Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Ale wchodź, Sylwek, wchodź. Czuj się jak u siebie w domu podczas przeprowadzki.
Aha, pomóż mi jeszcze, Sylwek. Proszę cię bardzo.
Tylko ostrożnie.
Opowiadaj, opowiadaj.
No co, wspaniały kawalerzysta? Tak.
Szekspir?
Powiem ci krótko. Cztery razy krzyż waleczny. Co?
Ile? No cztery razy.
Czekaj. Ukończona szkoła dowódców artylerii.
Kurs dowódców broni maszynowej. Licencja pilota.
No i łeb nie odparady.
Opracował świetny memoriał na temat konieczności zmian organizacyjnych w
kawalerii. Bardzo śmiałe. Nie przeszło. W 19 roku służył nad granicą. Kiedy
wybuchło drugie powstanie śląskie, nie wytrzymał, machnął ręką na rozkazy z
Warszawy i poszedł powstańcom na pomoc.
Opowiadał mi nawet, że odbili jakąś wioskę zajęcą przez Heimatschutz. Nie
co tam zobaczył, ale blednie, kiedy mowa o Niemcach.
Służbowo przeniesiony za niesubordynację do brygady wileńskiej. Tam znakomicie
dowodził szwadronem.
Ale potem nagle na odmianę przerzucono go na Podlasie. Nie wiem dokładnie o co
poszło, ale zdaje się, że podpadł za jakąś spódniczkę.
Mówię ci, okropny babiarz, niesamowity.
Ja przy nim to jak nieprzymierzający czeladnik przy majstrze. Ja nie wiem jak
to robi.
Kobiety lgną do niego jak do miodu. Słuchaj.
Tobie też, Sylwek, niczego nie brakuje. Na Podlasiu też długo nie zabawił. W
czasie przewrotu majowego ruszył z pułkiem na Warszawę. Przeciwko
rozumiesz? Zawstrzymali go po drodze. Oczywiście i tak było już za późno.
Przenieśli go do Modlina.
No i jest teraz instruktorem wychowania fizycznego, rozumiesz?
Najlepszy jeździec w kawalerii. Nawet z reprezentacji go wykopali.
Chciałbym mu jakoś pomóc. Chłopaki!
Chłopaki, przepraszam, zanieście to, nie, nie, z tym proszę tam, do tamtego
pokoju i postawcie pod oknem, dobra?
O,
Sylwek, Sylwek.
To jest zbyt wielki indywidualista, jak dla mnie.
Na takim człowieku nie można polegać.
Ja szukam obrotnego chłopaka, ale... a nie awanturnika, rozumiesz? No szkoda,
naprawdę szkoda.
Nikogo lepszego ci nie znajdę.
Przepraszam, nie mogę.
Jak uważasz?
Nie mogę.
Po zdrowie.
Zdrowie.
Muszę lecieć.
Dokąd? Nie, nie, nie. Nie, naprawdę dziękuję. Nie, nie, nie. Jeszcze
Ale mieszkanko.
No.
Cy mesi.
Ja cię przepraszam naprawdę jeszcze raz za ten bałagan, ale słuchaj, za kilka
dni się z tym uporam i wtedy zapraszam na wódkę. Co?
Na pewno wpadnę.
No, lecę.
Dziękuję, Sylwek.
I jeszcze raz przepraszam.
Czołem! Czołem! Nie zapomnij o mnie!
Halo, z porusznikiem Czapranem, proszę.
Daniel?
Czołem. Czarek.
Dziękuję. Wiesz, z gwiazdkami, tak jak z dziewczynami, zawsze dwie lepiej niż
jedna.
Słuchaj, Daniel, ja mam prośbę do ciebie. Ty zbierz wszystko, co możesz o
rotmistrzu Jerzym Osnowskim.
Masz, co chciałeś.
Ale błagam cię, nie baw się ze mną chowanego.
Dlaczego się nim interesujesz?
Chcesz mu je wtedy wyłożyć?
Odwrotnie, Daniel. Powiedz, jak go z tego wyprowadzić.
To niemożliwe.
Jak tam niemożliwe? To niemożliwe.
Ja go wpisałem do czarnej księgi.
