Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Przepraszamy za niedogodno艣ci.
Prosimy o cierpliwo艣膰. Wszyscy wsi膮d膮 na pok艂ad.
Parkowa膰 wolno tylko w wyznaczonych miejscach.
Prosimy o nieutrudnianie ruchu.
Korytarz przez Polsk臋 b臋dzie otwarty przez 36 godzin.
Aby unikn膮膰 op贸藕nie艅, prosz臋 przygotowa膰 wa偶ne dokumenty.
Dzi臋kuj臋 wszystkim Du艅czykom za zaradno艣膰.
RODZINY TAKIE JAK NASZA
Prosz臋 o spok贸j i rozs膮dek.
Podczas relokacji banki b臋d膮 funkcjonowa艂y.
Unijne pakiety pomocowe zapewni膮 utrzymanie du艅skiej korony.
Parkowa膰 wolno tylko w wyznaczonych miejscach.
Dobrze pani wie, 偶e to niemo偶liwe.
Dzieci chcia艂yby si臋 po偶egna膰 z tat膮.
ROZDZIA艁 1 NADCHODZI CZAS
Du艅skie paszporty nie b臋d膮 wydawane.
Informacji w sprawie wiz
udziela centrum pomocy w sektorze jedenastym.
Du艅skie korony nie b臋d膮 przyjmowane.
Walut臋 mo偶na wymieni膰 na promie przy wej艣ciu 8F.
Na miejscu podstawione b臋d膮 autobusy
na stanowiskach A3, A6, A7, C11 i C13.
SZE艢膯 MIESI臉CY WCZE艢NIEJ
MINISTERSTWO SPRAW ZAGRANICZNYCH
- Nied艂ugo powinni艣my mie膰 jasno艣膰. - Chyba ma艂o spa艂a艣.
Ca艂膮 noc koczowali艣my pod biurem premierki.
- My czyli kto? - Sekretarze.
Wezwali nas i zadali kilka pyta艅.
Co艣 powiedzieli?
Nie mog臋 niczego powt贸rzy膰.
Byli tam wszyscy,
ale tylko premierka wie, co si臋 wydarzy.
Nie mo偶esz nam nic zdradzi膰?
W sumie Hartung...
Powiedzia艂 mi co艣, co odczyta艂am jako wskaz贸wk臋.
Wszyscy jeste艣cie pracownikami ministerstwa.
Nie musz臋 wam przypomina膰 o tajemnicy s艂u偶bowej.
Dotyczy te偶 waszych rodzin i bliskich.
A偶 do oficjalnej konferencji prasowej.
- Ale urz臋dnicy... - Wiesz, co mam na my艣li.
Wszyscy jeste艣my zm臋czeni. Nie mog臋 udziela膰 informacji.
Oczywi艣cie, rozumiem. Po prostu robi si臋 coraz mniej czasu.
Jeste艣cie zawodowcami i wiecie, czego si臋 od was oczekuje.
ONI TO ZROBI膭.
CO?!
ZLIKWIDUJ膭 CA艁E PA艃STWO.
NIKT NIE MO呕E SI臉 DOWIEDZIE膯. USU艃 WSZYSTKIE WIADOMO艢CI.
- Cze艣膰, mamo. - Kochanie, ju偶 wysz艂a艣?
- Nie chcia艂am ci臋 budzi膰. - Ju偶 p贸藕no. Ale dzi臋kuj臋.
Zobaczymy si臋 za dwa tygodnie?
Niczego nie zapomnia艂a艣?
Zabra艂a艣 laptop, ksi膮偶ki i swoje 艂adowarki?
Wszystko spakowa艂am.
- Pusto tu bez ciebie. - Wiem.
- Dobrze si臋 czujesz? - Musz臋 si臋 uczy膰 do egzamin贸w.
Nie pozdrawiaj taty.
- Dobra. - Buziaki.
Cze艣膰. Ju偶 nie szczekaj.
Do zobaczenia, Laban.
Jeszcze? B臋dzie dok艂adka. Mia艂a艣 by膰 wieczorem.
- Gdzie klucz do mojego roweru? - Po偶yczy艂am go.
Jest w mojej torebce w biurze.
Nie znosisz tych przenosin.
Ale my si臋 cieszymy.
