Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Znale藕li nas. Mieli艣cie mnie chroni膰,
mia艂em by膰 bezpieczny. Wtedy b臋d膮 zeznania.
A ty na wakacjach tu jeste艣? Troch臋 le艣nego powietrza
troch臋 jeziorka i si臋 wczasowy klimat wkr臋ci艂?
Nie masz innego wyj艣cia.
Oj, Rysiu, Rysiu.
Stefan, przecie偶 wiesz, 偶e ja ci oddam wszystko co do grosza.
Wiem, bo ty wiesz, 偶e jak nie oddasz,
to ja ci臋 b臋d臋 musia艂, Rysiu, zapierdoli膰.
Co tu si臋 sta艂o?
- A co pan tu robi? - To nasz pies.
To znaczy wnuczki. By艂.
Tato?
Marek, witamy z powrotem.
Wolisz porozmawia膰 z s臋dzi膮 przez Internet
czy jecha膰 od razu do pierdla?
To jest przecie偶 jaka艣 pomy艂ka.
Czy jest pan cz艂onkiem grupy przest臋pczej
zwanej Czeskim Kartelem?
Poka偶 mi to.
No, najwy偶szy czas. Macie akt notarialny?
- Nie mamy. - Jak to?
Zacz膮艂 ucieka膰 i...
...i szefie musieli艣my go goni膰... i on wtedy...
No i chuj no... teraz to nie wiem, co.
Co wy艣cie mu zrobili?
- Op贸r stawia艂. - Jak, Rysio op贸r?
Zacz臋艂o mu odpierdala膰, pieprzy艂, 偶e jest kim艣 innym.
Bez aktu notarialnego b臋dzie dro偶ej, tak?
Zrozumiano? No.
A kasa w pralni?
Tak, ale przeliczyli艣my jeszcze raz i brakuje 37 tysi臋cy.
A偶 tyle? Kurwa, zaczyna mnie to wkurwia膰.
Ty, m贸wi艂e艣, m贸wi艂e艣, 偶e w sejfie ma ba艅k臋.
No m贸wi艂em. Na w艂asne oczy widzia艂em.
Ty, s艂uchaj.
Najch臋tniej to bym ci臋 kurwa zostawi艂 w tym jeziorze,
ale kasa jest kasa!
Jeden ruch, jeden fa艂szywy ruch.
Ja ci臋 nie zabij臋, ja ci臋 b臋d臋 zabija艂.
Kawa艂ek po kawa艂ku.
Nie zostanie z ciebie kamie艅 na kamieniu.
A teraz pojedziesz z panem komisarzem do wi臋zienia
i przywieziesz reszt臋 kasy.
Ze mn膮? Z tak膮 twarz膮 pokiereszowan膮?
- Trzeba go jako艣 ogarn膮膰! - To go ogarnij!
- Co, ja? - A co, ja?
Nie kurwa, ja! Dawajcie go do mnie do samochodu.
Nie mog臋 uwierzy膰.
W co?
呕e kto艣 si臋 o mnie martwi.
Nie mog臋 si臋 na was napatrze膰. Tacy jeste艣cie pi臋kni.
Oj tato...
Pomy艣le膰, 偶e jeste艣my rodzin膮, to niesamowite.
Mamo, jemu ju偶 do reszty odbi艂o.
- Kajetan... - Przecie偶 on bredzi jak posrany.
Ojciec jest po wypadku, o ma艂o nie zgin膮艂.
Kajetan, jeste艣 na mnie z艂y.
Ja to rozumiem.
Rozumiesz... tak?
A mi si臋 wydaje, 偶e w艂a艣nie g贸wno rozumiesz.
By艂em dla ciebie niedobry?
By艂em.
No w艂a艣nie.
Ale mia艂em wypadek i przez to mo偶e wiele zrozumia艂em
i jestem innym cz艂owiekiem.
Lepszym mo偶e.
No...
no to...
to trzeba si臋 by艂o rozjeba膰 tym samochodem jakie艣 15 lat temu!
Zostaw. Daj spok贸j.
Ma prawo by膰 z艂y.
Co robimy?
Nie wiem.
Trzeba by go jako艣 kurwa docisn膮膰. Nie kupuj臋 tej amnezji.
Ja te偶 nie, ale ma papiery od lekarza,
偶e nie pami臋ta, to co mu zrobisz?
Mog臋 tam wej艣膰 i mu przypierdoli膰. Mo偶e sobie przypomni.
Wypieprz膮 ci臋 z roboty zanim zd膮偶y tu dojecha膰 TVN24.
Tu si臋 nie pali.
