Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Zawsze dziwiłem się, dlaczego nie było nikogo przede mną.
Znaczy, wszystkie te komiksy, filmy, seriale.
Przynajmniej jeden ekscentryczny samotnik zrobiłby sobie kostium.
Czy codzienne życie naprawdę jest takie ekscytujące?
Czy szkoły i biura są tak pasjonujące, że tylko ja o tym marzyłem?
Dalej, nie oszukujcie się.
Na pewnym etapie życia każdy z nas chciał być superbohaterem.
Tak przy okazji... to nie ja.
To pewien Ormianin z poważnymi zaburzeniami psychicznymi.
Kim jestem?
Jestem Kick-Ass.
SZEŚĆ MIESIĘCY WCZEŚNIEJ
To ja. Zanim to wariactwo się zaczęło.
Chyba byłem ostatnią osobą, która mogłaby stać się superbohaterem.
Nie twierdzę, że było ze mną coś nie tak.
Ale nie byłem również w żaden sposób wyjątkowy.
Nie byłem specjalnie wysportowany, ani uzdolniony matematycznie.
Nie byłem twardym zawodnikiem.
Nie miałem kolczyków, zaburzeń w odżywianiu,
ani trzech tysięcy znajomych na MySpace.
Moją jedyną super mocą była niewidzialność dla lasek.
A wśród kumpli nie uchodziłem nawet za wesołka.
Jak większość moich rówieśników, po prostu istniałem.
Dzień dobry.
Otwórzcie książki na akcie drugim, scena druga.
Wykopcie drzwi do mojej sypialni, a pewnie zastaniecie mnie przed telewizorem.
Albo gadającego z Toddem przez Skype.
- Oglądasz Family Guy? - Nie.
Ja też nie. Wejdź na śliskiesutki.com. Odlot.
Albo walącego konia. Zazwyczaj fantazjując o pani z angielskiego.
Dave Lizevski...
nie myśl, że nie zauważyłam, że gapisz się na moje cycki.
Chcę, żebyś mnie dotykał, Dave. Proszę...
W szkole zazwyczaj zapamiętywałem laski, żeby potem skalpować wodza z wyobraźni.
Szczerze mówiąc, nie potrzebowałem wiele, żeby wystrzelić.
Mówię wam, kiedy moje hormony się uspokoją, akcje Kleenexu spadną na ryj.
Dave Lizevski, może zajmiesz się Hamletem?
Tak, pani Zane. Przepraszam.
Nie zrozumcie mnie źle. Lubię też dziewczyny w moim wieku.
A szczególnie, Katie Deauxma.
- Cześć, słodziaczku. - Cześć.
Nie... ja... Erika... wiem...
Wiedziałem. Tylko się wygłupiałem.
Dobra... spoko.
O mój Boże.
Patrzcie, jestem mamą Todda.
- To twój tata. - Nie, to wciąż moja mama.
Kurwa!
Byłem zwyczajnym gościem.
Żadnych radioaktywnych pająków,
ani statusu uchodźcy ze skazanej na zagładę obcej planety.
Wiecie co? Todd mówił, że wciąż robią Hrabiego Czokulę.
Tylko nie sprzedają ich już w sklepach.
Moją mamę zabił tętniak w kuchni.
Zamiast zabójcy w ciemnej uliczce.
- Więc jeśli oczekiwaliście... - Pomszczę cię, matko!
... macie pecha.
Po 18 miesiącach od śmierci matki, jedyne objawienie, jakie miałem,
to, że życie toczy się dalej.
- Zmienili twarz tej pszczole? - Nie.
Jak to możliwe, że nikt nigdy nie spróbował zostać superbohaterem?
Nie wiem. Pewnie dlatego, że to, kurwa, niemożliwe, ciołku.
Założenie maski i pomaganie ludziom? Czemu to niemożliwe?
To nie jest super. Co w tym super?
Super to jak jesteś silniejszy od innych, latasz i odwalasz inny bohaterski szajs.
To nawet nie bohaterskie, tylko, kurwa, pojebane.
Halo! A Bruce Wayne? On nie miał żadnych mocy.
Tak, ale miał drogie ustrojstwa, które nie istnieją.
Myślałem, że miałeś na myśli prawdziwe życie.
Tak, Todd, właśnie to miałem na myśli.
Stary, gdyby ktoś zrobił to w realu, dostałby wpierdol.
- Odwaliłby kitę pierwszego dnia. - Właśnie.
Dobra, nie mówię, że tak trzeba, tylko czemu jeszcze nikt tego nie zrobił?
Serio, spośród milionów ludzi, którzy kochają superbohaterów,
przynajmniej jeden mógłby spróbować.
Jezu, chłopaki, nie męczy was to?
Tysiące ludzi chce być Paris Hilton, a nikt nie chce zostać Spidermanem.
Ciekawe, dlaczego? Ona ma cycki jak migacze od syrenki.
Może chodzi o filmik porno? On takiego nie ma.
Widziałeś kiedyś "Jedną Noc w Spidermanie"?
Patrzcie, kto to.
Wam też żal Chrisa D'Amico?
To pewnie koszmar mieć bogatego tatusia i wszystko, czego zapragniesz.
Niepotrzebnie zaczynałeś. Teraz chce mi się płakać.
Tak, ale on cały czas jest sam.
Powinniśmy do niego zagadać. Może chciałby się z nami zakumplować?
- Nie mówię, żeby zagadać, tylko... - Daj spokój, byłby odjazd.
Gdyby był naszym kumplem, już nikt nie leciałby z nami w chuja.
- Śmiało, Todd, proszę... - Nie...
- Idź i bajeruj. - Niech Dave pójdzie.
Niech Dave pójdzie.
Dlaczego?
- Zdecydowanie. - Szoruj.
- Kutas. - Nie pękaj, Dave.
Pizduś.
Spierdalaj.
- Od ciebie tak capi? - Tak, chyba sfajdałem się w gacie.
- Boże. - Nara!
Gdyby do mnie tak wyjechał, skopałbym mu dupsko.
Todd, skopałeś kiedyś komuś dupsko?
Nieważne, stary. Zaatakowałbym jego kolana.
Gadasz głupoty.
Mówię tylko, że gdyby ogniwo energii Batmana
przebiło się przez pole siłowe Jokera,
byłby zupełnie bezbronny wobec Batmobilu.
Dobra...
Siema, kmiotki.
- Komórki, kasa. - Człowieku, znowu? Daj spokój...
- Komóra. - Nie mam. Ktoś skroił ją tydzień temu.
Cipa.
- Dawaj torbę. - To tylko komiksy.
Mam cię pochlastać?
Patrzcie na tego dupka. Tylko się gapi.
Dalej, nie oszukujcie się.
Postąpilibyście inaczej?
Gdy widzimy kogoś w kłopotach, chcielibyśmy pomóc,
ale nie pomagamy.
W moim świecie, bohaterowie istnieją tylko w komiksach.
Chyba byłoby w porządku, gdyby to samo dotyczyło bandziorów,
ale tak nie jest.
Frankie, mówię ci, przysięgam, nie zmyśliłem sobie tego.
Ten pierdolec pojawił się znikąd...
skopał nam tyłki i ukradł całą kokę.
- Ten, który wyglądał jak Batman? - Nie mówiłem, że wyglądał jak Batman.
Mówiłeś, Tre. Powiedziałeś, że wyglądał jak Batman.
- Że miał maskę i takie tam. - I pelerynę?
- Tak. Jak Batman. - Nie powiedziałem, że jak Batman.
Nigdy nie powiedziałem "Batman"!
Dobra, powiem ci, co mi tu nie pasuje, Tre.
Nasz kret u Ruskich widział to trochę inaczej.