Lubimy, jak jest Laura. Prawda?
- Gdzie tata? - W swoim gabinecie.
- Kto艣 u niego jest? - M贸j brat i Henrik.
Tata projektuje im budynek. Dzi艣 mija termin.
Id藕 do nich.
Cze艣膰, tato. Przysz艂am po klucze.
- Laura. Co tam? - Dobrze.
- Mi艂o ci臋 widzie膰. - Ciebie te偶. Cze艣膰, Nikolaj.
- Wszystko dobrze? - Tak.
Bior臋 klucze i lec臋. Do zobaczenia.
Jad艂a艣 艣niadanie?
Trzymaj si臋. Mi艂ego dnia.
Co tam?
Co robicie?
Elias obczaja tw贸j ty艂ek.
Nie m贸w takich rzeczy. Beznadziejnie traktuje kobiety.
Co ty gadasz? Spadaj, frajerze.
- Sam spadaj. - Lamus.
Ogarnij si臋, dzbanie.
- Serio? - Tak.
Zajebi艣cie.
Mo偶e ja ci臋 podwioz臋?
No i fajnie. Siadaj na baga偶nik.
Jest dobrze? Super.
Dobra, jedziemy.
Musimy zd膮偶y膰 na apel, bo gram na krowim dzwonku.
O w mord臋. Urwa艂em go.
Przepraszam.
- Stary spos贸b na podryw. - Zawsze dzia艂a.
- 艁amacz dziewcz臋cych serc. - Jestem komikiem.
Raczej flirciarzem.
- Cze艣膰. - Co tam?
Co Elias kombinuje? Niez艂e z niego ciacho.
- To tw贸j kuzyn. - Wiem.
Ja nie mog臋, ale masz moj膮 pe艂n膮 zgod臋.
Na st贸w臋. Elias!
- Co robisz? - Co?
Co robisz?
- Stoj臋. - Gapisz si臋 na moj膮 kumpel臋.
Robi to od rana. Ca艂kiem mu odwali艂o.
- Lecisz na Laur臋? - Po prostu stoj臋.
TAK. CHYBA POWINIENE艢 SPRZEDA膯.
WSZYSTKO?
PRZYJAD臉 CI POM脫C. KOCHAM CI臉.
Cze艣膰.
Przy drzwiach nie ma dzwonka.
Nie. Puka si臋 tym.
Sprytne. Zapomnia艂a艣 o czym艣.
Rozwali艂em ci peda艂.
Kupi艂em nowy. W ramach przeprosin.
Nie by艂o ci臋 w szkole. Co robi艂a艣? Spa艂a艣?
Nie. Przygotowuj臋 projekt.
Jasne.
Gdzie masz rower? Naprawi臋 go.
Mo偶e wejdziesz do 艣rodka?
Nie po to przyszed艂e艣?
- Nie wiem. - Niewa偶ne. Po prostu mi go daj.
Dobra.
Prosz臋.
Widzimy si臋 w szkole.
S艂odkich sn贸w.
Po zapa艣ci gospodarki Holendrzy emigruj膮 do kraj贸w Europy.
Vivian Vestergaard, prosto z Brukseli.
呕aden inny kraj nie wyda艂 tyle na ochron臋 wybrze偶a.
Mimo wysi艂k贸w Holandi臋 zala艂a fala bankructw...
Halo?
Halo?
Jacob? Cze艣膰.
Przepraszam za wtargni臋cie.
Wszystko dobrze? Gdzie tw贸j m膮偶?
- Kochanie, przyszed艂 Jacob. - Wprowadzi艂em ma艂膮 poprawk臋.
- Nik! - Chodzi o drzwi.
Zamiast sosny b臋dzie olejowany d膮b.
Jak klepniecie, mo偶emy zaczyna膰. Cze艣膰. Siostra ci臋 pozdrawia.
- Mia艂e艣 to odwo艂a膰. - Nie, mieli艣my porozmawia膰.
- Nie teraz. - Ju偶 tu przyszed艂.
O co chodzi?
Wszystko dzieje si臋 tak szybko. Widzia艂em, 偶e dzwoni艂e艣.
Ale...
Sprzedajemy wi臋kszo艣膰 naszych komercyjnych nieruchomo艣ci.
