All language subtitles for Diabel (2024)-pol

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish Download
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Downloaded from YTS.MX

Official YIFY movies site: YTS.MX

Jest!

Jeeest!

(gwiżdże) Mała!

O Jezu.

Dobrze, kochanie.

Moja ty.

Wyluzuj, to ja.

Stęskniłam się.

Co to jest?

Siano.

Ojczyzna ci płaci.

Ty nie odbierasz.

Nawet nie wiesz, ile się nalatałam, żeby ci to załatwić.

I po co?

Przecież wszystko tu mamy, czego trzeba.

Do jednostki przyszedł kwit.

Twój ojciec nie żyje.

I wyjazd jest. Potrzebujemy operatora. Szybka akcja - wpad i wypad.

Kiedy pogrzeb?

Jutro po południu.

To jak?

Nie. Nie wracamy.

Jasne.

Telefon nowy, numer ten sam.

Czekaj.

W lutym osiemdziesiątego drugiego… Stan wojenny.

Dwaj koledzy odwozili do Katowic dygnitarza partyjnego.

Upijali go całą noc, żeby dał im zgodę na założenie fundacji.

Nie udało się.

Po co komu dom dla sierot, żeby nic z tego nie mieć?

Pisk opon, trzask drzwi i "wy…"…

…"…noś się z mojego auta, sekretarzu, idź dalej na nogach!".

To krzyczał Tadek.

Ten drugi…

…wystraszony - to byłem ja.

Las, mróz, trzecia w nocy.

Byłem…

…pewien, że to koniec.

A my dwa dni później dostaliśmy zgodę na fundację "Marzenie".

Taki był… pana ojciec, bo ty jesteś Maksymilian, prawda?

Żegnaj, Tadziu.

Och, przepraszam. Przepraszam, że…

…że pana tak zatrzymuję, ale…

Maks.

Jestem Bernadetta Kloch.

Jestem byłą księgową pana ojca.

Nie wiem, ile pan zostaje, ale…

Proszę mnie odwiedzić.

I przepraszam, że tak… no, to… wie pan, tak…

Tu się wszystko zaczęło.

Chodź.

Weźmiemy pamiątkę.

A ty chowaj tę komórkę. Ogarnij się. Na czujkę, raz.

Dobra, dobra, już. Wyluzuj.

Ty, zoba na to, Klif. Mój stary też takie miał.

Młody, gdzie miałeś kurwa być? No?

- Klif, uważaj. - Couché.

Uznajmy, że was nie widzieliśmy.

I możecie wyjść.

- To tak nie działa. - Fan Metalliki?

- Co? - Mówią na ciebie Klif?

Więc albo jesteś fanem Cliffa Richarda… ale on śpiewał zbyt rzewnie,

albo Cliffa Burtona. Fan Metalliki?

A jak tak, to co?

Wiesz, jak zginął Cliff Burton, ich basista?

Uznajmy, że kumasz, co ci się stało, i wypierdalasz, tak?

Prawie trafiłeś.

Jeszcze tu jesteście?

To co?

Bawimy się?

Młody, spierdalamy.

- Kurwa, złamałeś mi nos! - Paszła!

Maleńka, nie całuj się z panem, zostaw.

Już.

Puść.

Puść.

Puść.

Cliff Burton zginął w wypadku samochodowym. Wypadł przez okno autokaru,

który go zmiażdżył, gdy wiózł go na koncert.

Przekaż to temu, który cię zostawił.

Patrz. Tak kiedyś wyglądał świat.

No, cicho, cicho, cicho.

Już.

Tyle zostało.

Spokój, mała.

- Pan Maksymilian Achtelik? - Tak.

Dzięki za pomoc.

Co, tapicerowane wygodniejsze?

Nie no, na takie przeszukanie to trzeba mieć nakaz.

Król, Tarnowskie.

Sprawdźcie mi: Maksymilian Achtelik.

Tak.

Achtelik.

Przez "ch".

Urodzony w Tarnowskich Górach.

W Reptach.

Co kurwa?

Co ty…

Ale niekarany?

To złapiemy się jakoś. Czołem.

No, to ktoś musi staremu powiedzieć, że kłopot mamy.

Znaczy komandosa. Weterana.

Najpierw jakaś baba z CBŚ, a teraz…

komandos?

Gdzie jest stary?

Znaczy komendant.

Nie denerwuj mnie, Paweł.

Nie wiem.

Miał jechać do pana, ale mamy zatrzymanego.

Wiem, że zatrzymanego… Wiesz, kto to jest?!

Achtelik! Maks Achtelik, syn Tadeusza! Sól ziemi, ksiądz mówił!

Ale to on pobił młodego Kantora.

Wiem, nos mu złamał. A pytałeś go, gdzie mu go złamał?

Wypuszczaj go na-ten-kurwa-tychmiast.

- Ale ja już rozmawiałem z prokuratorem. - To będziesz to teraz odkręcał. Przecież…

Szukaj tego komendanta!

Achtelik!

Wychodzisz.

A już miałem po żandarmerię dzwonić.

Ty już Paweł nigdzie nie dzwoń. Jak chcesz, to se zadzwoń do Bożenki, umów się.

Tylko tak, żeby się żona znowu nie dowiedziała.

Mój dowód.

Że cię tu znajdę, to się nie spodziewałem.

Żuli łapcie! Szczają po placu Wolności! A nie Achtelików!

No i jest, maleńka moja! Tutaj, tak, tak!

Moja dziewczyna, no! Panowie chcieli się na randkę umówić, ale ciebie nie zdradzę.

Moja dziewczyna.

Pies nie ma poczucia czasu.