Według niego, opyliłeś im moją kokę i zatrzymałeś sobie forsę.
To pierdolone kłamstwo!
Nie mogę uwierzyć, że ufasz temu ruskiemu zasrańcowi!
Chwileczkę, Tre. Co jest bardziej prawdopodobne?
Że jesteś małym, chciwym lachociągiem,
czy że moją kokę zwędził Superman?
- Batman. - Nigdy nie powiedziałem "Batman"!
Dość tego!
Mój syn czeka w samochodzie, żeby pojechać do kina.
Nie chcę go zawieść.
Joe, zajmij się tym.
To najbardziej pojebana wymówka, jaką słyszałem, Tre.
- Przepraszam, że musiałeś czekać, kumplu. - Film zaczyna się za 10 minut.
Spoko, ominą nas tylko trailery.
Ale chciałem kupić sobie popcorn.
Jak wejdziemy, przynieś Chrisowi popcorn, dobra?
- Co pijesz? Pepsi? - Może być.
I Pepsi. A dla mnie Icee.
Mieszane.
Niech zmieszają czerwone z niebieskim.
I paczkę Twizzlersów.
Komiksy to ściema.
Nie potrzeba wypadku, promieni kosmicznych, ani pierścienia mocy,
żeby stać się superbohaterem.
Wystarczy idealna kombinacja optymizmu i naiwności.
Jesteś, kurwa, wyjebisty.
No, chodź! Fikasz?
W MIĘDZYCZASIE...
- Tato, boję się. - Mindy, skarbie, jesteś już dużą dziewczynką.
Nie ma się czego bać.
- Będzie bardzo bolało? - Tylko przez chwilę, kochanie.
Kula z pistoletu leci z prędkością większą, niż...
- 1120 kmh. - 1120 kmh,
więc z tak bliskiej odległości, siła uderzenia na pewno cię przewróci,
ale nie zaboli bardziej, niż cios w klatkę piersiową.
Nie cierpię ciosów w klatkę.
Nic ci nie będzie, laleczko.
I co? Nie było tak źle.
Niezły ubaw, co? Tatuś wie, jak to jest.
Nie przestraszysz się, gdy jakiś naćpany dupek wyciągnie Glocka.
- I tak bym się nie przestraszyła. - Dzielna dziewczynka.
Wstawaj. Jeszcze dwa razy i do domu.
Znowu?
Tak.
- Tylko jeśli po drodze wstąpimy na kręgle. - Na kręgle?
Tak. A potem na lody.
Dobrze. Jeszcze dwie kule.
Żadnego grymaszenia ani marudzenia i załatwione, młoda damo.
- Wezmę deser lodowy z polewą czekoladową. - Znakomicie, laleczko.
Wymyśliłaś już, co chcesz na urodziny?
Kupisz mi szczeniaczka?
- Chcesz psa? - Tak. Malutkiego kudłaczka.
I zestaw do makijażu Sasza Bratz.
Biorę cię pod chuj, tatusiu. Chcę nóż motylkowy Benchmade model 42.
Dziecko... zawsze mi dowalisz.
- Wiesz co? - Co?
Kupię ci dwa. Jeden balisong i drugi balisong.
Właśnie tak.
Będę szczery,
przez pierwsze kilka tygodni nie było wiele walki z przestępczością.
Niemniej jednak, moje nowe powołanie dostarczało mi sporo zajęć.
Cholera.
Dla mnie były to przygotowania.
Gdybyście nazwali to fantazjowaniem,
trudno byłoby się z tym spierać.
Jedyne, co wiedziałem, to że nigdy nie czułem się lepiej.
Ja pierdolę!
No dobra, powiedzmy, że wciąż byłem w fazie testów.
Był to zaledwie początek.
- A ty na co się, kurwa, lampisz? - Na nic.
Wypierdalaj mi stąd!
Jak w przypadku każdego seryjnego zabójcy,
fantazjowanie w końcu przestaje wystarczać.
Nadszedł czas, by wkroczyć do akcji.
Co to, kurwa?
Na co się, kurwa, gapisz?
Pytałem, na co się gapisz, do chuja?
Na dwóch zasranych frajerów, kradnących samochód,
na który ktoś harował w pocie czoła.
Że co?
Daj spokój, ziom.
Skurwiel jest naćpany.
Nie jestem naćpany.
Tylko myślę, że to do dupy, że robicie, co wam się podoba.
Po prostu zostawcie ten samochód, a zapomnimy o wszystkim.
Odwaliło ci, gościu.
Pierdolić to...
Kurwa, chodu!
Zdążyłem ubłagać sanitariusza, żeby nie powiedział nikomu o kostiumie.
Obiecał, że nie powie.
Wiedziałem tylko, że tata mnie zabije.
Czemu nie mogę mieć gnata? Jestem ochroniarzem.
Jesteś odźwiernym. Nie możesz nosić spluwy.
Spójrz na mnie. Wyglądam jak łajza.
Wyglądasz ostro. Patrz, ile masz guzików.
Rób swoje. Otwórz jebane drzwi.
Miłego dnia.
- Dzień dobry, Frank. - Cześć, Joe. Jak się masz?
Świetnie.
- Kawy? - Może potem.
- Dzień dobry, Angie. - Dobry.
- Chris. - Witaj, Joe.
Frank, jest sprawa.
Konkretna, Frank.
Dobra.
- Wybaczcie. - Rób, co musisz.
- Chris, dokąd to? - Muszę pogadać z tatą.
Christopher! Frank, kochanie!
Dokąd się wybierasz?
Możesz śmiało rozmawiać o interesach, tato. Nie będę przeszkadzał.
Powinienem zacząć się uczyć, nie?
Idź skończyć swoje płatki.
Kurde, za 8 miesięcy mam 18-kę, na miłość boską!
Usiądź.
Dobra, w czym problem?
Nasz Rusek mówi, że Tre zgonił mu następne 5 kilo...
za pół ceny.
Jaki Tre? Ten Tre?
Tak. Tre trup.
- Duch wali mnie w dupę? - Może Tre mówił prawdę?
Więc mam uwierzyć w duchy albo w superbohaterów?
Niekoniecznie w superbohaterów.
Może faktycznie ktoś go wydymał?
Chyba pora zaprosić naszego Rosjanina na przyjacielską pogawędkę.
Przekonajmy się, co jest na rzeczy.
Cześć, ranny ptaszku!
Uprzedziłaś mnie. To ja miałem ci dziś przynieść śniadanie.
Wszystkiego najlepszego, skarbie.
Spójrz na to.
Dzięki, dzięki, dzięki! Mój Boże! Tato...
Jejku...
Popatrz, tato.
Dobra, szybki quiz. Jak brzmi ich prawidłowa nazwa?
Proste: balisong. To po filipińsku. Następne.
Świetnie, dobrze...
AR-15 to lżejsza i o mniejszym kalibrze wersja jakiej broni?
AR-10 Eugene'a Stonera. Daj coś trudnego.
Pierwszy film pełnometrażowy Johna Woo?
"Tie Han Rou Qing. The Young Dragons".
Tato, patrz! No, dalej, nie patrzysz!
Chodzi o to, że jakiś skurwiel zabija naszych ludzi.
Dowiedzcie się, kto to.
Nie chcę was tu widzieć, fujary, siedzących na tyłkach!
Co, kurwa...
Halo?
Joe... tak. Właśnie trenuje.
Chwileczkę.
Tato, telefon!
Tato, telefon do ciebie.
- Kto to? - Joe.
O co chodzi?
Frank, wychodzi na to, że nie mamy imadła.
- Naprawdę? - No.
Ale mamy zupełnie nową przemysłową mikrofalówkę.
