Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Dlaczego sobie to zrobił?
Pan jest ślepy? Widać, że to upozorowane.
- Dlaczego nie wstaje z łóżka? - To mi wygląda na depresję.
- Słucham? - My z wizytą.
Nikogo nie wpuszczać.
Trzeba zapierdolić tego Ryszrda, to nasz Stefan stanie na nogi.
Chciałabym zgłosić przestępstwo.
Dlaczego dyrektor Sowiński tego nie zgłasza?
Mam przesłanki podejrzewać, że sam jest zamieszany.
Daję wam ostatnia szansę.
Co ona ma z tymi schodami?
Znam miejsce, gdzie będziecie bezpieczni.
Znalazł nas jakiś psychopata, dlaczego mamy ci ufać?
Nie jestem Markiem. Nazywam się Ryszard Sowiński.
Jestem dyrektorem więzienia w Wielkim Gniewie.
Chcę was tam zabrać, tam będziecie bezpieczni.
- Cześć, Zyzol. - Sprawdziłem ten temat dla ciebie.
- Ciężka sprawa. - Łatwą bym ci głowy nie zawracał.
To jest dyrektor tutejszego więzienia, Ryszard Sowiński.
Musicie to zobaczyć.
Nic się nie dzieje bez przyczyny.
Wy tu zaczekajcie, a ja rozmówię się z waszym...
z Markiem.
Dlaczego nazwałaś mnie Markiem? Wszyscy myślą, że jestem tym drugim.
Jakim drugim? Jesteś moim synkiem, Mareczku.
Co to, kurwa, jest?
Zajebię was wszystkich.
Pięknie jest, nie?
Pięknie? W dupę mi trochę zimno.
Dorotka, proszę cię, nie psuj nastroju.
Romantycznie jest przecież.
Romantycznie polega na zupełnie czymś innym.
Ale ty tego nie zrozumiesz.
Otóż się mylisz, kochanie, bo dzisiaj jest szczególny dzień,
w którym pragnę ci oświadczyć, że właśnie zmieniamy nasze życie.
Na jakie?
Na takie, w którym nic już nie będzie brakować.
Tak, jasne. Już raz chciałam wyjechać do Warszawy.
Zostać celebrytką. Błagałeś, żebym została.
- Zestarzeję się przy tobie. - Otóż nie.
Żeby było jasne. Wszystko ci przebaczyłem.
Ty mi? A co ty mi miałeś wybaczać?
Jak to co, Dorotka. A te kowbojki?
Przepraszam cię, kochanie.
Kocham cię. I chcę, żebyś została moją żoną.
To znaczy, nadal została.
Co ty mi tu wciskasz, Mirek?
A co byś powiedziała na milion w gotówce?
- Bez jaj. - Podoba ci się?
Nie myśl, że pieniądze są dla mnie najważniejsze.
Oczywiście, że nie, ale trzeba je mieć, żeby o nich nie myśleć.
A wiesz, co jest za tym murem za nami?
No hotel.
Hotel. Z 4-gwiazdkową restauracją,
w której zarezerwowałem stolik dla dwóch osób.
To kto jeszcze będzie?
Szefie. Cieszę się, bo już się martwiłem.
Ja też!
Mobilizujcie wszystkich!
- Co? - Wszystkich, powiedziałem!
Szefie, ale wszyscy są w samochodzie.
Chcę tu widzieć armię.
Niech Cygan sprowadzi Bestię.
Rozdajcie wszystkim broń i wuwuzele.
Szefie, Bestia na jednego Rysia? Wyjdzie, to go wtedy dojebiemy, no.
Wcale nie musi wychodzić. My do niego wjedziemy.
- Ale on tam siedzi od tygodnia. - Bramy się otworzą.
Bramy się otworzą.
Ale cieszę się, że ożył, bo już się martwiłem.
Ale co? Będziemy trąbić i Rysio wyjdzie nam przed bramę?
Ty nic nie kumasz. Stefan chce go wykończyć psychologicznie.
Wiesz, jak to tak napierdala, to człowiekowi może odjebać, no...
Ty wiesz, komu odjebało?
No, fakt.
Ale lepiej tak, niż depresję, nie?
No.
Przechodziłem tędy?
Tak.
Kiedy?
Z jakieś dwie godziny temu.
- A dokładniej? - To jakiś test jest, tak?
Całe życie jest testem. Zawsze trzeba być czujnym.
Tak jest!
Daj mi podgląd na to nowe skrzydło.
