Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
* Henry i June *
Pary偶, 1931
Zacz臋艂o si臋 tak niewinnie. M贸wili, 偶e to dziwne, 偶e kobieta...
chcia艂aby upublikowa膰 obron臋 D.H. Lawrence'a...
i 偶e jego s艂owa s膮 postrzegane jako podrzeganie do seksu.
- Powiedzia艂 wtedy, "Piszesz o seksie..." - z pewn膮 powag膮, Panienko Nin.
Musia艂a艣 prowadzi膰 raczej wyzwolone 偶ycie.
Wyzwolone?
Musia艂a艣 mie膰 du偶o do艣wiadcze艅.
No wiesz, romans贸w.
Intryguje mnie jak zdoby艂a艣...
taki wgl膮d w sprawy erotyki.
Dla literatury. Tak, kocham Proust'a i...
Zdaje mi si臋, 偶e moje prawdziwe przebudzenie nast膮pi艂o kiedy m贸j m膮偶 Hugo i ja...
po raz pierwszy zawitali艣my do Pary偶a i wynaj臋li艣my kawalerk臋 na lato
Pewnego dnia, sprz膮ta艂am...
Kiedy porz膮dkowa艂am szafki...
w kt贸rych w艂a艣ciciel pozostawi艂 swoje rzeczy
Odkry艂am...
Dzi臋ki tej szafce...
pozna艂am niesko艅czone odmiany erotycznych do艣wiadcze艅
Podejd藕 tutaj.
Hugo! Pomy艣la艂em, 偶e mo偶e chcesz 偶eby Cie podwie藕膰.
Wszystko w porz膮dku, Pussy Willow?
- Poca艂owa艂 mnie, Hugo. - Co? Och, m贸j Bo偶e!
To by艂 tylko jeden poca艂unek.
Ca艂uje mnie raz.
Wtedy zaczyna pie艣ci膰 ca艂e moje cia艂o.
Poszukuje moich piersi...
I mojego najsekretniejszego, wra偶liwego miejsca
Jego r臋ce s膮 zr臋czne.
Jestem kuszona przez nieznane przyjemno艣ci.
Kiedy widz臋, 偶e pozwoli艂am mu si臋 ju偶 pobudzi膰
Pozwalam mu uwolni膰 swoje pragnienia pomi臋dzy swymi nogami.
Poprostu mu pozwalam...
bez 偶alu.
Powiedzia艂am Hugo...
tylko cz臋艣膰 historii.
Pussy Willow!
Pami臋taj by spotka膰 si臋 ze mn膮 o 8 dzi艣 wieczorem.
Hugo, Czy przej膮艂 by艣 si臋 bardzo, gdybym nie przysz艂a tego wieczoru?
Tak, przej膮艂bym si臋.
Przepraszam, ale wszystko o czym rozmawiaj膮, to z艂e po偶yczki, fundusze czy rozplanowywanie nieruchomo艣ci.
Rozplanowywanie nieruchomo艣ci mo偶e by膰 bardzo tw贸rcze!
S艂uchaj, to dzi臋ki bankowi mogli艣my przyjecha膰 do Pary偶a.
Potrzebuj臋 tej pracy i przyznaj臋 呕e czasem mi si臋 ona podoba, czemu nie?
Czemu nie?
Zmieniasz si臋 w kogo艣 innego.
Zaczynasz nawet pachnie膰 tym bankiem.
Ja pracuj臋, 偶eby艣 Ty mog艂a pisa膰.
Musz臋 zna膰 ludzi, kt贸rzy naprawd臋 偶yj膮, Hugo.
Nie wyka艅czasz tego. Wr臋cz si臋 cofasz.
Jeszcze raz.
Nie potrafi臋 si臋 ju偶 skoncentrowa膰, Eduardo.
Moje 偶ycie? Niekiedy my艣l臋, 偶e potrzebuj臋 czego艣 innego.
Starszego m臋偶czyzny, Silniejszego ode mnie.
Lubisz sprawia膰, 偶e cierpi臋.
Kocham Ci臋, odk膮d byli艣my dzie膰mi Anais.
Ale, zawsze obawia艂em si臋, 偶e...
Nie b臋d臋 w stanie.
Popatrz na nich. S膮 wy艣mienici.
Gdybym by艂a m臋偶czyzn膮, by艂abym zachwycona.
Nie pobudzaj膮 mnie, tak jak Ty.
Cholernie 艣wietne miejsce, Hugo. Spokojne.
Od dawna tu 偶yjecie?
- Tylko od upadku. - Od upadku? A jak 偶yli艣cie poprzednio?
Dobrze.
To jest Henry Miller, ameryka艅ski pisarz, kt贸ry nocuje u Osborn'a. Moja 偶ona.
- Anais Nin. - Jak si臋 Pani miewa, Anais?
Eduardo Sanchez, kuzyn Anais.
Anais, powinna艣 przeczyta膰 to co pisze Henry. My艣l臋 偶e przewy偶sza D.H. Lawrence'a.
Bardzo bym chcia艂a przeczyta膰 pa艅skie prace. Nie zosta艂y jeszcze wydane.
I por贸wnujesz go do Lawrence'a?
Nie chc臋 by膰 por贸wnywany do Lawrence'a. Zapewne nie podoba艂 by mu si臋 m贸j styl.
- Henry pisze dla zwyk艂ych ludzi z ulicy. - Nie obchodzi mnie jego pisanie.
Anais pisze w艂a艣nie ksi膮偶k臋 o Lawrence'ie.
Byc mo偶e jego seksualno艣膰 jest dla Pana zbyt silna.
Zbyt silna? Jest dziecinny, pruderyjny.
Francuzi pisali o tych sprawach przez ca艂y czas. Mam na my艣li Rabelais, Flaubert!
Szczerze nie mog臋 sobie wyobrazi膰 偶adnego nowo偶ytnego
pisarza kt贸ry nie by艂by d艂u偶nikiem Lawrence'a.
Powinni艣my co艣 zje艣膰.
Chce wyci膮gn膮膰 zbyt wiele z seksu. Tworzy z tego ca艂膮 ewangeli臋.
Z mojego punktu widzenia, seks jest naturalny...
jak narodziny czy 艣mier膰.
Nie interesuje mnie literatura, ani poezja, jak膮 znamy.
A czym si臋 Pan interesuje?
- Henry pisze o pieprzeniu. - Pieprzeniu?
Pisz臋 o wyzwoleniu samego siebie.
- Definitywnie o pieprzeniu. - Powinni艣my co艣 zje艣膰.
Amelia czeka.
Przewertowa艂em jeszcze kilka stron, i zda艂em sobie spraw臋...
偶e czytam w艂asn膮 powie艣膰, z imieniem jakiego艣 偶artownisia na niej...
napisan膮 po francusku, sprzedawan膮 w najlepszej ksi臋garni w Pary偶u.
- Nie do wiary. - Jak to mo偶liwe?
Pami臋tasz kiedy ostatniego roku jaki艣 facet ukrad艂 moj膮 teczk臋 z manuskryptem w 艣rodku?
Ten facet przepisa艂 m贸j manuskrypt, ale nie zdaje sobie sprawy z tego, 偶e go dostan臋.
Suflet jest ze starego rodzinnego przepisu.
A wi臋c to jest suflet!
Mam nadziej臋, 偶e jest wystarczaj膮co po偶ywny.
Ten 偶artowni艣 nie wie, 偶e go dostan臋 poniewa偶 zajmuj臋 si臋 prawem autorskim
B臋d臋 go 艣ciga艂 jak 艣ciga艂em innego 偶artownisia.
- Facet kt贸ry ukrad艂 moj膮 sztuk臋. - W艂a艣nie jest wystawiana na Broadway'u.
Wystawiaj膮 j膮 na Broadway'u Ju偶 wam o niej m贸wi艂em?
Jak ten facet musia艂 skra艣膰 moj膮 sztuk臋 z teczki?
By艂bym ju偶 cenionym autorem gdyby nie Ci 偶artownisie.
Ale dostan臋 ich. Tym razem nie b臋d臋 ryzykowa膰. To moje nowe male艅stwo.
艢miejesz si臋 ze mnie?
Poprostu czuj臋 si臋 tak dobrze, cudownie.
Co za wspania艂y moment. Spokojny obiad.
P艂omienie w kominku. Wyborne wina.
Kolor niebieski i pomara艅czowy. To cudowne! Nie da si臋 tego inaczej okre艣li膰.