- Używają jej do drewna. - Świetnie.
Chyba mylisz mnie z kimś...
kogo obchodzi pierdolone drzewo!
Dobra, w porządku, Frank. Przepraszam.
... wyciągnij coś z niego! - Dobra.
Dobra, do dzieła.
Facet powiedział, że jest Tre Fernandez! Skąd miałem wiedzieć?
Zamknij ryj.
- Mówicie, że Fernandez nie żyje... - Stul dziób.
... dobra, okłamał mnie!
Pieprzona łajza.
To działa, jak normalna mikrofalówka czy jak?
Skąd mam, kurwa, wiedzieć? To nie stołówka dla żuli.
Włączaj.
- No to jazda. - Dobra...
chcę wiedzieć, kto opchnął ci nasz towar?
I tym razem nie mów mi, że ktoś, kto nie żyje.
Pytałem...
kto opchnął ci nasz towar?
Kto...
opchnął ci...
nasz towar?
Kurwa. Niech to chuj...
JAKIŚ CZAS PÓŹNIEJ...
Zajebiście.
Wyglądam jak pierdolony Wolverine.
- W szkole wciąż mają wykrywacz metalu? - Tak. Pewnie się sfajczy.
Dave, muszę cię o coś zapytać.
Dobrze.
Raport policyjny mówi, że znaleźli cię nagiego.
Powiedziałeś, że nie pamiętasz, dlaczego.
Te zbiry... oni nie...
Co?
Nie.
Jezu, nie. Ja nawet nie...
W karetce wyrzucili moje ubranie, bo było całe z krwi.
To dobrze...
W mgnieniu oka byłem z powrotem na nogach.
- Dave co? - Ciszej, nie teraz.
Oprócz zniszczonych końcówek nerwowych, lekarze poskładali mnie całkiem nieźle.
- Poczułeś to? - Nie.
Jesteś jak pierdolony Jason Bourne. Zajebioza.
- A to? - Nie.
Odpierdol się, facet.
Wyszedłem pół dnia temu, a już tęsknię za szpitalem.
Ma rację, przepraszam. To było dziecinne.
Przestań z tym widelcem.
Cześć.
Dave, cześć.
Cześć.
Jak się czujesz? Wyglądasz lepiej.
W porządku... tak, znacznie lepiej.
Jesteś fanem komiksów, prawda?
Czasem po szkole przesiadujemy z Eriką w tym super sklepie, Atomic Comics.
Parzą tam najlepszą mleczno czekoladową latte.
Tak?
Mogłabym ci kiedyś postawić, jeśli miałbyś ochotę z kimś porozmawiać.
Jasne... dzięki.
Dobra, super. To na razie.
- Widzieliście? - No.
Katie Deauxma chce mi postawić kawę.
To raczej nie jest to, na co wygląda.
Co ty pleciesz?
Chodzi o to, że Katie Deauxma otacza się niedojdami życiowymi.
Co to ma wspólnego ze mną?
Próbowałem wykombinować, jak ci to powiedzieć.
- Wieść niesie... - No?
- ... że jesteś... - Co?
- ... gejem. - Gejem?!
Co to za plotka?
- Wiesz, napadli cię. - Was też!
Tak, wiem, ale nie pobili nas i nie rozebrali do rosołu.
To nieprawda. Sanitariusz wyrzucił moje ciuchy.
Nie przejmuj się tym. Plotki gówno znaczą.
- My znamy prawdę. - Tak?
- Tak. - Tak.
A kto wie? Może dzięki temu sobie bzykniesz?
Nie, jeśli uważa go za geja, Todd. Ty jebany niedorozwoju.
- Wielkie dzięki, stary. - Po prostu jestem szczery.
Wróciłem do swoich zajęć.
Oczywiście, powinienem był dać sobie spokój,
ale nie można się po prostu przeprogramować.
Czego się chce, kim się jest, życiowego celu.
Nie, po prostu byłem w okolicy i...
Nie! Nieprawda!
Jest jak jest.
Co ty na to?!
O, tak. Widziałeś to, co?
Najlepiej będzie, jak sobie pójdziecie.
Może nie powinieneś tego robić?
Co? Na mnie się gapisz?
To jest moja sprawa.
Cześć, jestem Kick-Ass!
Jestem zamaskowanym stróżem prawa...
Co do mnie... mój sprzęt był sprawny.
Powrócił Kick-Ass w wersji 2.0.
Widzieliście pana Bitey'a?
Przepraszam, widzieliście tego kota? Nie?
Przepraszam, widziała pani tego kota?
Przepraszam, widzieliście tego kota?
No, super...
Kici, kici... Panie Bitey.
Chodź tu. Nie, nie, nie...
Panie Bitey, chodź tutaj. Kici, kici, zabiorę cię do domu.
A spierdalaj, panie Bitey!
Boże, przepraszam, stary...
Ty pierdolony gnojku.
Wstawaj.
Dzięki, dziwolągu.
- Hej, zostawcie go. - Odpierdol się. To nie twoja sprawa!
Owszem, moja.
Hej! Dzwoń na policję!
Ludzie!
Jakiś gość ubrany jak superbohater leje się z bandą kolesi!
Jazda jak skurwysyn!
Zostawcie go!
Przestań, człowieku. Po prostu odejdź.
Nie... nigdy.
Pojebało cię, stary? Chcesz umrzeć za jakiegoś śmiecia?
Którego nawet, kurwa, nie znasz?
A wy, dupki, trzech na jednego, na oczach wszystkich?
Wiesz, co jest ze mną nie tak?
Tak, prędzej umrę. Więc chodźcie!
Pierdolnięty jesteś, mały.
Co?
Dziękuję.
Kurwa, ale czad! Kim jesteś?
Kick-Ass.
- Stary, luknij na to. - Co to?
... ostatniej aferze korupcyjnej.
Najnowszym internetowym fenomenem, stał się zamaskowany stróż prawa,
kiedy mieszkaniec Parku Hamiltona sfilmował jego niezwykłą interwencję,
- podczas starcia członków gangów... - Niesamowite.
Kurwa, no.
Witamy w specjalnym wydaniu "Eye on New York".
Jak daleko posunęliby się państwo, by pomóc drugiemu obywatelowi?
Ten barwny osobnik pojawił się we wszystkich wiadomościach,
po tym, jak film z jego interwencją w czasie ulicznej bójki
stał się najczęściej oglądanym klipem w internecie.
Na moim profilu Myspace, 38 przyjaciół.
Na profilu Kick-Assa, 16 tysięcy i przybywa.
Zaczęło się prawdziwe wariactwo. Uwielbiałem to.
Na koniec, chcemy wiedzieć, kim on jest.
Czy ktokolwiek wie, kim jest ten krzyżowiec w kombinezonie?
Musi być czyimś synem, bratem lub sąsiadem z naprzeciwka.
Jasna cholera. Co się stało?
Co się stało? Ten gość.
KICK-ASS KOMIKS JUŻ WKRÓTCE
Ulubiony superbohater wszystkich? Kick-Ass, prawda? Kick-Ass!
Uwielbiam Kick-Assa!
Wiesz, wszyscy lubią Kick-Assa.
Widziałeś ten film? Jest całkiem dobry.
Dobry w zbieraniu kopów.
- Powinien się nazwać "Zbieracz Kopów". - To bez sensu.
Gość skończy na cmentarzu. Ot co.
Żartujesz? Facet rządzi.
Wysłałbym do niego maila, gdybym miał jakiś problem.
Mam stu facetów do takich akcji, a ty chcesz wołać palanta w rajtuzach?
Wolę nie wtrącać się w twoje interesy, gdzie nie jestem mile widziany.
Mam teraz urwanie głowy. Wybacz, stary. Na razie. Kick-Ass.