To góra.
Sam sobie winien.
Zbuntował półki, szedł na Warszawę.
Zbuntował? Szedł na pomoc legalnemu rządowi, tak? Czarek, czarek, czarek! To
oceny z poprzedniej epoki.
Teraz obowiązują nowe kryteria.
Ja jako powolne narzędzie muszę się podporządkować.
Zresztą sobie radzę to samo.
No dobrze, ale co możemy zrobić?
Jak mu pomóc?
No... Niby trwa jeszcze dochodzenie.
Trzeba przeciągać.
Może jakoś uda się zatrzymać go w wojsku.
Siedzi w tym odlinie i nic nie robi.
Poza służbą jeździ konno.
I pije.
Tu trzeba cichutko.
Wpadł do mnie jakiś generał pod Szywina i mówi, że będzie walczył o
sprawiedliwość. Rotmistrz działał w dobrej wierze. I takie tam pierdoły.
Balitki. Powiedziałem tabuskowi, żeby trzymał się od tego z daleka, bo może
tylko zaszkodzić. Oczywiście.
A jak było z tą ekipą jeść dziecko? No za to go wylali.
Czołem, panie rotmistrzu, można?
Smacznego.
Gorąco.
Po całym Modlinie pana szukałem.
My się znamy?
Ja znam pana.
Z fotografii i z opowiadań. Cały dzień przegadałem z pańskim przyjacielem,
roczmistrzem Krychem z Brygady Wileńskiej. I byłem też na Podlasie.
Służbowo. Przydzielony Aniu Frusz.
Panie rotmistrzu, przejdźmy się.
Ładna pogoda.
No o co chodzi?
No właśnie chciałem porozmawiać.
O czym?
O panu.
I o pańskiej przyszłości, bo zdaje się w Wojsku to z kariery pan nie zrobi.
Kim ty jesteś?
Tylko zastanawiam się, co pan będzie robił w cywilu, co?
Mogę pracować w cyrku, woltyżerka na koniu, mogę być tangretem u jakiegoś
dziedzica, mogę udzielać lekcji tańca towarzyskiego. Jak pan widzi, cały świat
stoi przed pewnym otworem.
A ja mógłbym znaleźć dla pana coś lepszego.
Coś lepszego?
Ale ja jestem wymagający, to musi być coś, co mnie zainteresuje.
Życie na pełnych obrotach.
Ze sporą dozą ryzyka.
My myślimy, że to w sam raz dla pana.
My myślimy.
No to już nie musisz mówić, kogo reprezentujesz, przyjacielu.
No tak.
Tylko wy możecie wymazać moją przeszłość.
Dobra, zgadzam się.
Tylko pod jednym warunkiem, że to nie jest żaden spisek. Mam już dosyć buntów.
To nie jest spisek, ale z tą zgodą to też nie za szybko, rocznicy.
Bo jeżeli się już raz powiedziało tak, to potem nie można tego cofnąć.
Potrzebny wam jakiś ryzykant do jakiegoś niebezpiecznego zadania?
I ja się do tego nadaję?
To trzeba by najpierw sprawdzić.
Ale zadatki są obiecujące.
No to co mam robić? Pojechać na Madagaskar i zdobywać kolonię dla
Polski?
Zanim zdobędziesz Madagaskar, mam dla ciebie skromniejsze zadanie.
Wygrasz konkurs w Sopocie.
To niemożliwe. Nie należę już do ekipy.
Ale będziesz należał.
Ty musisz mieć międzynarodową sławę i nazwisko.
O, a to po co?
Musisz mieć niepodważalną legendę.
Niepodważalną legendę?
Różne miewałem w życiu pomysły, ale coś takiego jeszcze mi do głowy nie
przyszło.
Zaczyna padać. Zdaje się, że tak.
Najszczepcze gratulacje. O 19 .00 czekamy w barku hotelowym, aby uczcić
zwycięzcę. Brawo!
Oberstgraf August von Altenburg.
Gratuluję. To było wielkie widowisko.
Napięcie do końca przejazdu.
Dziękuję, panie pułkowniku.
Moja jatkułka wygrała z pańskim foglem zaledwie od Jepte Kundży.