A czy ja kurwa wygl膮dam jakbym pali艂a?
Co to jest za nar贸d? Na ka偶dym kroku kto艣 si臋 musi dojeba膰?
Jeszcze ten pierdoli, 偶e nic nie pami臋ta,
zaraz mnie, kurwa rozsadzi!
Musi by膰 jaki艣 spos贸b, 偶eby tego pacana dojeba膰.
Pal臋, pal臋... niech pani dzwoni po policj臋...
A nie! Zapomnia艂am Witek, 偶e to my jeste艣my z policji!
Aresztuj mnie, Witek!
Widzisz, 偶e kierowniczka wkurwiona, aresztuj mnie Witek!
O co tym wszystkim ludziom chodzi?
Nie wiem.
Trzeba go zawin膮膰 na do艂ek i dobrze dojecha膰.
- Nie wyjmiesz go z tego szpitala. - To chocia偶 wariograf mu zr贸bmy.
Nie przewieziesz go nawet na wariograf.
To go kurwa tu przywie藕, ogarnij si臋 Witek,
zapierdalaj na najbli偶szy komisariat, zgarniaj technika z wariografem
i zapierdalaj z powrotem!
I to nie by艂, kurwa 偶art.
No wypierdalaj agencie Sawicki, ale ju偶.
No to id臋.
Widz臋, 偶e dzisiaj zapierdol na ca艂ego.
To pomieszczenie s艂u偶bowe.
Potrzebuj臋 pomocy i wy mi jej udzielicie.
Prosz臋 pani, tutaj jest szpital, a nie posterunek policji.
Panie doktorze, 偶eby艣my mieli jasno艣膰.
Jestem dzisiaj wkurwiona i szczerze nie 偶ycz臋 nikomu
wkurwi膰 mnie bardziej, kiedy ju偶 i tak jestem wkurwiona,
wi臋c zr贸bmy tak, 偶e ja mam kilka pyta艅 i jedn膮 pro艣b臋
i wy mi j膮 spe艂nicie.
I wtedy to b臋dzie dla nas wszystkich bardzo mi艂y dzie艅!
Tato, jak si臋 czujesz, lepiej ci?
Jeszcze jestem taki jaki艣 po tym wszystkim...
No widz臋, widz臋 w艂a艣nie...
I ty nas tak w og贸le nie pami臋tasz?
A te urodziny? Jak Kajetan z艂ama艂 nog臋...
No ale wakacje w Maroku musisz pami臋ta膰...
jak pierwszy raz skakali艣my na bungee, tata!
Wszyscy jechali艣my na ten kanion na pustyni,
by艂o tak wcze艣nie rano, 偶e nawet jeszcze gor膮co nie by艂o.
Ty prowadzi艂e艣 taki stary bia艂y Land Rover,
m贸wi艂e艣, 偶e te偶 na pewno kiedy艣 to b臋dziesz takiego mie膰.
I w ko艅cu kupili艣my taki, kilka lat p贸藕niej.
No i jak ju偶 dojechali艣my i mieli艣my ju偶 skaka膰,
to cztery razy odpina艂e艣 si臋 z liny, 偶eby p贸j艣膰 siku.
My艣la艂, 偶e ju偶 nie skoczysz.
Ale jednak, jednak skoczy艂e艣.
I Kajetan by艂 wtedy taki zazdrosny, 偶e te偶 musia艂 skoczy膰.
Mimo, 偶e bardzo si臋 ba艂.
I te偶 sika艂 par臋 razy przed swoim skokiem.
- Tak, dlaczego? - Bo si臋 ba艂.
Tato, musisz to pami臋ta膰.
No... tak, jakbym sobie przypomina艂...
Ale jednak...
przesz艂o艣膰 jest dla mnie wielk膮 czarn膮 dziur膮.
No tak...
Bo ja to wszystko wymy艣li艂am.
Dzie艅 dobry!
- Co si臋 dzieje? - Zrobimy m臋偶owi tomografi臋.
Chc臋 si臋 upewni膰, 偶e nie ma jakiego艣 krwiaka wewn膮trzczaszkowego.
Lepiej dmucha膰 na zimne.
Tata mia艂 ju偶 jedn膮 tomografi臋.
W neurologii trzeba kontrolowa膰 zmiany 艣wiadomo艣ci...
Oczywi艣cie, szczeg贸lnie po wypadkach komunikacyjnych.
Ojej, no to id臋.
Tatu艣, paputki.
- Co to jest? - Dla bezpiecze艅stwa.
Co si臋 dzieje? Halo! Halo, stop!
Przecie偶 ja mam chyba jakie艣 prawa, co si臋 dzieje?