Dla niego, jak nie ma człowieka, to mija cała wieczność.

Ciebie też wieki nie było.

Dwadzieścia pięć lat.

Może wystarczy, co?

Witaj.

Ukradli ci coś?

Nie, chyba sprzęt chcieli, komputer ojca.

Wujek, a skąd wiedziałeś, że mnie zgarnęli?

TPP - Tarnogórska Poczta Pantoflowa. Proszę.

- A co z moim autem? - A co?

Na wylocie z miasta nas zatrzymali. Stoi tam otwarte. Trochę gratów mam.

Wsiadaj.

Paweł, pilnujesz mu teraz auta.

- Cargo. - Do rana.

Super.

No!

Oho.

Przepraszam.

Dałeś się pobić?

Jak jakaś cipa.

Dał się pobić jak cipa.

- Tato, ja… - Po co na psy poszedłeś?

Ogłuchłeś? Pytam się, po co tam poszedłeś!

Jakoś tak wyszło.

Jak, kurwa wyszło?

Na pogrzebie matki cię nie było. Teraz przyjechałeś.

Dobrze.

- Maks? - Jestem, tak.

- Przepraszam. - Mówię, że nie byłeś na pogrzebie matki.

Byłem w Afganistanie.

I w Iraku byłeś. Myśmy to wszystko o tobie wiedzieli.

Ojciec cię szukał.

Diablo cię szukał.

Był z ciebie dumny.

Wyście nigdy nie rozmawiali?

Nie.

Nie.

Co mu się stało?

Nie powiedzieli ci?

Kto miał powiedzieć?

Usiadł do śniadania…

…i umarł.

Lekarz stwierdził serce.

Spokojnie. Sami swoi.

O, to jest Zimny, mój kierowca.

- Bardzo dobry kierowca. - Dzięki.

Maks.

Szef wspominał.

Irak i Afgan, nie?

Właśnie… A Musa Qala?

Też.

- Widzisz, a mówili, że naszych tam nie było. - Różne rzeczy mówili.

Poznałem twojego staruszka, i dla mnie to był taki

fantastyczny człowiek był i szkoda, że tak wcześnie.

- Dzięki. - Już.

Kazimierz, przepraszam, jest nasza zguba.

Maks, nie wiem, czy pamiętasz, kiedyś Kazio Górecki, obecnie nasz burmistrz.

Pamiętam cię, jak bajtlem byłeś.

Ale wyrosłeś.

Oni cię tu umęczą, ale to z sympatii.

Małe miasto, nic się nie dzieje.

Cześć, słyszałem, że zrobiłeś aferę chłopakom.

Komendant.

- Miło porozmawialiśmy. - Znam to twoje "miło".

Przepraszam za chłopaków, to nieporozumienie. Będzie trzeba coś wyjaśnić, oczywiście wyjaśnimy.

Wrócimy do tego.

Chodź, maleńka.

Maks!

- Tyle lat. - Staszek…

Dajmy chłopakowi zjeść.

Oczywiście, gdzie moje maniery.

Dobrze, że jesteś, chłopcze.

Tu będzie trochę spokoju. Może ktoś przyjdzie, sprzątnie…

Couché.

Usiadłeś na taty miejscu.

Przepraszam.

Czym mogę służyć?

Co polecasz?

Mamy specjalnie przygotowane polędwiczki i…

Masz roladę?

Roladę?

Wołową roladę z kapustą modrą.

I kluskami.

No tak, mamy.

No, to jak macie, to podawajcie.

Dwie.

Jedna dla psa. Ale bez kapusty i klusek.

- Możesz je zabrać. - Co?

Zdjęcie.

To tak ładnie tylko wyglądało na cmentarzu.

To znaczy?

Że z tego "Marzenia" zostałem już tylko ja.

Po fundacji nie ma śladu.

- Ten kawałek ziemi… - Jak to?

Nie ma śladu?

Bo ty nic nie wiesz.

Już nie jesteśmy domem dziecka.

Od lat to jest centrum kształcenia zawodowego.

Przepisy unijne. Fundację trzeba było zamknąć.

Nie wiadomo, kto to bardziej odchorował, Tadek czy twoja mama.

Po jej śmierci właściwie się wycofał.

Opisywał tylko papiery i…

opowiadał wszystkim, że ma w dupie moje interesy.

Teraz był plan,

żeby scalić grunty, to dołączyć, i jeszcze raz przekształcić tę budę w…

Ale już.

Umarł.

Okej.

Smacznego.

To jest…?

Łyżka opy Bercika.

- Fatera od Tadka? - No dyć!

Chopie… To…

To jest tak, jakbyś ty stąd w ogóle nigdy nie wyjechoł.

Zjedz w spokoju. Idę do gości.

Będą goście.

Couché.

Widziałam cię.

Czyli okularów jeszcze nie potrzebujesz?

Gburowaty.

Pienio! Cześć!

Ale jesteś towarzyska! Ona tak do wszystkich?

Nie.

Przykro mi.

Znałam twojego ojca.

To jesteś w lepszej sytuacji ode mnie.

- Kolejny wielki tej ziemi. - Romualdo?

Romualdo, bój się Boga.

Dworski, gnoju, dzieciobijcę przed policją chowasz?

Żałobników straszysz.

Jak przyszedłeś, to się napij.

Powspominaj Tadeusza, a jak nie, to idź do domu.

Dzieciaka mi pobiliście.

Dolomity ukradłeś. Czego ty kurwa chcesz?

Wszystkie problemy da się rozwiązać.

Oddychaj głęboko.

Przepraszam państwa za expressis verbis kolegi. To już się nie powtórzy. Prawda?

