All language subtitles for Maly.Zgon.S01E07

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Co tu si臋 odpierdala?

Informacj臋 dosta艂em o mo偶liwym niewybuchu.

To 艣cierwo mia艂o z tym co艣 wsp贸lnego.

呕e Ryszard? Nie!

Mam dla ciebie zadanie specjalne.

Jak sie spiszesz, wyst膮pi臋 o skr贸cenie twojego wyroku.

Przyje偶d偶asz tutaj zeznawa膰, 偶e wyg艂upy twojego synka

i tego drugiego idioty to jest twoja sprawka?

U偶yjemy mojej farmy Bitcoin贸w, 偶eby z艂amac has艂o Vitalika.

- Ile mo偶e potrwa膰 to 艂amanie? - Mo偶e godzin臋, mo偶e kilka dni.

Oni tu s膮. Chc膮 nas zabi膰.

We wsi jest typ, kt贸ry ma zabi膰 nasz膮 rodzin臋.

O 20:30 powinienem je艣膰 posi艂ek.

O kt贸rej byli艣my um贸wieni? O kt贸rej?

O 20:00, tak? 20:00 to 20:00!

Co wy, kurwa, wieczorynk臋 ogl膮dali艣cie z rodzicami?

Skupi膰 si臋 teraz, kurwa!

呕adnego zrywania plakat贸w, jasne?

Nie zrywa膰 plakat贸w Ma艂eckiego, tylko co艣 mu tam dorysowa膰.

Tak jest. W膮sy, okulary, dorysowa膰 kutasy. Zrozumiano?

Tylko tyle inwencji?

Mo偶ecie dorysowywa膰, co wam si臋 podoba. Ma by膰 wykurwi艣cie.

- A mema mo偶na jebn膮膰? - Ca艂y, kurwa, ogie艅.

Dobra, ale po艂owa z g贸ry.

Z g贸ry to jad膮 Mazury, a tu jest Warmia.

Jak maj膮 by膰 dobre memy, to musi by膰 po艂owa z g贸ry.

Stop!

No i to rozumiem.

Dobra, sio! Tylko nie spierdolcie tego!

Chod藕! Poka偶 w臋偶a tutaj.

Halo! Powiedz "halo".

Halo!

Powiedz "cze艣膰, tato".

Cze艣膰, tato. Bawimy si臋.

No, a ty si臋 poka偶esz tatusiowi.

Nie wierz臋. Ca艂a mama.

Jutro przyje偶d偶aj膮 rodzice.

Nie mam 偶adnych zakup贸w zrobionych, nic.

My艣l臋, 偶eby j膮 przenie艣膰 do tego drugiego przedszkola.

Do Montesori. A ty co my艣lisz?

My艣l臋, 偶e za wami t臋skni臋.

- Ju偶 dawno mia艂o si臋 sko艅czy膰. - Wiem... Wiem...

Sko艅czy si臋 a wtedy pojedziemy na d艂ugie, d艂ugie wakacje.

Witek!

- Musz臋 lecie膰. - Powiedz, 偶e jeste艣 zaj臋ty.

Witek!

Chod藕! Chod藕!

- Co ci ten m艂ody gada艂? - Nie wiem, co艣 pajacowa艂. Czemu?

Kurwa, ale po偶ar...

- A co? My艣lisz, 偶e to zwi膮zane? - My艣l臋, 偶e tak.

- Nie ma ich nigdzie. - Mia艂e艣 ich pilnowa膰.

- Anka, co to za skuter. - Witek, nie wiem. Gdzie oni s膮?

Je艣li nic si臋 nie zepsu艂o to s膮...

Zajebi臋 ich!

Co m贸wi艂am o niezapowie... Helo艂... Wizytach.

Wys艂ali za nami morderc臋.

- Zabi艂 go! Zabi艂 Poldka! - Nikt nikogo nie zabi艂!

Znowu z艂amali艣cie zasady. Co m贸wi艂am?

呕adnych telefon贸w i kontakt贸w z zewn膮trz.

Ch艂opaki w艂amali si臋 do laptopa tego go艣cia, kt贸rego szukacie.

