Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Come on boys and girls, to the world of fairy tales, look around enjoy the fun, cuz we've just begun
Just look what fun, and we have just begun, the journey to Tale Land, with our happy band!
Let's meet all our friends, where magic never ends. The shining twinkle tears, and the brave that never fears!
Just look what fun, and we have just begun, the journey to Tale Land, with our happy band!
Pewnego dnia kot wpadł na niezwykły pomysł.
Pewnego dnia kot wpadł na niezwykły pomysł.
Kot w Butach Część 2
Przestań! Nie ma mowy! Nigdzie nie idę!
Ale zostaw to mnie!
Nie mogę tego zostawić tobie, bo już i tak wpakowałeś mnie w niezłe kłopoty!
Król mówił, że chce cię poznać niezwłocznie.
Jeśli przegapisz tę wymarzoną okazję, na pewno cię ukarze. Zobaczysz, no!
Jak tylko król mnie zobaczy, natychmiast wtrąci mnie do lochu.
Spojrzy na moje ubranie, domyśli się, że nie jestem baronem i będę skończony.
Czy ty myślisz, że mógłbym to przeoczyć?
Wspaniałe nowe szaty zostały już dla ciebie zamówione u najlepszego krawca i będą dzisiaj dostarczone.
Nawet jak będę miał szaty, nie zostanę baronem. Nie znam tego wielkopańskiego języka, rozumiesz?
Będę ci podpowiadał. Dasz sobie radę, jeśli tylko zapamiętasz, jak się nazywasz.
Co? Jak się nazywam? A to co znowu?
Nazywasz się Baron Fryderyk Kapusten von Kishonen.
Trochę długie.
Za długie.
Posłuchaj mnie teraz. Nie chcę spotkać się z królem i nie chcę być żadnym baronem.
Jestem bardzo zadowolony z pieniędzy, które ty mi przynosisz. To mi naprawdę wystarczy.
Hej!
Ta kareta! Chyba gdzieś ją widziałem!
O! To kareta króla!
Co?
To dziwne. Wygląda na to, że król się gdzieś wybiera.
No przecież już wiem!
Trzy dni temu król mówił, że jego ukochana córeczka, księżniczka, chciała, żeby pojechał z nią na wycieczkę!
Nie mogę uwierzyć, że to już dzisiaj.
A, więc nawet jak pójdziemy do zamku, to króla tam nie będzie.
A, a to pech.
Za tego pecha dziękuję losowi, a?
No, no, to było wiele hałasu o nic.
Jestem ocalony. Nawet na samą myśl, że miałbym spotkać króla ściska mnie w żołądku.
Jestem pewien, że gdyby tylko się do mnie odezwał, chyba bym zemdlał.
Dzisiaj cudem uniknąłem kłopotów.
Hej, kareta króla zmierza prosto do nas.
Tak, masz rację.
Mam czy nie mam, ale co my zrobimy?
Myślę, z tym wyglądem nie możemy powiedzieć, że jesteś baronem.
Co ty wygadujesz?
To wspaniała okazja.
Próbuję wymyślić, jak w tej sytuacji przedstawić cię królowi jako barona.
Daj mi spokój!
Jeśli się poddasz i nie stawisz temu czoła, do niczego nie dojdziesz.
To może wydawać się beznadziejne, ale spróbuj, baronie!
Nie wiem! Uciekam stąd!
Po tym wszystkim, co ja dla ciebie zrobiłem, tak?
Nienawidzę cię! Zrywam z tobą na zawsze!
Od dziś ani nie podchodź do mnie, ani się nie odzywaj!
Nie podstawiłeś mi nogi celowo!
Cicho bądź! Kareta króla nadjeżdża!
O? Czy ten tamto czasem nie jest kot w butach?
Aha. Wygląda na to, że nas znalazł.
O! Wasza wysokość!
Proszę wybaczyć, ale jesteś, panie, świadkiem najstraszliwszego zdarzenia.
Co ci się stało? Kąpałeś się?
Ciebie też już znalazł. Nic ci nie da ukrywanie się.
W zasadzie wasza wysokość, ten człowiek tam za tym krzakiem to jest mój pan Fryderyk Kapusten von Kishonen we własnej osobie.
