All language subtitles for Superestar.S01E04.MULTi.1080p.NF.WEB-DL.H264.DDP5.1.Atmos-K83

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German Download
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Tuż przed wydaniem Nie zmieniłam się Tamara wystąpiła w telewizji

jako dziewczyna jasnowidza Paco Porrasa. Co się z nim stało?

W jednym z ostatnich występów w telewizji opowiedział przerażającą historię.

Powiedział, że porwało go tajne stowarzyszenie w mieście Altea

i że miesiącami go torturowano i wykorzystywano seksualnie.

Wielu mu nie wierzyło.

W końcu kim jest Paco Porras?

Twierdzi, że widzi przyszłość w owocach i warzywach.

Ale nawet najwięksi sceptycy wiedzą, że w każdym kłamstwie jest ziarno prawdy.

Jeśli prawda Paco Porrasa jest proporcjonalna

do wielkości jego rzekomych kłamstw,

to prawda jest

rażąca.

- Dobry wieczór. Jestem. - Niedługo po pana przyjdą.

- Proszę zaczekać. - Dobrze.

Podemos powstało nie tylko jako wyraz obaw.

Stworzyliśmy je, by zmienić system, by wygrać,

a od jutra musimy współpracować, by stworzyć…

Co za wstyd!

To okropne! Żałuję, że dożyłem czegoś takiego.

…z kolegami z południa Europy, aby powiedzieć w Parlamencie Europejskim

że nie chcemy być niemiecką kolonią…

Wybacz, jeśli na nich głosowałaś. Szanuję zdanie innych.

Ludzie tacy jak ja uczą się godzić z upadkiem społeczeństwa,

nawet jeśli prowadzi nas ono do zguby.

Ludzie tacy jak ty? Czyli konserwatyści?

Nie. Jasnowidze.

- Co tu robisz? - Wróżę z kart.

Powygaduję bzdury, rzucę sprośny żart dla efektu i wracam.

Ale rzeczy ważne, kluczowe, prawda…

nikogo nie interesują.

Śmiało, zapytaj o coś ważnego.

Kiedy skończy się świat?

Za trzy lata. W 2018 roku. Następne.

Wyglądasz znajomo.

No nie wiem. Jestem tu pierwszy raz. Skąd miałabyś mnie kojarzyć?

Poznaliśmy się, ale gdzieś indziej.

Idą tu na całość, co? Ale tu się dzieje.

Ale niełatwo mnie przestraszyć. Mam bogate doświadczenie.

I to jak.

U szczytu kariery obracałem się wśród największych elit.

Bywałem na takich imprezach,

że gdyby na jaw wyszła lista ich bywalców czy odchodzących tam świństw,

poleciałyby głowy i upadłyby rządy.

Raz byłem na wystawnym weselu w zamkniętym na tę okazję ministerstwie.

Zorganizowano loterię. Zwycięzca mógł wpisać do konstytucji swojego kraju

co tylko chciał. Mógł zmienić artykuł, narysować fiuta…

Cokolwiek.

O wschodzie rozebraliśmy się przed ołtarzem

i wypiliśmy „czempana”.

„Czempana”?

„Czempan” to szampan serwowany w czaszce Che Guevary.

Już wiem, kim jesteś.

Paco Porras!

Rety,

ależ niespodzianka!

Myślałem, że dla młodych ludzi jestem prehistorią,

niczym etruska płaskorzeźba.

Jak mogłabym cię zapomnieć?

Oglądałyśmy cię z mamą w telewizji.

- Jesteś zabawny. - Miło ze strony twojej mamy.

Uściskaj ją ode mnie i każ jej jeść dużo ogórów.

Chwileczkę.

Nie przyniosłeś swoich owoców i warzyw?

Frutologia?

Zostawiam ją na prywatne występy.

Lata występów w telewizji zepsuły mi reputację.

Teraz jestem większym tradycjonalistą.

- Proszę. - Jak miło.

Minęło trochę czasu od mojego ostatniego przyzwoitego występu

w luksusowym miejscu.