- Chcieli艣cie dowod贸w, to je macie. - No to gdzie one s膮?

W tym domu, u Poldka.

My艣lisz, 偶e wykorzystasz po偶ar, 偶eby nas wychuja膰?

S艂uchaj, idiotko, macie nas chroni膰!

Chyba si臋 przes艂ysza艂am.

Je偶eli co艣 nam si臋 stanie, wy te偶 macie przesrane.

Dobra. Przepraszam. Troch臋 mnie ponios艂o.

Chod藕cie, pogadamy na g贸rze.

Dobrze, kochani, to teraz g艂臋boki wdech, wydech

i na spokojnie opowiedzcie wszystko od pocz膮tku. S艂ucham.

Poldkowi uda艂o si臋 w艂ama膰 do... Do czego?

Do kompa steam.

Grali艣my kiedy艣 w tak膮 sieci贸wk臋 z Vitalikiem, synem Vatzlava.

No i teraz w艂a艣nie wiemy, gdzie jest ten Vatzlav.

- Co ty robisz? - Ale, 偶e co?

- Ale, co ty, zwariowa艂a艣? - Dla twojego bezpiecze艅stwa, Marku.

- Gdzie wy idziecie? - Sprawdzi膰 to.

Ej, spok贸j!

Kurwa, on ju偶 tu jest!

Kurwa, kurwa ma膰!

Najch臋tniej zamkn臋艂abym ich w piwnicy do rozprawy,

ale trzeba to sprawdzi膰 i mie膰 w protoko艂ach.

Co wybierasz? Po偶ar u Poldka czy pust膮 chat臋?

Dajesz mi wyb贸r?

- Nie wiem, po偶ar brzmi ciekawiej. - Tak, masz racj臋.

To ja jad臋 sprawdzi膰 po偶ar, a ty zbadaj chat臋 i zdzwaniamy si臋.

- Pojechali. - Co?

Pojechali.

Ja pierdol臋.

Tata, by艂e艣 ju偶 w kajdankach. Nie wiesz, jak si臋 je otwiera?

Agenci zaraz wr贸c膮, wi臋c...

Dorwa艂 Poldka. My jeste艣my nast臋pni.

Ale chyba troch臋 przesadzacie. Musimy zaczeka膰 na agent贸w.

Na co mamy zaczeka膰? A偶 nas wystrzela jak kaczki?

Kajetan ma racj臋. Musimy si臋 st膮d wydosta膰.

Dzi臋kuj臋!

Dobra. Rozwalmy to g贸wno.

Kurwa!

Teraz!

Jest!

Tata, poczekaj tu. Zaraz po ciebie przyjdziemy.

Nigdzie si臋 st膮d nie ruszam.

Prawdziwy w艂amywacz. Gdzie si臋 tego nauczy艂a艣?

Zapomnia艂e艣 sk膮d pochodz臋?

Je偶eli to jest jeden z twoich numer贸w, sama ci臋 zabij臋.

Halo, Gosiu, nie mog臋 teraz rozmawia膰.

Kochanie, oddzwoni臋 do ciebie.

Sta膰! Policja!

R臋ce do g贸ry!

Kaptur z g艂owy i powoli si臋 odwr贸膰.

- Kim ty, kurwa, jeste艣? - Emilka... Filip, ch艂opak Emilki.

Szukam mojej dziewczyny Emilki. Przysi臋gam. Jestem Filip.

A, ch艂opak Emilki. 艢wietnie!

- Mam si臋 o ni膮 martwi膰? - Martw si臋 o siebie. Spieprzaj!

Dzi臋kuj臋. Do widzenia!

Anka?

No, stary, mam tu niez艂e ognisko.

Co u ciebie?

Mia艂a艣 racj臋. Robi膮 nas w chuja i mam ju偶 tego serdecznie dosy膰.

Ok.

Chyba wracaj膮.

Emilia! Kajetan!

To on! To ten typ! To on!

Ten typ tu idzie. Dawaj tata!

Spokojnie.

Dawaj, ja jestem bardziej manualna.

Nie tak!

Dzi臋kuj臋!

Szybko, idziemy!

Szybko!

Mo偶na ju偶 tam wej艣膰?

