Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
DZIĘKI ZA OBSERWACIE
DZIĘKI ZA OBSERWACIE
DZIĘKI ZA OBSERWACIE
KURWA RZUĆCZO! RZUĆCZO! MOJEM
ZAJEBIE SUSZYC!
RAZ! WYPIERDA LAS DO BRZEGU!
Nie wie, że Wenet z nami
współpracuje, także możemy
go ściągnąć na lądzie.
W porcji już wiedzą. Straż
Graniczna i Morskie Pogotowie
Ratownicze też.
A tecy jadą z Gdańska, także...
Ruszamy z Wenetem do Włody Słowowa.
Jak Państwo to wyobrażają?
Nie wiadomo dokąd podpłynie.
Czy on w ogóle biegdzie jest
pod istobisko?
Nie sądzę. Jeszcze uratujesz
tę kobietę.
Gotowy? Gotowy. Zapraszam.
Jest.
Co się tak rozglądasz, co?
Sprawdzam, czy jest bezpieczny.
Przadaj!
Co stradaj!
Co stradaj!
Co stradaj!
Dziękuje za oglądanie!
Nie, nie, ja nie będę. Ale
też nie musisz. Właśnie wszedłem.
Trzymaj się, pa.
Dlaczego ode mnie nie odbierasz?
Coś tak wcześnie wstałaś?
Nie wiem, święta były. O tobie
o co chodzi?
O co chodzi? Wziąłeś mój
samochód. Ale pozwoliłaś mi,
tak? Ale nie na tak długo. Gdzie
ty byłeś?
W Czarnym Młynie? Z Magdą. Skąd
wiesz? Wiem i już. Nie radzę
ci, żebyś się z nią spotykał.
Bo? Bo to rodzina, a z rodziną
nie chcemy być blisko.
Nie wydaje ci się, że przydałaby
nam się rodzina?
Dawaj mi kluczyki. Jadę pobiegać,
zrób śniadanie.
Nie zdziw się, jak zobaczysz
inne numery rejestracyjne, bo
ktoś je zmienił. Co? Kto?
Nie wiem. W niedzielę policja
była i szukali tego mordercy.
Nie wiem. W niedzielę policja
była i szukali.
Nie wiem. W niedzielę policja
była i szukali.
Nie wiem. W niedzielę policja
była i szukali.
Nie wiem. W niedzielę policja
była i szukali.
Nie wiem. W niedzielę policja
była i szukali.
Nie wiem. W niedzielę policja
była i szukali.
Nie wiem. W niedzielę policja
była i szukali.
Nie wiem. W niedzielę policja
była i szukali.
Nie wiem. W niedzielę policja
była i szukali.
Nie wiem. W niedzielę policja
była i szukali.
Nie wiem. W niedzielę policja
była i szukali.
Nie wiem. W niedzielę policja
była i szukali.
Nie wiem. W niedzielę policja
była i szukali.
Nie wiem. W niedzielę policja
była i szukali.
Nie wiem. W niedzielę policja
była i szukali.
Nie wiem. W niedzielę policja
była i szukali.
Nie wiem. W niedzielę policja
była i szukali.
Nie wiem. W niedzielę policja
była i szukali.
Nie wiem. W niedzielę policja
była i szukali.
Nie wiem. W niedzielę policja
była i szukali.
Nie wiem. W niedzielę policja
była i szukali.
Nie wiem. W niedzielę policja
była i szukali.
Panie Julio, bardzo mi przykro.
To się nie powinno tak skończyć.
Myślę o tym wszystkim i o Frymarku
i o Karolu teraz.
Mimo, że taki jest ten nasz
zawód, że zawsze powinniśmy
się z tym liczyć, to uważam,
że to jest straszne i bardzo
niesprawiedliwe.
To był naprawdę cudowny policjant.
To było zaszczyt, że...
Przepraszam.
Bardzo nam przykro, że tak
się stało.
Dorwiemy go. Zobaczysz.
Wolińskiego.
Ja nie pozwolę.
Dorwiemy go. Obiecuję.
Dorwiemy go.
Dorwiemy go.
Zobaczysz.
Zobaczysz.
Przymieraj.
Przyjmij moje kondolencje,
którym mógł jakoś pomóc.
To...
