All language subtitles for Pogranicze w ogniu - odc 17

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Dziękuje.

Dzień dobry. Dzień dobry.

Są w ogrodzie.

Czarek! Paweł do ciebie!

Witaj. Cześć. Jaki elegancki.

Co Czarek? Zaczynamy od nowa?

Widzisz, dla nas wojna nie skończyła się w dwudziestym. Dlatego muszę wracać po

was. Chłopaków z drużyny.

Cześć. Cześć.

Co mówiłeś, Piotr?

Pociąg relacji Berlin -Prusy Wschodnie.

Na odcinku od Chojnic do Tczewa jest na naszym terenie przez 108 minut.

Potem część składu idzie do Gdańska, reszta do Królewca.

Pociąg ten prowadził na zmianę nasi i niemieccy kolejarze. Paweł też tędy

jeździ. Tak.

Dwa, trzy razy w tygodniu.

Różnie. Składy osobowe, towarowe. Ale ambulant podstawy jest w każdym

A kto ustala skład ekipy i terminy? Nasza dyrekcja. Dajemy maszynistę,

i kierownika pociągu.

Na tym odcinku od Chojnic do Tczewa pociąg nie zatrzymuje się. Nie, tranzyt

idzie jako ekspres.

Paweł, a ty mógłbyś postarać się na przykład o ich plombownicę. Oryginalne

wdory.

Druciki, częstotliwość zmian.

No i klucze od wagonów. Co?

Znowu chcecie się bawić w kolejarzy?

Pamiętasz jak cię...

Uczyłem prowadzić parowóz? Ja pamiętam, tylko teraz trzeba zająć się tym

młokosem, jego edukacją. Ja już jestem starszy pan.

Michałek, 108 minut nam wystarczy 90.

Czarek, a co z tą akcją wózek?

Tyle sobie po niej obiecywałeś?

Rozruch jest zawsze trudny.

Właśnie w tej sprawie byłem z Michałkiem w Poznaniu. Piotruś Boruta obiecał mi

coś przygotować. Wspomniałeś też, że potrzebujesz człowieka muchy. Chyba mam

dla ciebie, tylko będziesz musiał przyjechać, osobiście sprawdzić.

Ale potrzebny mi będzie również człowiek kuna, panowie. Kto? Kuna.

Mały drapieżnik, coś w rodzaju łasicy.

Zakrada się do kurników i wysysa muchki z kurzych łebków.

Niemal nie zostawiając śladów.

Dobrze, znajdę ci i...

Kunę tylko będziesz musiał przyjechać do Katowic. To może być niezły zespół.

Mucha i Kuna.

Michałek!

Pamiętaj, najlepszy szofer w kraju.

Tak jest.

Tam na kładce?

Tak. Chłopak zaczął chodzić do gimnazjum. Nawet się nieźle uczył.

Tylko, że ojciec ginął w wypadku i... Dostali z matką jakieś nędzne

odszkodowanie. Potem matka zachorowała i musiał rzucić naukę.

Zaczął zarabiać na życie.

Na kopalnie go nie przyjęli, bo za słaby.

Zaczął kombinować.

Osiemnaście lat.

Nie za młody był.

Ale pomyśl sobie, co robiłeś tak na osiemnaście lat.

Bawiłeś się w piat.

To były inne czasy, Zygmunt. Była wojna. A jakie inne czasy?

W Aleście siedziałem parę razy.

Też typ podejrzewa.

Pseudonim Pająk? Tak.

Człowiek Mucha, tak jak chciałem.

Jest niesamowity.

Widziałeś go w działaniu? Tak.

Zresztą on sam zobaczył i ktoś mu wydał powiady.

Ty, co tam masz?

Nic. Pudełka. Co ty nawijasz, pająk? Dobrze widzieliśmy, że zrobiłeś wagon.

Co to jest?

Mydło. Mydło? A ile za to mydło to?

Ja wiem.