Jeste艣 w szpitalu, czuwa nad tob膮 lekarz, piel臋gniarz, oficer policji,
masz si臋 stary lepiej, ni偶 p膮czek w ma艣le, wi臋c stul pysk!
- Ja si臋 poskar偶臋 pani prze艂o偶onym. - Nie radz臋.
Gdzie my jedziemy?
Bo偶e, co jest? Gdzie my jedziemy?
Spokojnie, niech si臋 pan nie zachowuje jak dziecko.
Na psychiatri臋? przecie偶 ja nie zwariowa艂em,
ja tylko pami臋膰 straci艂em!
Strze偶onego... I tak dalej.
Wie pan ile ludzie czekaj膮 na takie badania,
a tak rach ciach i po krzyku.
Uwaga, b臋dzie zakr臋t.
Przecie偶 ja ju偶 wam wszystko powiedzia艂em.
A my chcemy si臋 upewni膰,
czy nie zapl膮ta艂o ci si臋 co艣 w zakamarkach pami臋ci.
Doktorze, przecie偶 ja jestem po wypadku. Czego oni chc膮?
W przypadku takim, jak pa艅ski, nag艂ej utraty pami臋ci,
nag艂ej amnezji, badanie wariografem
mo偶e by膰 bardzo pomocne przy dalszej diagnozie.
Gotowe.
Czy wie pan, jaki jest dzie艅 tygodnia?
Prawd臋 m贸wi膮c, nie jestem pewien.
Prosz臋 odpowiada膰 tak lub nie.
To nie.
Czy w ostatnim czasie
legitymowa艂 si臋 pan przybran膮 to偶samo艣ci膮 Marek Nowak.
Nie pami臋tam, 偶ebym tak robi艂. Nie.
Czy pami臋ta pan swoj膮 dat臋 urodzenia?
- Moj膮 dat臋 urodzenia? - Tak.
Sma偶y si臋 jak robal na patelni.
Nie... to znaczy tak.
Urodzi艂em si臋 21 listopada tysi膮c dziewi臋膰set...
siedemdziesi膮tego drugiego roku.
Dobra, mamy kalibracj臋. Grilluj go.
Czy by艂 pan kiedykolwiek cz艂onkiem zorganizowanej grupy przest臋pczej?
Nie, sk膮d! Nie!
Czy uczestniczy艂 pan w przerzucie narkotyk贸w na masowa skal臋?
Narkotyk贸w? Nie! Ja brzydz臋 si臋 narkotykami! Nie!
Ty widzisz to?
Nadal my艣lisz, 偶e on k艂amie?
Oczywi艣cie, 偶e k艂amie, tylko jak on to robi?
Czy pami臋ta pan okoliczno艣ci wypadku?
艢ciga艂o mnie dw贸ch bandyt贸w, kt贸rzy chcieli mi zrobi膰 krzywd臋.
- Tyle pami臋tam. - Tak, czy nie?
Nie.
On to mo偶e udawa膰?
Oszukanie wariografu jest trudne, ale nie niemo偶liwe.
Natomiast tutaj nie ma 艣lad贸w pami臋ciowych, czyli jest szczery.
- Szczery. - Czyli ma amnezj臋.
Chyba sramnezj臋!
Dobra, dzi臋ki.
Pani kapitan, jeszcze nie sko艅czyli艣my.
To ja decyduj臋, kiedy ko艅czymy.
S艂uchaj no, chuju, d艂u偶ej si臋 w to nie b臋dziemy bawi膰.
Widz臋, 偶e co艣 nieco艣 ci si臋 pozapomina艂o,
to ja ci od艣wie偶臋 pami臋膰.
Nazywasz si臋 Marek Konieczny
i by艂e艣 cz艂onkiem kartelu narkotykowego,
i dopadli艣my ci臋 kutasie na gor膮cym
jak przewozi艂e艣 dwie tony haszu, za co dosta艂e艣 20 lat wi臋zienia,
poszed艂e艣 po rozum do g艂owy, postanowi艂e艣 wsypa膰 koleg贸w
w zamian za wolno艣膰.
Wi臋c lepiej, kurwa przypomnij sobie, co masz zeznawa膰,
albo wracasz do pierdla na 20 lat.
I co, 艣wita w m贸zgu?
Przepraszam, 偶ebym mia艂 jasno艣膰.
Ja by艂em w programie ochrony 艣wiadk贸w?
Czyli jednak si臋 przypomnia艂o!
No w艂a艣nie nie i dlatego chcia艂bym mie膰 jasno艣膰.
