All language subtitles for The.Nest.2020.1080p.AMZN.WEB-DL.DDP5.1.H.264-TEPES.pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

GNIAZDO

Napisy: HydeFromT70s

- Z Arturem Davisem proszę. - Kto dzwoni?

- Rory O'Hara. - Łączę.

No nareszcie!

Cześć, stary draniu.

Jak się masz, drogi chłopcze?

Dzień dobry, kochanie.

Dziękuję.

Już dobrze.

Dzień dobry.

- Proszę. - Dzięki, Rory.

Dzięki, tato.

Jesteś obrzydliwy.

Przestań.

- Miłego dnia. - Do później, tato.

Nara, głupku.

Wczoraj prezydent Reagan ogłosił, że od 19 maja zostanie nałożony limit

na import czekolady, jabłek, soku z gruszek i białego wina

przywożonych ze wspólnot europejskich.

Amerykański konsument nie powinien...

Wiem, że coś wymyślisz, Bill.

- Cześć, Margie. - Cześć, Al.

Moja opłata. Przepraszam, że późno.

Nie ma sprawy. Powiedziałam Joe, że trochę się spóźnisz.

Jesteś mi też winna za dwie lekcje. Trzy z dzisiejszą.

Mogę zapłacić za tamte dwie.

W porządku.

Uważaj na ręce.

Pamiętaj, ty masz kontrolę. Myśl do przodu.

Tak trzymaj!

Zatrzymaj się.

Chwyć za wodze i prowadź.

A teraz pod ścianą. Patrz, jak prowadzisz.

Lepiej.

Co robi twoja noga?

Ściska?

Ściska? Naprawdę?

Pięknie.

Remis, po dziewięć. Decydująca bramka, staruszku.

Staruszku?

Mistrz domu!

Dziesięć do dziewięciu.

- Zostajesz na obiad, Spencer? - Nie, dziękuję. Muszę wracać.

Tata oszukiwał.

Nieprawda.

Słowo.

O co chodzi?

Powinniśmy się przeprowadzić.

Jest okazja.

Dokąd?

Do Londynu.

Spadaj.

Nie dzieje się najlepiej.

Myślałam, że wszystko idzie po twojej myśli.

Kończą mi się opcje.

- Ale mamy pieniądze? - Tak.

- Na pewno? - Tak.

A więc?

- To trochę potrwa. - Jak szybko?

Nie martw się, wszystkim się zajmę.

Martwię się, bo budzisz mnie i mówisz, że musimy się przeprowadzić.

Powiedziałem, że jest okazja.

Odezwał się Arthur Davis.

Chce, żebym pokierował nowym oddziałem w jego firmie.

- Chcesz wrócić do Arthura? - To nie tak.

To moja własna firma wspierana przez Arthura.

Londyn wkrótce rozkwitnie.

Zmieniły się przepisy i kultura.

To szansa na duże pieniądze.

To wszystko zmieni.

- Nie chcę nic zmieniać. - Zbudujemy ci stajnię.

- Przestań mnie namawiać. - Nie namawiałbym cię,

gdybyś miała wyobraźnię, ale ty boisz się zaryzykować.

Nie powinnaś pracować dla kogoś innego.

Bądź sama sobie szefem.

Zbuduj własną stajnię.

Posiadaj własne konie.

To będzie czwarta przeprowadzka w ciągu dziesięciu lat.

Nie patrz w przeszłość. To nowy początek.

To był nasz nowy początek i nie mieliśmy nic zmieniać.

- Plany nie zawsze wypalają. - Zwłaszcza twoje.

Przeprowadziłem się tu dla ciebie, żeby być bliżej twojej rodziny.

To nie działa.

Nie wiem, co powiedzieć.

Kurwa mać.

No już, mała.

Coś jest nie tak.

Proszę cię, to ekscytujące.

Mało kto zamieszkuje za granicą, więc przestań się zamartwiać.

Ktoś musi się martwić.

Zmartwienia zostaw mężowi.

To straszne, że naprawdę tak myślisz.

Po co dokładasz sobie stresu?

To odbija się na twarzy.

- Jesteś za młoda na te zmarszczki. - Dzięki, mamo.

Zawsze robić z igły widły.

To nie ja stwarzam problemy.

Wiem.

Zaakceptuj jego wybory, a poczujesz się lepiej.

To wszystko.

Martwi mnie, że nie ma tam żadnej rodziny.

- Nie jego wina. - Nie mówię, że jest.

- Chodzi mi o to, że nie ma... - Brzmi, jakbyś go obwiniała.

Skąd, ja tylko...

- Nie mogę w to uwierzyć. - W co?

Że będzie mi cię brakować.

W końcu jestem twoją mamą i dobrze nam razem.

To prawda.

I co wy na to?

Kocham was.

Tęskniliście? Bo ja za wami bardzo.

- Jak się masz? - W porządku.

Przepraszam.

Zrobi pan nam zdjęcie?

Tym tutaj.

Uśmiech.

Chwila. Sam!

Bo nie będzie cię na zdjęciu.

- Zmęczony podróżą? - Trochę.

Bardzo dziękujemy.

Wymaga pracy, ale jest niesamowity.

Opłaciłem roczny czynsz z opcją kupna.

Te deski podłogowe położono w XVIII wieku,

gdy przebudowano to miejsce.

Wciąż są w idealnym stanie.

Spójrzcie na to.

Ten stół w stylu elżbietańskim

ma ponad sto lat.

Wiąże się z nim ciekawa historia.

Stół zawsze jest oferowany wynajmującemu,

bo i tak nie zmieściłby się w innym domu.

Piękny.

Nie robią już takich rzeczy.