Jeśli to początek dobrej passy, to jesteś moim amuletem.

Mam nadzieję, Paco.

Do zobaczenia.

- Pa. - Do widzenia.

OSZUKALI CIĘ. WYNOŚ SIĘ STĄD. WYJDŹ PRZEZ GARAŻ. NATYCHMIAST!

Co jest?

Spokojnie! Nie róbcie mi krzywdy!

Nie! Dokąd mnie zabieracie?

Usiądźmy i porozmawiajmy jak ludzie.

Jestem starszą osobą!

Jestem seniorem!

Zlitujcie się, proszę.

JESTEM GWIAZDĄ

DAJCIE MI GŁOWĘ PACO PORRASA

ODCINEK 4

Dzień dobry.

Paco.

Co dzisiaj mamy? W tym momencie, widząc udko kurczaka,

nie wiem, czy mam je zjeść czy wsadzą mi je w dupę.

Paco, posłuchaj.

Wiem, jak cię wyciągnąć.

Między kuchnią a ogrodem na tyłach jest tajne przejście.

Wynoszą nim śmieci.

Doceniam propozycję. Porównanie nieco mniej.

Ale szczerze mówiąc, nie warto próbować.

- Dlaczego, Paco? - Złapią nas.

Zrobią mi z dupy garaż, a ciebie powieszą jak kawał szynki.

Czemu tak mówisz? Nie ufasz mi?

Bo jestem kobietą?

Widziałam w sieci, że niezły z ciebie mizogin.

Cóż…

mam wiele twarzy.

Nie wydajesz się taki zły. Po prostu uwielbiasz być w centrum uwagi.

Więc chyba jestem w idealnym miejscu?

Oczywiście, że ci ufam.

Po prostu nigdy nie miałem szczęścia.

Byłbym idiotą, mając choć cień nadziei.

- Zawsze taki byłeś? - Skąd.

W takim razie,

co się stało?

To nieprzyjemna historia.

Jak mówiłem, byłem najszczęśliwszym dzieckiem.

Miałem uprzywilejowane dzieciństwo.

Inne dzieci miały wyimaginowanych przyjaciół,

a mnie odwiedzali święci, dziewice i męczennicy.

Byłem jak ten filmowy Marcelino.

Być może go nie znasz, ale to katolicki Harry Potter.

Wiedziałem, że nie jestem zwykłym dzieckiem.

Ale pewnego ranka odkryłem swój prawdziwy talent.

Widziałem przyszłość w owocach i warzywach.

Biblia już nie wystarczała.

Zwróciłem się więc ku okultyzmowi i parapsychologii.

Świat stawał się coraz większy.

Zyskałem sławę, zanim wyskoczyły mi pryszcze.

W wieku 13 lat otrzymałem Srebrną Muszlę dla najlepszego mentalisty

na Festiwalu Magii w San Sebastián.

W młodym wieku trafiłem też do show-biznesu.

Moi rodzice byli dyrektorami w Teatrze Lalek Retiro

i zaproponowali, żebym dołączył do programu telewizyjnego.

Grałem Tejerína, wzorowanego na podpułkowniku Antonio Tejero.

By wejść w postać, dokładnie go przestudiowałem.

Wszyscy na ziemię! Siadać, do cholery!

I odkryłem, że miał fascynujące pomysły.

W przeciwieństwie do moich rodziców.

To nie zabawa!

Byli surowsi i mniej tolerancyjni.

- Widzisz? - Tato, nie!

Pierwszy raz zetknąłem się z cenzurą.

By odzyskać pewność siebie,

poprosiłem, by ananas pokazał mi, jak będę wyglądać jako dorosły.

Tak mi się to spodobało,

że postanowiłem przerobić marionetkę w przyszłego siebie.

Nazwałem go „Paquito Churros”. I jego czas miał w końcu nadejść.

Jesteśmy gnomami.

Rozwijałem też karierę jako aktor dubbingowy w kreskówkach.

