Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Druga połowa XVII wieku.
Polska osłabiona wojnami szwedzkimi traci władzę na swych ziemiach
Rosnący w siły elektor brandenburski Fryderyk Wilhelm wykorzystuje sytuację,
ostatecznie oderwać plusy książęce od Polski.
Królewskie lenno staje się suwerenną posiadłością elektora, a jego urzędnicy
zaczynają wprowadzać swoje porządki.
Mieszkańcy Prus nie chcą jednak zrywać więzów z Polską. Mnożą się konflikty
niesprawiedliwości. Rośnie opór.
Jedyną siłą, która może być oparciem dla pokrzywdzonych, jest Rzeczpospolita.
Za mną!
Jako namiestnik elektora księcia Fryderyka Wilhelma, jedynego
i prawowitego władcy Prus Książęcych, żądam,
aby mieszczanin Lecka Jan Stolpetki, obwiniony o
zdradę księcia elektora, katu na ścięcie wydany został. Fańba!
Nie zezwolił!
Nam tylko sądzić wolno. Nam wolnym stanom pruskim. To godzi naszą
wolność i prawa, którą w lat Rzeczpospolita nam gwarantowała. Wykonać
Pytacie, czego dopuścił się Jan Stolpecki?
Podburzał Stany przeciwko władzy elektorskiej.
Sejmiki zwoływał.
Delegatów do Rzeczypospolitej słał.
Sam chciał do króla polskiego jechać, by u stóp jego o pomoc
przeciwko naszemu panu, księciu Fryderykowi prosić.
Jako namiestnik wszystkie te czyny za zdradę elektora
uznać muszę. Wolności naszych radnych!
Dzieła zbitych! Dzieła zbitych!
Dzieła zbitych!
Dzieła zbitych! Dzieła zbitych!
Dzieła zbitych!
Dzieła zbitych!
Przejście do pułkownika Dowgirda.
Mam rozkaz kapitana Knota nikogo nie wpuszczać.
Wpuszczaj.
Witam pana pułkownika. Witam, ekscelencjo.
Pułkownik Krzysztof Dowgird, którego zasługi w służbie elektorskiej znane są
powszechnie. Książę elektor wysoko ceni kunszt wojenny, męstwo, szlachetność,
ale nade wszystko wierność pułkownika Dowgirda. Jego przybycie do Lecka,
acz niespodziewane, cieszy serca nasza.
albowiem upatrujemy w jego osobie sprzymierzeńca naszej pruskich praw.
Pozwól mi, ekscelencjo, pominąć pochwałę mego męstwa i wojennej sztuki.
Wierność sprawie pruskiej moim jedynym jest celem.
I za to, ekscelencjo, żeś tę moją wierność ocenić umiał.
Dziękuję.
Wierność sprawie pruskiej znaczy wierność...
Elektorowi. Jeśli książe Elektor w sprawie pruskiej wierny pozostanie.
Zdrada! Prawdziwie mówi!
Prawdziwie! Nie odżyją wolnych duszy! Odebrać mu głos!
Zdrada! Mów przy stopie!
Cisza! Spokój! Pułkowniku!
Książe Elektor wysoko ceni swoich oficerów, ale też
bezlitośnie każe.
Tych, którzy przeciw niemu występują.
Nie występuję przeciw elektorowi.
Póki lennikiem Rzeczypospolitej był, wolności i praw naszych przestrzegał.
I nadal, oby dobry Bóg tak zrządził, respektować je będzie.
Występuję przeciw urzędnikom księcia elektora, którzy niezgodnie z prawem
pruskim urząd swój sprawują.
Jedno jest prawo w Prusie i jeden sędzia.
Wciąż elektor.
Jan Stolpecki dopuścił się? Znam odkarżenie.
Wysoka Izbo.
Mieszanin Jan Stolpecki dopuścił się zdrady.
Tak twierdzi jego ekscelencja namiestnik Erek von Holstein.
Stolpecki wsłał posłów do Rzeczpospolitej.
która od lat wolność stanom pruskim gwarantowała.
