Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Nadszedł ten dzień.
Po wszystkich historiach
pora poznać jej wersję.
Kobiety, która znalazła się, na swoje szczęście lub nieszczęście,
w samym sercu niezwykłej burzy.
Wszystkie pytania bez odpowiedzi,
niewyjaśnione tajemnice, niejasności,
luki w fabule…
Wszystko się wyjaśni.
Zaufajcie mi.
Nie kłamię.
Margarito.
- Zobacz, kogo tu mam. - Moja mała.
Twoje dziecko.
- Moja córeczka. - Jaka ładna.
- Urocza. Jaka śliczna. - Urocza, prawda?
- Jak dasz jej na imię? - Moja córeczka. María del Mar.
- Piękne imię. - Ślicznotka.
Widziałeś moją igłę?
Nie.
- Zostaw! Co robisz? - Na pewno nie wzięłaś mojej igły?
- Mówię, że nie. - Połknęłaś ją?
Ćwiczy. Dziś zadebiutuje jako piosenkarka.
Co jest?
- Co się dzieje? - Nie wiemy, co się stało.
- Bomba? - Nie było ostrzeżenia.
Nie ma rannych, ale nic więcej nie wiem.
- Oby to nie było nic poważnego. - Oby.
Miejmy nadzieję. Ostrożnie.
Mówią, że to mogła być wina burzy i piorunów.
Jutro dowiemy się, czy to była bomba.
Dokąd?
Z powrotem do domu.
Co się dzieje? Śmierdzi, jakby coś się paliło.
Coś tu się pali…
Cholera!
PODRĘCZNIK DO EGZAMINÓW ADMINISTRACJA PUBLICZNA
KSERO
Mały samolot wleciał najprawdopodobniej
w World Trade Center w Nowym Jorku.
Pokazujemy właśnie obraz na żywo.
Pozostawił ogromną dziurę…
Mamo!
Kupisz mi je?
Ale duży chłopiec!
Jest coraz cięższy. Wygląda na osiem, a nie pięć lat.
Jest taki wysoki! Po tacie.
POŻEGNANIE!
Bardzo dziękujemy.
Dziękuję.
Wiesz co?
Wielka szkoda, że jak zawsze odwracamy się od naszych artystów.
- Mów za siebie! - Wybaczcie. Możemy przeklinać?
JESTEM GWIAZDĄ
BALLADA O MARIMAR CUENIE SEISDEDOS ODCINEK 6
Córeczko.
Co się dzieje, mamo?
Muszę ci coś powiedzieć.
Nie mów tak. Przerażasz mnie.
Mnie bardziej przeraża…
że odejdę z tego świata, nie poprosiwszy, żebyś wybaczyła mi…
największy błąd, jaki popełniłam w życiu.
Pamiętasz dzień, gdy poprosiłaś mnie i ojca o pieniądze?
By…
móc wydać płytę
i stać się sławną, żeby wszyscy usłyszeli
twój piękny głos?
Okłamałam cię, córeczko.
Powiedziałam, że nie mamy ani grosza,
ale mieliśmy pieniądze, które zarobiliśmy w warsztacie.
To już przeszłość. Byłam wtedy dzieckiem.
Miałam wczoraj przepiękny sen.
Jak nie z tego świata.
Byłaś sławna.
Wszyscy cię kochali, byłaś taka szczęśliwa.
A ja odebrałam ci ten świat.
Nie gadaj bzdur, mamo.
Kto wie, co by było, gdybym nagrała płytę?
Ja dowiedziałam się zeszłej nocy.
Ale ty…
od zawsze to wiedziałaś.
Jak się trzymacie?
- Dobrze. - Możemy z nią porozmawiać?
Nie teraz. Musi pobyć sama.
Potrzebuje tego.
- Zaraz to zmienią. - Co?
Muzykę. Spotify wariuje.
- Marimar! - Carmelito.
O rany.
Marimar, co się stało?
Wszystko w porządku?
Nie.
Gdzie jesteś, kochana?