Cześć, Dave. Co z tą kawą? Katie x
- Naprawdę czytasz komiksy? - Tak, dopiero zaczęłam.
Tamten gość polecił mi kilka. Na przykład Scotta Pilgrima, Giorgio B.
Nie przepadam zbytnio za superbohaterami.
Więc raczej nie zainteresuje cię ten nowy komiks o Kick-Assie?
Nie wydaje mi się.
Ale poważnie się zastanawiam nad wysłaniem mu maila.
Teraz naprawdę przydałaby mi się pomoc kogoś takiego.
Pomoc? Naprawdę? To znaczy?
Wiesz, że jestem wolontariuszką przy wymianie igieł?
Nie wiedziałem.
Jest tam jeden chłopak, Rasul. Jest mi go tak żal,
im więcej się o nim dowiaduję. Po prostu...
Rany, to dziwne. Zazwyczaj to ja gram terapeutkę.
Mogę ci coś wyznać?
Od kiedy byłam mała, zawsze chciałam mieć przyjaciela...
... jak ty.
Mogę tak powiedzieć? To nie homofobia, prawda?
Nie uważam, że wszyscy jesteście tacy sami.
Pewnie, że nie.
Dziękuję.
Nie wiem, czy byłem dla Katie wymarzonym najlepszym przyjacielem gejem.
Ale starałem się. I co najważniejsze...
namówiłem ją, żeby wysłała Kick-Assowi maila.
Mówiąc w skrócie, jej życiowa niedojda okazała się niezłym szeryfem.
Nie chciała zwrotu pieniędzy, które mu pożyczyła,
ani przeprosin za podbite oko, które on zafundował jej.
Chciała tylko, żeby zrozumiał, że między nimi koniec
i zostawił ją w spokoju.
Nie oszukujmy się,
żadna inna prośba nie mogła sprawić mi więcej radości.
A tyś, kurwa, co za jeden? Zielony Kondon?
Helloween dopiero za kilka miechów, młody.
Przyszedłem do Rasula.
- Ktoś ty, kurwa? - Jestem... kolegą Katie.
Dzieciaki w rajstopach...
Więc, który z was, chłopaki, to Rasul?
Ja jestem Krasula. Nie rozpoznałeś po mojej mleczarni?
Co to ma być? Cukierek albo psikus?
Kurwa. Zginąłem.
Mam wiadomość dla Rasula od Katie Deauxmy.
- Od Katie? - Ty jesteś Rasul?
Dobra, masz się trzymać z daleka od Katie.
To koniec.
Po prostu zostaw ją w spokoju i wszystko będzie dobrze.
Że co?
Młody, kim jesteś, do diabła? Co to ma być?
Jestem Kick-Ass. Wyszukaj sobie.
Przekazuję ci wiadomość: zostaw Katie w spokoju.
Bo co?
Bo wrócę tu i połamię ci pierdolone kulasy.
Jestem tu teraz, skarbusiu...
Trzymajcie go!
Kurwa, jesteś zimny trup.
Dobra, cipy...
pokażcie, co potraficie.
Ene, due, rike, fake...
Kurde...
Ja pierdolę...
Też mam taki.
No, chodź.
- Więc chcesz się zabawić? - Chodź.
Co jest, kurwa?
Koleś, ale pedalski taser.
Wyluzuj, gramy w tej samej drużynie.
Wstawaj.
Hit-Girl, zawsze mamy oczy dookoła głowy.
Wiem, tato. To się już nie powtórzy.
- Tak w ogóle, to dobry strzał. - Dziękuję.
Chodźmy.
Ty, dupku, nie możesz teraz wyjść głównymi drzwiami.
Zaczekaj!
Co?
- Kim jesteście? - Ja?
Ja jestem Hit-Girl,
a to... Big Daddy.
Chodź!
No, dalej!
Hit-Girl i Big Daddy... byli prawdziwymi kosiorami.
Ja... byłem tylko durnym fiutem w kombinezonie.
Co to jest? Co tu oglądam?
To komórka Sala. Trzymał ją w ręku.
Musiał zrobić to zdjęcie tuż przed śmiercią.
Wiem, jak to wygląda, Frankie,
ale ten na zdjęciu...
to chyba ten szurnięty superbohater z telewizji.
Kto?
Kick-Ass.
Jeden facet?
Jeden facet załatwił dziś w nocy ośmiu moich ludzi?
Na zdrowie.
Ośmiu u Sala, czterech u Rasula.
- Nie mamy żadnego towaru na ulicach? - Nie.
- Jeden facet? - Tak myślę.
Jeśli to prawda, wyjdziemy na największe pizdy w Nowym Yorku.
Co mam zrobić?
Chcę pierdolony łeb Kick-Assa na patyku. I to już.
Nikomu nie pisnąłem słówka. Przysięgam.
To dobrze, Zbieraczu Kopów. I niech tak zostanie.
Wiesz, co to jest?
Badziewie z tego pedalskiego tasera, które zostało po wystrzale.
Wiesz, że gliny trafiłyby do ciebie, gdyby to znalazły?
Na szczęście dla ciebie, zabrałam je.
Dziękuję.
Nazwijmy to ubezpieczeniem. Będzie nam łatwiej trzymać cię za słowo.
Lubimy cię, wiesz? Ale ci nie ufamy.
Nie bierz tego do siebie. Nie ufamy nikomu.
Namierzyłem twój adres IP. Znalezienie cię było zbyt łatwe.
O, cholera... Kurde, nie pomyślałem...
Mój Boże, mam u was dług.
Wiecie co, chyba i tak zlikwiduję swoją stronkę.
Dam sobie z tym spokój. To jest... kurwa, szaleństwo.
- To wszystko mnie przerasta. - Szkoda, bo masz potencjał.
Twój wybór, ale wiesz, że w razie czego, jesteśmy w pobliżu.
Jak się z wami skontaktować?
Pójdziesz do biura burmistrza.
Ma specjalny sygnał, którym świeci w niebo.
W kształcie wielkiego kutasa.
Jakby co, ogłoś na swojej stronie, że jesteś na wakacjach.
Znajdziemy cię. Hit-Girl, wracamy do bazy.
Słodkich snów.
- Musisz się pozbyć Kick-Assa. - Chwila... co się dzieje?
Co się dzieje?
Kick-Ass zabija moich ludzi, Gigante, oto, co się dzieje.
Moje kondolencje,
ale za wiele tu nie pomogę. To poza moją jurysdykcją.
Poza twoją jurysdykcją?
Jesteś, kurwa, gliną, a on łamie prawo,
więc to jest w twojej jurysdykcji. Głęboko jak chuj w dupie!
Słuchaj, policja płaci mi za łapanie bandziorów,
ty płacisz mi, żebym tego nie robił.
Wszystko inne to szara strefa.
Tak, Vic, bardzo cię pierdolę. Po prostu zajmij się tym, dobra?
Kurwa, nie wierzę. Gdzie Cody?
Spóźnia się.
Dziękuję, Cody. Doceniamy twoją współpracę.
Wypuścicie mnie? Macie wszystkie nazwiska i adresy.
Nikomu nic nie powiem.
Ty i twój szalony karzełek możecie napierdalać, kogo chcecie.
Przestańcie!
Znam naprawdę złych ludzi w tym mieście.
Naprawdę wrednych typów.
Proszę, puśćcie mnie! Nie róbcie tego!
Nie musicie tego robić! Przestańcie! O, kurwa!
Proszę! Boże!
Ale cwaniaczek.
Używałeś już samoopalacza, prawda?
Tak, często go używam.
Morderstwo, superbohaterowie włamujący się do mojej sypialni.