Jestem 艣wiadkiem koronnym,
a wy jeste艣cie z zarz膮du ochrony 艣wiadk贸w koronnych, tak?
Tak kurwa, jeszcze jakie艣 pytania?
Tylko jedno: co te kajdanki robi膮 na moim nadgarstku?
O co ci niedojebie chodzi?
No, skoro jestem w programie ochrony 艣wiadk贸w,
to moje zarzuty s膮 zawieszone,
wi臋c nie macie prawa skuwa膰 mnie kajdankami,
wi臋c prosz臋 je zdj膮膰.
Moja resocjalizacja polega na u艂atwieniu 艣ledztwa
w zamian za co ob艂askawiony zostaje m贸j wyrok penitencjarny.
Za bardzo to ty tego 艣ledztwa, skurwielu nie u艂atwiasz.
Tak czy siak, wedle prawa jeste艣my po tej samej stronie,
wi臋c prosz臋 mi zdj膮膰 kajdanki.
I sko艅czy膰 z tymi przekle艅stwami.
To mnie stresuje.
Ma racj臋.
Niestety.
I prosz臋 mnie przewie藕膰 w miejsce, gdzie b臋d臋 si臋 czu艂 bezpiecznie.
Moje zeznania s膮 uwarunkowane tym poczuciem.
Kiedy b臋dziemy mogli go wypisa膰?
Najwcze艣niej jutro rano.
No to jutro wracasz do swojego bezpiecznego kurwido艂ka.
I tali臋 kart poprosz臋.
Jak膮艣 wyczesan膮 mark臋 sobie ja艣nie pan 偶yczy?
Royal, Kem, A Plus...
Royal...
Nie, nie. Piatniki wystarcz膮.
Dzi臋kuj臋!
Nie no, masz racj臋 Elizka, 偶e ja robi臋, co mog臋, ale...
ale mo偶e to jest za ma艂o?
Ami ju偶 wszystkich straci艂a,
a teraz przez moj膮 nieuwag臋 r贸wnie偶 Zoch臋...
Ja wiem, 偶e wypadek, ale co b臋dzie, jak mnie te偶 zabraknie?
Kto jej zostanie?
W og贸le w jakim 艣wiecie b臋dzie wyrasta艂a?
W 艣wiecie, w kt贸rym rz膮dzi niesprawiedliwo艣膰,
w kt贸rym zab贸jcy s膮 bezkarni?
No, no w艂a艣nie...
Ja ciebie te偶 kocham.
Ami ci臋 pozdrawia.
Oj, Zocho kochana...
Na zdrowie.
By艂a艣 wspania艂膮 suk膮...
suczk膮...
duszyczk膮...
Uwielbia艂a艣 kaczki,
ale najbardziej t臋 gumow膮, co tak strasznie piszcza艂a,
偶e babcia nie mog艂a zasn膮膰 po nocy,
bo si臋 ci膮gle bawi艂a艣 tym cholerstwem.
Dzi臋ki tobie, Zocho kochana,
nasze 偶ycie by艂o pe艂ne rado艣ci i 艣wiat艂a.
By艂a艣 kim艣, na kogo zawsze mogli艣my liczy膰.
Chcesz co艣 powiedzie膰, Ami?
Dobrze.
Dziadku...
- Czy ten, kto to zrobi艂... - Zap艂aci za to.
Dopadniemy go, obiecuj臋 ci.
Powiedz, co ci odbi艂o, Rysiu bi膰 si臋 z nimi?
Pe艂nia tak na ciebie dzia艂a?
Pojedziemy spokojnie do wi臋藕nia, we藕miesz kas臋 z sejfu
i Stefanowi wkurw przejdzie.
A ja ju偶 po starej znajomo艣ci sam mu j膮 odwioz臋.
A co艣 ty dzisiaj taki sfochowany? Co, na mnie te偶 si臋 obrazi艂e艣?
Tak wejd臋 i wezm臋?
No... przecie偶 dyrektorem wi臋zienia jeste艣, to chyba mo偶esz, nie?
Za uchem se wytrzyj.
Krew masz, nie domy艂e艣 si臋.
Oj Rysiu, Rysiu...
Judyta Snuja, "Sprawy niewyja艣nione".
Jestem w wi臋zieniu w Wielkim Gniewie, kt贸rego dyrektor
unika艂 mnie jak ognia przez wiele ostatnich miesi臋cy.
Nieodebrane po艂膮czenia, odwo艂ywane spotkania,
a jak wiemy ma wiele do wyja艣nienia widzom "Spraw niewyja艣nionych".
O, w艂a艣nie wszed艂.
Panie dyrektorze, telewizj臋 mamy dzisiaj na zak艂adzie.