- To wszystko dla ciebie, Sam. - O matko!

Nuda.

Patrzcie.

Ukryte drzwi.

Led Zeppelin zatrzymali się tutaj

podczas nagrywania albumu.

Nie widziałeś jeszcze najlepszego.

Twoje własne boisko.

Zacząłem rozmowy z podwykonawcami.

Wybudujemy stajnie z sześcioma boksami

i szkołę na świeżym powietrzu.

Wszystko tutaj jest idealne.

Zawsze o tym marzyliśmy.

- Ile wynosi czynsz? - Mniej niż myślisz.

- Jest za duży. - Zamkniemy puste pokoje.

Z czasem je zapełnimy. Nami.

Spodoba ci się.

Pójdziemy na lunch i zobaczymy, czy się dogadamy.

Będziesz ostatnią osobą, do której dzwonię każdego wieczora

i liczę, że ja będę pierwszą, do której zadzwonisz każdego ranka.

Ucałuj Dorothy.

Dobrze cię wyszkoliłem.

Nie nauczyłeś mnie niczego przydatnego.

- Kto to był? - Ed Taylor.

- Jesteś z nim na „ty”? - Oczywiście. Uwielbia mnie.

Imponujące.

Coś jeszcze?

Mnóstwo.

Ruchy.

Powrót syna marnotrawnego!

Boże, kiedy się tak zestarzałeś?

- Chodź no tu. - Dziesięć lat.

Wyrobiłeś się w tej Ameryce.

Dobrze cię widzieć. Musimy nadrobić zaległości.

Jak tylko znajdziesz czas.

Skoro on wrócił, to wezmę swój zaległy urlop.

Nie nadwyrężaj jego kruchego ego.

Chcą zniechęcić do deregulacji i prywatyzacji,

ale to pokaże szaremu człowiekowi, jak oczekiwać więcej, jak chcieć więcej,

jak być swoim szefem.

W Ameryce ludzie wierzą, że mogą być kimkolwiek.

Tutaj od urodzenia żyjesz na tym samym poziomie.

Ten kraj musi iść z duchem czasu.

I właśnie dlatego go ściągnęliśmy.

Bezlitosna wizja przyszłości.

- Trochę mnie poniosło. Przepraszam. - Nie masz za co, Rory.

Nadajesz się do tej roboty.

Ten pan już zapłacił.

Dziękuję.

Ty bezczelny chujku.

I zaczęła mnie poprawiać, jak wymawia się „hawk”.

- Poważnie. - Jak się nazywa?

Pani Jenkins.

- Przejdę się jutro do niej. - Nie bądź głupia.

- Sam potrafi o siebie zadbać. - Poradzę sobie, mamo.

- Nie może tak robić. - A jednak.

A tobie podoba się w szkole?

- Chyba tak. - To najlepsza ze szkół.

Marzyłem o niej, będąc w twoim wieku.

Ciężko pracowałem, żebyś się tam dostał, farciarzu.

Jest świetna.

Najadłam się. Mogę iść?

- Oczywiście. - Dziękuję.

Dokładki?

Dobry chłopiec.

Dobrze cię widzieć.

Zrób sobie przerwę. Rozpraszasz go.

Dziękuję.

Wspaniałe zwierzę.

Jak sobie radzi?

Trochę niespokojny, ale musi się wybiegać.

Nie jest źle, co?

Nie najgorzej.

Słucham?

Nie jest źle.

Nie mogę się doczekać, aż wszystkim cię przedstawię.

Kochanie.

To jest Donald Barker,

a to państwo O'Hara, którzy przybyli z Ameryki.

A więc to o tobie wszyscy mówią. Miło w końcu poznać.

Wzajemnie.

A ja nazywam się Allison.

Czarująca Allison, miło cię poznać.

Ciebie również.

- Wróciłeś na stałe? - Tak.

Zatrzymaliśmy nasz nowojorski apartament.

Kupiliśmy gospodarstwo w Surrey

i zastanawiamy się nad mieszkaniem w Mayfair.

Mogę umówić cię z moim agentem nieruchomości.

Powiadomi cię o najlepszych nieurchomościach.

Byłoby fantastycznie.

Dziękuję.

Co robiłeś w Ameryce, że jesteś tu taką legendą?

Nie przesadzaj.

Pracowałem dla Salomona w branży naftowej do 1979,

aż miałem dość pracy dla innych ludzi.

Dostrzegłem okazję.

Patricia, najdroższa,

czy mogę porwać uroczą Allison?

Jak najbardziej, tylko obchodź się z nią delikatnie.

Ludzie, których zaraz poznasz, są nie do zniesienia.

Ale musieliśmy ich zaprosić, bo ludzie zaczęliby gadać.

Mam to gdzieś, szkoda, że ona nie.

Gdyby miała to gdzieś, nie byłoby jej tutaj.

To prawda.

Pobierając się, przyjmujemy zalety i wady.

Chociaż myślę, że to wszystko się zmienia.

Wydaje się, że ludzie chcą wszystkiego od swoich małżonków

i oczekują spełnienia każdej zachcianki.

Pewnie dlatego jest tak dużo rozwodów.

Zbyt duże oczekiwania.

Obyś się mylił.

Ludzie powinni chcieć wszystkiego.

Wciąż jesteś wystarczająco młoda, aby nadal być idealistką.

Ale to minie.

Idź spać.

Nie jestem zmęczony.

To baw się w łóżku.

A kiedy wrócą, udawaj, że śpisz.

Mogę tu zostać?

Ten dom jest straszny.

Mnie też przeraża, ale potrzebuję prywatności.

Jeśli staniesz się człowiekiem, też będziesz jej potrzebował.

