Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
PRZYGODY HUCKLEBERRY FINNA * 1939
- Mary Adams. - Obecna, proszę pani.
- John Cooper. - Obecny.
- Ben Donaldson. - Jestem, proszę pani.
Huckleberry Finn.
Huckleberry Finn?
Czy ktoś widział Huckleberry Finna?
- Nie! - Nie, proszę pani.
Przypuszczam, że jest nad rzeką i zaprzyjaźnia się z flisakami ...
i innymi bezużytecznymi ludźmi.
Dzieci, chcę, żeby Huckleberry był dla was przykładem.
Chcę, abyście uświadomili sobie, jak on marnuje swój czas.
Sądę, że ...
on nie wie, że Galię podzielono na trzy części ...
i jestem pewna, iż nie wie, że Newton odkrył prawo grawitacji.
Ale nie powinniśmy się na niego gniewać ...
raczej powinniśmy mu współczuć.
Biedny Huckleberry!
To bardzo nieszczęśliwy chłopiec.
O mój Boże! Ben! Przepraszam.
Zrobiłeś to specjalnie!
Wcale nie, Ben.
Poważnie.
Cześć Joe, Sam, Harry, Elliot!
Hej Huck. Moja mama mówi, że woda z Mississippi nie nadaje się do picia.
Oj, to nie tak.
Woda z Missisipi jest znacznie lepsza do picia, niż te czyste wody bez dużej ilości mułu.
Powiedziała też, że mętna woda nie jest zdrowa.
To nie tak, wystarczy spojrzeć na cmentarze, one wiele mówią.
Na cmentarzu w Cincinnati drzewa rosną bardzo niezgrabnie ...
ale na cmentarzu w St Louis dorastają do 800 stóp wysokości.
To wszystko dzięki wodzie, którą ludzie pili, zanim je posadzono.
Zwłoki z Cincinnati w ogóle nie wzbogacają gleby.
Hej, Huck, daj mi na chwilę swoją fajkę.
Nie, palenie ci zaszkodzi.
Powiedzcie mi, czy jutro naprawdę będzie ostatni dzień szkoły?
Pewnie, że tak!
Mój Boże, jak ten semestr szybko minął.
Chyba tobie. Nawet nie byłeś w szkole ...
Słyszeliście co z promocjami?
- Nie! - Powiedz Huckowi, co słyszałeś.
Słyszałem, jak nauczycielka mówiła, że ma dość wysyłania wiadomości do wdowy Douglas.
Wiedziałem, że kiedyś jej się to znudzi.
Nie wiesz, że nie wypada czytać cudzych listów?
Skąd miałbym wiedzieć? Zresztą to przynosi pecha.
Nawiasem mówiąc, nie przeczytałem tego, podarłem i zjadłem. To usunie klątwę.
Co jeszcze słyszeliście?
Nauczycielka powiedziała, że jutro rano odwiedzi wdowę Douglas.
I powiedziała też, że nie dostaniesz promocji.
No to źle. Czy dałbyś mi zaciągnąć się fajką, Huck?
Tak, to naprawdę źle.
Oczywiście, wdowa by mnie przyjęła, dała mi dobre jedzenie, ładne ubrania ...
Co mam zrobić?
Nie chodzę do szkoły i nie dostaję promocji. To jest to, co robię.
Dlaczego nie pójdziesz do swojego ojca?
Jego ojciec nie żyje, prawda Huck?
Nie, myślę, że on wciąż żyje.
Myśleli, że go znaleźli pływającego na plecach w rzece ...
ale wszyscy wiedzą, że pijak nie pływa na plecach.
Myślę, że ojciec jest gdzieś nad rzeką.
Nawet gdybym go znalazł, nie chciałbym z nim żyć.
Boże, jedyne o czym mogę myśleć, to jak wdowa usłyszy, że ja ...
Ale do cholery i tak nie nadaję się do szkoły.
A jeśli wdowa się na mnie rozgniewa i zacznie mnie karcić, to tylko zjem kolację i powiem jej ...
Ale ona wtedy zacznie płakać, a ja będę zawstydzony i smutny.
- Mówiłem ci, żebyś nie palił tej fajki. - Musiałem zjeść coś złego, to dlatego.
Wdowa przeżyje naprawdę ciężkie chwile.
Zaczekajcie, aż panna Watson się o tym dowie.
Jim, jeśli Huckleberry'ego nie będzie tutaj, kiedy wypowiem błogosławieństwo,
nie będzie mógł zjeść kolacji.
- Tak, panno Watson. - Możesz podać mojej siostrze i mi.
Tak, proszę pani.
- Czekają na ciebie, Huck! Pospiesz się! - Spieszę się.
Nie może wypowiedzieć błogosławieństwa, dopóki nie przyniosę jedzenia. Pomogę ci.
Dzięki, Jim.
Zgubiłem gdzieś drugą skarpetkę.
Nie mam teraz czasu szukać ...
Za pokarm, który będziemy spożywać, dzięki Ci, Panie.
Amen. Huckleberry, gdzie byłeś?
To proszę pani, długa historia.
Mamy mnóstwo czasu, Huckleberry!
- No tak, proszę pani ... - Usiądź prosto, Huckleberry.
No i co?
Może musiałeś zostać po lekcjach, co Huck?
Tak, proszę pani. Właśnie to się stało.
Dlaczego musiałeś zostać po lekcjach?
To znowu długa historia, panno Watson ...
Czy to dlatego, że chciałeś pomóc nauczycielce wytrzeć tablicę?
Tak, proszę pani! Właśnie to zrobiłem!
Widziałam salę lekcyjną, Huckleberry. Są trzy tablice.
Licząc dokładnie, oznacza to, że spędziłeś godzinę przy każdej tablicy.
Może Huck powiedział, że chce zostać i posprzątać klasę.
Ale, panno Douglas! Skąd to wszystko wiesz?
Wygląda na to, że wiesz więcej o popołudniu Huckleberry'ego niż on sam.
Wiem wszystko o Huckleberrym.
Wiem o nim tak dużo,
że przyniosłam mu prezent.
Prezent?
O, to nóż Barlowa! Dziękuję pani.
Powinnam była zachować go do jutra.
Kupiłam go z okazji twojej promocji.
O, dziękuję pani, ale ...
przypuśćmy, że pomyślą, że nie zasługuję na promocję ...
Nie bądź głupi, Huck. Wiemy, że przejdziesz dalej, prawda?
Tak, proszę pani. Wiemy.
Miejmy nadzieję, że mamy rację. Proponuję, żebyśmy coś zjedli.
Huckleberry, czy użyłeś prawej skarpetki do wytarcia tablicy?
Godzina czytania Biblii przed snem ...
nie zaszkodzi duszy żadnego z was.
Przeczytaj mi jeszcze raz ostatnią część, Huck.
Ostatnią część? Dobrze ...
Uważaj na siebie i pamiętaj, że cię kochamy.
Twoja kochająca żona, Jenny. Wiesz, Jim, ona pisze poprawnie.
Ona tego nie napisała, Huck. Zapłaciła człowiekowi, żeby to napisał.
Oczywiście to są jej słowa i jej uczucia.
Huck, przeczytaj mi jeszcze raz tę część o małym Joeyu.
O Joeyu? Dobra.
Joey ma już za sobą gorączkę żółciową ...
i z każdym dniem czuje się lepiej.
Wygląda na to, że będzie dużym mężczyzną, tak jak ty. To wszystko.
Jak długo jest w tym wolnym stanie, Jim?
Odkąd ojciec mojej żony zaoszczędził wystarczająco dużo pieniędzy,
żeby kupić ją od Thatcherów, dwa lub trzy lata temu.
Wiesz Huck, niedługo tam pojadę.
Zaoszczędzę dość pieniędzy, aby samemu się wykupić.
A gdy tylko zaoszczędzę wystarczająco dużo, żeby kupić moją wolność ...
udam się prosto do tego starego, wolnego stanu.
I zobaczę moją żonę i małego Joey'a.
A ja po prostu pójdę, wstanę i będę wolny.
Jak myślisz, ile pieniędzy by to kosztowało, Jim?
O, to około pięciuset dolarów i to wszystko.
Oczywiście czasami myślę, czy nie byłoby lepiej po prostu wstać i wyjść?
Nawet o tym nie myśl. Należysz do panny Douglas.
Wiem, Huck. Jestem niewolnikiem ...
ale czasami nie mogę powstrzymać się od myśli, że to nie jest w porządku.
Tak mówią abolicjoniści!
Bycie niewolnikiem jest jak noszenie butów ...
musisz to zaakceptować, czy ci się to podoba, czy nie.
Jeśli Bóg chciał, żebyś nosił buty, dlaczego nie urodziłeś się w butach?
To jest dokładnie to, co mówię. Urodziłeś się niewolnikiem, prawda, Jim?
Wiesz o tym, Huck.
Bóg chciał, żebyś był niewolnikiem.
Huckleberry!
Tak, proszę pani!
Już prawie pora snu, Huckleberry i musisz zacząć czytać Biblię.
Nie myśl, że zapomniałam.
Dlatego piekło się rozrosło.
Huckleberry, nie czujesz, że coś się pali?
Nie, proszę pani.
