All language subtitles for Siberian.Odyssey.2006.720p.BluRay.x264.AAC-[YTS.MX]

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Downloaded from YTS.MX

Official YIFY movies site: YTS.MX

Na Syberii, stanie się mężczyzną wymaga długiej nauki,

która zaczyna się już we wczesnym dzieciństwie.

To droga życia, codzienne próby śmiałości i odwagi.

W Rejonie Jamalskim, za północnym kołem podbiegunowym,

młody Edik odkrywa trudy hodowli reniferów.

Na pustyni Gobi, w Mongolii, dwaj rywalizujący ze sobą bracia,

Altagan i Dsolbo, chcą zdobyć sobie miejsce w świecie mongolskich koczowników.

Za pokrytymi śniegiem górami, rozciągają się bezkresne pustynie

i smagane gwałtownymi wiatrami równiny.

Ten film opisuje losy trzech młodych chłopców i ich wspólnej walki o stanie się mężczyznami.

Syberia. Droga do dojrzałości

W Rosji, za kołem podbiegunowym, leży Antipajuta, wioska Nieńców.

Nieńcy są ostatnimi hodowcami reniferów na syberyjskiej Wielkiej Północy.

Edik jest Nieńcem.

Ma czternaście lat i od siedmiu lat jest uczniem wiejskiej szkoły z internatem.

Przez cały ten czas widywał rodziców jedynie raz do roku.

W szkole nauczył się rosyjskiego i umie czytać i pisać.

W tym roku zakończy lata swej przymusowej edukacji,

będącej pozostałością po dawnym reżimie sowieckim.

Jeśli zechce, będzie mógł opuścić szkołę na dobre.

Są wakacje wiosenne.

Wszyscy uczniowie z Antipajuty z niecierpliwością na nie czekali.

Mogą teraz wrócić do swoich rodzin, których od dawna nie widzieli.

Wracają do tundry, tak drogiej sercu zarówno młodych jak i starych Nieńców.

Sowchozy, spółdzielnie rolne czasów sowieckich nadal funkcjonują w tym rejonie.

To właśnie Sowchoz odpowiada za coroczny powrót dzieci do ich rodzin.

Edik od miesięcy nie widział swych rodziców.

Wie, Że ojciec na niego liczy i zamierza go prosić

by wybrał między szkołą a rodziną.

Ten wybór przeraża chłopca.

On wrócił!

Chodź tutaj Edik!

Chodź tu...

Dla Edika to zawsze wzruszający moment, gdy powraca do czuma swoich rodziców,

tradycyjnego domu Nieńców,

gdzie zawsze czeka na niego tradycyjne jedzenie z tundry,

składające się z naturalnie mrożonego mięsa renifera i surowych ryb.

Edik wciąż nie jest jeszcze mężczyzną.

Przy rodzinnym stole siedzi w obszarze zarezerwowanym dla kobiet i dzieci.

Tylko jeśli okaże się godny swoich przodków, będzie zasiadał razem z mężczyznami.

- Nadszedł czas, żeby mój syn nauczył się hodowli renifrów.

Przyszłość pokaże, co on wybierze.

Może zdecyduje się wędrować z nami.

Może będzie dalej się uczył różnych rzeczy. Nie wiem.

- Naprawdę myślę, że wolałbym się dalej uczyć.

- Tak. Ale najpierw musisz dorosnąć.

Nauczę cię jak się je hoduje.

A kiedy zostaniesz mężczyzną, będziesz mógł zadecydować.

Cztery tysiące kilometrów na południe od Antipajuty, w Mongolii,

wiatry znad pustyni Gobi rozbijają się o góry Ałtaj.

Dsolbo i Altagan są braćmi.

Należą do plemienia koczowniczych hodowców bydła

i Żyją pod życzliwą opieką swego dziadka.

Nakazał im on sprowadzić wielbłądy, które zapuściły się daleko od obozu,

jak zwykle robią, gdy brakuje trawy.

Na pustyni Gobi, deszcz pada rzadko i zazwyczaj przychodzi o kilka tygodni

za wcześnie lub za późno, co może całkowicie zakłócić cykl wegetacji.

Jedynie bogate doświadczenie pozwala wędrownym hodowcom wielbłądów

przeżyć w tym jałowym świecie, do którego są tak przywiązani.