Wi臋c co piszesz? Poezj臋, czy co艣 ?
Wi臋kszo艣膰 tego co pisz臋 jest w tych pami臋tnikach.
Nie, nie pozwalam nikomu ich czyta膰.
Nigdy ich nikomu nie pokazuj臋...
poza Hugo...
czasami...
Zawsze chcia艂em przeczyta膰 The Captive. La Prisonnier.
Chcia艂abym, by艣 to zatrzyma艂.
Po偶ycz臋. Dzi臋ki.
Pussy Willow!
Kiedy艣 bra艂em udzia艂 w 6-dniowych wy艣cigach rowerowych, odbywa艂y si臋 na Brooklyn'ie.
Tak, kocham rowery.
- Ale nie mog臋 go przyj膮膰. - Chc臋 偶eby艣 go wzi膮艂.
- A na czym Ty b臋dziesz je偶dzi艂a? - Po偶ycz臋 Tw贸j.
Nie potrafiasz je藕dzi膰 na m臋skim rowerze. Wi臋c Henry powinien wzia艣膰 m贸j.
Dzi臋ki, Hugo.
Klawo z twojej strony. B臋dzie akurat dla mnie.
Z艂o偶臋 wizyt臋...
Dalej Eduardo,po艣cigamy si臋 z powrotem do Pary偶a nim si臋 艣ciemni.
Na miejsca. No dalej.
Nie 艣cigam si臋 ju偶, dla mnie rower to teraz tylko spos贸b na dotarcie do domu.
Gotowi!
- Nie jeste艣 dla mnie wyzwaniem. - Jeste艣 gotowy, Eduardo?
- Musz臋 ci臋 ostrzec, 偶e kiedy艣 si臋 艣ciga艂em. - Start!
Bardzo chcia艂bym kiedy艣 przeczyta膰 co艣 co napisa艂. Raczej nie. Nigdy nic nie upublikuje.
Pozna艂am Henry'rego Miller'a.
Jest m臋ski, kwiecisty.
Jest m臋偶czyzn膮, kt贸rego upaja 偶ycie.
Jest taki jak ja.
Ale jeszcze tego nie wie.
Henry ma niez艂y charakterek.
Dobranoc.
Dobranoc, Hugo.
- Pozw贸l, 偶e Ci pomog臋. - Poradz臋 sobie, Hugo.
Osborn powiedzia艂, 偶e b臋dzie w domu, A ja chc臋 zrobi膰 niespodziank臋 Henry'emu.
Pomy艣la艂em jedynie, 偶e m贸g艂bym Ci pom贸c. Napewno dasz rad臋?
Tak, wszystko w porz膮dku!
Z艂api臋 poci膮g, i spotkamy si臋 p贸藕niej w domu.
Na wszelki wypadek, poczekam chwilk臋.
Nie chc臋 偶eby艣 czeka艂.
Zobaczymy si臋 wieczorem.
Do zobaczenia.
Henry?
Osborn?
- Och, przepraszam! - Bo偶e, zapomnia艂em.
- Przepraszam. - Nie, to ja przepraszam.
Och, przepraszam, przepraszam. Czekaj.
Cze艣膰 dzieciaku. Szw臋dasz si臋, co?
By艂am u Osborn'a. Powiedzia艂, gdzie mog臋 Ci臋 znale偶膰.
Przynios艂am moj膮 maszyn臋 do pisania. Pomy艣la艂am, 偶e powiniene艣 j膮 mie膰.
Mo偶emy sobie gdzie艣 usi膮艣膰?
Czemu nie?
Za rogiem jest ma艂a kafejka.
Chod藕.
Ta aktorka w filmie...
Przypomina Ci o kim艣.
Kobiecie kt贸ra sta艂a si臋 twoj膮 obsesj膮.
Znam to uczucie.
Cz臋sto miewam obsesje.
Powinna艣 co艣 zje艣膰, dzieciaku. Jesz tyle co ptaszek.
No dobrze, powiem Ci.
June pojawi艂a si臋 niczym anio艂. Zaoferowa艂em jej los g艂upca.
By艂a tancerk膮 na 偶yczenie.
Zap艂aci艂em mojego centa.
Po艂o偶y艂a mi g艂ow臋 na ramieniu.
Ale wtedy zacz臋艂y si臋 k艂amstwa.
Powedzia艂a mi, 偶e jej matka by艂a Cygank膮.
Jej ojciec hrabi膮.
P贸偶niej obejrza艂em film i zda艂em sobie spraw臋, 偶e zapo偶yczy艂a z niego histori臋 swojego dzieci艅stwa.
Wi臋c?
Wi臋c, po艣lubi艂em j膮.
Doda艂a mi odwagi, 偶eby rzuci膰 prac臋 呕eby m贸c bez przerwy pisa膰, wierzy艂a we mnie.
W jaki艣 spos贸b mia艂a troch臋 pieni臋dzy, wi臋c mogli艣my sobie pozwoli膰 na truskawki w 艣rodku zimy
Jeste艣my sp艂ukani, 偶yjemy na zadupiu w Brooklyn'ie...
ale 偶yjemy jak kr贸lowie.
I wtedy, jednego dnia ona poznaje artystk臋.
Przyprowadza j膮 do nas do domu.
Wkr贸tce, utrzymujemy r贸wnie偶 Jean.
Jak zdobywa pieni膮dze?
- Pop. - Pop?
Pop to jej 艂achudra.
Dowiedzia艂em si臋 o Pop'ie kiedy wr贸ci艂a z d艂oni膮 pe艂n膮 pieni臋dzy...
I powiedzia艂a, bym jecha艂 do Pary偶a, pisa膰.
呕e do艂膮czy do mnie p贸藕niej.
Patrze si臋 jej prosto w oczy, i m贸wi臋...
"Cokolwiek powiesz."
Pakuje swoje baga偶e I wyje偶dzam do Europy.
Ale...
Nie jestem takim 艣lepcem za jakiego mnie bierze.
Co艣 m贸wi mi, 偶eby zawr贸ci膰...
i podgl膮dn膮膰.
Ale kiedy dochodzi do konfrontacji, Staje si臋 na mnie w艣ciek艂a!
Powiedzia艂a, 偶e bez Pop'a g艂odowali by艣my. "Pop jest moim 艣wi臋tym patronem."
Twoim 艣wi臋tym patronem?
Tak. Tak go w艂a艣nie nazywa.
Tylko, 偶e ona m贸wi艂a Pop'owi, 偶e to ona pisze.
Tylko dlatego on to kupowa艂, z jej powodu.
Jak leci? Bonjour.
I 偶e powinienem by膰 wdzi臋czny, 偶e robi艂a to wszystko dla mnie.
Wtedy ona m贸wi, "Kocham Ci臋."
I wszystko inne staje si臋 niewa偶ne.
Ta chwila, by艂a jak wieczno艣膰.
Dlaczego staje si臋 z艂a, zraniona, zazdrosna czy okrutna?
Dlaczego k艂amie? Nie mog臋 tego poj膮膰.
Mo偶e nie zadajesz w艂a艣ciwych pyta艅.
Tak? O co by艣 j膮 spyta艂a?
Spyta艂abym: Co sprawia, 偶e jej k艂amstwa s膮 konieczne?
Czego si臋 obawia?
Kogo si臋 obawia?
Sprawy, o kt贸re pyta艂aby kobieta.
Kobieta?
Przepraszam, stary. Mia艂by艣 mo偶e rzuci膰 kilka frank贸w, nie mam pieni臋dzy.
Spadaj!
Mog艂abym da膰 Ci troch臋 pieni臋dzy, je艣li potrzebujesz.
Dzi臋ki, klawo z twojej strony.
B膮d藕 ostro偶na.
Na razie dzieciaku. Dostaniesz si臋 do domu?
Oczywi艣cie, poradz臋 sobie.
Powinny tu by膰 non stop taks贸wki. Przychodzi tu mn贸stwo podejrzanych typ贸w.
Na razie.
Do艣wiadczam interesuj膮cych, mglistych obraz贸w.
Podoba mi si臋.
Zakochujesz si臋 w ludzkich umys艂ach.
Obawiam si臋, 偶e m贸g艂bym ci臋 utraci膰, dla Henry'ego.
Nie b膮dz 艣mieszny.
Jest taki szorstki!
Nazywa mnie "dzieciak."
My艣l臋, 偶e go nienawidz臋.
Jest paso偶ytem, egoist膮.