I otworzył usta swoje nieskończenie wielkie, a ich chwała i mnogość ...
Jestem pewna, czuję, że coś się pali!
Huckleberry, paliłeś?
Nie, proszę pani!
i ich przepych. A kto się raduje, przyjdzie do niego ...
a skąpiec zostanie zmiażdżony, a pyszny ...
a pyszny zostanie zawstydzony i będzie ...
Auć! Palę się!
Huckleberry!
Tak, proszę pani. Ja już pójdę.
- Huck. - Tak, proszę pani.
- Moja siostra bardzo się zdenerwowała. - Tak, proszę pani.
Obawiam się, że ty i ja nie mamy wymówki, prawda?
Nie, proszę pani. Ale ...
- bardzo mi przykro z powodu kurtki. - To nie ma znaczenia, Huck.
Liczyło się kłamstwo.
Powiedziałeś mojej siostrze, że nie paliłeś, a jednak paliłeś.
To nie było kłamstwo, proszę pani.
Widzisz, to nie była moja fajka.
- Czyja ona jest, Huck? - Jima.
Po prostu trzymałem ciepłą. Przyłożyłem to do niej i się zapaliło ...
Przepraszam panią, to była moja fajka.
Tak myślałam, Huck.
A teraz usiądź ...
i powiedz mi, dlaczego skłamałeś?
Myślę, że głównie z powodu butów.
Butów?
Tak. Wiesz, moje buty i moje stopy nie dogadują się dobrze.
Wydaje mi się, że są zbyt ciepłe i ... i ...
Czy twoje palce u nóg nigdy się nie przegrzewają?
Wiesz, Huck. Tak! Ale wyglądałabym zabawnie bez moich butów, prawda?
Tak, proszę pani.
Myślę, że to wybór niektórych ludzi, ale ze mną to jest tak, że ...
ledwo je podnoszę, a już moje nogi nie pracują dobrze.
Docieram mniej więcej do połowy drogi do szkoły i ...
i wiem, że nie pójdę dalej.
Jeśli je mam na sobie, siadam i zdejmuję.
A po ich zdjęciu wiem, że nie mogę ...
iść do szkoły bez nich.
A kiedy je zdejmę, wiem, że nie będę w stanie ich nosić ...
bez schładzania stóp w rzece.
Zanim schłodzię je w rzece ...
wiem, że nie można nosić butów, dopóki stopy nie wyschną.
Zanim je schłodzę i zanim moje stopy wyschną,
znowu będą gorące, a szkoła się zaczęła i już się spóźniłem.
A jedyna rzecz, która odwraca uwagę od spóźnienia to dobre palenie fajki.
Myślę, że właśnie dlatego palę.
Co to wszystko ma wspólnego z kłamstwem, Huck?
Myślę, że panna Watson miałaby straszny napad złości gdyby wiedziała,
że palę, więc kiedy zapytała mnie czy to robię, powiedziałem, że nie.
Rozumiem.
Więc buty są tak naprawdę powodem wszystkiego.
Tak, proszę pani. Buty.
Załóżmy, że zawsze je nosiłeś.
Zawsze? To znaczy w dzień i w nocy?
Zdejmowałeś je przed pójściem spać, ale to byłby jedyny czas bez butów.
Wówczas nie martwiłbyś się o nie.
A jeśli nie martwiłbyś się o nie, to nie chciałbyś palić.
A wtedy nie powinieneś kłamać.
- Może to pomoże, proszę pani. - Myślę, że tak będzie.
Spróbujemy.
Jeśli to nie pomoże, spróbujemy czegoś innego.
Tak, proszę pani.
- Dobranoc, Huck. - Dobranoc.
Cześć tato.
Jakim pachnącym chłopcem się stałeś!
Myślisz, że jesteś wielkim panem, co?
- Może i tak a może i nie. - Nie waż mi się sprzeciwiać!
Mówią, że jesteś wykształcony. Umiesz czytać i pisać.
Kto ci kazał zacząć robić takie bzdury?
Kto ci to powiedział?
- Wdowa, powiedziała ... - Wdowa, co?!
Czy nikt nigdy nie powiedział wdowie, żeby nie wtykała nosa ...
w sprawy, z którymi nie ma nic wspólnego?
- Zrobiła to tylko dlatego, że ... - Jesteś jej synem?
Czy ma do ciebie jakieś prawa?
No właśnie! Weź to.
- Chcę usłyszeć, jak czytasz. - Tato, co robisz ...
To nie ma znaczenia! Posłuchajmy, jak czytasz.
Historia George'a Washingtona ...
służy jako przykład w nauczaniu młodych Amerykanów ...
wartości prawdy, odwagi i dobrej woli.
To prawda, potrafisz czytać.
- Potrzebujemy cały czas ... - Przestań się popisywać!
Tato, jeśli nie będziesz cicho, sprowadzisz tu wdowę!
Może będzie lepiej, jeśli wdowa tu przyjdzie!
Huckleberry!
Cieszę się, że mogę poznać, zapewniam panią.
Niech mnie pani zostawi z nim sam na sam, będę ...
Zostaw ją, Hucky! Załóżmy, że chciała ze mną porozmawiać.
- O czym, panie Finn? - O Huckym!
O szyciu mu koronek i nauczeniu go czytać.
- Myślę, że powinieneś być za to wdzięczny ... - Wdzięczny?
Jego matka nie umiała czytać, nikt w jego rodzinie nie umiał czytać. Ja też nie!
Nie potrafię nawet przeczytać własnego nazwiska!
I nie podoba mi się, że mój syn chwyta te wszystkie bzdury.
To pierwszy raz, kiedy widzę, że przejmujesz się swoim synem.
- Naprawdę go lubisz, co? - Tak, lubię.
W takim razie byłabyś skłonna zapłacić, żeby go zatrzymać.
Zakładam, że już zdecydowałeś, ile wart jest dla ciebie twój syn.
Pewnie! Jest mięczakiem ...
za tę cenę można dostać lepszego niewolnika.
Ale muszę tolerować ludzi, którzy do mnie przychodzą i mówią ...
"O, słyszałem, że Huck umie czytać i pisać ..."
Myślę, że 800 dolarów pomogłoby mi o tym wszystkim zapomnieć.
To dla mnie duża suma do zebrania.
Kiedy byś tego chciał?
Dam ci tydzień, wiem, że to zbierzesz.
Będzie lepiej, jeśli to zrobisz, bo inaczej Huck wróci do ojca.
Jesteś przebiegłą starą kanciarą. Będziesz miała te pieniądze.
- Nie nazywaj jej tak! - Tydzień, zaczynając od dzisiaj.
- Przykro mi, że tu przyszedł, proszę pani. - Nam wszystkim, Huck.
Niech się pani nie martwi o pieniądze.
- Niech mnie zabierze. - Nie, Huck.
Jakoś to ogarniemy, a wtedy już nie będzie mógł nas niepokoić.
Ale do cholery, proszę pani, nie jestem wart nawet 800 dolarów.
Zawsze robię coś źle.
Coś zepsuję ...
kłamię, coś podpalam ...
i palę.
Te rzeczy nie są ważne, Huck.
Jutro będzie wystarczająco duża nagroda, za wszystko,
co mogłabym dla ciebie zrobić.
Jutro, proszę pani?
Nie masz pojęcia, jak bardzo będę z ciebie dumna, mój chłopcze.
Słysząc, jak wołają twoje imię i widząc, jak idziesz, żeby uścisnąć dłoń nauczycielowi ...
mogłabym się zwrócić do tych niedowierzających Tomaszów i rzec:
"Widzicie, nie mówiłam, Huck to potrafi."
Tak, proszę pani.
Więc jeśli będziemy musiały dokonać małego poświęcenia ...
i tak odwdzięczysz się z nawiązką.
- Czyż nie tak, siostro? - Tak.
Dobranoc, Huck.
Dobranoc pani.
Dobranoc, Huckleberry.
Dobranoc, panno Watson.
Szanowna pani Douglas.
Nie mogę przejść do wyższej klasy ponieważ rzuciłem szkołę.
Nie martw się o mnie. Nic mi nie będzie.
Przepraszam, że jestem taki paskudny i podły. Huck.
P.S.: Proszę przekazać pannie Watson moje serdeczne pozdrowienia.
Wsiadaj!
Zacznij wiosłować!
Wstawaj!
Przynieś trochę drewna do ognia! No dalej, ruszaj się!
Gdzie się tak zmoczyłeś?
- Wpadłem do rzeki. - A co cię tak cieszy?
Chodź! Zjedzmy coś! Przynieś tu patelnię!
Odwiedzę wdowę.
Nie minie wiele czasu, jak zacznę pić to czarne gówno i palić ten kiepski tytoń.
Nie prosisz mnie, żebym zostawił ją w spokoju?
A może nie jesteś wart tych pieniędzy?
Myślę tato, że jestem wart.
Jeśli dostaniesz pieniądze, myślę, że na nie zasłużyłem.
- Jim! - Huck!
Nie wiedziałem, że to było twoje ognisko.
Szedłem po śladach, jak indiański zwiadowca.
Co ty tu robisz?
Nie zdradzisz mnie, jeśli ci powiem?
- Uciekłem. - Jim!