- Co? - W ci膮gu najbli偶szych dni.
Ceny s膮 niskie. P贸jdzie szybko.
Oczywi艣cie zatrzymasz zaliczk臋,
ale my wycofujemy si臋 z bran偶y.
Jak to?
Dlaczego?
Nie.
Przecie偶 m贸wi si臋 o tym od lat.
My艣la艂em, 偶e ju偶 to obalili.
Wci膮偶 debatuj膮 nad nag艂ym wzrostem poziomu morza.
Jak zawsze.
Dlaczego teraz? Jeste艣 tego pewny?
Dania jest nisko po艂o偶ona.
Na d艂u偶sz膮 met臋 nie da si臋 temu zapobiec.
Lepiej wyjecha膰, p贸ki jest czas.
Jezu.
To stara dobra du艅ska zapobiegliwo艣膰.
W zesz艂ym miesi膮cu run臋艂a gospodarka Holandii.
Ju偶 nie mog膮 udawa膰, 偶e zdo艂aj膮 zatrzyma膰 wod臋.
Holendrzy zacz臋li masowo emigrowa膰.
Z po艂udnia przybywaj膮 kolejne fale uchod藕c贸w.
Kraje Europy zamkn膮 granice przed Du艅czykami.
Zapewne wprowadz膮 system kwotowy,
ale my艣l臋, 偶e wy te偶 powinni艣cie jak najszybciej wyjecha膰.
Tak b臋dzie najlepiej.
Jako architekt mo偶esz pracowa膰 wsz臋dzie.
W艂a艣nie. Nie pracowa艂e艣 kiedy艣 we Francji?
To by艂o sto lat temu.
Francja to oczywisty kierunek. Masz tam kontakty.
Amalie na razie nie pracuje.
Zna francuski, ale za s艂abo, 偶eby by膰 psycholo偶k膮.
Je藕dzili艣my tam na wakacje. Lubi Francj臋.
- Napijmy si臋. - Dzi臋ki.
Przyjecha艂em samochodem.
My pijemy od wczoraj. Co nie, Henrik?
To przyt艂aczaj膮ce.
Czekajcie, bo nie mog臋 poj膮膰, co to w艂a艣ciwie oznacza.
MSZ nied艂ugo zacznie przenosi膰 za granic臋 domy opieki.
Przewlekle chorych pacjent贸w i wi臋藕ni贸w te偶.
Potem cz臋艣膰 zwyk艂ych rodzin.
Mamy co robi膰.
Powiedz mu, kiedy to og艂osz膮.
W przysz艂y czwartek, ale nic nie jest stuprocentowo pewne.
Francja i Wielka Brytania inwestuj膮 w ochron臋 przeciw zalaniom.
Ich gospodarki s膮 silniejsze ni偶 holenderska.
Warto te偶 wzi膮膰 pod uwag臋 Norwegi臋, Szwecj臋 i Finlandi臋.
Jacob.
- Jacob. - Tak?
Dam ci praktyczn膮 rad臋. Wa偶ne, 偶eby艣 to wiedzia艂.
Czeka nas kryzys bankowy, a ceny nieruchomo艣ci run膮 w d贸艂.
W kraju, kt贸ry si臋 ewakuuje, nie b臋d膮 mia艂y 偶adnej warto艣ci.
Dlatego powiniene艣 sprzeda膰 dom.
Przed czwartkow膮 konferencj膮.
Mamy sprzeda膰 dom? Nie zrobimy tego tak szybko.
Pr贸bujcie.
- Ale jak? - Pozb膮d藕cie si臋 go.
- Za nisk膮 cen臋. - Mo偶e si臋 uda.
Co za koszmar. Nie my艣la艂em, 偶e do tego dojdzie.
Mo偶e tego nie zrobi膮.
- Nic nie jest pewne. - Jak sobie z tym radzicie?
W sumie si臋 tego spodziewa艂em.
Uporz膮dkowali艣my nasze sprawy.
- Pozwolili ci? - Zrobi艂em to nielegalnie.
Nam臋czyli艣my si臋, 偶eby ukry膰 to przed zarz膮dem.
Nikt nie mo偶e wiedzie膰.
Obiecaj, 偶e nikomu nie powiesz.
Nawet mojej siostrze. B臋d臋 mia艂 k艂opoty.