Boję się, że cofasz się w rozwoju i staniesz się szympansem.

Wal się.

Nasz matka kłamie. Jeszcze tego nie rozgryzłeś?

Urodziłeś się jako małpa.

- Nie chce ci o tym mówić. - Głupia jesteś.

Wyjdź.

Wynocha!

Zamknij drzwi.

Chcę podziękować mojej ukochanej Patricii

za organizację tych spotkań.

Pragnę również powitać

jedną z najbardziej utalentowanych osób, jaką znam,

pan Rory'ego O'Harę,

który jako niebezpiecznie ambitny młody człowiek,

zarabiał w tej firmie najlepiej

przez wiele lat.

Dopóki nie skusił go amerykański sen.

To prawda.

Na szczęście dla nas,

zmęczył się pogonią za tym marzeniem

i zapragnął wrócić do domu.

Jakieś sześć miesięcy temu Rory zadzwonił do mnie

i zapytał, czy mógłby znów pracować dla nas.

Przekonał mnie, że jest idealnym połączeniem

starego Brytyjczyka i nowego Amerykanina,

który poprowadzi Davis Trading ku...

- Byłaś cicho, miałaś rację. - A no.

A jeśli zacznę nazywać Patricię Patty?

Albo Trish?

Ta cała formalność przyprawia mnie o mdłości.

W Ameryce wszystko jest prostsze.

Dlaczego nie możemy zachowywać się jak Amerykanie?

Ta cała formalność, właśnie przed nią uciekłem.

Sam całkiem nieźle sobie radzisz.

Doprawdy?

Zatrzymaliśmy posiadłość w Nowym Jorku.

Domek na wsi w Surrey, "pier de tare" w Mayfair.

To tylko pogaduszki.

Czyżby?

Muszę iść do pracy.

Jest sobota.

Wiem, przepraszam.

Nie sądziłem, że cię tu jeszcze zobaczę.

Ameryka potrafi znudzić.

- Potrzebowałem nowego wyzwania. - Jasne.

Gdy znudzi cię Ameryka, wiesz, że odniosłeś sukces.

Cieszę się twoim szczęściem.

Same nieźle sobie radzisz. Awansowałeś ostatnio.

Pracuję już 20 lat.

Szmat czasu.

- Nad czym teraz pracujesz? - Próbuję trochę zmienić firmę.

Zawrzeć nowe kontakty.

Jesteś lepszy ode mnie, myślisz na dużą skalę.

A co z tobą? Nad czym pracujesz?

Norweskie hodowle ryb.

Nic wyrafinowanego, ale ma potencjał.

Złożyłeś już ofertę?

Chcę mieć najpierw więcej zamówień.

Nie ma z tego dużego zysku,

ale jest w tym coś, wiesz o co mi chodzi?

- Interesujące. - Wcale nie, cholernie nudne.

Co z tobą?

Nie.

Do góry.

Pogoda będzie nadal zmienna,

aczkolwiek temperatury powinny utrzymać się.

Przed wami Thompson Twins i ich "Hold me Now".

Przestraszyłaś mnie.

Puść go z przodu, nie czuje się dobrze.

Wiesz, że ma chorobę lokomocyjną.

- Jaja sobie kurwa robisz? - Sam.

Zaczekaj skarbie, napiszę ci usprawiedliwienie.

W porządku, mamo.

Mogę chodzić do gównianej szkoły, ale nie mogę się codziennie spóźniać.

Nie będziesz się spóźniać każdego dnia.

Ale ty będziesz.

Nie, nie będę.

Przepraszam, wiem, że to dla ciebie trudne.

Jakoś sobie poradzimy.

Wiem, że tobie też nie jest łatwo.

To nie prawda.

Dobrze, mamo.

Cześć.

Wysłuchasz mnie?

Słucham.

Eshan Markham Industries.

Mają siedzibę w Chicago i dobrze ich znam.

Pracowaliśmy razem przy gazie ziemnym na Środkowym Zachodzie.

Jest tam potężny magazyn. Dobrzy ludzie.

Dobra okazja.

Szukają firmy z Londynu, z którą mogliby się połączyć.

Mam ich ustawionych w bardzo dobrej pozycji.

Powinieneś wysłuchać ich oferty.

A to niby dlaczego?

Ponieważ mam silne przeczucie, że powinieneś sprzedać swoją firmę.

A myślałem, że jesteś maklerem towarowym.

Tak, ale ja nie widzę rynku. Widzę ryzyko, nagrodę i pieniądze.

Touché.

Sprzedaż to sprzedaż, okazja to okazja.

Ty mnie tego nauczyłeś.

Doprawdy?

Dobrze.

Powiedz coś więcej.

Branża od blisko dekady przeżywa zastój.

Do końca roku deregulacja zacznie w pełni obowiązywać,

a Londyn już nigdy nie będzie taki sam.

Banki i amerykańskie firmy wykupią twoich konkurentów,

wezmą najlepsze oferty od każdego

i stworzą konglomeraty, z którymi nie będziesz w stanie konkurować.

Co mógłbyś im zaoferować?

Niszowy interes? Ale nie możesz.

Siedzisz w rolnictwie i energii.

Nie masz umów, których chcą duzi gracze,

więc utkniesz pomiędzy specjalistycznym butikiem

i dobrze skapitalizowanym głównym graczem.

Esham Markham natychmiast czterokrotnie zwiększą twój zasięg

i na dokładkę,

tu robi się ciekawie,

wypozycjonowałem partnerstwo jako całodobową globalną firmę handlową.

Kilka osób tak robiło, ale nie w ten sposób.

Już nigdy nie będziesz musiał pracować.

Ja już nie muszę pracować do końca moich dni.