Moje życie stało się popierdolonym snem, z którego nie mogłem się obudzić.
Nawet jego przyjemne części były zupełnie nierealne.
Przeczytałam te stare Spidermany, które mi dałeś.
Są całkiem niezłe.
Tak, są.
I już od tygodnia Rasul się nie odzywał.
To świetnie.
Pewnego razu, było sobie dwóch super gliniarzy.
Nazywali się Daddy i Marcus.
Byli świetni w łapaniu bandziorów.
Frank D'Amico był najgorszym z nich i wymyślił plan,
żeby pozbyć się Daddy'ego.
Przeszukać mieszkanie!
Zostać wrobionym w handel narkotykami, było najgorszą rzeczą,
jaka mogła spotkać Daddy'ego.
Więzienie nie było jego naturalnym środowiskiem.
Bardzo się rozzłościł.
Policjant bohater w więzieniu
Gdy trafił za kratki, jego ciężarna żona została całkiem sama.
Nie potrafiła sobie poradzić.
Lecz po każdej burzy wychodzi wychodzi Słońce...
i z jej śmierci...
... urodziła się Mindy!
Marcus został opiekunem dziecka,
a Daddy zaczął obmyślać swój własny plan.
Pięć lat później wyszedł z więzienia...
i był gotów.
Teraz nadszedł czas, żeby przygotować też Mindy.
Jak mnie znalazłeś, Marcus?
Jeden z nas wciąż jest gliną. Zapomniałeś?
- Tak zrobiłeś Mindy pranie mózgu? - Dla ciebie to pranie mózgu,
dla mnie przystosowanie.
Myślisz, że to zabawa, Damon?
Samosądy, wielokrotne morderstwa... daj spokój, partnerze.
- Gdzie ona jest? - Jest bezpieczna.
Chcę ją zobaczyć. Tęsknię za nią.
- Tęsknię za wami obojgiem. - Doceniam twoją troskę,
ale musisz już iść.
Muszę cię ostrzec, że ten dupek, Gigante, szuka Kick-Assa.
Masz z nim coś wspólnego?
Prowadzisz tu jakiś popierdolony klub superbohaterów?
Nie znam go.
Dobra, ale miej się na baczności.
Rób tak dalej, a będzie tylko kwestią czasu,
zanim Gigante weźmie cię pod mikroskop.
Jest na liście płac D'Amico, odkąd ty odrzuciłeś tę szansę.
Wiesz, że nie przestanę.
Dopóki D'Amico i cały jego kurwidołek nie spłonie na popiół...
... i nie pójdzie do ziemi.
To nie wróci jej życia, Damon. To nie jest życie dla Mindy.
Jesteś jej winien dzieciństwo.
Powiem ci, kto jest jej winien dzieciństwo:
Frank D'Amico!
Niech to szlag.
Nie do, kurwa, wiary.
Za nim. W prawo.
Nie za szybko.
Przybija ludziom piątki.
Już ja gnojowi przybiję piątkę.
Piątkę w ryj. Jedź dalej.
Nie tak blisko.
Wchodzi w uliczkę... wchodzi w uliczkę...
Dobra nasza.
Kiedy ci powiem, zatrzymaj się. Gotowy?
Hej, Kick-Ass!
Jak się masz?
Mordujesz mi ludzi? Kradniesz mi jebaną kokę?
Co pan wyprawia?
- Chodź, musimy iść. - Kurwa!
Frank, musimy iść. Chodź, Frank, chodź.
Co się, kurwa, gapisz? Co?
Frank...
Chodźmy już, Frank.
Kurwa mać... Szybciej, wsiadaj.
... był jeszcze taki młody. Nikt nie powinien tak skończyć.
Po prostu nie mogę uwierzyć, że nie żyje.
Wiem, ale... Katie,
tacy goście jak Rasul wpadają w kłopoty i ...
Wiem, wiem, ale co, jeśli to moja wina?
Jeśli to sprawka Kick-Assa? Może powinnam zadzwonić na policję?
Opowiadasz niestworzone rzeczy. Pewnie nawet nie przeczytał twojego maila.
Tak.
Nie zamartwiaj się.
Tak się cieszę, że tu jesteś. Byłam w totalnej rozsypce.
Już dobrze. Nie ma sprawy.
Jesteś najlepszy.
Mam nadzieję, że się nie obrazisz, ale do dupy, że jesteś gejem.
NAŚLADOWCA KICK-ASSA ZAMORDOWANY
Kurwa, nie wierzę.
Co to za dziecięcy klaun, do chuja pana?
Urodziny ze... Spidermanem? To jeszcze rozumiem,
ale urodziny z jebanym Kick-Assem?
Serwetki i talerzyki z nim też sprzedają?
Frank, przerażasz mnie. Zaczyna ci odbijać.
Od kiedy znów robisz mokrą robotę? W dodatku publicznie?
Od kiedy mieliście załatwić Kick-Assa, pojeby, ale daliście dupy.
Zejdź ze mnie. Minął raptem tydzień.
Wysłaliśmy mu maila, połowa ludzi świruje za przynętę.
Harujemy jak woły.
Co tak robisz, do diabła? Zacząłeś też walić do nocha?
Mamusiu, chcę Kick-Assa na urodzinach! Durne małe skurwiele.
- Wiem, jak go dopaść. - Kurwa.
Chris, długo tam byłeś? Co tu robisz? Wynocha!
- Chcesz posłuchać czy nie? - Czego?
Posłuchaj, jesteś superbohaterem, jesteś samotny, nikomu nie ufasz,
bo albo odkryją, kim jesteś...
Komiksy... gówniarze czytają je, kurwa, całymi dniami.
Chodzi o to, że tylko w jeden sposób superbohater zaufa nieznajomemu,
a ja mogę być tym nieznajomym. Musisz tylko dać mi szansę.
Wiem, że potrafię to zrobić. Potrzebuję tylko kilku rzeczy.
Jakich?
Tych.
Jaja sobie robisz? Co to ma być?
To wszystko, czego potrzebuję.
Może będziesz musiał kogoś wyruchać. Może Loui'ego?
Loui? Zaczekaj no... Chris!
Albo kogoś innego. To nie musi być Loui.
- Tony. - Tony!
Tony?
- Nienawidzę go. - Pierdolić go. To szubrawiec.
Przysięgam, tato, jeśli mi na to pozwolisz, to się uda.
Tony.
Tony Romita, jeden z najbardziej poszukiwanych baronów narkotykowych,
został dziś rano aresztowany w Queens,
po tym, jak ktoś, kto przedstawił się jako superbohater, wezwał policję...
Więc jak ci idzie z Katie?
Po prostu doskonale.
Zostałem u niej na noc oglądnęliśmy cały sezon "Brzyduli"
i robiliśmy sobie pedicure.
Mówię ci, im dłużej będziesz czekał, tym będzie gorzej.
Wiem.
Miałem jej powiedzieć, ale wydawała się taka szczęśliwa.
- To chyba nie był właściwy moment. - To teraz masz okazję.
- Ona jeszcze nie wie, dobra? - Cześć, chłopaki.
Cześć.
Oglądaliście telewizję? Tego nowego superbohatera?
- Jest super. - Co?
Patrzcie. Możesz dać głośniej?
Patrzcie.
... ten człowiek, który nazywa siebie Red Mist,
postanowił wynieść zwalczanie zbrodni na zupełnie nowy poziom,
czego dowiódł zeszłej nocy.
Red Mist, co ty na to?
Myślę, że ludzie mają po prostu dość życia w strachu,
a Kick-Ass dowiódł, że jeden człowiek może sam czegoś dokonać,
więc jeśli ktoś potrzebuje pomocy, będę walczył ze zbrodnią non-stop,
a jestem w okolicy. RedMist.org.