Na razie ch艂opcy sprawdzaj膮.

Niez艂y dym, co?

Niestety, jak si臋 pali, to dym musi by膰.

- Dow贸dco, mamy zw臋glone cia艂o. - Zrozumia艂em. Podsy艂am ci policj臋.

Kurwa, nie wierz臋.

Kurwa ma膰!

Odbierz, stary. No raz, kurwa, odbierz.

Ja. Syn polskiej ziemi.

A zarazem ja, Stefan Osi艅ski.

Wasz nowy burmistrz. Prezydent.

Kiedy by艂em ma艂ym ch艂opcem...

Kiedy by艂em ma艂ym ch艂opcem...

rytm mojego dnia wyznacza艂o bicie dzwon贸w.

艁adny, co?

Nie no, kozak.

Szefie, no robi wra偶enie.

To dobrze. Tego Ma艂eckiego tam gdzie艣 widzicie?

No jeste艣cie s膮siadami.

S膮siadami? Wi臋kszy? Mniejszy? Co on tam g艂osi?

Mniejszy, zdecydowanie mniejszy. No w ko艅cu to jest Ma艂ecki.

I ma has艂o: "Nie l臋kajcie si臋!"

"Nie l臋kajcie si臋!" Ha, lepiej, 偶eby si臋 l臋ka艂.

Jutro na debacie dojad臋 go, jak kosiarka spalinowa kreta.

Wiecie, co mamy robi膰 dalej?

Tak, wiemy. Zerwa膰 plakaty.

Kurwa, pojeba艂o ci臋? Zerwa膰 plakaty... Ty lepiej pomy艣l.

Bez przeciwnika nie ma zwyci臋zcy.

Ludzie potrzebuj膮 kogo艣, kogo nienawidz膮 i kogo艣, kogo kochaj膮.

W tym wypadku mnie. Dobra, ty ju偶 lepiej, kurwa, nie my艣l.

Zwerbujcie tych tajniak贸w do roboty. No i ju偶!

Kurwa...

- Chod藕! - Nie zatrzymujmy si臋.

- Chocia偶 chwil臋. - P贸藕niej.

- Zostaw mnie. - Idziemy tak godzin臋.

Jak ma nas kto艣 znale藕膰, skoro sami nie wiemy, gdzie jeste艣my.

Dobrze, to odpocznijmy chwil臋, ale zaraz ruszamy dalej.

Co?

Kurwa.

Babcia chyba chcia艂aby, 偶ebym to ja posz艂a.

No dobrze. To id藕.

Dzie艅 dobry!

Zamkni臋te.

Dzie艅 dobry. To gospoda "Flipper", prawda?

Sma偶alnia ryb Flipper. Albo Delfin, jak kto woli.

- Delfin to nie ryba. - A co?

Ssak.

Jak ssak?

Nie widzia艂 tu pan szarego mondeo?

Dziecko, ty wiesz, ile tu codziennie samochod贸w parkuje? Tysi膮ce.

A szarych? Miliony.

- Miliony szarych mondeo? - Czego tu w艂a艣ciwie chcesz, co?

Gdzie s膮 twoi rodzice?

Przepraszam. To dla mnie wa偶ne.

Ten mondeo potr膮ci艂 mojego psa.

Oj, to bardzo mi przykro.

Chcia艂bym ci jako艣 pom贸c, ale...

O, mo偶e chcesz podk艂adk臋?

Klienci j膮 uwielbiaj膮.

Tak czu艂em.

No i co ja jej teraz powiem, Elizko?

Powtarzasz ci膮gle, 偶e go z艂apiemy, ale zobacz, gdzie my jeste艣my.

Na jakim艣 totalnym...

Na jakim艣 ko艅cu 艣wiata.

Nie, nie, nie.

Prawd膮 jest to, 偶e jestem naiwnym dziadkiem, kt贸ry s艂yszy g艂osy.

No jak tam, Ami?

Setki os贸b t臋dy przeje偶d偶a. To m贸g艂 by膰 ka偶dy.

Powoli.

Z艂ap si臋, z艂ap si臋.

To jest 艂atwiejsze, ni偶 si臋 wydaje.