To nie zdrada, Wysoka Izbo, a wierność prawu, które nasi ojcowie od wieków dla
tych ziem wywalczyli.
On wierzył, że korona jak kiedyś weźmie jego, nas, pod swe opiekuńcze
skrzydła.
A teraz stoi wśród nas oskarżony, a przecież ona tą naszą wolność walczył.
I nie jest w tej walce sam.
O tym, pan ekscelencjo, dobrze wiesz i tego najbardziej się obawiasz.
Dlaczego każde słowo wolności przemocą zdławić pragniesz?
Jako polski szlachtic i pruski oficer, któremu Rzeczpospolita od lat wolność
gwarantowała, w imieniu szlachty i stanów żądam, aby obwiniony Jan
zgodnie z prawami naszymi przez Stany Pruskie był sądzony.
Pytałeś, sędzio, gdzie łagniczy?
Gdzie stany, które sądzić i sprawiedliwy wyrok wydać winny?
Ja, namiestnik elektora, jedynym sędzią w Lecku jestem.
Cóż, sędzio, dał ci to prawo.
Książę elektor, któremu Rzeczpospolita Prusy książęce w suwerenne władaniu
oddała.
Koniec waszych rządów!
Niech żyje państwo pruskie przez jedynego władcę rządzone.
Jesteś ekscelencją nędnym, elektora sługą.
Nędnym. Bo sam jesteś niczym.
Ty zdrajcu.
Odpowiesz mi za to. Choćby dziś.
Ale już nie tą spadą.
Wielka to szkoda dla księcia elektora, że tak dziennych oficerów traci ze
szeregów.
Wyrok w mocy utrzymujemy.
Rzeczpospolitana tę ziemię powróci.
Tak nam dopomóż Bóg.
Obrady izby uważamy za zamknięte.
Przeprowadzić go!
Jeszcze dziś rów wasza miłość na polowanie.
Będę czekał w starym borze.
Wypoczęte konie ze sobą przywiodę.
Idziemy, synu.
Do koni, wasz mościowie.
Zdrożeni z drodzy jesteśmy.
Użyczysz nam, panie Zawódzki, wezwiny?
Mój dom zawsze otworem dla waszych miłości stoi.
Pośpieszajcie, panowie. Do południa niewiele czasu zostało. Pachołków wnet
wkrzykniemy. A wóz przygotowany. Dziękuję.
No, i na nas już czas. Pamiętajcie, tylko ogłuszyć.
Słyszałeś? Co?
Tylko ogłuszyć.
Proszę.
Co tam, Kacper? Rynek pełen ludzi.
A na wasz mościu, pan Korzycki, o pana Senkosza czeka.
Wiatr ucichł.
Widać i buchną sprzyja.
Zaprowadźcie ich, wasz mościowie.
Jedno tylnym wyjściem, aby kto niepotrzebny nie zauważył.
Co wasz mościowie czynić macie?
Pamiętacie dobrze?
Tak, panie pułkowniku.
Panie pułkowniku. Co tam?
Dragoni radziwiłłowscy pod wieczór w Lecku stanąć mają.
Rotmizerem panie mi dowodzi.
Mamy rozkaz nikogo bez glejtu nie przepuszczać!
Jak ja, przylęcę ostatni.
Wtedy.
Paszpościowie.
Paszpościowie.
Paszpościowie!
Ciszej waść, bo ich pobudzisz.
Już bym się zląkł o was.
Pan pułkownik kazał... Jednego konia zabrać. Wiesz mojego. I na jednym was
przegonimy.
Ufam, że krzesło to w tron się zamieni, na którym powietrzne czasy panować
będzie Fryderyk Wilhelm.
Król w Prusie.
I jego następny.
Wszystko jest w ręku Boga.
Zaczynać!
Wskazaliście na ścięcie Jana Stolpeckiego, który wolności i praw
Niechże go lud pruski osądzi.
Czy winien jest zdradę jego elektorskiej wysokości, który z woli króla władzę
swą tu sprawuje?
