Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Przychodzą do ciebie takie, żeśmy się umurli. O piątej.
Pani w kumartach się nie ma.
Mówię, jak się nie ma?
Umówieni to jest niemożliwe, proszę pani.
Myślę sobie, coś się stało. Zaczynam się niepokoić.
Ale czekam, czekam, nie daję za wygraną. No i wtedy ty wychodzisz. Cała zaspana,
w lokach.
Można?
Jajecznicę i małą kawę. Prost.
Przepraszam cię bardzo.
Ale wiesz przecież, że muszę dążyć na dworzec. Wiem, kochanie, wiem.
Cholera, ty p... Przepraszam pana bardzo.
Przepraszam, czy w Ostrołęce jest jakiś mechanik? Tak, przy statki benzynowej. A
co się stało? A jak się tam mogę dostać?
Bryczką pan pojedzie. Każe zaprzęgać.
Ale nikogo tam nie będzie. Przecież niedziela.
Cholera.
Co zrobimy? Przed wieczorem muszę być w warsztacie. Nie wiem, co zrobimy. Nie
wiem. Przepraszam.
Najmocniej jakiś kłopot, tak?
Chętnie bym pomógł, ale nie znam się na mechanice.
Przepraszam bardzo, a dokąd pan jedzie?
Ja wracam teraz do Warszawy.
Pozwoli pan, że się przedstawię.
O, przepraszam, mam brudne ręce.
Porucznik Sylwester Madej.
Jesteśmy właśnie z Narzeczonu na wypierdce i... taki pech.
Pan porucznik Sylwester Madej?
Porucznik Sylwester Madej.
A samochód?
Wielka nagroda w wyścigu dookoła Warszawy. Świetnie pan jechał.
od razu nie poznałem. Cezary Adamski. Nie szkodzi.
Proszę.
Jesteśmy panu bardzo wdzięczni. To ja się cieszę, że mogłem państwu pomóc.
Mam nadzieję, że nie odmówi pan zaproszenia na kolację.
Ja też chcę z wami.
Odbierzesz męża na dworcu, a potem razem przyjdziesz.
Sylwek, byliśmy umówieni wczoraj.
Gabrysiu, najmniejsza, nie mogłem, wypadła mi wczoraj nadprogramowarka,
naprawdę. Przepraszam, pozwól, mój przyjaciel z Podchorążówki ma kłopoty,
musiałem mu pomóc.
Proszę wybaczyć, to moja wina.
Teraz mówię wstępnie. Właśnie idę.
Chcesz potem do nas?
Koniecznie.
Dobry wieczór, panowie, pozwolą pan radcy za panowie Barnaba, Kowelski,
Oleńczyk. Proszę bardzo. Bardzo mi miło. Proszę, niech to działa.
Jaką grę prowadzi ten Streisand?
Dokąd zmierza?
Proponuje nam politykę europejską.
Co to znaczy europejską?
Przeciwko Moskwie.
Przynęta, na którą musimy dać się złapać.
Do tego dają nam gwarancję nienaruszalności naszych granic.
Bezczelni ci Niemcy.
Szybko zapomnieli o roku osiemnastym. Co więcej, chcą go wymazać i wyjść z
izolacji. To musiały kiedyś nastąpić.
Przemysłowa potęga, a polityczny karzeł.
Mają na tym tle kompleksy.
Chcą wrócić do Europy.
I mieć wolną rękę na wschodzie.
To pierwszy krok do rewizji traktatu.
Obawiam się, że tak.
Jeżeli Niemcy chcą rozładować swoje kompleksy na wschodzie, nie będziemy im
przeszkadzać.
Nie jesteśmy zainteresowani tym, co się tam dzieje.
Właśnie na to liczą.
Ale to z Francuzami, to ich sojusze.
Dziękuję. Trzeba będzie pomyśleć, jak ich zneutralizować.
Tym razem już nie ustąpimy.
Niech pan wraca do Berlina, John.
Tak, tak.
Cześć, Żak.
Witaj. No jak tam było?
Wiesz, u nas teraz zaszło tam bez zmiany. Hej, Żak!
Katrin!
Żak, dlaczego nie dałeś znać? Wyszłabym na stację. Spotkamy się wieczorem? Nie
mogę, idę do opery. Aha, ciągle ten Michel.
A przecież znasz moje warunki. Wierzę, jak tylko zaproponujesz mi małżeństwo,
natychmiast rzucę Michela.
Ale na razie. A jutro?
A jutro... Możemy się spotkać. Porozmawiamy o twoich kłopotach. O moich
kłopotach? Twój kierownik dział chce wysłać swojego kolegę na twoje miejsce
Berlina.
O!
Przepraszam.
O co chodzi?
Pomyślałem, że to jest ważne, więc wsiadłem w pociąg.
