Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Chcę, byś zarządzała tym projektem.
Przecież ja tu nie byłam prawie od 20 lat!
To nie ma znaczenia.
Elena Soto, mer San Luis.
W POPRZEDNICH ODCINKACH
Jesteśmy tylko przyjaciółmi.
Gdy nas zobaczył, zawrócił i odjechał na pełnym gazie.
Nie dość straciliśmy przez tę przeklętą drogę?
- Jedni więcej, drudzy mniej. - On nie żyje.
To zależy, czy bank udzieli
Molinom pożyczki pod hipotekę.
Ja w ogóle nie mam pieniędzy.
Mam pomysł. Kupię waszą połowę ziemi
i powierzę ci zarządzanie całym przedsięwzięciem.
Nie pozwól jej wkroczyć w twoje życie.
Pamiętasz, co ci zrobiła?
Taśmy, które kręcił tata.
Ożeń się ze mną.
- Nie układa się między nami. - Weźmiecie rozwód?
POWRÓT DO LAS SABINAS
Nie trzeba przerabiać. Pasuje jak ulał.
Muszę przyznać, że wyglądasz bardzo elegancko.
Czy to nie przesada?
Musi być smoking? Wyglądam jak pingwin.
No coś ty! Przecież żenisz się z córką Utrery.
Mamo…
Widziałam suknię panny młodej. Będzie świetnie pasować.
Można zobaczyć krawaty?
Jasne. Proszę za mną.
Żadnej bawełny. Tylko jedwab.
Wyglądam dziwnie.
Daj spokój, to tylko jeden dzień.
Ja muszę nosić krawat na każde zebranie rady miasta.
Bo tak chcesz.
- „Koniec z krawatami.” - Tak jest.
Koniec.
Jak tam plany dotyczące centrum informacji?
Całkiem nieźle.
Nawet bardzo dobrze. Rozplanowaliśmy już wszystko.
Óscar by nam teraz pomagał.
Cholera…
Trudno uwierzyć, że idziemy na jego pogrzeb.
Wiesz, że Gracia doradzała nam w sprawie centrum?
Poprosiłeś ją o pomoc?
Tak. Jest świetna w tym, co robi. Bardzo kompetentna.
Szczerze mówiąc, jest nadal…
bardzo atrakcyjna.
A Elena?
Z Eleną to tylko przyjaźń. Nic poważnego.
Jeśli chodzi o Gracię, lepiej uważaj.
Mówiłem ci, że jest mężatką.
A widzisz gdzieś jej męża?
Ja też nie.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Zrobić ci kawę?
Nie, dzięki. Zjadłem już śniadanie. Mam coś do zrobienia przed pogrzebem.
Idę wziąć prysznic.
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
Coś nie tak?
Wczoraj pokłóciliśmy się o Lucasa. Nawymyślałam mu porządnie.
Jak tobie. Przepraszam, zachowałam się podle.
Daj spokój. Lucas napędził nam porządnego stracha.
Oj tak.
Dzwoniła do mnie Paca.
Czego chciała?
Złożyła ofertę.
Jaką ofertę?
Chce kupić naszą część Las Sabinas.
Poważnie?
Nie podała kwoty, ale zdaje się, że chce słono zapłacić.
Ale to nie wszystko.
Chce mnie zatrudnić jako agronoma.
W El Acebuche?
Tutaj też, jeśli sprzedamy.
Tata wie?
Najpierw chciałam pogadać z tobą.
Co o tym myślisz?
Farma tonie, a my nie mamy pieniędzy, żeby ją ratować.
Ale jak sprzedamy naszą część…
To ziemia mamy.
Opuściłyśmy ją na 18 lat.
Mimo to…
nie mogłabym jej sprzedać komuś spoza rodziny.
To mogłoby być rozwiązanie.
Wydostałybyśmy się stąd.
A co tata zrobi ze swoją częścią, jeśli Paca przejmie naszą?
- Pogadaj z nim. - OK.
Zdecydujemy potem, dobrze?
Przepraszam.
Już wychodzimy.
Ma być gotowy na przyszły tydzień.