Musiałem, Huck! Musiałem!
Nie możesz tego zrobić, należysz do wdowy!
Chciała mnie sprzedać, Huck.
Słyszałem, jak mówiła o tym wczoraj wieczorem.
Powiedziała, że naprawdę potrzebuje pieniędzy. Musi je dać twojemu ojcu.
Jeśli dopadnie mnie łowca niewolników, nigdy nie dostanę się do tego wolnego stanu.
Nigdy bym nie zobaczył żony ani małego Joey’a.
Nie sprzedadzą cię, Jim.
Pomożesz mi? I będę wolny?
Zabiorę cię z powrotem do wdowy. Teraz, kiedy mnie nie ma ...
nie musi płacić mojemu ojcu żadnych pieniędzy.
Teraz nie musi cię sprzedawać!
A jednak, nie wiem dlaczego ... kocham tę wolność.
Bardzo przyjemnie jest oddychać moim własnym powietrzem moją własną piersią.
Czy nie moglibyśmy jakoś spłynąć w dół, ty i ja, Huck?
- Zrobiłem bardzo mocną tratwę. - Nie mów tak!
Myślę, że wiesz co robią ze zbiegłymi niewolnikami, jak ich złapią?
Gdzie są twoje rzeczy, Jim?
Dziś wieczorem zabieram cię z powrotem do miasta.
- Nie musisz mnie ze sobą zabierać, Huck. - Ale ja lubię chodzić do miasta.
Zakradam się po zmroku, żeby zobaczyć co robi mój ojciec.
Chodzę w przebraniu jak mała dziewczynka.
Ale nie mów wdowie, że mnie widziałeś.
Bo ona myśli, że nie żyję ...
a jeśli nawet, to i tak niedługo umrę.
Ułożyłem to tak, jakbym został zamordowany.
Musiałem, to był jedyny sposób, żeby pozbyć się ojca.
Pewnie wdowa jest teraz strasznie smutna.
Cholera.
Chciałbym móc powiedzieć wdowie, że nie umarłem.
Ale wtedy zabrałaby mnie do siebie a mój ojciec zacząłby całą sprawę od nowa ...
Słuchaj. Masz pełne prawo wprawić mnie w poczucie winy!
Poczekaj tu pięć lub dziesięć minut, nie chcemy, żeby widzieli nas razem.
Nie sądzę, żeby ktoś mnie rozpoznał, prawda?
Nikt, Huck.
I pamiętaj, idziesz prosto do miasta, do wdowy, nie zatrzymując się, słyszysz?
- Obiecuję, Huck. - Dobrze.
- Idę, cześć. - Do zobaczenia, Huck.
Pomyślałam, że ktoś tam jest. Co się dzieje dziecko?
Proszę pani! Grupa mężczyzn idzie ulicą i ...
wyglądają na wściekłych i buczą ...
- i jestem przestraszona. - Tak. Wejdź, dziecko.
Młoda dziewczyna nie powinna chodzić sama o tej porze.
- Nie, proszę pani. - Jak masz na imię?
- Sara Williams. - No to ...
- usiądź Saro Williams. - Dziękuję pani.
Gdzie mieszkasz?
Na drugim końcu miasta.
Co ci mężczyźni tam robią?
Nie słyszałaś? Doszło do morderstwa.
Wszyscy są tym bardzo zmartwieni.
- Naprawdę? - Tak.
Pewnie znałaś tego chłopca. Nazywa się Huck Finn.
Huck Finn.
O tak! Znałam go bardzo dobrze.
Wyświadczysz mi przysługę, dziecko?
Czy mogłabyś wyciągnąć z tego igłę i nawlec ją dla mnie?
Nie mam przy sobie okularów.
Tak, proszę pani.
Nie wiedzą kto to zrobił, prawda, proszę pani?
Mówią, że zrobił to zbiegły niewolnik imieniem Jim.
Co się stało, dziecko? Co w ciebie wstąpiło? Usiądź.
Muszę już iść, proszę pani.
Właśnie powiedziałam tej małej dziewczynce o morderstwie, Joe.
- Co powiedziałaś, jak się nazywasz? - Mary Williams.
- Myślałam, że powiedziałaś Sara. - Tak, proszę pani. Sara Mary Williams.
Idę, pewnie późno wrócę. Szukamy go wzdłuż rzeki ...
później przyjrzymy się wyspom.
Czy trafi do więzienia, jeśli zostanie odnaleziony?
Takich ludzi nie wsadzamy do więzienia.
Lepiej pójdę, proszę pani!
Jak masz naprawdę na imię? Bill czy Tom lub Bob ... Jak się nazywasz?
Nie wolno śmiać się z takiej małej dziewczynki, jak ja, proszę pani.
Muszę wracać do domu ...
Dziewczyna! Wiedziałam, że jesteś chłopcem w chwili, gdy złapałeś ten kosz z nićmi.
Kiedy dziewczyna próbuje coś trzymać na kolanach, zawsze ...
składa kolana. Mężczyźni nie rozumieją tego, tak jak i ty.
A następnym razem, gdy zostaniesz poproszony byś nawlekł nić ...
nie trzymaj nici bez ruchu próbując wciągnąć na nią igłę ...
ale trzymaj igłę prosto i spróbuj włożyć w nią nić.
Tak, proszę pani ... Tam, za panią!
Jim!
Jim!
- Jim! Szukają ciebie! - Kto, Huck? Co?
Musimy wracać nad rzekę! Biegiem!
Musimy płynąć na wyspę, żeby dostać się do tratwy!
- Dlaczego chcą mnie schwytać? - Za morderstwo.
Za morderstwo? Kogo zabiłem?
Myślą, że mnie zabiłeś.
Co to jest?
To wrak, ruina, Huck.
Chcę to sprawdzić. Może znajdę coś do jedzenia.
- Nie mamy czasu, Huck. - Myślę, że na to mamy czas.
Nikt nas nie znajdzie w tej burzy.
Nie sądzę, żeby cokolwiek żyło na tym statku.
Szukaj, Jim. Zajrzę tutaj.
Dobrze, Huck.
Ojciec Hucka ... cholera.
- Znalazłeś coś, Jim? - Nic, Huck.
Musimy natychmiast opuścić ten statek ...
w środku znajduje się martwy mężczyzna.
Na twoim miejscu bym tam nie wchodził, to straszne.
Chodź, wynośmy się stąd.
"Nie jestem zmęczony ...
bo to miasto, którego szukam".
"Alleluja ... Alleluja".
To bardzo wygodne małe schronienie, Huck.
Myślę, że tak.
- Jim, może zajmę się sterem? - Nie. Zostaw to, Huck.
Lubię sterować, to tak jakby pomagać starej rzece ...
- żeby się wyzwoliła. - Jak sobie życzysz.
Uważam, że dotrzemy do Cairo jutro wieczorem, prawda Huck?
Tak myślę.
Kiedy niebo będzie moje to jestem część winien jednemu ...
człowiekowi. A to ty, Huck.
Wiesz dlaczego to robię, prawda Jim?
Nie wiem dlaczego to robisz, ale wiem, że i tak to zrobisz.
Nie sądzę, żeby abolicjonista wykonał lepszą robotę ...
niż to co robisz, Huck.
Nie nazywaj mnie tak! Nie jesteśmy jeszcze w wolnym stanie!
Możemy popłynąć omijając Cairo. Ominiemy je płynąc.
Ale to właśnie tam Ohio wpada do Missisipi.
Powinniśmy zobaczyć, błękitne wody starego Ohio.
- Możemy to minąć w nocy. - Ale zobaczymy światła.
Zostało już tylko dwanaście godzin.
Nie pomylimy się, bo poczuję ten zapach.
Poczuję zapach wolnego stanu.
Nie zamierzam zmarnować tej szansy, będę wolny.
Nikt nie zabierze Jima z powrotem.
Nie jestem już niewolnikiem i nie chcę już być niewolnikiem!
Jesteśmy tak blisko Cairo, że nie zrezygnuję z tego.
Pan nie pozwoli mi się zgubić.
Prawda, Panie?
Huck, gdzie byłeś?
Rozejrzałem się trochę.
- Pożyczyłem kilka rzeczy. - No widzę.
Zobaczmy. Mamy ...
- jedno, dwa, trzy ... - Nie licz ich, Jim.
To pech, liczyć jedzenie, które zamierzamy zjeść.
To jak strząsanie obrusu po zachodzie słońca lub dotknięcie ...
- skóry grzechotnika. - Nie wiedziałem o tym.
Teraz lepiej być ostrożnym.
- Huck. - Tak, Jim?
Kiedy cię nie było, trochę myślałem.
Może to nie dobrze, że musisz podróżować ze mną w dół rzeki.
Robię z ciebie abolicjonistę.
Nie, nie robisz mi krzywdy. Ja też płynę w dół rzeki.
Wiem, Huck.
Ale co byś zrobił, gdybyś usłyszał, że twój ojciec już nikogo nie niepokoi?
Czy byś wtedy wrócił?
Nie, bo wiem, że to nieprawda. Mój ojciec nigdy nie przestałby próbować ...
przysparzać cierpienia innym.
Załóżmy jednak, że nie żyje.
