All language subtitles for Maly.Zgon.S01E05

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Kilka miesi臋cy temu komenda wojew贸dzka przys艂a艂a tu transport...

Przerwa.

Decyzj膮 komendy miejskiej policji boisko idzie do ten tego.

Ten tego?

No ten tego, no.

Jak zapewne wiecie, w wi臋zieniu odbywa si臋 remont.

Mo偶e ja si臋 przydam?

- A na czym si臋 znasz? - Przypierdoli膰 potrafi臋.

Pani Gra偶ynka si臋 nie zgodzi. Porz膮dek musi by膰.

Mam dla ciebie zadanie specjalne. Jak si臋 dobrze spiszesz

wyst膮pi臋 o skr贸cenie twojego wyroku.

Wiecie co to?

To znaczy, 偶e ja decyduj臋 o waszej ochronie.

I r贸wnie偶 o tym, czy nie z艂amali艣cie zasad statusu 艣wiadka koronnego.

Wi臋c jeden numer, jakikolwiek,

natychmiast daj臋 znak prze艂o偶onym i kurwa, ko艅czymy ten cyrk.

Wiecie,

gdzie znajduje si臋 geograficzny 艣rodek Europy?

Tu, w艂a艣nie tu,

na tej ziemi.

I zachodni geografowie

mog膮 sobie uwa偶a膰 inaczej.

Ale dla nas ten 艣rodek jest tu.

W naszym mie艣cie.

Bo 艣rodek Europy jest w naszych sercach

a nasze serca oddali艣my bez reszty

temu miastu. Naszej...

Panie Stefanie... Wszystko w porz膮dku?

Mo偶na?

Bo ksi膮dz proboszcz ju偶 si臋 niecierpliwi.

A gdzie mu si臋 tak spieszy?

Nie wiem, no...

Ale je偶eli pan jest niegotowy, to nie wiem, no...mo偶e ja co艣...

Ja? Niegotowy?

Kochani, powitajmy brawami naszego fundatora,

naszego ojca za艂o偶yciela i darczy艅c臋,

pana Stefana Osi艅skiego. Brawo!

Wiecie, gdzie znajduje si臋

geograficzny 艣rodek Europy?

Tutaj, w艂a艣nie tutaj.

Prosz臋 pa艅stwa, na terenie boiska

wykryto niewybuch o du偶ej sile ra偶enia.

Do czasu zako艅czenia dzia艂a艅 przez saper贸w

prosz臋 pozosta膰 na swoich miejscach.

Powtarzam: Prosz臋 pozosta膰 na swoich miejscach.

Halo!

Polska! Bia艂o - czerwoni!

Polska!

Aha, aha. A troch臋 wi臋cej rado艣ci?

A jeszcze troch臋? No.

I troszk臋 z臋b贸w. Odrobink臋.

Zale偶y nam na pozytywnym przekazie.

Chwileczk臋.

Super.

I troch臋 mniej napi臋cia w twarzy.

Super! No co艣 mi tutaj...

Jeszcze mniej napi臋cia.

Mniej napi臋cia. Ja ci kurwa dam mniej napi臋cia!

No i zesz艂o zupe艂nie...

Baner贸w czterdzie艣ci i cztery.

Ale tyle przestrzeni reklamowej w mie艣cie nie ma.

To si臋 ka偶e wiesza膰 na stodo艂ach.

Ma by膰 czterdzie艣ci i cztery jak w Biblii napisano.

Koszulek pi臋膰 tysi臋cy.

- Na pewno? - Tak.

Ale za same koszulki ze 30 tysi臋cy b臋dzie.

Pieni膮dze to tylko narz臋dzie, kiedy cel jest 艣wi臋ty.

A, kubki...

Kubki, d艂ugopisy, balony. Wszystkiego 5 tysi臋cy.

- A chor膮giewki? - Jakie chor膮giewki?

No takie ma艂e, do machania, dla dzieci.

A, dla dzieci. Dla dzieci wszystko.

A has艂o?

Has艂o...

Has艂o nie wiem... Nie my艣la艂em.

A nie, no, na spokojnie trzeba si臋 zastanowi膰.