Dowiedziałem się, że w Berlinie krąży tekst noty, którą rzekomo...
Anglicy przesłali do Paryża, że gwarantują nam przyjaźń i ochronę przed
w zamian za machnięcie ręką na naszych sojuszników ze wschodu, Polskę i
Czechosłowację. Jeżeli nam się to nie podoba, to możemy sobie iść do Niemców.
Ale warunki stawiane przez Berlin są dokładnie takie same. A więc dają nam
do zrozumienia, że jesteśmy bez wyjścia.
To jest prowokacja.
To nie jest prowokacja Berlina.
Dostaliśmy taką notę z Londynu.
Ale będzie wtedy santaż.
Mam nadzieję, że Briand powie im, co myśli Francja.
Briand jest chwiejny.
Boi się konfrontacji z Anglikami.
A poza tym nasza sytuacja wewnętrzna nie jest najlepsza.
Bertrand, co tu się dzieje?
Mam tu dla ciebie...
Ważna korespondencja, panie poruczniku.
Sylwek Maryj.
Trzy dni bankietu. Przysięglicie sobie dozgonną przyjaźń. Brawo.
A wyśpisz się na emeryturze.
Trzy, a dożyję.
Dożyjesz, dożyjesz.
To od naszych przyjaciół w Berlinie.
Niemcy chcą odbudować swoją mocarstwową pozycję.
Naszym kosztem.
Rewizja Wersalu.
Tak, ale nasi politycy nie chcą tego dostrzec.
Dlatego potrzebny jest dowód. List, o którym piszą nasi przyjaciele.
Mam w tej sprawie informacje z innego źródła.
Streisemann chce pozyskać dla swej polityki arystokrację niemiecką.
Spływy w domach panujących Europy, no i pieniądze, ale do tego potrzebne są
gwarancje. Napisał więc list.
do byłego następcy tronu księcia Hohenzollerna wyłożył założenia swojej
polityki. Punkt trzeci tego listu ma podobno dotyczyć stosunków z Polską.
Rozumiesz, że musimy mieć ten tekst?
Rozumiem.
Kiedy wyjazd?
No.
Siadajcie, panowie. Bardzo proszę.
Jak tu ślicznie.
Podoba się panu, naprawdę.
Ma pani wiele smaku, Katrin. Brawo. To w dużej części zasługa Michela.
Przepraszam was na chwilę. Michal, zajmij się barkiem.
Czego się napijesz?
Whisky? Gin?
Sherry? Koniak?
Koniak. I usiądę, jeśli można.
To kolacja.
Co ci najbardziej smakowało?
Szynka po brytońsku? Kogut w winie? Czy jagnię?
Wszystko było cudowne.
Kocham Paryż.
I pomyśleć, że kilka lat temu niewiele brakowała, wkroczyłbyś tu w mundurze
zwycięzcy. Ach, gdyby nie ta moja noga.
A ty, Michel, byłeś na froncie?
Tylko jeden dzień.
Podczas prób z nową bronią. I to jako cywil.
Dostaliśmy się pod nawał artyleryjską. Nie chciałbym tego przeżywać jeszcze
No, to był nasz wspólny błąd.
Próbowano siłą, zamiast szukać porozumienia.
Ale teraz... Panowie tylko bez polityki. Obiecaliście uroczy wieczór. A ty nam
obiecałaś kawę. Jeszcze coś.
Kawa zaraz będzie. A jeszcze coś. Najnowszy taniec. Szaleństwo Paryża.
Charleston!
Katrin, nasza kawa.
Przepraszam, już lecę.
Wiesz, o czym myślę?
Z jakim wdziękiem wy, Francuzi, potraficie puszczać pieniądze.
My nie umiemy się bawić.
Bo nie chcecie brać z nas przykładu. Zaproś mnie do Berlina. Pomogę ci
zdemoralizować całą radę nadzorczą Deutsche Bank.
Drogi kuzynie, nie widzieliśmy się chyba...
Piętnaście lat.
A więc to nie nagły przepływ uczuć rodzinnych sprowadził cię do Paryża.
Rozumiem, że jest do załatwienia jakiś duży interes.
Jest już kawa.
To poważna sprawa, Michel.
Mówmy po niemiecku.
Wolałbym w cztery oczy.
Możemy spokojnie rozmawiać po niemiecku.
A ona?
Przecież to Paryżanka.
Francuzi nie uczą się obcych języków. Śmiało.
Chcemy wam zaproponować trwały pokój między naszymi narodami.
Ale do tego trzeba spełnić pewne warunki.
Katryny, jesteś cudowna. Już mi to kiedyś mówiłeś.
Ale miesięcy marzyłem o takim śniadaniu.
Możesz mieć takie śniadanie codziennie.