Tak, wiem.

Będziesz mógł pozwolić sobie na ten jacht, o którym marzyłeś.

To jak?

Porozmawiam z nimi.

- W porządku. - W porządku.

Działają szybko. Myślą, że jesteśmy powolni, więc zmieńmy ich postrzeganie.

Zajmij się tym w trybie pilnym.

Zobaczę, co da się zrobić.

Dobrze.

Zrobiłem to, kurwa. Właśnie skończyłem rozmawiać.

Arthur w to wchodzi.

Wchodzi w to, czy...

Wysłał to do działu prawnego w celu oceny. Wszystko jest już w ruchu.

To zbyt dobre, aby się nie udało.

Jestem bez pracy?

"Jestem bez pracy?" Będziemy kurwa bogaci!

Nie, nie, nie. Jeszcze nie mogę.

Potrzebuję godzin.

Chodź skoczymy na lunch.

Twoja praca nigdzie nie ucieknie.

Gdybym nie przymierał z głodu, to bym nie wrócił.

Więc nie wracaj.

- Halo? - Dave? Tu Allison.

Cześć.

Co się dzieje? Od tygodnia was tu nie widziałam.

Nie otrzymaliśmy zapłaty.

Co?

Czek został odrzucony.

Twój mąż powiedział, że wysłał nam kolejny,

ale ten nigdy nie dotarł.

A teraz nie odbiera moich telefonów.

Po co do niego dzwonisz? Powinieneś zadzwonić do mnie.

Załatwię ten czek. Ile jest ci winien?

£2800 za robociznę i materiały.

Popracuję nad tym czekiem,

ale czy możecie przyjechać i dokończyć prace?

Ta budowla musi dobiec końca.

Przykro mi.

Nie możemy kontynuować, dopóki nie otrzymamy zapłaty.

Wiszę chłopakom wypłatę za dwa tygodnie

i nie mam pieniędzy na drewno dla twojej stajni.

W porządku, zajmę się tym. Dzięki. Do widzenia.

Oferty na placu nie pojawiają się często.

Ponieważ jesteś przyjacielem Donalda,

umieściłem cię na szczycie listy, ale musimy szybko działać.

Martwi mnie trochę, że są tylko trzy sypialnie.

Tak, ale jako druga rezydencja, spełni swoje zadanie.

Oczywiście.

Czy mogę to przedyskutować z żoną?

Naturalnie. Nie spieszcie się.

Nie stać nas na umeblowanie domu, który mamy.

Oczywiście, że nas stać.

Po prostu jeszcze się za to nie zabraliśmy.

Byłam w banku, Rory.

Zostało nam £600.

Zapłaciłem czynsz.

Opłaciłem szkołę Bena.

Kupiłem ci samochód, kupiłem ci konia.

Zapłaciłem za budowę twojej stodoły.

Rozmawiałam z Davem. Czek został odrzucony.

Powiedział, że wyślesz mu następny, ale tego nie zrobiłeś.

Zrobię to, gdy znowu mi zapłacą.

A kiedy to będzie?

- Wciąż rozmawiamy. - Nie chcę państwa poganiać, ale...

Skończyliśmy. Nie jesteśmy zainteresowani.

Pod koniec miesiąca otrzymam pokaźny czek, więc przestań się tym wreszcie martwić.

Naprawdę Rory, pod koniec miesiąca?

Przed końcem miesiąca, w ciągu 10 dni.

Za co?

Nie martw się, czek nadejdzie.

Widziałam kilka depozytów, których dokonałeś.

Nie pokrywają nawet tego, co wydajesz.

To wymaga czasu.

Będzie.

Na tę wypłatę właśnie czekaliśmy.

W porządku. Jeśli rzeczywiście te pieniądze wpłyną za 10 dni,

to możesz postawić mi obiad i możemy zamówić, co chcemy.

- Oczywiście. - Oczywiście.

Jesteście państwo gotowi do złożenia zamówienia?

Tak myślę.

Na przystawkę poprosimy 12 ostryg i koktajl z krewetek.

Potem zamówimy chateaubriand i całego pieczonego labraksa.

Zaczniemy od butelki białego wina, a do obiadu butelkę czerwonego.

Wybierz, które najlepiej będzie pasować.

Nie patrz na niego. Powiedziałam ci, co chcemy. Dziękuję.

Jesteś żenująca.

A ty jesteś męczący.

Jak?

Wszystko będzie dobrze.

Nie podawaj jej. Ona nie ma bladego pojęcia o winie.

Jest w porządku. Weźmiemy.

Jezu.

Śpij dalej. Zabiorę dzieci do szkoły.

A potem pojadę do miasta.

Nie będę miała samochodu cały dzień.

Jak chcesz.

Chciałem tylko pomóc,

abyś mogła się wyspać.

To żaden problem, zawiozę je.

Dzięki.

Al, potrzebuję trochę pieniędzy,

żeby jakoś przetrwać kilka następnych tygodni.

Nie.

Nasze konto jest puste.

Potrzebuję ich.

To twój problem.

Kilkaset funtów, Al, nie każ mi błagać.

Myślałam, że masz otrzymać ten pokaźny czek?

- Ten, na który czekałeś. - Otrzymam.

Minęło znacznie więcej, niż 10 dni, czyż nie?

To wymaga czasu.

Wyjdź.

Poważnie.

Nie, nie, wystarczy tego!

No już.

Co się dzieje?

Coś nie tak, skarbie?

Z Maxem Pricem, proszę.

Rory O'Hara.

Zostawiłem mu już trzy wiadomości w tym tygodniu.

Czy na pewno do mnie oddzwoni?

Nie mów mi, że do mnie oddzwoni.