A ty może policji się wywinąłeś, ale nie mnie.

Bratobójca pierdolony.

Odwieziesz mnie. Idziemy.

Mała!

- No tak, to nie pamiętasz mnie. - Nie.

No wiesz, w sumie ile ja miałam, osiem lat może.

Moja siostra chodziła z tobą do klasy. Ona i wszystkie jej koleżanki się w tobie kochały.

Kurt Cobain z Tarnowskich Gór.

No, to będziesz u matki?

Skoro tu jestem.

To jej powiem, że będziesz rano.

Adres masz na wizytówce.

Mam.

Dzięki.

Odprowadzić cię?

Nie, to jest tylko kawałek, żołnierzu. Spokojnie.

Nie patrz.

Nic… nic nie mów.

Nie kompromituj. Chodź.

Dawaj.

Au pied! Au pied! Au pied!

Aha, towarzystwo mamy.

Poczekaj.

Cargo!

Czekaj, czekaj.

Szef chce z tobą gadać.

Co ty kurwa, głuchy jesteś?

Czy trzeba ci ręcznie przetłumaczyć?

Dobra, weźcie mu wytłumaczcie.

Atak!

Puść mnie!

Puść!

Puszczaj!

Kurwa!

Puść mnie!

Kurwa!

- Puść! Puść mnie! - Couché!

Couché!

Couché! Couché!

Twój kolega ma złamaną nogę, więc zawieź go do szpitala.

A twojemu szefowi, jak mniemam, panu Kantorowi, przekaż,

że go odwiedzę. I niech nie wysyła więcej ludzi, bo mu się kadry skończą. Kapiszi?!

Tak, tak!

Chodź, mała. Chodź, chodź, chodź.

Chodź już. Do domu!

O, przepraszam.

Cargo!

Czekaj.

Jak było?

Sztywno, jak to na pogrzebie.

Ciszej, gadam.

Siema, Diabełku!

Jakoś idzie, ale wiesz, jak nie ma jasnych wytycznych,

to z gówna bata nie ukręcę, nie?

- Misiek, ty się musisz do szkoły cofnąć. - Ty!

- Łabędź mówiła, że jedziesz z nami. - Przeginasz.

Zajebiście, stary, jak za dawnych czasów.

- Wracasz? - Nie.

Wylot za cztery dni.

Nie lecimy.

Sprawdź dla mnie Janusza Dworskiego i Romualda Kantora.

Jak to było…

Jest.

Ja se kipnę na chwilę.

Pilnuj, kochanie.

No co, maleńka?

Strzeżonego pan glock strzeże.

- Kajka mi mówiła, że spotkaliście się u Dworskiego. - Tak.

Na pewno by to do pana trafiło,

ale lepiej,

że powie to panu księgowa,

a nie jakieś pismo z urzędu skarbowego.

Kiedy pana ojciec umarł,

to dostał ogromną fortunę.

Jaką fortunę?

Cztery miliony.

Cztery miliony za ziemię od fundacji.

A komu sprzedał?

Dworskiemu!

Pana tutaj długo nie było, to nie wie pan, że Dworski fundację przemienił na

centrum kształcenia zawodowego.

Coś wspominał na stypie.

A pieniądze przyszły po śmierci ojca?

Jakoś tak.

Wszystkie dokumenty ma Siemek, jego notariusz.

Pani się przyjaźniła z moją mamą?

Marysia.

Tak przy mnie upadła, wie pan.

Szłyśmy na targ, i ona…

nagle…

odeszła.

Kaja przyszła.

Cześć mama, chleb kupiłam.

- O, dzień dobry. - Dzień dobry.

- Cześć. - Cześć.

- A ty co, jak cię znam, to psa i Maksa już zagadałaś? - Nie.

Nie, nie, myśmy tutaj z panem Maksem o…

Marysi rozmawiali, nie?

To może ja ich na spacer zabiorę.

Dzięki, że była pani przy…

mamie.

Przepraszam za wczoraj.

Ale za co?

No, niewiele wypiłam.

Ale zachowywałam się jak…

nawalona gówniara?

Zdarza się.

O co im poszło?

Kantor przegrał przetarg z Dworskim o Dolomity.

- To pokopalniane zapadlisko? - Tak.

- Uważa, że Dworski mu go ukradł. - A ukradł?

Nie ma takiej opcji.

A kto to w ogóle jest ten Kantor?

No, to twój kolega z zespołu, basista, może ci powiedzieć.

- Buba. - Buba?

On jeszcze żyje?

Ma dyskotekę na placu.

A co w ogóle ma Buba do Kantora?

Opowiem ci, ale na spokojnie. Kolacja? Wieczorem.

Kolację zazwyczaj jada się wieczorem, tak.

A czekaj, czekaj, czekaj, czekaj, czekaj, czekaj.

- Jestem.- Dworski jest czysty, sprawdzamy jeszcze.

Ale za to Kantor…

Dawaj!

Siema, Diabeł!

Ty, co ty robisz, że my zamiast map to ogarniamy

- jakieś twoje… - Misiek, kurde.

Kantor to krótko mówiąc bandzior.

- Dragi? - Lepiej.

Unia.

Przewały na ziemię, dotacje,

fikcyjne dofinansowania na emisję CO2.

CBŚ na niego siadło.

I tu się robi ciekawie, bo miał na głowie dziewczynę.

- Odpalił ją? - No nie.

Laska się wyhuśtała.

Następuje zwrot akcji,

bo Kantor był ulubieńcem CBŚ i przestał nim być.

Zrób coś jeszcze dla mnie, dobra?

Sprawdź mojego ojca.

- Dobry! - Dzień dobry.