Obiecuję ci, zrobimy wszystko,
żeby dorwać tego skurwysyna.
Dorwiemy skurwysyna. Rozumiesz?
Rozumiem.
To, co...
Kropul z Warszawy przyjechał
się sami.
Panie Julio, proszę przyjąć
wyrazy mojego współczucia.
Spółczół czar.
Współczół czar.
Współczół czar.
Współczół czar.
Współczół czar.
Współczół czar.
Współczół czar.
Współczół czar.
Współczół czar.
Współczół czar.
Współczół czar.
Współczół czar.
Współczół czar.
Współczół czar.
Współczół czar.
Zaskoczona.
Zaskoczona.
Zaskoczona.
Zaskoczona.
Zaskoczona.
Spokojnie.
Spokojnie.
Zaskoczona.
Jest pani w szpitalu.
Wszystko jest dobrze.
Proszę się położyć.
Przepraszam.
Jurya.
Jestem.
Jestem tu.
To już koniec.
Wszystko dobrze.
Wszystko dobrze.
Jestem.
Jestem.
Jestem.
Jestem.
Jestem.
Jestem.
Jestem.
Wielkie dzięki i do zobaczenia
w kolejnym odcinku.
Wszystko dobrze? Czarnocki?
Komendancie, uzupełniam
właśnie akt na sprawy. W
sprawie zabójstwa senatora Burego
i wysyłam do prokuratury. Tu
masz raport.
To jeszcze mój podpis.
Okej.
W Pucku organizują konferencję
prasową poświęconą Wolińskiemu.
Wyobraź sobie, że nas zapraszają.
Dzisiaj?
Dzisiaj po południu. Zdążymy
coś zjeść po drodze. Rychtuj
się.
Mariola? Adam?
Spodziewamy się jednak przylopów
deszczów. Szczepnienie w rejonie
Zodów Gdańskiej. Wiatr
będzie obiarkowany, a fale na
morzu osiągną do półtora
metra.
Dziś w nocy w obławie policyjnej
w porcie we Władysławowie zginął
poszukiwany od wielu miesięcy
seryjny morderca Olgierd Woliński.
Mężczyzna zabił 16 kobiet,
ale ostatnio pozbawił życia
również kilku mężczyzn. Między
innymi senatora Romana Burego.
No, dzisiaj to było intensywne.
Jak się z tym czujesz?
Dobrze.
Dobrze?
Mhm.
No to co? To czekam na ciebie w
piątek. Do zobaczenia. Do zobaczenia.
Do zobaczenia.
Halo. Dzień dobry panie Maksie.
Byliśmy dzisiaj umówieni. Tu
Ewa Jabłonowska. Mieliśmy umówieni
na sesję, ale chyba pan zapomniał.
Będę wdzięczna za każdą
informację.
Fajne miejsce nam Anita poleciła.
A czy, czy, czy. Zobaczymy jak
jedzenie.
No, mogliby już podawać, bo
czas się kurczy, a nie jest z
gumy.
Zoya.
Mhm?
Muszę odszczekać teraz przy
światło.
No naprawdę, dałeś radę.
Dzięki.
Prawda jest taka, że jakbyś
wtedy nie znalazła Weneta.
Cały czas byśmy gonili w Zawolińskim.
A ta historia by się skończyła
pewnie zupełnie inaczej.
Przepraszam.
Gdzie jest Kiwa?
Halo?
Halo, prawo za barem jest.
Słucham.
Dobrze, przekażę.
Trzy zupki równe.
Fiu, fiu, fiu, fiu, fiu.
Co jest?
Dziękuję.
No mów.
Wenet nie żyje.
Dzień dobry pani doktor.
Max Budzisz się, kłania.
No niestety muszę przełożyć
naszą wizytę.
Może na czwartek.
Co?
Mówiła pani, że czwartek
jest wolniejszy.
No dobrze.
Ale szkoda, że się pan
wcześniej nie odezwał.
Tak, wiem.
Przepraszam, ale...
No, sprawy mi się pokomplikowały.
Dziękuję pani serdecznie.
I...
No, widzimy się w czwartek w
takim razie.
Dziękuję.
Dziękuję.
Pani Gierszewska, tak?
Tak.
Pan Budzisz, jak się domyślam.