M艂odzie偶 i Pan B贸g.

Tak. Takie b臋dzie has艂o.

Ile 艣ci膮gn臋li艣cie z tych bud z kebabem?

Dyszk臋.

Co, w chuja sobie lec膮? Czemu tak ma艂o?

Sprawdza艂em, no. S艂aby obr贸t mieli.

Ludziom si臋 znudzi艂o to jedzenie dla k贸z.

No i dobrze. Znaczy 藕le, dla nas 藕le.

Ale dla ojczyzny dobrze.

Ale zaraz! Czemu ta swo艂ocz, Rysiek d艂ug贸w karcianych nie sp艂aci艂?

P艂oszaj si臋 za nim wstawi艂 i wyb艂aga艂 jeszcze tydzie艅.

- I ja si臋 zgodzi艂em? - No tak, szefie.

Szkoda. Ch臋tnie bym mu mord臋 na tatara przerobi艂.

Co艣 mi si臋 widzi, 偶e te si艅ce po tym ostatnim wpierdolu

ju偶 mu si臋 dostatecznie wygoi艂y.

Mo偶emy jecha膰 poprawi膰.

Nie.

Dali艣my mu tydzie艅, ma tydzie艅. Jeste艣my lud藕mi honoru.

Tak jest szefie. Wiadomo.

Dobra. Dosy膰 tych pierd贸w.

Masz tu jeszcze dych臋...

Masz. Wp艂a膰 zaliczk臋 za te plakaty.

Zrobimy zmasowany atak.

Oplakatujemy ca艂e miasto...

Rozg艂osimy o Orlikach... Kurwa, musz膮 mnie wybra膰, nie?

No...

- Co? Co tam buczysz? - Nie, nic.

M贸w 偶e, bo ci臋, kurwa, wyrzuc臋 z samochodu i z roboty te偶.

Szefie, bo ja my艣l臋, 偶e powinni艣my przeprowadzi膰 taki...

marketing bezpo艣redni.

Co mam, kurwa, do ludzi chodzi膰?

Nie, wystarczy do jednego.

Dobre.

Tak, chrze艣niak. Dobrze.

Co u was? A dzieciaki?

Kocham ci臋. Oddzwoni臋 do ciebie.

B艂agam. Powiedz mi, 偶e nie da艂e艣 s艂u偶bowego numeru 偶onie.

Nie da艂em.

Znaczy... jakby da艂em, ale nie osobi艣cie.

Zostawi艂em jej w kopercie do odopiecz臋towania

w razie nag艂ej potrzeby.

Potrzeby czego?

Jak si臋 co艣 wa偶nego stanie na przyk艂ad.

Czyli to, 偶e pilnujemy faceta, kt贸ry wie o miejscu pobytu

najwi臋kszego handlarza narkotyk贸w w Europie wschodniej,

to nie jest wa偶na sprawa wed艂ug ciebie, tak, Witu艣?

Jest?

- Dawaj telefon. - Nie no, bez jaj.

Na wypadek, gdyby艣 chcia艂 zameldowa膰 偶onie gdzie jeste艣.

Teraz nawet ty nie znasz swojego numeru, tylko ja go znam.

O z serkiem. Dzi臋ki!

My艣la艂a艣 czasem o tym, 偶e opr贸cz tej roboty,

jest jeszcze jakie艣 偶ycie?

My艣la艂am.

I co?

Przesta艂am.

Mocne to?

Jako艣 nigdy mnie nie ci膮gn臋艂o.

Ale tego to bym mo偶e i spr贸bowa艂a.

Zastanowi臋 si臋.

Pocz臋stowa艂bym, ale niestety nie moje.

Wiem. To jest teraz w艂asno艣膰 policji.

A raczej prokuratury jako dow贸d w sprawie.

- W jakiej sprawie? - Ty mi powiedz.

Jaka tu jest sprawa, co?

Ja nic nie powiem bez adwokata.

Ch艂opak, ty si臋 seriali za du偶o naogl膮da艂e艣. Ameryka艅skich.

A my jeste艣my w Polsce.

I to p贸艂nocno - wschodniej.