Możecie to już wyłączyć?
- Co w nim takiego wyjątkowego? - Złapał poszukiwanego handlarza narkotyków.
- Przechwycili chyba z tonę towaru. - Spoko.
I ma o wiele fajniejszy kostium, niż Kick-Ass.
Ma pelerynę. Peleryna to jest czad.
Też podoba mi się peleryna. Dobrze wygląda.
Jest niby lepszy od Kick-Assa?
Obaj są seksowni, ale Red Mist ma lepsze ciało.
Nie sądzisz, Dave?
I co, Dave?
Lecisz na takich facetów? W skórzanych wdziankach?
Nie... nie jest w moim typie.
Kliknij, kiedy i gdzie. Fajnie byłoby się spiknąć. Red Mist
- Kick-Ass! - Red Mist.
O, kurwa! Ja pierdolę! Boli!
- Nic ci nie jest? - Nie, w porzo.
Nie wierzę, że przyszedłeś. Jesteś moim bohaterem.
Zainspirowałeś mnie. Bez Kick-Assa nie byłoby Red Mista.
Rany... serio?
Jasne. Słuchaj, jeśli...
chciałbyś, żebym został twoim pomocnikiem, to...
- Chciałbyś być moim pomocnikiem? - Pewnie, stary.
Ty i ja razem... rządzilibyśmy.
- Chcesz skoczyć powalczyć z przestępczością? - Znaczy, teraz?
Tak, stary. Chodź, coś ci pokażę.
Muszę ci powiedzieć, że robię to tylko między 21.00 a 2.00,
więc niedługo będę się zmywał.
Ale fura.
- Twój. - Oto Mistmobil.
Sat Nav, iPhone, żeby śledzić w necie nagłe wypadki, kiedy sobie jeżdżę.
Nastrojowe oświetlenie.
Tylna kamera. Nic wielkiego.
To ci się, kurwa, spodoba.
Mgła.
Tak, jesteśmy superbohaterami. Kochacie nas.
- Jarasz? - Nie.
Mały dżoint dodaje mi odwagi na patrolu.
Trochę strach ruszyć samemu na kilku zbirów, nie?
Coś nie tak?
Nie jesteś taki, jak oczekiwałem.
Dostałem maila od jednej laski.
Jakiś palant śledzi ją, kiedy wraca z pracy.
Mam adres. Sprawdzimy to?
- Czemu nie? - Spoko.
Więc siedzimy tam zupełnie nadzy, nie?
Mówię, siądź mi na kolana, to pogadamy o tym, co się pojawi.
Właśnie dostałem sms-a. Jest w drodze.
Bardzo dobrze.
- Nie zabijajcie go, póki tam nie dotrę. - Załatwione.
Wygląda na to, że opłaciło się czytanie komiksów.
Twój chłopak się spisał, Frank.
Moja krew.
Come on now, who do you, who do you,
who do you, who do you think you are?
Ha ha ha, bless your soul...
Byłbym zapomniał.
I think you're crazy, I think you're crazy...
I think you're crazy, just like me.
My heroes had the heart to lose their lives out on a limb...
Co jest, kurwa?
Cholera.
- Co ty wyprawiasz? - Tam są ludzie!
Może zadzwonimy po straż pożarną?
Kurde!
Mikey...
Kurwa.
Cholera.
Red Mist! Red Mist!
Hej, człowieku! Słyszysz mnie?
Red Mist!
Wynośmy się stąd!
Rusz pieprzone dupsko!
Kurwa mać! Widziałeś te ciała?
Tak, człowieku.
- Czemu uratowałeś misia? - Co? Nie wiem, stary. Chodźmy stąd.
Wejść.
Co ty wyprawiasz, Frank? Wiesz, że nie mogę tu być.
- Ktoś mógłby mnie zobaczyć. - Ten skurwiel, Kick-Ass, spalił mój magazyn
- i pozabijał moich ludzi, Gigante. - Chwileczkę, Kick-Ass?
- Jesteś pewien? - Musisz mi pomóc, Vic.
Mój syn tam był i nadal go nie wrócił.
Wszyscy nie żyją!
- Wszyscy w magazynie nie żyją. - Co jest, kurwa?
Opuść broń, Vic. To Chris.
- Chris to Red Mist? - Lepiej martw się o Kick-Assa.
Nie, wcale nie. Kick-Ass to tylko jakiś palant, tato.
Nie przejmuj się nim. Musisz obejrzeć to.
Co to robi?
- Żartujesz, kurwa? - Co?
Siadajcie, do cholery.
Co ty robisz? Co to za ustrojstwo?
Kupiłeś to, żeby szpiegować nianię, jak byłem mały. Nie pamiętasz?
Schowałeś to w magazynie?
Tak, byłoby zabawnie wrzucić zdemaskowanie Kick-Assa na internet.
Patrzcie.
Mówię, usiądź mi na kolanach, to pogadamy o tym, co się pojawi.
Właśnie dostałem sms-a. Jest w drodze.
Załatwione.
- Kto to jest, do diabła? - Nie wiem, tato.
Ale Kick-Ass na pewno nie jest tutaj jedynym superbohaterem.
Może wie, kim jest ten gość?
Wszystko pozamykać. Nikt nie wchodzi ani nie wychodzi.
Dopóki nie znajdą tego lachociąga z płucami wyrwanymi przez dupę.
Słuchaj, wszyscy cię szukają. Słyszysz, co mówię?
- Myślałem, że szukają Kick-Assa. - Już nie.
Gigante właśnie zrobił nam pokaz filmowy.
Z następnym superbohaterem,
wyrzynającym w magazynie ludzi D'Amico.
Zgaduję, że to byłeś ty.
- Zniszczyłem wszystkie kamery. - Najwyraźniej nie.
Musisz zniknąć, bracie. Ukryj się, i to szybko.
Dzięki.
Mindy,
koniec z odrabianiem lekcji, laleczko.
Trzeba powiedzieć "pa, pa" Frankowi D'Amico.
X-Meni, Fantastyczna Czwórka...
w tej chwili cholernie im zazdroszczę.
Wszystko wymknęło się spod kontroli. Nie wiedziałem, co robić.
Dobrze się czujesz? Wyglądasz na zmęczonego.
Może wcześniej się położysz?
- Nie miałem z kim pogadać. - Hej, słyszysz mnie?
Tak, chyba tak zrobię.
Nigdy nie czułem się bardziej samotny.
Zawsze marzyłem, żeby być superbohaterem, ale to był koszmar.
Nadszedł czas, żeby odstawić ten głupi kostium.
Ale był mi potrzebny jeszcze do jednego.
Jaka jest różnica między Spidermanem a Peterem Parkerem?
Spiderman zdobywa dziewczynę.
Cześć, jestem Kick-Ass...
Jestem Kick-Ass. Wysłałaś mi maila?
O, kurwa! O, kurwa...!
- Wynocha stąd, pierdolony dziwolągu! - Katie, nic ci nie zrobię!
Nie, nie! To ja! To ja!
Chciałem tylko zrobić ci niespodziankę!
- Dave? - Przepraszam.
Co ty odpierdalasz? Czemu przebrałeś się za Kick-Assa?
- Bo jestem Kick-Assem. - Co ty pleciesz?
- I nie jestem gejem. - Kurwa!
Byłem kretynem i gównianym przyjacielem...
- okłamałem cię, wiem... - Mój Boże.
Jeśli cię to pocieszy, to nie możesz nienawidzić mnie bardziej,
niż ja sam siebie nienawidzę.
Proszę cię... naprawdę bardzo, bardzo mi przykro.
Nigdy nie znałem kogoś tak pięknego, miłego i uroczego, jak ty.