Jasne.
Może być nawet na poniedziałek.
Tu jest faktura.
Płacę teraz, czy…?
- Wolałbym teraz. - OK.
Zaczekamy na zewnątrz.
Na razie.
Tata?
Daj mi go.
Włączę na głośnomówiący.
Cześć, tato.
Halo.
Jak się macie?
A ty?
W porządku. Mówcie, co u was.
Nic nowego. Idę na koncert z Beth.
Mogę koczować przed bramą, żebyśmy weszły pierwsze?
A co na to mama?
Nie pytałam.
Zrób tak, jak każe mama.
Włącz wideo. Będziemy się widzieć.
Mam tu słaby sygnał.
- Tęsknimy za tobą. - Kiedy wracasz do domu?
Niedługo. Ja też tęsknię za wami.
Przynajmniej jesteś w Madrycie, a nie na zadupiu.
- To tata? - Tak.
DZWONI MIGUEL
Nie rozłączajcie się. Chcę z nim rozmawiać.
Jak ci idzie siatkówka, Julia?
Nie idzie. Nie mogę tu trenować.
Czemu? A miejscowa drużyna?
Przecież ci mówię, że tu nic nie ma.
Na pewno są dzieci w twoim wieku. Nie poznałaś nikogo?
Nie chcę.
Muszę iść.
Czekaj, mama chce z tobą pogadać. Mamo!
Później do niej zadzwonię.
Antón!
Dobrze się czujesz?
- A co? - Po rozmowie z tatą.
Dobrze.
Powiedziałeś coś ojcu przy siostrze?
Nie jestem taki głupi.
Ale ty musisz mówić mi wszystko. Żadnych sekretów ani kłamstw.
Może ojciec z tego wybrnie.
Wtedy pojedziesz do przyjaciół.
Co ja teraz zrobię?
- Współczuję. - Dzięki.
Tak mi przykro.
Marisol.
Dziękuję.
Wyrazy współczucia.
Jeśli czegoś potrzebujesz,
- wystarczy, że poprosisz. - Dzięki.
- Jasne? - Dziękuję.
Pamiętasz Tano?
Tak, oczywiście.
- Bardzo mi przykro. - Dzięki.
Álex przyleciał dziś rano z Brazylii.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
Zanim zaczniemy tę chrześcijańską ceremonię,
rodzeństwo zmarłego, Carla i ojciec Álex,
powiedzą kilka słów.
Carla.
Óscar, kochany braciszku…
Będę za tobą tęsknić.
Dziękuję wszystkim…
za uczestnictwo w pożegnaniu mego brata.
Wiele lat temu opuściłem Manteranę, by otrzymać święcenia kapłańskie.
Óscar zapewniał mnie, że tu jest mój dom, pisał…
lub dzwonił co tydzień.
Dziękuję ci, Óscarze,
za to, że nauczyłeś mnie słuchać,
za twoje mądre rady.
Zawsze walczyłeś o to, by w Manteranie żyło się lepiej.
Żeby na świecie żyło się lepiej.
Ostatni raz, gdy z nim rozmawiałem, spytał, kiedy przyjadę.
Kupił nową wędkę i chciał mnie zabrać na ryby.
Wypuszczał pstrągi z powrotem do wody. Wiecie, jaki był.
Powiedziałem, że jestem zbyt zajęty,
ale spróbuję. Obiecałem dać mu znać.
By uczcić jego pamięć, proszę was,
byście spędzali więcej czasu z bliskimi.
Bardziej się kochali.
Nie zaniedbujcie swoich pasji.
Potem może być za późno.
Pewnego dnia znów będziemy się uśmiechać.
Pomyślcie o Óscarze i uśmiechnijcie się, bo on właśnie tego by chciał.
Piękne słowa, prawda?
Pamiętasz Álexa? Znałaś go?
Tak. Nie wiedziałam, że jest księdzem.
- Aha. - Egeasowie zawsze byli religijni.
Wielka strata.
Organizujemy spotkanie w hołdzie Óscarowi za jego zaangażowanie w środowisko.
Jeśli chcecie przyjść, czujcie się zaproszeni.