W 80 dni dookoła świata.

Zagrałem też w filmie Miedo a salir de noche.

Ledwo uszedłem z niego z życiem, bo reżyser był pokręcony

i kazał innym aktorom mnie pobić.

To okropne! Co zrobiłeś?

Co?

Pewnie poszedłeś na policję?

No wiesz.

Taki jest show-biznes.

W każdym razie Eloy był geniuszem.

- Nieco lewackim, ale co zrobić? - Co masz do lewaków?

Są jak pijawki. Kto lubi, jak wysysa się z niego krew?

Ale szanuję wszystkich. Nawet nie pytałem, po której stoisz stronie.

Nie lubię oceniać ludzi.

Pozwól, że dokończę opowieść, i powiesz, co myślisz.

W latach 90. zamieszkałem w jednym z najpiękniejszych domów w Madrycie.

W pałacu mieszkali niegdyś markizowie, hrabiny

i osobisty lekarz królowej Izabeli II.

Zboczeniec, który spał z połową madryckich prostytutek.

Miejsce to było tak pełne historii, magii, tajemnic,

że duchy musiały ustawiać się w kolejce do straszenia.

Zostałeś najlepszym hiszpańskim torreadorem, tak jak mówiłem.

Teraz potrzebujesz kobiety.

Kogoś dyskretnego, skromnego, kto będzie cię wspierać.

I dużo spiruliny.

Uspokójcie się tam z tyłu.

Moja praktyka frutologiczna kwitła.

Ale tak naprawdę sławę przyniósł mi segment w Czasie Marsa.

Paco Porras!

Wtedy stałem się Paco Porrasem, którym zawsze chciałem być.

- Co słychać? - Jak leci? Witaj, Paco.

- Cieszę się, że tu jestem. - Co tam masz, Paco?

Postanowiłem przynieść lekturę.

CO PRZYNIESIE NOWE MILLENIUM?

Koniec XX wieku był dla mnie udany…

Ale wraz z początkiem XXI wieku…

spadła na mnie klątwa.

Katastrofa zaczęła się, gdy dostałem niezwykłe zaproszenie.

Od tajnego stowarzyszenia.

Chcieli spotkać się w magicznym miejscu w Madrycie.

W muzeum Ratoncito Péreza przy Arenal.

…zmorzony snem, by obudzić się z nim twarzą w twarz.

Bardzo elegancką myszką.

Użył magii, by przemienić chłopca w mysz,

z którą mógł wymknąć się z pałacu na Jacometrezo.

A gdy przemknęli obok wielkiego przerażającego kota…

Co?

Proszę.

Wśród tych, którzy mnie wezwali,

byli biznesmeni, ministrowie, członkowie Hiszpańskiej Akademii Królewskiej.

Nazywali siebie „Kilometrem 0”.

Naprawdę umieściliście to na fladze?

Tego wspaniałego i boskiego byka?

Są zwierzęta bardziej pasujące do hiszpańskiej flagi.

Jak choćby drapieżny ptak…

Wygląda pan na rozczarowanego.

Gdy pisaliście, że strzeżecie duchowego i materialnego porządku Hiszpanii,

miałem w głowie inne wartości.

Nie utożsamiamy się z żadną ideologią polityczną.

- Wszyscy są mile widziani. - Nie jesteście komuchami?

Żartuję. Gdybyście nimi byli, ktoś zwinąłby już zasłony.

Hiszpania to coś więcej niż region geograficzny!

Z czterowymiarowej perspektywy

Hiszpania ma własną architekturę.

A tam, gdzie jest architektura, są i architekci. My!

Panie Paco Porrasie, ma pan niezwykły umysł.

Jest pan osobą medialną, kreatorem postaci, znaczeń, symboli…

Wpływową osobistością popkultury.

I ma pan ogromną i podatną publiczność.

Prawdę mówiąc, komplementy mnie krępuję.

Nieprawda. Proszę kontynuować, przerwałem panu.

Co sądzi pan o myśli feministycznej?