Oczywiście, jest inaczej. Powinienem cię zabrać z powrotem.
Ale nie mów o takich ponurych rzeczach. Minie dużo czasu, zanim mój stary kopnie w ramy.
- Do tego czasu będziesz dziadkiem. - Tak, Huck.
Ale jest coś, co mnie trochę niepokoi, Jim.
- O co chodzi, Huck? - To pożyczanie.
Trochę mi to ciąży na sumieniu.
Oczywiście zamierzamy wszystko spłacić.
Tak, muszę przyznać, że mnie też to martwi, Huck.
Może wybierzemy kilka rzeczy i obiecamy, że nie będziemy ich więcej pożyczać,
- żebyśmy mogli pożyczyć inne rzeczy. - To dobry pomysł, Huck.
Czego nie będzie nam brakować? Melona?
Melony ...
Melon jest dość smaczny i potrzebny.
To zostawiamy jajka.
Jajka są bardzo smaczne na pusty żołądek!
Powiem ci co zostawiamy, dzikie jabłka i persymony.
Tak, i tak długo się nie zepsują.
Swoją drogą ja ich nie znoszę.
To naprawdę jest 'la vie'.
'La vie' to życie, po francusku. Wdowa mnie tego nauczyła.
'La vie'. Nigdy nie słyszałem tego słowa.
Czy Francuzi nie używają takiej mowy jak my?
Nie ...
Nie zrozumiałbyś ani słowa, z tego co powiedzieli. Ani słowa, Jim.
Nikt z nich nie mówi tak jak my?
Tylko królowie i ważne osobistości.
- Ale większość tego nie robi. - To bardzo głupie z ich strony.
Dlaczego wszyscy nie mówią tak jak my?
To tak, jakby zapytać kota lub krowę, dlaczego nie mówią tak jak my.
- To jedno i to samo. - O nie, to nie tak.
- Czy kot jest człowiekiem? - Nie.
- Czy krowa jest człowiekiem? - Nie.
- Czy Francuz jest człowiekiem? - Tak.
No to do cholery, dlaczego oni nie mówią jak ludzie? Odpowiedz mi.
Widzisz.
Huck ...
Ile pieniędzy dostają królowie?
Królowie?
Każdy król dostaje około stu dolarów miesięcznie.
A co mają do roboty?
Nic. Po prostu siedzą tu i tam.
- Nie! - Tak.
- Jesteś pewien? - Tak.
Po prostu siedzą, chyba że idą na wojnę.
A czasem idą na wojnę.
A kiedy nie idą na wojnę ...
po prostu leniuchują.
Polują ...
wyruszają na polowanie i ...
Co to jest?
To tylko stary parowiec.
A innym razem, kiedy się nudzą, pojawiają się w haremie.
Gdzie?
W haremie, to miejsce gdzie trzymają swoje żony.
Salomon też miał harem, wiesz, Salomon miał milion żon.
Niech mnie diabli.
A jednak ten Salomon był najmądrzejszym człowiekiem, jaki kiedykolwiek żył.
Był najmądrzejszym człowiekiem. Wdowa mi to powiedziała.
Nie obchodzi mnie, co ci powiedziała wdowa! Nie był mądrym człowiekiem.
Czy wiesz o tym dziecku, które chciał przeciąć na pół?
Czy to nie była najdziwniejsza decyzja na świecie?
Jaki jest pożytek z połowy dziecka?
Niech cię diabli, Jim. Nie rozumiesz, kurde, sensu całej tej cholernej sprawy.
Wiem co wiem! Nie zapominaj, że istota sprawy leży głębiej.
To zależy od tego, jak Salomon był wychowywany.
Wyobraź sobie faceta, który ma pięć milionów dzieci ...
biegających po domu.
Przecież przeciąłby dziecko na pół jak kota. Byłoby ich o wiele więcej.
Jedno dziecko mniej czy więcej nie ma dla Salomona żadnego znaczenia.
Co czyni go mądrym?
Jim, chyba nie mogę niczego cię nauczyć.
Może jestem po prostu zwykłym, starym głupcem.
Huck!
Obudź się! Parowiec płynie prosto na nas!
Może po prostu się wygłupiają.
Są już bardzo blisko, jeśli się wygłupiają!
Właź tam, Jim.
Nie wiemy, kto może być na tym statku.
- Przynieś go tutaj! - No dalej! Rzucajcie.
Tratwa po lewej! Skręć w prawo.
I pozwólcie, że zapytam, panowie ...
czy to jest słynna gościnność Południa?
- Nie zapomnijcie o moim przyjacielu! - Nie zapomnimy!
Już schodzę!
Potrzebujecie pomocy?
- Jesteś ranny? - Co? Ranny?
Jedzenie na tym statku po prostu się zepsuło.
Nie mogłem tego wytrzymać ani minuty dłużej.
Mój przyjacielu! Prawie o tobie zapomnieli.
Ale nie jestem osobą, która zostawia przyjaciela ...
na tarce do sera.
Więc jak to nazwać?
Myślę, że zastanawiasz się, dlaczego tu jesteśmy.
Pojawiliście się trochę nagle.
Synu, w miarę upływu twojego życia zobaczysz, że niektórzy ludzie ...
mają poczucie humoru, a inni nie. Kapitan tego statku ...
należy do tej drugiej grupy.
Chciałem mu tylko pokazać kilka małych sztuczek.
Sztuczek karcianych. Zdenerwował się i oto jesteśmy.
Co to jest, proszę pana?
Nie wiesz?
- To sztabka złota. - Złoto!
- Pięćdziesiąt karatów, mam rację? - Oczywiście.
Rany, największa, jaką kiedykolwiek widziałem.
Tak czy inaczej, to czyste peruwiańskie złoto.
Tubylcy przemycają je między palcami u nóg obok kopalnianej policji ...
transportują je do miasta w wydrążonych pudełkach po cygarach i możesz je zdobyć ...
za skromną cenę ...
- Podoba ci się? - O tak.
W takim razie jest twoja, synu. Twoja.
W zamian prosimy tylko o podwiezienie ...
do Pikesville na twoim statku wodnym. Czy umowa stoi?
To strasznie dużo złota za tak małą wycieczkę.
- To złoto jest warte więcej niż cała tratwa. - Nieważne.
Zgadza się, nieważne. Właściwie myślę, że ...
odnosimy korzyść.
- Trzymaj Huck. - Dzięki Jim.
Kiedy pomyślę, że muszę prowadzić takie życie,
że muszę obejść się bez szacunku, który mi się należy.
- Proszę, proszę! - O, ty byś mi nie uwierzył.
Świat nigdy nie wierzy.
Dlatego tak to zostawiłem.
A co z tajemnicą moich narodzin?
- Chodzi ci o to, że ...? - Nie! Jestem księciem.
Moim ojcem był książę Bridgewater.
Kiedy byłem dzieckiem, odebrano mi dziedzictwo.
- Mój tytuł też. - To straszne.
Dlatego rzucisz tutaj tę patelnię i oczywiście od tej chwili ...
musisz najpierw mnie obsłużyć.
- O tak, Ekselencjo ... - Po prostu zwracaj do mnie ...
- Mój Panie lub Wasza Książęca Mość. - Tak, Wasza Książęca Mość.
- Jeszcze trochę jeżyn, Wasza Książęca Mość? - Dziękuję.
- Małą rybkę, Wasza Książęca Mość? - Dziękuję.
Słuchaj Bilgewater. Nie jest przyjemnie o tym wspominać,
ale nie jesteś jedyną osobą, której narodziny owiane są tajemnicą.
Nie jesteś jedynym, który został okradziony ze swojej wysokiej rangi.
- O co ci chodzi? - Czy potrafisz dotrzymać tajemnicy, Bilgewater?
- Spróbuję. - Jestem Ludwik XVII.
Syn Ludwika XVI i Marii Antoniny.
Jestem prawowitym królem Francji.
Możesz mówić do mnie Wasza Wysokość.
Tak, Wasza Wysokość.
Czy chciałby pan jeszcze trochę ryb, Wasza Wysokość?
Tak, synu.
Usiądź i zjedz z nami.
Czy mogę, panowie? Czy to wypada?
Oczywiscie, oczywiscie. "E pluribus unum", co znaczy "odetnij sobie trochę suma".
Dziękuję.
Właściwie to z powodu królowej wyrzucili mnie ze statku.
Królowej? Jakiej królowej?
Piątej królowej.
To niezwykle niewygodne, poza tym pokrzyżowało cały ...
nasz plan podróży. Powinniśmy być już w Pikesville.
Co zamierzacie robić w Pikesville, Wasza Wysokość?
Odwiedzamy naszego brata i jego dwie opiekunki, nasze siostrzenice.
Prości krewni, to prawda, ale tego od nas oczekują.
Więc ... jesteście braćmi, tak?
O tak, tak ...
Ile czasu minęło, odkiedy widzieliście tego drugiego brata?
Zobaczmy ...
To wyjaśnia wszystko.
OCZEKIWANI. Ponieważ pan Peter Wilkes jest chory, poprosił swoich braci, Harveya i Williama,
aby przyjechali z Sheffield w Anglii i pomogli mu w prowadzeniu firmy.