Bardzo budzisz.
Płowu.
Cieszę się, że pani przyjechała.
Zamówiła pani coś?
Nie, nie.
Czekałam na pana.
Pani Gierszewska.
No.
Boże bardzo.
Dziękuję.
Dziękuję.
Chyba pani rozumie, że...
Rozmawiasz o tym po raz
pierwszy po tylu latach to dla
mnie bardzo trudne.
Tak, oczywiście.
Ale chyba jestem gotów.
Olgierd Woliński był niezwykle
niebezpiecznym, seryjnym zabójcą.
Zabił 16 niewinnych kobiet na
przestrzeni 11 lat.
Ostatnią jego ofiarą była 30-latnia
mieszkanka Pucka, Kaja Hirsch.
Woliński zabijał również mężczyzn.
Z jego rąk na służbie zginął
aspirant Ludwik Frymark.
Inną ofiarą pozbawioną
życia na terenie Trójmiasta
był emerytowany senator Bury.
Może pani coś więcej
powiedzieć?
Spokojnie, proszę jeszcze o
chwilę cierpliwości.
Na temat śmierci senatora wypowiedzą
się koledzy z Gdyni, którzy
prowadzili śledztwo.
Zanim jednak do tego przejdziemy,
chciałabym przedstawić państwu
osobę, które od początku zajmowały
się sprawą seryjnego zabójcy.
Komisarz Karol Nadzieja i profilerka
Julia Wigier.
To oni ujęli Olgierda Wolińskiego
w zeszłym roku w Augustowie.
Proszę.
Cała Polska fuczy na temat
tego, co wydarzyło się minionej
nocy.
W ormanie policjantki zasadzka
policyjna pościgł motorówkami
zakończony strzelaniną, a
przede wszystkim śmierć psychopatycznego
mordercy Olgierda Wolińskiego.
W nieoficiały źródeł wiemy,
że w akcji policyjną zaangażowany
był dziennikarz Arthur Bennett,
który próbując uratować porwaną
kobietę, polą śmierć z ręki
psychopata.
Muzyka
Muzyka
Muzyka
Muzyka
Muzyka
Muzyka
Muzyka
Wie pan, trochę popiliśmy w
końcu czterdziestka, to impreza
nie w kij dmuchał, nie?
Było sporo gości, moja żona,
właśnie Cesia, ma bardzo
wielu znajomych.
Ona pracuje w ratuszu rok temu,
została zastępczynią burmistrza.
A który pan ją widział po
raz ostatni?
No właśnie w tym sęgrze,
ciężko powiedzieć.
Jak mówię, no popiliśmy, ja...
Dzisiaj jak wstałem po dwunastej,
to nie było jej w domu.
W sypialni też nie, telefon,
torebka były tam, gdzie zawsze...
A do szpitala pan dzwonił?
Do szpitala? Tak, dzwoniłem,
nie ma jej tam.
No dobrze.
Przyjąłem pańskie zgłoszenie.
Ty by niech pan podpisze tutaj.
Dzięki.
Bardzo panu dziękuję.
A tutaj ma pan numer domu.
Bardzo proszę, niech pan zadzwoni,
gdyby żona jednak wróciła,
dobrze?
Oczywiście.
Niech się pan nie martwi,
może żona po prostu poszła
świętować dalej.
Dzwonił pan po znajomych,
którzy byli wczoraj na imprezie?
Tak, dzwoniłem, tylko też nie
do wszystkich.
Sam pan rozumie, trochę to głupio
mi było, no.
Rozumiem, ale to może jednak
niech pan to zrobi.
Dzięki.
Naprawdę nie trzeba było.
No właśnie trzeba.
To jest i tak tylko symbol.
Ja wam się do końca życia
nie odwdzięczę.
Romek, no chodź.
Idę.
Gdyby nie wy, to wiecie, co on
by zrobił.
Zresztą już po mnie wracał
tej nocy, ale zauważył, że
czekają na niego, więc porwał
policjantkę.
Ja w to wszystko nie mogę uwierzyć,
żeby takie rzeczy...
No, nie, dobre.
Dobrze, że żona nas tam zaciągnęła.
Ja to bym siedział przed telewizorem.
Ja to Mazurka i...
Co się jeszcze?
Pewnie by nikogo nie ratował.