Jest mi obca.

Za 20 lat nie będzie pan mógł tego mówić publicznie.

Czyżby miał uderzyć meteoryt?

- Co ma pan na myśli? - Proszę spojrzeć.

My, feministki, jesteśmy tu!

To protest, który odbędzie się 8 marca 2018 roku.

To będzie feministyczna walka!

To slajd z przyszłości? Kto wam to dał, kosmici?

To tunel czasoprzestrzenny.

I marsz o prawa kobiet.

Manifestacja feministyczna w 2018 roku.

Wtedy przewidziałeś koniec świata. I co?

To miałem na myśli przez „koniec świata”.

Niech żyje walka o prawa kobiet!

Jest pan świadkiem zmiany paradygmatu.

Na ten moment to tylko możliwość.

Ale stanie się rzeczywistością, jeśli nic nie zrobimy.

Święte teksty opisują kwiat zrodzony z dwóch kwiatów.

Czyli kobietę z dwiema matkami?

Niedobrze.

To żywy demon.

Samo jej istnienie, wzmocnione ekspozycją w mediach,

spowoduje semantyczną eksplozję,

która zakłóci dominujący sposób myślenia.

My, feministki, jesteśmy tu!

Co ja mam z tym wspólnego?

Ma pan wpływ na przestrzeń, w której rozkwita.

Film, telewizję, teatr…

Proszę ją odnaleźć i zneutralizować

jak najszybciej.

Jeśli się zgodzę, co będę z tego miał?

Cokolwiek pan zechce.

Nagrodę Księcia Asturii.

I kim ona była?

Naprawdę myślisz, że uwierzyłem w te bzdury?

W całą tę przepowiednię o dziewczynie z dwóch kwiatów?

W życiu nie słyszałem większej głupoty.

Ale chciałem tej nagrody,

więc nie miałem wyboru, musiałem udawać.

Chcieli, żebym wytropił

tę szaloną prorokinię apokalipsy i trzymał ją w ryzach.

By była postrzegana nie jako galaktyczna istota,

ale prawdziwa, szanowana, tradycyjna kobieta.

Miałem się z nią ożenić.

I wtedy na moje szczęście znalazłem idealną idiotkę,

którą mogłem urobić, i przekonać ich, że to właśnie ona.

- Mam dojścia w telewizji. - Telewizji?

Szukam partnerki do talk-show.

Dziewczyny z historią.

Musimy się całować?

Skąd. Najlepsze, że nie musisz nic robić.

Nawet odzywać się. Wszystkim się zajmę.

Na czym skończyliśmy, Tito?

Co powiesz w telewizji?

Że jesteśmy kimś więcej niż przyjaciółmi.

Że jesteś tajemnicza,

dzika, zmysłowa.

- I że jesteś modelką bielizny. - Powiedz, że jestem piosenkarką.

- Jasne. Wymyślimy coś. - Ale będę mogła występować z Leonardem?

Bo Miguel ma już ostateczną wersję Nie zmieniłam się.

Bez obaw. Zajmę się koordynacją.

Chwileczkę.

Dobrze.

Najważniejsze, żeby o nas pisali.

Najpierw ogłosimy związek. Potem powiemy, że się ustatkowałaś.

Że to coś poważnego.

Że jesteś w ciąży.

- W ciąży? - Tak.

- Tak łatwiej sprzedamy ślub. - Ślub?

Wiesz, o co mi chodzi. Później wymyślę więcej.

Zostaw to mnie. Wszystkim się zajmę.

Nie denerwuj się. Dobrze, Tamaro? Spokojnie.

Jeśli zaczniesz się denerwować, daj mi znak i podejdę.

Takie ścianki są normalne.

- Zaśpiewamy piosenkę a cappella… - Tamaro.

- Czekam na ciebie. - Gotowi?

Paco, przedstaw nam swoją tajemniczą przyjaciółkę.

Jest aktorką. Nieco kontrowersyjną.

Ale jest też odważna, zdeterminowana,

otwarta…

i szczera.