A Michelle?
Przecież wiesz.
Wystarczy, bo ci kawa wystygnie.
Żak, słyszałeś o zmianach w redakcji? Twój kierownik działu wyjeżdża do
Senegalu. Tak?
Aha, wszyscy są zaskoczeni.
Tak się ładnie zaczęło. Myślałam, że uda mi się wygryźć się z Berlina.
Słuchaj, czy ty znasz takie nazwisko Wigner?
Finansista z Berlina?
Oczywiście. To prezes Rady Nadzorczej Banku Niemiec.
Osobisty przyjaciel kantlerza. A wierzy był wczoraj w Paryżu, siedział tam.
Ubawiłam się, bo Michel wystąpił w roli konspiratora.
A do tego obaj byli przekonani, że nie znam niemieckiego. A wasz? Oczywiście.
Moja matka pochodzi z Alzacji. Nie wiedziałeś o tym?
Ach, Katrin.
Przecież wiesz, że nigdy nie było czasu, żebyśmy porozmawiali o twojej matce.
I co z tą konspiracją?
Rozmawiali o tym, że przemysł francuski skorzysta na współpracę z Niemcami.
I ciągle przeszkadzał im piszą, że ma zły wpływ na Brianda.
Dowody? Jakich Ty chcesz dowodów?
Prezes Banku Niemiec spotyka się z prezesem Związku Przemysłowców
zastanawiają się, jak zneutralizować piszona.
Jedynego człowieka, który widzi zagrożenie niemieckie i ma wpływ na
Jestem przekonany, że jest to robota Streisemana.
Grają z Anglią przeciwko Francji.
Przecież mówiłeś, że ona była wstawiona.
Oczywiście, że była wstawiona, skoro na początku uważała, że jest to żart. Ale
mówmy o faktach.
Dlaczego ty się denerwujesz?
Przecież to jest polityka.
Rozumiem.
Piszą jest skreślony w dalszej gry.
Trzeba mi było od razu tak mówić.
Powiem ci coś po naszej starej przyjaźni.
Zapomnij natychmiast o tym, co plotła ta jakaś pijana dziwka.
Albo... Albo?
Albo złóż podanie o dymisję.
Słuchaj.
Czy Francja jest taka słaba?
Chwytali nas za gardło i majtamy nogami w powietrzu.
Bardzo ładne tłumaczonko.
I co mi teraz powiesz?
Żebym jechał do Berlina? Po co?
Przecież jesteśmy skreśleni z tej gry.
Słusznie, ale przynajmniej zobaczymy, w jaki sposób wystawią nas do wiatru.
Czekaj.
A może tak?
Zagralibyśmy z nimi kartą ukrytą w rękawie, co?
A masz taką kartę?
Może uda mi się zdobyć list Streisemana, a potem jakiś przeciek
na neutralny teren?
Jacques, ty powinieneś służyć w dyplomacji.
List Streisemana.
Rozumiem, że nie chodzi ci o relację, lecz o dokument.
Tak, potrzebny jest dowód.
To nie będzie łatwe.
Zastanówmy się, kto mógłby nam pomóc.
Jest tu trochę starych znajomych, Czarka.
Zacznijcie od nich.
Wiesz co?
Zorganizujemy u mnie małe przyjęcie z okazji przyjazdu mojego drogiego
Nic tak nie rozjaśnia umysłu i nie rozwiązuje języków jak ssakę.
Zacznijcie od Johnson.
Anglikom wydaje się, że grają pierwsze skrzypce w Europie.
Możemy zaczynać.
Powiedz mi o co.
Co o tym myślą w Wiedniu?
Wiedeń.
Wiedeń zawsze był pełen podziwu dla brytyjskiej zręczności politycznej.
Naprawdę zastanawiamy się, kogo uważacie za swojego największego przeciwnika.
Niemcy czy Francję?
Wszyscy robią ten sam błąd.
Oceniając nas według swoich nacjonalizmów.
A my trzymamy się tylko zasady równowagi sił.
Nie rozumiem.
Nie mamy ani wiecznych przyjaciół, ani wiecznych wrogów.
Sprzymierzamy się ze słabszym przeciwko silniejszemu. Raz jest to Francja, raz
więcej.
Bo w Europie jest miejsce tylko dla jednego mocarstwa.
I to miejsce jest już zajęte.
Ale przecież Francja widzi tę pułapkę, w którą chcę ją ciągnąć.
Widzieć to jedno, a spróbować zmienić układ sił, to zupełnie co innego.
Więc za cenę waszej ochrony przed Niemcami Francuzi porzucą swoich
sojuszników we wschodniej Europie, czy tak?
Spróbowali występować w ich obronie, ale wtedy Strejseman zagroził, że Niemcy
będą zmuszone rzucić się w ramiona Czerwonej Rosji.