By膰 mo偶e to tylko zazdro艣膰.
O co jeste艣 zazdrosna?
Jego 偶ycie zdaje si臋 by膰 pe艂ne b贸lu i chaosu.
Ma kogo艣 kto wp臋dza go w b贸l i chaos.
Anais, poznaj moj膮 ma艂偶onk臋 June.
Dzi臋kuj臋, 偶e opiekujesz si臋 Henry'm.
Niezbyt dobrze Ci臋 opisa艂.
Nie zrobi艂e艣 tego, Henry.
Te kolory kt贸rych u偶y艂a艣!
Tak jakby艣 pomalowa艂a ka偶dy pok贸j, dla ka偶dego nastroju Anais
M贸wi si臋 Anais.
Henry wszystko pl膮cze.
Och, Przepraszam!
- Zawsze szcz臋艣liwi i rado艣ni. - Dok艂adnie!
Jaki b臋dzie tytu艂 ksi膮偶ki?
Nie mog臋 si臋 zdecydowa膰 pomi臋dzy kilkoma.
I Sing the Equator oraz Tropic of Cancer.
- Podoba mi si臋 Sing the Equator. - Nie!
- Tropic of Cancer. - Bez w膮tpienia.
Masz absolutn膮 racj臋.
Widzisz Henry, m贸wi艂am Ci.
Wi臋c?
Co o niej my艣lisz?
O June? Niewiele.
Boisz si臋 jej?
Poprostu jej nie ufam. A ty?
Czy jej ufam?
Oczywi艣cie, 偶e nie.
Ale uwa偶asz, 偶e jest pi臋kna, nieprawda偶?
Nie. M贸wi臋 prawd臋
Nie masz 偶adnych zbocze艅...
偶adnego okrucie艅stwa.
Nie chc臋 by膰 okrutny.
Nienawidz臋 m臋偶czyzn, kt贸rzy boj膮 si臋 silnych kobiet.
Nie boj臋 si臋 Twojej si艂y! Kocham j膮.
Czym silniejsza, tym lepsza.
Chod藕 tutaj.
Nie nienawidzisz mnie, prawda?
Powiedz mi wi臋cej prawdy.
Albo kilka k艂amstw!
Szepnij mi.
Jak ok艂ama艂by艣 June...
gdyby艣 si臋 z ni膮 kocha艂?
Kocha艂 si臋 z ni膮?
Tak.
Z jej cia艂em.
Jej zmys艂owym cia艂em.
Jest taka perwersyjna, taka naga.
Powiedz jej, 偶e j膮 kochasz.
Kocham Ci臋!
Obejmij mocniej.
Posi膮d藕 j膮 jak m臋偶czyzna.
Chc臋 j膮 wypierdoli膰 jak m臋偶czyzna.
- Pieprz j膮. - Robi臋 to.
Pieprz臋 j膮, Pussy Willow.
Ca艂kiem nie藕le, Hugo.
艢ciga艂em si臋 kiedy艣 w 6-dniowych rajdach w Brooklyn'ie.
- Cholernie trudno dotrzyma膰 Ci kroku. - Dalej!
My艣l臋, 偶e to u mnie naturalne. Zawsze kocha艂em sporty.
No dalej!
Dobra zabawa.
Troszk臋 inaczej ni偶 z podkowami.
Spr贸buj tego.
- Remis! - Ok, remis.
Jeste艣 jak nauczyciel w szkole. Ja jestem jak m艂oda dziewczynka.
Zawsze szcz臋艣liwi i rado艣ni.
Jak masz na imi臋?
Jestem Hrabia Bruggar!
Skad pochodzisz?
Hrabia Bruggar wyst臋powa艂 na scenie.
Dlatego jest taki zepsuty.
Hrabia Bruggar nie jest zepsuty!
Jean zrobi艂a hrabiego Bruggar'a.
Jest artystk膮, jej r臋ce s膮 cudowne.
Jej pi臋kno jest raczej jak pi臋kno m臋偶czyzny.
Nie jest zwyczajn膮 kobiet膮.
呕adna zwyczajna kobieta nie mog艂a zrobi膰 hrabiego Bruggar'a!
- Cisza. Rozmawiamy. - Zamknij si臋.
Ty te偶 si臋 zamknij!
- Gdzie si臋 tego wszystkiego nauczy艂a艣? - Moi rodzice wyst臋powali.
M贸j ojciec by艂 magikiem w cyrku. Moja matka 膰wiczy艂a na trapezie.
Urodzi艂am si臋 w trasie.
Co Ci powiedzia艂 Henry?
Nic. Naprawd臋.
Wspomnia艂 o Pop'ie?
Nie. Kim jest Pop?
Pop jest 艣wi臋tym patronem sztuki Wiem to.
Henry jest o niego zazdrosny, bo Pop jest bogaty.
Henry doszukuje si臋 u wszystkich rozpustnik贸w. Wiesz jacy staj膮 si臋 faceci.
Kochasz kobiety?
Co masz na my艣li?
A co z Jean?
czy Henry powiedzia艂 Ci o Jean i o mnie?
Nie! Ty mi o niej powiedzia艂a艣.
Czasem ma spos贸b by sprawi膰 偶e...
wszystko staje si臋 brzydkie.
- Nie sypia z Tob膮, prawda? - Co?
Zdaje si臋, 偶e nie.
- Zap艂aci艂y艣my? - Pozw贸l mi.
Dobrze, musz臋 zarezerwowa膰 przepraw臋.
Przepraw臋, dok膮d?
Do domu, do Nowego Jorku.
No dalej, Bruggar.
Musz臋 prowadzi膰 w艂asne 偶ycie. Tyle rzeczy, z kt贸rymi trzeba si臋 upora膰.
Moi przyjaciele, moja gra. Przes艂uchanie, kt贸rego nie chc臋 przegapi膰
Przepraszam, czy to jedyne pieni膮dze jakie Pani ma?
Tak.
Przepraszam, nie mog臋 dla Pani nic zrobi膰.
Co mam wi臋c zrobi膰, pop艂yn膮膰?
Oczywi艣cie, 偶e nie.
Znajdziemy rozwi膮zanie.
Co艣 si臋 sta艂o, sama nie wiem.
Cena posz艂a w g贸r臋, albo spad艂 kurs wymiany.
Pr贸bowa艂am, dosta膰 upust, ale nie mam pieni臋dzy nawet na trzeci膮 klas臋.
- Masz. Pozw贸l mi... - Nie mog艂abym.
Prosz臋, we藕 to.
Klawo z Twojej strony.
Dzi臋ki.
Wracaj膮c do tego statku.
Wi臋c, czy znalaz艂a Pani rozwi膮zanie?
Mam nadziej臋.
Naprawd臋 chcia艂abym podr贸偶owa膰 piewsz膮 klas膮. To mo偶liwe.
Mo偶e znasz miejsce gdzie mogliby艣my si臋 spotka膰 na kawie.
Powiedzmy o 6:00.
- lepiej o 7:00. - 7:00.
- Dzi臋ki, - Do zobaczenia.
No i jestem.
Ta posta膰, Mona, to niby mam by膰 ja?
Dlaczego?
Nic, nic.
To jest wspania艂e.
Zawsze chcia艂am 偶eby艣 by艂...
Dostoyevsky'm.
- Czy dobre? - Dobre?
Walczy艂am, cierpia艂am...
Dla tego?
To nie ja! To nie jestem ja!
Oczywi艣cie, 偶e to Ty. To Ty, we mnie.
To zniekszta艂cenie.
Henry, popatrz na mnie.
Popatrz!
Nie widzisz nikogo takim jaki jest.
Chcia艂am Dostoyevsky'ego.
Kim mo偶e by膰 Dostoyevsky z Tob膮?
Sprawiasz, 偶e to niemo偶liwe! Czego chcesz?
- Czego chc臋? - Tak?
Po tym, jak z艂o偶y艂am Ci u n贸g ca艂y 艣wiat?
Po tym, jak opowiedzia艂am Ci wszystkie swoje historie?
艢piewaj pie艣ni pochwalne!
Uczy艅 mnie postaci膮, kt贸r膮 mo偶na pokocha膰.
- Nie jestem malarzem portret贸w. - W rzeczy samej
Patrz co zrobi艂e艣 Anais.
Sprawiasz, 偶e wszystko staje si臋 ochydne.
Pi臋kno jest dla Ciebie 偶artem.
Jeste艣 taki negatywny.
Jako artysta, jeste艣 pora偶k膮.