Gotowe.

Jutro mój związek z Tamarą Seisdedos ujrzy światło dzienne w Czasie Marsa.

Panowie, to wielki sukces.

Zapobiegliśmy reakcji łańcuchowej,

która doprowadziłaby do dominacji feministek.

Wypijmy za to.

Cholera.

Nie, proszę! Dość! Przestań mnie bić!

Nie bij mnie już! Miej litość!

Nie bij mnie więcej…

tym biczem, który masz za sobą.

Proszę, zlituj się!

Co robisz? Udawaj!

- A ty co robisz, do diabła? - Nie!

Nie tym się zajmujesz?

Tak, kiedy mam na to ochotę.

Następnym razem, żebyś nabrała ochoty…

Widzisz, jaki ze mnie brzydal?

Pomyśl, że jestem jeszcze gorszym faszystą. To powinno zadziałać.

Na czym to skończyłem? Ach, tak.

Początek końca.

Jestem bardzo szczęśliwa w związku z Paco Porrasem.

Łączy nas bardzo intensywna i piękna relacja.

Ale czy jesteście parą, zaręczyliście się…

On działa bardzo szybko, ja staram się nieco zwolnić tempo.

Nie możemy się doczekać twojego nowego singla.

Nie zmieniłam się.

- Halo? - Paco, ona śpiewa.

- Co to ma być? - Wyłączasz w ogóle telewizor?

Powiedzieliśmy jasno, że nie powinna rozmawiać z prasą,

chyba że jako żona albo matka.

Napraw to, Paco!

Spokojnie. Oto Ennio Morricone. Przyjaciel.

Jest w transie i nas nie widzi.

Co im jest?

Czasem przyjeżdża do Hiszpanii i do mnie wpada.

Skontaktowałem go ze świętą Cecylią, patronką muzyków.

Pomaga mu.

Z jej pomocą może nagrywać muzykę bez orkiestry,

bezpośrednio z głowy.

Myślałam, że Ennio Morricone to jedna osoba.

Tak jest.

Ale żeby mógł nagrywać w stereo,

święta Cecylia musi go najpierw zduplikować.

Jeden nagrywa lewy kanał, a drugi prawy.

O czym chciałeś porozmawiać?

Widziałem cię w Porannej strefie.

Śpiewającą, jakby trzymali cię na muszce.

Nic mi nie powiedziałaś.

Co miałam ci powiedzieć?

Tamaro, mamy umowę.

Żadne z nas nie występuje w telewizji bez mojej zgody.

Wybacz, Paco,

ale robię to tylko po to, żeby wypromować Nie zmieniłam się.

Ustaliliśmy to.

Od teraz żadna piosenka nie przyjdzie ci do głowy ani nie wyjdzie z twoich płuc.

Paco, co ty robisz?

- Od teraz… - Przestań!

Wciąż jestem tą samą dziewczyną

Ale twoja miłość już mnie nie rani

Nie zmieniłam się

Nie zmieniłam się

Znalazłam nową miłość…

Jak to zrobiłaś?

O czym ty mówisz?

- Czekaj. - Nie dotykaj mnie!

Ty czarnoksiężniku!

Moja magia odbiła się od Tamary i obróciła się przeciwko mnie.

Ale jak to w ogóle możliwe? Kim była ta kobieta?

Dobra, Miguel.

Słyszałeś, żeby zajmowała się czarną albo białą magią?

Czy jaka tam jest modna w Kraju Basków?

Ona albo jej matka.

Nie? Nigdy o tym nie wspominały?

Nawet o astrologii?

Dobrze.

Jeśli coś…

Proszę się zatrzymać!

Coś mnie przeszyło.

To nieznane miejsce emitowało więcej metafizycznej energii

niż egipskie piramidy, Strefa 51 czy Dolina Poległych razem wzięte.

Idealnie nadawało się na rytuał wyjaśniający, co się działo.

Taniec z chustką

Pluskwa milenijna nadeszła chyba z opóźnieniem.