Dzień dobry dyrektorze!
Pan dyrektor sam kazał zlikwidować kamery w nowym skrzydle.
Tak? A, no tak.
Spryciarz ze mnie.
- Co ten człowiek tutaj robi? - Właśnie. Stoi tu od czwartej rano
i nawet okiem nie mrugnął.
A i Bolek będzie na L4 ze dwa miesiące.
- W piątek ma operację. - Jaką operację?
No, z tą stopą.
A co on sobie w stopę zrobił?
Tak jest! Nic. Nie było tematu.
No, do roboty!
Chodź!
Co jest?
Kurwa!
Stop!
To chociaż quickie.
Zajebię tych gnojów.
Nie myśl teraz o nich.
Hej, to ja tu... Ja tu poczekam.
Panie dyrektorze, coraz więcej tych meneli się zbiera.
Pan zobaczy, co ściągnęli.
Kurwa... Mamy w zbrojowni rusznicę pepanc?
A ten nadal nie mrugnął.
- Kto nie mrugnął? - No, ten.
No, nie mrugnął, kurwa.
Sorry, szefie. Sorry, zaraz kończymy.
- Co to jest? - Szef se jaja robi.
Koniec pakowania!
- Co jest? Ja pierdolę... - Stop! Powiedziałem.
Wypakować wszystko!
Czym się szef wkurwia? Szybciej się nie da.
- Słyszałaś, co powiedziałem? - A co z towarem?
- Wypakować! - Całą noc pakować, teraz wypakować?
Czego nie zrozumiałaś? Wypakować. Już.
A gdzie?
Tam! Znaczy tam! Z powrotem, już! Wykonać!
Całkiem go jebnęło, no.
Szybko! Już!
Raz. Szybciej, szybciej. Wypakowywać.
Czy wam kompletnie odbiło?
Po pierwsze, przestańcie trąbić...
A po drugie, wypad z tym złomem z drogi.
A co, nie można jeść w miejscu publicznym?
A ja powiedziałem coś o jedzeniu? Dlaczego wasi koledzy trąbią?
Nie wiem. Może na ślub idą albo na mecz piłkarski.
A co, 22-gą już mamy? Cisza nocna jest?
A co to w ogóle za pomysł jest? Czyj?
Słuchaj, my czekamy na szefa a szef czeka na dyrektora.
Stefan, kurwa, słuchaj!
Za każdym razem ratowałem ci dupsko z tarapatów.
Po niewypale na orliku sprowadziłem ci oddział saperów.
A ostatnio z tą starą. Więc mnie, kurwa, słuchaj, Stefan!
Posłuchaj uważnie, Mirku...
musisz mi pomóc.
O nie, teraz to ja już nic nie muszę dla ciebie robić.
Jesteśmy kwita, rozumiesz?
Jedyne co ja teraz mogę zrobić, to wszystkich was zaresztować.
I za chwilę twoi koledzy ustawią się za tobą rządkiem
i pomaszerujecie prosto do pierdla.
Mirku, skorzystałeś z chwili mojej słabości,
ale teraz znowu jestem silny.
Jeżeli kochasz swoją żonę i dzieci, to coś dla mnie zrobisz.
Żonę kocham a dzieci nie mam.
A ty jesteś bardzo złym człowiekiem, Stefan.
A ty jesteś człowiekiem małej wiary.
A ty myślisz, że jak... że on do ciebie wyjedzie, jak ty
będziesz stał, trąbił i straszył go czołgiem?
Bramy się otworzą.
Jeszcze zobaczymy.
Andżela... ugryzłaś mnie!
A wolisz tak delikatnie?
Nie zbliżaj się do mnie.
Co jest, kurwa? Zaraz się wkurwię.
Ja pierdolę, kobieto.
Jest ok, jest ok.
Boże...
Co ty tu robisz?
Rysiu? Ojej, gdzie ty by...
Tak się o ciebie martwiłam.
Własną matkę zamknąć w więzieniu... Co to jest za człowiek?
Poczekaj, zaraz cię stąd uwolnię.
Rysiu, ja nigdzie stąd nie pójdę. Jestem tu bardzo szczęśliwa.
Szczęśliwa?
Co ty masz w tej szklance?
Dawaj, dawaj.
Ja pierdolę. Ciężkie to jest, kurwa.
Co się tu, kurwa, dzieje?
- No wypakowujemy, nie? - Widzę, że wypakowujecie,
pytam, kurwa, dlaczego?