Winien! Ich pytam!
Nie winien! Nie winien! Nie winien!
Rozglądać!
No i co tam?
Jeszcze ich nie widać!
Dragoni!
Zakłóń do półkomnika!
Przewodniczko, zatrzymajcie się!
Puszczaj!
Zatapnijmy. Czytasz?
Wielka ciotopiści rynek!
Potkałem cię, Krzysztofie.
Przeżegnaj się.
Zostaw go bez czatu!
Spór między mną a ratmistrzem za rębą powstał, który z nas do Girda pojmał.
Miałem go już na wtychu.
Śmiertelny to mój od lat nieprzyjaciel.
Pozwólcie, niech nasze szpady spór rozstrzygną.
Do pierwszego trafienia.
Olsztyn na zamku oficerstwa ucztą przyjmuje.
Pewnie przy kielichach egzekucja wyśle.
Cicho, właśnie. Rąk idzie.
Zasłuchajcie.
O czym tak rozmyślacie?
O niczym, panie oficerze.
Już ja wiem, co w tych waszych łbach siedzi.
Wolności wam się zachciewa, co?
My kupcy, wasza wielmożność.
Książę elektor też handlować pozwala.
Pozwala, powiadasz.
Beczki puste, ale pewnie piwnicka pełna, co?
E wino młode, wasza wielmożność. Prowadź do piwnicy, zobaczymy.
Jezus Maria.
Co tam, mróty?
Zamek ktoś wyrwał.
Złodzieja.
Zobaczmy, co to za pszczury zamek przegryzły.
No ruszaj.
Ruszaj pierwszy.
Ruszać się.
Poświeć.
Na przód!
Stać!
Na przód!
Na kogo pan, ekscelencjo, w tej walce stawia?
Daję pięć dukatów na mojego oficera.
Kapitan Knotę znakomicie szpadą włada.
Dziesięć na Dragona.
Dziesięć na Rajtara.
Pan teraz nie o tej walce myśli, ekscelencyjny.
To, Gier, już rozcięty zostanie.
W buntownikami.
Klęska to już będzie zupełna.
Najemc oficera wraz z mieszkanami uznaje pan, że oba te stany działają przeciwko
policji czy elektoratu.
Niech pan spojrzy.
To od trzech winno było utkwić w gardle Dowgirda. Jest mi pan winien dziesięć
dukatów.
Dowgirda należy ściąć na oczach tłumu.
I należy temu rozgłos nadać. Nie lubię takich widowisk.
Obiecywał pan wesołe teatrum na dzisiejszy wieczór.
Długo przyjdzie nam jeszcze czekać?
Komedianci już gotowi.
A ja jeszcze zajrzę do więźnia.
Chciał, żebym mu jeszcze dziś placu dotrzymał.
No, co tam?
W porządku, panie kapitanie.
Fryderyk. Rusy.
Powietrzne czasy.
Otwieraj.
Otwieraj! Otwieraj!
Prowadź! Prędzej!
Tyś mi chciał placu dotrzymać? Dobrze.
Opuszczaj.
To będzie długa noc.
Najdłuższa w twoim życiu.
Boisz się?
No mów!
Patrz mi w oczy.
W oczy!
Jakbyś śmierci w oczy patrzył.
A jutro z tatem się pobratasz.
Odciągaj!
Puść go!
Do jutra, panie pułkowniku.
Otwieraj! Otwieraj!
Prusy. Powietrzny czas.
Otwieram.
Otwieraj.
Otwieraj!
Twoje tradycje, serca!
Tak oto trzeba kobietu zdobyć.
Najpierw kwiatami, a winem w późniejsze chwile rozgrzewać.
Co tam nasz pułkownik?
Przesyła panu ukłony, margrabio.
Krócznik? Ani zimnie, panie pułkowniku.
Na dole.
Strachników pilnuję.
Zaczynają się harce panów oficerów.
Chlur.
Porządku, panie pułkowniku.
Idziemy.
Dostaw ją!
Dostaw ją!
Wierz w goń!
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.