Nazywa się Tamara, pochodzi z Santurtzi

i podbiła Hiszpanię piosenką Nie zmieniłam się.

Musisz być dumna z córki, Margarito.

Oczywiście, tak jak i jej ojciec. Jest w Santurtzi.

Tamaro, jak ma na imię twój tata? Prześlijmy mu ucałowania.

Mój tata ma na imię Floreal. Całuję go!

- Floreal. - Musi się cieszyć.

Czyli stokrotka i kwiat.

- Tak naprawdę tata… - Dziecko dwóch kwiatów…

To ona.

To była ona. Tamara!

Tamara była mesjaszką.

Cipką Saurona. Pizdą śmierci.

Jak mogłem być takim pechowcem? Albo zwykłym głupcem?

Paco, oddzwoń. To poważna sprawa.

Ta cała Tamara jest numerem jeden na listach sprzedaży i dzwonków!

Jeśli była tą wybraną, apokalipsa feministyczna miała się ziścić.

I to z mojej winy.

…jesteśmy tu, by porozmawiać o rzekomej aborcji Tamary. To prawda?

Pierwszy raz w życiu paraliżował mnie strach.

Podjąłem decyzję.

Nie interesują mnie sensacje.

I chciałbym przedstawić przyjaciela,

który od dzisiaj co wieczór będzie was zabawiać.

Paquito Churros.

Macie jakieś pytania na temat życia świętych?

Odpowiem na wszystkie!

Wiesz co, Paco?

Spadaj stąd!

To była moja pierwsza telewizyjna klapa.

I pierwsze z wielu nieszczęść, które miały mnie spotkać.

Paco, to katastrofa,

a ty nadal nie dajesz znaku życia.

Bardzo nam przykro,

ale od teraz będziesz musiał liczyć się z konsekwencjami.

Paco, jaka szkoda. Program tak dobrze wyszedł…

- Tak mi z tym źle. - Z czym?

Nie rozmawiałeś z Jorge? Tak mi przykro.

Tak, mówił mi.

Do bani, że nie wystąpisz w reszcie sezonu.

Nie ma wakatów.

Ale jeśli znasz menadżera Tamary, uderz do niego. Może wpadniesz z nią.

Paco, nic ci nie jest?

Prawie odwaliłeś kitę.

W kilka miesięcy straciłem przyjaciół, kochanków, pracę…

Pozbawili mnie honorowego członkostwa w Saunie Fantasía.

Wszystko było jasne.

Kilometr 0 przeklął mnie za niedopełnienie obowiązku.

Proszę ją odnaleźć i zneutralizować

jak najszybciej.

Paco, ale mnie przestraszyłeś.

Jest. Co to? Lakier do włosów?

- Nie. - A co?

To gaz pieprzowy.

Tego mi brakowało.

Nie uwierzysz, ale wczoraj na Hortaleza nadepnąłem na grabie i dostałem w twarz.

Grabiami! W centrum Madrytu!

Co dalej? Pułapka na niedźwiedzie jak w kreskówkach?

Czego chcesz?

Tamaro, nie będę owijać w bawełnę.

Dość tych bzdur, wygłupów i postępowego szajsu.

Rzucisz muzykę. Wyjdziesz za mnie.

I będziemy mieć dziecko.

Lepiej popracuj nad swoimi sztuczkami,

ty żałosny insekcie.

Nie jestem insektem.

Tym razem nie będę uciekać się do magii. Sięgnę po tradycyjne metody.

Jeśli mnie nie posłuchasz,

film z Arlekinem to będzie pikuś przy tym, co ci zaserwuję.

Zniszczę cię.

Opowiem takie bzdury

i ujawnię takie dokumenty, które upokorzą ciebie i twoją matkę.

Nazywają ją „wyjcem”, bo tak dobrze udaje orgazmy.

Nic dziwnego. Oferowała pokazy erotyczne, odkąd pojawiła się w Madrycie.