O, ten baron, który za pana pośrednictwem, kocie, tyle razy przesyłał mi dary.
Chciałbym wyrazić moją wdzięczność. Zawołaj go tu.
Tak, ale rzecz w tym...
Bez znaczenia, zawołaj go.
Rzecz w tym, że jest nagi.
Nagi?
Tak. Został okradziony przez zbójów ze wszystkiego, co miał.
Zbójów?
Tak jest.
Baron właśnie wypełnił swój powóz podarkami, jako że postanowił udać się z wizytą do waszej królewskiej mości.
I tam były różności dla księżniczki.
Spinki do włosów, naszyjniki.
I jak tylko dojechał do tego miejsca...
Mówisz, że napadli go zbóje?
Tak. Baron wyjął swą szablę i stanął z nimi do walki.
Ale ich było więcej. I jak ja przybiegłem, było już za późno.
Znalazłem barona w takim oto stanie.
To okropne. Jeszcze się zazięł mi.
Strach? --Tak jest!
Wróćcie do zamku, weźcie jakieś ubrania dla barona.
Ale uwaga! Mają być najlepsze szaty z mojej garderoby!
Wszystko będzie dobrze, baronie. Troszkę cierpliwości.
Zapłacisz mi za to, niech cię tylko złapie.
Zdaje się, że król cię polubił.
Myślę, że nawet zaprosi cię na tę wycieczkę z księżniczką.
Za nic nie wejdę do tej karety. Już lepiej zostać tu na zawsze.
Na szczęście. Bardzo możliwe, że będziesz nawet siedział koło księżniczki.
No to pora iść.
Król czeka.
Z której strony na ciebie nie spojrzę, wyglądasz jak prawdziwy szlachcic.
Podziękuj proszę królowi niezmiernie. Ten twój płaczliwy głos dobrze zabrzmi.
O, panie baronie, pasuje jak ulał.
Baron chciał powiedzieć...
że z powodu bardzo zimnej wody w rzece
zamarzł mu język i nie wie jak mógłby przeprosić za swą niemożność przekazania najszczerszych podziękowań waszej wysokości.
Przytrafił ci się straszny wypadek, ale prawdę mówiąc wydarzył się on przeze mnie.
Jeśli więc jest coś, co mógłbym zrobić, proszę nie krępuj się i pozwól mi to jakoś wynagrodzić.
Samo spotkanie waszej królewskiej mości jest dla barona wielkim zaszczytem.
Nie, to na pewno nie wystarczy.
W każdym bądź razie najlepiej będzie, jak obydwaj pojedziecie w mojej karocy.
Córko, zrób miejsce baronowi obok siebie.
Bardzo proszę usiąść przy mnie, baronie.
Zapraszam, panie baronie.
Jeśli odmówisz zbyt stanowczo, to tak jakbyś zlekceważył wielką dobroć i łaskawość króla. Obrazisz go.
Zrozumiałem. Pragniesz z radością przyjąć zaproszenie króla.
Proszę, baronie, pan pozwoli.
Swoją drogą, a gdzież to znajduje się posiadłość barona?
Posiadłość barona?
Gdzie są jego wyłości?
Tak, więc to trochę daleko.
To bez znaczenia. Prowadź.
A dokąd?
Odwiozę barona do jego pałacu, więc wskaż nam drogę.
Ja grzesz to, mój królu.
Nie jedziesz na wycieczkę z księżniczką?
Zmieniłem zdanie.
Rozmawiałem z księżniczką i zdecydowaliśmy, że odwieziemy barona do domu.
Tak naprawdę to ty zdecydowałeś, ojcze.
Książniczka stwierdziła, że skoro to posiadłość barona, to na pewno jest przepiękra i niezmiernie pragnie ją zobaczyć.
Dlatego najlepiej będzie, jeśli obydwaj wsiądziecie do karety.
Do posiadłości barona odjazd!
Panie baronie! --Baronie!
Nic się nie stało.
Baron przybył tu z wielką nadzieją, że wasza królewska moście zechce złożyć mu wizytę.
I teraz jego marzenie się spełnia i z tej wielkiej radości aż sen dlał.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.