Tym razem zwyciężył lepszy, ale mam nadzieję, że przyjedzie pan na rewal do
Berlina.
Oczywiście. I zwycięży lepszy.
O, jest moja żona.
Chciała pana poznać.
Gratuluję zwycięstwa.
Dziękuję, pani.
Teraz wiem, że warto było zwyciężyć.
Za zwycięstwo.
I za przyjaźń.
Za przyjaźń. Za przyjaźń.
Ach, wspaniale!
Berlińska śmietanka przyjmie cię jak swego, zobaczysz.
Będę im patrzył w oczy, uśmiechał się i pił szampana.
Jurek, może się wreszcie zdecydujesz, co?
Chcesz z nimi walczyć, czy moralizować?
Ty co nazywasz walką?
Pułkownik hrabia Altenburg na czele Heimatschutzu zajmował się tłumieniem
powstań ląskich.
Może to na jego ślady wtedy natrafiłeś, co?
Może.
Widzisz, to są bardzo mili ludzie.
Sympatyczni, tacy kulturalni.
Spotkasz doborowe towarzystwo.
Bo obie strony wysyłają do tej walki swoich najlepszych ludzi.
Ty musisz wejść między nich i walczyć ich własną bronią.
Zawsze stałem z przeciwnikiem twarzą w twarz.
A ty mi każesz włożyć cywilne łachy i działać skrycie.
Ale nie przerwiesz się do Berlina, cwałując na czele szwadronu.
A jeżeli włożysz te cywilne łachy i pójdziesz tam,
to dojdzie.
Witamy, witamy.
Jesteśmy.
Dzień dobry, pani Marysiu. Dzień dobry, witamy.
Dzień dobry. Dzień dobry. A gdzie mąż? W lesie, na obchodzie.
Przywiozłem wam letnika na całe wakacje, na dwa miesiące. Witamy. Witamy.
Dzień dobry. Pokój wywieczony, wszystko gotowe. Poszczel czyściutka. Dobrze.
Prosimy, zostanie pan na obiedzie? No oczywiście.
Zobaczysz, w życiu tak nie jadłeś.
Zobaczysz, chodź.
Mieszkasz na górze.
Prosimy, prosimy. No chodź, chodź.
Proszę, pani Marysiu.
Dziękuję.
Chodź, chodź.
Mój pokój, proszę.
Ładnie tu, prawda?
Metody pracy kontrwywiadu.
System administracji niemieckiej.
Zasady polityki zagranicznej Niemiec. Partii polityczne i ich przywódcy.
o mentalności niemieckiej. Polityka Niemiec wobec wschodu.
Działalność instytutów wschodnich. System organizacyjny sztabu generalnego
Reichswehry. Regulaminy i organizacja dużych jednostek. Piechoty, kawalerii,
artylerii. Głównoosobistości w armii, w życiu politycznym i kulturalnym.
Studium, dlaczego przegraliśmy wojnę. I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej.
Dla ciebie.
Nie obiecywałeś mi wakacji, to prawda.
To tylko teoria. A potem przejdziemy do zajęć praktycznych. Sprowadzimy ci
najlepszych instruktorów, spotkania z agentami, łączność.
Technika.
Technika? Technika.
Czy ty wiesz, co to jest?
Ostrożnie. To jest mikrokropka.
Fotografujesz całą stronę tekstu, a potem zmniejszasz kliszę, aż dojdziesz
wymiarów jednego milimetra kwadratowego. A potem taką mikrokropkę możesz ukryć
pod znakiem podstawowym na zwykłej widokupce.
Wszystkie te informacje będziesz przesyłał tylko przez Wiedeń,
przydzielimy ci też specjalnego łącznika. Do szczegółów łączności
wrócimy. Teraz bierz się za teorię i ćwicz jazdę.
Leśniczy ma konie.
Leśniczy ma konie?
Wyczynowe? A co ty myślałeś? Jest tu nawet twoja jaskółka.
Wygrałeś w Sopocie, musisz wygrać w Berlinie.
Dobrze.
Czołem. Czołem. I jak?
Nie mam uwag. Sprawa rozwija się prawidłowo.