Natsag obserwuje swoich wnuków z wejścia do swej jurty,

gdy ci wracają do obozu z rodzinnym stadem osiemdziesięciu wielbłądów.

Wygląda na zmartwionego.

Ostatnie dwa lata były bardzo gorące. Była okropna susza.

Wiele rodzin straciło swoje stada.

Przenieśli się do Ułan-Bator, bez grosza przy duszy.

Ja lubię pustynne życie, nie porzuciłbym go.

Moje stado nie jest zbyt wielkie,

lecz nie ma dosyć trawy dla wszystkich moich zwierząt.

Podzielę stado na dwie części i jedną z nich zatrzymam,

a drugą oddam jednemu z moich dwóch wnuków: Altaganowi albo Dsolbo.

Obaj bardzo dobrze znają wielbłądy.

Gdy nasze dzieci mają 3-4 lata, uczy się je zajmowania się małym wielbłądem.

Dsolbo jest Żonaty i może będzie to dla niego dobre, ale to duchy zadecydują.

Zobaczymy.

Stary ród Natsaga to jeden z ostatnich, jakie zajmują się hodowlą baktrianów.

Hoduje się je jako zwierzęta juczne oraz dla ich mięsa i mleka.

Do tej delikatnej hodowli potrzeba bardzo dużego doświadczenia.

Samica może wydać tylko jedno młode na dwa lata

i przez pierwsze lata swego życia jest ono bardzo wrażliwe.

Cała rodzina dogląda zwierząt z wielką troską.

Ich wędrowne życie jest niezwykle blisko związane z ich stadem.

Zwierzęta Natsaga są głodne.

Nie ma zbyt dużo wielbłądziego mleka i małe nie dostają go tyle, ile potrzebują.

Natsag wie o pastwisku położonym niedaleko, ale czy będzie tam dość trawy?

Spójrz.

Ziarno jest suche. Wielbłądy nie mogą go jeść.

Te zwierzęta umrą!

Musicie znaleźć bardziej żyzne pastwiska.

Nie martw się, ja znajdę.

Rozdzielimy się.

Ty pojedziesz na drugą stronę czarnych gór.

Ty Dsolbo, pojedziesz w tamtą stronę.

Przez wydmy.

Objedziesz żółtą skałę.

Los naszego stada i naszej rodziny

jest w waszych rękach.

Niech niebo was prowadzi.

Ród Gueny stanowią cztery rodziny. Ich stado liczy sobie w sumie 4 000 reniferów.

Ludzie z tego rodu znają każde ze swoich zwierząt.

Chwytają na lasso te, które będą ciągnęły sanie.

Edik nigdy jeszcze nie spędzał bydła z ludźmi swojego rodu.

Boi się wejść w drogę i woli trzymać się na uboczu.

Jednak Guena nie zgadza się.

Chce zobaczyć swojego syna w akcji i każe mu wziąć udział w spędzie.

Wszystko dzieje się tak szybko.

Renifery są zwinne i bardzo liczne.

Edik ma problemy z ich rozpoznawaniem i nie może się zdecydować, gdzie się ustawić.

Młodzieniec czuje się jeszcze bardziej niezręcznie,

kiedy z podziwem obserwuje zręczność Guery i innych.

Guena chwyta młodego samca.

Kończy się okres godowy, więc hodowca oznacza to zwierzę do kastracji.

Edik jest rozczarowany swoimi kiepskimi osiągnięciami.

Guena, wierny nienieckiej tradycji,

składa w ofierze renifera, by uczcić powrót swego syna.

Zwierzę zostaje uduszone z głową zwróconą na wschód,

na cześć Numa, pana niebios i stwórcy słońca i lata.

Guena odcina lewe ucho ofiarnego zwierzęcia i polewa jego krwią czoło Edika,

by zapewnić synowi zdrowie, szczęście i powodzenie.

Ucho to następnie umieszcza się na khekeh-Khan saniach wypełnionych świętymi przedmiotami.

W tundrze nic się nie marnuje.

Skóra zwierzęcia zostanie zużyta do przykrycia czuma,

na posłanie lub na ubrania.

Narządy wewnętrzne, jedzone na surowo, uchodzą za delikates.

Najpierw częstują się mężczyźni,

a kiedy się nasycą, do uczty dołączają kobiety i dzieci.