Oczywiście Strejseman tylko żartował.
Ale Francuzi boją się komunizmu jeszcze bardziej niż Niemców, więc dwojga złego.
A my w Wiedniu zadajemy sobie jeszcze jedno pytanie.
No?
Jak będzie wyglądała Europa, jeżeli na przykład Czechosłowacja albo Polska
sprzymierzą się z Moskwą?
No, oni też boją się zostać sam na sam z Niemcami.
To niemożliwe. Dlaczego?
Czechosłowacja nie ma wspólnej granicy z Rosją. To za sojusz.
A Polska?
Polska? Polska, mister Jones.
Polacy mają dawne porachunki z Moskwą.
Piłsudski poszedł na Kijów i to ich skłóciło na następne sto lat.
Nie.
Polacy stoją z szabelką w ręku, czujnie zwróceni na w cud.
A my nie pozwolimy im zmienić pozycji.
Zawsze chcieli należeć do Europy.
Wmawiali, że są przed murzem.
Więc niech teraz... To udowodnią. Tak, to sprytne, bardzo sprytne.
Witam, panie majorze. Witam pana.
Dzień dobry.
Kto to jest?
To major von Zeybom.
Szef Polnictwa w Thailand of Very.
Nie znasz go?
Dużo mówił o pierwszym miejscu Anglii w Europie.
Ale o liście wie tyle to my. Tak, Jones to nie jest ten kanał.
Więc kto?
Może Rzak?
Dzień dobry, służę państwu.
Dzień dobry.
Za chwileczkę poproszę. Dobrze, przyjdę za chwilę.
Dobrze. Dobrze.
Dzień dobry. Dla pana jak zwykle, Hardelary.
Służę.
Widzę, że jesteś tu stałym gościem. Tak.
Kawę podają tu fatalną, ale mam za to piękny widok na kolumnę zwycięstwa.
Kiedy jestem w złym nastroju, przychodzę tu, wypijam kieliczek koniaku i
zastanawiam się nad goryczą przemijania.
Oni wygrali...
W 70 -tym, my w 18 -tym, ale Francji 18 -tego już nie ma. Anglicy wiedzą o tym i
starają się wleźć na świeżą padlinę. A więc to prawda z tą notą. Anglicy was
szantażują, ale przecież zawarliście sojusze z Czechosłowacją, z Polską, to
teraz. Mój kochany, sojusze zawiera się w konkretnej sytuacji politycznej, a nie
na całą wieczność. No tak, ale przy wasi...
Wschodni alianci to rozumieją, co?
Widzisz, i to jest właśnie problem.
No weźmy chociażby Polaków. Oni zawsze do polityki podchodzili w sposób
emocjonalny. Znaczy, wyliw te swoje górnolotne słowa. Jak im wytłumaczyć, że
obecnie najważniejszy jest interes Francji? Tak.
To będzie dla nich wioska lekcja.
Ale powiedz, dlaczego nie chcecie im pomóc, co?
W jaki sposób?
No, chociażby...
Informując ich o tym, co napisał Streizema do księcia Hohentollerna.
wiedzą, kto ich czeka.
Wszyscy plotkują o tym liście, ale nikt go nigdy nie widział.
O, przepraszam.
Muszę zadzwonić.
Umówił się z Lotte. Mają zabrać do mnie.
Słuchaj, Milu.
Otto to jest twój kuzyn?
Daleka rodzina.
Ach, tak.
A ta jego praca w Warszawie?
Jest przedstawicielem wiedeńskiej firmy handlowej. Tak, tak, wiem, wiem. Ale czy
przypadkiem Niemcy nie maczali w tym palców?
Nie.
Gwarantujesz? A o co chodzi?
Wiesz, wydaje mi się, że on jest bardzo dobrze wprowadzony w stosunki
warszawskie, a poza tym ma duży sentyment dla Polaków.
A to może wynikać z trzech powodów.
Jeżeli Niemcy wysłali go, to rzecz oczywista, że musi się tak zachowywać.
Druga ewentualność to, że pracuje dla Austriaków, ale w to nie wierzę.
A trzecia... A więc ręczysz, że on nie ma
nic wspólnego z Niemcami?
Ręcze.
Żaka możemy uważać za sojusznika. Nie znosi Anglików i Niemców.
Z jutrzejszych gości zwróć szczególną uwagę na Bauera i Lotte. To ważne. Tak,
tak, oczywiście.
Pracują w koncernie prasowym Hugenberga. Mają dobre układy z Abwerą. Szczególnie
Lotte.
Z Leutnantem Relke.
Relke.
Znacie go?
Oczywiście.
Bywa w salonach berlińskich. Dlaczego pytasz?
Jak ma na imię?