Chyba za dwa miesiące.

Recydywa. Jak się ma, pecha? Słuchaj, ja pytam, ile forsy.

Nie bój się, nie jesteśmy z policji.

A skąd pan mnie zna?

Ile za to?

Parę złotych.

Widzisz, pająk, ryzyko duże, zysk niewielki. Będziesz pracował dla mnie,

A co mam robić?

Ty nie pytasz za ile?

Za ile?

Sto złotych miesięcznie.

Pan żartuje.

Teleport. Nie, ale na początek próba.

Jak się postarasz, dostaniesz podwyżkę. No.

A... Chydaj ku nam.

Kim pan jest?

Ja już trochę odsiedziałem.

Szuwaks sporo mi opowiadał o tobie.

Szuwaks?

Dziwne.

Nie.

U Szuwaksa jesteś wkreślony.

Wpadłeś w kartoteki policyjne.

Czeka cię ciągła myślowa o alibi, ciągłe naloty w dzień i w nocy.

A w takich warunkach nie można porządnie pracować.

Będą się zgłaszać mali ludzie z małymi propozycjami.

To przy twojej ambicji nie będziesz się czuł najlepiej.

A co mi masz chcę zaproponować?

Uczciwe życie.

Podobno jesteś artysta.

Ale nie chciało ci się czekać na wielką szansę.

A pan poszukuje artysty i chce mi pan dać tę szansę, tak?

Będziesz mógł robić coś, czego nikt nigdy dotąd nie robił. To ci powinno dać

frajdę.

Frajdę, proszę pana, frajdę jeszcze nikt nie wierzył. Wiem, żona, dziecko, to

kosztuje.

Pięćset miesięcznie.

Przepraszam, ile?

Na początek, ale mam warunek. Pracujesz tylko dla mnie.

Żadnych prywatnych skoków i pysk. Na kłódkę.

Bo inaczej znajdą cię w gliniance.

No.

Siadaj, drągal, nie wygłupiaj się.

No i co?

Co? Byłeś u Czaprana?

Tak, tak.

Dał nam trzech.

Wybrałem tego.

Już z nim rozmawiałem.

Ucieszył się.

Ma dosyć wożenia do gnietarskich żon.

Żeby się nie rozczarował.

Dobra, weźmiesz go do chojnic, tam się zainstalujecie.

i przejeźdź się z nim tą trawką do Tczewa. Tylko nic mu nie mów. Ja

przyszłym tygodniu na początku tygodnia i zrobimy próbę, dobra?

Dobra.

Dla stare lata mam jeść w takim pudle?

Poruczynk Czapran obiecywał mi ciekawszą pracę.

Spokojnie, panie Gieniu, dopiero się rozkręcamy. A wrażeń będzie pan miał po

uszy. Zna pan drogę?

Tak, przejechaliśmy ją wczoraj z tym pańskim młodziakiem. No.

To niech pan naciska. Za godzinę musimy być w pszczewie.

90 kilometrów takiej drogi?

Przecież to pudło się rozleci.

Chce mnie pan sprawdzić, to wyjedźmy na betonku.

Ale mnie interesuje właśnie ta droga, panie Gieniu. Ma pan tu poznać każdy

kamień, każdy zakręt.

I każdą dziurę. I za godzinę chcę być w szewie. W szewie rany i boskie, no.

Będzie pan jeździł tylko nocą?

Tym pudłem pełnym ludzi?

Niech pan pomyśli, może warto wzmocnić resory albo zainstalować światła. Ściąć

jakiś zakręt, naprawić kawałkami drogę, bo o asfalcie nie ma co nawet marzyć. I

tu niech pan sobie przed oczami zainstaluje duży zegar.

Niech pan pamięta, cała trasa jedno kółko. 60 minut, godzina.

No co, nie da rady.

Może zwykły szofer nie da rady, ale pan, panie Gieniu, dwukrotny mistrz z

Warszawy. No, panie Gieniu, dostało panu 58 minut.