Nie jeste艣 m臋偶czyzn膮! Jeste艣 dzieckiem.
Wykorzystujesz kobiety!
Wykorzysta艂e艣 mnie, popierdole艅cu!
Popierdoleniec!
Pozb膮d藕 si臋 jej.
Doprowadz臋 Ci臋 do szale艅stwa.
Kocham Ci臋.
Chc臋 si臋 upi膰.
I...
Ciebie r贸wnie偶.
Poniewa偶 mnie onie艣mielasz.
Chc臋 mie膰 swobod臋 powiedzenia Ci wszystkiego, i wiedzie膰, 偶e mi to wybaczysz
Chc臋 Ci powiedzie膰 o rzeczach, kt贸re pozwol膮 ci przesta膰 b艂膮ka膰 si臋 przez 偶ycie
Robi艂am najdziksze rzeczy...
Najgorsze rzeczy.
Ale robi艂am je wy艣mienicie.
Czuj臋 si臋 teraz taka niewinna.
Wierzysz w to?
Jeste艣 niewinna.
Chc臋 by膰 niewinna, tak jak ty.
Chc臋 do艣wiadczy膰 wszystkiego, czego Ty do艣wiadczy艂a艣.
Zajmij si臋 dla mnie Henry'm.
Wyje偶dzam rano.
Co?
Rano?
Ale kiedy wr贸cisz?
Mo偶e wkr贸tce.
Mo偶e nigdy.
Jest tyle rzeczy kt贸re, chcia艂abym m贸c z Tob膮 robi膰.
Chcia艂abym upoi膰 si臋 opium wraz z Tob膮.
Podaj mi d艂o艅.
Nie! Masz tak niewiele.
Chcia艂am da膰 ci wi臋cej.
Chcia艂am m贸c Ci臋 trzyma膰.
Jest szalona. Nie widzisz tego?
Nie, nie widz臋, nie zale偶y mi.
Jedynie Ci臋 wykorzystuje.
Poprostu nic nie rozumiesz, Jeste艣 o ni膮 zazdrosny.
Nie, nie jestem.
Poza tym, nigdy jej ju偶 nie zobaczysz.
Sk膮d to masz?
Poka偶 mi!
Czy ona my艣li, 偶e mo偶e pokocha膰 w Tobie cokolwiek, czego ja nie pokocha艂em?
Henry, by膰 mo偶e masz geniusz i pasj臋...
ale czego艣 definitywnie brakuje.
Och, tak? Czego?
Wsp贸艂czucia.
Wsp贸艂czucia dla kogo?
June, dla przyk艂adu.
R贸wnie dobrze, m贸g艂bym mie膰 wsp贸艂czucie dla ksi臋偶yca.
Napisz臋 ksi膮偶k臋 o June.
Pisz臋 o niej.
Wiem o nie wi臋cej,niz ktokolwiek kiedykolwiek b臋dzie w stanie si臋 dowiedzie膰.
M贸wi臋 o czym艣 zupe艂nie odmiennym Jako kobieta.
Na wskro艣.
mog臋 dosta膰 si臋 w g艂膮b poezji June.
Hey, to moja pieprzona 偶ona.
Nie rozumiesz swojej w艂asnej, pieprzonej 偶ony.
Poca艂owa艂am j膮.
Pisz o czymkolwiek chcesz pisa膰 Na lito艣膰 bosk膮.
呕ycz臋 wytrwa艂o艣ci.
- Musz臋 wraca膰 do pracy. - Je艣li mo偶esz, zosta艅 d艂uzej Henry.
Jest pod ogromnym stresem. Dopiero staje na nogi.
M贸wi膮, 偶e maj膮 tutaj Haita艅skie b臋bny.
Ten kole艣 powiedzia艂, 偶e m贸g艂bym si臋 przysi膮艣膰.
Dostrzeg艂em Twoj膮 prawdziw膮 natur臋, kiedy ta艅czy艂a艣.
Nic nie rozumiesz.
Mo偶e jestem prostym ch艂opem, i tylko dziwki potrafi膮 mnie zrozumie膰.
Chcesz zata艅czy膰?
Ta艅cz.
Rozszerz nogi.
Kocham Ci臋.
Potrzebuj臋 Ci臋.
Co robisz? Doprowadzasz mnie do szale艅stwa.
By膰 mo偶e jestem demonem, potrafi膮c wskoczy膰 z ramion Henry'ego prosto w ramiona Hugo.
Hugo le偶y przy mnie, w chwili kiedy to pisz臋.
Kocham Hugo.
I czuj臋 si臋 niewinna.
Czy opowiada艂em Ci kiedykolwiek, o tym, jak by艂em ma艂ym ch艂opcem dorastaj膮cym w Puerto Rico?
M贸j ojciec zaprowadza艂 mnie na karnawa艂.
S艂ycha膰 by艂o odg艂osy b臋bn贸w, w ko艂o przera偶aj膮ce maski.
Dzia艂o si臋 tam co艣 przera偶aj膮cego, czego nie rozumia艂em.
Powiedzia艂 do ojca: "Nie boj臋 si臋.
Ale podaj mi sw膮 d艂o艅."
Musz臋 ju偶 i艣膰.
Witam, Panie Richards.
Witam, Hugo. Grant nie do艂aczy do nas przed pi膮tkiem.
Anais, Nie wiem jak 艣mi臋 wog贸le do Ciebie pisa膰.
Zadzwoni艂 bym, ale boj臋 si臋, 偶e odbierze Hugo.
Bo偶e przebacz, je艣li ten list zostanie kiedy艣 otwarty przez pomy艂k臋.
Nic na to nie poradz臋.
Potrzebuj臋 Ci臋, kocham Ci臋.
呕yj臋 wy艂膮cznie my艣l膮 o Tobie.
Ale ba艂em Ci si臋 to wyzna膰.
Pomy艣la艂em, 偶e Ci臋 przera偶臋.
Ale dzisiaj kiedy obejrza艂em Passion of Joan of Arc... Dreyer'a
Ujrza艂em szalonego mnicha granego przez Antonin'a Artaud'a.
Pomy艣la艂em o Tobie jako o Joan...
W ca艂ej Twojej m艂odo艣ci i czysto艣ci I ci膮g艂ym szale艅stwem.
I wtedy w Artaud'zie zobaczy艂em siebie.
Mnicha cierpi膮cego z mi艂o艣ci do Ciebie, w swoim szale艅stwie
i Twoim szale艅stwie.
Demon w oczach Artaud'a by艂, jak demon w Twoich oczach
Tak bardzo do siebie pasujemy.
Z Hugo, jest czasem tak trudno.
Musimy u偶ywa膰 wazeliny.
Jego penis jest tak ogromny.
Ale Ty i ja pasujemy do siebie.
Och, Henry, chcia艂abym wiedzie膰, to co Ty.
Chcia艂abym 偶eby moje 偶ycie pasowa艂o do Twojego.
Popatrz na to! Czy to nie jest co艣?
Tylko przeczytaj swoj膮 cholern膮 ksi膮偶ke o D.H. Lawrence...
To cholernie dobra ksi膮偶ka.
Ukazuje mi, 偶e g贸wno wiedzia艂em o Lawrence'ie kiedy o nim m贸wi艂em.
Kim ja jestem, 偶eby przemawia膰 na jego temat?
By艂 du偶o 艣wietniejszy, lepszy ni偶 kiedykolwiek my艣la艂em.
Nie wa偶ne, jak poleg艂 czy zwyci臋偶y艂 jako m臋偶czyzna.
Jako artysta, czy osi膮gn膮艂 sukces?
Powiedzia艂bym, 偶e ogromy.
Pr贸bowa艂 wyzwoli膰 literatur臋.
I to jest nasze zadanie: Wyzwolenie, wolno艣膰.
Wznosz臋 toast na cze艣膰 Lawrence'a. Wypijmy za nasze wady.
Toast...
Za nasz膮 przyja藕艅.
Pijcie zimne, sikajcie ciep艂ym.
Za Henry'ego.
Pieprzy膰 nazist贸w.
Wiecie kim naprawd臋 jestem?