Powiedz mi dlaczego nie odpowiada na moje telefony.

Halo?

Kurwa!

Hej.

Richmond?

Już dobrze.

Już dobrze, kochanie.

Zaopiekuję się tobą, dobrze?

Tylko wytrzymaj, dobrze?

Proszę odbierz, Rory.

Rory?

Co się dzieje? Nie mam żadnych wieści od Maxa Price'a.

Wycofaliśmy się pod koniec zeszłego tygodnia.

Co takiego?

Nie podobały mi się warunki.

Jakie kurwa warunki ci się nie podobały?

- Słucham? - Dlaczego mi nie powiedziałeś?

To było w zeszły piątek.

Mogłem to naprawić. Dlaczego nie pozwoliłeś mi tego naprawić?

Nie było czego naprawiać, Rory.

Warunki nie były dobre.

Arthur, wszystko...

...zależało od tej umowy.

Potrzebuję tej umowy.

O czym ty mówisz? Nie obchodzi mnie, czego potrzebujesz.

To moja firma. Po prostu o tym zapomnij.

Zabijasz tę firmę nie słuchając mnie.

Jesteś taki małostkowy.

Właśnie dlatego uciekłem z tej małej wyspy i od tej cholernej mentalności.

Zważaj na swój język, chłopcze.

Czy miałeś w ogóle pojęcie, co zamierzaliśmy zrobić?

Cholera.

Czy w ogóle pofatygowałeś się, żeby zapoznać się ze szczegółami?

A może byłeś zbyt zajęty świętowaniem?

Za żadne skarby świata

nie pozwoliłbym im rozpieprzyć tego, co zbudowałem.

Nic z tego nie ma znaczenia, liczy się efekt końcowy.

Sprowadziłeś mnie, abym dla ciebie zarabiał, tak?

Sprowadziłeś mnie, abym zarabiał,

a najlepszym sposobem na zarobek jest sprzedaż firmy.

Zawrzyj umowę.

Znam cię bardzo długo, ty mały draniu.

Więc będę z tobą szczery.

Jesteś mądry i masz niekończący się urok,

ale nie zwracasz uwagi na szczegóły.

Myślałem, że się zmieniłeś, ale tak się nie stało.

Wiesz jak unieść się na fali na rosnącym rynku.

Wcale mi to nie imponuje.

Co mi imponuje to,

jak sobie poradzić z kryzysem na rynku,

bo właśnie w ten sposób buduje się odnoszącą sukcesy firmę.

Skupiasz się na jednej rzeczy na raz.

To nudne i czasochłonne.

Ale właśnie to kocham najbardziej.

Nie będzie żadnego biznesu.

Nie będzie żadnej firmy.

W ciągu roku będziemy skończeni.

Możemy znać wszystkie odpowiedzi,

a i tak możemy się mylić.

No dalej.

Wracaj do handlowania, Rory.

Jesteś w tym dobry.

Bardzo dobry.

Na miłość boską, wyświadcz sobie przysługę

i przestań się zadręczać.

Daj mi coś solidnego.

Znajdź jakieś solidne oferty.

Mam coś.

Nie zamierzałem wcześniej o tym wspominać,

ale teraz mogę ci już powiedzieć.

A więc?

Norweskie hodowle ryb.

Przepraszam!

Wszystko w porządku?

Przepraszam, że niepokoję.

Mieszkam przy drodze

i potrzebuję pomocy.

Przykro mi.

Mój Boże.

Przepraszam, Beanie.

Możesz przestać nazywać mnie Beanie?

Jasne.

Przepraszam.

Nie przepraszaj, skarbie.

Może pojechała autobusem.

Mogła mnie uprzedzić.

Jesteś...

zła, że poprosiłem cię, abyś nie nazywała mnie Beanie?

Nie, kochanie.

Richmond zmarł dzisiaj.

Jak?

Nie wiem, chyba był po prostu chory, a ja tego nie zauważyłam.

Jezu, Samantha, koń umarł.

Możesz mnie następnym razem uprzedzić, zanim po ciebie pojadę?

Możesz mnie uprzedzać, jeśli się spóźnisz?

Odczep się.

Od teraz sama będę wracać do domu.

Bądź dla niej miła.

Richmond zmarł.

Co takiego?

Mamo.

Tak?

Czy to ty?

Tak.

To ja mamo.

Mogłeś zadzwonić. Mogło mnie nie być w domu.

Zaczekałbym.

Mogę wejść?

Jak się ma Ron?

Obchodzi cię to?

Co słychać u Rona, mamo?

Po staremu.

Mógłbyś do niego zadzwonić.

Ma dzieci?

Dwójkę.

Dziewczynki.

Widziałaś je?

Starsza podobna jest do matki i nie znoszę jej.

Za to młodsza to prawdziwy skarb.

Dość często ją widywałam.

Ale teraz rzadziej,

odkąd opuściła biednego Rona.

Co się stało?

Żony zadają pytania, na które nie chcą znać odpowiedzi.

Tak jak to było z tobą?

Ja nie musiałam zadawać pytań.

Znałam twojego ojca na wylot.

Panie świeć nad jego duszą.

Panie świeć nad jego duszą.

Co stało się z Ameryką?

Wróciłem, aby otworzyć biuro w Londynie.

Kupiłem piękny dom w Surrey.

Powinnaś nas odwiedzić.

Sama nie wiem. Nie zostałam zaproszona.

Właśnie cię zaprosiłem.

Mam teraz rodzinę, mamo.

Moja żona ma na imię Allison i jest piękną, amerykańską blondynką.

Masz wnuczka.

- Naprawdę? - Ma na imię Benjamin.

Ma dziesięć lat.