Jasne. Daj znać, kiedy.
- Dziękuję. - Nie ma sprawy.
Musimy porozmawiać z rodziną i przygotować pewne rzeczy.
Ale raczej pod koniec przyszłego tygodnia.
Moim celem jest, by sprawy, o które walczył, nie poszły w zapomnienie.
Czuję, że musimy kontynuować jego dzieło.
- Prawda? - Tak.
Mogę na chwilę?
- Ale… - Idź, pogadamy później.
OK.
Muszę z tobą porozmawiać. Spotkajmy się.
W domku Luceny. O ósmej. Proszę.
Dobrze się czujesz?
Nie lubię pogrzebów, zwłaszcza tak młodych ludzi.
Mamo, znam cię. To nie tylko to. Coś ci chodzi po głowie.
Bzdura. Nie przejmuj się.
Paca zaproponowała, że wykupi część ziemi należącą do Gracii i Palomy.
Myślisz, że sprzedadzą?
Nie wiem.
Nie spytałaś?
Nie powiedziały mi. Słyszałam, jak rano o tym rozmawiały.
Jeśli sprzedadzą, wolę nie myśleć,
jak na to zareaguje Don Emilio.
Bardziej martwi mnie, co się stanie z nami.
Don Emilio nas lubi. Nie wyrzuci nas.
- Nie? - Nie.
Gdy straci tyle ziemi, nie będzie go na nas stać.
Niepotrzebnie martwisz się na zapas.
W moim wieku trudno mi będzie znaleźć inną pracę. Co innego ty.
Pytanie, czy znajdziesz kogoś, kto będzie cię tak tolerować, jak on.
Manuelo, zaczekaj.
Tylko spokojnie, proszę.
Chodźmy.
Przyszły wyniki sekcji?
Tak, są tu.
Nareszcie.
Śmierć z powodu urazowego uszkodzenia mózgu.
To ulga dla rodziny, że zmarł na skutek uderzenia w głowę, a nie utonięcia.
Choć ta sytuacja to horror, przynajmniej nie cierpiał.
Jest gdzieś data?
Według ekspertów zmarł w dniu, gdy jego matka i siostra
widziały go po raz ostatni. Tak.
Toksykologia wykryła alprazolam we krwi.
To lek na stany lękowe?
- Wiedziałaś, że go brał? - Nie.
Spójrz na poziom alkoholu we krwi.
Wszystko pasuje. Mógł wpaść do tej studni.
Óscar nie pił, na pewno nie tyle.
Wygląda na to, że tego dnia się upił. A przy lekach psychotropowych…
Tak czy siak, przynajmniej mamy jasność, że to był wypadek.
Na ubraniu znaleziono ślady trującej substancji. Herbitech.
Pewnie pestycydy lub inny produkt stosowany w rolnictwie.
Miałoby to sens, gdyby to był ktoś inny.
On był przeciwny takim środkom.
Propagował metody przyjazne dla środowiska.
To mogło pochodzić z innego pola.
Zostaw to.
Przygotuj papiery dla Egei i nie myśl o tym więcej.
Biedak miał pecha. Za dużo wypił
i wpadł do studni. Tak mówią wyniki sekcji. Kropka.
Możliwości jest mnóstwo.
Czasem tak bywa. Po prostu.
Nie doszukuj się sensu i schematów
tam, gdzie ich nie ma.
Rany boskie, Arana.
To skarga z ubiegłego tygodnia. Powinienem włożyć ją do akt.
Don Emilio.
Gdzie są klucze do małego pokoju?
Potrzebuję nożyc. Chcę przyciąć parę drzew.
Po co? Nie ma potrzeby.
Tak na wszelki wypadek. Wolę wcześniej, niż za późno.
Są gdzieś tutaj…
Tak sobie myślę…
Ile lat my tu pracujemy, siedem?
Cztery. O cztery za dużo.
Nie, ja czuję się tu świetnie. Mama jest szczęśliwa.
Cieszę się, że jesteście zadowoleni.
Pytanie, czy pan jest zadowolony z nas. To najważniejsze.
