Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Nikt mnie nigdy nie słuchał. Jestem tylko mamą.
Musiałam ich zmusić.
NA PODSTAWIE PRAWDZIWEJ HISTORII.
NIEKTÓRE WYDARZENIA I IMIONA ZOSTAŁY ZMIENIONE.
CORBY ZBUDOWANO NA STALI.
TYSIĄCE SZKOTÓW PRZYJECHAŁY DO PRACY W HUCIE.
W 1979 HUTĘ ZAMKNIĘTO, POZBAWIAJĄC PRACY 10 000 OSÓB.
RATUJMY CORBY
ABY URATOWAĆ MIASTO CORBY ROZPOCZĘŁO REKULTYWACJĘ TERENU HUTY.
W jakiej pozycji znajdzie się Corby za 12 miesięcy?
To bardzo trudne pytanie,
ale odpowiem tak: Corby przetrwa.
Jak to dalej szło?
I wszyscy!
Peter, chodź!
Nie ma mowy!
Jubilat się wstydzi.
No weź! Chodź tu!
I tak zepsuła mi życie, więc mogę spróbować.
Wszyscy!
Co zrobicie?
TOKSYCZNE MIASTO
Wszystko gra?
Dawn French pocałuje...
Odzywał się?
- Nie. - W ogóle?
Nic.
Co robiłaś całą noc?
Nic.
Pete, daj jej piątaka.
- Dobranoc, Frank. - Dobranoc, Tracey.
Śpisz?
Mam zimne dłonie?
Mam owulację.
Tym razem się uda.
Próbuję się skupić, Trace.
Zobaczysz, że tym razem się uda.
Urodzinowe co nieco!
No dawaj!
Coś tu... Poczekaj...
- Wszystko gra? - Tak.
Dziękuję.
To musi być...
Susan, gdzie moje korki? Potrzebuję ich na mecz.
Używałeś starych gumek, ciołku?
- Że co? - Znowu zaszłam.
Co? Serio?
Gacie w górę, przytulę cię.
Tak się cieszę. Kolejny chłopak.
Na pewno chłopak, co nie?
RADA CORBY
Roy.
Jestem spóźniony, panie radny.
Myślałeś o mnie na przewodniczącego komisji kolejowej?
Sam, to nie leży w mojej gestii.
Roy, wiesz, że to ma sens.
No weź.
Corby potrzebuje stacji kolejowej, a stacja Sama Hagena.
Jestem zajęty.
Dzisiejszy wieczór jest istotny, a tobie dość już komisji, pograj w golfa.
Uznałem, że nie lubię golfa.
W 1950 roku
wielki William Holford stworzył plan dla nowego miasta Corby.
Plan opierał się na jednym prostym elemencie:
na przemyśle stalowym.
Po 45 latach dzięki współpracy z kierownictwem
sami próbujemy czegoś nowego.
Nowi laburzyści, nowe Corby.
I właśnie o to tu chodzi.
Na niebiesko zaznaczyliśmy lokalizacje sklepów i stref przemysłowych.
Rozwój turystyki.
Wszystko dzięki szybkiej rekultywacji
i oczyszczeniu terenu huty.
Rada próbuje coś z tym zrobić od 15 lat.
W tym roku w końcu nam się uda.
Corby to miasto robotnicze i będziemy rozwijać je dla robotników.
„Wytopimy je na nowo”. Jak William Holford.
Nie muszę dodawać, że potrzebujemy pełnego poparcia.
Macie pytania?
Gotowe!
Dobra, mamy to.
Nadchodzi podkładka.
Nie miał maski.
To Derek.
Dobry gość, ale się zgrzał.
Gdzie są myjki?
Robię inspekcję.
On pisze raport?
Ja go tylko nadzoruję, pomagam w aklimatyzacji.
Dobre pytanie.
Miło widzieć młodzież w radzie.
Bardzo miło.
Myjki są tam.
A co z plandekami?
Ted, urzędasy nic nie rozumieją.