Śliczny piesek.

- No. - Wody?

Super pomysł, dzięki.

Kogo to moje piękne oczy widzą? Maksiu, bracie!

- Buba, wściekły byku! - Kopę lat!

Zawsze! Forever!

Tak się grało kiedyś!

O kurde. Co u ciebie?

A, normalnie.

Ale masz miejscówę, ja pitolę.

Ale ze staruszkiem twoim to kiepsko wyszło.

No, terminalnie.

Podobno się nie lubiliście.

Ja z panem Tadeuszem? My zawsześmy dobrze żyli.

Ta? Czyli zawsze się włamujesz na chaty do ludzi, których lubisz?

Jebany złodzieju.

- Wypierdalaj. - Atak!

No chodź kurwa, chodź. Ha?

- Zostaw go! - Zurück!

Przestań całować się z moją suką, bo będę zazdrosny!

Weź kurwa go zabierz.

Mało ci?

Jeszcze?

- Czy już? - I zabieraj go!

Zabierz tego kurwa psa!

- Mała! - Maks!

Au pied! Mała!

O kurwa.

Raz! Mała!

- Zaskoczył mnie, kutas… - No…

Maks!

Maks, wytłumaczę ci, jak było.

To chodź. Ja z twoim ojcem zawsze dobrze żyłem.

No robota, kurwa.

Aha. Kto zlecił? Kantor?

Miał tam jakieś rzeczy, więc wysłałem chłopaków po pogrzebie.

Buba…

Chodź.

Mam propozycję.

Dzwonisz do Kantora i mówisz, że za 15 minut jesteśmy u niego.

Wymyślił, kurwa.

Co cię tak śmieszy?

Bo to tak nie działa, kurwa.

Mój najlepszy przyjaciel glock mówi, że wszystko tak działa. Chcesz posłuchać?

- Maks! - Dzwoń.

Już dzwonię.

Uspokój się.

Zostawcie nas, chłopaki.

Muszę cię przeprosić.

Od kiedy to jesteśmy na ty?

Skracam dystans.

Wczoraj też skracałeś. Stan osobowy minus cztery.

Wczoraj się zdenerwowałem,

za to dzisiaj przepraszam.

Czego chciał ten twój orzeł metalu z mojej chaty?

Maks, twój ojciec przed śmiercią chciał się ze mną spotkać.

- Powiedział, że ma jakieś pliki. - Jakie pliki?

Nagrania dotyczące Dworskiego.

Więcej nie powiedział. Następnego dnia zmarł. Wysłałem ludzi, ale na początku była u was policja.

Potem pomyślałem, że pogrzeb to idealny moment, ale nie wiedziałem, że ty będziesz.

Jak pozbyłeś się babki z CBŚ?

Podobno powiesiła się w lesie.

Nic o tym nie wiem.

Czego chcesz?

Dokończ, co zaczął twój ojciec.

Chcę odzyskać Dolomity.

To, co mi się należy.

Pomyślę.

Suka! Idziemy! Chodź, kochana.

Większego nie było?

O matko.

I co?

I to niby wujek miał ukraść Kantorowi?

O!

Twoja nowa przyjaciółka pisze.

Kolacja u Wojtachy. Czekaj.

"Kantor…

skupuje ziemię w Tarnowskich Górach… chce zrobić z miasta wielki śmietnik."

Autor: Ziemianek.

A Ziemianek to rezydent Parkowej.

Mała!

Lecimy do Parkowej. Cho!

Ty, ale panowie, wy jesteście miastowi, nie,

to tutaj spokój, nie, a ten kurwa najebany zaczął kurde strzelać tym

jebanym pistoletem plastikowymi kulkami, nie?

Cześć, chopy.

- Zastałem może Ziemianka? - A co?

Kasę ci wisi?

Nie, mam dla niego.

Nie, Ziemianek…

Wypłatę masz. Trzynastka ci się rafiła. Może w końcu zeszycik spłacisz?

A ile ma?

Stówka to będzie lekko.

Swoje długi spłacę sam.

Czego chcesz?

Hu, siad.

Stówka to dla mnie.

Zeszycik masz na czysto.

Gryzie?

Jak się ją wkurwia.

A co ją wkurwia?

Jak się nie odpowiada na pytania.

Aha.

To co?

Pisałeś o Kantorze?

- No. - I już nie piszesz.

A co ty kurwa, z policji jesteś?

Jestem przyjacielem.

Ja tu nie mam przyjaciół.

No to masz nowego.

Jesteś stąd?

Zewsząd.

Bo jak nie jesteś stąd, to nie zrozumiesz.

Jo jest ze Reptów.

Sprawdzymy?

Pisałeś o śmieciach. Czytałem to.

Czyli Kantor ma zadrę z Dworskim.

Chodzi o to, czego nie napisałem. Ale ja cię nie znam.

Couché!

Posłuchaj. Ja jestem twoim przyjacielem.

Ale ta głodna suka niekoniecznie. Uwierz na słowo.

Dobra, chuj.

Daj piwo.

Dostałem przeciek,

że rozważana jest nitka drogi szybkiego ruchu koło miasta.

Każdy wie, że musi być obwodnica,

ale to nieważne.

Kantor się dowiedział.

Więc napisałem, że spekuluje ziemią,

że wszystko wykupi pod autostradę.

I dostałem w gębę.

Czyli to wysypisko śmieci to ściema?

Ściema.

Ale te tereny wokół obwodnicy i Dolomity są warte fortunę.

A Dworski chce tam zrobić rezerwat przyrody.

O, nasz.

A co to?

Kolacja niespodzianka. Dla psiuli też.

Dzięki.