To tylko ja, z morskich czelu艣ci . Jestem Barnacle Bill marynarz
艢wiec臋 si臋 jak drzewko 艣wi膮teczne Jestem Barnacle Bill marynarz
B臋d臋 偶eglowa膰, a偶 wykituj臋 B臋d臋 walczy膰, przeklina膰, pi膰 i pali膰
Ale za grosz nie potrafi臋 p艂ywa膰 Jestem Barnacle Bill marynarz
Wsadz臋 sw贸j maszt komu tylko chc臋 Jestem Barnacle Bill marynarz
B臋d臋 pi膰, walczy膰, pieprzy膰 i pali膰 Ale za grosz nie potrafi臋 p艂ywa膰
Jestem Barnacle Bill marynarz Barnacle Bill marynarz
Sam si臋 zbocz!
- Pierdol si臋. - Jack.
- Co? - M贸wi臋,pierdol si臋, Jack.
Pierdol si臋, Jack!
Dwana艣cie metr贸w.
Poci膮gnij.
Odwalcie si臋.
Wszyscy m贸wi膮, 偶e seks jest obseceniczny. Prawdziwie obsceniczna jest jedynie wojna.
Uwierzy艂bym tylko w Boga...
kt贸ry rozumia艂 by jak si臋 ta艅czy.
Czy to nie co艣?
Nietzsche twierdzi 偶e teraz...
Nazisci i Niemcy zbroj膮 si臋, prowokuj膮, jak m贸wi.
Zosta艂 nam dany dar. Zdolno艣膰 rozumienia.
Ale nikt nie chce zrozumie膰.
Mamy zdolno艣膰 czytania.
Przeczytaj Nietzsche, Thomasa Mann...
Spengler, Joyce, Rambaud.
Przeczytaj pieprzon膮 Alicj臋 z Krainy Czar贸w. Huh, Osborn?
Wszystko jest bez sensu.
Ludziom zale偶y jedynie na pieni膮dzach, i nic nie interesuje ich ich wn臋trze
Poza tym, czym do cholery s膮 pieni膮dze?
Jest takie stare portugalskie powiedzenie...
"Gdyby g贸wno mia艂a jak膮艣 warto艣膰. to biedni zostali by bez dup"
Forsa. Forsa.
Pod膮偶aj膮 za t艂umem, chronieni przez pieni膮dze
u艣pieni przez fors臋, og艂upieni przez fors臋
Nigdzie nie ma nawet jednego przedmiotu, kt贸ry nie m贸g艂by by膰 zamieniony na pieni膮dze.
Wsz臋dzie forsa i ci膮gle jest za ma艂o.
Nie ma pieni臋dzy, ma艂o pieni臋dzy mniej pieni臋dzy, wi臋cej pieni臋dzy.
Ale pieni膮dze. Zawsze pieni膮dze!
Je艣li masz pieni膮dze, albo nie masz pieni臋dzy, i tak licz膮 si臋 tylko pieni膮dze.
A pieni膮dz robi pieni膮dz. Ale co sprawia, 偶e pieni膮dz robi pieni膮dz?
M贸wi臋, do cholery z tym!
Zginiemy dla tego 艣wiata jak g艂upcy! Racja, g艂upcy ?
Nigdy nie widzia艂am wschodu s艂o艅ca w Pary偶u
Nigdy nie by艂am tutaj przez ca艂膮 noc.
Nigdy nie by艂em z kobiet膮 z kt贸r膮 m贸g艂bym by膰 tak szczery.
Czuj臋, 偶e mog臋 pisa膰 swobodnie.
Pomog臋 Ci.
I pomog臋 Ci.
Czuj臋 si臋 taka czysta.
Taka silna.
Taka odnowiona, Henry.
Ty i ja, razem Nie, jaki艣 m臋偶czyzna i jaka艣 kobieta razem.
Za偶膮dam od Ciebie wszystkiego.
Nawet tego niemo偶liwego.
Bo Ty sprawisz, 偶e to b臋dzie mo偶liwe.
Mo偶e powinienemm upa艣膰 na kolana, i s艂awi膰 Ci臋
Rozbior臋 Ci臋
Zepsuj臋 Ci臋 troch臋. Unie艣 sukienk臋.
Nie, nie tutaj.
Nie obracaj si臋.
Ty ma艂a arystokratko.
Nie dbam o to.
Chc臋 si臋 z Tob膮 pieprzy膰...
uczy膰 Ci臋...
poni偶y膰 Ci臋 troch臋.
Owi艅 swoj膮 nog臋 wok贸艂 mnie.
Sprawi臋, 偶e dojdziesz razem ze mn膮.
Nadzwyczajne.
To jedna z najpi臋kniejszych rzeczy, jakie kiedykolwiek czyta艂em.
Nigdy nie pokazywa艂am nikomu tego pami臋tnika.
Nikt nie b臋dzie wiedzia艂 o tych rzeczach...
opr贸cz Ciebie.
Stajesz si臋 wszystkim tym, czym chcia艂a艣 by膰, b臋d膮c ma艂a dziewczynk膮
- Mam 艣wierszcza. - Co?
Ma艂ego 艣wierszcza w klatce.
Kocham Tw贸j akcent.
Wsz臋dzie go ze sob膮 zabiera艂am.
Ale kiedy dotar艂am do Ameryki, zabrali mi wszystko
Jedyn膮 rzecz膮, kt贸r膮 pozwolili mi zatrzyma膰 to ten pami臋tnik
i m贸j akcent.
Kocham Ci臋 maj膮c 11 lat.
Kocham Ci臋 teraz.
I b臋d臋 Ci臋 kocha膰 maj膮c 100 lat.
Tutaj. Popatrz.
Co tam masz?
To jest dobre. Mocne.
Twoje te偶.
M贸wisz prawd臋 z tak膮...
delikatno艣ci膮.
- Mam nadziej臋, 偶e nie masz mi za z艂e. - Za z艂e?
Dlaczego mia艂bym mie膰? Przyjm臋 ka偶dy konstruktywny krytycyzm.
To dobrze.
Je艣li jest konstruktywny.
- Co robisz? - Tylko kilka rzeczy.
Tutaj to tylko krzyki...
i abstrakcja.
Zbyt melodramatyczne.
Musisz mie膰 czas by si臋 rozwija膰.
Podoba Ci si臋 to.
- Co? - Podcina膰 mi skrzyd艂a.
Nie chc臋 pisa膰 w spos贸b w jaki Ty piszesz.
Nie chc臋 pisa膰 w spos贸b w jaki ja pisz臋.
Musisz pisa膰 swoim w艂asnym g艂osem. Ja mam tylko kilka sugestii.
Zbyt napi臋te w niekt贸rych miejscach. Tutaj.
Przeczytaj to g艂o艣no i pos艂uchaj jak to brzmi.
- Nie zamierzam da膰 Ci tej przyjemno艣ci. - Przyjemno艣ci?
Zaczekaj.
Nie potrafisz tego poj膮膰? Potrzebujesz dosta膰 kilka podbr贸dkowych.
Kilka podbr贸dkowych?
Zabawiaj si臋 z kim艣 innym.
Na przyk艂ad z bokserem.
Masz racj臋. Bokser.
Musisz zosta膰 znokautowany od czasu do czasu 偶eby nauczy膰 si臋 ringowej taktyki.
Strategia, Sztuka walki.
Nie mo偶esz ukrywa膰 si臋 jedynie w swoim pokoju
Nie wytrzyma艂aby艣 2 minut, wychodz膮c na ring
Nie jestem zainteresowana, wychodzeniem na ring z Tob膮
艢wiat dostarczy nam wiele potyczek
Potrzebujemy wzajemnego wsparcia
Czy powinnam Ci臋 krytykowa膰 jako outsider'a?
Czy powinnam powiedzie膰, 偶e twoje pisanie to karykatura?
呕e piszesz tylko z m臋skiego punktu widzenia, i nie potrafisz zrozumie膰 kobiet
Czy powinnam powiedzie膰, 偶e w Twoim pisaniu mo偶na poczu膰 dotyk zwierz臋cia?
呕e jeste艣 przesadnym realist膮?
Co si臋 sta艂o? Nie przyjmiesz tego?
Jak bokser.
Przesta艅.
Chcesz walczy膰, co?
Nie.
Zostaw. Tak wygl膮da 艂adnie.
Dziko.
Swobodnie.
Nigdy nie podoba Ci si臋 m贸j wygl膮d.
Uwielbiam Twoje w艂osy.
My艣l臋 poprostu, 偶e nie powinny by膰 takie powa偶ne.
Takie napi臋te.
Jak to co pisz臋?
Nie, nie jak to co piszesz, Uwielbiam to co piszesz
Wierz臋 w Ciebie
Zesz艂ej nocy pomy艣la艂em, 偶e nie jeste艣 kobiet膮, za kt贸r膮 powinienem wyj艣膰
Zawsze ze mn膮 ironizujesz.