Trochę mnie tylko zaskakują te jego opory moralne. Jest już zdecydowany.
Masz tu jakiś plan szkolenia?
Już pracujemy. Szkolenie indywidualne.
Szybki jesteś.
A legenda?
Pamiętaj, że wszystkie elementy muszą być sprawdzalne i jednoznaczne. Co
proponujesz?
Młody hrabia o poglądach kosmopolitycznych.
Germanofil?
emigruje prześladowany przez dyktatora.
Hrabia. Jego ojciec działał w Galicji na rzecz rozwoju przemysłowego w przedzień
wybuchu wojny.
Otrzymał tytuł hrabiowski.
Sprzedałem w sobotach te informacje niemieckiej prasie.
Dobra, a jak go wyprowadzisz z wojska?
To nie jest takie proste. Pamiętaj, że generał Balicki może narobić szumu i
wtedy całą tę swoją sprawę będziesz mógł wyrzucić do kosza.
Żeby nie ten list polecający, wyrzuciłbym pana za drzwi.
Pan generał pozwoli sobie wyjaśnić. A co tu jest do wyjaśniania?
Dlaczego wybraliście najbardziej ponury, żandarmski chwyt?
W stosunku do pokonanych można by czasami pozwolić sobie na normalny
odruch.
Proszę o sformułowanie zarzutów i dowody.
I żadne tam podejrzenia.
Kiedy przekroczył obowiązujące przepisy?
Panie generale, pan mnie źle zrozumiał.
Dobrze pana zrozumiałem.
Podjął się pan wykonania tej brudnej roboty. To sprawa pańskiego sumienia.
dlaczego roztaczacie wokół niego smrodliwą atmosferę szpiegowskiego
Ręczę, że nie splamił oficerskiego munduru.
Jeżeli ktoś postępuje niegodnie, to nie Jurek.
Panie generale, jeżeli pan pozwoli, powiem co.
Co musi zostać tylko między nami.
Rotmikr ma do wykonania bardzo poważne zadanie w Berlinie.
No to co?
To tajna misja.
Nic mi o tym nie wspominam.
Miał formalny zakaz. Wymusiłem na nim słowo honoru, że nie powie nikomu, nawet
panu, panie generale.
Tajna misja.
To niech jedzie.
Co to ma wspólnego? Im gorszą będzie miał tutaj opinię, tym łatwiej będzie mu
tam. W Berlinie, dlatego po jego wyjeździe będziemy rozpuszczać plotki,
Germanofil, że właściwie to dezerter, a pan, panie generale, nie będzie
zaprzeczał ani bronił.
Co takiego?
Czy pan zdaje sobie sprawę z tego, co pan powiedział?
Chcecie mu zabrać dobre imię?
Ale z was sukinsyny.
Tak, panie generale, to chyba właściwe określenie, ale po tamtej stronie są
jeszcze większe sukinsyny i mogą to wszystko skrupulatnie sprawdzać.
A ja chcę zrobić wszystko, żeby Jurek miał zabezpieczone zaplecze.
Mam nadzieję, że pan generał mi w tym pomoże.
Niech pan się da.
Nareszcie. Witaj. Cześć.
Głowa mi pęka od tego czytania. W życiu się tyle nie naczytałem. Ale służy ci.
To wygląda wspaniale.
To tylko dzięki kuchni pani Marii. To jedyna dobra strona tego zesłania.
No niestety będziesz musiał zmienić kuchnię.
Żegnaj się, wyjeżdżamy.
Pan Czarek kazał pana spakować. A to na drogę, żeby nam pan nie zmarnił.
Zwariowałeś? Nie.
Zmieniasz życie, zmieniasz skórę. Do widzenia. Do widzenia.
Niech pan to weźmie.
Dziękuję, do widzenia.
Hej.
Do widzenia.
Do widzenia. Do widzenia.
Zegnajcie.
Wiesz, myślałem, że wiem, co się życzy, ale dopiero teraz widzę, po jakim
świecie chodzę. Nerwasz.
Specjalista od cejpów powiedział, że zmarnowałem sobie młode lata na
bo mógł być ze mnie całkiem niezły Kasia.