On...
Zabił moją przyjaciółkę.
Pracowałyśmy razem.
No...
Nie jest łatwo.
Ale dziękuję państwu bardzo.
Bardzo.
Bardzo, bardzo.
Dziękuję.
Dziękuję.
Ja dziękuję.
Jeszcze mam chyba się dzisiaj
wszyscy upijemy.
Oczyściwie jesteśmy tegoż
kolegni. Każdy by wolał zatrzymać.
I ja mogę cię pościnał
moment?
Tak, oczywiście.
Chcę ci coś pokamiać.
Rano porządkowałem dokumenty
w sprawie Gorego.
I przyjeżdżałem stare zdjęcie
z albumu, które zebrałem z
jego domu.
Zaintrygował mnie podpis na
jednym z nich.
Lato 69, wedyce z kuzynem Leo.
Nie sądzisz, że to jest Durton?
Trudno jednoznacznie stwierdzić,
czy ten chłopak na zdjęciu to
jest Durton, ale...
Wydzy zadają do myślenia.
On ma tą chatę.
No, ale...
To już może być spieg okoliczności.
Chciałem ci to pokazać.
Zrobisz z tym, co zachcesz.
A Durton spełniał coś, że zna
Gorego...
Nie, nie, nic nie mówię.
Przepraszam cię, mogę zachować
to zdjęcie?
Jasne.
W razie, z tego masz fajny
numer.
Dobrze, dziękuję ci.
Dzięki, Paweł, to bez serca.
Zaślizgłeś.
Zabijasz tym forehandem?
Kurde, prawie jak nadal.
Nie przesadzaj.
Cię też nie żadajesz.
Masz wychotę na drinkę?
Miałem dzisiaj dobry dzień.
Chciałem jakoś poświętować
trochę.
No, pod warunkiem, że ty stawiasz.
No, to się chyba rozumiem.
Samo przesz się.
A jaka to okazja, jeśli mogę
zapytać?
Jeśli to nie tajemnica?
Nie, nie tajemnica.
Słuchaj, dzisiaj w nocy podczas
akcji policji zginął ten seryjny.
Pamiętasz, mówiłem się o
nim.
Także zamykam sprawę zabójstwa
senatora Gorego,
policjanta Frymarka i tej biednej
dziewczyny.
Proszę, proszę, to
rzeczywiście jest coś świętować.
Nie można nas tak po prostu wypuścić
do Warszawy, no.
Słuchajcie, Bogdan z dziewczynkami
wyjechali na parę dni,
także możemy na spokojnie odreagować.
Zdrowie.
W końcu nie w robocie.
Zdrowie.
Nie.
Nie będę odbierał.
- Nie chcę go bierać. - Czy?
- Wiesz, czy ktoś? - Ty, może
iść.
- To jest od podstawnego. - Nie
mam?
- To jest Jurgi.
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
- To jest tam. - Woltek.
- To jest ta, czy się myją.
- To jest ten, ten? - Niech alkoholik.
- Tak, ale tak, powiedz co?
- Tak, to jest to. - Tak, to
jest to.
- Halo?
- Bardzo wam gratuluję.
Tak się cieszę, że to się wreszcie
skończyło.
Mam nadzieję, że teraz dostaniesz
trochę wolnego
i będziesz miała więcej
czasu dla siebie.
No i oczywiście dla Kuby.
No. No kiedy wracasz do domu?
- Yyy, planowaliśmy jutro, ale
jeszcze nie wiem.
Poza tym...
- Jula, co poza tym?
- Nic, muszę jeszcze coś
sprawdzić.
- Kochana, wróć do domu.
- Kuba tak na ciebie czekał.
Jest go po prostu żal.
- Bardzo dobrze.
- Zabrał go Marek, ale to...
To nie to samo. Potrzebuję ciebie,
potrzebuje matki.
- Zamknęłaś sprawę, to wracaj.
- Tak, ja.
- Dobrze, to sprawdź tę rzecz
i wróć. Czekamy na ciebie.
- Dobrze.
Dobrze. - Tak.
- Jest to cool. - Wszystko
dobrze?
- Tak. - Tak.
- Tak. - Tak.
- Tak. - Tak.
- Tak. - Tak.
- Tak. - Tak. - Tak.