A zasługujesz na coś lepszego.
- Dave. - Tak?
Mama ma na dole włączony alarm. Lepiej wyjdź oknem.
Albo...
Albo po prostu zostań.
Zostać?
Na noc? Jak kiedyś?
Wybacz. Nie chciałem cię nastraszyć.
Musimy przedostać się na drugą stronę, na górę i wpaść w sam w środek.
Tato, chyba znalazłam. Jest idealny i mogą dostarczyć w trzy dni.
Kosztuje 300 tysięcy dolców.
Chciałabyś wydać je na coś innego? O, święta niedźwiedzico.
- To jest coś. - No.
Dodaj do koszyka.
Dobra.
Jak myślicie, kto wygrałby walkę, Kick-Ass czy Red Mist?
Po co mieliby się bić? To głupota.
- A jak ty myślisz? - Nie wiem, ale Kick-Ass jest słodszy.
- Naprawdę? - Tak.
Puściłabym mu dym z chuja, gdybym miała okazję.
- Serio? - Bez wahania.
Chcesz obejrzeć ten nowy film z Kate Hudson,
w którym jest projektantką butów, która nie może znaleźć faceta?
Pewnie, do diabła.
Chyba nie jesteśmy zaproszeni.
Wiesz, co? Chodź no tutaj. Zaraz nawrócę cię na komiksy.
Nagle pojąłem, dlaczego superbohaterowie istnieją tylko w komiksach,
czemu ludzie nie narażają życia dla obcych sobie ludzi.
Bo po raz pierwszy w życiu, miałem po co żyć.
Coś, co mogłem utracić.
Katie bała się, że coś mi się stanie,
więc przyrzekłem jej, że czas Kick-Assa dobiegł końca.
Tak naprawdę, wcale mi tego nie brakowało.
Nie zaglądałem nawet na stronkę chyba od tygodnia.
Dobra, lecę do pracy. Dziś nie ma Katie?
Jutro. W środy pracuje jako ochotniczka.
Sprawiasz wrażenie zupełnie innego człowieka, wiesz?
Mama byłaby szczęśliwa, że wylazłeś z tej swojej skorupy.
Spokojnej nocki.
Gościu. Gdzie kurwa jesteś? Musimy się spotkać. RED MIST
- Cześć, skarbie. - Cześć. Co się dzieje?
- Muszę jeszcze raz stać się Kick-Assem. - Co? Myślałam, że z tym skończyłeś.
To będzie ostatni raz. Przysięgam.
Martwię się o ciebie.
- Nie martw się. - Nic na to nie poradzę, bo...
... bardzo mi na tobie zależy.
Mi też bardzo na tobie zależy.
Niech to będzie coś poważnego, bo obiecałem mojej dziewczynie,
że skończyłem z tym gównem.
A jeśli obaj jesteśmy trupami? To dla ciebie dość poważne?
Trupami? Jak?
Okazało się, że ci zaszlachtowani w magazynie,
mieli za kumpli niezłych kiziorów, którzy myślą, że to nasza sprawka.
Wyznaczyli nagrodę za nasze głowy.
Nagrodę za głowy? Co to jest, Dziki Zachód?
Mówię serio, facet!
Dowiedzieli się, gdzie mieszkam, rozbebeszyli mi mieszkanie!
Mam totalnie przejebane! A ty będziesz następny!
Kurde.
Co zrobimy?
Pamiętasz, jak wspominałeś o innych superbohaterach?
Tak.
Myślisz, że mogliby nam pomóc?
Gorąca czekolada. Z dodatkowymi piankami.
Wygląda jeszcze fajniej, niż na zdjęciu.
Pewnie, bo na zdjęciu nie było karabinów Gatlinga.
Dobra robota.
- Wypiję swoją w łóżku, dobrze? - Dobrze, laleczko.
- Śpij dobrze. - Dzięki.
- Kick-Ass? - Tak.
Idź się ubrać. Spotkamy się z nim w kryjówce B.
Napijemy się czekolady, jak wrócimy.
- Dobrze. - Dalej.
- Widzisz? - I szafa gra.
- Wiesz, gdzie to jest? - Wrzućmy to na GPS.
Dobra, w drogę.
Cholera.
Więc jesteś... i Red Mist też.
- Miło mi cię poznać. - Mnie pana również.
Proszę dalej.
Proszę.
Hit-Girl, gdzie twoje maniery, skarbie?
Cześć, jestem Hit-Girl.
On jest ze mną. Jest w porządku.
Stul pysk, gówniarzu. Twój tata jest szefem. Wracaj do domu.
Kurwa, nie! On jest ze mną!
Puśćcie go!
Puszczajcie, do chuja!
Ja pierdzielę, zawsze taką chciałem.
- Na pewno chcesz to wziąć? - Tak.
Chodź, cukierasku.
- Rusz to superbohaterskie dupsko. - To nie jest śmieszne.
- Kick-Ass! - Weźcie go stąd!
Puszczaj, chamie!
- Kick-Ass, przepraszam! - Wsiadaj do wozu!
Ładuj się!
Lepiej wywal tego dupka!
Zignoruj go.
Bazooka?
W porządku.
Umówiliśmy się, tato. Mieliśmy, kurwa, umowę.
Miałem dostarczyć ci winowajcę, a prosiłem tylko,
żebyś wypuścił Kick-Assa. On nic złego nie zrobił.
Chris, spójrz na to z mojego punktu widzenia, dobra?
Muszę przekazać ludziom wiadomość,
że bycie superbohaterem jest szkodliwe dla zdrowia.
A ten wielki skurwiel? Nikt nie wie, kim on jest.
- Ale to nie w porządku. - Samo życie. Pogódź się z tym.
Co chcesz im zrobić?
Naprawdę chcesz być częścią tego interesu?
Tak.
Więc siadaj, zamknij dziób i patrz.
KICK-ASS BEZ MASKI
Frank, jesteśmy gotowi. Dobrej zabawy.
- Kontrolujesz to? - Tak jest.
Wielki Bracie, patrz i ucz się.
Witamy z powrotem w Wiadomościach.
Za chwilę pokażemy ogólnoświatowy, internetowy przekaz "na żywo"
superbohatera, nazywającego siebie Kick-Ass.
Według pogłosek, będzie to pożegnalne pojawienie się Kick-Assa,
w którym ogłosi swoje wycofanie się ze zwalczania zbrodni.
Dostawcy usług internetowych przewidują,
że może to być najchętniej oglądany przekaz "na żywo" w historii sieci.
Gdzie jest Dave?
Na razie nie możemy dokładnie stwierdzić...
- Zauważyliście, że... - Jest z Katie. To oczywiste.
Z jakiego innego powodu ja byłabym tutaj?
Wciąż nie wiemy, kto stoi za tą transmisją,
lecz zanotowaliśmy masowe przeciążenia serwerów.
Dave, czemu mi nie powiedziałeś, że będziesz w wiadomościach?
Zadzwoń.
Śledzimy odliczanie do początku przekazu, który zacznie się już za chwilę.
Zaczynamy.
Witajcie, chłopcy i dziewczęta.
To... wiecie, kto to jest.
A ten tutaj, to Big Daddy.
A to są moi przyjaciele. Podejdźcie, chłopcy. Przywitajcie się.
Tak, tu jesteście. Witamy, witamy.
Big Daddy i Kick-Ass pomogą nam pokazać wam,
dlaczego bycie bohaterem to fatalny pomysł.
Wiecie, co to broń chuligana?
To coś, co siłę uderzenia pięścią wzmacnia.
Jest to kastet. Pokaż im, co potrafi kastet.
To musiało zaboleć. Popraw z drugiej strony.