U mamy.
- Kochanie. - Sama nie dam rady.
Spokojnie. Zostawię małego z ojcem i przyjadę.
- Bardzo cię kocham. Już jadę. - Dobrze.
Marimar?
Gdzie jesteś?
Marimar, jak mogłaś przyjść tu sama?
Przytul się. Naprawdę mnie nastraszyłaś.
Martwiłam się.
Mówiłam, żebyś nie robiła tego sama. Miałam przyjść z tobą.
Zaschło mi w gardle. Napijmy się wody i ci pomogę.
Ale mi napędziłaś stracha. Prawie dostałam zawału.
Odprowadzę cię do domu. To zbyt wiele.
Zostanę jeszcze.
Nie ma mowy. Jest późno, wracamy do domu.
Muszę pobyć sama.
Jasne.
Oczywiście.
Dobra.
W porządku… Mogę ci coś powiedzieć?
Głupio mi,
ale na pogrzebie twojej mamy zrozumiałam, jak bardzo ją kochałaś.
Była taka tajemnicza, cicha…
zupełnie jak ty.
Wy, Baskowie, jesteście enigmatyczni.
Zbieram się, dobrze?
Zadzwonię jutro.
Odpocznij.
JESTEM GWIAZDĄ
ZDOBYĆ CIĘ
ZDOBYĆ CIĘ
TO JA
TAMARA I MARGARITA ZAPRASZAJĄ NAS DO SWOJEGO DOMU
„NIE MA MIĘDZY NAMI SEKRETÓW ANI KŁAMSTW”
Strategia obrana w Santurtzi przypominała tę z Barakaldo,
gdzie wszystkie ugrupowania polityczne uzgodniły wspólny wniosek
mający zapobiec kolejnym eksmisjom.
W Santurtzi jako pierwsi wniosek złożyli Bildu…
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Nie słyszałem, jak wczoraj wróciłaś.
Zostałam do późna.
Kiedy mam poprosić Javiego, żeby wycenił meble?
…jak wyjaśnili Bildu,
a PNV obiecali zwołać kolejne spotkanie.
Nie spakowałam wszystkiego.
Muszę tam jeszcze wrócić.
Dobrze.
Nie wypada, żeby agencja czekała zbyt długo.
Robią się nachalni.
Chcą wystawić mieszkanie do stycznia.
Jestem rewolucją
Nikt mnie nie powstrzyma
Moja droga do sławy dopiero się zaczyna
Wszyscy o mnie mówią
Trafiam na pierwsze strony gazet…
- To ona? - Zaczekaj! Skarbie!
- Przepraszam. - Tak?
- Możemy zrobić sobie zdjęcie? - Jasne!
- Jesteś taka piękna! - Szybko, Megui.
- Denerwuję się! - Szybko!
Nie mogę uwierzyć, że robię sobie zdjęcie z Tamarą!
- „Tamarą”? - A nie?
Zmieniłaś imię. Tylko na jakie?
- „Ámbar”. Ogarnij się. - To niegrzeczne!
Yurena, tak?
Właśnie, Yurena!
Nazywaj się, jak chcesz, w końcu jesteś Tamarą.
- Zróbmy fotkę. - Tak.
Zbliżcie się.
- Megui, pokaż, jak ją udajesz! - No weź.
- Jest bezbłędna… - No dobra!
Fałszywa, obłudna, kłamliwa, ale świetna aktorka!
- Dobrze cię udaję? - W punkt.
- Szok! - Chodźmy na drinka.
- Tak! - Jasne.
- Byłaś tu już kiedyś? - Spodoba ci się.
Upijemy cię. Po prostu daj się ponieść.
Jest z nami. To nasza psiapsióła.
Świetnie wyglądasz, skarbie.
- Jak leci, kotku? - Uważaj na schody.
Zabierz ją do strefy VIP.
- Niech zamawia, co chce. - Właśnie.
Zaraz się spóźnimy.
Chodźcie.
Idź na górę. Baw się dobrze!