Amadeusz pr贸bowa艂 dzwoni膰, ale ma pan wy艂膮czony.
Jak膮 znowu telewizj臋?
T膮 wyszczekan膮 Judyt臋 z lokalnej. "Sprawy niewyja艣nione" robi.
Komendancie, bro艅 musi pan zda膰. Taka procedura.
Oczywi艣cie.
- Kto j膮 tu wpu艣ci艂? - Pani Gra偶ynka.
Jaka pani Gra偶ynka?
Pani Gra偶yna.
Nasza.
Kto skitra艂 festy od szamki z kowyra?
Ja nie.
Leszek, cholera jasna! K艂amiesz!
Dzie艅 dobry, panie dyrektorze.
Dzie艅 dobry, dzi臋kujemy za wizyt臋.
Czy偶by? Wolne 偶arty.
Czym by艂 pan tak zaj臋ty,
偶e odmawia艂 pan prawa do informacji publicznej?
Je偶eli by艂em niedost臋pny,
to tylko dlatego, 偶e my tu nie pr贸偶nujemy.
Prowadzimy najwy偶szej klasy wi臋zienie,
i nasza praca w jego udoskonalaniu nigdy nie ustaje.
Czy pa艅stwo s艂ysz膮 t膮 ogran膮 艣piewk臋?
My w "Sprawach niewyja艣nionych" nie takie sprawy wyja艣niali艣my.
Nieoficjalnie wiadomo, 偶e ci臋偶ar贸wka, dzi臋ki kt贸rej
Sowi艅ski zosta艂 dyrektorem nale偶a艂a do kartelu narkotykowego.
Jak pan skomentuje ten fakt?
Tak si臋 szcz臋艣liwie sk艂ada, 偶e jest z nami komendant policji,
kt贸ry z przyjemno艣ci膮 wyja艣ni wszystkie niewyja艣nione tajemnice.
Dzi臋kuj臋.
Komendant Miros艂aw P艂oszaj...
Do zbrojowni chc臋.
Jedynka, czy dw贸jka.
- Prowadzi膰. - Tak jest.
Jak pan skomentuje fakt,
i偶 dw贸ch dyrektor贸w wi臋zienia, poprzednik贸w Sowi艅skiego,
w ci膮gu tygodnia przenios艂o si臋 na tamten 艣wiat.
C贸偶... to by艂 nieszcz臋艣liwy zbieg okoliczno艣ci.
Niestety ze wzgl臋du na charakter prowadzonego dochodzenia
nie mog臋 pa艅stwu poda膰 wi臋cej szczeg贸艂贸w.
Oczywi艣cie b臋dziemy na bie偶膮co informowa膰 opini臋 publiczn膮
na temat post臋p贸w w sprawie 艣ledztwa.
Co, ja tu przyszed艂em zwiedza膰? Glocka!
Posprz膮tamy.
Panie dyrektorze.
To, o czym rozmawiali艣my, to da si臋?
To, o czym rozmawiali艣my, to...
jeszcze porozmawiamy i zobaczymy, czy si臋 da.
Dzi臋kuj臋!
O, jak dobrze pana widzie膰, panie dyrektorze.
O Jezu, co si臋 panu sta艂o?
Nic si臋 nie sta艂o. Wraca膰 do roboty.
Martwili艣my si臋 o pana, nie odbiera艂 pan telefon贸w,
a pani ta...Gra偶ynka to...
Zaj臋ty jestem. Sprowadzi膰 mi tu komendanta P艂oszaja,
jak tylko wywiad sko艅czy. Odmaszerowa膰.
Dla nikogo innego nie jestem dost臋pny.
Nawet gdyby minister sprawiedliwo艣ci przyjecha艂 - nie wpuszcza膰.
Tak jest. A... pani Gra偶ynka?
Nikt kurwa, tylko komendant powiedzia艂em. Zrozumiano?
Inaczej si臋 pan 偶egnasz z robot膮.
Tak jest. To znaczy nie... wola艂bym nie.
Jak to nie mog臋 wej艣膰?
- Po prostu nie mog臋! - Kto zabroni艂?
- Pan dyrektor zabroni艂... - Zejd藕 mi z drogi ju偶!
- Ten Amadeusz chyba zwariowa艂! - M贸wi艂em - nie wchodzi膰!
Panie dyrektorze...
Rysiek...
Chyba 偶e... ma pani klucz od sejfu.
Mam... pan te偶 ma.
Klucz.
Kod?
Przecie偶 pan zmieni艂. Nikomu pan nie ufa.
I s艂usznie. Wyj艣膰.