O, tak, spójrzcie tylko.
We Francji na "kij" mówią...
... "la pałeczka".
Mamy tu pałeczki Kick-Assa. Pokażemy wam, co mogą zdziałać.
Dalej!
W Ameryce na "kij" mówimy tak: "kij bejsbolowy"!
Można nim uderzać w klatę... i w plery!
A także walić po jajach.
Możemy robić to pojedynczo albo wszyscy razem.
Panowie, proszę! To będzie bardzo bolało!
Z uwagi na brutalność pokazywanych scen,
nie możemy kontynuować transmisji, pokazywanej "na żywo" w internecie.
Wbrew wcześniejszym spekulacjom, że może to być jakaś mistyfikacja,
teraz jest pewne, że zakładnicy są w prawdziwym niebezpieczeństwie.
Wszystko wskazuje na to, że za kilka minut może dojść do egzekucji.
Nawet z moimi metalowymi płytkami...
i spierdolonymi zakończeniami nerwowymi,
mówię wam: to bolało.
Kanisterek nafty. Tak, to cichy zabójca.
Chociaż nie tak bardzo, jak wizja utraty wszystkiego.
Katie, mojego taty, Todda i Marty'ego.
Rzeczy, których nigdy nie zrobię.
Jak jeżdżenie samochodem,
zobaczenie dzieci moich i Katie,
czy dowiedzenie się, jak skończą się "Zagubieni".
A jeśli wydaje się wam, że wyjdę z tego,
skoro teraz do was nawijam, nie bądźcie takimi mądralami.
Do diabła, ludzie... nie oglądaliście "Sin City",
"Sunset Boulevard", "American Beauty"?
A to, wy jaskiniowcy... jest ogień!
Ogień. Ogień jest dobry.
Ogień to nasz druh.
Panowie...
... czas umierać.
Co, do...?
Co jest, kurwa?
Poszukaj zapalniczki!
Jest tam, na podłodze!
Mam!
- Nie! - Kryj się, dziecko!
Przełącz na kryptonit!
Kryptonit.
A teraz zemsta Robina!
Przedstawienie skończone, skurwysyny.
Tak! Chyba się w niej zakochałem.
Wygląda na 11 lat, ale...
Zaczekam. Wstrzymam się z seksem aż podrośnie.
Z tym miałbyś naprawdę ciężko. W porządku?
Tak.
Rany...
Dobra robota.
Jestem z ciebie dumny, laleczko.
Jesteś cała?
Nie bolało tak, kiedy ty do mnie strzelałeś.
Bo używałem wolniejszych kul, dziecino.
Jesteś najwspanialszym tatą na świecie.
Nie, ja po prostu... cię kocham.
Też cię kocham, tatusiu.
Też cię kocham, tatusiu.
Śpij spokojnie.
Jak się nazywasz? Znaczy, naprawdę?
Superbohater nigdy nie zdradza swojej prawdziwej tożsamości.
Co? Nie możesz tak dalej...
Cokolwiek dotychczas robiłaś,
to już skończone.
Masz jeszcze kogoś? Jakąś rodzinę...?
Potrafię o siebie zadbać. Uratowałam twój żałosny tyłek.
A co z pieniędzmi? Pomyśl o przyszłości.
Mam trzy miliony dolarów w walizce. Wystarczy na twoją "przyszłość"?
Nie chodzi tylko o forsę. Mam u ciebie dług.
Gdyby nie ty, zginąłbym.
Gdyby nie ty, mój tata by nie zginął.
Posłuchaj, spakuj wszystko, co potrzebujesz i pojedziemy do mnie.
- Muszę przemyć twarz. - Dobra.
Mówiłem o pidżamie i ciuchach. Nie możesz zabrać tego do mnie.
Wiesz, czego naprawdę chciałby mój tata?
Chciałby, żebym zakończyła to, co razem zaczęliśmy.
I to właśnie zamierzam zrobić.
To twierdza Franka D'Amico?
Z całą tą ochroną? Oszalałaś?
Moja mama już umarła nadaremnie.
Więc na pewno nie pozwolę, żeby mój tata też umarł nadaremnie.
Nie poradzisz sobie sama.
Właśnie.
Chcesz spłacić dług mojemu tacie?
Więc ani słowa i weź sobie broń.
To jest to, co myślę?
Tak, do diabła.
Lepiej przeczytaj instrukcję, bo będziesz tego używał za jakieś 5 minut.
Dobra, słuchajcie... macie 5 minut i wracacie na swoje posterunki.
I nie nabrudźcie tu.
- Wszystko w porządku? - Wszystko gra, szefie.
Nie wierzę, że odzyskałem spluwę. Patrzcie tylko, to nie...
Wpuść ją.
To mała dziewczynka. Co z tobą?
W porządku, skarbie?
Zgubiłam gdzieś mamusię i tatusia.
Zgubiła mamusię i tatusia.
Chcesz zadzwonić z mojej komórki? Pamiętasz numer?
Czy kiedykolwiek byłem prawdziwym superbohaterem?
Światu mogłem zaoferować tylko dobre chęci...
i całkiem niezłe umiejętności w zbieraniu kopów.
W parze z brakiem mocy idzie brak odpowiedzialności.
Tylko że to nieprawda.
Kurwa...
Kurwa...?
Co, kurwa...?
Danny, pomóż mi! Kurwa mać!
Ja pierdolę, wszyscy nie żyją.
Siedzi za stołem. Nie ma amunicji.
Myślisz, że go dorwali?
Jeśli nie, on go dorwie.
-Idź tam. -Już?
Tak.Już.
Co jest, do chuja?
Jest w pułapce. Nie ma broni.
Więc na co czekacie?
- Idź po nią. - No, dalej, idź.
Nie mam, kurwa, spluwy. Nigdzie nie idę.
Już masz. Ruszaj.
Pierdolę to, kurwa. Idę po bazookę.
Po bazookę?
Bazookę?
To tylko ja, szefie. Wszystko pod kontrolą.
Pod kontrolą?
Bierzesz pierdoloną bazookę, matole.
Proszę pana?
Zrób to.
Zawsze chciałem to powiedzieć...
Przywitaj się z moim małym przyjacielem!
Nażryjcie się, skurwysyny!
O, w mordę...
Ta bardzo dziwnie brzmiąca bazooka.
Stu!
Kurwa!
Załatw go.
Koniec zabawy, mała.
Nigdy się nie bawię.
Czyżby?
Rozwalasz mi interes?
Zabijasz każdego skurwiela z mojej listy płac!
Boże, chciałbym mieć takiego syna.
Pora dołączyć do rodzinki.
Hej!
Może zmierzysz się z kimś swoich rozmiarów?
- Przeżyjesz? - Tak.
Wracajmy do domu.
Dzięki, Kick-Ass.
Mój tata...
byłby dumny z nas obojga.
Dave.
- Dave Lizevski. - Wiem, ćwoku.
Mindy.
Mindy Macready.
- Pa. - Pa.
Mindy zamieszkała z Marcusem. Zapisał ją do mojej szkoły.
- Cześć! - Powodzenia.
To jej pierwsza szkoła. Miałem się nią zaopiekować.
Nie, żebym musiał.
- Siema, nowa. - Cześć.
Kasa na śniadanie. Dawaj.
Kick-Ass odszedł, ale nie w zapomnienie.
Mój świat jest znacznie bezpieczniejszy z nowymi superbohaterami.
Mówili, że byłem dla nich inspiracją.
Ale ja tylko otworzyłem drzwi do świata, o którym marzyłem od dziecka.
Świata pełnego superbohaterów, co?
Jak ktoś wielki kiedyś powiedział:
"Czekajcie, aż będą mieli do czynienia ze mną."
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.