Zaufanie to podstawa.
Jeśli chcesz urlop, odpowiedź brzmi: „Nie”.
- Nie, to nie to. - A co?
Oboje z mamą trochę się niepokoimy.
O co? Przecież wam płacę.
Tak. Ale gdy pana córki sprzedadzą ich część ziemi,
na swojej nie będzie pan potrzebował tylu pracowników.
Ja mam dwie ręce, jestem młody. Mogę iść gdziekolwiek…
- Co? - … ale mama, w jej wieku…
Co takiego? Komu chcą sprzedać?
Doñii Pace.
Co?
Kurde.
- Gracia! - Chwileczkę,
- może źle zrozumiałem. - Paloma!
- Nie ma ich. - Co słyszałeś?
- Nie wiem. - Skąd to wiesz?
Od mojej mamy.
Słyszała, jak rozmawiały o tym rano.
Ewidentnie Doña Paca złożyła im ofertę.
Chce zatrudnić Palomę jako agronoma.
Cholera.
Ty dziwko!
Ty kurwo!
Zapłacę. Chcesz coś?
Nie, dzięki.
Jesteśmy tu same, coś ci powiem.
Gdy rano weszłam do kuchni, usłyszałam waszą rozmowę.
Nie mogłam się powstrzymać…
Słuchasz mnie?
Przepraszam, właśnie dostałam wyniki.
Jakie wyniki?
Dałam próbkę wody ze zbiornika do analizy.
Tata miał rację.
Jest skażona.
Jak to możliwe?
Wysokie poziomy bardzo toksycznego związku.
Teraz rozumiem, dlaczego plony były marne.
Piszą, że ta trucizna nie występuje w naturze.
Wiesz, co to oznacza?
Że ktoś ją tam umieścił.
Ale kto?
Bardzo poruszyło nas to, co mówiłeś na pogrzebie.
Dziękuję.
Było dużo ludzi.
Tak. Nikogo nie zabrakło.
Nie skłamię, jeśli powiem, że wasza rodzina jest nam bardzo bliska.
To prawda, że czuliśmy się bardzo kochani.
Pójdziemy już. Masz gości.
- Ile płacę? - Nic.
Dzięki.
Carla.
Cześć, Álex.
- Kopę lat. - Manuela.
Twój brat był…
moim przyjacielem.
Wiem.
Moje kondolencje.
- Dziękuję. - Dziękuję.
Óscar dużo o tobie mówił.
Byłeś jego autorytetem.
A on moim.
Chyba musimy już iść.
Spokojnie. Mama jest z Aną i Lolą.
Tak, ale…
Nie chcę was zatrzymywać.
Nie przejmuj się, nie ma pośpiechu.
Álex, ja idę.
- Widzimy się w domu. - OK.
Chce być teraz przy matce.
To naturalne.
Przepraszam, że spytam. Czy z moim bratem
działo się coś złego?
W ostatnim czasie zachowywał się bardzo dziwnie.
Nic nie wiedziałam o jego problemach.
Rozumiem.
Jesteś w Gwardii Cywilnej?
Tak. Czemu pytasz?
Núñez przyszedł do nas.
Potwierdził, że to był wypadek. Óscar zmarł od uderzenia przy upadku.
Nie rozumiem…
jak on mógł tam wpaść?
Burza zniszczyła ogrodzenie ochronne.
A pokrywa znikła.
No tak.
Mimo wszystko to dziwne.
- Co jest? - Nic.
Co tam, jesteś jego bratem.
W końcu i tak się dowiesz.
Sekcja wykazała coś jeszcze.
Núñez nic nie mówił.
Na ubraniu Óscara znaleźli obcą substancję.
Pestycyd, który mógł być użyty jako trucizna.
I co?
Óscar nigdy nie używał pestycydów.
Nigdy w życiu.
Skąd to się wzięło?
Núñez twierdzi, że z jakiegoś urządzenia nawadniającego.
Poza tym…
miał alkohol we krwi.
A brał leki przeciwlękowe.
Przeciwlękowe?
Może to tłumaczy jego upadek.