Franz. Poznasz go jutro.
Znamy się.
Jeszcze z czasów poznańskich.
Za dużo wiemy o sobie. Nie możemy się spotkać.
To dobrze, że nie zastałem go w domu.
Telefon nie odpowiadał.
Wkreślamy go.
Panowie mówicie ciągle tylko o tysiącletniej historii europejskiej.
ma tradycji.
Ma natomiast zdrowy rozsądek. O!
Mister Clark, tradycje europejskiej kultury.
Nasza motywacja jest prosta.
Pali wam się grunt pod nogami, dlatego chcemy tam pomóc.
Boicie się rewolucji? Że może się przenieść tam do was, za ocean?
Tak, boimy się.
I szukamy sojuszników.
A dlaczego wybraliśmy właśnie was?
No, handlowa kalkulacja.
A kogo mamy do wyboru? Anglicy zapatrzeni w te swoje kolonie. Na
można liczyć. Słabi i niestabilni. A Niemcy?
Duży potencjał ludzki. Raz, przemysłowe tradycje. Dwa, dyscyplinowania. Trzy.
Właśnie dlatego daliśmy wam te 800 milionów dolarów.
Pożyczki. Tak, pożyczki, którą z naddatkiem nam spłacicie.
A przy okazji mamy stworzyć ten kordon sanitarny. No, Europę ktoś musi
utrzymywać w porządku.
Trzeba wziąć pod kontrolę te wszystkie małe państewka na Bałkanach. Ale nam
chodzi przede wszystkim o niemiecki wschód, o nasze tereny w Polsce.
No, ja właśnie mówię o Polsce.
To ma być ten interesujący człowiek, którego chciałaś mi przedstawić. No nie.
Wiesz, ja zupełnie zapomniałam. Muszę zadzwonić.
Panowie, prosimy do stołu.
Dopiero teraz wróciłeś?
No to może wpadniesz? My posiedzimy jeszcze z godzinę.
No to co, Franz?
Jutro u mnie?
Tak, wieczorem.
Może wreszcie spotkacie się.
Ten Austriaczek to bardzo miły chłopiec.
Zupełnie jak ty.
No to pa, Franz.
A, i nie bądź za zdrosny.
Mam nadzieję, że jutrzejszy wieczór masz wolny.
Inteligentny chłopiec.
Na pewno znajdziecie wspólny język.
On też interesuje się polskimi sprawami.
Ale właściwie, dlaczego nie zaprosił go Emil?
Emil! Emil!
Dlaczego ty nie zaprosiłeś Franza?
Telefon nie odpowiadał.
Ot to, zajmij się gośćmi.
Mr. Clark?
Tak?
Ale tego to pan jeszcze nie próbował.
Bałkańska wódka. Dodaje sił i rozjaśnia umysł. Proszę.
Ale trzeba wypić jednym haustem.
Wspaniale. Dobre.
Brawo!
Dziękuję.
Otto? Tak?
Mógłbyś nam pomóc?
Tak? Masz przyjaciół w Warszawie.
Mam, a o co chodzi?
Interesują nas reakcje Polaków, ich mentalność.
Mógłbyś wczuć się w taką postać?
Chyba tak.
Sytuacja jest taka.
Czujesz to?
Rozmawiamy. Nagle pada propozycja nowej formuły zachowania pokoju światowego.
Co na to Warszawa?
Mój warszawski przyjaciel spytał do tej miejscu.
Nowa formuła, a według czyjej koncepcji?
Załóżmy, że brytyjskiej.
Aha.
No, to wiemy już, kto na tym skorzysta. No i możemy domyślać się...
Czyim kosztem, ale dlaczego ma się to nazywać nowa formuła?
Twój warszawski przyjaciel ma ostry język.
Polacy to mistrzowie politycznego dowcipu.
Skoro mamy tak znakomitego rzecznika interesów Warszawy, wykorzystajmy to.
Bauer, masz głos.
Niemcy chcą dać Europie gwarancję pokoju.
W tej sytuacji Polska najbardziej na tym zyska.
Nie rozumiem więc, dlaczego sprzeciwiacie się naszej inicjatywie.
Ma pan...
Na myśli system bezpieczeństwa europejskiego, tak?
A w domyśle proponowany przez Berlin pakt gwarancyjny. Właśnie.
Bezpieczeństwo Europy gwarantowane przez Niemcy.
Wilk pilujący owczarni.
Za to jak powiedziałeś? Wilk?
Brawo!
Na szczęście jest jeszcze Francja i Anglia, które nie pozwolą. Anglia i
już się zgodziły dyskutować z nami pakt gwarancyjny.
Już nawet wyznaczono miejsce i czas.
Lukarno w październiku.
Warszawa ma jeszcze trzy miesiące, żeby się przygotować.