No, mistrzu.

Musi być ktoś, kto będzie trzymał w ręku wszystkie nitki. Będzie koordynował

wszystkie ruchy, rozumiesz?

I chcesz to wlepić Michałkowi?

Tak. No, na początku pomożesz, dobrze?

Kwatera główna tu, w Bydgoszczy.

Wiesz, tu jest cicho, nikomu nie rzucacie się w oczy, a najważniejsze, że

blisko.

Masz piwo?

Mam. Przynieś.

Michałek!

Michałek! Wszystko biegnę!

Czarek, ja nigdy w życiu tyle nie biegałem, co u ciebie. Słucham.

Odsapnij.

Siadaj.

Nie, panie poruczniku, nie tutaj.

Proszę tu.

Proszę, proszę.

Nie.

Sam nie wiem.

Za tym biurkiem nawet nieźle.

Biedak.

Nie wie, co go czeka.

Będzie musiał rozwiązywać równania z wieloma niewiadomymi.

No tak.

On będzie musiał w jednym miejscu i w jednym czasie zebrać kilka oddzielnie

pracujących zespołów. Da radę?

On będzie musiał rozwiązywać najtrudniejsze problemy w najbardziej

nieprzewidzianych okolicznościach.

No tak. Musi przewidzieć każdą przeciwność losu.

I musi błyskawicznie improwizować, bo tych stu minut niestety nie da się

przeciągnąć, panie poruczniku. Nie da.

No to, Michałek, chciałeś dobrą posadkę po starej znajomości?

Tomasz!

I o to chodzi.

Co ty nowego wymyśliłeś?

Zaraz się dowiesz. Naprawdę dałeś mi najlepszych ludzi?

Nie ma lepszych ludzi w całej Polsce.

No zęby zjedli na tej robocie.

Niczym ich nie zatkoczysz.

To jeszcze mnie nie znasz. Zobaczę, jak się będą pocić.

Czołem. Cześć, czołem.

Panowie, no cóż, porusznik Sarno uprzedził Was, że mamy do wykonania

specjalne. Tak więc tajemnica, tajemnica absolutna.

A to zadanie musi być wykonane po mistrzowsku i dlatego wybraliśmy Wasz

Można przejść do próby?

Tak, proszę. Chciałbym, żebyście otworzyli ten pakiet.

Później koperty i w nich wyjęli zawartość do zrobienia fotokopii.

A później chciałbym, żeby wszystko było zapakowane, zalakowane, zapieczętowane.

Tak, żeby nie było śladu.

Są jakieś pytania?

Kiedy mamy zacząć?

Natychmiast. I prosiłbym bez przerwy, bo chciałbym zmierzyć czas, dobrze?

Nie przeszkadzajmy.

Więc tak.

Układ pieczęci szeregowy.

Tak.

Przez środek dolnej pieczęci przechodzi końcówka sznurka.

Sznurek fizalowy trójka.

Mamy taki?

Fizalowy trójka? Tak, proszę sprawdzić.

Mamy.

Świetnie.

A teraz zanotuj.

Dobrze, tak, węzły.

Wszystkie węzły zaciągane z lewej.

Z lewej? Tak to chyba wiązał Mańkut.

Papier. Papier?

Tak wygląda jak standard.

Przygotuj, Arkusz.

Lak pocztowy.

No i co, chłopie? Zaczęli obiecująco. Chodźmy do fotografów. Tutaj.

Gotowe.

Czołem. Czołem.

Czołem.

Czołem.

Co to za zadanie specjalne? No właśnie chciałbym prosić, żebyście przygotowali

sprzęt do pracy w terenie.

Tak, tylko że... no cóż... Ta miejsca będzie mało.

Tylko może na niewielki stolik i kabel do światła. Właśnie coś takiego.

Układ szeregowy.

Powiedział pan, że będzie mało miejsca, to znaczy ile? Bardzo mało.