Piłby tak dużo, będąc na lekach?
Bo coś się z nim działo.
Chciałaś się ze mną widzieć?
Tak.
Co to jest?
Raport z sekcji Óscara Egei.
Nie ma takiej rzeczy, której nie mogłabyś tu dostać.
Wszędzie tak jest, gdy ludzie są ci winni przysługę
i się o nią upomnisz.
Widzisz, co piszą?
Jiménez się mylił.
Śmierć Óscara da się skojarzyć z nami.
O ósmej. W domku Luceny. Proszę.
To są filmy?
Kasety wideo z czasów, gdy byłyśmy w twoim wieku.
Dziadek nagrywał.
Jak mogę je obejrzeć?
Na tym urządzeniu.
- Sprawdzimy, czy działa? - Teraz?
Chodź. Zobaczymy.
Ej.
Zostaw je.
- Zostaw, bo popsujesz. - No to pomóż mi.
To działa jak konsola. Podłącz te kable do TV.
No, no, dość skomplikowane.
To była jedna z najlepszych kamer w naszych czasach.
Obie byłyśmy z niej bardzo dumne.
- Na pewno byłaś typową „it-girl”. - Co to znaczy?
Popularną.
No tak. Popularne dziewczyny.
Co to jest?
Filmy mamy i Palomy z młodości.
- Chcesz obejrzeć? - No jasne.
Tata jest na nich?
Jakim cudem? To filmy z lat, gdy mieszkałyśmy tu.
Nie znaliśmy się wtedy.
- Ile? - Cztery czy pięć.
- bo tata się zdenerwuje. - Tutaj?
Jak chcesz.
- Dobre kolory? - Tak, ładnie wygląda.
Ile miałyście lat?
Byłyśmy niewiele starsze od was.
Lubiłaś się tak ubierać, czy cię zmuszali?
Pogadamy, jak za 20 lat obejrzycie swoje selfie.
- Mamo, chodź, już gotowe. - Tak?
Sto lat,
Sto lat, sto lat,
niech żyje tata nam.
Niech żyje nam!
- A to co znowu? - Nie udawaj, że nie rozumiesz.
Zdmuchnij i pomyśl życzenie.
- Wielu urodzin spędzonych z wami. - Nie wymawiaj na głos,
bo się nie spełni.
Wystarczy.
Czemu? To bardzo fajne.
Ciekawe, co to jest. Wygląda na…
- Zobaczmy, co to. - Otwórz.
Paloma jest niezła.
No.
A ja?
Ty też.
- Dziadek niepodobny do siebie. - A skąd! Spójrz.
Non-stop się śmieje, jak teraz.
Wasza babcia też była bardzo wesoła.
Uwielbiała urodziny. Zawsze była bardzo podekscytowana.
Wszystkie dzieci z wioski przychodziły na jej przyjęcia.
Daj mi kamerę.
Tadam!
Co?
- Nie musiałeś. - Jak miło.
- Lizus. - W żadnym razie.
A to kto?
Przyjaciel.
- Coś tu chyba jest grane. - Ano.
Przyjaciel i tyle.
Gracia.
Jakie fajne!
Miło mi, że się podoba.
Dziękuję.
Piękne, Miguelu. Nie wiedziałam, że tak świetnie malujesz.
- To nie moje. - Aha.
Przepiękny. Mnie się podoba. Oprawimy go.
Wyłącz to.
Kto ci pozwolił?
Dzieci chciały obejrzeć taśmy.
Co to? Krew? Co ci się stało?
Nic takiego.
To mój dom. Nie muszę się wam spowiadać.
To moje rzeczy. Nie możecie się tu szarogęsić.
Nie chcę już nigdy oglądać tych taśm.
Nie przejmuj się, zabiorę je.
Dlaczego?
Choćby po to, by zobaczyć mamę. Lubię te taśmy, nie denerwują mnie.
Były w szopie. Nie pozwoliłem wam ich wziąć.
To je wyrzuć.
Jak jej zdjęcia i wszystkie rzeczy.
W moim domu mogę wyrzucać to, co chcę, do cholery.