Obudzić sumienie Europy.
Bardzo mi przykro, ale tego już nie da się zmienić.
Wakacje.
Politycy wyjeżdżają, żeby odpocząć.
Wrócą z urlopów we wrześniu, przekonani, że dokonali najlepszego wyboru.
Mój warszawski przyjaciel powiedziałby, panie Bauer, obawiam się, że pan ma
rację.
Wrócą ze swoich urlopów przekonani, że uratowali pokój światowy.
Byłbyś dobrym dziennikarzem. Dziękuję.
Przepraszam.
Nic nie wiedziałeś o Locarno?
Wiesz, przejąłem się tą swoją rolą.
Mieliśmy dziś naradę w agencji.
Hugenberg skomentował Locarno.
Wychodzimy z izolacji, w którą wepchnięto nas w Wersalu.
Koniec z polityką przemocy wobec Niemiec.
Wiesz, co to znaczy?
Prewizja granic.
Najpierw Polska, potem Czechosłowacja.
No i z wami, Austriakami, też mamy trochę sporów.
Ale nie martw się, weźmiemy pod opiekę ten milion Niemców żyjących w Austrii.
Możecie mieć trochę kłopotów.
Czy kanclerz będzie realizował to, co obiecywał? Bo widzisz, wszyscy mówią o
jego liście, a naprawdę nikt go nie widział. A ty chciałbyś go zobaczyć.
Ale to jest bardzo niebezpieczna zabawa.
Wiedeń nie wierzy w te zapowiedzi.
Chciałbyś ich przekonać?
Podejmujesz się?
Oczywiście.
To pożegnaj się ze wszystkimi i czekaj na mnie koło mojego domu.
Nie możemy przecież wyjść razem.
Dziękuję.
Co się pan tu wziął?
Dziękuję bardzo.
Właśnie wracam z dyżuru. Wyszedłem się trochę przejść.
Dobranoc. Dobranoc.
Prosimy z nami, panie Nelke.
Nie, nie, dziękuję panowie. Przejdę się trochę. Nie, nie ma mowy. Jones obiecał
nam pożegnalny koniak. A ten konia. A ten konia. Tylko bałkańsko
wódko.
Wódko.
Dziękuje.
Zadowolony? Zadowolona.
... ... ...
Mogłam się tego spodziewać.
To pewnie Franz.
Chciałam was poznać.
Ale nie w tych okolicznościach.
Franc, idź dobrze. Nic, ja nie pójdę.
Franc, będzie proszę, idź sobie, słyszysz?
Przeklęta wódka.
Franc!
Klach, klach pod stołem ciągnął.
Co ty wyrabiasz? Dostaw mnie!
Franc!
Co to za wódka?
Pijany. Nie chcę wyjść. No.
Jeden z nas musi.
Przyjdź rano na śniadanie.
Niestety, nie mogę. Muszę wracać do Warszawy, a jeszcze wcześniej muszę być
Wiedniu. Czekają na mnie.
A kiedy będziesz znowu?
To zależy od interesów.
Daj znać, będę czekała. Na pewno.
Przed niemiecką polityką zagraniczną stoją w najbliższym czasie trzy wielkie
zadania. Po pierwsze, pomyślne dla Niemiec rozstrzygnięcie kwestii
reparacji i zapewnienie pokoju jako przesłanki dla przyszłego umocnienia
Niemiec. Po drugie, obrona Niemców mieszkających za granicą.
Obrona dwunastu milionów rodaków, którzy teraz przebywają w obcych krajach.
Pod obcym jarzmem.
Po trzecie... To jest właśnie ten punkt.
Rewizja granic wschodnich.
Przywrócenie Niemcom Gdańska i korytarza pomorskiego oraz rewizja
granic na Górnym Śląsku.
Tak.
To koniec polityki wersalskiej.
Mam nadzieję, że uda nam się powstrzymać Freizemana w Locarno, bo inaczej...
Stoczymy się po równi pochyłej.
Nie wiem dokąd.
Bez sojuszników.
Sam na sam z Niemcami.
Męczy mnie.
Tak mi gładko poszło.
Jakby mi ktoś pomagał.
Lotte, jesteś wspaniała. Jesteś pewien?
Że on to odda we właściwe ręce? Oczywiście.
Obiecał, że nie zdradzi, skąd ma ten dokument.
Miły chłopak.
Wyobrażam sobie miny tych w Wiedniu, jak dostaną list do ręki.
Jesteś pewien, że on nie ma nic wspólnego z Warszawą?
Przecież pracuje w Warszawie, jest kierownikiem filii.
Nie, ja myślałam o czymś zupełnie innym.
Oszalałaś.
Koniaczek dla państwa.