Nie chodzi o urząd, tu chodzi o skażoną ziemię.
Według raportów są tu żelazo, arsen, chrom, kadm, wapń...
British Steel się zesrało.
Przy rozbiórce trafiliśmy na odpady z 70 lat.
Potem wody nie spuścili, a my jesteśmy szczotką.
Szczotką.
I to nie on, a ja.
Prawda jest taka, że jestem zachwycony i nie narzekam.
Chcę też Middlehampton.
Widziałem oferty przetargowe...
To trzeba zrobić jak należy.
Bill chce, żeby coś mu skapnęło.
Czyli?
Pat to dupek.
W jego mniemaniu to żart.
Ted, ja zajmę się papierami, a ty będziesz opanowywał podstawy.
Dobry pomysł.
A teraz chodźmy na herbatkę. Strasznie tu śmierdzi.
Dobra, Jimmy. Jesteś odważny?
No to chodź!
Kurwa, no nie!
Dawaj!
Da radę!
- Lekarz mówił, że twoje tabletki... - Nie potrzebuję ich.
Po prostu...
Nie muszę brać valium.
Dawno nie byłam tak szczęśliwa.
Gdyby nie Daniel...
Tym razem wszystko wiem.
Jak damy mu na imię?
Dziś było 46 ładunków.
To 36 funtów premii.
Tak jest.
Jeśli pociągnę tak tydzień,
dostanę o 150 funtów więcej.
Gadałeś z Patem?
O przejściu do biura i przejęciu obowiązków?
To nie był dobry moment.
- Ale mamy dodatkowe 150 funtów. - Moment nigdy nie jest dobry.
- No weź. - Jesteś wart więcej.
Zadzwoń do Webba. Przejdź do Weldon Plant.
Zadzwoń do Noone’a i McGowana.
Ale 150 funtów na przybudówkę...
Pat mnie ustawi.
Co jemy?
Mamy bijące serce.
Dzięki Bogu.
Wolałabym, żebyś spędziła tu noc, dobrze?
Widzi pani coś jeszcze?
Dziecko jest odrobinę za mało ruchome.
Chciałabym się upewnić.
- Dziecko... - Shelby. Ma na imię Shelby.
Piękne imię.
Shelby będzie zapewne zdrowa, ale wolę się upewnić.
Panie Taylor, może pan przywieźć żonie piżamę?
Masz jakąś? Wie pani, ona rzadko zakłada piżamy.
Będzie dobrze, przecież słyszałaś.
Potrzebuję się tylko przyjrzeć i tyle.
Za co siedzisz?
- Co? - Czyli mówisz.
Ja mam cukrzycę i wysokie ciśnienie.
Ale to nie wina organizmu, to wina niewłaściwego faceta.
- Chyba mam alergię na te łóżka. - Tak?
Popuszczam przy każdym kichnięciu,
a że ledwo widzę, nie mam jak zmienić majtek.
Może to prześcieradła?
Zły proszek do prania.
Może to przez dziecko. A może przez ciebie?
- Co? - Mogę mieć na ciebie alergię.
Twoje pierwsze? Moje drugie.
- Z pierwszym było łatwiej. - Tak, to moje pierwsze.
Za mało się rusza, stąd obserwacja.
Mam wyjść jutro.
Wszystkie ruszają się za mało.
Ja wolałabym, żeby już sobie ze mnie wyszło.
Wiesz, że pierdzisz przez sen?
- Naprawdę? - Chłop ci nie mówił?
Nie jesteś subtelna. To takie pierdy z całego dnia.
Boże, przepraszam.
Nie musisz. Ja nie śpię przez alergie.
Zapewniasz mi rozrywkę.
Jestem wdzięczna.
Może dzisiaj naniosę je na wykres?
Po co marnujesz pieniądze?
Tak lepiej, dziękuję.
- Jak leci? - Cześć, Peter.
- Znacie się? - Pracujemy razem. Wypłaca mi pieniądze.