Dawniej, Rosjanie niewiele wiedzieli o zwyczajach Nieńców

i całkowicie błędnie zrozumieli naturę tego rytuału.

Sądzili, że koczownicy ci są kanibalami

i nazwali ich "samo jedz i": ludzie, którzy zjadają siebie nawzajem.

Tymczasem dla Nieńców,

uczta z renifera to rzadka okazja do zjedzenia czegoś, co nie było zamrożone.

Dodatkowo, wątroba, nerki, serce oraz świeża krew,

dostarczają im cennych witamin.

Altagan i Dsolbo zaczęli przeszukiwać całą okolicę

w poszukiwaniu nowego pastwiska.

Góry, pustynne stepy i pokryte śniegiem wydmy składają się na bezkresny krajobraz,

W którym trudno o pastwiska.

Tutaj, w Mongolii, hoduje się również kozy.

Chociaż dają one najprzedniejszy na świecie kaszmir,

ich rosnąca liczba wyniszczyła ziemię i zdezorganizowała tradycyjne hodowle.

Gdzie są twoi?

Nasze jurty są tam.

Znasz jakieś dobre miejsce z trawą”?

Nie.

Tu nie ma żadnych innych pastwisk.

Altagan jest zawiedziony.

Ma szczególnie trudne zadanie, ale musi szukać dalej.

Dsolbo wspina się na szczyty wydm, by zyskać lepszy widok.

Aż po horyzont nie widać w ogóle trawy.

Czyżby przypadkiem obraził najważniejsze duchy Przyrody?

Czy mszczą się one, odsuwając pastwiska daleko?

Mongołowie wierzą, że istnieje wiele niewidzialnych stworzeń.

Czują, że wszechświat jest wypełniony niewidzialnymi, wszechobecnymi duchami:

wodnymi, roślinnymi i zwierzęcymi;

duchami zmarłych zamieszkującymi pustynie, nawiedzającymi stepy, wzgórza i góry.

Ludzie muszą żyć z nimi w zgodzie.

Altagan niedługo będzie się Żenił.

Gdy znajdzie dobre pastwisko,

najprawdopodobniej to on zostanie wyznaczony przez dziadka

i w ten sposób zdobędzie niezależność.

Jednak jest już wyczerpany i zniechęcony.

Od dwóch dni szuka bez najmniejszego powodzenia.

Ale nagle...

Jest trawa! Ma dobre ziarna. Wielbłądy są uratowane.

Niedaleko obozu ktoś zauważył ślady wilka.

Gdy tylko w okolicy kręcą się drapieżniki,

stado musi być pilnowane dzień i noc, dopóki zagrożenie nie minie.

Pilnowanie stada to zadanie tradycyjnie powierzane młodzieńcom.

Edik obejmuje straż kilka kilometrów od obozu.

Widzisz jak stado rozciąga się aż po horyzont?

Nie możesz ich dzielić. Przegrupuj je, jeśli trzeba.

Dobrze obserwuj ich reakcje.

To moja strzelba.

Uważaj, Żeby nie zranić zwierząt.

Zostawię cię teraz samego.

I nie oddalaj się za bardzo od sań.

O zmierzchu, w samym środku stada,

Edik przygotowuje się do spędzenia pierwszej samotnej nocy w tundrze,

z jej nieprzyjazną pogodą,

skradającymi się wilkami i swoimi własnymi lękami.

Mijają godziny i zaraz zapadnie długa, lodowato zimna noc.

Jest 50 stopni poniżej zera. Antipajuta jest daleko stąd.

A z nią spokój i bezpieczeństwo jego szkolnego internatu.

Noc należy da Nna, pana mroku i księżyca.

Żyje on w głębi ziemi i nigdy odmarza.

Edik, skostniały z zimna, prawie nie może się ruszyć.

W końcu zasypia, a wilki czają się na swe ofiary.

Hej, obudź się!

Gratulacje!

Ja ci zaufałem, a ty zasypiasz!

Zeszłej nocy przyszły wilki

i zaatakowały stado.

Nic nie słyszaleś?

To już trzecie zwierze, jakie znaleźliśmy martwe.

Co więcej, część stada spłoszyła się i uciekła.

I co teraz zrobimy?

To twoja wina!

Idź je znaleźć!

Sam je przyprowadź z powrotem. To twoje zmartwienie!