No bo, kurwa, przed chwilą sam pan kazał wypakować.
Ciekawe ile wypalił.
Byłem przed chwilą i kazałem?
Ja pierdolę, mocny ten towar, co? Zajebisty.
Ładować to wszystko z powrotem!
Cicho! Nie, nie, szefie. Sam sobie pan to ładuj albo pan zmień...
Ładować to, powiedziałem!
Dziewczyny, ładować!
Szefie, już, ładujemy. Ładujemy szefie.
Ładujemy, spoko. Ładować!
Na zewnątrz jest chaos.
Udręka.
A my wstajemy sobie tutaj o szóstej rano
jemy wspólne śniadanko, a potem gotujemy,
rozmawiamy sobie, czytamy...
a po południu mam spotkanie AA.
Co?
A wiesz, ile ja mam tu koleżanek?
Zabiję go!
Rysiu! Rysiu!
- Przechodziłem tędy? - Oczywiście.
22 minuty i 36 sekund temu.
- Jestem w środku? - Nie wiem...
Trzeba by zajrzeć.
Zostaw! Zostaw!
Mów! Czego chcesz?
Czego ja chcę? Czego ty chcesz? To mój gabinet.
- Masz na sobie mój mundur. - Nie, to mój gabinet.
Ty jesteś przestępcą, którego ściga wydział antynarkotykowy i mafia.
Słucha, chuju. Widziałem, co tu pakujecie do tych ciężarówek.
Wykonałem telefon. Za parę chwil będą tu antyterroryści.
Za parę chwil?
Niech przyjeżdżają.
Za jedną chwilę wszystko tu będzie posprzątane.
Tak? A jak wyjaśnisz brak czterech baniek z kasy zakładu?
Jakich czterech baniek?
Tych, które przegrałeś w pokera, debilu!
- Ja przegrałem? - Tak, ty!
Znaczy Ryszard przegrał, czyli ty, bo nie ja.
Dobra, co proponujesz?
Chcę moje życie z powrotem.
W porządku.
Za pół godziny mnie tu nie będzie, więc sprawa załatwiona.
Co, myślisz, że narobiłeś tutaj syfu i tak po prostu sobie znikniesz?
Albo twoją rodzinę i mnie zamorduje ten fiński psychopata?
On tu jest?
- Gdzie Carla i dzieciaki? - W moim mieszkaniu.
- Odwołaj antyterrorystów. - Tak, a niby czemu?
Chcesz, żeby dożyli wieczora?
Cześć Zenek, to ja.
Słuchaj, odwołaj ludzi.
Tak, wszystko w porządku. Strażnicy ogarnęli.
Ok. Dziękuję! Cześć.
To była ściema.
Ile forsy musisz oddać? Te cztery bańki?
No, cztery do kasy zakładu,
cztery Stefanowi. Razem osiem.
Dobra.
Słuchaj, zrobimy tak.
Słucham.
- Czy ja bym... - Nie słyszę. Tutaj, do tego mów.
Czy mogę rozmawiać z dyrektorem Sowińskim?
A kim ty jesteś dla pana dyrektora?
Jestem...
Córką kuzyna mamy ciotki Eli z Lidzbarka
w bardzo naglącej sprawie.
Trwa stan wyjątkowy. Pan dyrektor nikogo nie przyjmuje.
Nikt nie wchodzi i nie wychodzi na zewnątrz.
A czy jest u siebie, w więzieniu?
Ja nie udzielam takich informacji.
Przepraszam, czy na teren więzienia nie wjeżdżał żaden camper?
Taki busik campingowy.
Jest stan wyjątkowy. Nic tu nie wjeżdżało, ani nie wyjeżdżało.
Do widzenia.
No i?
Strażniczka na bramce nic nie chciała powiedzieć.
Ale pewnie nie ma go. Jest stan wyjątkowy, nikt nie wjeżdżał.
Sprawdźmy, czy go nie ma w domu.
- Wiesz, gdzie mieszka? - Olsztyńska 14.
O, kawka. Jak miło.
Same samobójstwa.
Spalony chłopak, pożar,
pani partner.
Sporo tego jest.
Ciekawa zagadka, prawda?
Jaka zagadka? Wszystko jest jasne.
Czyli twierdzi pani, że ten chłopak, jak on tam był... Poldkowski, tak?
- Krystian Poldkowski. - Nie popełnił samobójstwa.
Nie. Został zamordowany przez wynajętego mordercę.
Pani partner też nie popełnił?