Lepiej powstrzymaj bąki, on nie ma cierpliwości.
Co to za gówno?
Chyba Tomorrow’s World.
Oglądałem Going for a Song.
Chodź do łóżka, tato. Będzie ci wygodniej.
Tomorrow’s World.
Świat się sypie?
Jak tam praca?
W porządku.
Czemu ci nie wierzę?
- Naprawdę. - To czemu wyglądasz jak dupa wołowa?
Cholera. Daj mi...
- Nie patrz tak na mnie. Nic mi nie jest. - No dobra.
Czemu wróciłeś? Miałeś stąd wyjechać.
Chciałeś, żebym wrócił.
Ale ci tego nie powiedziałem.
Mógłbyś tyle osiągnąć...
Nie.
To miasto umiera.
Nie umieraj z nim.
Nie umrę.
Mówię o twojej duszy.
O tym, co jest tutaj.
Dobra?
Jasne.
RADA CORBY
Dzień dobry.
Myślisz, że to mój pierwszy przetarg?
Że nie rozróżnię porządnej roboty od fuszerki?
Z całym szacunkiem, Sam, ale to nie jest twoja specjalność.
Wejdź.
- Mam nadzieję, że mogę... - Moje drzwi są zawsze otwarte.
Ale teraz je zamknij.
Jasne. Przepraszam.
- Mój tata pozdrawia. Len. - Len?
Lenny. Len Jenkins.
Kiedyś pracował w...
O kurwa.
A to ci. Ależ się go bałem.
Był jak kapitan na statku.
Jak pan wie, dopiero zaczynam,
ale mam pewne obawy i nie jestem pewny, czy...
- Uznałem, że powinien je pan poznać. - Co cię martwi, Ted?
Rhodes & Miller.
Miejscówka Pata.
Dupek, co nie?
Miałem prowadzić to miejsce,
miesiąc temu napisałem raport na temat rekultywacji,
po czym Bill Martin
przejął inspekcję.
Widziałem raport, który złożył.
Nie ma w nim części pytań, które postawiłem i...
No tak, słyszałem, że trochę namieszałeś.
Że namieszałem?
Że po prostu ci się trochę pomieszało.
Studiowałeś?
Czytałem twoje CV.
Absolwent, prawda?
- To źle o mnie świadczy? - Ależ skąd.
Wielki Len musi być dumny, że ma syna z dyplomem.
Wykonuję swoją pracę.
Szukasz równowagi
między biurokracją a rzeczywistością.
To trudna sztuka.
Proszę pana, szanuję...
To miejscowi.
Bardzo starają się z nami współpracować. Jak im pomożesz, to będą cię słuchać.
A jak się nie uda?
Wtedy ty ich posłuchaj.
Przedstaw mi sprawę. Rhodes & Miller.
Zamieniam się w słuch.
Wrócę później.
Jak wolisz.
Pozdrów tatę.
Powiedz, że ciągle się go boję.
Przekażę.
WICEPRZEWODNICZĄCY RADY
Piętnasty listopada 1996.
Jest tam?
Lepiej go znajdź.
Mam w dupie, co zamówił. Powiedz, że jego dzieciak się zbliża.
Wyłącz muzykę i jedź.
Chciałem mu puścić coś fajnego.
Miałeś dziewięć miesięcy na mówienie mu ciekawostek.
Za bardzo się ekscytujesz.
Odpalaj, bo urodzę go w środku.
Kocham cię.
Jest dobrze.
Będzie dobrze.
Kluczyki.
Brawo.
Przyj, widzę główkę.
Dawaj, młody. Gary Lineker, no chodź!
Przestań mówić do niego zamiast do mnie.
- Arthur Rowley! Dalej! - Kurwa, Arthur Rowley?
To będzie ostatni, jeszcze raz!
I jest!
Dobra robota! Gratulacje!
Zacisk.
Kocham cię.
Cześć, chłopaku.
Możesz rzucić okiem?