- Nie powiem. - Wyp艂a膰 jak najwi臋cej got贸wki.
W euro.
W z艂ocie.
Albo w diamentach.
Brzmi strasznie, ale wiesz, co b臋dzie, jak banki upadn膮.
- Wyp艂a膰, ile mo偶esz. - Wszystko w艂o偶yli艣my w dom.
- Jestem wam winny za remont. - Zapomnij o tym. Niewa偶ne.
Jedziemy do Bazylei. Przywieziemy tyle euro, ile si臋 da.
Nikt ich nam nie odbierze. B臋d膮 poza systemem.
Mamy znajomego bankiera. Przemycimy pieni膮dze tutaj.
Ale nie martw si臋 na zapas. Mo偶e nic nie b臋dzie.
To w ko艅cu jak? Mam sprzedawa膰 dom czy nie?
Powiniene艣 go sprzeda膰. I to szybko.
Cze艣膰. Jak si臋 miewa Lucas?
Ma z艂y dzie艅. W nocy nie zmru偶y艂 oka.
Nie chce by膰 z nami w klubie.
- Nie chce wej艣膰? - Pr贸bowa艂am trzy razy.
Porozmawiasz z nim? Ciebie pos艂ucha. Uwielbia ci臋.
- B臋dziesz mog艂a przyj艣膰 w czwartek? - Tak.
Lucas?
Cze艣膰. S艂ysza艂am, 偶e nie mog艂e艣 spa膰.
Nied艂ugo masz trening pi艂ki no偶nej.
Mo偶e ci poczytam?
Przeczytaj to.
Pisz膮, 偶e s艂o艅ce 艣wieci od czterech i p贸艂 miliarda lat.
Co jeszcze?
艢MIER膯 S艁O艃CA
呕e b臋dzie 艣wieci膰 jeszcze przez pi臋膰 miliard贸w lat.
A co, kiedy przestanie?
Zrobi si臋 zimno.
Co si臋 dzieje?
Wyczuwasz co艣?
Lucas, Christel, chcemy z wami porozmawia膰.
Oczywi艣cie.
Dru偶yno, raz, dwa! Zbieramy pi艂ki.
Lucas, chod藕.
- Zap艂aci艂a艣 za treningi? - Raczej nie o to chodzi.
Podejrzewam, 偶e znowu wda艂e艣 si臋 w b贸jk臋.
- Nie bi艂em si臋. - Jasne.
Dzie艅 dobry.
Jakie du偶e zebranie.
- Pope艂ni艂 jakie艣 przest臋pstwo? - Zapraszamy.
Prosz臋 sobie usi膮艣膰. Zaraz wszystko wyja艣nimy.
Siadaj, Lucas.
Kochanie, chod藕.
Siadaj.
Pami臋tasz, co ci m贸wi艂am?
St贸j, jak chcesz.
Jeste艣 jednym ze skandynawskich ch艂opc贸w,
wytypowanych do szk贸艂ki pi艂karskiej FC Liverpool.
Wi臋c chcieli艣my ci pogratulowa膰.
- Wspaniale. - To jeszcze nic pewnego.
Przygl膮daj膮 si臋 r贸偶nym zawodnikom.
Je艣li chcesz, 偶eby ci臋 wybrali, musisz umie膰 nad sob膮 zapanowa膰.
Rozumiemy si臋?
Poradzisz sobie.
Tak.
Brawo, Lucas. Powodzenia.
Fajnie, co?
Je艣li b臋dziesz si臋 dobrze zachowywa艂.
- Na przyk艂ad tak? - Co ty robisz?
- Co艣 nie tak? - Oszala艂e艣?
Przesta艅!
Jedziemy do Anglii!
Do Anglii! Bo jeste艣 najzdolniejszy!
Jedziemy!
Spotkam si臋 z Gillesem Bennim.
W Pary偶u?
Ile kosztuje bilet? Jedziesz samochodem?
Jeszcze nie wiem.
Musz臋 co艣 zaplanowa膰.
Mia艂e艣 robi膰 projekt dla Langelinie.
On raczej nie dojdzie do skutku.
Rozmawia艂e艣 z Henrikiem?
Tak, ale oni...
- Brat ci臋 pozdrawia. - Ale?