Również został zamordowany przez wynajętego,
najprawdopodobniej tego samego mordercę.
Pozwoli pani, że coś pani przeczytam.
"To już czwarty miesiąc tego roller costera.
Mam dosyć, chyba oszaleję, nie widzę sensu
w ochronie jakiegoś mordercy
i w dodatku Anna ciągle się do mnie przypierdala."
Co to jest?
Albo to. "Wpadam w depresję.
W dodatku ona ją, swoim gadaniem, pogłębia."
To jest Witek niby?
To są smsy z jego komórki, które wysyłał do żony w ostatnim okresie.
Oczywiście jest tego więcej.
Nie zauważyła pani w ostatnim czasie
jakiejś pogłębiającej się u niego depresji?
Jakiej depresji? Witek nie miał żadnej depresji.
Takie smsy po prostu się czasem wysyła. To jest normalne.
Więc podtrzymuje pani swoją wersję? Że to nie były samobójstwa,
mimo, że początkowo ślady na to wskazywały?
Na co początkowo wskazywały? To były morderstwa.
Wierzę pani.
Dokładniejsze badania wskazały, że chłopak
zginął od ciosu nożem w kark,
a pani partner bronił się przed śmiercią.
No właśnie. Dlatego nie ma co tu siedzieć,
bo nasz świadek i jego rodzina są w niebezpieczeństwie.
A konkretnie, gdzie się ukrywają?
- A skąd mam to wiedzieć? - Pani ostatni ich widziała.
Pan mi teraz coś sugeruje?
Wie pani, ile ta czeska mafia jest gotowa za nich zapłacić?
Nie, no, kurwa mać. To jest chyba jakiś żart.
Wzięła pani kredyt na mieszkanie, którego pani dotąd nie spłaciła.
Bo ta praca jest tak chujowo płatna.
Skontaktowałem się też z pani byłym partnerem życiowym.
Twierdzi, że pani nie była wobec niego fair.
No i co. Bo jest tchórzem pierdolonym. Jebał go pies!
Z resztą co to w ogóle ma do rzeczy?
Ale ma pani w sobie nienawiści.
Nie mam w sobie nienawiści.
No dobra.
Proszę na razie nie opuszczać miasta
i lepiej niech pani przebywa w swoim mieszkaniu.
Będziemy w kontakcie.
Wierzę pani i jestem po pani stronie.
Super. To mnie teraz pan uspokoił.
A, dzięki za kawę. Fajne okulary.
Słodzona?
Mamo, wszystko będzie dobrze?
- Wiesz, co myślę? - Co?
Że jak to się wszystko skończy, nie będziemy umieli normalnie żyć.
Bez tej ciągłej adrenaliny, bez tego napięcia.
Ale inni też mają problemy.
Na każdego polował psychopata, a program ochrony świadków,
to jak płatne wakacje od zwyczajnego życia.
Tata...
To znaczy Ryszard, chyba coś wymyśli.
Wygląda na to, że naprawdę mu na nas zależy.
Zastanawiam się, czy wysłać to do Anny.
Po co ty wyrwałeś ten dysk, skoro masz to na mailu?
Nie wiedziałam, że będę miał dostęp do maila.
- I w ogóle, co będzie? - Będzie na pewno coś do jedzenia.
Jak to zobaczy, będzie musiała nam pomóc.
- Ja jej nie ufam. - Komu?
Kajetan ma dowody od Poldka,
i chce je wysłać do tej agentki Anny.
Ja już nikomu nie ufam, ale jak nie ona, to kto?
- Halo. - Cześć.
Cześć. Co się dzieje?
Dogadałem się z Markiem.
Zależy mu na waszym bezpieczeństwie,
ale lepiej, żebyście przyjechali tutaj. Bierzcie campera.
Brzechwy 20. Czekam na was.
Ale, Ryszard...
Dzwonił Ryszard, musimy natychmiast jechać.
Ja, ja, ale najpierw obiad.
Zgłodniałem. Przepraszam.
Faceci.
To ja.
Franek, szykuj chłopaków.
No i wreszcie cię, chuju, mam.
Weź ogarnij te żelastwo.
- Co ja mam z tym zrobić? - No ogarnąć.
O, kurwa!
Co?
Nasłali na nas dziadka z wnuczką.
Mamo, to przecież ten sposób, ten...
No tak, sposób Ndrangheta!
Gówniara i dziad...
Dobra, jedziemy.
Mama.
Nie wiem, czy dam radę poprowadzić takie monstrum.
Mamo.
