Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
- Kocham cię. - Ja ciebie też.
W POPRZEDNICH ODCINKACH
- Odwołać ślub… - Nie możemy zrobić
teraz tak poważnego kroku.
TY I JA, NA ZAWSZE.
Jadę na konferencję. Jutro mam prezentację.
Powiedz, że jestem zainteresowana zakupem jej ziemi.
Jeśli wciąż zamierza ją sprzedać.
Óscar nie akceptował sposobu, w jaki ona eksploatuje ziemię.
Organizujemy spotkanie w hołdzie Óscarowi.
Będziemy prowadzić tajne dochodzenie.
Miałem starcie z Óscarem.
Grozisz mi?
Traktujecie mnie jak dziecko. Mam tego dość.
Zwalniasz mnie?
Na rynku nie ma wielu takich mieszkań.
Umowa stoi.
Nie mogłabym przez 20 lat nie rozmawiać z mamą lub tatą.
Przez cały czas byliśmy jego jedyną rodziną.
Zrobiłabym ci przysługę.
Pożałujesz, że nie umarłeś.
Zobaczysz, jak odbieram Las Sabinas twoim córkom.
POWRÓT DO LAS SABINAS
Nie dał mi żadnej szansy, żeby to naprawić.
Nie mogę sobie darować. Jestem na siebie wściekła.
Nie zdawałam sobie sprawy, że mój szef to dupek.
Dochodzę do domu.
Zajrzę na chwilę. To nie potrwa długo.
Muszę zabrać kilka dokumentów.
Na razie.
Buziaki.
Gracia, wracaj do Las Sabinas. Nie jesteś bezpieczna w domu.
Antón?
Antón?
Ty…
Jesteś Rebeca, tak?
Tak.
Co ty tu robisz?
- Ja… - A te pudła?
Antón ci nie powiedział?
Nadal jesteście razem?
Powinnaś spytać jego.
Czemu na nich są imiona moich dzieci?
Antón!
Gdzie on jest?
Antón!
Gracia.
Powiedz, że to nieprawda.
To dom twoich dzieci.
O Boże.
Boże.
Wyglądasz dużo lepiej.
Bawisz się w doktora?
Mówi.
I słyszę.
Co ty robisz?
Chcę wstać…
Chcesz coś? Podamy ci.
… i się wysikać.
Nie możesz wstawać. Wezwać pielęgniarkę?
Sam to zrobię.
Użyj tego.
Zaraz, zawołam kogoś.
Dziadku!
Wszystko OK?
Dość! Tego już za wiele.
Mam gdzieś Rebecę i inne twoje panienki.
Obchodzi mnie, że wyrzucasz swoje dzieci na ulicę!
Pieniądze ode mnie nie starczyły?
To chyba jakiś zły sen.
Nie dotykaj mnie!
Co chcieliście z tym zrobić?
- Też sprzedać? - Nie, przechować w składzie.
Wyślę ci adres.
Jedziesz z nią na Jamajkę?
Porzucasz swoje dzieci?
Nie masz wstydu za grosz.
Zrozum. Nie mam wyjścia.
Muszę wyjechać. Robię to też dla nich.
A tak w ogóle,
to kiedy miałeś zamiar im to powiedzieć?
Ja…
Nie miałeś. Chciałeś wyjechać, tak po prostu.
Miałem do nich zadzwonić.
Sam w to nie wierzysz.
Przysięgam. Miałem to zrobić po przyjeździe na Jamajkę.
Nawet nie masz odwagi, żeby pożegnać się ze swoimi dziećmi.
Gdybym… je zobaczył…
nie byłbym w stanie wyjechać.
Aha, tego się obawiasz? Spokojnie, nikt cię nie zatrzyma.
Lecz tym razem nie uciekniesz od odpowiedzialności.
Nie będę ratować ci tyłka i cię bronić. Dość.
Zadzwonisz do dzieci.
Zadzwonisz do Lucasa i Julii i powiesz, jakim jesteś ojcem.
- OK, ale później. - Nie. Natychmiast!
Jesteś to winien im i mnie.
Rozluźnij się.
Spróbuj otworzyć dłoń.
Spróbuj podnieść rękę do góry.
Na razie wystarczy. Zobaczymy się jutro.
Czy całe życie…
już będę kaleką?