Wszystko b臋dzie dobrze.
Po prostu musz臋 co艣 sprawdzi膰. Wszystko b臋dzie dobrze.
- Co si臋 dzieje? - Jeszcze jest czas.
- Sko艅czy艂a艣 projekt? - Nie mog艂a si臋 skupi膰.
Wczoraj przyszed艂 jeden ch艂opak. Naprawia艂 rower.
- Mam nadziej臋, 偶e tylko rower. - Tato, b艂agam.
- No co? - Jeste艣 beznadziejny.
Laura, przesta艅.
CZY ELIAS MA DZIEWCZYN臉?
TAK JAKBY. MIESZKA U ALBERTE.
U JAKIEJ ALBERTE?
ROK TEMU SKO艃CZY艁A SZKO艁臉. ALE IM SI臉 NIE UK艁ADA!
Kochanie.
- Nikolaj m贸wi, 偶e likwiduj膮 kraj. - Co?
Sprzedamy dom i wyjedziemy za granic臋.
Jacob, co ty bredzisz?
Wyp艂acam got贸wk臋.
Jutro przyjdzie agent nieruchomo艣ci.
Zapytam Gillesa o prac臋.
Zobaczymy. Mo偶e to znowu tylko plotki.
Nikolaj ma mi jutro potwierdzi膰.
Kochanie, spokojnie.
Ju偶 dobrze.
- O czym ty m贸wisz? - Spokojnie. Poradzimy sobie.
Oddychaj. Wszystko b臋dzie dobrze.
Nie denerwuj si臋.
Dzie艅 dobry.
- Witamy w Danii. Dokumenty. - Prosz臋.
Mam paszport dyplomatyczny.
I kontraband臋.
Prosz臋 jecha膰.
To mia艂o by膰 sprytne?
Z fors膮 w baga偶niku? Chcesz i艣膰 do wi臋zienia?
Nie chc臋. Wyluzuj.
- Zakopiemy je? - Co? Nie.
Kochanie, nie dramatyzuj. Ukryjemy je u mamy.
Nied艂ugo ca艂y kraj b臋dzie tak wygl膮da艂.
Pusto.
Rozmawia艂em z sekretark膮. Mo偶e dostan臋 prac臋 w Londynie.
W oddziale emigracyjnym.
Zamieszkamy w domu Olivera w Reading.
艢wietnie.
A co z moim bratem?
- Co z nim? - Chyba potem do niego pojad臋.
Powinienem z nim porozmawia膰.
Sam nie wiem. Znasz go. Jest stukni臋ty.
- Podpowiem mu co艣. - Podpowiesz?
呕eby co艣 posprzedawa艂. Nie musz臋 mu m贸wi膰, 偶e...
Nie, Henrik.
Dowie si臋, 偶e my zd膮偶yli艣my si臋 wyprzeda膰.
Wkurzy si臋.
Zbankrutuje i zostanie z niczym. B臋dzie nas obwinia艂.
- Wychodz臋. - Nik.
Nie sko艅czyli艣my rozmowy.
Sk艂ama艂 w s膮dzie, 偶eby przej膮膰 maj膮tek ojca.
Bi艂 ci臋 ka偶dego ranka, kiedy rodzice le偶eli skacowani.
Pobi艂 twojego pierwszego ch艂opaka i kaza艂 mu pi膰 siki.
Wiem, o co ci chodzi.
Ale teraz jest starszy.
Mo偶e si臋 zmieni艂.
Ma dzieci.
Nic mi nie zrobi艂y.
- Lubisz te jego dzieci? - Pewnie.
August b臋dzie mia艂 konfirmacj臋. William studiuje.
Strac膮 wszystko.
Chc臋 mie膰 z tob膮 dzieci.
Czasy nie s膮 najlepsze.
Mimo wszystko.
艢ni艂em o tym wczoraj.
- M贸wisz powa偶nie? - Tak.
Szale艅stwo.
My艣la艂e艣, jak?
Pogadajmy z Jane i Amand膮.
Ma 7 centymetr贸w. Nie b臋dzie pasowa艂.
Zr贸bcie to od nowa.
- Henrik. - Cze艣膰, Peter.
Co ci臋 sprowadza? Siadaj.