O Jezu.

Powoli.

Daj r臋k臋!

Dobra. Super!

Powinni艣my startowa膰 w rodzinnych biegach na orientacj臋.

Daj r臋k臋.

Nic ci nie jest?

Co si臋 sta艂o?

Co si臋 sta艂o?

Dlaczego to wszystko musi by膰 takie popierdolone, co?

Dlaczego ci膮gle musimy tak 偶y膰?

- Mo偶e nie wygl膮da to najlepiej... - Chwilowo?

Chwilowo, Marek?

Ile razy pr贸bowali ci臋 zamordowa膰? A teraz nas te偶 chc膮.

Obiecuj臋 ci, 偶e nied艂ugo si臋 to wszystko sko艅czy.

Sko艅czy, bo nas odstrzel膮.

S艂uchajcie, znam miejsce, gdzie b臋dziecie bezpieczni.

Byli艣my niby chronieni i bezpieczni, i co?

Znalaz艂 nas jaki艣 psychopata. Dlaczego niby mamy ci ufa膰?

Nie jestem tym, kim my艣licie, 偶e jestem.

Ja pierdol臋.

W tym wypadku samochodowym, kt贸ry mia艂em

dosz艂o do jakiej艣 zamiany. Nie jestem Markiem.

Ja jebi臋.

Ale w jaki艣 spos贸b jestem do niego bli藕niaczo podobny.

By膰 mo偶e jeste艣my bra膰mi, nie wiem. Nigdy go nie widzia艂em.

- To kim ty jeste艣? - Nazywam si臋 Ryszard Sowi艅ski.

Jestem dyrektorem wi臋zienia w Wielkim Gniewie.

Chc臋 was tam zabra膰. Tam b臋dziecie bezpieczni.

My艣la艂am, 偶e ju偶 naprawd臋 nic mnie nie zaskoczy.

Ale to jest, kurwa, jaki艣 hit!

Marek, co ty pierdolisz? Co to ma by膰?

Panie dyrektorze, bania si臋 panu przegrza艂a.

To dlaczego ca艂y czas nas ok艂amywa艂e艣, co?

Chcia艂em to powiedzie膰, ale nikt mi nie wierzy艂.

Potem pozna艂em was

i poczu艂em, 偶e chcia艂bym by膰 dla was tym Markiem.

- Markiem? - Tak. Chodzi o to, 偶e ja was...

No. Stali艣cie mi si臋 bardzo bliscy.

Jezu... To jest jaki艣 kabaret.

Ja tam zawsze m贸wi艂em, 偶e ojciec jest pojebany.

Popatrz na niego!

S艂uchaj! Nie obchodzi mnie, czy odjeba艂o ci,

czy masz schizofreni臋, czy znowu k艂amiesz. Po prostu odejd藕.

Mo偶esz mi nie wierzy膰, ale obiecuj臋,

偶e zabior臋 was w bezpieczne miejsce, a potem...

Potem b臋dziecie wolni ju偶 od tego wszystkiego.

Co to by艂o?

To pewnie jakie艣 zwierz臋.

Ale lepiej, 偶eby艣my st膮d poszli.

- Nigdzie z tob膮 nie id臋. - Carla...

Nie ma mowy!

Mamo, mamy inny wyb贸r?

Stop!

Panie Kaziu!

- Co tak p贸藕no dzisiaj? - Jak p贸藕no? Dopiero wsta艂am.

Do pe艂na?

Tak jest.

Panie Kaziu, a kto艣 w og贸le co艣 kiedy艣 na to wygra艂?

Tak si臋 sk艂ada, 偶e ja.

- Serio? - No.

Pierwszy raz widz臋 milionera.

No, ale przewali艂em wszystko.

To by艂a liczba parzysta, czyli nieszcz臋艣cie.

Nie... A ile to to zielone to ile za to daj膮?

- Sto tysi臋cy. - E, nie. To si臋 nie op艂aca.

A ten z艂oty to ile?

A, Z艂oty Sad. Trzysta kafli.

Ale dwa to nieszcz臋艣cie, m贸wi pan?