- Rysiek... - Pasz艂a won!
Panie dyrektorze, pan komendant.
Co to kurwa za gierki, co?
Ty jednak chcesz kolejny wpierdol dosta膰.
Gierka jest taka, 偶e siadasz na dupie i zamykasz pysk.
Co ty kurwa odpierdalasz?
Co ty, straszysz mnie? Broni膮? W swoim gabinecie?
No to sprawd藕 mnie, chuju.
Zamknij drzwi.
Nie ma powod贸w do nerw贸w...
Ryszard, przecie偶 wiesz, 偶e ja osobi艣cie...
Drzwi!
Tylko spokojnie.
Siadaj.
Wiesz, z zasady s艂ucham tylko polece艅 Stefana.
Siadaj kurwa i zamknij ryj.
Od dzisiaj pracujesz dla mnie.
M贸wisz temu ca艂emu Stefanowi, 偶e dalej jeste艣 jego podchujaszczym,
ale tak naprawd臋 pracujesz dla mnie. Czy wyra偶am si臋 jasno?
Tak.
A mia艂e艣 si臋 kurwa nie odzywa膰.
Ale ja nie jestem takim pojebem, jak Stefan.
Wsp贸艂praca ze mn膮 dobrze ci si臋 op艂aci.
Cokolwiek p艂aci艂 ci ten zjeb lub cokolwiek na ciebie ma,
ja przebijam to dwukrotnie. Kumasz?
No.
Rysiu, przecie偶 Stefan ci臋 zabije.
Ty w og贸le s艂yszysz siebie, co ty m贸wisz?
Rysiu, dojeba艂o pr膮d贸wki...
Ja b臋d臋 si臋 martwi艂 Stefanem, a ty si臋 martw tylko o to,
偶ebym ci臋 nie zajeba艂.
No i 偶eby艣 zarobi艂 na swoj膮 dol臋.
Milion w got贸wce. Odpowiada ci?
A... co mia艂bym zrobi膰?
Co si臋 sta艂o z towarem z p艂on膮cej ci臋偶ar贸wki,
kt贸ra wjeba艂a si臋 w ko艣ci贸艂 jaki艣 czas temu?
Nie wiem, pewnie CB艢 to przej臋艂o,
ale musia艂bym sprawdzi膰.
I to jest w艂a艣nie ten moment, 偶eby艣 wzi膮艂 telefon
i z niego kurwa skorzysta艂.
Wsp贸lniku.
D臋bica 6 milimetr贸w... Nie dba...
4 milimetry!
Fulda.
Sp贸jrz na sp臋kanie po boku. D臋bica, panowie!
Stasiu! Kop臋 lat!
Cze艣膰, panowie.
Na wakacje si臋 wybieracie?
Polowanie.
A to jakie艣 d艂u偶sze, jak kamperkiem.
- No, tak si臋 zapowiada. - A gdzie Zocha? Zocha!
No my w艂a艣nie w tej sprawie.
Zagwozdeczka.
No, jakby艣cie chocia偶 opon臋 mieli, to szef by wam wszystko powiedzia艂.
No, z oponami jest jak z butami.
Dobry szewc nie tylko ubytki widzi, ale ca艂y charakter osoby.
O, na przyk艂ad patrz, te opony zjechane po boku od razu pokazuj膮,
偶e kole艣 jest niecierpliwy,
nerwowy...
przy starcie, hamowaniu, w zakr臋ty wchodzi jak wariat.
Furiat w domu, karierowicz, za wszelk膮 cen臋 chce by膰 najlepszy.
St膮d musi wyprzedza膰 wszystkich i my艣li, 偶e wszyscy go kochaj膮,
a tak naprawd臋 - nienawidz膮.
To wszystko potrafisz wyczyta膰 z opony?
Tak. Tak jak traktujesz opony,
tak traktujesz swoich przyjaci贸艂, 偶on臋.
No to kim jest nasz delikwent?
Continental Contiwintercontact TS810.
A nie Pirelli Sottozero?
艁atwo si臋 pomyli膰, oba maj膮 asymetryczny bie偶nik,
ale patrz na wyko艅czenia.
Racja szefie, no...
Na pewno wi臋kszy w贸z, albo kombi, 偶eby nadrobi膰 za ma艂ego ku...
kurcze...
Czyli co - jaki艣 jeep? Volvo?
Ci臋偶ko powiedzie膰 po zdj臋ciu.
Gdyby艣 mia艂 przynajmniej jaki艣 odcisk w b艂ocie.
Ami, przynie艣 nasz dow贸d rzeczowy.
Oki, dziadku!
Bo偶e drogi, burrito z niej zrobi艂.