Muzyka
Pani Bogusiu, to ja Regina. Słyszy
mnie pani?
Jak się cieszę, że pani do
nas wróciła.
Policja zabiła tego człowieka.
Zabiła mordercę Kaji.
Ten potwór już nigdy nikogo
nie skrzywdził, Pani Bogusiu.
Pani Bogusiu.
Pani Bogusiu.
Pani Bogusiu.
Pani Bogusiu.
Pani Bogusiu.
Pani Bogusiu.
Pani Bogusiu.
Pani Bogusiu.
Pani Bogusiu.
Pani Bogusiu.
Pani Bogusiu.
Pani Bogusiu.
Pani Bogusiu.
- No, fajnie wieje, tak sobie
będzie super. - A nie wieje, a
ja teraz lepiej wyglądam. W
tej planeczce.
- No, no, no. Poczekaj chwilę,
ja muszę na stronę. - Dobra,
ale nie idź za daleko, bo
ktoś mnie porwie. - Rady, o
chyba wiatr.
- Kasia, dzwę po policję! -
Co?
- Jak się czujesz? - Może
być. Tylko ciągle mnie boli.
- Ale nie wzięłaś nic przeciwbólowego?
- Chłopaki już pojechali? -
Tak. Igor wczoraj nie pił,
więc się zebrali. Wcześniej
rano. A my kiedy wracamy?
- Chciałabym jeszcze zajechać
do Durtana. - Ale właściwie
po co? To, że znał Burego niczego
nie zmienia. - Chcę wiedzieć.
- Dlaczego mi o tym nie
powiedział? - Bo go o to nie
pytałaś. A w sytuacji, kiedy
był podejrzany o zabójstwo,
po prostu się bał. Poza tym,
nie masz pewności, że facet
na zdjęciu z Burem to
właśnie on. Czy masz?
- Nie mam. - Trudno uwierzyć,
że to koniec. A drugi taki seryjny
w karierze nam się na pewno
nie trafi. Nie ma opcji.
- Chyba tak. - Żałujesz? Trochę?
- No cześć, Anitka.
- Pięknie, Anitka.
- Pilnuj, żeby nie zatarli śladów,
żeby nikt poza naszymi nie podchodził.
Katolog będzie za pół godziny.
- Dzięki, że przyjechaliście.
Mamy ciało komietrem. Nie chce
nic mówić, ale wygląda na
robotę Wojnickiego.
- No zamknąłem sklep na parę
dni, wiesz. Za dużo się teraz
dzieje.
Kaja nie żyje, Regina dochodzi
do siebie, ja teraz... - Skąd?
A tu się zajęte? Ja mogę...
Lepiej się pan czegoś?
Słuchaj, Andrzej. Ja ci pożyczę
te pieniądze, które prosiłeś.
- No dobra, ale skąd taka zmiana?
- Ziemia to zawsze dobry
interes, nie? - Dobry, dobry.
- Poza tym, no... życie jest
takie... kruche.
Z całej rodziny jesteśmy najbliższy.
Powinniśmy się trzymać razem.
- W końcu jakaś dobra wiadomość.
- Do zdrowia.
- Nie znamy tożsamości, nic
przy sobie nie miała, żadnych
dokumentów.
- Uduszona. Ostatnia ofiara Wojnickiego.
- Lubi uglątynki. - Ale nie widać
żadnych okaleczeń.
- Kaj też nie okaleczeń. - Ma
ziemię w ustach.
- No. Wszystko się zgadza.
- Anika tu brakuje holczyka. -
No tak, i nie ma też butów.
- Trzeba przeszukać cały teren
w promieniu minimum 500 metrów.
- Słuchajcie, a jeżeli to nie
był Woliński?
- No jak nie? Sama mówiłaś.
Ziemia w ustach, blondynka. Wszystko
pasuje.
- Ale ciało tutaj leży dzień,
góra dwa.
Jak i kiedy miałby to zrobić?
- Jajeczniczka pierwsza krasa.
No bo to moja matka nie robi lepszej.
- Panie prokuratorze, wystarczy
wkładać w to, co się robi,
odrobinę miłości.
- A? Wystarczy? Tylko tyle?
- Aż tyle.
- No ale powiem ci, naprawdę
się tu urządziłeś.