Dokąd go bierzecie?
- Pójdziesz po lekarza? - Już.
Chcemy go tylko zbadać.
Peter.
O czym tam debatują?
Sprawdź parametry.
Rzuć okiem.
Tętno w normie.
No już, sprawdź.
Płuca w porządku.
Co się stało?
Chodzi o...
- O rękę. - Konsultacja chirurgiczna.
Co z nią?
Coś nie gra.
- Mogę go zobaczyć? - Za chwilę.
Muszę zobaczyć syna.
Kurwa, muszę zobaczyć syna!
I już, Tracey.
Dobra robota.
- Brawo. - Udało ci się.
- Jest i ona. Spójrzcie. - Nic jej nie jest?
Wszystko gra.
Bardzo proszę.
Bardzo proszę.
Gratulacje.
Cześć.
Cześć, Shelby.
- Jestem Tracey. Jestem twoją mamą. - Siostro, mogę prosić?
A to twój tata.
Wezwij lekarza.
Nie płacze.
Dziecko i tata muszą teraz wyjść.
Ma na imię Shelby.
- Dziecko i tata wychodzą. - Nic nie czuję.
- Co się stało? - Shelby.
Mamy problem z urodzeniem łożyska.
- Tracey traci dużo krwi. - Ma coś z uchem.
- Skupmy się na tym. - Siostro, proszę ich wziąć.
Panie Taylor, proszę usiąść.
Mamy problem z konsultacją, ale zaraz zaczniemy operację.
Operacja?
Traci dużo krwi. Z drogi, proszę.
Tracey, musisz urodzić łożysko.
Chyba coś jest nie tak.
- Tracey, nie zasypiaj. - Jest dobrze.
Tracey, proszę.
Cześć.
Odkładamy do łóżeczka?
Ja to zrobię.
Już dobrze.
Proszę.
Cześć.
Pożegnałem się z tobą.
Naprawdę?
Krwawiłaś.
Coś się popieprzyło, była tu masa ludzi.
Ale już nic ci nie jest.
Mogę ją potrzymać?
Cześć, Shelby.
Co teraz?
Wrócicie z Connorem do domu.
Do domu?
Dłoń jest zdeformowana, ale poza tym Connor jest zdrowy.
A co z ręką?
Pomożemy mu z nią.
Chwyt szczypcowy jest nam niezbędny. Razem przyjrzymy się możliwościom.
Najlepszą może się okazać usunięcie paru palców u stóp
i przeszczepienie ich na dłoń.
Czy to nie będzie bolesne?
Nie będzie łatwo.
Ale zrobimy, co się da.
Co się...
Co się stało?
Czasem dzieci rodzą się inne.
Nie piłam. Nie paliłam.
- Insulina miała być bezpieczna. - Nie chodzi o panią.
Brałam...
Brałam valium, ale przestałam, gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży.
Pani McIntyre.
To nie jest pani wina.
Ile już?
Mówi, że dziesięć tygodni.
Miałem zrobić dobudówkę przed kolejnym.
Wiem, kochanie.
Ale chcesz go, prawda?
- Żartujesz? - Co?
Wybacz. To wspaniała nowina!
- Boże. - To dobrze.
Świetne wieści.
Tak jest!
No co?
Mamy umowę na Middlehampton!
Mamy Middlehampton?
Martin coś wspominał, ale dopiero teraz uwierzyłem.
Czy teraz mogę spytać o robotę w biurze?
- Mam dziecko w drodze... - Derek, psujesz piękną chwilę.
Ustawię cię, dobrze?
Ale co bym zrobił, bez najlepszego kierowcy?
To dopiero początek.
To początek dobrych czasów!
- Hej. - Cześć.
Danielu, mamusia wróciła.
No i jesteśmy.
To ten nowy?
Nie sprawiałeś Natalie kłopotów?
- Nie. - Żadnych.
Zaraz wracam.
Dokąd idziesz?
Opić dziecko.
Odprowadzę cię.