Bardzo, tyle co w budce telefonicznej. Pan chyba żartuje.

Nie, a znacie ten dowcip, jaki jest najwyższy stopień trudności?

Uprawiać miłość w hamaku na stojąco.

Pierwsza przymiarka za tydzień.

Gotowe. Proszę zrobić porządek. Oczywiście.

Proszę bardzo.

Gotowe.

Brawo. Dziękuję.

Dwie godziny bez pięciu minut.

No, porucznik Sarna miał rację.

Jesteście najlepszym zespołem w kraju.

Tylko, że tę całą operację trzeba będzie wykonać w ciągu 80 minut.

80? Pan żartuje.

No, no, powiedzmy 80.

Dwie! Ale ani sekundy dłużej. Panowie, to jest niemożliwe. Nie, nie, a teraz

poważnie. Tak, ale gdyby na każdej czynności, tak? Sprawnić pracę, żeby

no na każdej czynności jakieś kilka, kilkanaście sekund, co?

To tak ładnie wygląda w teorii.

Tak? No nie wiem.

A zastanówmy się wspólnie, bo na przykład pieczęcie.

Bo teraz, gdybyśmy oddali do analizy mikroskopowej te pieczęcie, to no nie da

się ukryć, że były.

Jednak naruszane. Da się ukryć, da.

Tak?

A gdyby zdejmować pieczęcie na parę?

Woda wrze w temperaturze 100 stopni, a lak 160.

Gdyby podgrzewać pieczęć parą, no to nie rozpuści się tylko stanisy miękka.

Łatwo będzie ją zjąć ze sznurka. Później założyć z powrotem tę samą pieczęć.

Wystarczy tylko kilka kropel gorącego laku. Już na tej samej czynności zyskać

kilka, kilkanaście minut nawet.

Może. Tak.

No to teraz jest o szczegółach, w jakich warunkach przyjdzie wam pracować.

Znaczy ten dokcip, jaki jest najwyższy stopień trudności?

Bieg, bieg, bieg, bieg, bieg, tak, tak, skacz wysoko, skacz wysoko, bardzo

dobrze, bardzo dobrze. Ćwiczymy, ćwiczymy, ćwiczymy, do przodu, skacz

tak, bardzo dobrze.

Przeskok, do przodu, do przodu, ćwiczymy, tak, do góry, bardzo dobrze.

Kacz wysoko.

Bardzo dobrze.

Do przodu.

Szybciej, szybciej.

Bardzo dobrze. Do przodu, do przodu.

Zeskok. Bardzo dobrze. Ćwiczymy.

Wszyscy ćwiczymy. Bardzo dobrze.

Ćwiczymy. Bardzo proszę.

Już ich dzisiaj trochę rozruszałem. Godzina bieżni, godzina sali, a potem

oddechu godzina basenu. Bardzo dobrze.

Ćwiczymy, ćwiczymy. Bardzo proszę. Do przodu.

Szefie! Kuna, już się boję, już się boję. Tak, słucham.

No co, Kuna?

Szefie, ja wszystko rozumiem.

Pan szykuje jakiś wielki skok i musimy być do tego sprawni prydycznie, ale...

już nic nie mówię, że musimy wpaść o tej szóstej rano, ale jak ja jeszcze tak

długo podskaczę na tych drabinkach jak małpa...

To nic z tego nie będzie.

Pan spojrzy na moje ręce.

Samy bąble i pęcherze.

Ja mam potem tymi palcami otwierać zamek szyfrowy? Dobrze, dobrze. Troszeczkę

przesadziliśmy. Ty musisz mieć ręce jak paganin, wiem.

Ale w koki te przewroty ci nie daszkodzą. Proszę ćwiczyć.

W kunalu. To to prawda broda.

No to wszyscy biegają.

Zbyt wielu ludzi mnie rozpoznawało. Słuchaj, ładni ci bezbrody. Dookoła

tak jest.