No już. Dobrej zabawy.
- Spóźnimy się. - Chodźmy.
Dobrze się bawicie?
Nie uwierzycie, co przydarzyło nam się na ulicy. Byłyśmy…
Jest tu dziś z nami postać klimatyczna, legendarna, mityczna!
Muzyczna ikona.
Światowa ikona!
Bez niej nic z tego nie byłoby możliwe. Nasza muza!
- Tamara! - Skarbie!
Nie zmieniłam się
Nie zmieniłam się
Wciąż jestem tą samą dziewczyną Ale twoja miłość już mnie nie rani
Nie zmieniłam się
Nie zmieniłam się
Wciąż jestem tą samą dziewczyną Ale twoja miłość już mnie nie rani
Wyjeżdżam na kilka dni.
Moi kuzyni z Algorty przeżywają śmierć Margarity i chcą,
żebym do nich przyjechała.
Chcą mi pokazać wykończone mieszkanie…
i zobaczę dzieci Asceny. Pewnie mnie nie pamiętają.
Jeśli się zgodzisz,
zadzwonię do agencji, żeby obejrzeli mieszkanie.
Jeszcze nie.
Jak długo cię nie będzie?
Nie wiem.
Nie wiesz, ale…
ja wiem, że w oczach agenta nieruchomości stracimy wiarygodność.
Sama zajmę się mieszkaniem matki.
Nie spieszy mi się, żeby je sprzedać.
Myślałem, że to uzgodniliśmy.
Poruszyłeś ten temat, jak tylko trafiła do szpitala.
Nie rozumiem, kiedy zmieniłaś zdanie.
Nie zmieniłam.
Przestałam milczeć na ten temat.
Tak, wróciłam.
Szczerze mówiąc, źle.
Jestem zdruzgotana.
Pogrzeb był piękny. Była tam cała moja rodzina.
Jestem w domu. ale nie czuję się tu jak w domu.
To Margarita była moim domem.
Teraz nie wiem, gdzie jestem.
Oddzwonię, dobrze?
Halo?
Jest tu kto?
Halo?
Wybacz, skarbie.
Miałaś zadzwonić
i chciałem się upewnić, czy wszystko gra.
Nic mi nie jest, dzięki.
Co się stało?
Nic się nie stało.
Jeszcze raz dziękuję.
Yurenito.
Zaczęłaś brać w twoim wieku?
Co? Brać? Ja?
Skąd. Co brać?
Na pewno chcesz być sama?
Sama?
Oczywiście, że nie.
Nie proś mnie więcej, żebym ci uwierzyła
Mam już dość czekania
Fałszywa, obłudna, kłamliwa, ale świetna aktorka!
Nigdy nie puszczałaś tej płyty.
Co mogę powiedzieć, Yurenito?
Nie sądziłam, że będziesz tak radosna. Brawo!
Tak naprawdę jestem zdruzgotana,
ale myślę, że mama chciałaby zobaczyć, jak dzielę się radością.
Dobrze powiedziane. Za Margaritę.
Za Margaritę.
Jej zdrowie!
Jakie masz plany na najbliższe dni?
Będę śpiewać.
Co masz na myśli? Będziesz śpiewać piosenki?
Oczywiście.
To właśnie robię, prawda?
Ale śpiewać…
Co przez to rozumiesz? Śpiewać… gdzie?
O ile wiem, nic nie mamy.
Jeśli nadal jestem twoim managerem…
Oczywiście, że tak.
Nie mamy żadnych koncertów?
Jakiejś płyty do nagrania?
- Teledysku do nakręcenia? - Chciałbym.
Wiesz, czego ja bym chciała? Wyruszyć w trasę.
Co ty na to?
Yureno, mogę cię prosić na chwilę?
- Oczywiście. Przepraszam. - Jasne.
Kochanie, mam się martwić?
A czym?
Śmierć mamy mocno cię dotknęła, nikt w to nie wątpi,
ale nie wiem, jak to wszystko odbierać.
Co takiego?
