All language subtitles for Czarne chmury odc 1 Szafot

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Druga połowa XVII wieku.

Polska osłabiona wojnami szwedzkimi traci władzę na swych ziemiach

Rosnący w siły elektor brandenburski Fryderyk Wilhelm wykorzystuje sytuację,

ostatecznie oderwać plusy książęce od Polski.

Królewskie lenno staje się suwerenną posiadłością elektora, a jego urzędnicy

zaczynają wprowadzać swoje porządki.

Mieszkańcy Prus nie chcą jednak zrywać więzów z Polską. Mnożą się konflikty

niesprawiedliwości. Rośnie opór.

Jedyną siłą, która może być oparciem dla pokrzywdzonych, jest Rzeczpospolita.

Za mną!

Jako namiestnik elektora księcia Fryderyka Wilhelma, jedynego

i prawowitego władcy Prus Książęcych, żądam,

aby mieszczanin Lecka Jan Stolpetki, obwiniony o

zdradę księcia elektora, katu na ścięcie wydany został. Fańba!

Nie zezwolił!

Nam tylko sądzić wolno. Nam wolnym stanom pruskim. To godzi naszą

wolność i prawa, którą w lat Rzeczpospolita nam gwarantowała. Wykonać

Pytacie, czego dopuścił się Jan Stolpecki?

Podburzał Stany przeciwko władzy elektorskiej.

Sejmiki zwoływał.

Delegatów do Rzeczypospolitej słał.

Sam chciał do króla polskiego jechać, by u stóp jego o pomoc

przeciwko naszemu panu, księciu Fryderykowi prosić.

Jako namiestnik wszystkie te czyny za zdradę elektora

uznać muszę. Wolności naszych radnych!

Dzieła zbitych! Dzieła zbitych!

Dzieła zbitych!

Dzieła zbitych! Dzieła zbitych!

Dzieła zbitych!

Dzieła zbitych!

Przejście do pułkownika Dowgirda.

Mam rozkaz kapitana Knota nikogo nie wpuszczać.

Wpuszczaj.

Witam pana pułkownika. Witam, ekscelencjo.

Pułkownik Krzysztof Dowgird, którego zasługi w służbie elektorskiej znane są

powszechnie. Książę elektor wysoko ceni kunszt wojenny, męstwo, szlachetność,

ale nade wszystko wierność pułkownika Dowgirda. Jego przybycie do Lecka,

acz niespodziewane, cieszy serca nasza.

albowiem upatrujemy w jego osobie sprzymierzeńca naszej pruskich praw.

Pozwól mi, ekscelencjo, pominąć pochwałę mego męstwa i wojennej sztuki.

Wierność sprawie pruskiej moim jedynym jest celem.

I za to, ekscelencjo, żeś tę moją wierność ocenić umiał.

Dziękuję.

Wierność sprawie pruskiej znaczy wierność...

Elektorowi. Jeśli książe Elektor w sprawie pruskiej wierny pozostanie.

Zdrada! Prawdziwie mówi!

Prawdziwie! Nie odżyją wolnych duszy! Odebrać mu głos!

Zdrada! Mów przy stopie!

Cisza! Spokój! Pułkowniku!

Książe Elektor wysoko ceni swoich oficerów, ale też

bezlitośnie każe.

Tych, którzy przeciw niemu występują.

Nie występuję przeciw elektorowi.

Póki lennikiem Rzeczypospolitej był, wolności i praw naszych przestrzegał.

I nadal, oby dobry Bóg tak zrządził, respektować je będzie.

Występuję przeciw urzędnikom księcia elektora, którzy niezgodnie z prawem

pruskim urząd swój sprawują.

Jedno jest prawo w Prusie i jeden sędzia.

Wciąż elektor.

Jan Stolpecki dopuścił się? Znam odkarżenie.

Wysoka Izbo.

Mieszanin Jan Stolpecki dopuścił się zdrady.

Tak twierdzi jego ekscelencja namiestnik Erek von Holstein.

Stolpecki wsłał posłów do Rzeczpospolitej.

która od lat wolność stanom pruskim gwarantowała.