Nie użyłabym tego słowa.
Tak.
Za wcześnie, by o tym mówić.
Są pacjenci, którzy zdrowieją już na drugi dzień.
A inni po kilku tygodniach mają kolejny udar.
Czy ja… będę miał… kolejny?
Po to tu jesteś, żeby tego uniknąć.
Musisz ćwiczyć raz dziennie, to ważne
i pojawią się efekty.
To bardzo dobry szpital.
Do jutra.
Wyjeżdżasz?
Tak. Na konferencję.
Przecież odwołałaś prezentację.
Tak, ale zmieniłam zdanie.
- Przeze mnie… - Nie.
Robię to dla nas obojga.
Dobrze mi zrobi zmiana otoczenia, a ty…
potrzebujesz czasu na przemyślenie.
Mamo, wychodzę.
Zrobisz na nich wrażenie.
Jak zawsze.
Jestem.
Pomagałam Pilar skubać przepiórki.
Daj buziaka.
Wyślij smsa, jak dojedziesz.
OK.
Cześć.
Powiesz mi w końcu, co się dzieje?
To nie twoja sprawa. Nie wtrącaj się.
No ładnie.
Czyli to coś poważnego. Esther powiedziała mi wczoraj to samo.
A więc wszystko jasne.
To moja córka. Nie chcę, żeby cierpiała.
Ja też nie chcę.
Nie wygląda na to.
Zrozum wreszcie, że para to dwie osoby, nie trzy.
A ty musisz zrozumieć, że mężczyznę
i prawą rękę też można zastąpić.
To rada czy groźba?
To ty wybierasz.
Cześć.
Gadałeś wczoraj z Manuelą ze Straży Obywatelskiej.
Czego chciała?
Chodziło o moją kłótnię z Óscarem.
Chyba nic jej nie powiedziałeś?
Jestem robotnikiem, ale rozum mam.
No jasne. Wiem o tym.
Powiedziałem, że pokłóciliśmy się o skargi Óscara i innych ekologów.
Kupiła to?
Chyba tak.
Dotąd nie wróciła.
W porządku.
Jak wróci, od razu mnie zawiadom.
OK.
Jeszcze jedno. Niech to zostanie między nami.
Nie chcę, żeby Doña Paca o tym wiedziała. Ma dość spraw na głowie.
Będę milczał jak grób.
Dobrze.
Miejmy nadzieję, że Straż Obywatelska nic nie znajdzie.
I zostawią nas w spokoju.
Wciąż jest na mnie wściekły.
Trochę go rozumiem. Na jego miejscu też bym się wkurzył.
Zawsze robisz po swojemu. To u ciebie norma.
- Żartujesz? - Nie.
Stoisz po stronie Núñeza, serio?
Cholera. Mam robotę. Nie mogę iść na spotkanie dla Óscara.
Co takiego? Teraz mi to mówisz? Zaraz się zaczyna.
Właśnie dostałem wiadomość. Patrz.
To ta wielka firma architektoniczna.
Mają problemy związane z bezpieczeństwem intranetu.
Pójdziesz później.
Nie, to pilne. Nie mogę zawalić. To bardzo ważny klient.
Chodź ze mną, proszę. Zrób to dla Óscara.
Będzie cię bardzo brakowało.
Wiem. Chciałbym pójść, ale nie mogę.
Ty chyba najlepiej to rozumiesz.
- Ja? - Tak.
Ile razy wystawiłaś mnie dla pracy?
Na przykład wczoraj.
To co innego.
Jasne, nie jestem funkcjonariuszem.
Tylko zwykłym informatykiem, tak?
Powinnaś bardziej doceniać ludzi, którzy są wokół ciebie.
Dani!
Óscar zawsze kochał Manteranę,
ale najbardziej uwielbiał…
las.
Wszyscy wiemy, jak oddany był sprawie jego ochrony.
Gdyby żył, mógłby to zrobić własnymi rękami.
Dzisiaj my zrobimy to dla niego.
Zasadzimy ziarna pod przyszły gaj.
Gaj Óscara.
Dzięki, Tano.
I wam wszystkim.
Dziękuję.
Nie macie pojęcia, jakie to cudowne.
Ile to dla nas znaczy.
Spokojnie.
Przyjaciele, rodzino, zaczynajcie.