Kochanie…
Masz amnezję?
Częściową.
Yureno, musimy iść do lekarza.
- Nie teraz. - A kiedy?
Gdy nagram płytę i wyruszę w trasę.
Gregor, moja mama nie żyje.
Jest w niebie, w zaświatach…
Nazywaj to energią, jak chcesz.
Była moją największą fanką.
A fani nie chcą widzieć, jak umawiam się do lekarza.
Chcą zobaczyć, jak śpiewam na scenie.
I to właśnie zrobię.
Zaśpiewam dla niej.
I dla wszystkich innych, bo to to samo.
Jaki jest mój największy hit? Ten z „nie zmieniłam się”, prawda?
Tak.
Kto go napisał?
Leonardo Dantés.
Zadzwoń do niego.
Słucham?
Chodźcie, proszę.
Źle się to skończyło.
Naprawdę?
Co mi zrobił?
Nie wiem. Mówił o tobie bzdury.
Nie wiem, co dokładnie.
Ale zadawał się z ludźmi…
którzy naprawdę cię skrzywdzili.
Boże. Co oni mi zrobili?
No cóż, był Arlekin.
Twój ówczesny manager.
Był najgorszy z nich wszystkich.
Uwaga, oto kartka papieru.
Guesemen.
Ujawnili nagranie, na którym naga robiłaś z nim paskudne rzeczy.
Co jeszcze?
Pomyślmy…
napisał o tobie obraźliwą piosenkę.
Śledził ciebie i twoją matkę na ulicy z kamerą.
Naprawdę?
Tak. Była też Loly Álvarez.
Ta tępa franca miała czelność ukraść mój głos.
Powiedziała, że pozwie cię za kradzież jej głosu.
Nie wytrzymam. Ale numer.
I Paco Porras…
Ten, z którym udawałaś, że jesteś w ciąży.
Tego widelca używał Michael…
Tony Genil…
…do jedzenia makaronu.
Wszyscy ci ludzie przez lata mieszali cię z błotem.
Wiesz, co myślę?
Ich strata.
Poważnie…
Nic cię to wszystko nie obchodzi?
Posłuchaj, muzyka zawsze była moją pasją.
Słuchając muzyki, poznaje się różne historie.
Weźmy Boya George’a. Mojego idola.
Spędził półtora roku w więzieniu za głupotę, w którą nie uwierzysz.
Zobacz, co zrobili George’owi Michaelowi. Facet z Depeche Mode prawie zginął.
The Smiths? Katastrofa. Mecano? Kolejny dramat.
Życie każdego artysty to osobna historia.
Szczerze mówiąc, zawsze myślałam…
że jeśli taka jest cena bycia gwiazdą,
wiedzenia niezwykłego życia…
JESTEM GWIAZDĄ
Nie zmieniłam się
Nie zmieniłam się
Znalazłam nową miłość Dzięki jego pocałunkom zapomniałam o tobie
Niesamowite.
…to piszę się na to.
Tamara i Margarita, Margarita i Tamara.
Dziękuję. Cieszę się, że wiersze wam się podobają.
Wygląd bywa czasem mylący.
Oto mój ulubiony wers Gustavo Adolfo Bécquera.
Łzy napłynęły jej do oczu
A na mych ustach słowa przebaczenia
Duma przemówiła, otarła jej łzy
A słowa odeszły w zapomnienie
Idę w jedną stronę…
Idę w jedną stronę
Ona w drugą
Ale gdy myślę…
Ale gdy myślę o łączącej nas miłości
Wciąż się zastanawiam
„Czemu nic nie powiedziałem?”
A ona musi się zastanawiać
„Dlaczego nie zapłakałam?”
Proszę.
Cześć.
Co się stało? Nie uściśniesz mnie?
Jak tu weszłaś?
Przez drzwi. Zaprosiłeś mnie.
Widziałeś mnie ze sceny?
Nie, prawdę mówiąc…
Myślałam, że widziałeś, wybacz.
Nie.
Nie przepraszaj…
Yurena, tak się teraz nazywam.