Zawsze decydujesz za wszystkich?

Tylko za niezsocjalizowanych troglodytów.

To jaka jest twoja historia?

W skrócie?

Miała być wielka miłość,

kariera w stolicy.

A skończyło się na siniakach, powrocie do matki…

A że jestem społecznicą, to dostałam się do rady miasta, i tyle. Koniec, kropka.

Po co Dworskiemu rezerwat?

Masz wyczucie.

A co zrobiłem?

Chopie, jak ktoś ci o sobie opowiada…

to przynajmniej wypadałoby udawać zainteresowanie.

Może nie wyglądam.

Ale słucham.

Patrzę i widzę.

I uczę się po swojemu.

Tak?

To co o mnie wiesz?

Twój ojciec was zostawił.

Od tamtego czasu matka pije.

Twój mąż też pije.

A kiedy cię pobił, wróciłaś do matki pod pretekstem opiekowania się nią.

Dworski zwolnił Bernadettę, bo pewnie coś zawaliła.

A ty jesteś przebojowa, inteligentna, dowcipna i… piękna.

Ale codziennie rano budzisz się i…

zadajesz sobie pytanie, skąd, kurwa, brać energię…

żeby to wszystko wytrzymać i ogarnąć.

Dwa pudła.

W czym się pomyliłem?

Matka zwolniła się od Dworskiego…

zaraz po śmierci twojej matki i zaczęła pić, zanim ojciec odszedł.

Widzisz?

Wcale nie ignoruję.

Widzę, ale wiesz, no… to jest małe miasto.

Komu ty to mówisz.

To tu.

A dlaczego zostałeś?

Boskiej suce chciałem pokazać miasto.

To ci się udało.

Staram się. Hej, hej, hej, hej, mała!

- O ja, ja tu mieszkam! - Ej, mała!

Czyści teren.

- Kawy? - Pewnie.

Lubię ten widok.

Nie sądziłem, że go kiedyś jeszcze zobaczę.

Cukier?

Łaaa!

- Weź zdejmij. - Nic się nie...

Ja zapiorę.

Ma wyczucie, mała.

To jej stały numer. Co zrobić.

Oj, chciałaś zabić pancia?

Gdyby chciała, to by zabiła.

Inni też próbowali.

Podpisy?

Niektórych.

A to co?

A, to?

- Mój dobry przyjaciel. - Okej.

A to…

grupa krwi, a to… numer firmy.

Też mam.

Pamiątka.

Raczej przestroga.

No.

Zaraz wracam.

To ty jesteś opisany jak zwierzę w rzeźni.

Czasami to wiele ułatwia.

Twoja psiula nawet twoich rzeczy pilnuje.

- Już jestem.- No cześć.

- Misiek, widziałeś? - No.

- Ktoś przyjechał.- Przepraszam.

- Masz coś?- Jeśli chodzi o twojego ojca, to nic. Pusto.

Ty, walą światłami, żebyś wyszła chyba.

Dobra, oddzwonię.

Dlaczego tu nigdy nie wróciłeś?

Generale.

Pani pułkownik.

Jak się nazywa pani firma?

Przecież pan wie.

Swan Song.

Łabędzi śpiew.

Ładna nazwa.

Utonął mój brat.

To znaczy… to nie był mój brat. On był adoptowany.

Lubi pani nasze kontrakty?

- Nie rozumiem. - Ja też czegoś nie rozumiem.

Zaraz ma pani wylecieć ze swoimi chłopakami…

a grzebie się pani w tematach, które są poza waszym zleceniem.

W jakich tematach?

Ratowałem go i wpadł w panikę.

Tak młócił ramionami, że ludzie myśleli…

że to ja go utopiłem.

Lubię panią.

Dobrze nam się pracowało w armii, dobrze pracuje się poza nią.

- Niech pani zostawi w spokoju Tarnowskie Góry. - Bo?

Bo może się okazać, że to będzie łabędzi śpiew pani agencji consultingowej.

Muszę iść.

Mama napisała, że Siemek ma jakieś papiery dla ciebie podrzucić.

Aha.

Możemy skoczyć po nie razem.

Okej.

Odebrałbyś mnie?

Pewnie.

Przyjadę wieczorem.

Mogę?

Możesz.

Mała!

Klasyk.

Chodź.

Cześć, młody.

Polubilibyście się.

Couché.

Couché.

Couché.

U nas w jednostce twierdzili, że do mojej roboty to trzeba cierpliwości.

Pomyślelibyście?

Leżysz dzień…

dwa…

trzy…

Aż przyjdzie cel.

Ha? Ja i cierpliwość.

Jak to jest, powiedzcie.

Ratujesz dzieciaka,

dostajesz wpierdol.

Ratujesz cywili,

degradują cię.

Miałem przyjechać wcześniej, ale…

tak wyszło.

Ciekawe…

Jest.

Mała!

Na dzisiejszy wieczór w Tarnowskich Górach prognozujemy mroźną aurę.

Temperatura spadnie do około minus siedmiu stopni Celsjusza, co sprawi, że poczujemy chłód.

Niebo będzie pochmurne, a w powietrzu może unosić się mgła, co ograniczy widoczność.

Zalecamy ciepłe ubranie, szczególnie jeśli planujecie spacery na świeżym powietrzu.

Bądźcie ostrożni.

Au pied! Au pied!

Au pied!

Au pied.

Assis! Assis!

Assis!

Assis!

Cześć, jak tam u was?

Zimno.

Chłopcy z Placu Broni.

Znacie tych, co przyjdą, tak?

Nie, są z polecenia.

Zależy, z czyjego. Bądź tak miły i dowiedz się, proszę.