To nie zdrada, Wysoka Izbo, a wierność prawu, które nasi ojcowie od wieków dla

tych ziem wywalczyli.

On wierzył, że korona jak kiedyś weźmie jego, nas, pod swe opiekuńcze

skrzydła.

A teraz stoi wśród nas oskarżony, a przecież ona tą naszą wolność walczył.

I nie jest w tej walce sam.

O tym, pan ekscelencjo, dobrze wiesz i tego najbardziej się obawiasz.

Dlaczego każde słowo wolności przemocą zdławić pragniesz?

Jako polski szlachtic i pruski oficer, któremu Rzeczpospolita od lat wolność

gwarantowała, w imieniu szlachty i stanów żądam, aby obwiniony Jan

zgodnie z prawami naszymi przez Stany Pruskie był sądzony.

Pytałeś, sędzio, gdzie łagniczy?

Gdzie stany, które sądzić i sprawiedliwy wyrok wydać winny?

Ja, namiestnik elektora, jedynym sędzią w Lecku jestem.

Cóż, sędzio, dał ci to prawo.

Książę elektor, któremu Rzeczpospolita Prusy książęce w suwerenne władaniu

oddała.

Koniec waszych rządów!

Niech żyje państwo pruskie przez jedynego władcę rządzone.

Jesteś ekscelencją nędnym, elektora sługą.

Nędnym. Bo sam jesteś niczym.

Ty zdrajcu.

Odpowiesz mi za to. Choćby dziś.

Ale już nie tą spadą.

Wielka to szkoda dla księcia elektora, że tak dziennych oficerów traci ze

szeregów.

Wyrok w mocy utrzymujemy.

Rzeczpospolitana tę ziemię powróci.

Tak nam dopomóż Bóg.

Obrady izby uważamy za zamknięte.

Przeprowadzić go!

Jeszcze dziś rów wasza miłość na polowanie.

Będę czekał w starym borze.

Wypoczęte konie ze sobą przywiodę.

Idziemy, synu.

Do koni, wasz mościowie.

Zdrożeni z drodzy jesteśmy.

Użyczysz nam, panie Zawódzki, wezwiny?

Mój dom zawsze otworem dla waszych miłości stoi.

Pośpieszajcie, panowie. Do południa niewiele czasu zostało. Pachołków wnet

wkrzykniemy. A wóz przygotowany. Dziękuję.

No, i na nas już czas. Pamiętajcie, tylko ogłuszyć.

Słyszałeś? Co?

Tylko ogłuszyć.

Proszę.

Co tam, Kacper? Rynek pełen ludzi.

A na wasz mościu, pan Korzycki, o pana Senkosza czeka.

Wiatr ucichł.

Widać i buchną sprzyja.

Zaprowadźcie ich, wasz mościowie.

Jedno tylnym wyjściem, aby kto niepotrzebny nie zauważył.

Co wasz mościowie czynić macie?

Pamiętacie dobrze?

Tak, panie pułkowniku.

Panie pułkowniku. Co tam?

Dragoni radziwiłłowscy pod wieczór w Lecku stanąć mają.

Rotmizerem panie mi dowodzi.

Mamy rozkaz nikogo bez glejtu nie przepuszczać!

Jak ja, przylęcę ostatni.

Wtedy.

Paszpościowie.

Paszpościowie.

Paszpościowie!

Ciszej waść, bo ich pobudzisz.

Już bym się zląkł o was.

Pan pułkownik kazał... Jednego konia zabrać. Wiesz mojego. I na jednym was

przegonimy.

Ufam, że krzesło to w tron się zamieni, na którym powietrzne czasy panować

będzie Fryderyk Wilhelm.

Król w Prusie.

I jego następny.

Wszystko jest w ręku Boga.

Zaczynać!

Wskazaliście na ścięcie Jana Stolpeckiego, który wolności i praw

Niechże go lud pruski osądzi.

Czy winien jest zdradę jego elektorskiej wysokości, który z woli króla władzę

swą tu sprawuje?