Tylko to załóż, żeś zmarnował taką życiową szansę.
Ale wiesz co?
Wszystko jeszcze przed tobą. Tak?
Teraz kolej na ciocię.
Bardzo proszę, świeże róże. Dzisiaj cięte.
Na pewno będą państwo zadowoleni.
Proszę, wybiorę najpłatniej.
Dzień dobry.
Pozwoli pani dziesięć. Bardzo proszę.
George, jaki ty jesteś podobny do ojca.
To był wspaniały mężczyzna.
Energiczny, silny. A jak tańczył... Aż tchu
brakowało.
Ach, Berlin, Wiedeń.
Chętnie pojechałabym z tobą.
Ale jestem już chyba za stara.
Dam ci listy do przyjaciół. Przyjmą cię jak swego.
Przyszedł pan doktor Patera.
Czy pani hrabina zechciałaby go teraz przyjąć?
Proszę, proszę.
I przynieś nam herbatę. Dobrze.
To stary znajomy z Wiednia. Siedzi teraz pod Inowrocławiem. Kupił sobie
folwarki, ma prywatną praktykę.
To nudziasz, ale bądź dla niego miły.
Pięknie pani wygląda, hrabino. Jak zawsze.
A doktorek pochlepcaj, jak zawsze.
Poznajcie się. Młody hrabia von Nałęcz, doktor wszechnauk lekarskich, Jan
Patera.
Proszę bardzo.
Jak to się stało, że pana Dodo nie poznałem?
Mama po śmierci ojca przeniosła się pod płot. Dlatego w Poznaniu bywam rzadko.
No, to nic dziwnego.
A ja przyjechałem po amunicję.
Czyżby nowa wojna?
A może chce pan przywrócić stron cesarzowi?
Jeszcze za wcześnie.
Urządzamy polowanie na zakończenie sezonu. Dziękuję. A może hrabia zechce
zaszczycić? Zapraszam serdecznie.
Z przyjemnością.
Proszę się zaopiekować Grosznerem.
To dyplomata z niemieckiego posadztwa.
Dobrze mówi po polsku.
Panowie się poznają.
Graf von Maren?
Pan Groszner. Bardzo mi miło.
Witam. Przepraszam. Pan od dawna w Warszawie?
Od kilku miesięcy.
Pracuję na rzecz zbliżenia między obu naszymi krajami.
No to nie ma pan łatwego chleba.
Niestety.
Dlaczego nie chcecie uwierzyć w nasze dobre intencje?
Nie znam się na polityce, ale wydaje mi się, że nie potraficie zrozumieć naszej
mentalności.
Nie mamy zmysłu państwowości.
Jesteśmy przeciwko każdej władzy.
I chcemy, żeby wszyscy kochali nas za to, że jesteśmy Polakami.
Sumienie Europy.
Widzę, że mówi pan o tym z dystansem.
Bez emocji. To rzadkie w tym kraju.
Tak, mam tu szczególną pozycję, bo urodziłem się w polskiej rodzinie, a
wychowałem w kręgu kultury niemieckiej. A co jest mniejsze?
Sentymenty dzieciństwa powoli ustępują racjom rozumowym.
No tak.
Inni myślą inaczej.
W każdym razie nie można nas podbić.
Chyba już o tym przekonaliście się.
A jaka jest alternatywa?
Czy można was kupić?
Nie wiem, ale... ale może to jest właściwa metoda.
Próbujcie. Bardzo proszę.
Jak urlop?
Znakomicie. Ustrzeliłem koziołka i zostałem królem polowania.
Brawo. A listy polecające?
Mam przy sobie. Entuzjastyczne. Ale najpierw musisz obejrzeć te
zdjęcia.
Skąd je masz?
Otworzyłem w hotelu zakład fotograficzny.
Dobra, dobra. Nie wygłupiaj się.
To są osoby z otoczenia mojej cioci.
No widzisz.
Nie miałeś takiego zadania.
Jurek, to jest pierwszy błąd.
Ludzie z otoczenia twojej cioci nie lubią być fotografowani.
Nie możesz tak robić.
Myślałem, że szkolenie w leśniczówce nauczyło cię ostrożności.