Pan Wilkes, którego jedynymi krewnymi są dwie siostrzenice,
Susan i Mary Jane, nie widział swoich braci od czterdziestu lat.
- Wątpię, że będą w stanie was teraz rozpoznać. - Mam nadzieję, że nie.
To znaczy ... mam nadzieję, że tak.
Wyobraź sobie, że nie widzisz swojego brata przez czterdzieści lat,
jak i nasze małe, kuzynki.
Jakże oni będą szczęśliwi, kiedy nas zobaczą!
Skąd pewność, że będą szczęśliwi? Nie wydaje mi się,
żeby to rzemiosło zrobiło na nich duże wrażenie.
Jeśli tam nie dotrzemy.
A dotrzemy, dot ...
- Zejdź z mojego płaszcza! - Och, przepraszam.
Parowcem z St Louis.
A jak zamierzasz zapłacić kapitanowi? Żetonami do pokera?
Rozumiem o co ci chodzi, Bilgewater,
niestety zostawiłem na tym statku bardzo piękny portfel.
- Widziałeś co w nim było? - Widziałem?
Był w nim taki duży zwitek banknotów, że ...
No tak ... Chyba ...
musimy trochę zarobić.
Nie, nie, myślę, że nie.
Słynny doktor Armand de Monteveil z Paryża wygłosi dziś wieczorem wykład ...
na temat frenologii.
- Co to jest frenologia? - Frenologia to nauka o głowie.
Na przykład: król może odczytać twój charakter z wypukłości na twojej głowie.
Nawiasem mówiąc, ten chłopak nosi bardzo piękny okaz.
Aaa! Jest wiele nierówności!
Pochodzą od skoków do rzeki przy niskim stanie wody.
A, oto faworyt!
Obłudna muza.
Chłopcze, występowałeś już na scenie?
- Nie. - Więc jeszcze nie żyłeś!
O, poczuć emocje publiczności!
Pamiętam, jak obsypano mnie różami w Baltimore.
A czym w ciebie rzucili w Chicago?
Dalej w dole rzeki zauważyłem małe miasteczko.
Wydrukujemy kilka afiszy i dziś wieczorem zajmiemy ...
nasze miejsce wśród nieśmiertelnych.
- Kim są nieśmiertelni? - Martwi ludzie.
Wielki aktor tragiczny pan David Garrick ...
i światowej sławy piękność pani Siddons ...
występują w nieśmiertelnej tragedii Szekspira "Romeo i Julia".
Jazda stąd, odejdźcie, wy małe gnojki!
- Sprzedałeś wszystkie bilety? - Do ostatniego.
A teraz rzecz ostatnia i najważniejsza.
Kobietom i dzieciom wstęp wzbroniony.
Jeśli na to się nie złapią, to nie znam Missouri.
Hej, świetnie. Spójrz na to.
Zbiegły niewolnik POSZUKIWANY ZA MORDERSTWO
Wzrost 6 stóp i 2 cale. Waga 200 funtów. Nazywa się Jim. NAGRODA 1000 $
Bilgewater, staruszku, byłby to niezły kawałek kapitału gotowy ...
na wypadek, gdyby nasi "krewni" byli niechętni do przekazania darowizny.
Mojemu sumieniu nie jest łatwo podróżować ze zbiegłym i morderczym ...
niewolnikiem.
To prawie tak samo, jak pieniądze w banku.
Oczywiście, pod warunkiem, że będziemy pamiętać o naszym młodym przyjacielu.
Ale tymczasem potrzebujemy jego tratwy.
Pozbyłem się wszystkiego, co miałem. Wracam teraz na tratwę.
Nie, nie, nie mamy na to czasu. Myślę, że powinniśmy zrobić próbę.
- Czyż nie tak, Bilgewater? - Bylibyśmy szaleni, gdybyśmy tego nie zrobili.
Oto, panowie, najwspanialsze widowisko na Ziemi ...
prosto z teatrów Europy!
A teraz panowie.
David Garrick i pani Siddons ...
w najwspanialszej historii miłosnej wszech czasów ...
Romeo i Julia.
Tylko ci, którzy nie doświadczyli ran,
śmieją się z blizn.
Jakże słabe ...
światło, które wpada przez okno?
Co za światło wpada przez okno?
To wschód ...
a Julia jest słońcem.
Wstawaj, piękny dniu!
O, moja pani jesteś ...
moją miłością!
Ach, gdybybyś wiedziała ...
Rzekł, lecz nic nie powiedział.
Spójrz, jak jej policzek opiera się na dłoni!
Policzek na dłoni!
Chciałbym być rękawiczką na tej dłoni ...
i dotknąć tego policzka.
Ojej!
Mam tego słuchać czy odpowiedzieć?
O Romeo!
O Romeo!
Język zwodzi tę delikatną dziewczynę.
Zrobię, co w mojej mocy, aby powiedzieć to, co powinna usłyszeć.
Lecz wciąż nie ma granic, które powstrzymałyby miłość!
Moja pani!
Moja miłość!
Przysięgam pod błogosławionym księżycem, księżycem,
który delikatnie dotyka ...
- swoimi srebrzystymi promieniami ... - Uważaj, Wasza Wysokość!
Ach, pozwól mi uchwycić biel dłoni Julii!
I wykraść z jej ust nieśmiertelne błogosławieństwo ..,
- Dusisz ... - które jest nadal czyste!
Dziewicza cnota, która się rumieni i ...
myśli, że nasze pocałunki są grzechem.
- Ach, być albo nie być, oto jest pytanie! - Trzymaj się, królu!
Spadamy!
- To chłopiec! - Zostaliśmy oszukani!
Rozstanie to słodki smutek ...
Biegnij chłopcze, uciekaj!
- Brać ich! - Dalej, chłopaki!
Zamknij te drzwi!
ZBIEGŁY NIEWOLNIK POSZUKIWANY ZA MORDERSTWO
Sto trzydzieści sześć dolarów, siedemdziesiąt dwa centy i ...
ołowiane pięć centów od jakiegoś oszusta.
Nieźle! Nieźle!
Uczciwa nagroda za uczciwy wysiłek.
A jutro zdobędziemy Pikesville.
Wysiadacie w Pikesville, prawda?
Tak, synu. To nasz cel ostateczny.
Koniec naszej podróży. Czemu?
Jim i ja będziemy za wami tęsknić.
Ale pójdziesz z nami, synu.
Będziesz moim kamerdynerem. Przybędziemy z fasonem.
Nie chcesz tego przegapić, prawda?
Obawiam się, że będę musiał to przegapić. Co ja zrobię z Jimem?
Cumujemy tratwę nieco za miastem ...
on zostaje na tratwie. My płyniemy parowcem.
Będzie bezpieczny.
Ale Jim i ja musimy popłynąć dalej niż Pikesville ...
- musimy płynąć ... - Zdecydowałem!
Idziesz z nami.
Chyba pójdę spać. Co na to powiesz, Bilgewater?
Nic nie mogę powiedzieć, jestem zbyt zmęczony.
Może jednak potrzebuję trochę snu.
Właśnie wysiadłem ze statku z St Louis.
Czy może mi pan powiedzieć, gdzie mieszka Peter Wilkes?
Przykro mi, ale jedyne, co mogę zrobić, to powiedzieć panu gdzie mieszkał ...
aż do ostatniej nocy.
Mój biedny brat!
Zmarł ...
Jesteś jednym z braci Petera.
Powiedziałem do żony: to on, prawda, kochanie?
- Tak, kochanie. - Mój biedny, biedny przyjacielu.
A to, oczywiście jest twój brat William. Ten, który jest niedorozwinięty.
Niedorozwinięty?
Peter wspomniał o tym, to było tragedią rodziny.
- Ten, który nie może mówić. - Oczywiście, oczywiście.
Powiem mu, co przydarzyło się naszemu biednemu bratu.
Nasz brat zmarł.
Nazywam się Rocker.
To moja żona. Znaliśmy waszego brata bardzo dobrze.
Brat często do mnie pisał o tobie i twojej żonie.
Peter i ja byliśmy starymi przyjaciółmi.
Jeśli chcesz, pokażę ci drogę do waszego domu.
A raczej do domu, który do niego należał.
Wiem, jak szczęśliwe będą twoje siostrzenice, że cię widzą.
Naturalnie. Prowadź.
Przynieś nasze torby!
Wujek ...!
Biedna, mała dziewczynka.
Wujku, Susan i ja bardzo się cieszymy, że tu jesteś.
- Więc to ty? - Mary Jane.
A ty jesteś Susan.
Mary Jane, Susan - wasz wujek William.
Jakie to smutne, że nie mogłeś tu być wczoraj.
Biedny wujek Peter.
Zakładam, że jest tam ciało mojego biednego brata?
Tak.
Musimy być dzielni.
Teraz, kiedy się poznaliście, będzie lepiej, jak już pójdziemy.
- Annie. - Och, nie, panie Rocker.
Ty i twoja żona powinniście zostać na kolacji. Wujek Peter nie chciałby, żeby było inaczej.
I niech pan zostanie i twoja żona, panie Shackleton.
Wejdźmy do środka.
Adolfie, mam na myśli ciebie. Podążaj za nami.
Mój kamerdyner, zatrudniłem go w St Louis.