Dalej pojedziemy razem.
Pierdol się. Pierdol się śmieciu.
Ja pierdolę.
Prokuratora okręgowa, słucham.
Kapitan Anna Opala. Proszę z prokuratorem Pranotą.
- Słucham. - Mam dowody.
- Na co? - Na wszystko.
Gdzie pani je ma?
Na mailu są zdjęcia, nagrania, jest wszystko.
Proszę wszystko do mnie przesłać. I czekać na odpowiedź.
Cześć Ryszard, tu Franek. Mam u ciebie dług karciany
i informację, która wyrówna nasze rachunki.
Dostałem cynk, że w twoim więzieniu są jakieś przekręty.
Mają zdjęcia zrobione przez Grażynę Laskus,
dokumentujące wyrób narkotyków.
Co? Jak? O czym ty mówisz?
Wyjeżdżamy za godzinę,
jeżeli cokolwiek znajdą, nie będzie taryfy ulgowej.
Dług uznajemy za rozliczony, a w razie czego nie znamy się.
Wiem, jak się domyśliłaś, że ja to ja.
Tak, włożyłam ci ją do becika.
To była jedyna pamiątka po twojej babci.
Chcieli mi zabrać was obu.
A może tak by było najlepiej.
I tak po prostu mnie oddałaś?
Wiem, że ci było ciężko w sierocińcu,
ale wasz ojciec trafił do więzienia, ja zostałam sama, bez kasy,
rozpiłam się i wszystko szlag trafił.
Po 40 latach powoli trzeźwieję.
Wreszcie zrozumiałam, dlaczego ludzie piją.
Żeby zapomnieć.
Zapomnieć... O czym?
O tym, że piją.
- Co jest? - Oni tu jadą.
Kto jedzie?
Grupa specjalna z oddziałem antyterrorystycznym.
Grażyna przekazała zdjęcia, jak pakujecie towar do ciężarówek.
Kurwa...
Carla.
Tak?
Nie rozumiem.
Mam twoją rodzinę. Spotkanie za godzinę, albo oni zginą.
Boże, on ich zamorduje.
- Ale kto, kogo, kogo kto? - Jego rodzinę.
- To ja mam wnuki? - Mamo, to nie jest śmieszne.
Dobra, robimy tak, jak ustaliliśmy. A ja zajmę się Finem.
Ty jednak ich kochasz.
Jazda!
Miałeś rację, ćpanie nie jest dla nas.
Przecież ci mówiłem, ale mnie nigdy nie słuchałeś.
Ale z drugiej strony,
takie doświadczenie jest nie do przecenienia.
Tak, coś w tym jest.
Załadowane?
Powiedz prawdę. Co ty do mnie czujesz?
Wkurwiasz mnie, na maksa.
Wiesz, że ten pojeb dalej stoi na bramie z tym czołgiem?
Może wyjedziemy na pełnej petardzie i rozniesiemy go, jak pomidora?
Mam lepszy pomysł.
Szefie, ja wiem, że szef ma silną wolę,
ale tak stać w nieskończoność to się nie da, no...
Jakby szef czegoś potrzebował, to...
Wystarczy krzyknąć.
Cześć, Stefan.
Nie oddam ci tych czterech baniek.
Wiesz, bardzo mi ostatnio brakowało śmiechu.
Myślisz, że przyszedłem po te twoje cztery nędzne bańki?
Mnie już na pieniądzach nie zależy.
Dam ci dziesięć baniek.
Dziesięć?
Mam tego więcej. Dokładnie ponad tonę.
Belgijska gorzka.
Wiesz co,
jestem człowiekiem wiary, ale czasem
ja też muszę zobaczyć, żeby uwierzyć.
Zobaczysz. Pójdziesz ze mną. Sam.
Myślisz, że pójdę z tobą sam,
a ty mnie wsadzisz do celi, cwaniaku?
Myślisz, że jestem aż takim debilem?
Oczywiście, że nie, Stefanie. Zamienimy się miejscami.
Andżela pokaże ci towar, a ja zostanę tu i zaczekam.
- Dziesięć baniek? - Dziesięć gotówką.
Jak nie wrócę do 15 minut, zróbcie mu kąpiel kwasową.
Zacznijcie od stóp i bardzo powoli.
Wszystko jest na pace. Tona czystego złota.
A fajne te moje wnuczki?
Tak...
bo nie wdały się w naszą rodzinę.
No. I dobrze.
Duży pani kredyt na to wzięła?