Myślałem, że nie palisz.
Ja nie palę robić zdjęć.
Co robisz?
Myślałem, że szkolenie nauczyło cię ostrożności.
Wyłudziłem ją od waszego instruktora od fotografii.
Sprytna zabawka.
Wydaje się, że ocieramy się o jakąś interesującą sprawę. Dlaczego?
Znasz tego faceta?
Kogo? Tego? No.
Nie. Nie?
I nigdy przedtem go nie widziałeś?
Nie, chyba nie.
Boże, z kim ja pracuję?
W Leśniczówce pokazałeś mi album ludzi związanych z Abwerą. Tak.
To jest Grosner.
Radca ambasady niemieckiej w Warszawie.
Grosner. O, brawo.
Widzę, że uczeń przeradza mistrza.
Bądź zdrów, mój drogi.
Będę wpadał do twojej matki. Bądź spokojny. I mam nadzieję, że będziesz do
często przyjeżdżał. Obawiam się, że to jest raczej niemożliwe, panie generale,
ale gdyby pan zechciał przyjechać na przykład do Genewy, my moglibyśmy
przygotować fałszywy paszport.
No tak.
U was wszystko musi być fałszywe i na niby. Ale to pan generał. Pan generał
wchodzi w świetle, a my musimy niestety w cieniu.
No, no.
Wszystkiego dobrego.
Cześć. Trzymaj się. Pa.
Do zobaczenia.
Wiesz, myślę, że jesteś nieźle przygotowany.
Ale wszystko zależy od czegoś, co trudno przewidzieć.
Potrzebny jest łód szczęścia. No to życz mi szczęścia. Życzę.
Trzymaj się.
Trzymaj się.
Powodzenia.
Przepraszam cię na chwilę, żona.
Pan chce po zawodach emigrować do Francji?
Pan żartuje, Gaorka. Coż pan będzie robił w Paryżu?
Zresztą hrabina przyjść dziecka.
Poleca pana naszej opiece i my pana nie wypuścimy.
Naprawdę ma pan tu mnóstwo przyjaciół?
Tylko Berlin.
Stajemy się stolicą Europy.
Tu będzie się pan czuł swobodnie, bez względu na przekonania polityczne.
Berlin, to jest to!
A ta dymisja, to już nieodwołalne?
Trudno to nazwać dymisją, raczej hektmicją.
Ohiterowie dawnych, obcych armii stają się powoli niepotrzebni.
Przeciwstawił się pan dyktatorowi.
Proszę.
To nigdzie nie uchodzi na sucho.
O, przepraszam, panie pułkowniku. U nas w republice taka rzecz jest nie do
pomyślenia. Nie?
Niemcy mają już dość tych republikańskich porządków.
Ależ, panie pułkowniku... Republika w tym kraju to stan przejściowy.
My nie nadajemy się do demokracji.
No wie pan.
Panowie, czy wy się zawsze musicie kłócić?
Skoro namawiacie hrabiego Georga na pozostanie w Berlinie, to niech się
wszystkiego. Mówicie, że to miasto kosmopolityczne.
Być może.
Ale każda nowa piosenka jest znów komponowana w rytmie marsza.
Niemcy muszą wrócić na swoje miejsce w Europie.
Niemcy czekają na wodza.
Przepraszam was za Augusta.
On czasem bywa niemożliwy.
Chyba macie rację.
Tylko Berlin.
Nie znam się na polityce, ale lubię być tam, gdzie dzieją się rzeczy wielkie.
Wypijmy za Berlin.
Tylko. Berlin.
Uważaj, Benito.
On, gdy bliska, jest jeszcze bardziej przystojny niż na koniu.
Willy!
Willy!
To jest ten twój Willy?
Gdzie ty go znalazłaś? Na wieku nazistów.
Chciałam podejść do trybuny, on mi zagrodził drogę. Przepraszam bardzo.
On jest w straży przybocznej Hitlera.
A kto to jest Hitler?
To taki mały nacjonalista. Krzykliwy i z wielkimi ambicjami.
Miny i gesty prowincjonalnego aktora.
Muszę go kiedyś zaprosić na przyjęcie. Będziemy mieli uciechę.