Jeśli jesteś kamerdynerem mojego wuja, to znaczy, że dobrze dbasz o wszystko?
Tak, proszę pani. Myślę, że to znaczy.
Bóg ci błogosławi.
Cóż za tragiczna sztuczka okoliczności,
musieliśmy przybyć dzień później.
Żałuję, że nie słyszałem mojego brata, jak wymawia moje imię.
Ach, już za późno.
O Susan, przynieś tu list, proszę. Ten do naszego wujka Harveya.
Tak, siostro.
Wujek Peter napisał do ciebie list, ostatnie życzenia w sprawie majątku.
Chciał, żebyś ty i wujek William przejęli jego niedokończone sprawy.
Naprawdę?
Z radością zrobimy to, o co prosił.
Dziękuję ci, mója droga.
- Wybaczysz mi? - Oczywiście.
Susan, kochanie, podstawki dla pani Shackleton i pani Rocker.
Tak, tak. Oczywiście.
Miałaś rację, Mary Jane.
Tak, rzeczywiście chodzi o posiadłość ...
pisze tu coś o sejfie.
To wydaje się być kluczem.
O tak, sejf jest w bibliotece.
Myślę, że musimy od razu go zobaczyć ...
może zawierać pewne dodatkowe informacje o naszym bracie.
- Oczywiście, wujku. - Panno Wilkes, czy nie sądzi pani,
- że lepiej trochę poczekać ...? - Adolfie!
Proszę. Pójdziesz teraz ze mną.
Pozwól, że ci pomogę, kochanie.
- Jest ciężki, prawda? - Tak.
Wujek Peter mówił coś, że odłożył 2000 dolarów w złocie.
Powiedział, że ma to zwrócić twoją podróż i podróż wuja Williama.
Biedny, wspaniałomyślny brat.
Moja droga, czy masz coś przeciwko, jeśli William i ja ...?
Oczywiście, że nie, wujku.
- Pozwól, że otworzę! - Otwieram, otwieram!
Wielki Matuzalemie!
Dwa tysiące dolarów!
- To złoto! - Niesamowite.
- Wynośmy się stąd! - Co?
I zostawimy tutaj wszystkie inne skarby?
Ale nie wiemy, kiedy się zorientują!
Wszyscy głupcy w mieście są po naszej stronie.
A to dość zdecydowana większość. Bądźmy delikatni w tej ...
materii. Zróbmy to dobrze.
Moim planem jest zabrać te pieniądze ...
- i dać je naszym siostrzenicom. - Jesteś szalony! A czemu nie?
Rozumiem. To rozwieje ich podejrzenia.
- Mógłbym cię przytulić! - To najpodlejsza i najbrudniejsza sztuczka ...
o jakiej słyszałem!
Co za ...!
Zagrać komedię dla tych słodkich dziewczyn.
Komedię ze łzami i bzdurami, a potem je okraść!
Jest wiele do zabrania. Ale sprzedawać dom?
Na twoim miejscu byłbym cicho, przyjacielu!
Ludzie, którzy pomagają morderczym niewolnikom uniknąć prawa ...
- To co innego ... - To jest znacznie gorsze!
A teraz pójdziesz z nami, zostaniesz i będziesz cicho!
Nie ma już żadnej wiadomości od Petera ...
ale zostawił to.
Tu są dwa tysiące dolarów i William i ja podjęliśmy decyzję ...
co do przeznaczenia tego.
Przekażemy to naszym siostrzenicom.
- Wujku! - Jaki jesteś opiekuńczy i hojny!
I prawidłowo! Kochasz swojego starego wujka, co?
- A jak by inaczej? - To dobrze,
bo mamy jeszcze jedną niespodziankę.
Zabierzemy was ze sobą do Anglii.
- Mary Jane, słyszałaś to? - Tak, słyszałam!
Pomyślałem, że moglibyśmy szybko sprzedać ten dom. Wiesz,
możemy pozwolić sobie na niewielką obniżkę ceny,
ponieważ William i ja mamy dość, aby zatroszczyć się o nas wszystkich.
- O, kapitan Brandy! - Moje drogie dziewczynki, droga Susie ...
Ben, Edna, Elizabeth, Annie ...
Kapitanie Brandy ...
to rodzeństwo wujka Petera. Wujek Harvey - kapitan Brandy.
- Cieszę się, sir. - Ja też bardzo się cieszę.
Kapitan Brandy był najbliższym przyjacielem wujka Petera.
Jest właścicielem i kapitanem River Queen.
Jest też administratorem majątku Petera Wilkesa.
No, no. Jak się pan ma, sir?
Słyszałeś o naszym planie zabrania naszych siostrzenic do Anglii ...
- i sprzedaży posiadłości? - Tak, słyszałem.
- I zgadzasz się? - No, trudno powiedzieć ...
to nagła decyzja.
Czy nie byłoby lepiej najpierw omówić tę sprawę?
- Ale nie dziś, nie ... - Ależ dziś wieczorem. Teraz.
Wybaczycie nam, prawda? To nie potrwa długo.
Będzie lepiej, jeśli przyjdzie twój brat i ...
- Czy ten chłopak jest na twojej służbie? - Mój kamerdyner, sir.
Tak. To wejdziemy tutaj, do biblioteki. Wszyscy.
- Pospiesz się. Proszę, wybaczcie mi. - Oczywiście.
Panowie ...
wszyscy jesteśmy rozsądnymi ludźmi, prawda?
- Oczywiście, bardzo rozsądnymi. - W takim razie czemu nie miałbym zapytać ...
dlaczego nie korzystacie z okazji do wyjścia?
Wyjść? Dlaczego mielibyśmy wyjść?
Mam tylko jeden powód. Chcę, żebyście wyszli.
Robisz z siebie głupca, głupca!
Możecie oszukać te miłe i słodkie dziewczyny ...
ale mnie nie oszukacie, panowie.
Anglicy, ba!
Nie jesteś bardziej Anglikiem niż ten tu chłopak.
Jesteście najgorszym rodzajem oszustów!
Myślałem, że powinieneś być cicho.
Nie masz żadnych uczuć do tych biednych dziewczyn?
Dlatego daję ci tę szansę na odejście.
- Nie chcę robić wielkiego zamieszania. - Zamieszania? Nie będzie żadnego zamieszania.
Dlaczego miałoby być?
Mary Jane! Mary Jane!
- Co się stało, wujku? - Ten człowiek, ten twój przyjaciel ...
- kazał mi wyjść z domu. - Kapitanie Brandy!
- Czy to prawda? - Mary Jane, kochanie, nie widzisz?
- Ci ludzie to oszuści. - To niemożliwe!
Jak oni mogą być oszustami, Brandy?
Harvey wiedział, że jestem jednym ze starych przyjaciół Petera.
Dlaczego? Ponieważ Peter pisał mu o mnie.
A ten biedak, drugi brat Petera ...
cierpi na ciszę.
Informacje te można łatwo uzyskać z wiejskich plotek i przypadkowych komentarzy.
A co do niego, krzyknął głośno w chwili, gdy stanąłem na jego stopach.
Ten tu nieuczciwy, dosłownie wyrwał okrzyk bólu z ...
mojego biednego brata. Pomyśleć tylko, że pierwszy dźwięk ...
jaki mogłem od niego usłyszeć, po czterdziestu latach był spowodowany bólem.
Odchodzę. Wolałbym odejść, niż zostać okrzykniętym złoczyńcą,
nie chcę pozostać, gdy wątpicie we mnie.
Wujku Harvey! Wujku Harvey! Nie wątpimy w ciebie. Proszę, nie odchodź.
Kapitanie Brandy, nie wiem co cię skłoniło do takiego zachowania.
Wujku Harvey, weź to. Zainwestuj je według własnego uznania.
Dobrze się spisałaś, Mary Jane. Myślę, że będzie lepiej, jeśli już pójdziesz, Brandy.
Susan, moja droga. Mary Jane, uwierzcie mi na słowo.
Kapitanie Brandy, lepiej będzie, jeśli już pójdziesz.
- Biedny pan Wilkes. - To nie takie straszne, tylko że ...
- kapitan mnie upokorzył. - Nigdy nie słyszałam czegoś takiego!
Miękkie, jak skrzydło anioła. Dobranoc, moja droga.
Dobranoc, wujku. Mary Jane i ja będziemy spać słodko ...
- wiedząc, że tu jesteś. - Wszyscy śpimy lepiej teraz,
gdy wciąż tu jestem.
- Dobranoc. - Dobranoc.
- Dobranoc, wujku Williamie. - Powiem o tym wujowi Williamowi.
Dobranoc, Adolfie.
Dobranoc, panienko.
Ten kapitan Brandy omal nie wysłał nas do więzienia. Mam nadzieję, że wiesz o tym.
Dlaczego nie weźmiemy tego i nie wyniesiemy się stąd?
- Cierpliwość, cierpliwość ... - Ten kapitan się nie poddał,
wróci. Załóżmy, że pojawi się prawdziwy wujek.
Nawiasem mówiąc, sprzedaż tego domu zajęłaby trochę czasu.
Mam pomysł, dzięki któremu możemy sprzedać ten dom w dwa dni.
Co ty tu robisz?