No tak.
Wygodniej?
Nie chce jeść.
Odpoczywa.
Jak jadła wcześniej?
Porządnie się najadła.
Czy to normalne?
Jest ze mną dwie i pół godziny i nie chciała ani razu.
Wie pani, co jest normalne?
Stres przy pierwszym dziecku.
Proszę odpocząć.
Niewiele kobiet by to przeżyło. Myśleliśmy, że już po pani.
- A jednak. - Właśnie.
Ja już idę.
W razie czego proszę pociągnąć za sznurek.
Tak zrobię, dzięki.
- Mam wygłosić mowę? - Nie!
Walcie się. I dzięki za przybycie.
Mam krótką przemową.
Jezu, nie!
- Może się czegoś nauczycie. - O historii laburzystów?
Znałem Roya jeszcze w czasach,
gdy był znacznie młodszy.
Nie zawsze było tak źle.
Siadaj.
A kobiety, ach, kobiety.
Mijały go i szły prosto do mnie.
To prawda.
A w pracy?
Nigdy nie lubiłeś pracować, zawsze robiłem za ciebie.
Nic nie wiedziałeś o pracy. Trzymał się z dala od stali.
Ja pracuję umysłowo, nie fizycznie.
Stąd też te słowa.
Jezusie, kogo moje oczy widzą?
Miło. Świętujesz z Royem?
Po prostu wpadłem na szybkie piwo.
- Uwielbiam urodziny. - Tak?
Spotkanie ludzi z różnych środowisk.
Rada, klub piłkarski, huta.
Część z nich poznaję.
Mój tata, Len, był brygadzistą Roya.
- Naprawdę? - Tak.
Złote czasy Corby.
Gdy przetapianie wypalało nam płuca.
No tak.
Tata jest w kiepskim stanie.
Cholera.
Zawsze coś przy tobie palnę.
Jestem jak wrzód na dupie, zawsze będę cię wkurzał.
Nic się nie stało.
Nie znasz go.
Czy to było współczucie?
I uśmiech. To uśmiech, prawda?
Nie jestem jedynym dupkiem w mieście.
Wiem.
Jest też Graham.
I Phil. On odbudowuje boisko.
No i Pete.
Wszyscy próbujemy dźwignąć tę dziurę.
A ja was wspieram.
Oczywiście, że was wspieram. Po prostu chcę to zrobić porządnie.
Wiem. I się zgadzam.
Zróbmy to razem.
Nie musimy walczyć. Pokój też jest całkiem miły.
Kupię ci paczkę chipsów.
Nie, dziękuję.
- Roy! - Pats.
Co my tu mamy? Czyżby miłość?
Średnia ta impreza.
Bezczelny dupek.
Co bierzesz?
Tuzin whiskey.
- Idę się odlać. - Ted, przysiądź się.
- Muszę wracać. - Jedno piwo, proszę.
- Dziękuję. - Proszę.
Dwa dwadzieścia.
Promieniejesz.
Nawet nie zaczynaj. Dziękuję.
Masz cycki na wierzchu, to nie moja wina.
- Nie na wierzchu. - Owszem.
Jestem świeżo po porodzie.
Niedawno urodziłaś? Brawo.
- Jeszcze jedno... - Podaj dalej.
Czemu to ja stawiam?
Na zdrowie.
To dobry chłopak, 20 lat pracowałem z jego ojcem.
Każdy cykl trwa siedem lat.
PRZEKAŻ SWOJE DROBNIAKI
ZBIÓRKA NA ODDZIAŁ DZIECIĘCY SZPITALA W CORBY
BILL MARTIN, WYDZIAŁ BUDOWLANY
OFERTA PRZETARGOWA: PROJEKT BUDŻETU NA SPRZĘT I BHP
Sto lat, sto lat
Niech żyje, żyje nam
WANAD W NORMIE, FENOL W NORMIE
CHROM W NORMIE, KADM W NORMIE
ZATWIERDZILI: ROY THOMAS, BILL MARTIN, PAT MILLER
Pomocy!