Ma dziesięć lat?

Spójrz.

To nasze zdjęcie przed domem.

Widzisz? Jest pełno miejsca.

Jak się tam dostanę?

Przyjadę i odbiorę cię z pociągu.

Albo...

...wyślę samochód, albo sam przyjadę.

Nie wiem, coś wymyślimy.

Musiałabym to przemyśleć.

Ale nie sądzę.

Naprawdę chciałbym, abyś poznała Bena.

Przyjedź i zostań.

Tak wiele mnie ominęło. Jaki to ma sens?

Taki, że chcę,

abyś była częścią mojego życia.

Nie powinnam potrzebować zaproszenia do twojego życia.

Jestem twoją matką i jego babcią.

Nie będzie nawet wiedział, kim jestem.

Do mnie też nie dzwoniłaś.

Trudno dotrzymać ci kroku, prawa?

Skaczesz po świecie, z miejsca na miejsce.

Sam?

Ben?

Samantha?

Benjamin?

Czemu krzyczysz?

Wychodziłaś teraz na zewnątrz?

Nie.

A ty, Ben?

Nie.

Zamknęłam frontowe drzwi.

Sprawdzałam pozostałe drzwi,

a kiedy wróciłam, drzwi były otwarte.

Nie dotykałam ich.

Ja też nie.

Pogrywasz ze mną, Sam?

Czy pogrywam z tobą?

Nie wiem, o co się na mnie teraz złościsz.

O czym ty mówisz?

Nie złoszczę się. Ty się złościsz.

Nie jestem zła.

Mówisz, że nie jesteś zła, ale to nieprawda.

Po prostu przyznaj.

Co się dzieje?

W ogóle was nie poznaję.

Wszystkich.

Okej.

Cześć.

Cześć, tato.

Chcesz, żebym ułożył cię do snu?

Przyjdę za chwilę.

Dobrze.

Uprzedzisz mnie następnym razem, gdy zechcesz spędzić noc poza domem?

Spałem w biurze, bo do późna pracowałem.

Często będziesz sypiał w biurze?

Jeśli będzie taka potrzeba.

Dzwoniłem, ale telefon jest odłączony.

Dlaczego nie zapłaciłaś rachunku?

Po pierwsze...

...nigdy mnie o to nie prosiłeś.

A po drugie, z czego niby, Rory?

Masz pieniądze, użyj ich.

Nie mam pieniędzy.

Kurwa mać.

Wczoraj umarł Richmond.

Co?

Upadł pode mną, znieruchomiał i nie mógł oddychać.

Musiałam...

...sprowadzić farmera z sąsiedztwa, żeby przyszedł i go zastrzelił.

Kurwa.

Kurwa! Co za pieprzona pizda!

Ta jebana pizda sprzedała mi chorego konia.

Wydałem kurwa pięć patyków na wadliwego konia.

Wadliwego?

To nie samochód.

Był żywym, oddychającym zwierzęciem, które zmarło.

Musimy ustalić, co go zabiło, abym mógł ją pozwać do sądu.

Nikogo nie będziesz pozywał.

To moje pieniądze.

Zapłaciłem za niego i chcę wiedzieć.

Co powiedział weterynarz?

Nie zadzwoniłam po niego, po prostu go pochowałam.

Spieprzyłaś to po całości.

A może ty to spieprzyłeś.

Może zabiłeś go, sprowadzając go tutaj.

Pewnie ucierpiał w transporcie.

A może to ten pieprzony dom, w wodzie pewnie jest ołów.

Nie ma nic złego w tym domu ani w wodzie.

Nic nie jest w porządku w tym domu.

Tu jest okropnie, nikt tutaj nie jest sobą.

- Nie ma nic złego w tym domu. - Nic tu nie jest prawdziwe.

Musisz zadzwonić do weterynarza i sprowadzić go tutaj.

Nie było cię tutaj, więc nie masz nic do powiedzenia.

Pracowałem do późna, zarabiając dla nas pieniądze.

Dla nas?

Na pewno nie dla nas.

Po to, by na eleganckich przyjęciach chwalić się, że mamy konie.

Żebyś mógł opowiadać ludziom, że twój syn chodzi do najlepszej szkoły.

Jesteś biedakiem, udającym bogacza

i nie obchodzi cię nikt, poza sobą samym.

Kiedy cię spotkałem byłaś zdesperowana.

Mieszkałaś ze swoją córką w gównianym mieszkaniu z jedną sypialnią.

A ty? Ty uwielbiasz móc pozwolić sobie na duży dom, wykwintny obiad i ładne ubrania,

więc nie mów mi, że to wszystko dla mnie.

Spójrz tylko na mnie.

Mieszkam w gównianej, pieprzonej, brudnej i rozpadającej się posiadłości.

Nie pragnę tego.

Jakoś z tego wybrniemy.

Wszystko przepadło.

Użyłam tej gotówki, abyśmy mogli wszystko zacząć od nowa i mam dosyć.

Ja też ponoszę ryzyko.

Czasem jestem na plusie, czasem na minusie.

Taki już jestem, Allison.

I wiesz co?

Po raz pierwszy od lat, czuję się dobrze, czuję się sobą.

W Stanach udawałem przed tobą, ale już tego nie robię.

Tutaj, czuję się wartościowy.

Czuję się potężny, czuję się kurewsko niezwyciężony.

Więc masz urojenia,

bo niczego nie masz, Rory. Nie mamy niczego.

I dla kogo to wszystko?

Nie mamy żadnych przyjaciół, rodziny. Dlaczego to jest tak ważne?

Ponieważ to ma znaczenie, ponieważ tak.

Ponieważ to ważne.

Ponieważ na to zasługuję!

