem, ale już nadrobił stratę. Dojeżdżają do Czerska.
Halo? Tak.
Tak, tak, tak. Dobra, jestem.
Cześć.
Przepraszam bardzo, ale nie mogę się panami zająć, bo... Nie, pan sobie nie
przeszkadza, panie Józefie. My sobie tu spokojnie poczekamy. Może kawy powiem w
bufecie. No to mają wiedzieć, że ma pan gość.
Ma pan rację, panie dyrektorze.
No to z górki.
Jeszcze trzydzieści trzy minuty.
Jedziemy, panie Grzegorzu.
No jak?
Dwie minuty przed latem. Nie, nie.
Dziękuję. Dziękuję.
KONIEC
No, nareszcie!
Kona!
Panowie, naprawdę, byliście wspaniali, pokazali się wrażliwi. To
nieprawdopodobne. Dziękuję.
Dziękuję wam wszystkim.
Jutro rano...
Mogę
o coś zapytać?
Proszę.
Przecież brylantów ani złota nie przewozi się w taki sposób.
W jaki sposób?
W taki.
Nie?
Nie.
Ale co, kuna?
Chcesz się wycofać?
Nie.
Ale nigdy nie przypuszczałem, że zostanę urzędnikiem w służbie państwowej.
Kuna. A ja też nie przypuszczałem.
No jak, pająk, a ty? Zadowolony?
Tak, chcę. Dla pana chcę wszystko.
Panowie, więc jutro w Szewie szampan... W szerokiej drogi w Szewie.
Pociąg tranzytowy minął na stawnie. Wchodzi na statkie.
Dokładnie o czasie. Dziękuję, panie Józefie.
Halo?
Cholera! Halo! Halo!
Udało się.
Wiesz, Piotruś, to chyba najlepszy pomysł w moim życiu, żeby...
Postawić na Czarka i na waszą drużynę harcerską. A ja nie myślałem, że
jeszcze konspirować.
Proszę pana pilnie do telefonu. Warszawa.
Witam pana.
Dobry wieczór.
Dobry wieczór, panie dyrektorze.
Gratuluję. To wszystko.
Ja tobie też.
Do zobaczenia jutro w drodze powrotnej. Do widzenia.
Czarek, jedziemy do Warszawy.
Nie, nie mogę. Obiecałem chłopakom szampana. Jutro rano. Załatwisz to
A co się stało? Słuchaj, zastanawiałeś się z Raczewskim, co oznacza w depeszach
zaszyfrowane hasło Noc Długich Noży. Tak.
Widzisz, teraz już wiem.
Hitler rozprawia się ze swoimi konkurentami do władzy.
Wierne mu oddziały SS rozstrzeliwują według przygotowanej listy.
Zastrzelono generała S .R .M .A. wraz z całym jego sztabem.
Zginął generał Schleicher, generał von Bredow.
Von Bredow? Tak.
To oni sprzątnęli szefa Bwery?
Noc długich noży.
Rany boskie.
To nas teraz czeka.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.