Dumny ze swego osiągnięcia Altagan, po powrocie do obozu ogłasza Matsagowi,

że znalazł wolne pastwisko za wydmami na wschodzie, o dzień marszu stąd.

Ma, żona Dsolbo, pyta Altagana o jego brata, bo nie ma o nim żadnych wieści.

Altagan nie widział go i cała rodzina zaczyna się martwić.

Dsolbo jest daleko stąd, za górami.

Jest sam, zagubiony w burzy piaskowej i wyczerpany.

Musi być daleko stąd.

Mógł spaść z wielbłąda i coś sobie zrobić.

Bardzo się martwisz, Ma?

Boję się o niego.

Spodziewając się nieszczęścia,

Natsag, używając świętych monet, prosi wyrocznię o pomoc.

Jednak monety nie ujawniają niczego i rodzina martwi się jeszcze bardziej.

Nie możemy na niego czekać. Najważniejsze jest stado.

Wyruszymy jutro.

Następnego dnia Dsolbo nadal nie ma,

ale to od bydła zależy przeżycie rodu, więc nadszedł czas by wyruszyć.

Wszyscy składają jurty i w kilka godzin objuczają zwierzęta.

Wyrusza karawana w sile 80 wielbłądów.

Edik idzie poszukać reniferów, które oderwały się od reszty stada,

będąc pod jego opieką.

Jego matka się niepokoi.

Chłopiec nigdy sam nie wypuszczał się tak daleko od obozu,

a to wyprawa, która może potrwać kilka dni.

Guena za to jest spokojny.

Wszyscy młodzi Nieńcy stają czasem przed taką próbą.

Edik udowodni, że w jego żyłach płynie krew przodków.

Dobrze sobie poradzi.

Tym razem, Edik staje w obliczu Nieznanego.

Całkiem sam ze swoimi dwoma reniferami i psem,

zapuszcza się w bezlitosną pustynię lodu.

Z południa przychodzą złe wieści.

Z nadejściem wiosny, tundra się ogrzewa. Czas ruszyć na północ.

Matka Edika nie chce opuszczać obozu dopóki jej syn nie wróci,

ale Guena nalega.

Niedługo lód na rzekach stanie się zbyt kruchy jak na ciężar całego stada.

Muszą już ruszać.

Niedługo nadejdzie lato.

Będzie nie tylko gorąco, ale też zaroi się od komarów.

Ród przygotowuje się do wędrówki.

Zadania są ściśle określone i każdy wie dokładnie co ma robić.

Mężczyźni, kobiety i dzieci zwijają czumy

i ładują na sanie swoje najbardziej niezbędne przedmioty.

Renifery Źle znoszą ciepło.

Wiosną Nieńcy zmierzają na północ w poszukiwaniu chłodu bliżej morza.

Podróż zabiera kilka wyczerpujących tygodni,

podczas których co trzy, cztery dni rozbija się obóz.

Guena z żoną kończą ostatnie przygotowania.

Na saniach umieszcza on specjalnie zrobioną lalkę,

małego idola symbolizującego ducha przodków, który chroni ich rodzinę.

Dwie godziny później wszystko jest gotowe do odjazdu.

Odjeżdżają pierwsze sanie, po których absolutnie zgodnie wyrusza cała karawana.

Guena prowadzi grupę jadąc na lekkich, zwrotnych saniach.

Po saniach głowy rodu jadą sanki kobiet i dzieci.

Następne są sanie z zapasami żywności, czum i 150 reniferów

oraz sanki z ich bezcennym ładunkiem.

Imponująca karawana, złożona z 45 sań i ponad 4 000 sztuk bydła

rozciąga się na kilka kilometrów.

Na razie Edik nie przeszedł prób wymaganych, by awansować na hodowcę reniferów.

Guenę martwią te niepowodzenia.

Zaczyna się zastanawiać, czy jego syn będzie w stanie

odnaleźć drogę powrotną do obozowiska.

Ród Natsaga przebył przez góry.

Wędrowcy ślizgają się po piasku.

Nie budują nic trwałego, bo żaden z nich nie może posiadać ziemi.

Ona należy do duchów, nie do człowieka.

Ich życie upływa na ciągłym ruchu.

Dla nich jedynym bogactwem jest ich stado.