Wybacz, Yureno.
- Co tu robisz? - Przyszłam do ciebie.
I…
- Przyjechałaś aż z Madrytu? - To niedaleko.
No tak.
A w jakiej sprawie?
Posłuchaj…
Chciałabym, żebyś ze mną nad czymś popracował.
Popracował? Nad czym?
Niczym wielkim. Nad płytą.
Wiesz co? Wilgotno tu…
bo jest tam basen. W jednej chwili jest zimno,
a po chwili robi się ukrop. Czuję…
Każda garderoba jest taka sama. Nic się nie zmieniło.
Wow!
Większość moich piosenek opowiadała o tragicznej miłości.
- Tak. - Nigdy o czymś takim nie wspominałem.
Nie otwieram się przed innymi na tyle…
Ale taka jest prawda.
Gdy byłem zakochany, zachowywałem to dla siebie.
A może po prostu mężczyźni, którzy mi się podobają…
są hetero. Taka jest prawda.
Zapraszam.
- Rozgość się. - Uroczo tu.
Mam bałagan.
Przez trasę z Bécquerem i całą resztę nie miałem czasu…
Wiesz, co mówią o mężczyznach, którzy mieszkają sami…
- Wybacz, czy jest tu ktoś jeszcze? - Nie.
Może zamiast pisać o kochankach i złamanym sercu, napiszesz o sobie?
Okłamałem cię.
Powiedziałem, że nie widziałem cię ze sceny, ale to nieprawda.
No tak.
Tyle razy to sobie wyobrażałem. Że do mnie przychodzisz.
Niczym zjawa. I proszę…
I co było dalej?
Przepraszałaś.
Albo to ja przepraszałem. Szczerze mówiąc, nie pamiętam.
Jestem tu. Jeśli czegoś potrzebujesz.
Dalej chcesz się uściskać?
Na pewno nikogo tu nie ma?
Spokojnie.
Nikogo tu nie ma.
Jestem sam.
To tylko metafora.
Wy, poeci, macie szczęście.
- Przepraszam, ktoś dzwoni. - Dzięki.
Gregorio.
To ważne, mogę odebrać?
- Śmiało. - Dzięki.
Cześć, skarbie.
Kotku.
I jak? Podobało im się?
Czy się podobało? Byli zachwyceni!
I co dalej?
Dali nam zielone światło!
Na co?
Wszystko, o co prosiłaś.
Wybacz, nie mogłem się powstrzymać.
Nie ma sprawy. Rób, co musisz.
Trzeba uwieczniać takie chwile. Już się nie powtórzą.
Jak to? Patrz.
Proszę. Zrobiliśmy 200 kopii. Później wyślę wam fakturę.
Wyślij ją do mnie.
Yureno, czy to nie wspaniałe?
Niesamowite!
Jakbym to była ja, ale nie do końca. Prawda?
Oto pani zabawka. Nic innego nie udało mi się znaleźć.
Wygląda tak samo.
Jest identyczna. Dziękuję!
Tylko ostrożnie. Te tuby z konfetti to nie żarty.
To na jej intro. Wiele dla niej znaczy.
- Tak. - Ale wiecie, że mogą być wadliwe.
Jeśli nawali na początku występu, będzie po nas.
Wiem. Ale gdy miałam debiutować jako piosenkarka,
mama przyniosła taką, żeby mnie wesprzeć.
Zadziałała?
Nie.
Tysiąc życzeń
Tysiąc nadziei
Tysiąc marzeń, które radowały moją duszę
Ale nikt nie poznał prawdziwego Leonarda
Wybacz. Kazałaś mi włożyć w to całe serce
i mnie poniosło. Zostawiłem swoje imię, Leonardo.
Ale mogę to w mig zmienić. To są…
Myślałam, że śpiewasz tę zwrotkę.
Nie, ja nie…
Nie śpiewam tej piosenki. Ani żadnej innej.
Jak to?
To nie duet.
Nie zaśpiewasz nawet chórków?