Zasada trzech. Jeden, to przypadek w przyrodzie,

dwa to nieszcz臋艣cie, nieszcz臋艣cia chodz膮 parami,

a trzy to wygrana. 艢wi臋ta Tr贸jca.

Gaz nie by艂y lepszy?

A, nie, nie, nie. Gaz wietrzeje, to nie. Lepsze to.

No, jedziemy.

- Jest. - Mamy.

Cholera, dw贸jka.

W 偶yciu zawsze tak jest, no. Cz艂owiek trz臋sie drzewem,

my艣li, 偶e jab艂ka spadn膮, a tu gruszki nie wiadomo sk膮d lec膮.

Nikt nie dostaje tego, co chce tylko niestety to, na co zas艂u偶y艂.

- A reszty pani nie zdrapie? - Panie Kaziu,

co nagle to po diable.

艢wi臋te s艂owa.

Do widzenia.

Nie mog艂e艣 tylko wypi膮膰 klucza do niego?

Szef nie lubi jak si臋 wypina, bo potem ba艂agan jest.

Teraz jest, kurwa, porz膮dek, tak?

O, skurwiel!

Ale si臋 szef wkurwi, jak my znowu bez niego wr贸cimy.

Mo偶e co艣 zjemy?

Chod藕, zobaczymy, czy maj膮 co艣 w lod贸wce.

Dobry wiecz贸r szanownej pani.

Zapraszamy.

Dzi臋kuj臋!

Ja tu mieszkam.

Tym bardziej. 艢mia艂o!

O! Nie za p贸藕no na wizyty? Rysia i tak nie ma.

Nie... Prosz臋 sobie tutaj usi膮艣膰.

Dzi臋kuj臋 bardzo.

A co wy tak po ciemku, ch艂opcy?

No w艂a艣nie do niego.

Nie odbiera telefon贸w, jakby zapomnia艂 o kolegach.

- Panowie si臋 przyja藕ni膮 z Rysiem? - No, jeste艣my z nim bardzo z偶yci.

To mi艂o z waszej strony.

- No to gdzie on jest? - Kto? Rysiu?

O, dawno si臋 wyprowadzi艂.

呕e co?

Ponad dwa tygodnie temu przyszed艂, spakowa艂 si臋, znikn膮艂.

Trzeba zadzwoni膰 do szefa.

- Mo偶e piwka? - Nie, dzi臋kuj臋!

Halo, szefie. Bo my mamy ma艂y problem.

W takich luksusach jeszcze nigdy nie jecha艂am.

Jak kr贸lowa.

Angielska.

O. Gdzie nie spojrz臋, patrzy na mnie twoja facjata z nieba.

Ju偶 ci臋 beatyfikowali, czy dopiero po wyborach?

Rysiu, Rysiu, pos艂uchaj mnie Rysiu...

Rysiu, Rysiu...

kto si臋 艣mieje, ten si臋 艣mieje ostatni, co Rysiu?

Co to za wyg艂upy?

S艂uchaj, mam propozycj臋 zamiany.

Banieczka za twoj膮 mamusi臋, co ty na to?

Tylko banieczka?

Wiesz, co. Sytuacja si臋 zmieni艂a.

Ja potrzebuj臋 ba艅k臋 do jutra do ko艅ca dnia.

Inaczej matka kopnie w kalendarz.

Milion za mnie?

Jezu drogi, to si臋 nie op艂aca.

S艂uchaj zjebie. Wisi mi ta stara baba.

Nie zobaczysz miliona.

Nawet napiwku nie dam kurierowi, jak j膮 przy艣lesz tutaj w kawa艂kach.

Jasne? Czy mam powt贸rzy膰 wolniej?

Co jest kurwa?

Rysiek, chcesz mie膰 babk臋 na sumieniu?

Nie warto. Nie zawracaj sobie g艂owy, Mareczku.

S艂uchaj, albo kasa, albo wraca w plasterkach.

Do dw贸ch razy sztuka.

Zanim st膮d odejd臋, prosz臋 was,

aby艣cie ca艂e to dziedzictwo, kt贸remu na imi臋... kurwa,

kt贸remu na imi臋 Wielki Gniew.

Czyli Polska, przyj臋li.

Cicho tam! Kurwa.