To mo偶e ma艂a rozgrzewka. Imi臋 i nazwisko.

Bo Adam Kopci艅ski i Tomasz Osi艅ski

to chyba raczej pseudonimy artystyczne.

Fa艂szowanie paszport贸w to jest, ch艂opie, gruba sprawa.

- Ile lat? - Jakie艣 pi臋tna艣cie, osiemna艣cie.

No chyba, 偶e to nie ty, tylko tw贸j kolega jest taki zr臋czny.

Czyja to robota? Jego?

Mo偶esz tylko skin膮膰 g艂ow膮, p贸藕niej sobie porozmawiamy o szczeg贸艂ach.

Adwokat.

A s艂uchaj, ile ty masz lat? Masz ju偶 osiemnastk臋?

Prawie.

Bo wiesz, 偶e mo偶na wyst膮pi膰, 偶eby s膮dzili ci臋 jak doros艂ego?

W wyj膮tkowych przypadkach...

a sfa艂szowane dokumenty i narkotyki, to jest kurwa, o Jezus...

Wiesz?

No dobra. Mia艂e艣 swoj膮 szans臋.

Teraz porozmawiam z twoim koleg膮.

Mo偶e on b臋dzie na tw贸j temat bardziej wylewny.

Ale wtedy jeste艣 w czarnej dupie.

Szcz臋艣膰 Bo偶e.

B贸g zap艂a膰, panie Stefanie!

W艂a艣nie apropo pana Boga.

B贸g widzi wszystko...

A widzi, 偶e ja w kampanii mam has艂o M艂odzie偶 i Pan B贸g?

Samo has艂o, to ma艂o.

Ma艂ecki ma has艂o: "Nie l臋kajcie si臋".

Kurwa! Przepraszam.

Przepraszam.

Nie. Teraz ludziom... nie wystarcz膮 s艂owa. S膮 czyny.

A o jakich konkretnie czynach my tu m贸wimy?

Dach przecieka w naszym Domu Bo偶ym.

To po tym wypadku za szybko naprawiali.

Teraz trzeba zrobi膰 porz膮dnie. Na zawsze.

Milion?

S艂ucham?

P贸艂tora miliona przeznacz臋 na ten szczytny cel.

W ramach czyn贸w nie s艂贸w.

Jestem pewny, 偶e siedem tysi臋cy naszych parafian

to doceni.

Inaczej by膰 nie mo偶e.

Nie mo偶e, nie mo偶e. Szcz臋艣膰 Bo偶e!

Dzwo艅 do P艂oszaja, ma tu by膰 za 10 minut,

bo jak nie to go uszkodz臋 trwale.

Dzwoni艂em. Nie odbiera.

Jak on nie odbiera, to wy obierzecie jego.

Dobra, we藕 mi wyt艂umacz, bo si臋 pogubi艂am.

To jest tw贸j kumpel, nie?

Razem z tym kumplem zastraszacie rodzin臋 tego kumpla tym...

co to kurwa jest, filmikiem.

I w tym samym czasie wyrabiacie lewe papiery,

Co艣 pomin臋艂am?

Czyli co?

Chcieli艣cie wyci膮gn膮膰 pieni膮dze od jego rodziny, czy co?

Od jego ojca?

Wiesz, 偶e tw贸j przyjaciel pi臋knie mi tu zezna艂,

偶e narkotyki i lewe papiery s膮 twoje?

Nie zaprzeczasz, czyli potwierdzasz, tak?

- Nie. - Co nie?

Nie potwierdzam.

S艂uchaj... Jak b臋dziesz tu niegrzeczny, to jak ci臋...

Pan wybaczy.

Oni chc膮 zabra膰 tego drugiego ma艂olata.

Przejmujemy go.

A jakie艣 "dzie艅 dobry", czy co艣?

Mog艂aby pani troch臋 odsun膮膰, bo jestem dalekowidzem.

- To nasz cz艂owiek. - Nic nie wspomina艂.

Zabieramy go.

Sio.

A magiczne s艂owo?

- Co? - Magiczne s艂owo.

Prosz臋.

Nie mo偶na by艂o tak od razu?