Nie.
Występuję teraz na innych scenach, moja droga.
Myślałam, że marzysz o powrocie.
Wielu osobom wydaje się, że poniosłem porażkę w branży muzycznej.
Może tak to wygląda, ale prawda jest zgoła inna.
Pewnego dnia zrozumiałem, że jak w przypadku wielu artystów,
królestwo moje nie jest z tego świata.
Kiedyś chciałem żyć z muzyki.
Teraz żyję w niej.
Chyba jednak się zmieniłem.
- Poprawię to imię. - Nie.
Wiesz co?
Miałam tyle imion,
że to będzie zaszczyt zaśpiewać twoje.
- Skarbie. - O co chodzi?
Wyprzedaliśmy wszystkie bilety.
To okropne!
Dzięki. A co z ludźmi, którym nie uda się wejść?
Nie, Yureno. Wyprzedaliśmy wszystko.
Wiem.
- Wchodzisz. - Już.
- Chodźmy. - Potrzymasz mi to?
Trzy, dwa, jeden…
Jak zapowiadaliśmy przed przerwą,
jest tutaj. Nie żartowaliśmy. Nie było łatwo, ale ją ściągnęliśmy.
Przyszła opowiedzieć o swojej nowej płycie i trasie.
Oto Yurena!
Nie zmieniaj się.
Marimar?
Rany…
Wiem, że masz na imię Marimar, bo też mieszkam w Santurtzi.
Tam wszyscy wszystko wiedzą. A przynajmniej sąsiedzi.
Mogę prosić o selfie?
Dziękuję.
Co robisz w Madrycie?
Długi weekend z rodziną. Idziemy na Króla lwa.
Akurat zobaczyłam, jak wysiadasz z taksówki.
Chwila… Selfie.
Bardzo dziękuję.
Śledzę cię od wieków. Wszystko, co robisz.
Ty i twoja mama. Bardzo mi przykro.
Naprawdę mi przykro.
Zawsze gdy mam problemy z mamą
albo gdy się pokłócimy i jakiś czas się nie widzimy, dużo o was myślę.
W pewnym sensie was wielbię.
Mamo!
Idę, kochanie! Daj mi chwilę.
Mam nadzieję, że zobaczymy się kiedyś w Santurtzi.
Pa, trzymaj się!
Pamiętasz piosenki Yureny, które puszczam w domu?
To była ona. Zrobiłam sobie z nią zdjęcie.
Halo?
Jak to możliwe?
Jak się tu dostałaś? Skąd się tu wzięłaś?
- Co? - Magia!
Co to za czary?
Co ma pan na myśli?
Właśnie skasowałaś mi tę miskę w supermarkecie!
Płatność będzie kartą?
Proszę. Dziękuję.
Czyli…
naprawdę tu pracujesz.
Pewnego dnia pomyślałam: „Czemu nie?”.
Uwielbiam to miejsce.
Ale bardziej mi się podobało, kiedy było tu pełno płyt.
- Co ty nie powiesz. - No tak!
Pamiętasz, jak przyszłyśmy tu kupić Look Sharp! Roxette?
Był ostatni egzemplarz!
W roku, w którym stałam się sławna, pomyślałam,
że mi się udało.
Choćby w niewielkim stopniu zmieniłam świat.
A potem wyszłam przez dziurę
i trafiłam tutaj.
I nic się nie zmieniło. Włączam telewizję i widzę to samo.
Włączam muzykę i słyszę to samo.
Świat beze mnie…
jest dokładnie taki sam, jak świat ze mną.
Jestem ci winna przeprosiny.
Za co?
Za zablokowanie dziury.
Zablokowałaś ją?
Nie zauważyłaś?
To co robiłaś przez cały ten czas?
Poza pracą tutaj?
Cieszyłam się.
Czym?
Cudem bycia nikim.
Tym, że obcy nie wiedzą, kim jestem.
Nic nie wiedzą o moim życiu.
Nie wytykają mnie palcami.
Nie wyśmiewają mnie.