Brawo, brawo.
Brawo. Brawo.
Ten Twój Willi nie wygląda na intelektualistę.
Nie wygląda.
Ale za to jak się rozjaśnia, kiedy mowa o jego pirerze.
No i co to będzie, kiedy zdobędą miejsca w Reichstagu?
Zbierasz materiały do publikacji?
Nie wiem jeszcze, czy do publikacji.
Hugenberg chce wiedzieć, czy warto stawiać na Hitlera. Zawsze był
Chce wiedzieć, skąd wie wiatr.
No, ale jeśli republika kończy się... Przecież Niemcy czekają na swojego
I ten kaboten z prowincji miałby nami rządzić?
Dlaczego nie?
W Niemczech wszystko jest możliwe. No, Lotte, mogłabyś się chwilę zastanowić
tym, co mówisz.
Naród niemiecki jest narodem wolnym. Wolnym.
Przepraszam na chwilę.
Proszę bardzo.
Togushi, szukałem pana cały wczorajszy dzień.
Czy moglibyśmy się spotkać może jeszcze dzisiaj?
Przyjadę do pana do hotelu.
Jeżeli to nie sprawi panu kłopotu.
Będzie bardzo miło.
Do widzenia.
To sekretarz delegacji japońskiej. Przyjechali do nas na naukę.
A czym się interesuje?
Wszystkim.
Zarządzanie przemysłowe, rozbudowa portów, szkolnictwo zawodowe,
Próbują nawet sięgać do naszych tajemnic wojskowych.
Mieli wyraźnego pecha, że natknęli się właśnie na ciebie.
Przypadek. Czy to moja wina, że ja, skromny urzędnik, zostałem przydzielony
nich jako przewodnik?
Organizuje konferencji i spotkania.
Muszą oglądać to, co my chcemy, żeby oglądali. Nie mają czasu na szpyranie po
kątach.
I co, podoba im się w Niemczech?
Mam wrażenie, że przeraża ich tempo naszego życia.
Nie mogą zrozumieć motywów naszego pośpiechu.
Na przykład Pentegushi.
Specjalista od elektrowni wodnych.
Najbardziej gapowaty, jakiego widziałem.
Lotte!
Chodź, popływamy. Już idę.
Przepraszam.
Lotte, zaproś Godone.
Wiesz, ja nie wiem, czy on zechce przyjść. Nie zapominaj, że jest
socjalistą. Nie znosi arystokratów i burżujów.
I to mi się w nim najbardziej podoba.
Może i my popływamy.
Benito, Georg, co wy na to?
Po mnie za chwilę przyjdzie mąż, ale nie chciałabym hrabiego krępować.
Łódka po wczorajszym bankiecie? Dziękuję.
Poczekamy tu nawet.
Kto to jest?
Nie wiem, ale wygląda na drobny liczb.
Nasz wspólny przyjaciel, pan Papiński, powiedział mi w Tokio, że możemy liczyć
na pańską pomoc.
Napije się pan jeszcze?
Z panem?
Oczywiście.
Sampant jest w końcu.
Nie widzę kelnera. Proszę wybaczyć. Zaraz wrócę.
Wziąłeś klucz od pokoju?
Koniak!
O, przepraszam.
Ten Japończyk Togushi znów mi gdzieś ginął.
Usiądźmy na chwilę.
Wie pan co? Ten Japończyk Togushi nie jest taki głupi na jakiego wygląda.
Co? A pan wie coś na ten temat?
Tak, ale nic za darmo.
Jaka jest pani katana?
Jeżeli to będzie dla pana nowa informacja, wstawia pan szampan.
A jeżeli nie?
Trudno wtedy, ja wstawiam.
Togushi miał dziś u siebie gościa.
Był tu Willi, wie pan, ten goryl.
Znajomy Lotte.
A, więc to był Willi.
Czy to znaczy, że pan wiedział, że Togushi miał dziś u siebie gościa?
Tak.
Trudno u pana zarobić.
A więc remis.
Wobec tego proponuję, pan stawia pierwszą butelkę, a ja drugą. Zgoda?
Oczywiście, krabio.