Widziałem, jak penetrowali ją na oczach setek…

Nie setek, setek tysięcy osób.

A kto?

Mężczyźni z różnych środowisk.

Przestępcy, żebracy,

kaleki, stare pryki…

A nawet zwierzęta juczne.

I zwierzęta domowe.

I organizmy jednokomórkowe.

Zrobiła to nawet świnia z toną łupieżu.

Czy podobało mi się opowiadanie tych bzdur? Nie pamiętam.

Może nawet w nie wierzyłem. Kto wie? Zupełnie mi wtedy odbiło.

Gdyby szantaż nie zadziałał na Tamarę,

miałbym przesrane.

Cześć.

Paco Porrasie.

Obserwujemy pana od jakiegoś czasu. Dłużej, niż pan myśli.

Pozwalają wam teraz oglądać telewizję w kuchni?

Cześć.

Wiemy wszystko o pana zainteresowaniu ważką.

Oraz kleszczami i bąkami. O czym ty mówisz?

O tańczącej ważce.

Kobiecie, która zahipnotyzuje całe pokolenie.

Znam tę historię. Nie musisz jej powtarzać.

To Tamara.

Ta puszczalska. Ta dziwka. Ta świntucha.

Wiesz, jak smakowałaby zupa z Tamary?

Kurewsko nieprzyzwoicie!

Uspokoiłeś się?

Wiem, czego chcecie.

Mam powiedzieć, dla kogo pracuję, albo będziecie mnie torturować.

- Już to robicie. - Wszystko wiemy.

Kim jesteś, co reprezentujesz, dla kogo pracujesz…

Czyli robicie to dla przyjemności. Nie oceniam, róbcie swoje.

Masz iść do swoich panów.

Po co?

Ich siedzibę chroni wiele mistycznych pieczęci,

które od początku ich istnienia blokują nam wejście.

Pieczęci, które można złamać jedynie od środka.

Co to za kształt?

Z takimi bokami i dziurką na górze?

Przerażające. Zabierz to ode mnie! Pali!

To bardzo proste, Paco.

Wystarczy, że zostaniesz w ich siedzibie przez minutę

z tym symbolem na piersi.

Jedna minuta pozbawi ich siedzibę ochrony.

My zajmiemy się resztą.

Zrównamy Kilometr 0 z ziemią.

W porządku.

- Słucham? - Z przyjemnością.

Wygrałaś, Bernardo Albo.

Tak po prostu?

- Cholerna wiedźma. - Ach, tak?

Trafiłaś na mój dobry dzień. Przypal mnie tą cipką.

Spójrz.

Będę mieć tę okropną szparę do końca życia.

Zobacz, co ja mam.

Do zobaczenia.

Nie mogłem uwierzyć.

Dzięki mnie Kilometr 0 i klątwa miały pójść w diabły.

Tak się cieszyłem, że nie obchodziło mnie, że zajmują mi dom.

Kolego. Chodź tu.

Tego nie było w umowie.

To bezcenna pamiątka rodzinna.

Wierz lub nie, ale ten pistolet należał do Simóna Bolívara.

To potrzask?

Tak wygląda.

Pułapka na niedźwiedzie?

Niedźwiedzie, jelenie…

- Wiele gatunków zwierząt. - Jasne.

Twoja?

Nie.

- Wasza? - Nie.

Wasza też nie.

- Jasne. - Wygląda mi to na jakąś klątwę.

- Zdecydowanie. - Właśnie.

- To klątwa. - Tak.

Potrzebowałem tylko minuty.

Musiałem zająć ich przez minutę.

Resztą miał zająć się znak cipki na mojej piersi.

Nie musiałem nawet kiwnąć palcem.

Miałem dobrze się bawić.

Dobry wieczór.

Paco, jak się masz?

Chcieliśmy się spotkać. Jesteśmy zaniepokojeni.

Zaniepokojeni? Czym?

Coś ci się ostatnio przytrafiło?

Co nieco.

Dlaczego? Bo mnie przeklęliście.