No to zabawiliśmy się, a teraz musimy o wszystkim zapomnieć. Nikomu ani słowa.
Ty wiesz, czym to grozi.
Jasne.
O, Franz.
Chodźmy do niego.
Jeśli mam być szczery, to nie przepadam za twoimi rodakami.
Wybrałem samotność.
Z tym trunkiem. No, ale to oczywiście idź.
Widzę, że ten loint nam bardziej się podoba od kieliszka koniaku. A poza tym
to być spotkanie służbowe, a Hugenberg zabiegał współpracę z Abwerą.
Także, rozumiem?
Wybaczam.
Idź. Małpa jesteś.
Dzień dobry, Frank.
Szkoda, że nie byłeś u Papińskiego. Przepadła szansa, żeby cię poznać za
A przydałby się wam taki informator w Wiedniu i w Warszawie.
Niestety już wyjechał.
No, bardzo żałuję, ale mam nadzieję, że zdarzy się jeszcze niejedna okazja. O
czym rozmawiacie?
Nie przeszkadzam? Przed tobą nie mam żadnych tajemnic.
Hugenberg ma już zgodę kanclerza na propagandowe wykorzystanie tych waszych
materiałów z Polski.
Jakich materiałów? Bauer, o czym ty mówisz?
O dokumentach, które was generał obiecał dostarczyć.
Chyba się do was przeniosę, wiecie, więcej niż ja.
I od kiedy to koncern pracowy Hugenberga wyznacza nam zadania?
Świat nie może zapomnieć o naszym wschodzie.
Franz, słuchaj.
I wy, i my jesteśmy małymi śrubkami w wielkim mechanizmie polityki.
Świat.
Świat powtarza w kółko do znudzenia te same hasła.
Polski korytarz.
Płonąca granica. Tak, tak, tak. Właśnie te hasła trzeba utrwalić w światowej
opinii. Nie wiem, poprzecie dowodami, dokumentami? Dlatego musicie nam pomóc.
Bauer! Przepraszam.
Takie są realia w Niemczech.
W raporcie przedstawiliśmy fakty.
Jeżeli trzeba, służymy dodatkowymi informacjami.
Niemcy nie mają żadnych zamiarów ekspansji. To zbyt słabe.
Rozrywane przez problemy wewnętrzne.
Mamy potwierdzenie z innych źródeł, że przygotowania do konferencji w Locarno
w pełnym toku.
Francja nie ustąpi. Za bardzo jesteśmy im potrzebni.
A wy wszystko oceniacie przez pryzmat Niemiec. To jest sobie.
Bo zbyt dobrze ich znamy, żeby lekceważyć. I to jest błąd.
Nie macie perspektywy spojrzenia.
I dlatego wasze oceny są tendencyjne.
Tendencyjne. Wojna celna jest już faktem.
Chcą nam narzucić warunki współpracy.
Podporządkować nasz system gospodarczy.
Uzależnić ekonomicznie.
A jednocześnie chcą sobie w lokarno otworzyć furtkę.
Wrócić do polityki drang na hostem.
Otwarcie już żądać zwrotu korytarza. Gdańska, Górnego Śląska.
To pan uważa za tendencyjną ocenę?
Streseman ustąpił pod naporem kół gospodarczych.
Napisał ten list, ale to był tylko zwykły chwyt propagandowy.
On ma dobre intencje, chce z nami współpracować. Wiele razy dał nam to do
zrozumienia.
To rozsądny polityk.
Jeszcze kilka miesięcy i powrócimy do równowagi. A w lokalu, no zobaczycie
panowie, będzie jadł nam z ręki.
No cóż...
Nie możemy przyjąć test z waszego opracowania.
Szkoda czasu i pieniędzy na zbieranie flotek.
Dlatego nie miałem odwagi, aby przekazać to ministrowi
Klińskiemu.
Pozwoli pan, panie dyrektorze, że ja sam się odważę i przekażę to panu
ministrowi. Obawiam się, że to będzie niemożliwe.
Hrabia Skrzyński wyjechał dziś o ślicie.
Przed swoim wyjazdem do Ameryki chce kilka dni odpocząć na francuskiej
Chyba napiszę prośbę o powrót do pułku.
Chcesz zrezygnować bez walki? Tak? A z kim mam walczyć?
Po co tracić czas i pieniądze na zbieranie plotek?
Nie udał nam się atak wprost. Próbujemy z flanki.
Musimy... pozyskać sojuszników, poruszyć opinię publiczną. Przecież nie możemy
opublikować tego raportu.
A oficjalna propaganda i tak uzna Locarno za nasze zwycięstwo. Proszę.
Dziękuję. Możemy zmącić ten obraz. Mamy w ręku dynamit. Jaki dynamit? Ta sprawa
za 10 tysięcy dolarów.