Miałem gówniane dzieciństwo

i zasługuję na to i na o wiele więcej!

A jeśli nie potrafisz tego kurwa zrozumieć,

to jesteś głupsza, niż sądziłem.

Odpieprz się ode mnie, świnio. W tej chwili.

Były już przepowiednie,

że po Wielkim Wybuchu nastąpi rozlew krwi,

kiedy wiele firm walczy o przetrwanie.

Ale co właściwie oznacza "Wielki Wybuch"?

- Idziesz? - Tak, za moment przyjdę.

Jeden z chłopaków przyjdzie wieczorem z żoną,

więc poprosiłem Al, żeby też przyszła.

W porządku?

Jasne.

Więc wybierasz się?

Tak.

Musimy wieczorem domknąć umowę.

- Co? - Nie, nic.

Za moment.

Dzięki, Jim.

To ja dziękuję.

Dobrze jest mieć dodatkową parę rąk do pomocy.

Co u ciebie?

W porządku.

Dobrze znów pracować.

To dobrze.

Widzimy się jutro.

Dlaczego miałbyś kogoś skrzywdzić? Jesteś taki delikatny.

Dlaczego to zrobiłeś?

Co się stało?

Nie wiem.

Dokuczali mi.

Kto kochanie?

Starsi chłopcy.

Dlaczego nic mi nie powiedziałeś?

Nie wiem.

Wiesz, że możesz porozmawiać ze mną o wszystkim, prawda?

Nie chciałem cię zasmucić.

Kochanie, nigdy mnie nie zasmucisz.

Ale musisz ze mną rozmawiać, dobrze?

Wiem, że między tobą i tatą się nie układa.

Nie prawda.

Wszystko jest w porządku, naprawdę.

Nie masz się czym martwić.

Spójrz na mnie.

Nie masz się o co martwić.

Co to za jedni?

Znajomi.

Skąd?

Z okolicy.

Ile mają lat?

Naprawdę? Teraz chcesz mnie wychowywać?

Tak. Nie powinnaś zadawać się z jakimiś przypadkowymi miejscowymi.

Więc pewnie powinniśmy zostać w Nowym Jorku.

Możesz mnie winić, o co chcesz Sam,

ale to ty będziesz musiała żyć z decyzjami, które podjęłaś.

Nie muszę podejmować żadnych decyzji, mamo.

Znajdę sobie mężczyznę, który będzie ich dokonywał za mnie.

Dlaczego próbujesz mnie zranić?

Nie próbuję.

Chcę, abyś przypilnowała brata.

Mam plany.

- Sam. - Słyszałam cię, matko.

Masz gównianą mamę.

Zamknij się.

Jebać to. To cholernie nudne.

W porządku.

Zróbmy to tutaj.

Jasne.

- Tak? - Mam to gdzieś.

Załatwmy trochę speedu.

- Jestem spłukany. - Ja też.

Po ile stoi?

Mam pieniądze. Ja kupię.

Mogę załatwić w chuj dużo za...

...40-50 funtów.

Spróbuj, jeśli się nie boisz.

Dobra, niech będzie.

A więc?

Tylko raz byłem w Nowym Jorku.

Trochę przerażający, ale podobał mi się.

Nie po wschodniej stronie, w pobliżu parku.

Jest wspaniały. Będzie nam go brakować, prawda?

Zawsze będziemy go odwiedzać.

Szczególnie jesienią. (autumn - jesień)

Albo jesienią, tutaj mówią jesień. (fall - jesień)

Nowy Jork jest wspaniały jesienią.

Pochodzisz stamtąd, Allison? Tak, urodzona i wychowana.

Wychowana w Nowym Jorku. Jedna z nielicznych.

Doprawdy?

Wychowałaś się w Nowym Jorku,

więc pewnie Londyn to duża zmiana?

Cóż...

...zimy są łagodniejsze, więc to lepiej dla mojej pracy.

Czym się zajmujesz, Allison?

Cóż...

...pracuję na farmie, odgarniając gówno z chlewów.

Ciekawe zajęcie.

- On tylko żartuje. - Wcale nie.

Podłapałam dodatkową pracę.

Nie doświadczyłeś zimy, jeśli nie byłeś w Norwegii.

Z pewnością.

Wiecie, gdzie dobrze spędzić lato?

Portugalia.

Na Algarve powstaje nowe osiedle

i mam na oku mieszkanie na parterze.

Już kupiłem nam tam dom.

Zbieram kapitał dla grupy finansistów, którzy je rozbudowują.

Mówię wam. Przyszłość europejskich wakacji...

...to Portugalia.

Lepsza niż Riviera,

która jest cholernie teraz zatłoczona.

Sam!

Załatwię wam bilety.

Obejrzenie sztuki w Teatrze Narodowym w Londynie

to wyjątkowe przeżycie.

W tym roku występuje tam Anthony Hopkins.

Czy jest coś lepszego, od bycia w tym samym pomieszczeniu z aktorem tego kalibru?

Bliskość, emocje, których doświadczasz, intensywność całego przedstawienia.

Tylko w teatrze można doświadczyć czego takiego.

Ale pieprzysz głupoty.

Przeczytałeś to w porannej gazecie?

Stopa mojego męża nigdy nie stanęła w teatrze.

Proszę mi wybaczyć, pójdę się odświeżyć.

Żony nie zawsze wiedzą,

co robią ich mężowie.

Zwłaszcza, jeśli chodzi o wycieczki do teatru.

Może opowiesz o twojej wizji nowego projektu?

Z chęcią. Już myślałem, że nigdy nie zapytasz.

Jest piękne.

Podoba ci się?

Słucham?