Daj spokój. To niedorzeczne.

Zgodziłeś się związać swój los z jej losem.

Miałeś jedną misję.

Miałeś trzymać ją krótko.

Tymczasem ona coraz bardziej wymyka się spod kontroli.

Jak mówią święte teksty,

„Jeśli nasz człowiek zawiedzie,

sam wszechświat przeklnie go na wieki”.

Co takiego?

Za takie metafizyczne wpadki się płaci.

Rzeczywistość zwróciła się przeciw tobie.

Czemu nie powiedzieliście wcześniej? Cholerny drobny druk!

Wydawałeś się taki pewny siebie…

Powiecie mi, jak złamać klątwę?

Najlepiej w mniej niż minutę.

Zakładam, że poślubienie jej nie wchodzi w grę?

Jak złamać klątwę? Mów!

Nic nie możesz zrobić. Przykro mi to mówić.

Póki Tamara żyje…

„Póki Tamara żyje”, co?

Póki Tamara żyje, masz przerąbane, Paco.

Co to jest?

Paco, coś ty zrobił?

Co ty zrobiłeś?

Wszystko poszło w diabły i klątwa ze mną została.

Przeżyłem kilka lat w biedzie.

Wyrzucili mnie z telewizji, nie miałem domu.

Nie pytaj, co robiłem, by przeżyć.

Przez te wszystkie lata miałem w głowie słowa Wielkiego Mistrza…

„Póki Tamara żyje…”

„Póki Tamara żyje…”

Pewnego dnia postanowiłem uciszyć głosy na dobre.

Mówiłem, że będziesz mnie oceniać.

Chcesz lemoniady?

Mama zrobiła. Bardzo dobra.

Gdy miałam osiem lat, powiedziałam jej,

że kiedy zostanę sławną piosenkarką,

nazwę się „Tamarą” albo „Mecano”.

Odpowiedziała,

że powinnam wybrać Tamarę.

Bo Mecano już jest zajęte i mogliby mi je odebrać.

A teraz jakaś dziewczyna o moim imieniu śpiewa bolera.

Jej prawnicy chcą mi wszystko odebrać.

Płytę, trasę…

wszystko.

Mają nas dość, Paco.

Przez lata wystawiali nas na pokaz,

kpili z nas.

I mają już dość.

Nie pozwalają nam nawet zachować imion.

Prawda jest taka, że żadne nie przychodzi mi do głowy.

Podoba mi się Yurena.

Piękne.

Co to?

Mama znalazła go na planie Czasu Marsa.

Wiele lat temu.

Był w złym stanie, ale ponieważ uwielbia szyć…

Przypomina ciebie, co?

Zatrzymaj go.

Nie.

Niech tu zostanie.

Posłuchała cię, prawda?

Została Yureną.

To imię demona w postaci suki psa.

Sprawdź sobie.

Nie będę cię zanudzać łzawymi historiami.

Jestem przeklęty. I tak kończy się moja historia.

Spędzę zamknięty w Altei trzy miesiące.

Potem im się znudzę i mnie wyrzucą.

Właśnie mi powiedziała.

Czegoś nie rozumiem.

Skoro widzisz przyszłość, czemu nie zapobiegłeś tym nieszczęściom?

Pobicie na planie filmowym w dzieciństwie…

Naprawdę cię zaskoczyło czy przewidziałeś je?

Cóż…

A jeśli je przewidziałeś, to czemu tam poszedłeś?

Cholera, dziewczyno. Jesteś z gestapo? To przesłuchanie?

Podobało ci się.

Bo lubisz cierpieć.

I być nieszczęśliwym.

I przeklętym.

I podoba ci się tutaj.

Kim jesteś, Paco Porrasie?

Jestem brzydalem.

I co jeszcze?

- Może i jestem brzydki… - Tak?

Ale jestem jeszcze gorszym faszystą.

Czego chcesz?

Tego?

Tak.

„Tak, pani!”

Tak, pani.

Napisy: Agnieszka Komorowska

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.