Pamiętajcie, czekam na was dziś o 20:00
w ratuszu na ostatniej części spotkania. Dziękuję wszystkim.
Kupuje ich względy.
A nie mówiłam?
Od czasu kampanii nie wymienił tylu uścisków i buziaków.
Nie przejmuj się.
Nie? Tomás…
on jest burmistrzem. Wygrał.
Nie mogłoby być lepszego hołdu.
To prawda.
Silvia wyjęła mi te słowa z ust.
Dziękuję.
Óscar byłby zachwycony.
Na pewno.
Idę na drugą stronę. Tu są kamienie, ciężko mi kopać.
OK. Odkryłam motyw do mojego nowego obrazu. Korzenie.
Świetnie.
Óscarowi nie było tu dobrze. Chciał wyjechać.
Dlaczego?
Przez dziewczynę. Był załamany po rozstaniu.
Jak miała na imię?
Miranda. Wiem od Carli.
Mieszka w Australii.
Óscar chciał jechać z nią, ale mama przekonała go, by został.
Nie rozumiem. Nigdy nie mówił mi o dziewczynie,
ani że przechodzi trudny okres.
Nic ci o niej nie powiedział?
- Przyjaciołom się o tym mówi. - Tak.
On nigdy niczego nie ukrywał.
Im więcej wiem
na jego temat, tym bardziej wydaje mi się obcy.
Nawet nie wiem, czy lubił to wszystko.
Gdzie idziesz?
Załatwić sprawę.
To takie wzruszające.
Idealne miejsce.
To wyjątkowa część Manterany.
Dzięki.
Miły gest ze strony miasta, prawda?
Zdecydowanie.
Choć ja wybrałabym drzewa owocowe.
Rosną lepiej na tym obszarze.
Lecz, jak wiemy, Tano dobrze zna się na podatkach, gorzej na rolnictwie.
Nie wiedziałam, że owocowe są lepsze.
Nie przejmuj się mną.
Dobrze wiesz, że jestem wybredna.
Ważne, że to akcja ku czci Óscara.
Wiesz co? Widziałam, jak dorastał.
Wciąż widzę to małe dziecko,
nie wyższe niż metr, biegające za motylami.
Dzięki.
To cudowne, że był tak uwielbiany przez ciebie i miasto.
Naprawdę, brak mi słów.
Jeśli będziecie czegoś potrzebować, dajcie znać.
Dziękuję.
Paca.
Dam ci znać w sprawie twojej oferty.
Spokojnie. Nie ma pośpiechu.
Teraz nie pora na to.
Pójdziemy już.
- Do zobaczenia. - Na razie.
Jeszcze raz wielkie dzięki.
Nie było źle.
Dobrze też nie.
Musimy zrobić wszystko, by sprzedała nam.
Co się dzieje?
Potrzebujesz czegoś?
Chcesz wody?
Chodź. Pomóż mi usiąść.
Tam.
- OK. - Potrzebuję…
świeżego powietrza.
OK.
Zaczynamy…
- Ta noga tu. - OK.
- Hop. - Raz, dwa…
- Aj… - Do góry.
Chodź.
O kurczę.
Podłożymy poduszkę.
Otwórz okno.
OK.
Pospiesz się.
A gdzie Gracia?
W Madrycie, w pracy.
- Zadzwonić do niej? - Nie.
Muszę ci coś…
powiedzieć.
Co?
Ta… jędza… Paca.
- Wygrała. - Paca?
- Tak. - Nie rozumiem.
Zawsze dostaje to, co chce.
Co za idiota ze mnie.
Wybacz, ale nie rozumiem,
- co chcesz przez to… - Paloma.
Ze mną… nie będzie już dobrze.
Nie będę w stanie…
zająć się… tą… zaraz…
jak to się nazywa?
- Las Sabinas. - No tak.
Jak chcecie, możecie sprzedać jej waszą część.
Co?
Mam nadzieję, że dobrze wam zapłaci.
Tato, teraz nie jest czas, żeby o tym mówić.
Poczekajmy na Gracię.
Wszystko ci już powiedziałem.
A teraz daj mi odpocząć…
Jestem bardzo zmęczony.
Cześć.
Dobrze się bawiłaś w wielkim mieście?
- Tata dzwonił? - Tak.
Co powiedział?
Pytał o dziadka.
Tylko tyle?