Pom贸偶 pani. Skoro tak pi臋knie prosi.

Ale drugi go艣ciu zostaje.

Na wszelki wypadek zabieramy obu.

Na wszelki wypadek to ja mam kilkana艣cie kilo marichuany

zarekwirowanej u niego. Kto艣 musi za to bekn膮膰.

Bierzecie m艂odego, a drugi zostaje, 偶eby mi si臋 w papierach zgadza艂o.

Jest wina, to musi by膰 winny.

Tak to, zdaje si臋, dzia艂a sprawiedliwo艣膰.

- Wyprowadzi膰? - Jeszcze nie.

Ca艂膮 dokumentacj臋 by艣my poprosili.

Aby obliczy膰 szanse musisz wiedzie膰 ile masz out贸w,

czyli ile kart mo偶e poprawi膰 tw贸j uk艂ad.

Maj膮c na przyk艂ad cztery karty do koloru

droujesz do koloru po flopie w Teksas holdem.

W tali zosta艂o dziewi臋膰 kart tego samego koloru,

kt贸re mog膮 ci da膰 zwyci臋ski uk艂ad.

W talii s膮 52 karty, pi臋膰 z nich widzia艂e艣.

Z pozosta艂ych 47-miu - 9 to out, a 38 nie.

38 przez 9 r贸wna si臋? 4, 22 setne.

I to jest obecnie twoja szansa na kolor wt贸rnie.

- Nad膮偶asz? - Ja nad膮偶am.

- To co, panowie? Rewan偶yk? - No, a jak? Oczywi艣cie.

Dobrze, 偶e jeste艣. Chod藕, te偶 si臋 czego艣 nauczysz.

- To ty chod藕 ze mn膮. - Nie mog臋. Dopiero si臋 rozkr臋camy.

Przepraszam bardzo. Czy ja mog臋 prosi膰?

A o co?

- Na stron臋. - Oj, nie wiem. Mog臋?

- Ale to szybko. - Zaraz wracam.

- Ledwo przysz艂a, a ju偶 polecia艂. - A u ciebie to inaczej?

Dobra, u mnie jest inaczej.

- Co? - Kajtek jest na komisariacie.

- Po co on tam poszed艂? - Aresztowali go.

- Za co? - Ty powiniene艣 wiedzie膰 najlepiej,

za co si臋 aresztuje ludzi w naszej rodzinie.

- I co ja mam zrobi膰? - Musimy zadzwoni膰 do agent贸w.

Ale po co od razu robi膰 zamieszanie?

To ja p贸jd臋 do domu po mam臋 i telefon

a ty pojedziesz na komisariat. Z moim koleg膮.

- Z jakim koleg膮? - Z moim koleg膮.

A, cze艣膰.

Dzie艅 dobry.

- Co to jest? - Ty mi powiedz.

Zmieniacie nam to偶samo艣膰?

Nie. Tw贸j synu艣 podrobi艂 paszporty.

I to on wam wys艂a艂 filmik z pogr贸偶kami.

- Z pogr贸偶kami? - Zale偶y ci na nim?

I b臋dziesz wsp贸艂pracowa膰?

I sko艅czysz z t膮 szopk膮 i amnezj膮?

Ja nie k艂ami臋.

G贸wno mnie obchodz膮 twoje zeznania.

No to czego chcesz?

Adresu.

- Czyjego? - Twojego szefa.

Inaczej ch艂opak zostaje na policji

a potem trafia na par臋 lat do sanatorium.

On ma 16 lat. Ty zdaje si臋 te偶 pierwszy raz w tym wieku siedzia艂e艣,

to wiesz, co w pace robi膮 takim pi臋knym ch艂opcom.

Czy w tej kwestii te偶 masz amnezj臋?

Dobrze. Zdob臋d臋 dla was ten adres.

Tylko bez wyg艂up贸w.

A teraz id藕 po niego. Niech widzi, 偶e si臋 starasz.

- Co si臋 dzieje? - Ju偶 nic.

- Dlaczego go aresztowali? - To ju偶 nie wa偶ne.

S艂uchaj.