- Zastanawiałem się jak mogę pomóc. - Nie możesz. Wynoś się!
- Zjeżdżaj! - Tak, proszę pana.
Z każdym dniem coraz mniej podoba mi się ten chłopak. Co myślisz szczerze?
Mam pomysł ...
Dobra, już go nie ma.
- No i co? - Sprzedajemy ten dom ...
na aukcji publicznej. To szybkie i łatwe.
Weźmiemy pieniądze i za dwie godziny będziemy już poza miastem.
Mój przyjacielu!
- Czy ufasz mojej decyzji? - Czy ufam twojej decyzji?
Ufam tobie.
Możecie mi powiedzieć panowie, gdzie mieszka kapitan Brandy?
Pewnie synu. Prosto do skrzyżowania, po prawej stronie będzie pierwszy dom.
Dziękuję.
Nie sądzisz, że byłoby lepiej gdybyś teraz poszedł do domu ...
i powiedział Mary Jane i Susan to, co mi tu powiedziałeś?
O nie, proszę pana. Nie mogę tego zrobić. Król i książę zdradziliby mojego przyjaciela.
Kto to jest?
Nie mogę panu powiedzieć. Gdybym to zrobił, nie uwierzyłbyś w to, co powiedziałem do tej pory.
Oddałbyś mnie w ręce szeryfa.
Do tej pory mi ufałeś. Powiedz mi, kim on jest?
Niewolnikiem.
Ma na imię Jim. Pomagam mu dostać się do Cairo, król i książę go znają ...
i od razu splunęliby na niego.
Więc martwisz się o swojego przyjaciela Jima?
Tak, sir.
I pewnie myślisz, że jestem bardzo złą postacią, prawda?
Bo pomagasz niewolnikowi w ucieczce?
Czy to dobry Murzyn?
- Najlepszy, jakiego kiedykolwiek znałem. - Więc co w tym złego?
Wiesz, jest wielu ludzi, którzy myślą tak jak ty.
Nie próbuj robić ze mnie abolicjonisty.
Nie ma w tym nic złego.
- Mówisz tak, jakbyś był. - Jestem.
A jeśli poczekasz, aż wyjaśnię tę sprawę z tym twoim królem i księciem,
umieszczę ciebie i Jima na moim parowcu i nie wysiądziecie,
- póki nie znajdziecie się w wolnym stanie. - Poważnie?
Ale ty też nie jesteś złym człowiekiem!
Zawsze mi mówiono, że zwolennicy abolicji to podli, brudni ludzie.
Nie, nie, Huck. Chciałbym żebyś poznał niektórych z nich.
Zwłaszcza tę osobę, która mieszka w Illinois i kiedyś mi powiedziała:
"Brandy, załóżmy, że to prawda, że Murzyn jest gorszy ...
od białego człowieka i że Bóg tak chciał.
Czy nie jest to przewrotne tłumaczenie faktu, że biali ...
odbierają Murzynowi wszystko, co ma?"
Tak, to brzmi rozsądnie.
- A czy to porządny człowiek? - Wspaniały człowiek.
Jest tam prawnikiem.
Nazywa się Lincoln.
Abe Lincoln.
Muszę wrócić na tratwę i powiedzieć Jimowi o podróży ...
do wolnego stanu. Kiedy się spotkamy?
Przyjdź tu wcześnie rano i podejmiemy decyzję.
No nie mogę się doczekać, aż powiem Jimowi. Dziękuję panu.
- Do widzenia, sir. - Do zobaczenia.
Obudź się, obudź się!
Okradł nas jakiś podstępny wąż.
- Co ty mówisz? - Okradziono nas.
Okradziono?
Jak rozplątać ten syf ...
Okradziono nas.
- Jak to się stało? - Nie da się tu wejść.
- Okradli nas. - Drzwi są zamknięte.
- Tak, bo je zamknąłem. - Zatem ktokolwiek to zrobił, był już tutaj.
Ten młody wąż.
Prawo jest po naszej stronie, Bilgewater!
Naślijmy szeryfa na tego podstępnego, małego, murzyńskiego złodziejaszka.
Tak, a potem znajdziemy przyjaciela i dostaniemy dodatkowy tysiąc.
Racja!
- Huck! - Jim, życzę ci wszystkiego najlepszego,
- czego tylko chcesz! - Jedziemy do Cairo?
Jest dużo lepiej! Płyniemy parowcem przez stare Ohio do wolnego stanu!
Huck, chyba nie żartujesz sobie z Jima?
- Nie, nie żartuję. Jutro wyjeżdżamy. - Więc jutro będę wolny ...
Będę wolny, Huck!
Do tysiąca diabłów, Jim. Potrzebuję zapalić.
Nie chciałam palić w domu Wilkesów, bo oni są jak wdowa.
To ludzie, na których nie można się złościć, bo ci na to nie pozwalają.
Czujesz się jak drań, jeśli to robisz.
"Nareszcie jestem prawie wolny ..."
Byłeś dla mnie bardzo dobry, Huck.
- I byłem też złośliwy. - Ale przede wszystkim byłeś dobry.
I jest coś, o czym chciałem porozmawiać, zanim się pożegnamy.
Mamy jeszcze mnóstwo czasu do jutra albo następnego dnia po wylądowaniu.
Wiem, Huck. Ale czas biegnie bardzo szybko.
A od pojutrza już się nie zobaczymy.
I chcę to powiedzieć przed wyjazdem.
Próbowałem ci już powiedzieć, ale nie mogłem.
Skończ tę smutną przemowę, Jim. Nie może być tak źle.
Pamiętasz ten wrak łodzi mieszkalnej,
na który się weszliśmy na tej wyspie?
- Tej nocy była wielka burza. - A mówiłem ci,
- że na pokładzie była martwa osoba? - Tak.
Tym człowiekiem ...
był twój ojciec, Huck.
- Czy ten człowiek był moim ojcem? - Tak, Huck.
- Dlaczego mi nie powiedziałeś, Jim? - Nie potrafiłem, Huck.
Wiedziałeś, że mój ojciec nie żyje i mi nie powiedziałeś?
- Myślałem, że jesteś moim przyjacielem, Jim. - Jestem!
Nie, nie jesteś. Nie milczałbyś, gdybyś był moim przyjacielem.
Powiedziałeś największe kłamstwo, po prostu siedząc w ciszy,
podczas gdy mogłeś to powiedzieć, kiedy tylko chciałeś.
- Próbowałem ci powiedzieć, Huck. - Może dlatego, że ...
myślałeś, że cię wydam, co?
Może bym to zrobił, może nie.
Ale nie jesteś moim przyjacielem.
Przecież nawet kradłem dla ciebie i kłamałem dla ciebie, a ty ...
ty ...
- zataiłeś przede mną prawdę. - Nie odchodź, Huck.
Nie martw się, będziesz wolny. Powiem temu abolicjoniście ...
gdzie cię znaleźć. Nie zrezygnuję z ciebie.
Choć nie rozumiem, jak ...
ktoś ...
- mógłby chcieć kogoś takiego jak ty! - Huck!
Huck!
Huck! Nie zostawiaj mnie, Huck.
- Zostaw mnie w spokoju! - Proszę, Huck!
Spójrz, Huck. Patrz!
Tam jest! Biegnij, bierz go!
Nie tam! Nie widzisz psów? Tędy!
Musimy dostać się do strumienia. Musimy dostać się do strumienia!
Poszli w drugą stronę.
Pozostało nam już tylko wrócić do rzeki na tratwę.
Huck, oszukaliśmy ich. Wygraliśmy.
Huck, wciąż jesteś moim przyjacielem.
Auć! Jim!
- Jim, boję się. - Po prostu trzymaj się czegoś.
- Jesteś gotowy, Huck? - Tak.
O Jim!
Postaw mnie, Jim. Nic mi nie jest.
- Jim. - Tak?
Czy większość ludzi ukąszonych przez grzechotnika umiera?
Nie, Huck.
Gdzie mnie zabierasz?
Muszę cię zabrać do lekarza, Huck.
Trzymaj się Huck!
Ale oni cię dopadną, Jim!
Proszę, puść mnie.
Musisz być wolny. Musisz wrócić do żony i Joeya.
- Zostaw mnie Jim. - Nie, musimy dostać się do lekarza, Huck.
Jim ...
Nie. Nie Jim.
"Zapraszamy wszystkich do pomocy aby ubrać w SMOŁĘ I PIÓRA ...
dwóch fałszywych wujków dziś wieczorem przed Trybunałem Sprawiedliwości."
Panowie! Panowie!
To barbarzyństwo!
Powtarzam ... panowie!
To barbarzyństwo!
Panowie, chciałbym potwierdzić powyższe stwierdzenie!
Żal mi ich, kapitanie Brandy.
Wyobrażam sobie, jak przykro im w tej chwili.
- Jak się miewa Huck? - Lekarz dał mu whisky.
Teraz już będzie dobrze.
Myślę, że pójdę na górę i zobaczę, czy mogę pomóc.
Susan ...
Nie mów Huckowi o Jimie.
Nie pomogłoby mu, gdyby się dowiedział, że musiałem odesłać Jima z powrotem do sądu.
- Nie mogłeś dla niego nic zrobić, kapitanie? - Nic.