Liczebność i stan stada określa miejsce hodowcy w hierarchii społecznej.

To wielbłąd decyduje oraz robi to trawa, deszcz i cała przyroda.

W nich wódz rodu potrafi czytać jak w książce.

Obserwuje. Zapamiętuje. Wyczuwa, kiedy czas w drogę.

Wyrusza, a za nim podążają zwierzęta i członkowie jego rodu.

A na pastwisku ktoś czeka.

Dsolbo podjął trop swojego brata

i postanowił tam zostać, zamiast dołączać do karawany.

W ten sposób ma nadzieję udowodnić, że równie dobrze jak brat

wie jak znaleźć trawę, której potrzebują zwierzęta.

Ciebie też dobrze widzieć.

Co się z tobą działo?

Wiedziałem, że tu przyjedziecie.

Bardzo się wszyscy martwiliśmy.

Twój brat nie wiedział, gdzie jesteś.

Zmarzłeś?

Nie, ale zaskoczyła mnie burza.

Teraz już dobrze. Jesteś tu.

Rozstawmy jurty. Już późno.

Kolisty kształt jurty symbolizuje wszechświat. Jej wnętrze to serce.

Centralny filar jest bezpośrednio powiązany z osią Ziemi.

Tak właśnie duchy wchodzą do jurty i wychodzą z niej.

Atmosfera podczas posiłku jest rozluźniona.

Cały klan osiadł na nowym pastwisku.

Wszyscy żartują | opowiadają, co myśleli że przydarzyło się Dsolbo.

A potem, po prostu czekałem...

Jak daleko doszedłeś?

Do wydm, tak jak miałem.

Kogo tam spotkałeś?

Dziewczęta.

Dużo dziewcząt.

Uważaj Dsolbo. Cokolwiek zrobiłeś, dowiem się.

Tutaj wiatr powtarza wszystko.

Słuchaj wiatru.

To dobry pomysł.

-To będzie ładna piosenka -Kobieta!

Wiatr jest kobietą!

Edik wędruje już od dwóch dni, szukając brakujących, nieuchwytnych reniferów.

Prawie skończyło mu się jedzenie.

Uparcie wypatruje tych rzadkich śladów, których nie zatarł wiatr.

Orientuje się po słońcu, kiedy to przebija się przez chmury,

a także próbuje podążać zamarzniętymi korytami rzek.

Odchody renifera rozrzucone po śniegu są dość świeże,

ale Edik wie, że duchy czasem stroją sobie z człowieka Żarty,

prowadząc go złym tropem.

Przez tundrę przetacza się gwałtowna burza.

Temperatura spada do 40 stopni poniżej zera.

W obozie, Guena z zatroskanym spojrzeniem obserwuje horyzont.

Burza szaleje nieubłaganie od wielu godzin.

Matka Edika jest rozgorączkowana.

Dlaczego Guena nie poszedł ze swym synem?

Jednak Guena uparcie powtarza, że Edik odnajdzie drogę.

Edik, samotny w burzy i wyczerpany, brnie dalej.

Wydaje mu się, że jego marsz trwa już całą wieczność.

Nadal nic.

Chłopiec walczy o przetrwanie.

Nie może się zatrzymać w tym zimnie.

Edik nie chce też poddać się gryzącym go wątpliwościom:

Co jeśli renifery, które tropi, to dzikie renifery?

Nagle, z zamieci wyłaniają się znajome cienie.

Edik natychmiast je rozpoznaje.

To renifery jego rodu.

Uradowany tym co zobaczył, chwilowo zapomina o zmęczeniu.

Jednak ciężka próba Edika jeszcze się nie skończyła.

Gdy tylko wiatr osłabnie,

będzie musiał rozpocząć powrotną wędrówkę do obozu.

Mongolscy koczownicy zaczynają ćwiczyć wielbłądy,

których będą używać jako zwierząt pod wierzch,

gdy te mają około czterech lat i zostają wykastrowane.

Dobry trener wielbłądów jest zręczny i wie jak uzyskać posłuch.

Nozdrza przyszłego wierzchowca przebija się kawałkiem twardego drewna,

za pomocą którego będzie się nimi kierować.

Dsolbo wdrapuje się na grzbiet młodego wielbłąda,

który jest dosiadany pierwszy raz w swoim życiu.