Nie lubię niespodzianek.

- Suka, co ty?!- Za drzewami!

Spadamy!

Szybciej! Tam!

Przeszukajcie dom.

Czekaj. Couché.

Idź z lewej.

Pies…

Pies…

Pies…

Nic poważnego się nie stało. Czekaj, czekaj, czekaj.

Jest dobrze, jest dobrze. Wiem, wiem, szczypie. Ciii, no. Daj.

Daj, czekaj.

Cholera.

Jestem.

Ziemianek się utopił. Znaleźli jego ciało.

Że co?

Przyjedź po mnie.

Dobra.

Gadałeś z nim?

W Parkowej. Dałem mu dwie stówy na piwo. Co się stało?

Utopił się.

W strumieniu. Jak wracał do domu.

Ile osób wcześniej się tam utopiło?

Nikt więcej.

To raczej nie miał pecha.

Naprawię kiedyś te drzwi. Przysięgam. Chodź, mała.

Cześć, mamo.

Cześć.

Mama!

Mama!

Mama!

Przepraszam.

Dobry wieczór, panie Dworski.

- Jak to się stało? - Zabili księgową.

Wiem, ale kto…

Kto strzelał? Wyście tu byli?

- Byliśmy. - Co ona mówi?

Nic.

Zna pan Stefana Bobkowskiego vel Bubę?

- Tak jakby. - Znaczy?

No kolega z liceum.

Patrol policji za Bytomiem próbował zatrzymać uciekające czarne audi, które pasuje do pana opisu.

Miało przestrzeloną szybę. Doszło do strzelaniny.

Kierowca i trzech pasażerów ponieśli śmierć na miejscu.

Buba miał w kieszeni kartkę z nabazgranym napisem "Achtelik". Co się stało?

Przecież oni z Bubą do szkoły chodzili. Buba jest bandyta, ale niegroźny.

Był.

- Był. - Janusz. Znaczy…

Panie Januszu…

Niegroźni ludzie nie strzelają na ulicy. Trzeba zabrać panu broń do balistyki.

Jak jemu zabrać? Przecież oni tu byli, może to do niego strzelali…

Maks, ty się… przenieś się do mnie.

Janusz, takie są procedury.

- Król! - Jakie procedury…

Wojtek!

Daj.

Chodź na górę.

O co tu chodzi?

O co tu chodzi?

Na dole mam takie tabletki na sen, przepisali…

Kim ty jesteś?

Kim są ci ludzie, z którymi gadasz, co?

Po co tu przyjechałeś?

Po co pytasz i węszysz? Kim jesteś?

Kim jesteś?! Powiedz prawdę!

Powiedz!

Cicho.

Już.

Cicho, cicho, cicho…

Wszystko…

Wszystko wiem.

Wiem.

Przepraszam.

Musisz spać.

Musisz spać.

Musisz spać.

Mucha.

- Wołaj starego. - Nie ruszaj się.

Wołaj, bo cię odjebię.

Najczęściej do śmierci w wyniku postrzału…

dochodzi przez zbyt nerwowe posługiwanie się bronią.

Nie! Nie, Klif, nie...

Dzwoniłeś do Buby?

Dzwoniłem. Nie odbiera.

Ale gość, u którego miał być,

mówi, że Buby nie było, i…

już nie będzie.

Co ty do nas zwiozłeś?

Śmierć.

Ty już nie żyjesz.

Odjebali ci Bubę,

nikt cię nie powiadomił. Ty jesteś następny.

No co?

Autostrada.

Dałem łapówki, żeby dostać plany.

- Dlatego CBŚ tu wjechało. - Więc kłamałeś.

I co z tego, że kłamałem?

A, i nie kłamałem, że twój ojciec miał materiały na Dworskiego.

A niby dlaczego miałby zniszczyć Dworskiego?

Nie wiem.

Czyli… kupił ziemię na rezerwat, ujebał autostradę.

Co ruscy robią w fundacji ojca?

Kurwa, ja tylko chciałem zarobić, nie rozumiesz tego?

Co robimy?

Zbierać ekipę?

Niczego nie zbierajcie.

Pakujcie się i spierdalajcie z miasta. A tego możecie docucić wodą.

Pytanie.

Co zabiera ze sobą policjant, który dokumentuje popełnienie przestępstwa?

Stary… zabiorą mi firmę.

Niczego ci nie odbiorą. Najwyżej skasują zlecenia, a wtedy przyjdą inne.

Z Holandii, z Czech. W końcu jesteśmy w Unii, tak?

Zgody mi nie dadzą.

Dobra.

Dotarłam do spisu rzeczy, która miała przy sobie nasza pani wyhuśtana.

Jak jechała na akcję, miała ze sobą minikamerę o numerze S50.

A przy jej ciele znaleziono minikamerę o numerze S51.

Bingo!

Czyli podmienili numerowany sprzęt.

A ojciec chciał przekazać materiał, który miał pogrążyć Dworskiego.

Dokładnie.

Kumam.

W 2016 roku

w Warszawie w zamkniętym mieszkaniu od środka znaleziono zwłoki dziewczyny.

Zmarła we śnie.

Taka była pierwsza opinia patologa.

Niewydolność oddechowo-krążeniowa.

Miała 26 lat.

Była wysportowana,

miała super życie,

super robotę,

super karierę,

super dietę.

Takie dziewczyny nie umierają nagle we śnie.

Do aktu zgonu wpisano śmierć z przyczyn naturalnych.

I sprawa pewnie byłaby pozamiatana, gdyby nie jeden drobny szczegół.

Policja w całym mieszkaniu nie mogła znaleźć żadnych odcisków palców.