"Ironizujesz"? Nie ma takiego s艂owa Jest "by膰 ironiczn膮"
Sprawd藕 to sobie.
A wtedy kradnie moje pomys艂y i spisuje je w swojej ksi膮偶ce.
Henry by tego nie zrobi艂.
Jestem tego pewien. Jako艣...
dosta艂 si臋 do mojej teczki i zwin膮艂 mi pomys艂y
Te kwestie s膮 moje
Ten styl wypowiedzi, ta wznios艂o艣膰, s膮 moje.
Nietzsche? Ja wprowadzi艂em go w Nietzsche'go.
Przedstawi艂em go Tobie i Hugo. Wykrad艂 Ci臋 od Hugo.
- Nie, Richard. - Wykrad艂 Ci臋 ode mnie.
To prawda.
To by艂 m贸j pomys艂 by zosta膰 Twoim kochankiem
Zdradzi艂 mnie, wykradaj膮c Ciebie ode mnie, oraz od Hugo, Twojego m臋偶a
Ten cz艂owiek jest perfidny a偶 do g艂臋bi
Ten Neandertalczyk z Brooklyn'u morduje mnie
Ta ca艂a jego udawana przyja藕艅, jego najintymniejsi znajomi to jedynie pokarm...
by pod膮偶a膰 ku swemu u艣wi臋conemu przeznaczeniu, jego w艂asnym, kreatywnym pop臋dom.
Pozostawiam was dwoje, waszemu przeznaczeniu
I jeszcze jedno
呕adnego seksu w moim mieszkaniu, Nie wytrzymam tego
Nie wytrzymam tego
Kocham tego faceta
Rozumie mnie, Pomimo tego, 偶e
Nie teraz. P贸偶niej
Pomimo tego, 偶e ironizuje
Teraz mam tylko trzy pragnienia:
By je艣膰...
By spa膰...
i...
i?
- Dupki. - To tylko pi艂ka student贸w prawa.
Mo偶e poprostu nie chcesz tego tej nocy.
Wszystko w porz膮dku.
Rozumiem.
To naturalne.
Czyta艂am o takich chwilach
To r贸wnie偶 zda偶a si臋 kobietom, tylko, 偶e kobiety potrafi膮 to ukry膰
Przykro mi.
A nie powinno.
My艣lisz, 偶e musisz mnie pieprzy膰, bo inaczej b臋d臋 rozczarowana.
Ale nie musisz mnie zawsze pieprzy膰
Nie powtarzaj tego s艂owa.
Jakiego s艂owa?
Pieprzy膰?
W tym momencie jedynie mi dokucza.
Mo偶e to akcent.
Mo偶e to dlatego, 偶e poprostu nie mo偶esz pieprzy膰.
Wa偶ne, 偶eby nie wyobra偶a膰 sobie strasznych rzeczy
jak bycie od dzisiaj impotentem
To nic! Powinni艣my si臋 z tego 艣mia膰
Kocham Ci臋, Pussy Willow.
Ja Ciebie te偶 kocham, Hugo.
Pozwoli艂am by ogarn臋艂y mnie uczucia przeciw Henry'emu
偶e do艣wiadczy艂am ogromnej przyjemno艣ci fizycznej.
Moja pierwsza niewierno艣膰 wobec Henry'ego...
zda偶y艂a si臋 z moim w艂asnym m臋偶em.
Zmieni艂am si臋.
Czuj臋 si臋 o偶ywiona, niespokojna.
艣mia艂a.
M贸wi膮c prawd臋, sekretnie marz臋 by pozna膰 kogo艣 innego
Mam wyobra偶enia seksualne
Pragn臋 przyjemno艣ci
Zawsze kiedy spotykam si臋 z Tob膮, kocham Ci臋 bardziej ni偶 kiedykolwiek
Wydajesz si臋 by膰 taki dzieki dzi艣 wieczorem
Dzi艣 wieczorem, m贸g艂bym zrobi膰 wszystko
Ja te偶.
Musimy pomy艣le膰 o czym艣, co pobudzi nas obojga
Cokolwiek powiesz, dzieci膮tko
Henry powiedzia艂 mi o tym miejscu.
To powinno by膰 co艣.
Poczekaj tutaj.
- Jestem z Tob膮. - Tylko zajrzymy.
Vous voulez une exibition ?
C贸偶 to exhibition?
Oui, bien sur
Wi臋c musicie wybra膰 dwie.
Exhibition to...
my ogl膮daj膮cy m臋偶czyzn臋 i kobiet臋 podczas aktu ?
Nie m臋偶czyzn臋, tylko kobiety, jedna z nich udaje, 偶e jest m臋偶czyzn膮
Tak jest lepiej. N'est-ce pas?
Oczywi艣cie.
Nie b臋dziecie rozczarowani. Zobaczycie wszystko.
A teraz musicie wybra膰
J膮
i...
Jest 66 sposob贸w na kt贸re, mo偶na uprawia膰 mi艂o艣膰.
Och? Naprawd臋
Poka偶膮 wam mi艂o艣膰 w taks贸wce
Mi艂o艣膰 kiedy jeden,"z partner贸w jest 艣pi膮cy
Mi艂o艣膰 na ulicy, i tak dalej
Mo偶e co艣 innego?
Tak, przesta艅 udawa膰, 偶e jeste艣 m臋偶czyzn膮
Czy chcia艂aby艣 do nas do艂膮czy膰?
Jak sobie 偶yczysz, jeste艣 tutaj szefem.
Anais, co?
Kocham Twoje zielone oczy, Eduardo.
Chc臋 Ci pokaza膰 tyle rzeczy.
Uczy膰 Ci臋.
Chc臋 偶eby艣 si臋 odpr臋偶y艂
Odpr臋偶 si臋, Eduardo.
Mia艂am sen. Koszmar.
June nagle powr贸ci艂a.
Zamkn臋艂y艣my si臋 w pokoju.
Zacz臋艂am si臋 rozbiera膰.
B艂aga艂am, by si臋 rozebra艂a.
Poprosi艂am, bym mog艂a, popatrze膰 na jej krocze.
Kiedy k艂ad艂a si臋 na mnie...
Poczu艂am, jak dotyka mnie penisem.
Nie jeste艣 zadowolona?
Nie jeste艣 zadowolona?
Przechodz臋 kryzys, Eduardo.
B膮d藕 ostro偶na, Anais.
Nienormalne przyjemno艣ci, zabijaj膮 smak na te normalne
Nienawidz臋 Ci臋, Henry...
Poniewa偶 zrozumia艂am, 偶e kocham Ci臋 tak, jak nigdy nikogo nie kocha艂am
Brakuje mi Twego g艂osu, Twoich r膮k, Twego cia艂a.
Twojej czu艂o艣ci, grubia艅stwa i dobroci.
A najbardziej, brakuje mi naszej przyja藕ni.
Sko艅czy艂em
Pussy Willow! Wr贸ci艂em!
Wr贸ci艂em!
Henry jest wyko艅czony, Nie spa艂 przez 2 dni.
W艂a艣nie doko艅czy艂 swoj膮 powie艣膰
Henry.
To cudowne.
Zdumiewaj膮ce.
- Chod藕 i do艂膮cz do nas. - Po艂贸偶 si臋 z nami, Henry.
Mam nadziej臋, 偶e nie masz nic przeciwko, Anais w艂a艣nie to czyta艂a
Jestem ciekawskim facetem, wi臋c spojrza艂em.
Ogromnie mi si臋 spodoba艂o
Pr贸bowa艂am co艣 o tym napisa膰.
O tym jak bezcenna jest ta ksi膮偶ka, dla naszych czas贸w
Jak transfuzja krwi
- Pi臋kne. - Dzi臋ki.
Poczekaj a偶 June to przeczyta.
B臋dzie tak podniecona tym, 偶e sko艅czy艂e艣 t膮 ksi膮偶k臋
Ka偶de wspomnienie jej imienia...
ka偶da strona kt贸r膮 czytam sprawia mi b贸l.
C贸偶, to by艂 艂ab臋dzi 艣piew.
To by艂 spos贸b by j膮 zrozumie膰, wi臋c mog艂em si臋 od niej uwolni膰
- Teraz sko艅czy艂臋m. - Jeszcze nie.
- Teraz musimy j膮 opublikowa膰. - Opublikowa膰?