Zanim st膮d odejd臋, prosz臋 was, aby艣cie... kurwa!

Ja ci臋...

Czego r偶ysz?

Zasady trzech nie znasz?

Kto ci pozwoli艂 dotyka膰 moich nalewek?

Ale g艂upi jeste艣. Telewizji nie ogl膮dasz.

Jaka zasada trzech?

Ja dwana艣cie godzin dziennie ogl膮dam telewizj臋,

ja ci mog臋 powiedzie膰, jak si臋 robi dobre przem贸wienie.

Wiesz, ile ja wariat贸w zobaczy艂am w telewizji?

Jeden gorszy od drugiego, ale ka偶dy zaczyna艂 od trzech s艂贸w.

Trzy has艂a.

Na przyk艂ad B贸g, Honor, Ojczyzna.

B贸g, Honor, Ojczyzna?

A potem z tymi s艂owami takie przetworzenie,

偶e ja wierz臋... w to, to pierwsze takie...

i potem drugie "wierz臋" i trzecie "wierz臋".

Ja wierz臋 w Boga, Ja wierz臋 w honor,

ja wierz臋 w Ojczyzn臋.

No, widzisz. Czujesz to, czujesz.

Czuj臋 to.

No. A potem sprytne zaprzeczanie.

Na przyk艂ad du偶e - ma艂e, cicho - g艂o艣no.

Na przyk艂ad "Nasz Wielki Gniew jest ma艂y...

Poczekaj... ale nasze serca s膮 wielkie!"

O! O! A potem kr贸tki wierszyk. Jakikolwiek.

Ludzie b臋d膮 sobie go powtarzali przez ca艂膮 noc.

Aha, dobra.

Bez m艂odzie偶y i bez Boga,

zostaje nam tylko trwoga.

Ale to nie jest g艂upie?

G艂upie! G艂upie! Strasznie g艂upie.

Ale dzia艂a.

A teraz powt贸rz to wszystko,

i na ko艅cu dodamy jeden,

najwa偶niejszy element.

Jaki element?

A wypu艣cisz mnie, jak ci powiem?

- Nie ma szans. - Poca艂uj mnie w dup臋.

Mam nadziej臋, 偶e nie zap艂aci kasy i ja ci臋 zajebi臋.

- P艂oszaj. S艂ucham. - Musisz kogo艣 odstrzeli膰.

Czekaj, bo nie bardzo zrozumia艂em.

Ja nie mam na co czeka膰. Musisz kogo艣 odstrzeli膰.

Stefan, ja nikogo nie odstrzelam.

S艂uchaj, zabi艂em dla ciebie kochasia twojej 偶ony,

to ty za艂atwisz dla mnie pewn膮 staruch臋 i b臋dziemy kwita.

Jestem policjantem. Ja nikogo nie odstrzelam.

Jed藕 do mnie i to natychmiast.

Ty ludzi odstrzelasz?

Kochanie, sk膮d ci to przysz艂o do g艂owy?

S艂ysza艂am.

Ty odstrzelasz ludzi.

Dobry wiecz贸r pa艅stwu. To ogromna satysfakcja

m贸c zapowiedzie膰 tak wielkie wydarzenie,

jakim b臋dzie dzisiejsza, transmitowana na 偶ywo,

debata telewizyjna mi臋dzy Stefanem Osi艅skim

z partii "M艂odzie偶 i Pan B贸g"

i jego przeciwnikiem Janem Ma艂eckim z partii Polska, Post臋p, Przysz艂o艣膰.

Zapraszam serdecznie.

Prosz臋 bardzo.

Tutaj. Dobrze.

Witam. Mi艂o w ko艅cu pozna膰.

Same dobre rzeczy s艂ysza艂em.

Dzi臋kuj臋.

Niech wygra lepszy.

Trzymam za pana kciuki.

Zapraszam pan贸w na miejsca. Zaczynamy za 5 minut.

Wspomnisz co艣 o orliku, to zajebi臋 ci臋 jak psa. Twoj膮 rodzin臋 te偶.

Dzie艅 dobry! Witam.

Zaczynamy za pi臋膰, cztery,

trzy, dwa...