Winien! Ich pytam!

Nie winien! Nie winien! Nie winien!

Rozglądać!

No i co tam?

Jeszcze ich nie widać!

Dragoni!

Zakłóń do półkomnika!

Przewodniczko, zatrzymajcie się!

Puszczaj!

Zatapnijmy. Czytasz?

Wielka ciotopiści rynek!

Potkałem cię, Krzysztofie.

Przeżegnaj się.

Zostaw go bez czatu!

Spór między mną a ratmistrzem za rębą powstał, który z nas do Girda pojmał.

Miałem go już na wtychu.

Śmiertelny to mój od lat nieprzyjaciel.

Pozwólcie, niech nasze szpady spór rozstrzygną.

Do pierwszego trafienia.

Olsztyn na zamku oficerstwa ucztą przyjmuje.

Pewnie przy kielichach egzekucja wyśle.

Cicho, właśnie. Rąk idzie.

Zasłuchajcie.

O czym tak rozmyślacie?

O niczym, panie oficerze.

Już ja wiem, co w tych waszych łbach siedzi.

Wolności wam się zachciewa, co?

My kupcy, wasza wielmożność.

Książę elektor też handlować pozwala.

Pozwala, powiadasz.

Beczki puste, ale pewnie piwnicka pełna, co?

E wino młode, wasza wielmożność. Prowadź do piwnicy, zobaczymy.

Jezus Maria.

Co tam, mróty?

Zamek ktoś wyrwał.

Złodzieja.

Zobaczmy, co to za pszczury zamek przegryzły.

No ruszaj.

Ruszaj pierwszy.

Ruszać się.

Poświeć.

Na przód!

Stać!

Na przód!

Na kogo pan, ekscelencjo, w tej walce stawia?

Daję pięć dukatów na mojego oficera.

Kapitan Knotę znakomicie szpadą włada.

Dziesięć na Dragona.

Dziesięć na Rajtara.

Pan teraz nie o tej walce myśli, ekscelencyjny.

To, Gier, już rozcięty zostanie.

W buntownikami.

Klęska to już będzie zupełna.

Najemc oficera wraz z mieszkanami uznaje pan, że oba te stany działają przeciwko

policji czy elektoratu.

Niech pan spojrzy.

To od trzech winno było utkwić w gardle Dowgirda. Jest mi pan winien dziesięć

dukatów.

Dowgirda należy ściąć na oczach tłumu.

I należy temu rozgłos nadać. Nie lubię takich widowisk.

Obiecywał pan wesołe teatrum na dzisiejszy wieczór.

Długo przyjdzie nam jeszcze czekać?

Komedianci już gotowi.

A ja jeszcze zajrzę do więźnia.

Chciał, żebym mu jeszcze dziś placu dotrzymał.

No, co tam?

W porządku, panie kapitanie.

Fryderyk. Rusy.

Powietrzne czasy.

Otwieraj.

Otwieraj! Otwieraj!

Prowadź! Prędzej!

Tyś mi chciał placu dotrzymać? Dobrze.

Opuszczaj.

To będzie długa noc.

Najdłuższa w twoim życiu.

Boisz się?

No mów!

Patrz mi w oczy.

W oczy!

Jakbyś śmierci w oczy patrzył.

A jutro z tatem się pobratasz.

Odciągaj!

Puść go!

Do jutra, panie pułkowniku.

Otwieraj! Otwieraj!

Prusy. Powietrzny czas.

Otwieram.

Otwieraj.

Otwieraj!

Twoje tradycje, serca!

Tak oto trzeba kobietu zdobyć.

Najpierw kwiatami, a winem w późniejsze chwile rozgrzewać.

Co tam nasz pułkownik?

Przesyła panu ukłony, margrabio.

Krócznik? Ani zimnie, panie pułkowniku.

Na dole.

Strachników pilnuję.

Zaczynają się harce panów oficerów.

Chlur.

Porządku, panie pułkowniku.

Idziemy.

Dostaw ją!

Dostaw ją!

Wierz w goń!

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.