Ktoś z rady pracuje w nocy?
Rzadki widok.
Nadrabiam zaległości.
Nadgodziny?
Nieformalne.
Ted, prawda?
Tak.
Jesteś z Corby? Nie masz szkockiego imienia.
Edward.
Anglosaskie, prawda?
Moi rodzice byli Szkotami.
Sporo się o tobie nasłuchałem,
anglosaski Tedzie.
Martwią się.
Nie mają powodu.
Szkoda.
Nie odpuszczaj, Ted.
Muszę się odlać.
Gdzieś ty był?
Miałeś pójść na jedno piwo.
- Powiedziałem coś takiego? - Nie.
Ale tak myślałam.
Głupcy zgadują.
Mądrzy szukają faktów.
Chcesz usiąść i pogadać?
Nie nadaję się do rozmowy.
Możesz go podnieść. Jeszcze nie gryzie.
Muszę kimnąć.
OFERTA PRZETARGOWA ZŁOŻONA PRZEZ RHODES & MILLER
ZAŁĄCZNIK
- Nie powinnaś leżeć? - Chcę być blisko Shelby Anne.
Jest tam.
Podobno wszystko jest nie tak.
Nie zrobiłaś nic złego.
Nie słuchali.
Nie byłam w stanie ich przekonać.
Państwo Taylor.
Proszę nie wstawać.
- Nie żyje? - Nie.
Ale nie jest w dobrym stanie.
Jej serce ma tylko dwie komory.
Ma też wady rozwojowe płuc i szereg innych problemów.
Musimy omówić możliwości.
To tylko ja.
Jesteś w domu?
- Tak. - Cześć.
- Co ty wyprawiasz? - Nie mogę...
Miało cię nie być.
Czyżby?
Tak.
- Przepraszam. - Za co?
Za to, że uciekasz jak szczur?
Nie tego chciałem.
Której części nie chciałeś?
To twoje dziecko.
Ale nie wygląda jak...
Kurwa, on...
Nie wygląda jak należy?
- Uważaj na słowa. - Bo mnie zostawisz?
Nie do mnie tak.
Sama go nie dotykasz.
To nieprawda.
Przecież widzę.
Widzę to od początku.
Wszystko widzę.
Ale ja nigdzie nie pojadę.
Zawsze byłeś dupkiem, ale teraz mnie zaskoczyłeś.
Pierdol się.
Odejdź, a nie będziesz miał po co wracać.
Nie ma na to szans.
Nie rozumiesz.
Czego? Albo jesteś tchórzem, albo nie.
Wiesz, co mówiła o tobie moja matka?
„Ładna, ale o rodzinę nie zadba”.
Wiesz, co mówił o tobie tata?
„Jest pizdą, ale jeśli go lubisz, to proszę bardzo”.
Wysiadaj.
Wyłącz silnik.
Wyłącz go!
Jeśli odjedziesz, to będzie koniec!
Nigdy ci nie ufałam!
Nigdy ci nie ufałam!
Wracajcie!
Cześć.
Cześć, młody.
Cześć.
Cześć.
Susie?
- No proszę! - Pattie!
Zastanawiałam się, czemu cię ostatnio nie widuję.
Gratulacje.
Dla ciebie też. Pokaż tego malucha.
Ma problem z ręką, nie gap się.
- Mój też. - Pierdolisz.
Jak to się stało?
Nie wiem.
SHELBY ANNE TAYLOR 19 KWIETNIA 1996-22 KWIETNIA 1996
Tatusiu, chcę coś zjeść.
Mamo, patrz!
Mamo!
Skarbie, wystarczy.
Mojej nie dostaniesz.
Dałabym ci, ale to nie tak.
Co się dzieje?
O co chodzi?
Na gorszą matkę trafić nie mogłeś.
Wszystko naprawimy, dobra?
Będzie dobrze.
Napisy: Jędrzej Kogut
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.