No i pieski zaczęły węszyć.

Okazało się, że superkochanek tej superdziewczyny wynajął kogoś takiego jak ja,

żeby ją otruł.

Użyli VX-u,

gazu bojowego, fosfonianu.

On ma konsystencję oleju, i…

zabija, gdy tylko dotknie skóry. Aha, i jest niewykrywalny podczas autopsji.

Żołnierz popełnił jeden błąd.

Posprzątał całe mieszkanie po robocie.

Tak więc…

mój wielce szanowany ojciec, mecenas Tadeusz Achtelik

nigdy po sobie nie zmywał.

To było jego święte prawo.

Ten, kto zabił mojego ojca, zabił twoją matkę, wrobił w to Bubę,

a Ziemianek

to strata uboczna.

Przypadek.

Przyjdą po nas.

Przyjdą.

Ale przyjdą przede wszystkim po to…

co miał mój ojciec, a co bezpośrednio zagraża Dworskiemu.

Musimy to znaleźć.

- A czego szukamy? - Nie wiem.

Karta pamięci, dysk… coś, co jest nośnikiem nagrań z kamery policyjnej.

Jest jakieś pomieszczenie, w którym nie byli?

Sypialnia rodziców.

Na górze!

Mała, szukaj.

Szukaj!

Niemożliwe.

Hej! Hej!

Ona wiedziała od początku. To ja jestem głupi. Ona jest genialna.

Jest. Jest!

Nie chodziło o autostradę, ani o żaden przetarg…

ani o trasę szybkiego ruchu, tylko o to, żeby to, kurwa, nigdy tu nie powstało.

Pieprzoną wyspę Epsteina se zrobił.

Cholera, myślałam, że coś się stało.

Znaleźliśmy nagrania.

Jest nasz Parzewski,

jest szef CBŚ-u,

gwałci młode dziewczyny.

Ja pierdolę.

Stary, a mogłeś lecieć na prostą misję.

Ale dlaczego Dworski nigdy nie wpadł?

Kto to jest?

Znajoma. Możesz mówić.

Znajoma.

Dobra, posłuchaj. Dworski ma anioła stróża.

Od lat siedemdziesiątych chronią go służby.

Przejrzałam akta byłego WSI.

A mój ojciec? Fundacja?

Nie wiem, ale nie drąż.

Zabieraj dysk i spierdalajcie.

Zostawiłam wam skrytkę po czeskiej stronie.

Przyszli.

Właź do wanny i czekaj.

Couché.

Couché.

Mała! Charge!

Kurwa! Zabierz go!

Zabierz go, kurwa!

Zabierz go!

Co za pojeb! Kurwa!

Idziemy.

Chłopaki z agencji prasowej przysłali depeszę.

Nie żyje milioner Kantor, jego syn i ochrona. Wystawiono za tobą list gończy.

Ile mam czasu?

Wyżebrałam dla was dwie godziny.

- Gadałam z Honzem. Czekają na was. Wiesz gdzie. - Wiem.

Daj znak, jak dotrzecie.

Dzięki.

- Paulina? - No?

Myślisz, że…

Pierdolę to, Maks.

Musimy się rozdzielić.

Szukają mojego auta.

Poczekaj chwilę.

Kaja!

Chciałeś ją zapytać, czy…

Czy dostanie zlecenie na zabicie mnie.

To znaczy… wykonawca będzie z tej samej jednostki, te same umiejętności i…

sposoby taktyczne.

Chore.

Nie.

Normalne procedury.

Tu masz adres.

Wbij numer telefonu Łabędzia.

Do swojego. Koniecznie.

Na miejscu o nic się nie martw.

Pamiętaj.

Karta pamięci.

- Mam. - Bezcenna.

Strzeż jak oka w głowie.

Jeszcze jedno.

Zabierz ją ze sobą.

Tak na wszelki wypadek.

Assis. Assis.

W imieniu Sił Zbrojnych Rzeczpospolitej Polskiej

dziękuję ci za służbę, żołnierzu.

A ode mnie, maleńka…

Dziękuję ci za najpiękniejszą część mojego posranego życia, słyszysz?

Jak dojedziesz do Honza, to nic się nie martw. O kasę, o nic. Mała cię będzie pilnować.

A, i pilnuj karty pamięci.

I noś gaz ze sobą, tak na wszelki wypadek.

Przyjedziesz?

Jasne.

Już, już.

Jedźcie spokojnie.

Szerokości.

Szerokości.

Wiedziałam, kurwa.

Dziewczyna zadzwoniła. Ty się, debilu, niczego nigdy nie nauczysz.

Zebrałam pakę. Dla ciebie.

Masz 80 minut.

Nie daj się zabić.

Diabeł, telefon przy dupie, słyszysz?

Trackujemy cię. Masz kurwa wytrzymać.

Stój! Stój!

Strzelaj!

Dawaj!

Ucieka w lewo!

Może lepiej było jednak wyjechać?

Zabiłeś mojego ojca!

Nie ja. Zimny.

Nawet zrobił mu zdjęcie.

Ojciec się na nim uśmiecha.

Wiedział?

Matka się zorientowała pierwsza.

Nie. To był udar.

Zabiłeś przyjaciela.

Usunąłem nielojalnego partnera.

Policjantka?

Mała małpka. Wypatrzyła moich gości.

- Księgowa?- Byłeś przy tym.

Kantor?

Kantor? To przecież ty. Mówią, że poderżnąłeś mu gardło.

Chybiłeś, snajperze.

Przyłącz się.

To wszystko jeszcze można odkręcić.

Te dziewczyny dla ludzi dużo wyżej od nas to był od początku pomysł na biznes.