Jeśli ci się podoba, powinnaś je mieć.

- Nie mogę. - Poważnie, zatrzymaj je.

Naszym celem jest zapewnienie pełnej obsługi,

aby klienci do nas wracali.

Już zaczęliśmy tak robić z ropą...

Wybaczcie mi na moment.

...wykupując udziały w rafineriach.

Al?

Przepraszam.

Allison?!

Wódkę z tonikiem.

Jeszcze raz.

Na razie. Adam, bezpiecznej podróży.

To była przyjemność.

Trzymajcie się.

Przepraszam za to.

Allison jest szurnięta.

- Chyba nieźle poszło, co? - Tak, było w porządku.

W porządku? Poszło świetnie, capiche?

- Chodź, zamówmy... - Ja odpadam.

Przegapiłem ostatni pociąg.

Nie mam jak wrócić do domu. Zostań ze mną.

Jestem trochę zmęczony.

Spierdalaj!

Czy kiedykolwiek odmówiłeś wieczornemu wypadowi ze mną?

No chodź.

Kawał z ciebie chuja, wiesz?

Ze mnie? Dlaczego?

Nie mogę jej kontrolować.

Jest psychiczna. To nie ma ze mną nic wspólnego.

Nie zaimponowałeś im swoją gadką, Rory.

To było niepotrzebne.

Nie przejmuj się byle czym. Wszystko będzie dobrze.

Skontaktuję się z nimi w przyszłym tygodniu.

Kiedy odszedłeś powiedzieli, że chcą pracować tylko ze mną.

Oczywiście, że tak. To twoje przedstawienie.

- Będę trzymał się z tyłu. - Nic z tego.

Odpadasz, kolego.

Nie masz nic wspólnego z tą umową.

Bez urazy, ale beze mnie nie byłoby tej umowy.

- Siedziałbyś nad nią przez rok. - Ach tak?

Sposób, w jaki to przygotowywałeś...

Ty rób swoje, ja będę robił swoje.

Możemy to przedyskutować w biurze w poniedziałek?

Jesteś zły, bo Allison wszystko spieprzyła.

Nie jestem zły, ale idę do domu.

Mówisz poważnie?

Do zobaczenia w poniedziałek.

Udany wieczór?

Niezupełnie.

Zbyt ciężko pracowałem.

Czym się zajmujesz?

Udaję, że jestem bogaty.

Dlaczego udajesz?

Nie wiem.

Kiepsko.

Fakt.

Kiedyś miałem milion dolarów.

Mieszkałem w Nowym Jorku i miałem milion dolarów na koncie.

Myślałem, że już tak zostanie.

Myślałem, że to właśnie to, że byłem ustawiony do końca życia.

I wtedy...

z biegiem czasu, wszystko zniknęło.

Teraz nie mam nic.

Masz dzieci?

Mam, dwójkę.

Więc o co ci chodzi?

Tylko to się liczy. Wszystko inne się nie liczy.

To jedyny powód, dla którego istniejemy.

Poza futbolem, oczywiście.

Racja.

Jesteś dobrym ojcem?

Tak, najlepszym.

Daję im dach nad głową, daję im to, co najlepsze.

Nigdy nie podniosłem na nich ręki i nigdy tego nie zrobię.

To absolutne minimum, kolego.

Nie ma się szym przechwalać.

To wciąż kurwa więcej, niż ja kiedykolwiek miałem.

Musimy dawać naszym dzieciom więcej, niż mieliśmy. Tak już jest w życiu.

Uporządkuj swoje życie kolego.

Znajdź pracę.

Zarób na rachunki...

...i wszystko jakoś się potoczy.

Chcę czegoś więcej niż to.

Czego w takim razie chcesz, kolego?

Właściwie to sam nie wiem.

Nie wiem.

Nie mam kurwa pojęcia.

Co robisz?

Właśnie przyznałeś, że jesteś spłukany i że jesteś kłamcą.

Na pewno masz resztę pieniędzy na taryfę?

Powiedziałem, że nie przy sobie, ale mam w domu.

Będziesz musiał wysiąść.

Jaja sobie kurwa robisz?

Dalej cię nie zawiozę, kolego.

Wybacz, ale nie ufam ci.

Możesz się przejść.

Jestem kilometry od mojego domu.

Nie mogę się kurwa przejść.

Wysiadaj z mojego samochodu.

Kurwa.

Kurwa.

Kurwa!

Samantha?

Sam?

Mamo?

Benjamin?

Mamo?

Mój boże, Beanie.

Co się stało? Nic ci nie jest?

Ben, gdzie twoja siostra?

Nie wiem. Urządziła imprezę, a ja zostałem tutaj.

Jezu Chryste.

Ja pierdolę.

Tak mi przykro, kochanie.

Przepraszam.

- Mamo? - Co?

Muszę ci coś pokazać.

Mamo?

Mamo!

Mamo!

Zróbmy śniadanie.

Możemy to naprawić.

Nastawisz herbatę? Ja zajmę się resztą.

Dobra.

Możemy chwilę porozmawiać?

Cokolwiek masz do powiedzenia, możesz powiedzieć przy moich dzieciach.

Chyba miałaś rację.

Być może...

...mieszkanie tutaj nie jest najlepszym pomysłem.

Powinniśmy kupić mieszkanie w Londynie,

a ja założę własną firmę.

Współpraca z Arthurem...

...nie pozwalała mi rozwinąć skrzydeł,

a mam kilka świetnych pomysłów.

Gdybym znalazł coś bliżej miasta...

Będąc bliżej miasta będę mógł więcej przebywać w domu, więcej pracować...

Rory.

Przestań.

Przykro mi.

Napisy: HydeFromT70s

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.