Spójrz na mnie.
Życzył mu szybkiego wyzdrowienia. Cieszy się, że upadek nie był poważny.
Jak to? Dziadek upadł?
Tak, ale ma się OK.
O Boże…
Dlaczego płaczesz?
Przepraszam za ostre słowa. Nie chciałem cię zranić.
To nie przez was.
Dziadkowi nic się nie stało. Serio.
To nie przez dziadka.
Was ojciec sprzedał nasz dom.
Co zrobił?
Sprzedał nasz dom.
Wpadłam tam na chwilę i wszystko się wydało.
Dlaczego?
Nie mam pojęcia.
Próbuję zrozumieć.
Wiem, że ma problemy i nie wie, jak z nich wyjść.
Pieniądze ode mnie nie wystarczyły.
To nie ja powinnam wam o tym powiedzieć.
- Przykro mi. - Czemu sam nie powiedział?
Nie wiem.
Od dawna się nie pokazuje.
Jest jeszcze coś?
Możesz powiedzieć nam całą prawdę?
Będzie mieszkał na Jamajce.
Ze swoją dziewczyną.
Nie.
To nieprawda. Nie zrobiłby tego.
Co to za dziewczyna?
Nie wiem.
Dupek.
- Kochanie. - Nie.
- Lucas. - Zostaw mnie samego.
Trini!
Paloma!
Gracia!
Będziecie tak stać?
Gdzie was poniosło?
Wracajcie!
Pomóżcie mi!
Pomocy!
Pomocy!
Gdzie brat?
- Tam. - Nie, to nie wystarczy.
Powinieneś był zadzwonić i sam nam powiedzieć.
Uspokoję go.
Nie, zostaw go.
- Niech krzyczy. - Mam to gdzieś.
Ta kobieta też jest nikim, tak?
Jak się czujesz?
Nie kłam, nie jestem głupi.
Kochanie, przepraszam za tamto.
Nie chcę nastawiać cię przeciwko ojcu.
To twój tata. Kocha cię, mimo że robi wszystko nie tak.
Nie wydaje mi się.
Nie mów tak. Oczywiście, że cię kocha.
Zostawić nas bez dachu nad głową, to ma być miłość?
Ukrywać, że jest z inną kobietą?
Dorośli też popełniają błędy.
Jestem tego żywym przykładem.
Dziękuję.
Za co?
Za uczciwość.
Wreszcie nie traktujesz mnie jak dziecko.
Przekonałaś się, że dorastanie boli.
Mam to w nosie.
Ważne, że Lucas, ty i ja jesteśmy razem.
Oczywiście, kochanie.
Oczywiście.
Zrobię wszystko, byśmy mogli normalnie żyć.
Już mam pomysł. Zobaczysz.
Damy radę.
Moja córeczka.
Cześć.
Dziwisz się, czemu wróciłem? Zapomniałem łopaty.
Jiménez się wścieknie, jak jej nie znajdzie.
Wszystko w porządku?
- Za dużo ludzi. - No tak.
I za dużo emocji, nie?
Rozumiem to.
Kilka lat temu straciłem kuzynkę, Paulę. Była dla mnie jak siostra.
To tak jak stracić część siebie.
Wszyscy, którzy wiedzieli, co dla mnie znaczyła,
robili wszystko, żeby ukoić mój ból. Ma to sens, ale…
ja się dusiłem.
W kółko pytali, jak się mam, pocieszali, byli obok 24 godziny na dobę.
A ja chciałem być sam, żeby mi nie przypominali,
że moja kuzynka odeszła.
Jasne.
Musiałeś sam poradzić sobie z bólem po stracie kuzynki,
żeby nie zawracać ludziom głowy.
Widzę, że przechodzisz przez to samo.
Nie chcę być kolejną osobą, która cię męczy.
Zaczekaj.
Pogadanie z tobą dobrze mi zrobi.
Jasne.
Możesz powiedzieć mi wszystko, albo razem pomilczymy, jak wolisz.
Ja czuję się lepiej, gdy nie mówię.
- Przejdziemy się kawałek? - Dobrze.
A łopata?
Jiménez przyjdzie i sam sobie weźmie.
Guillermo, musimy porozmawiać.
Co się stało?
Wiem, że Manuela pytała cię wczoraj o Óscara.