Kiedyś trzeba było przepłacać, teraz samo czeka na granicy.

Tylko mieć gdzie to trzymać, z dala od wścibskich oczu

i teraz to mam. Dolomity, podziemia pieprzone.

Kopalnia, można to zapchać mięsem.

Ej, Maks?

Jesteś tam?

Jestem.

Jestem, chory pojebie.

A jak coś padnie,

od razu jest pod ziemią.

Żarcik.

Strzelasz do bezbronnego człowieka.

Jedno nazwisko.

- Parzewski. - Bardzo dobre nazwisko.

Daj mi te nagrania. Pożyjesz dłużej.

Jakoś ci kurwa nie wierzę.

Dlaczego?

Przecież to ja cię szukałem, nie ojciec.

Ja cię znalazłem, Maksiu, nie on.

Mogłem ci spalić chałupę razem z tymi nagraniami, ale ja cię ściągnąłem na pogrzeb.

Myślałem, że razem dojdziemy do tego, jak mała małpka z CBŚ spiknęła się z Tadkiem.

Ja już się tego nie dowiem.

Nie strzelaj, już nie musisz.

Szefie, masarnia potwierdzona. Za dwie godziny będą.

Idę po ciebie.

Idę.

Już.

Cicho, cicho. Swój.

Wszystko okej.

Wszystko okej, już, już…

Pomocy…

- Pomóż nam, proszę… - Jesteś tu, żeby nam pomóc?

Uwolnij resztę.

Uciekajcie.

Radźcie sobie.

Tak!

Róbcie, jak powiedział! Po kolei!

Dlaczego wrócił?

Bo woli dać się zabić, niż narażać ciebie i sukę.

Ja pierdolę.

Straciłam z nim kontakt.

Fundacja i Dolomity. Pewnie poszedł przez kopalnię.

Tam nie ma zasięgu.

Kurwa mać.

Kurwa mać, fundacja.

Chcesz wracać do pana?

No właśnie. Ja też.

Łapy precz!

Chodź, suko, wyłaź tu. Śmiało, śmiało.

- Nie dotykaj mnie! - Na kolana, nie pyskuj, szmato.

Nie dotykaj mnie!

Powiedziałam, nie dotykaj mnie!

Zostaw je!

- Ty suko. - Skurwysyny.

- Dima, co się stało z tą dziewczyną? - Trup. Zmarła w drodze.

Do jeziora ją.

Czekajcie!

Oj, Diabełek jednak nie chce się emeryturą cieszyć.

Wypełzłeś z podziemia jednak?

Udało ci się! Gratuluję!

I co ja mam teraz z tobą zrobić?

Martw się o siebie!

Dworski zapytał przed śmiercią, kto przekazał ojcu nagrania.

Myśl, kto był z tobą, najemniku!

Nie wyprowadzisz mnie z równowagi!

Mnie się nie da wkurwić w ten sposób.

I widzisz…

Tak się właśnie kończy twoja przygoda, przyjacielu.

Mówili, że ty Diabeł jesteś.

A ty jesteś przecież jebany syn Tadeusza.

Zwykła pizda.

Jak ojciec.

Jeden Maksymilian, ale ile problemów.

Idź!

Wypierdalaj stąd!

Dawaj, dawaj, mała.

Szukaj Maksa.

Dawajcie do bramy!

Wjechali przez bramę!

Za bramą!

Za domem! Za domem!

Strzelaj!

Zdychajcie, suki! Za drzewem! Za drzewem!

Pies!

Strzelajcie do tego jebanego psa!

Strzelajcie!

Strzelaj!

Za samochodem!

Ranny!

Ranny!

- Co z psem? - Złap, ale nie zabijaj.

Zabij!

Bydlę!

Chowaj się.

A kuku.

Jak już jesteś, Rumcajs, to dawaj na dół, co się tak kurwa skradasz?

Zabijesz bezbronną dziewczynę?

- Jak jej matkę? - No.

Podoba mi się, że będą razem.

Rzuć tę klamę i się kurwa nie popisuj.

Po to cię armia szkoliła? Żeby zabijać kobiety, starszych panów…

A ty?

Czytałem twoje akta.

Dobrze ci odjebało w Afganie.

I przez to co? Całe życie Maksiu kapitan?

Widzisz, kurwa…

Tyle z ratowania tych ludzi masz.

Nawet ci kurwa grobu nie zafundują.

Chuj mi w grób.

O co się pokłóciliście w stadninie?

Popatrz. Podglądał.

Chciał przerzut odwołać. Że będzie bezpieczniej, jak wyjedziesz.

- Dalej nie wiem, na chuj on cię tu ściągnął. - Już się nie dowiesz.

I tak bym to wszystko przejął.

Nie ruszaj się.

Ty też.

Postaram się delikatnie.

Zimny!

Tak se myślę…

że jednak lepiej być przechodzonym kapitanem,

niż impotentem pracującym dla zboczeńców.

Ty, a może raz w życiu zmierzysz się z facetem? Co? Raz.

Magazynek na mnie.

To co?

Honorowo?

Jeżeli wiesz, co to honor.

To pani życzymy dobranoc.

A teraz chodź, kurwo, popływamy.

Zagramy w taką grę z twojego dzieciństwa.

Ja będę tobą,

a ty będziesz Maciek.

I ty się będziesz topił, a ja cię będę ratował.

Jesteśmy jak bracia, Maks! Jak bracia!

Maks!

Chodź, chodź!

Broń!

Maks!

Maks!

Maks!

Maks!

Medyk!

- Maks! - Dawaj, trzymaj się!

Maks!

Trzymaj się!

Wytrzymasz!

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.