Miałeś prowadzić z Piątkowskim grę, ale Piątkowski okazał się za słaby.
Nie może być gry.
Trzeba uderzyć mocno i głośno, żeby się wszystko zatrzęsło.
Proces?
Tak.
Wielki proces.
Ale wydajemy na nich wyrok.
Oni się sami już wskazali.
Sąd to tylko formalność.
My ich tylko wskażemy. Oto oni. W imię racji stanu.
Tak. W imię racji stanu. Żeby pokazać, że wróg znowu atakuje.
I tak między jednym zarzuceniem Robaka, a drugim postawiliśmy przed plutonem
egzekucyjnym w imię racji stanu. Czarek!
To nie jest takie proste.
Ale wie pan, ja sobie inaczej wyobrażałem tę walkę.
Co z Sylwkiem Madejem?
Z Sylwkiem?
Spotkałem go wczoraj o jak zwykle towarzystwie pięknych pań.
Ale wie pan, ma pan rację.
Z nim można poprowadzić taką grę.
Uważaj, bierze ci.
Połknąłeś haczyk.
Najpierw przyznaj się, to ty zatkał już wtedy rurę wydechową.
Wybacz proszę, ale dla zawarcia sympatycznej znajomości w każdy sposób
usprawiedliwiony. No dobrze, wybaczam cię.
Ale wracając do sprawy.
Dziś wezwał mnie szef i mówi, że oddaje mnie do twojej dyspozycji.
Z tym, że decyzja należy do mnie, czy się zgodzi?
O co tu chodzi? Kim ty właściwie jesteś?
Sylwek, potrzebny mi ktoś taki, kto lubi ryzyko, nie traci zimnej krwi.
Ktoś, kto lubi życie pełne mocnych wrażeń, no i ma wyobraźnię, mocne nerwy.
Sylwek i potrafi walczyć do końca.
Tak wysoko mnie ocenia? No.
Trochę daleko ci do doskonałości.
Ale masz dobre zadatki.
Jeszcze jest trochę czasu, żeby cię przygotować.
Jeżeli się zgodzi.
To myślałem się, że mam się zabawić w takiego cichego bohatera z powieści
szpiegowskiej, tak?
No, zgadłeś z tym, że w życiu jest to trochę bardziej skomplikowane.
I co, sądzisz, że dadzą się na mnie nabrać? No, jeżeli będziesz postępował
naturalnie. Co to znaczy naturalnie? Co mam robić?
To, co dotychczas. To znaczy?
Z daleka od polityki.
Tylko wino, kobiety i śmiech.
Z tym to mi trafiłeś. Wiem, wiem. No i musisz się trochę bardziej zadłużyć.
A, skąd wiesz?
Sylwek, ja muszę wszystko wiedzieć. O tobie i o innych.
Dlatego mnie wybrałeś do tej roli.
Słuchaj, dla nich świetlana postać nie ma żadnego znaczenia.
A taki facet jak ty jedną nogą bagnie.
W jakim znowu bagnie?
Sylwek, do rzeczy.
Ci twoi trzej przyjaciele z klubu. Co ty o nich wiesz?
Kowelski?
Właściciel hurtowni szkła.
Tworzy narodowy przemysł.
Zorganizował przemyt kryształów do Francji.
Potrafi wykiwać i naszych, i francuskich celników. Taki patriota, rozumiesz?
Barnawa.
Pochodzi z Częstochowy.
Reprezentuje interesy rodziny. Ma okazję wyszumieć się.
Załatwia sprawę dostaw państwowych.
Przekupił już połowę dyrekcji.
Wmieszanej rodziny. Matka Niemka.
A ten oleńczy?
Kresowyszła. Przedstawiciel szwedzkiej firmy.
Ta firma istnieje tylko na biletach wizytowych.
A jego elokwencja pomaga mu w tych różnych machinacjach podatkowych.
Tak, Tyluś, tak.
Gratuluję Ci, twoich przyjaciół.
Dziękuję.
Brawo. Brawo!
To co, idziemy do nich? Tak, chcę.
Ustaw Streizemann i francuski minister spraw zagranicznych Aristide Brion
wspólnie kandydują do pokojowej nagrody Nobla.
Za uratowanie pokoju światowego.
Więc cała nasza robota w imię racji stanu.
Znowu zaczynasz filozofować.
A co mam robić?
Trzeba się uczyć, jak z nimi walczyć.
Pojedziesz na przeszkolenie. Spotkasz tam przyjaciół. Jest Zygmunt, Janek.
Zaczęli kurs, jak byłeś w Berlinie.
Mam nadzieję, że ich dogonisz.
I szybko wracajcie.
Czeka was dużo pracy.
Coś się zaczyna ruszać w Abwehrstelle Breslau.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.