Nie próbują mnie skrzywdzić.
Cóż,
brzmisz, jakbyś zgrywała ofiarę, Yureno.
Mam na imię Marimar.
Nie, to ja jestem Marimar.
Widziałaś się w lustrze?
Chwileczkę. Wyjaśnijmy coś sobie.
To ja jestem Marimar.
Ta, która nigdy nie wyjechała z Santurtzi.
Która całe życie umierała z nudów.
Nie zwracała na siebie uwagi, nikomu nie zawadzała,
nikogo nie obchodziła…
To ja.
Wybacz, ale kto tu zgrywa ofiarę?
Tak, zgrywam ofiarę.
Pamiętasz, jak mając osiem lat, czułaś, jakbyś w środku płonęła,
bo bałaś się, że będziesz do niczego?
Tak właśnie się czułam każdego dnia przez całe moje życie.
A było ich mnóstwo.
W ogóle mi ciebie nie żal.
Prawdę mówiąc,
zazdroszczę ci.
Może i wiele wycierpiałaś.
Ale uszczęśliwiłaś mamę.
O czym ty mówisz?
Nie kazałaś jej jechać do Madrytu, mimo jej wieku.
Nie musiała znosić zniewag, szyderstw, upokorzeń…
Jak śmiesz?
Co ty w ogóle wiesz o mojej matce?
Przejdź się po okolicy.
Popytaj.
Zapytaj jej przyjaciółek.
Jej sióstr.
Zapytaj sąsiadek.
Nikt, absolutnie nikt,
nie będzie wiedział, czy mama była szczęśliwa.
Będąc w twoim domu w Madrycie,
miałam czas wszystko obejrzeć.
Wszystkie filmy na YouTubie, programy telewizyjne, wywiady…
We wszystkich przez cały czas widziałam przy tobie mamę.
Trzymającą cię pod ramią, niosącą ci torebkę,
śpiewającą z tobą…
Pękającą z dumy, zawsze wychwalającą cię pod niebiosa.
Broniącą cię, Yureno. Dosłownie walczącą o ciebie na wizji.
Jednego faceta uderzyła torebką, drugiego kijem. Kolejnego gołymi rękami.
Widziałam to na własne oczy, tak jak tysiące ludzi.
Co ja mówię? Miliony, setki miliardów…
Ile córek może to powiedzieć o swoich matkach?
Powiem ci.
W tym świecie?
Ani jedna.
Robi mi się niedobrze, gdy słyszę, jak mówisz, że nic się tu nie zmieniło,
że wszystko wygląda tak samo.
Tutaj
Margarita już nie istnieje.
Ale tam…
Margarita jest wieczna.
Wszyscy są tam świadkami waszej miłości.
Dzięki, kochana.
Kocham cię.
Ja ciebie też.
- Gregorio. - Yureno, powiedz, że schodzisz.
Wszystko w porządku? Jesteś chociaż ubrana?
- Tak. - Schodź. Czekam na ciebie.
Już.
- Ruszajmy. - Dobrze.
Proszę. Tekst.
Jaki?
Ten, o który prosiłaś, żeby się nie denerwować.
Chodźmy. O co chodzi, skarbie? Będziesz wspaniała.
- Robi się późno. - Wiem, przepraszam. Zajmij się nią.
Oto nabita tuba.
Tak? Musimy iść.
Tędy?
Halo?
Co to… Halo?
Halo?
Halo?
Tysiąc życzeń
Tysiąc nadziei
Tysiąc marzeń, które radowały moją duszę
Wyjechałam z rodzinnej mieściny
A w mieście
Zdobyłam sławę, której tak pragnęłam
Ale to nie mnie podziwiali
Nikt nie poznał prawdziwego Leonarda
Uwolniłam się od tego, co mnie raniło
Wróciłam do dawnych marzeń, dawnych nadziei
Zamieniłam luksusowy hotel Na moją prostą mieścinę
Znów stałam się sobą
Napisy: Agnieszka Komorowska
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.