Skoro o tym mowa, ten dom nie jest tylko twój.
Ach, tak.
Po to przyjechałyście. Żeby zagarnąć to, co mi zostało.
Jak śmiesz.
Lepiej się zamknij.
Dość! Mam powyżej uszu twoich fochów.
Zawsze winisz mnie za wszystko.
Zawsze robię wszystko źle. Śmierć mamy to też moja wina?
Nie teraz, Lucas.
Przestałeś ze mną rozmawiać.
Zmusiłeś mnie do opuszczenia Manterany.
Byłam młodą dziewczyną.
Byłam tylko dzieckiem, tato.
To przeze mnie, Miguelu.
Zabiłam ją. Moja mama nie żyje przeze mnie.
Bo ty i ja…
„Ty i ja” co?
Miguel?
Gracia.
Nie odchodź, proszę.
Nie wiem, po co tu przyszłam.
Wiesz, jak bardzo skrzywdzimy tych, których najbardziej kochamy?
Najbardziej kocham ciebie.
Kto nie chciałby do ciebie wrócić?
Kto nie chciałby do ciebie wrócić?
Byłam z Trini w supermarkecie.
Pomożesz nam rozpakować torby?
Też nie masz nic do powiedzenia?
Na jaki temat?
Na temat sprzedaży waszej części Las Sabinas Pace Utrerze.
Niczego nie chcemy sprzedawać.
Złożyła nam ofertę.
- Skąd o tym wiesz? - Nie wstyd wam?
- Spiskujecie przeciw ojcu. - Tato.
Jak sępy. Nie możecie poczekać, aż umrę?
Dasz mi wyjaśnić?
Ani ty, ani twoja siostra, ani Paca
nie wypędzicie mnie z mojej ziemi.
Nie dam się stąd wywlec. Będę kopał i krzyczał.
Zaproponowała nam to wczoraj. Chciałyśmy ci powiedzieć,
ale to nie był dobry moment, bo mieliśmy pogrzeb.
A kiedy będzie dobry? Jak wszystko podpiszecie?
Nie podjęłyśmy decyzji. Najpierw chcemy przedyskutować to z tobą.
Jakbyście nie wiedziały, co o niej myślę.
Przestań nas oskarżać. Nawet nie znamy szczegółów oferty.
Paca chce cię zatrudnić jako agronoma?
Ale z ciebie idiotka! Nie widzisz, że chce cię przekupić?
No jasne.
Bo jestem nic nie warta, tak?
To niemożliwe, żeby ktoś docenił moje umiejętności.
- Na pewno nie Paca Utrera. - A ty?
Nie możemy się doczekać słowa „dziękuję” za to, co robimy dla Las Sabinas.
A kto mnie podziękuje?
Wiesz, ile lat harowałem jak wół dla tej ziemi?
- Sam! - Sam.
Sam, bo tak chciałeś!
Tato?
Tato!
Najdroższy.
Hej, tato.
Tato!
Co się stało?
- Wezwij karetkę. Szybko! - Już.
Biegiem!
Gracia!
Tato.
Emilio Molina, z Las Sabinas. Ma atak.
Jest sparaliżowany. Nie może mówić. Pośpieszcie się!
Tato, słyszysz mnie? Tato? Tato!
Nie mogę.
To absurd. Nie możemy.
Nie.
Czy myśmy oszaleli?
Ty się żenisz. Ja przywiozłam tu dzieci wbrew ich woli.
Julia nawet nie wie, przez co przechodzimy z mężem.
Ile osób skrzywdzimy, gdy się zagalopujemy?
A co z Esther?
Co powiesz matce, córce, Pace?
Historia nie musi się powtarzać.
Nie chcę mieć więcej grzechów na sumieniu.
Ale ja cię kocham.
Ja ciebie też.
Ale nie możemy.
Wolałbyś, żebym nie wróciła?
Wolałbym, żeby było inaczej.
Powinnam już pójść.
Nie mogę wrócić do Madrytu
dopóki Antón nie poukłada spraw.
Tam nie jesteśmy bezpieczni.
Napisy: Lidia Lewandowska-Nayar
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.