Kto j膮 wyda ? Dobrze wiem co powiedz膮.
Jest nawet prawo przeciwko, temu co pisz臋
Ale nareszcie czuj臋 si臋 dobrze.
Jestem gotowy by 艣wi臋towa膰 moj膮 pora偶k臋.
Nie pozwol臋 by艣 poni贸s艂 pora偶k臋.
Sprawi臋, 偶e 艣wiat Ci臋 pos艂ucha. Obiecuj臋.
Jestem gotowa by zadzwoni膰 do papie偶a...
i wszystkich kr贸l贸w...
Wszystkich wydawc贸w na 艣wiecie, by sprawi膰 by Ci臋 poparli
To Anais.
- Eduardo. - Cze艣膰, Henry.
- Gdzie Hugo? - Hugo wyjecha艂 w interesach.
Osborn r贸wnie偶. Oszala艂.
Naprawd臋.
Absolutnie.
艢wi臋tujemy szale艅stwo Osborn'a to rzadka okazja
To si臋 nie zda偶a ka偶dego dnia, Mam nadziej臋, 偶e naprawd臋 jest szalony, a nie udaje.
- Przyjechali i zabrali go. - By艂 potworem.
To by艂o jego najlepsze oblicze.
Mamy teraz ca艂e mieszkanie dla siebie.
Widzia艂a艣 kiedy艣 co potrafi dobry cyrkowy akrobata ?
Tak.
Przynios臋 Ci co艣 do picia.
Przepraszam, nie mog艂am si臋 z Tob膮 kontaktowa膰.
My艣la艂am o Tobie ka偶dego dnia
Wiesz jak jest u mnie z pisaniem. Prze偶ywam okropny okres.
Nie mam prezentu, jak Ty i Henry
Znalaz艂am Twoj膮 ksi膮偶k臋, le偶膮c膮 tutaj
Mam nadziej臋, 偶e nie masz nic przeciwko
Zagl膮dn臋艂am
Dom kazirodztwa?
Jest dobra
Czy ta posta膰, Sabina to mam by膰 ja?
"St艂umiona, bliska rozmowa dw贸ch kobiet o delikatnych dzia艂ach.
G艂臋boko wg艂膮b siebie zwr贸cili艣my nasze nieszczere spojrzenia."
Brzmi jak poezja
To takie s艂odkie z Twojej strony, 偶e pr贸bujesz napisa膰 co艣 o mnie
Ja naprawd臋...
Naprawd臋 oczekiwa艂am czego艣 wi臋cej...
Sama nie wiem, bardziej realnego?
Bardziej realnego?
Tak, wi臋cej o... No wiesz, 偶yciu
Hej, nie b膮d藕 smutna.
Cz臋艣膰 jest naprawd臋 pi臋kna.
Obiecuj臋, 偶e przeczytam to jeszcze raz
Wszystko by艂o dla mnie tak cholernie ci臋偶kie.
Aktorstwo nie wypali艂o.
Ta Jean, moja przyjaci贸艂ka, odjecha艂a
Anais, co sta艂o si臋 z Henry'm?
Jest taki odmieniony
June, Nie wiem.
Nie wiem co powiedzie膰, By艂am zaj臋ta.
Widywali艣my si臋 od czasu do czasu, Czasem pracowali艣my razem nad pisaniem
Ale, nie wiem.
Widywa艂am si臋 z kim艣.
- Masz na my艣li kochanka? - Tak.
Ten m臋偶czyzn膮, z kt贸rym przysz艂a艣?
Tak. Eduardo.
Anais, jestem taka szcz臋艣liwa.
Nie wiem po kogo wr贸ci艂am.
Nie pozw贸l by to nas rozdzieli艂o. Prosz臋.
Potrzebuj臋 Twojej wiary.
To mog艂o by膰 r贸wnie偶 szcz臋scie.
By膰 mo偶e.
Jack, Przyszed艂e艣.
Jak si臋 masz?
June, chcia艂bym, 偶eby艣 pozna艂a Jack'a.
M臋偶czyzn臋, kt贸rych chce opublikowa膰 moj膮 ksi膮偶k臋.
- Moja 偶ona June. - Cze艣膰, Jack.
Mi艂o Pani膮 pozna膰, Pani Miller
Czuj臋 jakbym ju偶 dog艂臋bnie Pani膮 zna艂, po przeczytaniu ksi膮偶ki Henry'ego.
Tak? co Pan my艣li?
My艣l臋, 偶e to pozna pozycj膮, I tak w艂a艣nie j膮 rozreklamujemy
- Jaki jest nasz udzia艂? - Wasz udzia艂?
To b臋dzie 5%.
N臋dzne 5%?
Henry spedzi艂 lata, pisz膮c to ksi膮偶k臋
呕yje jak w艂贸cz臋ga.
- Trzymaj si臋 od tego z daleka, June. - Ledwo wi膮偶e koniec z ko艅cem.
Wk艂adam swoje serce i dusz臋, by uczyni膰 go kim艣 w rodzaju Dostoyevsky'ego
A wszystko co dostajemy to 5%?
Ze mn膮, te procenty to jest co艣!
Co znaczy "co艣"?
S膮dz臋, 偶e to uczciwy uk艂ad.
C贸偶, niech tak b臋dzie.
Oczywi艣cie, je艣li nie chcesz jej publikowa膰.
Henry poprostu nie zna si臋 na biznesie.
Porozmawiajmy
Bezsprzecznie,ale jak ju偶 powiedzia艂em zanim j膮 opublikujemy...
Jest absolutnie koniecznie zdobycie pieni臋dzy, na jej druk
Jack, powiedzia艂am Ci, Zdob臋d臋 pieni膮dze.
By艂am naiwna s膮dz膮c, 偶e wiem jak za艂atwia si臋 interesy w tym biznesie
Mam nadziej臋, 偶e Ci臋 nie obrazi艂am
Zastanawia艂am si臋, czy jest mo偶liwy jaki艣 post臋p
Mo偶e uda si臋 w jaki艣 spos贸b, powi臋kszy膰 ten procent
Nie rozmawiajmy o tym teraz.
To nie jest dobre miejsce.
Mo偶e znasz miejsce, gdzie mogliby艣my sie spotka膰 na obiedzie
Z pewno艣ci膮, doskona艂e miejsce
Wi臋c za艂atwione. By艂o mi bardzo mi艂o Ci臋 pozna膰.
Naprawd臋. Cudownie by艂o mie膰 Ci臋 tutaj.
Ciebie r贸wnie偶.
Dobranoc.
- Tak. - Do zobaczenia.
Dowidzenia.
Kogo on pr贸buje oszuka膰?
N臋dzne 5%.
Nie zadawa艂 si臋 jeszcze z dziewczyn膮 z Brooklyn'u.
- Wyjd藕my gdzie艣 sp臋dzi膰 wiecz贸r, Henry. - Id藕. Do艂膮czymy do ciebie p贸藕niej
- Zawsze rado艣ni i szcz臋艣liwi. - Wy r贸wnie偶.
- Powinnam i艣膰. - Nie, Anais.
Nie id藕. Mo偶esz p贸藕niej do艂膮czy膰 do Eduardo'a.
Zgoda, Eduardo?
Powiedz, wiesz...
Nie wiem.
My艣l臋, 偶e mo偶e to nie jest dobry moment by opublikowa膰 ju偶 ksi膮偶k臋 Henry'ego.
Nie?
O czym ty do cholery m贸wisz?
M贸wi臋 o tym n臋dznym uk艂adzie.
I tym, 偶e wykorzystujesz Anais.
oraz Hugo.
Nie s膮 zrobieni ze z艂ota, Henry.
Prawda, Anais?
Tak, ale... Nie.
Wierzymy w to, 偶e musimy j膮 opublikowa膰.
Ja j膮 opublikuj臋.
Tak b臋dzie najlepiej, tak jak zawsze robi臋.
Zawsze udawa艂o nam si臋 przetrwa膰, Tobie i mnie.
Poza tym, potrzebuje dopracowania.
- Co? - Nie jest gotowa.
Jest lepsza ni偶 wtedy, kiedy czyta艂am j膮 po raz pierwszy...
ale mog艂aby by膰 jeszcze lepsza
W tej ksi膮偶ce jest zbyt wiele z艂o艣ci.
Zbyt wiele z艂o艣ci?
Zbyt wiele pieprzonej z艂o艣ci?
Nawet Anais zgadza si臋 z tym, 偶e znieszkszta艂ci艂e艣 mnie na kartach tej ksi膮偶ki.