Wiesz, 偶e nikt ju偶 nie jest po twojej stronie, tylko ja?

Wi臋c m贸w ze mn膮 jak z cz艂owiekiem, bo zostaniesz z tym sam.

Wyci膮gn膮艂em go. Wszystko ci powiem. Chod藕.

Co si臋 pan tutaj tak wzi膮艂 i rozsiada.

Panie, tu si臋 kurwa, pracuje.

呕e co?

Dzie艅 dobry. Mam jedno pytanie.

Co potrzeba?

Szukam rozbitego samochodu przywiezionego przez policj臋.

Prosz臋 pani.

Tu zazwyczaj policja przywozi te auta.

Czy przywie藕li jakie艣 w tym tygodniu?

Ehe.

Poka偶 mi.

Posterunkowy, rozku膰 tego... Escobara, kurwa jego ma膰.

Mo偶emy i艣膰.

Chyba, 偶e ci si臋 spodoba艂o za kratkami.

Przepraszam.

Za co?

Za co przepraszasz? Za to, 偶e powoli idziesz w 艣lady ojca?

Czy za to, 偶e w jednej chwili mog艂e艣 zmarnowa膰 sobie 偶ycie?

Nas chcia艂em chroni膰.

Wyrobi艂 wszystkim fa艂szywe paszporty.

- Chcia艂 ratowa膰 rodzin臋. - Nie wszystkim.

Tobie paszportu nie wyrobi艂em.

A dlaczego?

Bo to ciebie 艣cigaj膮, nie nas, a my nie jeste艣my temu winni.

My艣la艂em, 偶e jak zobaczysz te pogr贸偶ki, to...

mo偶e b臋dziesz chcia艂 nas jako艣 ochroni膰, 偶e pozwolisz nam odej艣膰.

A ty... co?

No... ty uciek艂e艣.

Zostawi艂e艣 nas.

Przepraszam mamo.

Chod藕my do domu.

Do widzenia.

O, ten.

Prosz臋 si臋 st膮d nie rusza膰.

O rajt!

Co? Ani dzie艅 dobry ani spierdalaj?

Dzie艅 dobry.

I od razu lepiej.

S艂uchaj, Stefan, pieni膮dze b臋d膮. Ja o wszystko zadbam.

Ale kto tu, kto tu m贸wi o pieni膮dzach.

Wiesz, Mirku,

jak si臋 ma przyjaci贸艂, to trzeba im po艣wi臋ca膰 czas.

Poniewa偶 ja traktuj臋 nasz膮 przyja藕艅 powa偶nie...

chcia艂em ci臋 zobaczy膰 i zapyta膰 jak si臋 czujesz.

No, dobrze si臋 czuj臋. Dzi臋kuj臋. Dobrze.

No i tyle chcia艂em us艂ysze膰.

A ty?

Co?

Nie chcesz wiedzie膰, jak ja si臋 czuj臋?

Jak si臋 czujesz?

Nie藕le.

To dobrze.

Ale czu艂bym si臋 o wiele lepiej, jakby艣 odbiera艂 ode mnie telefon.

Bo jak nie odbierasz, to martwi臋 si臋 o swojego przyjaciela

i jest mi 藕le.

Wi臋c odbieraj telefon,

偶ebym nie musia艂 si臋 martwi膰.

A teraz... spierdalaj.

To ja ju偶...

Mam prezent dla ciebie.

Nie, no ale ch艂opaki, nie wyg艂upiajmy si臋, ja...

To by艂o kompletnie niepotrzebne.

Dzie艅 dobry. Dostali艣my zg艂oszenie o w艂amaniu.

- To pan zg艂asza艂? - Ja, bo ten pan tu...

Co ten pan tu? Co pan tu robi?

Wyjmij r臋ce z kieszeni.

Od艂贸偶 to.

Od艂贸偶.

Lornetka.

Policja.

Dziwne.

- Dziwne. - Co robimy?

Na pewno usuwamy si臋 w cie艅.

Powt贸rz plan.

Przenikam na teren wroga, lokalizuj臋 obiekt, fotografuj臋 go,

przeprowadzam rekonesans wewn臋trzny.