Zamierzałeś mi powiedzieć?
Nie, bo to nie było ważne.
Od paru dni zachowujesz się dziwnie. Coś ukrywasz.
- Czy to ma coś wspólnego z tym? - Nie.
Wiesz, jak działa Straż Obywatelska.
Wypytują wszystkich o wszystko.
OK.
Będę musiała sama spytać Manuelę.
I wiesz, że to zrobię.
Dobrze.
Manuela wie, że pokłóciłem się z Óscarem
z powodu ekologów, którzy składali skargi na Doñę Pacę.
Ale to nie z tego powodu?
Nie.
Wycofuję się.
Co takiego?
Nie zrobię tego. Zwalniam się.
Nie możesz.
Paca zapłaciła ci połowę z góry. Nie pozwoli ci się wycofać.
Jiménez.
Proszę.
To nie ja decyduję.
Wiesz, z kim zadzierasz?
Dobrze.
Ujawnię wszystko.
Nawet o tym nie myśl.
Tylko na tym stracisz.
Popełniłeś zbrodnię. Kto uwierzy, jeśli ją oskarżysz?
Wszyscy wiedzą, że jej nie znosisz.
Wszystko było ukartowane? Dałem się złapać na haczyk.
A ty co? Jesteś pieskiem, który słucha tylko głosu swego pana?
Ty mendo.
Do diabła! Co ty sobie myślałeś?
Nie mogłem odmówić.
Jakbyś nie znała Doñii Utrery
„Nie” to dla niej żadna odpowiedź.
Chcesz, żebyśmy stracili pracę?
Jak się dowiedzą, ty za to odpowiesz.
Tomás i Doña Paca umyją rączki.
Wydadzą cię, by ratować siebie.
Nie. Nikt nic nie powie.
Tylko Óscar mógł nas wydać, ale on nie żyje.
Guillermo.
Powiedz, że to nie ma nic wspólnego ze…
śmiercią Óscara.
- Mów. - Nie.
- Nie. - Na pewno?
Nie byłem w to wplątany.
- Przysięgam. - Przepraszam.
Przepraszam.
Wiem, że nie zrobiłbyś czegoś takiego.
Ale chyba nie można tego powiedzieć
o Tomásie i Pace.
Tak sobie spacerujemy,
a nie spytałem, co studiujesz.
Jesteś na studiach, tak?
Tak.
Projektowanie mody.
To moja pasja.
Jaki to poziom?
- Licencjat. - Aha.
Powinienem odświeżyć garderobę, ale nie mam czasu na zakupy.
Nawet w weekend?
Skoro już o tym wspomniałaś, możesz być moją stylistką.
Pojedziemy do San Luis. Udzielisz mi kilku rad.
Stylistką?
No co?
Nie jestem taki stary.
Zabawne, że prawnik wie, kim jest stylista.
Jestem światowcem.
To jak? Zgoda?
Co?
- Niech będzie. - Serio?
Ale musimy się pospieszyć.
Mama chce jak najszybciej stąd wyjechać.
- Rozumiem. - Tak.
Przykro mi.
A dokąd?
Do rodzinnego miasta.
Do mojej cioci. Myśli, że tam poczuje się lepiej.
A ty czego byś chciała?
Ty jeden mnie o to spytałeś.
Tu są moi przyjaciele,
ale brat wraca do Brazylii, więc powinnam zostać z mamą.
Ma teraz tylko mnie.
Rozumiem, że musi jej być ciężko teraz w Manteranie,
ale mogłaby kupić dom w San Luis, gdyby sprzedała ziemię.
No i moglibyśmy nadal się widywać.
Nie mam nic przeciwko temu.
Dobrze się przy tobie czuję.
Mamy jeszcze czas do ostatniej części spotkania.
Pospacerujemy jeszcze, czy…
Dobrze.
Manu!
- Przyszedłeś. - Tak.
Problem nie był taki duży. Szybko skończyłem.
Dzięki.
Przepraszam za tamto.
Nie ma sprawy.
- Nie. - Daniel.
- Dzięki, że jesteś. - Żaden problem.
Álex, dużo myślałam.
Nie mogę przestać myśleć o…
Kontynuujemy śledztwo. Nie złość się.
- Jak to? - Nie poddam się.
- Zrozum mnie. - Núñez o tym wie?