Witamy w studio w Wielkim Gniewie. Wita pa艅stwa Judyta Snujo.

Sprawy niewyja艣nione. Witamy r贸wnie偶 naszych kandydat贸w.

Stefana Osi艅skiego z partii M艂odzie偶 i Pan B贸g.

Witam pani膮 redaktor. Witam pa艅stwa.

Oraz Jana Ma艂eckiego z partii PPP, Polska, Post臋p, Przysz艂o艣膰.

Spotkali艣my si臋 na chwil臋 przed wyborami

i chcia艂abym porozmawia膰 o planach na przysz艂o艣膰.

Ale przede wszystkim o faktach,

gdy偶 one pod koniec dnia s膮 najwa偶niejsze.

Mo偶e zaczniemy od pana Jana.

Prosz臋 pa艅stwa, trzy s艂owa: Polska, Post臋p, Przysz艂o艣膰.

Jestem najlepszym kandydatem na to stanowisko,

poniewa偶 nie do艣膰, 偶e urodzi艂em si臋 w Wielkim Gniewie,

to m贸j ojciec i jego rodzina w艂asnymi r臋koma

odbudowywali to miasto po jego ca艂kowitym zniszczeniu

w czasie drugiej wojny 艣wiatowej.

Te r臋ce s膮 tymi samymi r臋koma od pokole艅.

Tymi samymi r臋koma, kt贸re odbudowywa艂o

i b臋dzie odbudowywa膰 Polsk臋. Czyli Wielki Gniew.

Zbudowa艂y trzy schroniska dla zwierz膮t,

za艂o偶y艂y dwie fundacje i w艂a艣nie buduj膮

nowoczesny szpital Dzieci膮tka Bo偶ego.

Dzi臋kuj臋 bardzo.

Te偶 trzy s艂owa.

M艂odzie偶. Pan B贸g.

I Wielki Gniew.

Wierz臋 w Boga. Wierz臋 w m艂odzie偶.

Wierz臋 w Wielki Gniew.

Moje czyny mog膮 si臋 wydawa膰 ma艂e,

jak zbudowanie dw贸ch lodziarni i dziesi臋ciu orlik贸w,

ale serce mam wielkie, no i to serce...

- To by艂o bardzo ryzykowne. - Przepraszam? 呕e co?

B贸g.

Obieca艂 pan odbudowa膰 ko艣ci贸艂 dwa lata temu,

a dach nadal przecieka, a g艂贸wne wej艣cie od wypadku stale rozwalone.

M艂odzie偶. No, prawie pan wysadzi艂 t臋 m艂odzie偶 w powietrze

buduj膮c orliki na niewypale z drugiej wojny 艣wiatowej.

Z reszt膮, jak s艂ysza艂em, inne orliki te偶 s膮 rozkopane, prawda?

Wielki Gniew.

Czy nie jest prawd膮,

偶e urodzi艂 si臋 pan w miejscowo艣ci obok? W Ko艣midrach?

Czy odpowie pan co艣 na zarzuty pana Jana?

Nie, to nie s膮 zarzuty. To s膮 fakty.

Dwadzie艣cia groszy.

Dwadzie艣cia groszy?

Mo偶e by膰 inna moneta albo co艣 ostrego.

Ale co ty w og贸le do mnie kobieto m贸wisz?

Ostatnie 偶yczenie.

Kurwa, ca艂e 偶ycie z wariatami.

Idziemy?

St贸j!

O, cholera, ale ma moc.

A mo偶e zrobimy tak.

Ja ci daruj臋 偶ycie,

ale w zamian b臋d臋 potrzebowa艂 twoich but贸w.

Nie wiem, czy mi si臋 op艂aca.

Klucze.

Musimy kogo艣 odjeba膰.

Z przyjemno艣ci膮. Sami?

Jest w tym wi臋zieniu kto艣 r贸wnie pojebany, jak ty?

Jest. Kilka siedzi za morderstwa.

- Na kiedy? - Na wczoraj.

- Zbieraj si臋. - Mo偶e si臋 do艂膮czysz?

Co jest?

Osadzona wej艣膰.

Ca艂kiem przyjemnie.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.