A jak kogo艣 spotkasz?

Oddaje dwa strza艂y. W klatk臋 i w g艂ow臋 dla pewno艣ci.

- Co? - 呕art.

艁y偶ka do Roso艂u. Zg艂o艣 si臋.

Tu Ros贸艂. Zg艂aszam si臋.

Tu 艁y偶ka. Obiekt zlokalizowany.

- Jak teren? - Czysto.

- Upewnij si臋 i sprawd藕 auto. - Tak jest. Bez odbioru.

Bingo.

Ros贸艂 do 艂y偶ki. Zg艂o艣 si臋.

Ros贸艂 do 艂y偶ki. Zg艂o艣 si臋.

Ros贸艂 do 艂y偶ki. Zg艂..

艁y偶ka. zg艂o艣 si臋.

Dlaczego wy艂膮czy艂a艣 radio?

Dla bezpiecze艅stwa.

Chod藕, spadamy st膮d. Chod藕, chod藕.

- O co chodzi? - My do komendanta.

Na s艂u偶bie.

Nie chcia艂bym pani trapi膰, ale wiem, 偶e pan komendant sko艅czy艂 s艂u偶b臋.

A mi m贸wi艂, 偶e jest w pracy. 呕e jak膮艣 akcj臋 maj膮, czy co艣.

Jak wr贸ci, to niech mu pani powie, 偶e jego przyjaciel, pan Stefan

chce si臋 z nim spotka膰 i porozmawia膰 o finansach.

Najlepiej jutro z rana po uroczystym otwarciu Orlika.

Pani膮 r贸wnie偶 zapraszamy.

Obecno艣膰 obowi膮zkowa.

Pan Stefan nie lubi naprasza膰 si臋 po kilka razy.

Dobranoc.

Dzi臋kuj臋.

Dzwoni艂em do szpitala, jak pan kaza艂.

No i?

Pani Gra偶ynka ma kilka p臋kni臋tych 偶eber

po艂aman膮 nog臋 i obrz臋k m贸zgu.

Czyli powa偶nie.

A kiedy si臋 mo偶emy spodziewa膰 powrotu naszej Gra偶ynki?

Lekarz powiedzia艂, 偶e wyjdzie z tego za kilka tygodni.

- Doskonale. - S艂ucham?

呕e nie p贸藕niej.

Co to? Trufle?

A co to taka ciekawo艣膰? Wypierdalaj.

Dzi臋kuj臋.

Co jest?

- Jezu, ale艣 mnie przestraszy艂. - Co ci臋 znowu uwiera?

No ten niewybuch.

Ja艣niej.

To jest jednak du偶a sprawa. Jak mam wezwa膰 saper贸w

i w贸z opancerzony z wojew贸dzkiej, musz臋 mie膰 powa偶ny pow贸d.

Masz papiery, masz wszystko.

Ale ten niewybuch by si臋 przyda艂.

Ty si臋 zajmij organizacj膮 ekipy a nie saperk膮.

Powa偶nie m贸wi臋. Ludzie tam b臋d膮.

Jak si臋 kto艣 dowie, 偶e to fa艂szywka?

Mnie na taczce z miasta wywioz膮. Dlatego tak sobie pomy艣la艂em...

- Naprawd臋? No co ty? - Plan mam taki.

Tak? No to zaskocz mnie.

Dyrektor o艣rodka garnizonowego jest mi winien przys艂ug臋.

Jecha艂 kiedy艣 nadziabany, wiesz, dwa promile, ale go pu艣ci艂em i...

- No i? - Pojedziemy do niego do jednostki

i wypo偶yczymy z wystawy historycznej pocisk...

i zakopiemy go pod muraw膮.

Tylko jaka艣 torba by si臋 przyda艂a albo co艣 takiego...

呕eby tak z tym po mie艣cie na widoku nie lata膰.

Ale co? Torba na pocisk?

No. Albo jaki艣 koc chocia偶...

Ja pierdol臋...

Dobra, dawaj do mnie.

No co? Nie obchodzi ci臋, 偶e umar艂am?

Torby, kurwa, szukam.

Nie klnij!