Spokojnie. Jestem pewna, że nie.
Zgodziłeś się na to?
Grozi jej postępowanie dyscyplinarne.
Albo zostanie natychmiast zwolniona.
- To się nie stanie. - Jasne.
Może gadam jakieś bzdury,
ale co oni mówią na temat Óscara?
Miał złamane serce.
Był niespokojny, smutny.
Esther powiedziała ci, że cierpiał na depresję.
Myślałem dokładnie to samo.
Cierpiał po rozstaniu z Mirandą, miał kryzys i postanowił…
Ale przecież to był wypadek?
Nie słuchałeś mnie wcześniej? Dziewczyna, rozstanie, smutek.
Ukrywał to przed nami.
Tak, ale zauważylibyśmy coś, gdyby to była prawda.
Czasem nie widzimy, że ktoś cierpi.
Nawet gdy stoi przed nami.
Wczoraj dzwoniła Paca. Chce kupić naszą część Las Sabinas.
To mogłoby być jakieś wyjście.
Gracia.
Przepraszam, że musiałaś czekać. Zaraz idę do ratusza.
Nie, to ja przepraszam. Nie chciałam ci przeszkadzać.
- Jest Paca? - Nie.
Wszyscy poszli na spotkanie dla Óscara.
Mam coś przekazać?
Nie. dzięki. Muszę z nią pogadać w cztery oczy.
Spójrz na mnie.
Gracia.
Spójrz na mnie.
Wszystko OK? Z tatą w porządku?
Tak. Tylko…
Może pójdę do domu i przemyślę to, co miałam zrobić.
A co miałaś zrobić?
Przyjąć ofertę Utrery.
Ale działałam pod wpływem chwili. Muszę spytać siostrę.
Wybacz, plotę bez sensu. Pójdę już.
Może wejdziesz?
Zrobię coś do jedzenia.
Nie, daj spokój. Muszę iść.
Może otworzę butelkę wina?
Brzmi lepiej?
Opowiesz mi, co się stało.
Bo coś się stało, prawda?
A najwspanialsze jest to…
że pożałujesz, że nie umarłeś, gdy zobaczysz,
jak odbieram Las Sabinas
- twoim córkom. - Tatusiu, nie chcę z nimi iść.
- Nie chcę z nimi iść. - Pożałujesz, że nie umarłeś.
Chcę zostać z tobą.
Wypadek mamy to moja wina.
- Wypadek mamy… - Jak odbieram Las Sabinas.
twoim córkom.
Gracia Molina
Gracia.
Chciałem… się z tobą dziś zobaczyć.
Chciałem…
Wybacz mi, kochanie.
Przepraszam cię.
Za wszystko.
Hej.
Kurczę, nie wzięłam wody…
Don Emilio!
- Chodź. Trzymam cię. - Nie.
Siadaj. Chodź ze mną. Spokojnie.
Powolutku. O tak. Świetnie.
Zawieje cię.
Przeziębisz się.
Niech ich diabli.
Otwierają nie w porę.
Cały mój świat runął.
W kilka godzin straciłam pracę, dom…
Chcę, by ten dzień już minął.
Teraz wypijesz najlepsze wino, jakiego w życiu kosztowałaś
i wszystko będzie dobrze.
To byłby cud.
Ale cuda nie naprawią tego, co zrobiłam moim dzieciom.
Nie byłabyś w stanie dłużej ukrywać przed nimi błędów Antóna.
Czuję się okropnie.
Byłam egoistką. Chciałam uciec od tego wszystkiego.
Czasem trudno nie myśleć o sobie.
Zwłaszcza, gdy widzisz, że innym jest lepiej na świecie.
Patrzysz na nich i myślisz,
„Dlaczego nie ja?
„Ja też tak chcę.”
To prawda.
Ale ja zwykle taka nie bywam.
Ja też nie.
W końcu i tak robimy to, co należy.
Czyż nie?
Dzięki za to.
I za wysłuchanie mnie.
Ty zawsze wiesz, co powiedzieć, żebym poczuła się lepiej.
Nie, to ja dziękuję.
Musiałem cię znów zobaczyć, żeby się przekonać,
co naprawdę czuję.
Doszedłeś do jakiegoś wniosku?
Tak.
Że też tego chcę.
Tłumaczenie: Alba Loureiro
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.