Biedna Zocha! Skurwysyn jeden, wida膰 czarno na bia艂ym.
- Raczej czerwone na szarym! - To nie jest 艣mieszne.
Przepraszam.
O, mamy jeszcze to.
Aaa... Mondo!
Ford Mondeo, wiesz, to bardzo charakterystyczny plastik.
Przedtem by艂y te... przeciwmg艂贸wki okr膮g艂e,
a teraz s膮 prostok膮tne.
Na bank wyprodukowane przed 2003 rokiem.
Dzi臋ki panowie, no to idziemy szuka膰 tego wozu.
Mi艂ego dnia wam 偶ycz臋. Tymczasem.
A, panowie, jeszcze tak: macie jaki艣 pomys艂,
gdzie mogli wzi膮膰 rannego kierowc臋 po wypadku na krajowej 58-ce tam,
ko艂o starego lasu?
Wzi臋艂o go pogotowie, a policja nie chce nam powiedzie膰 dok膮d.
Zaraz si臋 dowiemy!
Ratownicy z kolejowego i MSW wymieniaj膮 u nas opony.
Je偶eli go zgarn臋li, to zaraz b臋dziemy wiedzie膰!
Prosz臋 bardzo, 贸semeczka.
Co to jest?
Pr贸bka.
Widz臋, 偶e pr贸bka. Gdzie reszta?
To jest wszystko, co mamy.
Gdzie s膮 pozosta艂e dwie tony?
My tego tu nie trzymamy.
A kto kurwa trzyma? Prowadzimy 艣ledztwo,
kt贸re pan w艂a艣nie utrudnia, a na to s膮 paragrafy.
M贸wi臋 po raz ostatni: gdzie reszta?
To jest laboratorium i tu mamy pr贸bki.
Reszta... reszta jest zutylizowana.
To jest standardowa procedura.
Ma pan dyrektor jeszcze jakie艣 pomys艂y na przyspieszenie 艣ledztwa,
czy mam dzwoni膰 do naszego mocodawcy, 偶e jednak si臋 nie uda艂o?
Utylizacja gdzie? Kto to zniszczy艂?
Ja nie wiem.....
Nie palimy tego, a... dobrze, moment.
Elektrociep艂ownia Miechunka.
Tam to zutylizowali!
Bardzo pana przepraszam, ale...
dzi臋kuj臋 bardzo i przepraszam za koleg臋,
bo widzi pan, to du偶a sprawa, a on ma ostatnio ci臋偶kie dni,
problemy w domu...
Dzi臋kujemy!
- Dobra, odwioz臋 ci臋 do wi臋zienia. - Jedziemy do elektrociep艂owni.
A po chuj mamy do tej elektrociep艂owni jecha膰?
Ty si臋 lepiej przygotuj na kolejny wpierdol od Stefana.
O, o wilku mowa. I widzisz jak si臋 te porzekad艂a sprawdzaj膮?
Co ty odpierdalasz?
Pojeba艂o ci臋?
Jest te偶 takie przys艂owie: nosi艂 wilk razy kilka,
dop贸ki mu si臋 ucho nie urwa艂o.
Wi臋c jak ty mnie... jak ty masz na imi臋?
Co ty, w g艂ow臋 si臋 uderzy艂e艣? Mirek.
...wi臋c jak ty mnie Mirek wychujasz,
to nawet nie wiesz, jak gorzko tego po偶a艂ujesz.
Dobrze kurwa, dobrze.
Mo偶na by艂o powiedzie膰:
nie odbieraj, a nie od razu wyjebywa膰.
Co dzi艣 w ciebie dzisiaj wst膮pi艂o? Jak ty masz na imi臋? Rysiu?
Pi臋knie, ca艂y ekran pop臋kany, 艣wietna robota, wsp贸lniku.
Co ty robisz?
呕eby nie kusi艂o.
Jak sko艅czymy robot臋, codziennie b臋dziesz m贸g艂 se taki nowy kupowa膰.
A teraz zamiast 艣wirowa膰 pawiana, zapierdalajmy do elektrociep艂owni.
Dzisiaj jest ju偶 za p贸藕no, pojedziemy tam jutro rano.
Teraz odwioz臋 ci臋 do tego wi臋zienia. Czy do domu?
Gdzie ty w og贸le teraz mieszkasz?
A gdzie kurwa my艣lisz?
Ci膮gle z mam膮?
A co, to takie dziwne jest?
Witamy w cotygodniowym teleturnieju "Dance Macabre".