Musia艂a napisa膰 swoj膮 w艂asn膮.
- Prawda, Anais? - Nie.
Przyznaj臋, powiedzia艂am June, 偶e nie uda艂o Ci si臋 dostrzec pewnych rzeczy.
- Przesta艅. - Po tym wszystkim co dla niego zrobi艂am.
Jest mi to winny, za te wszystkie lata kt贸re po艣wi臋ci艂am.
Twoje po艣wi臋cenie jedynie podrzega艂y Twoj膮 wielko艣膰.
- Nic Ci nie zawdzi臋czam. - Nic co?
Henry'emu chodzi o to, 偶e...
Na lito艣膰 bosk膮, czy nie widzisz co ona robi?
- Nie wrzeszcz na mnie! - Traktuje Ci臋 jak dziecko.
- Ona jest kobiet膮, Henry. - Wiem, 偶e jest kobiet膮.
- Z pewno艣ci膮 wiesz. - Co do kurwy n臋dzy masz na my艣li?
Wychodz臋.
Jak mo偶esz j膮 tak traktowa膰?
Jeste艣 pijana.
I co z tego?
Jeste艣 s艂aby.
Nienawidz臋 kiedy stajesz si臋 s艂aby. B膮d藕 m臋偶czyzn膮!
Bo偶e, do艣膰 tego!
Przemoc.
Nienawidz臋 Twojej przemocy.
M臋偶czyzni.
Anais, nie id藕.
Kocham Ci臋.
Jeste艣 okrutna i m膮dra.
Oboje jeste艣cie okrutni i m膮drzy.
Boj臋 si臋 was obojga.
Och, Bo偶e.
Nie jestem dla Ciebie odpowiedni膮 kobiet膮, Henry!
Nie jestem dla Ciebie odpwoiedni膮 kobiet膮, Anais.
Zostaw mnie sam膮. Nie dotykaj mnie.
Beznadziejnie si臋 czuj臋.
Daj mi spok贸j.
Kocham Ci臋.
Prze艣pij si臋, Anais.
Nie wiem dlaczego ci膮gle my艣l臋 o tej ma艂ej, chi艅skiej restauracji
Henry i ja bywali艣my tam, kiedy wychodzi艂am z pracy.
Czeka艂by na mnie przed sal膮 taneczn膮, o 2:00 rano
przedzieraliby艣my si臋 przez okrutne zimno...
obejmuj膮c si臋 mocno.
Doszliby艣my tam, akurat przez zamkni臋ciem.
Siedz膮c w rogu przy oknie, jedz膮c chow mein...
Patrza膰 jak opadaj膮 p艂atki 艣niegu.
W powietrzu mo偶na by艂o wyczu膰 niewiarygodny dreszcz
Teraz czuj臋 si臋 tym zaszczycona.
Chin Lee's.
To zabawne.
Jakby sen.
Twoje oczy sprawiaj膮, 偶e jestem nie艣mia艂a.
Nie b膮d藕 nie艣mia艂a.
Jeste艣 taka kochana.
Taka malutka.
Wypali艂am si臋 do cna.
June, uwielbiam Ci臋.
Nie pragn臋 uwielbienia.
Chc臋 zrozumienia.
Rozumiem Ci臋.
Powinni艣my uciec gdzie艣 razem...
Gdzie艣, gdzie jest mn贸stwo 艣niegu.
Jeste艣 taka male艅ka.
Taka chudziutka.
Mog艂abym Ci臋 z艂ama膰 w p贸艂.
Czuj臋 si臋 niewinna.
Oddaj si臋.
Rozlu藕nij.
Ci膮gle sie wzbraniasz.
Pozw贸l mi zobaczy膰 twoje cia艂o.
Nie jest wystarczaj膮co pi臋kne.
Pi臋kne, June.
S艂ysza艂am co艣.
Henry pods艂uchiwa艂.
Nie, kiedy Henry zasypia, nic nie mo偶e go obudzi膰.
Tak?
Przepraszam.
- Straci艂am g艂ow臋. By艂am pijana - Nie przepraszaj.
Ten tw贸j nowy kochanek, naprawd臋 pozwoli艂 Ci rozkwitn膮膰.
- Nie m贸w tak. - Powiedz mi o nim co艣 wi臋cej.
Zrobi艂a艣 dla niego firanki?
Da艂a艣 mu ksi膮偶ki do czytania?
Ofiarowa艂a艣 mu swoj膮 maszyn臋 do pisania?
Nie, nie rozumiesz.
Nie rozumiem?
Czego nie rozumiem?
呕e Ci臋 kocham.
Kochasz?
Potrzebujesz jedynie do艣wiadcze艅, jeste艣 pisark膮.
Kochasz si臋 z czymkolwiek chcesz.
- Jeste艣 taka jak Henry, - Nie, jestem taka jak Ty.
Widz臋 dok艂adnie do czego zmierzasz.
Jeste艣 taka chytra. Taka chytra..
Ty suko!
K艂amca, kr臋taczka. Kupi艂a艣 jego mi艂o艣膰!
Zamknij si臋!
Okradli艣cie mnie ze wszystkiego.
Wszystko ukradli艣cie.
Czym si臋 martwi臋? Mam jeszcze mn贸stwo do zaoferowania. Zamknij si臋.
Dla kogo艣 innego. Jakiego艣 naprawd臋 wielkiego pisarza.
Henry powiedzia艂, 偶e przyj臋艂a艣 nas, poniewa偶 by艂a艣 znudzona.
To k艂amstwo.
K艂amstwo.
艢ni艂em o Tobie.
Anais.
Co艣 si臋 sta艂o?
Ona k艂amie.
K艂amie. Czego si臋 tak obawia?
Nie rozumiem. Chcia艂am jej wszystko odda膰.
Wiem.
Pi臋knie. Tak jak sadzi艂am.
Teraz ju偶 wiem wszystko.
Chcia艂am jedynie co艣 odda膰, zanim wyjd臋.
Kilka ksi膮偶ek, kt贸re po偶yczy艂am.
June, mylisz si臋!
Jeste艣my tylko przyjaci贸艂mi. Nigdy jej nie tkn膮艂em
Pozb膮d藕 si臋 jej, Henry.
Dobrze, dokona艂e艣 wyboru.
Jest jeszcze jedna rzecz, kt贸r膮 mog臋 Ci ofiarowa膰.
Tw贸j ostatni rozdzia艂.
Pilnuj si臋.
Co tutaj robisz? Jest cholernie zimno.
Wiedzia艂em, 偶e mo偶e zrobi膰 co艣 szalonego. Nigdy tego nie wiesz.
Wsz臋dzie jej szuka艂em.
Odesz艂a.
To moje.
To te偶 moje.
czuj臋 si臋, jakby wojna si臋 sko艅czy艂a.
Hej, co robisz? Przesta艅.
Zostaw to tutaj.
Zosta艅 ze mn膮 na lito艣膰 bosk膮. Musimy porozmawia膰.
Nie mog臋.
- Dok膮d idziesz? - Do domu.
Co?
Tak.
Hugo.
Ja go te偶 kocham, po艣lubi艂a艣 wspania艂ego faceta
Pierdol si臋, Jack.
Nie zrobi膮 tego
Nie pozb臋d膮 si臋 mnie
Jeste艣 moj膮 przyjaci贸艂k膮.
Przyjd臋 po Ciebie
Jak mo偶esz mnie zostawi膰 w takim momencie?
Potrzebuj臋 Ci臋
Potrzebuj臋 Ci臋.
Pomy艣la艂em, 偶e mo偶e Ci臋 podwie艣膰.
czy wszystko w porz膮dku?
Hej, Henry.
Daj mi sw膮 d艂o艅.
Tego poranka, szlocha艂am.
P艂aka艂am, poniewa偶 kocha艂am ulice, kt贸re odci膮gn臋艂y mnie z dala od Henry'ego
i kt贸re zaprowadzi艂yby mnie z powrotem do niego
P艂aka艂am poniewa偶 proces, kt贸ry zrobi艂 ze mnie kobiet臋,
by艂 bolesny.
P艂aka艂am, poniewa偶 od teraz...
B臋d臋 p艂aka膰 mniej.
P艂aka艂am, poniewa偶 zdolno艣膰 do cierpienia...
Napisy: Pure6 (pure6@poczta.onet.pl) Napisy dedykowane Magdzie z Cz臋stochowy
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.