No co?

Ja segreguj臋.

Cze艣膰.

Ojej, przepraszam... Ciesz臋 si臋, 偶e jeste艣.

Zasn臋艂am, jak czeka艂am na ciebie.

Napijesz si臋?

Torb臋 chcia艂em po偶yczy膰.

Torb臋?

Dzi臋ki.

A nie mogliby艣my zatrzyma膰 si臋 gdzie艣

bli偶ej tej sma偶alni i tam sp臋dzi膰 noc?

Ale to kawa艂 jest, ju偶 p贸藕no. Zobacz, ognisko.

Dobry wiecz贸r. Mo偶emy si臋 do艂膮czy膰?

Razem ra藕niej.

Nie m贸wi臋 w waszym j臋zyku.

Ciasteczko?

Gdzie on, kurwa jest?

No... i w艂a艣nie, nasz cz艂owiek... jest.

Czo艂em 偶o艂nierze.

Panie dyrektorze, dalej pan je藕dzi pod wp艂ywem?

Ja? Nigdy!

To jest sytuacja nadzwyczajnej gotowo艣ci bojowej.

Bierzmy, co mamy bra膰, kurwa.

W艂a艣nie. To jak byli艣my um贸wieni.

Chcieliby艣my t臋 cz臋艣膰 muzealn膮 zwiedzi膰.

Tak jest!

Panowie pozwol膮, 偶e ich oprowadz臋 i opowiem o naszych eksponatach.

O, ten na przyk艂ad, to jest pocisk przeciwpancerny

do czo艂g贸w niemieckich typu panzerkampfwagen VI.

Znakomity pocisk, kt贸ry doskonale si臋 sprawdza艂...

To co? Kt贸ry bierzemy?

Mo偶e ten?

呕e ten?

Nie, taki to moje ch艂opaki z posterunku sami wykopali.

To musi by膰 co艣 gro藕niejszego.

Ten b臋dzie w sam raz.

No. To bierz go.

Dawaj.

Panowie, co jest grane?

Pociskujemy.

Nie wolno dotyka膰 eksponat贸w.

Po偶yczamy na chwil臋, 偶eby dzieciom w szkole prezentacj臋 zrobi膰.

Mia艂o by膰 zwiedzanie a nie po偶yczanie.

I oprowadzanie a nie najebanie.

Przesu艅 si臋 pan.

Tak, go tutaj zostawimy?

Niech 艣pi, kurwa.

A jak si臋 rano obudzi i zorientuje, 偶e bomby nie ma, to b臋dzie dym.

Trzymaj.

Baczno艣膰! Spocznij. Wymaszerowa膰.

Raz, raz, raz, raz, raz, raz!

Ale zdyscyplinowane bydle.

Spokojnie, Ami. Jeszcze raz.

Spust naciskasz oddechem, a nie palcem.

Strza艂 powinien ci臋 zaskoczy膰. Oddychaj.

Dobrze.

Ma talent dziewczyna.

Dzi臋kuj臋.

Tak sobie pomy艣la艂em, 偶e mo偶e...

Mo偶e mogliby艣my pracowa膰 razem.

Jako para barman贸w?

M贸g艂bym wtedy sp臋dza膰 wi臋cej czasu z wami.

Znaczy... Z tob膮.

Dobra, tutaj.

To co? Kopiemy dziur臋?

Nie, trawa jest w rolkach.

Wytniemy kawa艂ek, a potem wykopiemy.

- Od艂贸偶 delikatnie. - Co ty nie powiesz?

Widzia艂e艣? G贸wniarzowi jakiemu艣 zarekwirowa艂em.

Wiedzia艂em, 偶e kiedy艣 si臋 przyda.

P艂onie ognisko w lesie.

wiatr sm臋tn膮 piosnk臋 niesie.

Przy ogniu za艣 dru偶yna

gaw臋d臋 rozpoczyna.

Czuj, czuj, czuwaj, czuj, czuj, czuwaj.

Rozlega si臋 dooko艂a.

Czuj, czuj, czuwaj, czuj, czuj, czuwaj.

Radosne echo wo艂a.

Teraz ty.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.