Dsolbo z łatwością ujarzmia zwierzę.

Natsag ocenia poczynania swojego wnuka okiem wyostrzonym przez lata praktyki.

Dsolbo jest doskonały.

Jutro, Natsag pójdzie do Lamy Czinbolda, by poradzić się gwiazd.

Potrzebuje teraz porady duchów.

Natsag musi zdecydować,

który z jego dwóch wnuków odziedziczy drugie stado.

Cały ród wyrusza teraz do "obu", świętego kopca wznoszącego się na zboczu góry,

w którym mieszkają duchy tego miejsca.

Nauki mędrca i astrologa są w świecie Mongołów niezwykle ważne.

Mają swój udział we wszystkich decyzjach dotyczących rodziny.

Recytując modlitwy,

stary mędrzec oddaje hołd duchom "obu", po czym radzi się gwiazd.

Któremu z wnuków Natsag powinien powierzyć połowę swego stada?

Gwiazdy potwierdzają przeczucia Natsaga. Wskazują na Dsolbo.

Natsag nie posiada się z radości.

Dsolbo jest żonaty, stado da mu niezależność,

jakiej potrzebuje, by żyć jak wolny człowiek.

Co do Altagana, ten będzie musiał jeszcze poczekać.

Pozostanie ze starym wodzem Natsagiem, który na nim polega.

Ustała burza.

Edik odzyskał orientację i wrócił do swego rodu.

Legendarna orientacja, jaką każdy Nieniec ma we krwi znów dała o sobie znać.

Jego sukces dał mu pewność siebie;

chłopiec który zatrzymał swe sanie przed czumem rodziców,

to już nie ten sam Edik.

Nic ci nie jest?

-Miałeś kłopot, żeby nas odnaleźć? -Trochę.

-Dobra robota, synu.

A renifery?

Są wszystkie!

Mówiłem ci, że mu się uda.

Ty zawsze wiesz wszystko!

To nie było takie proste!

To nic, mój synu. Jesteś prawdziwym Nieńcem.

Chodź do środka się ogrzać.

Chodź coś zjeść, chodź...

Cała rodzina świętuje powrót i sukces Edika.

Guena zaprasza chłopca, aby jadł razem z nim.

Okazał się być wart swego pochodzenia, więc może zasiadać razem z mężczyznami.

W pewnej chwili, śnieżyca całkiem przykryła ślady.

Nawet nie widziałem ich odchodów.

Czy widziałeś boga Jav?

Małego bożka rzek, który żyje przy źródłach?

Nie męcz go swoimi strasznymi opowieściami!

Bałeś się?

Mój syn jest nieustraszony. Prawda?

Następnego roku, Edik wyruszy do wioski Antipajuta

i będzie kontynuował naukę.

Jednak teraz |już wie, że będzie żył tutaj.

W przyszłości będzie walczył o przetrwanie, tak jak jego przodkowie,

jako prawdziwy Nieniec... wolny i dzielny człowiek.

To jeden z ostatnich chłodnych dni tej wiosny.

Na pustymi Gobi ciepło przychodzi nagle i problem wody szybko staje się poważny.

Wczesnym rankiem rodzina Natsaga zwinęła już jurtę i objuczyła wielbłądy.

Dsolbo i jego żona Ma, przygotowują się do wyruszenia wraz ze stadem,

które właśnie zostało im powierzone.

Wnuku, chciałbym że być stworzył

dobrą rodzinę i wiódł szczęśliwe życie.

Niech twe stada staną się niezliczone.

Idź tam, gdzie jest pożywienie dla zwierząt.

Zbierz razem wielbłady

i postaw jurtę.

Na ślady tej pary wylewa się wielbłądzie mleko, na szczęście.

Dsolbo, pan swego losu, będzie teraz szukał swej drogi na tej ziemi,

gdzie rządzą duchy jego przodków.

To oni dają pastwiska,

zapewniają płodność stada i pomyślność hodowców.

Od północy po samo południe wielkich bezkresów Syberii

ludzie trzymają się swych korzeni

i kontynuują swą dawną kulturę koczowniczych hodowców.

Edik, Altagan i Dsolbo, dzieci stepu i tundry,

miłujący te suche i często wrogie ziemie,

zachowali nauki starszych w swoich sercach...

by stać się prawdziwymi mężczyznami.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.