Dobrze.

Proszę, panowie.

Dlaczego posłaniane okna? Dowie się pan w środku, proszę.

Siadaj.

Panowie, okna są zasłonięte, ponieważ będziemy pracować w nocy. Jutro będą

zamalowane. Panie Geniu, ruszamy.

Co się robi, szefie?

Panie poruszniku.

Mamy pracować w czasie jazdy? Z tym, że panie kierowniku, droga będzie jeszcze

bardziej wywoista.

Światło jest niedobre.

Ja wiem, jutro zamontujemy tutaj panu żarówkę na stywno.

Przygotuj aparat.

Panie kierowniku, to ten pakiet. Tak jest.

Panowie, na trasie będziemy mogli zatrzymać się dwa najwyżej. Trzy razy i

dwie minuty.

Ustańcie sobie dzisiaj, kiedy będzie to dla was najbardziej korzystne.

Michałek, prześlij ten pakiet specjalistom od Czaprana. Zobaczymy, jak

ich robotę. Dobra.

Gdzie jest granica? Tu, za tym laskiem, panie dyrektorze. Tutaj, inżynierze,

trzeba wysypać wzdłuż toru ziemię, do wysokości torowiska.

Coś w rodzaju rampy.

Na odcinku 200 metrów, to w związku z manewrami. Podjedzie transport, konie

można wyprowadzać wprost z wagonu. Pan rozumie, blisko granicy. Trzeba to robić

szybko, ale cicho.

Rozumiem. Czy ten odcinek przed stacją w Tczewie tak samo wykonać? Tak samo, by

zbierać kamienie, ale dokładnie.

Tak jest, panie dyrektorze. Zaczniemy od jutra.

Ludziom się powie, że trzeba wzmocnić tory, bo siadają na podkładach. No.

Przekaż tę listę Piotrusiowi.

Przeproś go, ale musiałem skreślić kilka nazwisk.

Dlaczego? To może są i porządni ludzie, ale nie możemy ryzykować.

Tu, dziękuję, nie może być cienia bądź możliwości.

Dobrze. Co mam robić dalej?

Na początek z tych pewnych musisz formować trzy zespoły.

Maszynista, pomocnik, no i kierownik pociągu.

Z maszynistami porozmawię, że chodzi nam tylko o to, żeby na tych dwóch

odcinkach zwolnili bieg pociągu. To nam wystarczy. A, kierownik to musi być

człowiek towarzyski.

Towarzysk?

Musisz zabawiać strażników rozmową, wypić z nimi piwo.

No a ty za każdym razem będziesz musiał nas poinformować, czy to na pewno nasza

ekipa prowadzi pociąg. Za każdym razem?

Jak? Normalnie.

Będziesz telefonował do Michałka, a my zainstalujemy mu tutaj kolejowy telefon.

Dobrze.

Amulant podstawy składa się...

Trzech przedziałów.

Zwykłych przesyłek ekspedycyjnych, przesyłek specjalnych

i służbowego.

Zaraz, zaraz.

I to jest dokładnie taki sam wagon, jaki będziemy obsługiwali, tak?

Identyczny. Ten sam typ.

Pani tu na razie, panią.

Chyl się.

Jeszcze.

Jeszcze.

Więc będziemy pracowali w parterze.

Aha, a to pomieszczenie... Tutaj nie ma nikogo. Nie ma.

Te drzwi będą zaplombowane.

Strażnik cały czas jest tam.

Strażnicy i kierownik pociągu tak, ale te drzwi...

Też są zaplombowane od tej strony.

Nie mają prawa tu wejść. No, chyba, że coś się będzie działo.

Nic się nie będzie działo.

A to jest ten specjalny zamek?

Tak. I są tylko dwa klucze.

Jeden na stacji początkowej, drugi na stacji końcowej.

A tutaj będzie plomba.

Jaka plomba?

Plomba? No tak.