By艂em w biurze, ale powiedzieli, 偶e jeste艣 tutaj.
Przyszed艂em si臋 przywita膰 i pomy艣la艂em, 偶e chwil臋 pogadamy.
Jasne. M贸w.
Jestem ciekawy, co u ciebie i og贸lnie, jak ci leci.
- To do ciebie niepodobne. - No dobra. Jest sprawa.
Przyszed艂em, 偶eby porozmawia膰 o nieruchomo艣ciach.
- O nieruchomo艣ciach. - Tak.
O Christiansholm?
- O nim te偶. Ale... - Pos艂uchaj.
Ojciec zostawi艂 Christiansholm mnie.
S膮d przyzna艂 mi racj臋, do jasnej cholery.
D艂ugo jeszcze b臋dziesz mi zawraca艂 dup臋?
Wytrzyma艂e艣 trzy minuty bez obra偶ania mnie.
Brzydz臋 si臋 tob膮.
Spr贸buj臋 jeszcze raz.
Robi臋 to tylko dla twoich dzieci.
- Daruj sobie. - To wa偶ne.
Co kombinujecie? Ty i ten tw贸j kolega peda艂?
Ju偶 nic.
Zapomnij o tym.
Niepotrzebnie przyszed艂em.
Halo? Kto tu jest?
Dzie艅 dobry.
Co pa艅stwo tu robi膮?
Jestem Hektor, agent nieruchomo艣ci.
Obieca艂em, 偶e sko艅czymy do 14.30. Mo偶e pani wr贸ci膰 p贸藕niej?
Pani tata prosi艂, 偶ebym pokaza艂 dom potencjalnym kupcom.
Tato, sprzedajesz dom? O co tu chodzi?
Na razie rozeznaj臋 si臋 w sytuacji. Nie wiedzia艂em, 偶e wr贸cisz wcze艣niej.
- Gdzie jeste艣? - W banku.
- Amalie te偶 si臋 denerwuje. - Naprawd臋 chcesz sprzeda膰 dom?
Tak, naprawd臋 chc臋 to zrobi膰.
Nie wtr膮caj si臋. Wyjd藕 z domu, dop贸ki tam s膮.
Przepraszam.
Musz膮 pa艅stwo wyj艣膰. Tata niczego z nami nie om贸wi艂.
Ju偶 tu jeste艣my. Chcemy zobaczy膰 piwnic臋.
To jest m贸j pok贸j. Nie mog膮 pa艅stwo tam wej艣膰.
Ale w艂a艣ciwie dlaczego?
Bo tam jest grzyb.
- Oszala艂a艣? - Co?
Przecie偶 w piwnicy nigdy nie by艂o grzyba.
- To mo偶e nas kosztowa膰 miliony. - Dlaczego to robisz?
- Nic mi nie powiedzia艂e艣. - Spokojnie.
Odbija ci, bo masz kryzys wieku 艣redniego?
Mo偶esz mi wyja艣ni膰, o co ci chodzi?
Dobrze, ale si臋 uspok贸j.
Zawsze wszystko psujesz, bo my艣lisz tylko o sobie!
- Wiem, 偶e nie rozumiesz. - Rozumiem, 偶e odchodzisz.
Zostawi艂e艣 mam臋, teraz zostawisz mnie.
Masz nas gdzie艣. Znowu to robisz, psychopato!
Zostaw mnie!
Uspok贸j si臋.
Laura, przesta艅.
Twoja mama nie chcia艂a pomocy.
Wola艂a si臋 zaharowywa膰 na 艣mier膰.
- Pr贸bowa艂em jej pom贸c. - Ju偶 raz nas zostawi艂e艣.
Teraz chcesz zrobi膰 to samo.
Musimy wyjecha膰.
To nie jest moja zachcianka. Wszystko si臋 wali.
Zlikwiduj膮 ten kraj. Ewakuuj膮 ca艂膮 Dani臋.
Co?
Szukam dla nas nowego miejsca, w kt贸rym mogliby艣my zamieszka膰.
Co?
Ju偶 to zapowiadali.
- O czym ty m贸wisz? - Wiem, jak to brzmi.
Niewyobra偶alnie.
I przera偶aj膮co.
Laura, to ca艂y nasz maj膮tek.
Wszystko w艂o偶yli艣my w dom.