Nie było wątpliwości, że szukali go z powodu morderstwa. Wygląda na to,
że nie powiedział Huckowi prawdy.
Huck będzie strasznie zdenerwowany, kiedy się dowie.
Dlatego przez jakiś czas nie możemy mu o tym mówić.
Dobrze.
Nie zabiłem Hucka.
Kocham go!
I w tej chwili on żyje.
Pomógł mi uciec w dół rzeki do Pikesville, a potem ...
Ale resztę już opowiedziałem!
Wysoki Sądzie, historia tego człowieka to sfabrykowane kłamstwo.
Słyszeliśmy zeznania świadków na temat postaci granej przez Huckleberry'ego Finna.
Wszyscy ci świadkowie zeznawali, że w ich opinii ...
jest mało prawdopodobne, a nawet niemożliwe, aby ...
Huckleberry Finn pomagał mu i podburzył zbiegłego niewolnika.
Opinie nie mają znaczenia w tym sądzie, panie Bartlett.
Opowieść tego człowieka jest żałosną próbą zapobieżenia ...
temu, co nieuniknione. Wysoki Sądzie, uważam, że możemy wydać tylko jeden wyrok.
Sędzio Logan.
Tak, pani Douglas?
Myślę, iż przypadek sprawił, że moją siostrę i mnie dotyka to bardziej niż kogokolwiek innego.
Postanowiłyśmy dać Jimowi ostatnią szansę.
Proszę o wyznaczenie kogoś, kto pojedzie do Pikesville ...
i zbada historię Jima.
Dziękuję, pani Douglas. Czuję to samo, co ty.
Ostrożność nie zaszkodzi.
Dziękuję, sędzio Logan.
Wysoki Sądzie ...
jako szef Komitetu ds. Cywilnego Porządku Publicznego ...
czuję się w obowiązku ostrzec ten sąd, że jeśli w tym dniu ...
nie zostanie wydany wyrok, jest w tym mieście grupa obywateli,
którzy czują, że muszą wziąć prawo we własne ręce.
Panie Bartlett, obraził pan sąd, a pańskie postępowanie jest haniebne.
Proszę o spokój!
Zobaczmy ...
raz, dwa ... trzy dni jestem tu chory.
Myślę, że Jim powinien już być ze swoją rodziną, nie sądzisz?
Tak, myślę, że tam jest.
Tak, stary Jim jest już w wolnym stanie.
Oddałbym wszystko, żeby zobaczyć, jak wita się ze swoją żoną i Joeyem.
Joey jest jego synem.
Powiedz mi, jaki był wyraz jego twarzy, kiedy kapitan Brandy powiedział mu,
że będzie wolny? Założę się, że cała jego twarz była wielkim uśmiechem.
Tak.
- Był bardzo szczęśliwy. - Stary, dobry Jim.
Najlepszy przyjaciel, jaki może być.
- Nie mów tak! - Dlaczego?
- Dlaczego nie miałbym tak mówić? - Może to nie było dobre ...
wybrać go na tak bliskiego przyjaciela. Może to nie było dobre.
Dlaczego mówisz takie rzeczy?
Nie może być twoim przyjacielem, ktoś poszukiwany za morderstwo.
Za morderstwo? Skąd ty to wiesz?
- Kapitan Brandy powiedział. - Kiedy? Jak?
Kiedy musiał go odesłać. Musiał to zrobić, gdy się dowiedział,
że go szukają. Musiał go odesłać.
- Odesłać go? Muszę dostać się do Jima. - Nie możesz wyjść.
- Nie możesz mnie tu zatrzymać! - Zawołam kapitana Brandy'ego.
Wody ...
Wody ...
- Wody ... - Trzymaj.
- Chciałbym zimnej wody. - Leż spokojnie, Huck.
Zaraz ci przyniosę.
Huck!
Huck!
Huck, czekaj!
Zatrzymaj się, Huck.
- Wróć ze mną. - Puść mnie, kapitanie.
Nie, Huck. Łamiesz mi serce. Nie rób tego dla Jima, nie jest tego wart.
Jest sądzony za morderstwo.
Za zabicie mnie jest sądzony, ale ja przecież żyję, prawda?
Jim nie mógł nikogo zabić!
Dadzą mu szansę udowodnienia tego, jeśli jest niewinny, zostanie zwolniony.
Ale on jest tylko niewolnikiem, chcą go zabić!
Chcieli go zabić już wcześniej. Proszę, pozwól mi odejść!
Nie możesz tego zrobić. Droga jest pod wodą w górnym biegu rzeki.
Dostanę się do nigo, powódź czy nie!
Czekaj! Wróć ze mną.
Zabiorę cię na pokład River Queen.
Zrobiłbyś to, kapitanie? Dziękuje!
- Statek jest pod pełnym ciśnieniem, kapitanie. - Tak trzymaj.
Tak jest.
- Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, Huck. - Tak, sir.
Co ci ludzie tam robią?
Pewnie są po prostu ciekawi.
Nie podoba mi się, że tam stoją.
- Nie było ich tu wcześniej. - To nic nie znaczy.
A nawet gdyby tak było, zaopiekujemy się tobą.
Zabierzmy go stamtąd!
- Proszę, zjedz coś, Huck. - Dziękuję panu.
- Jak tam, panie Brown? - Rzeka wylewa ...
nie możemy poruszać się prawidłowo.
Biedny dziciak.
Pamiętasz Jima?
Wiem, że go pamiętasz, bo pomogłaś mu już wcześniej.
A dziś wieczorem znowu musisz mu pomóc.
Tylko dlatego, że jesteś dużą rzeką, nie masz prawa być złośliwa.
Musisz mu pomóc.
Jeśli tego nie zrobisz ...
nigdy więcej nad tobą nie usiądę,
nigdy więcej nie będę w tobie pływać,
nigdy więcej cię nie zobaczę,
jeśli nie pomożesz Jimowi.
Tam jest!
Ogrzejcie się, chłopcy!
Statek musi przyspieszyć.
Dobrze płyniemy, Huck.
Tak, już minęliśmy plantację Barkera.
Moglibyśmy płynąć bliżej wybrzeża, byłoby szybciej. Nie ma tam prądów ...
- i jest głęboko. - Zrób to.
Jesteśmy już zbyt blisko.
Cisza!
Ludzie, kiedy przyjąłem ten urząd, przysięgałem spełnić swój obowiązek.
Proszę was o przerwanie tego!
Martw się o siebie, szeryfie!
Huck chłopcze, gdzie jesteś?
Nie biorę odpowiedzialności za statek, kapitanie.
- Jesteśmy za blisko. - Tak trzymaj, osiągamy lepszy czas.
Uderzyliśmy w coś!
Ta mierzeja znajduje się 10 stóp pod wodą, statek będzie mógł płynąć.
Dno statku zaraz pęknie, kapitanie.
Można płynąć dalej.
Cała naprzód.
Nie utrzymmam tutaj statku, wyciągam go na środek.
Stój!
- Co robisz? - Wyprowadzam statek na głęboką wodę.
Więc walczysz z tym prądem? Nie, nie musisz.
- Znasz to przejście, Huck? - Byłem tam wiele razy.
Więc weź to.
Dlaczego nikt nie przyjdzie i mi nie pomoże?
Będę strzelał! Słowo daję, będę strzelał!
- Strzał ostrzegawczy! Strzały ostrzegawcze! - Wtedy dostaniesz to, co on!
Daj mi te klucze!
- Puść mnie! - Patrz, Huck Finn!
- To Huck! - To ja, Huck Finn.
Zaraz, czekajcie! Czekajcie!
- To Huck Finn! - Proszę, zaczekajcie chwilę!
Jim!
Jim! Jim! Ja żyję! On mnie nie zabił!
Jim!
Huck!
Wybacz, Jim.
Mimo to uciekł, Huck.
Tak, proszę pani.
Jest coś, co muszę ci powiedzieć, jeśli pozwolisz ...
chodzi o ucieczkę Jima.
Wiem, że znienawidzisz mnie, kiedy ci powiem, ale ...
przeszedłem bardzo długą drogę, odkąd widziałem panią po raz ostatni.
Im dalej docierałem, tym więcej ludzi spotykałem ...
i coraz bardziej czułem, że żaden człowiek nie ma prawa ...
posiadać drugiego człowieka.
On i ja możemy, równie dobrze, żyć własnym życiem,
nie niszcząc przy tym innych ludzi.
Dlatego proszę cię, abyś uczyniła Jima wolnym człowiekiem.
Zrobię o co prosisz, Huck.
Ale ...
tylko pod kilkoma warunkami.
Tak, proszę pani.
Musisz iść do szkoły.
Przyjdziesz tutaj i zamieszkasz ze mną.
Nosisz buty ...
i rzucasz palenie.
Ale ...
Tak, proszę pani. Obiecuję to wszystko.
Cześć Jim!
Żegnaj, Huck!
Do zobaczenia!
Chyba już cię nie widzi, Huck.
Nie, proszę pani.
Z pewnością, proszę pani, to jest coś, o czym zapomniałem.
Subtitles: Harangozó Csaba (c)2019 csabah@gmail.com
tłumaczenie: stensikora 2024
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.