No, dość, ale dam radę.
Byleśmy dorwali tego skurwysyna, który zabił Witka.
Dorwiemy, ale na razie aresztujemy panią.
Nie, nie rozumiem, o czym pan do mnie mówi?
Przecież wysłałam panu nagrania.
Dużo tego jest, przeglądałem.
Ale ten materiał dostała pani od osoby, której poszukuje policja.
Proszę nie pogarszać swojej sytuacji.
A czym mam nie pogarszać swojej sytuacji,
na tym nagraniu widać, że ten psychopata go morduje.
Widziałem, ale pójdzie pani z nami.
Broń i odznakę proszę.
Nie, kurwa, nie wierzę.
Dziękuję!
A ciebie to już chyba pojebało.
Daj kluczyki.
Jeszcze mi, kurwa, nogi skuj.
Pierdol się!
Mów.
Mam kupca na towar. Płaci w gotówce.
Kiedy?
Za 45 minut.
Gdzie?
Pojedziemy tam. Ja poprowadzę.
Nie jesteś aż tak wielkim frajerem, za jakiego cię miałem, Rysiu.
Ale dalej frajerem.
Skąd ta wielkoduszność?
Chcę, żeby już się to wszystko skończyło.
Zależy ci na naszej przyjaźni?
Wzruszające.
- Moi ludzie jadą ze mną. - A ze mną pojedzie parę więźniarek.
A wiesz, czemu kobietom nie wolno ufać?
Ja ufam.
Bo jeżeli kobieta cię nie kocha tak z całego serca,
miałem kiedyś żonę, to wiem,
to cię z całego serca nienawidzi, nie ma nic pośrodku.
Ja ci życzę, żeby te twoje kobiety cię bardzo,
ale to bardzo kochały.
Musisz mi dać słowo, że weźmiesz te dziesięć milionów
i odczepisz się ode mnie na zawsze.
Moje słowo jest droższe od tych pieniędzy.
Czemu wcześniej nie powiedziałeś o towarze?
Strzeżonego pan Bóg strzeże.
Strzeżonych to się trzeba wystrzegać,
bo to niezłe cwaniaki są.
No, jedźmy, trzeba się spieszyć.
Wyjeżdżamy.
- Zabieramy Bestię? - Jedź za nami.
Nie, Bestia zostaje. Inaczej nici z dealu.
No to się zabierz z chłopakami.
Ja prowadzę.
Pani się wydaje, że życie jest czarne albo białe.
Życie jest w paski, my wszyscy jesteśmy w paski.
I w półcienie.
Ale to, że pani jest w paski, nie oznacza, że jest pani tygrysem.
Pani se pewnie wyobraża, że jest jakimś drapieżnikiem,
łowcą od któregoś coś zależy.
Który sam decyduje, kogo ma dopaść, co?
Nie jest pani nawet zebrą, okapi pani nie jest.
No, może pasiastym tapirem,
który służy jako lunch prawdziwym drapieżnikom.
Czeski kartel was zblatował. Wszyscy w tym siedzicie nie?
Pierdolone, sprzedajne gnidy!
Nawet tapirem pani nie jest.
Pani jest...
wiewiórką.
No, tak, taką jak ty, zoofilu pojebany, ty.
Sprzedawczyku, kurwa, już ci tak na dekiel ryje, dziadu pierdolony.
Kuminem, kurwa, zawszonym.
I ty też, ja pierdolę, co za patafiany,
kurwa, kocopały jebane, sprzedajne.
- Cele otwarte? - Otwarte.
- Grudę dostali? - Dostały.
- Jak dostały? - Wszyscy dostali.
Cicha wrzuciła wszystkim do zupy.
To dobrze, że zupy nie jadłem.
Spryciarzu, podniecasz mnie.
Do wozu.
No, dawaj ją.
Co on, kurwa, ma z tym wieszaniem, przecież to jakaś fobia jest.
Marek,
Marek,
Marek, kurwa...
O, gdzie wy kurna jesteście?
Leciałem nisko, jak jaskółka, ale pewnie mnie już namierzyli.
Jedziemy. Jak zobaczysz, ile mamy towaru,
to będzie ci stał przez cały rok.
Zajebiście. Dobra, czekam.
- A może na chwilę się zatrzymamy? - Nie.
- To chociaż quickie. - Skup się.
Ale daj spokój, na pace mamy 40 baniek, chodź.
- Nie zatrzymuj się. - Ale, kurwa, człowiek.
Jedź, kurwa!
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.