- Ty masz gust. Może pomożesz
mi wybrać meble do sypialni,
co? Właśnie robię remont.
- Przyjemnością.
Stark, słucham.
- Dobra, a gdzie dokładnie
jesteście?
- Dobra. Dobra. Zaraz będę jechał.
No na razie.
- Słuchaj, przepraszam, że ja
wam muszę na nagłą sprawę w
pracy.
- Bóg mi się trudno.
- A może chciałbyś zostać?
Poczekałbyś na mnie? Wrócę
za jakieś 3-4 godziny.
- Zróbmy tak. Pajadę do
siebie, przypilnuję robotników,
a potem wrócę wieczorem.
Albo przynajmniej się zsłonimy.
- Pa. - Witaminki dla mojej ukochanej.
- Co to? Cykuta z wilczej jagody?
- Ciepło, ciepło. Ale nie w
tym kierunku. To jest koktajl
wzmacniający, nie trujący.
- Tam masz zieloną pietruszkę,
jarmuż, mango i banan dla osłody.
- No spróbuj. - Bój się.
- Nie bój się, pij.
- Okej, może być. - Pyszne.
- Młodsza z pierwot, Tomasz Brąk
z komendy w Pucku. Pan Rekowski?
Dzień dobry. Ja chciałem zapytać,
czy żona wróciła?
- A mógłby pan podesłać mi
jej zdjęcie?
- Nie, nie, nie. To... normalna
procedura.
- Poczekajmy na sekcję zwłok
i na to, co powie patolog.
- Przepraszam. Ta kobieta z plaży.
Wiem, kto to.
- Cecilia Rekowska. Wczoraj mąż
zgłosił zaginięcie.
W lany poniedziałek skończyła
czterdziestkę. Zniknęła po
imprezie urodzinowej.
- Czy z poniedziałka na wtorek.
- Na prawdę, przepraszam, ale
szefowo zaraz będzie już jedzie.
- Możemy zaczepiać na nim
jeszcze sekundę?
- Przecież nigdzie nie uciekniemy.
Zresztą sekcję jeszcze nie
gotować.
- Dopiero co ciało wjechało.
- Dobrze.
- A cokolwiek może nam pani
już powiedzieć o czasie z gołą,
chociaż tak w przybliżeniu?
- No właśnie, właśnie. Tak
na oko.
- Panie prokuratorze, z fusów
mam wróżyć. Niech pan da szansę
na uce.
A na oko to chłop w szpitalu
może umrzeć.
- No dobrze, no ale chyba
można powiedzieć, czy nie żyje
od dwóch godzin, czy od tygodnia.
- Wiemy, że zaginęła w nocy
z poniedziałku na wtorek. To
chyba możemy założyć, że
od tego czasu nie żyje, czyli
na oko, w sensie w przybliżeniu.
Wiemy kiedy umarła, nie?
- Pani potrzebuje czasu na sekcję.
- Dla pana, pani prokuratorze,
będę gotowa. Jutro rano.
- Dobra, czekam na raport. Chodź
młody. - To ja zadzwonię do
szofotu. Dziękujemy.
- Pani pochod stoi i powinien
być w domu.
- Zaparkuję. Idźcie sami.
- Muszę zadzwonić. Nie ma
sensu iść w trzy osoby.
Trzy osoby.
Znowu ktoś zabrał nasze kamienie.
Co one komu przeszkadzają?
Nie mogę uwierzyć w to, co
się stało. Zresztą... Kto to
mógł zrobić?
No właśnie. Czy żona miała
z kimś ostatnio jakiś zatarg?
Nie, no nie wspominała nic.
Była zastępcą burmistrza.
Jak dawała sobie radę?
Nigdy nie narzekała. Dużo
pracowała. Była cały czas
zajęta. Ja zresztą też.
Gdzie pan pracuje?
W Storni.
To przedsiębiorstwo przetwórstwa
ryb. Max Budzisz jest właścicielem.
Ja jestem dyrektorem.
Max Budzisz... To on znalazł ciało
Kaje Hirsch.
Tak, podobno tak.
Ale niewiele o tym mówią.
Kaja pracowała u nas w sklepie
i wszyscy jesteśmy przybici
jej śmiercią.