No nie no, panowie.

To się nie da.

Jak to się nie da? Przecież... Kun... Kun... Michałek, zajmij się nim.

Nie wiem, Piotruś sygnalizował specjalny pociąg tranzytowy w nocy z czwartku na

piątek. Wszystko zapięte, a tu cholera taki przypadek. To jest już cztery dni.

Znajdziesz zastępstwo przez cztery dni w Kowkoli?

No, to jest to, bo... Jak to się stało?

Czarna rzeka.

Młotek z garbkiem. Przecież mieli poprawić podjazd. Tak, ale jeszcze nie

skończyli. Karawan podskoczył, wilał się wrzątek z garnka, polało się trochę.

Po stole. Wlało mu się do trzewika. Zanim rozszunurował but, to było po

wszystkim.

Lekarz mówi, że to powierzchowne poparzenie.

Przez parę dni muszę nosić bandaż.

No ale robotę mam siedzącą.

Panie poruczniku, bardzo proszę.

Zobaczymy.

Panie geniu, proszę pana na chwilę.

Michałek!

Sprawdź to do cholery wszystko jeszcze raz, tylko wszystko, proszę cię. Panie

Gieniu!

Panie Gieniu, no właśnie, musimy coś zrobić z tym rządkiem, inaczej cała

nam się wykruszy.

Już o tym pomyślałem. Zrobili mi w warsztacie hermetyczne zapięcie. Aha, to

to? Tak, nie ma prawa się wylać.

Ale z tym mostkiem za chojnicami trzeba coś zrobić, inaczej rozwalę resory.

Szefie, to będzie jednorazowa akcja?

Nie wiem, panie Gieniu.

A dlaczego pan pyta? No bo jakby to miało być na dłużej, to warto by zamówić

z większym silnikiem i ze wzmocnionym zawieszeniem.

Ogłaszają się już takie firmy w Pradze, Czeskiej, Wiedniu. Mam nawet prospekty.

Świetny pomysł, panie Genio.

To pan coś wybierze, a potem razem się zastanowimy.

Co to?

Dodatkowe reflektory?

Przecież muszę widzieć przynajmniej na 200 metrów. Inaczej jeżdżę jak po

dżungli. Mam już na rozkładzie zające, psa, sarnę krowę.

Niezłą pan mi dał robotę, szefie.

Do współpracy zaprosiliśmy ekspertów z Wydziału Kryminalistiki.

Stwierdzono, że plomby na ambulansie pocztowym nie były zdejmowane.

Nie ma też śladów łamania dokaz pancernych.

A pakiet?

Pieczęć na worku pocztowym nie była ruszana.

Z tego wniosek, że do przesyłki nikt nie dotarł.

Ale na wszelki wypadek.

Poddaliśmy ją badaniom.

I możemy stwierdzić, że pakiet nie był otwierany.

Nie ma śladów zdejmowania pieczęci.

Chłopcy w laboratorium są zawiedzeni.

Przygotowali ten pakiet.

Zrobili kilka pułapek.

Szkoda, że próba się nie udała.

Tak, szkoda.

Ale cóż, akcję trzeba było przerwać już na samym początku.

Tak. Czapami tak się zdarza.

No cóż, dziękuję. Proszę podziękować kolegom i przeprosić za zbyteczny trud.

Dziękuję. Kłaniam się.

Porównił go żapran.

Wstawiam kolację.

Zwariowałeś? Akcja się nie udała. Daniel, Daniel!

Ambulans był otwierany, worek był otwierany i pakiet też był otwierany.

Zapraszam na inaugurację akcji wózek.

Jaka znowu inauguracja?

Przecież w ubiegły czwartek to była tylko próba generalna.

Piotruś przygotował mi specjalny pociąg.

Potem odesłaliśmy ambulans do Warszawy. Czapran przeprowadził bardzo dokładne

badania. Ekipa z kryminalistyki. Wiesz, musiałem to zrobić, żeby mieć pewność.