Bardzo mi pan pomógł.
Będę o tym pamiętał.
Za dwie godziny.
Pan pułkownik szaleje, a piękna Belita siedzi samotnie w domu.
Ten Billy nie jest od myślenia, więc po co się spotkał z tym Japończykiem? Męczy
mnie ta sprawa.
A może to Togushi miał mu coś do przekazania?
Barman nikt nie to uważał.
Zresztą nawet nie siedzieli obok siebie.
Niech mi pan powie, nie znam się na polityce, czy...
Nacjonaliści mogą mieć coś wspólnego z Japończykami?
Naziści szukają wsparcia moralnego.
Potrzebny im jest przymierzeńcy i reklama za granicą.
A może chcą od Japończyków pieniędzy?
Czego by nie chcieli? Muszą dowieść, że mają wpływy w Niemczech.
Muszą dać dowód.
Muszę jeszcze na chwilę zostać.
Zaczekać?
Rozumiem.
Wrócę za chwilę.
Przepraszam za późną porę, ale tak będzie dyskretniej.
To pan telefonował? W czym mogę panu pomóc? To ja.
Przyszedłem pana ostrzec.
Afera z Japończykami zatacza coraz szersze kręgi.
A pijesz się pan?
Chętnie.
Nie wiem, czy pan wie, że pan Rufel...
Otrzymał zadanie roztoczenia opieki nad panem Togushi, co pana z kolei
stawia w trudnej sytuacji, bo obaj Togushi i Rufel są pańskimi znajomymi.
Ale gra jest łatwiejsza, jeśli można zajrzeć w karty przeciwnika.
A więc powiem panu, czego Rufel nie wie.
Otóż nie wie, że Togushi spotkał się z panem w klubie nad jeziorem.
Wypadek akurat sprawił, że był na łódce.
Rufel nie wie również, że Togurfi przyniósł panu małą teczkę z
Pan z kolei nie wie, od kogo Togurfi ją dostał. Mogę to panu powiedzieć.
Niejaki Willi Neumann przyniósł ją ze sztabu nacjonalistów.
Jak pan widzi, sporo już wiem, ale interesuje mnie najważniejsze.
Co było w tej teczce?
Kim pan jest?
Domyślam się, że to dokument ogromnej wagi.
Ale co to jest?
Nie mam pojęcia.
Tugusi spieszył się.
Na spotkanie z Ruffelem.
Nie mógł zabrać tych dokumentów ze sobą, więc zostawił je u pana, prawda?
A jutro miał je odebrać.
Mówi pan o coś nazwisko Strauss.
Otto Strauss.
Czy mogę teraz liczyć na pańską pomoc?
Proszę mi wybaczyć, że od razu nie zacząłem od takiej prezentacji, ale
się upewnić, że te dokumenty są jeszcze u pana.
Mam nadzieję, że ma pan w domu aparat fotograficzny.
Japońska misja handlowa w Berlinie.
Kraj wschodzącego przemysłu.
Japonię interesuje współpraca z naszymi stoczniami.
Słuchaj, dlaczego ty z tym przychodzisz do mnie?
Daj to referatowi wschód, oni się tym zajmują.
A poczekaj, Papiński na pewno już jest w Tokio.
Niech on wysąduje, co znaczy to japońskie ożywienie.
Zajrzyj sobie kronikę towarzyską.
Tu, proszę.
Ho, ho, ho!
Nasz Jurek zaczyna być modny.
Pierwsza osoba salonów berlińskich.
Czadek, a ty się nie boisz, że on się wciągnie w to życie towarzyskie i po
prostu utonie w nim? Nie.
Pierwsze materiały nadesłane przez Wiedeń. Kazałem zrobić odbitki
Sonderdienst Nuntia.
No, co nieco już o tym wiemy.
To jest pierwsze takie dokładne opracowanie.
Czarek, przecież my tutaj mamy dokładny schemat organizacyjny niemieckiego
wywiadu gospodarczego. To brawo, Georg!
Stręg geheim.
Jurek ma bardzo rzadką umiejętność znajdowania się zawsze w oku cyklonu.
A tam traci się zdolność manewrowania.
I tego się boję.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.