Rozumiesz? Nie mam ju偶 pracy.
Od przysz艂ego czwartku w Danii nic nie da si臋 sprzeda膰.
Tak m贸wi膮. Ja nic nie wiem.
Zobaczymy.
Laura.
Laura.
Zaopiekuj si臋 swoj膮 mam膮.
Naprawd臋 musimy wyjecha膰?
Nie wiem.
Nie m贸w nikomu. Nawet mamie.
Je艣li co艣 si臋 stanie, poradzimy sobie.
Razem.
Wyjedziesz na wakacje z przyjaci贸艂mi?
Raczej nie. Chyba zostan臋 tutaj.
Boisz si臋?
Po prostu nie chc臋 si臋 z wami rozstawa膰.
C贸reczko, pos艂uchaj mnie.
- Jeste艣 odwa偶niejsza, ni偶 my艣lisz. - Okej.
Chc臋 zrobi膰 co艣 g艂upiego. Chodzi o ch艂opaka.
- Fantastycznie! - On ma dziewczyn臋.
W grupie zawsze weselej. Jak ma na imi臋?
Elias.
Ci膮gle o nim my艣l臋.
Gra na krowim dzwonku.
Wspaniale. Mo偶esz zosta膰 偶on膮 krowiego dzwonkarza.
- Mamo. - Ko艅czymy?
Musz臋 lecie膰. Zadzwoni臋 p贸藕niej.
Jasna sprawa. Trzymaj si臋. Pa.
Dzie艅 dobry.
Transmitujemy na 偶ywo konferencj臋 z Kancelarii Premierki.
Witam pa艅stwa w imieniu urz臋duj膮cej premierki.
To, co zaraz powiem, b臋dzie mia艂o ogromny wp艂yw na 偶ycie Du艅czyk贸w.
- Jeste艣? - Jecha艂am tu偶 za tob膮.
Cze艣膰, tato.
Co si臋 sta艂o?
Co?
Tak. Dobra.
Zadzwoni臋.
- Co jest? - Mam obejrze膰 konferencj臋.
Dziewczyny, zaraz b臋dzie apel.
- Co si臋 sta艂o? - Nie wiecie? Zamykaj膮 kraj.
Chod藕cie!
TATO, S艁YSZA艁E艢?
TAK. P艁ACZEMY.
CO TERAZ?
NIE WIEM.
SPRZEDALI艢MY DOM.
- Mathilde. - Co teraz b臋dzie?
Prosz臋 wszystkich o uwag臋.
Wi臋kszo艣膰 z was s艂ysza艂a ju偶 o konferencji prasowej.
Jak wcze艣niej zapowiadano,
Parlament przeg艂osowa艂 stopniow膮 ewakuacj臋 Danii
w zwi膮zku z niebezpiecznym wzrostem poziomu morza.
Dzi臋kuj臋.
Dziwnie jest opuszcza膰 kraj, kiedy ulice nie s膮 zalane.
Melioracje i zapory zapewni艂y nam troch臋 czasu,
jednak ich utrzymanie jest drogie i mo偶e spowodowa膰 zapa艣膰 gospodarki.
Rz膮d postanowi艂 przeznaczy膰 te fundusze
na relokacj臋 Du艅czyk贸w i pomoc potrzebuj膮cym.
Zanim kraje Europy zamkn膮 granice przed rodzinami takimi jak nasze.
Wcze艣niej nas ostrzegano. Teraz nadszed艂 ten czas.
Nie przeprowadzono publicznej debaty.
Kolejn膮 konferencj臋 zapowiedziano na 15.50.
Kancelaria Premierki ma przekaza膰 wi臋cej praktycznych informacji.
Chyba mog臋 wam obieca膰, 偶e nie zamkniemy szko艂y od razu.
Uczniowie ostatnich klas otrzymaj膮 dyplomy.
Co z reszt膮, poinformujemy p贸藕niej.
Dzi艣 nie b臋dzie lekcji. Sp臋d藕cie ten dzie艅 z rodzinami.
Wi臋cej informacji znajdziecie na rz膮dowych stronach dla obywateli.
Jakie艣 pytania?
Tak.
Dok膮d mamy p贸j艣膰?
Tekst: Hanna Osuch
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.