Ale imprezę urodzinową nie odwołaliście.
Wie pani, no wszyscy goście byli
już dawno umówieni. Poza tym
moja żona nie znała Kaji.
Byliście zgodnym małżeństwem?
Tak. Chyba tak.
Kłóciliśmy się, ale to jak
każde małżeństwo, to chyba
nie jest nic dziwnego, prawda?
Mieliście... Macie dzieci?
Nie.
Dlaczego?
Ciesia... Ciesia nie miała
instynktum macierzyńskiego, a
ja po prostu nie naciskałem.
Ciągle to do mnie nie dochodzi,
że już jej nie ma.
No i co o tym myślicie? Mogę
przekleić zabójstwo Rokowskiej
i Wolińskiej Moty z jego robota?
Teoretycznie mogłoby na to
wyglądać.
Ale decydująca będzie informacja
o czasie zgonu.
Okoliczności wskazują, że ofiara
zginęła w nocy z poniedziałku
na wtorek, czyli w noc kiedy zginął
też Woliński, więc nie mogłoby
tego zrobić.
Ok. Ale to jak pani wytłumaczy
modus operandi Wolińskiego
przy Rokowskiej?
Albo ktoś próbuje go naśladować,
co się często zdarza w
przypadku słynnych, seryjnych.
Albo po prostu chce się pod
niego potrzeć.
Tyle, że miał pecha, bo Woliński
już wtedy nie żył.
No dobra, ale jest pytanie, skąd
sprawca wiedziałby o ziemi w
ustach ofiar?
Nigdy tej informacji nie upubliczniliśmy.
No jeśli ktoś bardzo chce
się dowiedzieć, co są sposoby.
Wystarczy mieć krewnych albo
znajomych w policji.
Policja w Warszawie i w Augustowie
też wiedziała.
A może ktoś strzelił z ucha?
Artur Wenner też o tym wiedział.
Zaczął już pisać biografię
Wolińskiego. Znalazłem pewnie
w jego materiałach.
Macie już plan szledztwa?
Co?
Pani Julio, może nam Pani pomóc
i próbuje Pani może sprofilować
sprawcę?
Tak, Pani Naczelnik już mnie o
to poprosiła.
Dziękuję.
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Pani Julio, może nam się zbierać?
Nie, nie było jej na lekcjach
dzisiaj.
Nie było?
Nie.
Przecież sama ją odwoziłam.
Burmistrz jest tutaj niedaleko.
Rozmawię teraz z panią dyrektorą
w Muzeum Ziemi Płuckiej.
Pokażę państwu.
Dobrze pani znała Cecylię Jurekowską?
Tak.
To właściwie Caśka mnie
tutaj sprowadziła do urzędu.
Przechodzimy razem ze Swarzewa.
Znałyśmy się od dziecka. Przepraszam.
Przepraszam.
Była pani na jej urodzinach.
Czy coś tam się wydarzyło?
Może jakaś kłótnia?
Nie, to była super impreza.
Naprawdę. Cośka nawet się
trochę łupiła pod koniec. Zresztą
my wszyscy nie wylewaliśmy za
kołnierz. Ale ona miała taką
mocną głowę i bardzo mnie zdziwiło,
że tak ją szybko zamroczyło.
Z mężem wyszliśmy około
pierwszej.
I dużo osób jeszcze zostało?
Większość to się w ogóle
ulotniła o 12:00. No bo wiadomo,
trzeba iść do pracy w następnym
dniu. Ale jak my wychodziliśmy,
to została jeszcze Mariola Budzisz,
Basia Dargas, chyba Paweł Kilion.
I... no... I Jarek, mąż.
Mariola Budzisz to jest żona Maksa
Budzisz?
Tak, tak, tak. Ale Maks to w
ogóle wyszedł dużo
wcześniej. Tak o 10:00.
Przepraszam.
A jak pani myśli, czy Cecylia...
była szczęśliwa w małżeństwie?
10 lat po ślubie. Mieli kasy,
mieli dom. Tylko dzieci jakoś
nie mieli. Wiem, że Ciesia
bardzo chciała. Ale może Jarek
nie... nie wiem. Nigdy jej o to
nie pytałam, a ona też nie
mówiła.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Dobrze.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Mieli kasy, nie wiem.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.