Dwa razy ci specjaliści mnie sprawdzali.

I dwa razy wygrałem.

A co z ekipą?

Wiedzą, że to była próba generalna? Nie, napięcie by spadło.

Ale powiem im po tej akcji.

Najważniejsze to to,

że poczuli własną siłę.

A wiesz, był taki moment... No nalej, nalej.

Ja nie wierzyłem, że ci się uda powiązać to wszystko w jeden pęczek.

No, odpukać w niemalowane.

Ale jak sobie pomyślę, co jeszcze może się zdarzyć?

No to za akcję wózek, żeby ci się udało.

Kiedy? Jutro.

Zapraszam na metę w Tczewie.

Tak, rozumiem. Dobra, tak. Dziękuję.

Cześć. Panie dyrektorze, pociąg tranzytowy do Chojnik, który był półtora

minutowym opóźnieniem, ale już nadrobił stratę. Dojeżdżają do Czerska.

Halo? Tak.

Tak, tak, tak. Dobra, jestem.

Cześć.

Przepraszam bardzo, ale nie mogę się panami zająć, bo... Nie, pan sobie nie

przeszkadza, panie Józefie. My sobie tu spokojnie poczekamy. Może kawy powiem w

bufecie. No to mają wiedzieć, że ma pan gość.

Ma pan rację, panie dyrektorze.

No to z górki.

Jeszcze trzydzieści trzy minuty.

Jedziemy, panie Grzegorzu.

No jak?

Dwie minuty przed latem. Nie, nie.

Dziękuję. Dziękuję.

KONIEC

No, nareszcie!

Kona!

Panowie, naprawdę, byliście wspaniali, pokazali się wrażliwi. To

nieprawdopodobne. Dziękuję.

Dziękuję wam wszystkim.

Jutro rano...

Mogę

o coś zapytać?

Proszę.

Przecież brylantów ani złota nie przewozi się w taki sposób.

W jaki sposób?

W taki.

Nie?

Nie.

Ale co, kuna?

Chcesz się wycofać?

Nie.

Ale nigdy nie przypuszczałem, że zostanę urzędnikiem w służbie państwowej.

Kuna. A ja też nie przypuszczałem.

No jak, pająk, a ty? Zadowolony?

Tak, chcę. Dla pana chcę wszystko.

Panowie, więc jutro w Szewie szampan... W szerokiej drogi w Szewie.

Pociąg tranzytowy minął na stawnie. Wchodzi na statkie.

Dokładnie o czasie. Dziękuję, panie Józefie.

Halo?

Cholera! Halo! Halo!

Udało się.

Wiesz, Piotruś, to chyba najlepszy pomysł w moim życiu, żeby...

Postawić na Czarka i na waszą drużynę harcerską. A ja nie myślałem, że

jeszcze konspirować.

Proszę pana pilnie do telefonu. Warszawa.

Witam pana.

Dobry wieczór.

Dobry wieczór, panie dyrektorze.

Gratuluję. To wszystko.

Ja tobie też.

Do zobaczenia jutro w drodze powrotnej. Do widzenia.

Czarek, jedziemy do Warszawy.

Nie, nie mogę. Obiecałem chłopakom szampana. Jutro rano. Załatwisz to

A co się stało? Słuchaj, zastanawiałeś się z Raczewskim, co oznacza w depeszach

zaszyfrowane hasło Noc Długich Noży. Tak.

Widzisz, teraz już wiem.

Hitler rozprawia się ze swoimi konkurentami do władzy.

Wierne mu oddziały SS rozstrzeliwują według przygotowanej listy.

Zastrzelono generała S .R .M .A. wraz z całym jego sztabem.

Zginął generał Schleicher, generał von Bredow.

Von Bredow? Tak.

To oni sprzątnęli szefa Bwery?

Noc długich noży.

Rany boskie.

To nas teraz czeka.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.