Prosz臋 pa艅stwa, dobrn臋li艣my do ko艅ca naszego fina艂u,
w kt贸rym pozosta艂o dwoje uczestnik贸w:
pani Bernadetta z Bartoszyc oraz Pan Piotr z Pszczyny.
Witamy serdecznie.
Zgodnie z regulaminem naszego teleturnieju,
to pani Bernadetta wybierze teraz z naszej dziedziny
kategori臋 makabry dla pana Piotra.
S艂ynne trupy w malarstwie.
Panie Piotrze, ma pan do wyboru: topielcy i wisielcy
lub obci臋te g艂owy.
Mam nadziej臋, 偶e nie b臋dzie to marzenie obci臋tej g艂owy
pana Piotra.
Poprosz臋 te g艂owy.
Doskonale, w takim razie zadaj臋 pytanie.
Prosz臋 wymieni膰 trzy legendarne obci臋te g艂owy na obrazie.
Jednocze艣nie przypominam zasady naszego konkursu:
je偶eli pan Piotr nie wymieni 偶adnej g艂owy,
albo wymieni tylko jedn膮, lub dwie,
to pani Bernadetta automatycznie przejmuje to pytanie
i mo偶e je uzupe艂ni膰 zdobywaj膮c ca艂e trzy punkty
czy to jest jasne? Zaczynamy.
Panie Piotrze - trzy legendarne 艣ci臋te g艂owy na obrazie.
Jestem w wi臋zieniu w Wielkim Gniewie, kt贸rego dyrektor
unika艂 mnie jak ognia przez wiele ostatnich miesi臋cy.
Nieodebrane po艂膮czenia, odwo艂ywane spotkania,
a jak wiemy - dyrektor ma wiele do wyja艣nienia
widzom "Spraw niewyja艣nionych".
Czym by艂 pan tak zaj臋ty,
偶e odmawia艂 pan prawa do informacji publicznej?
Je偶eli by艂em niedost臋pny,
to tylko dlatego,
偶e my tu nie pr贸偶nujemy.
Prowadzimy najwy偶szej klasy wi臋zienie,
i nasza praca w jego udoskonalaniu nigdy nie ustaje.
Czy pa艅stwo s艂ysz膮 t膮 ogran膮 艣piewk臋?
My w "Sprawach niewyja艣nionych" nie takie sprawy wyja艣niali艣my.
Wiadomo, 偶e ci臋偶ar贸wka, dzi臋ki kt贸rej Sowi艅ski zosta艂 dyrektorem
nale偶a艂a do kartelu narkotykowego. Jak pan skometuje ten fakt?
Tak si臋 szcz臋艣liwie sk艂ada, 偶e jest tu pan komendant policji,
kt贸ry z przyjemno艣ci膮 wyja艣ni telewidzom...
Danton...
Przypominam, 偶e chodzi o legendarne g艂owy,
a Danton by艂 postaci膮 historyczn膮, a wi臋c realn膮.
Prosz臋, jeszcze dwie 艣ci臋ty g艂owy, ma pan 25 sekund.
艢wi臋ci Pa艅scy, co za debil!
Holofernes, Goliat, Jan Chrzciciel...
Orfeusz...
Je藕dziec bez g艂owy.
No w艂a艣nie, ale to by艂 film.
Film, picture, obraz, to tak si臋 m贸wi.
W terminologii anglosaskiej ma pan absolutn膮 racj臋,
ale niestety, czas min膮艂,
a nam chodzi艂o o g艂owy uwiecznione na p艂贸tnie.
Pytanie przechodzi do pani Bernadetty,
wymieni pani jeszcze dwie g艂owy i zdobywa pani ca艂e trzy punkty.
O, Rysio!
艢wi臋ty Jan Chrzciciel, Goliat i Holofernes.
A gdzie艣 ty si臋 podziewa艂?
Nie uwierz臋, jak powiesz, 偶e w pracy by艂e艣 tak d艂ugo.
...jest jeszcze Gorgona, jest Orfeusz i wiele, wiele innych.
Cze艣膰, mamo.
Cze艣膰, cze艣膰.
Kolacj臋 chcesz?
Tak.
To sobie zr贸b.
Id臋 spa膰.
M贸g艂by艣 mi pom贸c?
Jasne.
Halo, przepraszam...
- Co pan tu robi? - Ja do brata.
Halo?
Mamo... to ja, Ryszard.
Mamo, to wa偶ne - skup si臋 prosz臋.
Czy ja wr贸ci艂em dzisiaj do domu?
Przyszed艂e艣 przed chwil膮.
Aha.
Obudzi膰 ci臋?
Nie nie, to niech sobie po艣pi臋.
Dobranoc.
O Bo偶e!
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.