Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Spytaj mamę, czy puści mnie na imprezę do Madrytu.
W POPRZEDNICH ODCINKACH
- Zostaniesz i pomożesz dziadkowi. - Nawet go nie znam.
Jesteś kobietą z inicjatywą, a do tego bardzo inteligentną.
Właśnie tego nam tu trzeba.
Wiem, że Moliny złożyły wniosek o pożyczkę na Las Sabinas.
Nie jest w naszym interesie, by Emilio został na farmie.
- Nie miałeś tomografii? - Nie chcę iść do szpitala.
- Wszystko na dobrej drodze. - Poważnie?
Mieszkanie jest jasne, przewiewne.
Nie zostawię cię samej w takiej chwili.
Ale zejście do tej studni trochę mnie przeraża.
Daniel mówił, że poszłaś do studni.
A mówił ci, że nic nie znalazłam?
Nie odbiera.
- Na pewno wiedział, że to dziś? - Przypominałam mu rano.
Nie rozumiem. Mówisz, że układa ci się z mężem, a to nieprawda.
Miguel, nie muszę ci się tłumaczyć.
- Nie słyszałem ich. - Bo byłeś z Gracią.
POWRÓT DO LAS SABINAS
Jak leci?
Nieźle.
Kiedy pochowają Óscara?
Najpierw muszą zrobić sekcję.
Mam nadzieję, że pójdzie szybko i jutro oddadzą ciało rodzinie.
Dajcie znać, kiedy pogrzeb.
Trzymajcie się.
Pójdę już, mamo.
Gdzie idziesz? O, przepraszam. To nie moja sprawa.
W porządku.
Cześć.
- Jak poszło? - Co?
Pogodziłeś się z Esther?
Najpierw mama, teraz ty?
Wiem, dałem ciała. Ale nie aż tak.
Jesteś przepracowany.
Opróżniałem szopę z Gracią i straciłem poczucie czasu.
Z Gracią? Widziałem ją kilka dni temu, ale prawie nie rozmawialiśmy.
Co u niej? Jak żyje?
Nieźle. Dużo nie rozmawialiśmy.
Nie uwierzysz, ile rupieci Emilio trzymał w szopie.
Wyszła za mąż?
Tak. Ma dwoje dzieci.
Mąż tu jest?
O ile wiem, to nie.
- OK. Na razie. - Na razie.
Trini, jesteś w Las Sabinas? Nie. Chcę pogadać z Gracią.
Dasz mi jej numer?
Czemu tego nie wyrzuciłaś?
Nie śmiałabym. Część należy do taty.
Narobiłaś się jak wół.
Wiem, że Richi ci nie pomógł.
Miguel mi pomógł.
Aha.
Co?
Nic.
Musiało być dziwnie.
Trochę.
Ale doceniłam jego pomoc.
Wyrzućmy to wszystko do śmieci. Tata nawet nie zauważy.
Źle bym się czuła.
Ma tomografię w poniedziałek.
Esther udało się zmienić termin.
Super.
Twój syn odziedziczył skłonności do chowania urazy.
Jest na ciebie wściekły.
Przechodzi okres buntu.
To trudne do wytrzymania.
Pomogę, jeśli będzie trzeba.
Mam to pod kontrolą.
Albo tak mi się wydaje.
Ale dzięki.
- Widziałaś? - Co?
Taśmy, które kręcił tata.
Serio?
Ta jest super.
„Paloma wpadła do rzeki.”
O rany, wszystkie pęknięte. Dlaczego trzymał je w szopie?
A ta?
To było…
Pierwsze przedstawienie, w którym grałam w szkole. Coś podobnego!
Tyle się wydarzyło od tamtej pory …
Więcej złego niż dobrego.
Ale mamy też szczęśliwe chwile.
Znów jesteśmy razem po tak wielu latach.
Przynajmniej ja tak czuję.
Nie dałam ci buziaka po przyjeździe.
O matko!
Tyle rupieci! Pomóc wam?
Nie, dzięki.
Mer poprosił mnie o twój numer telefonu.
Tano?
Tak. Dałam mu.
- Chyba nie masz nic przeciw. - Mówił po co?
Tak?
Tano?
Trini właśnie mi powiedziała.
Co się dzieje?
W porządku, Doña Rosa. Widzimy się za 15 dni.
Ten lek najlepiej brać na pusty żołądek.
OK.
- Do zobaczenia. - Dzięki.
Cześć.
Zajęta?
Tak.
Masz wizyty domowe?
Tak, kilka.
Naprawdę przepraszam za wczoraj.
Już przeprosiłeś.
Ale wciąż się gniewasz.
Nie.
Po prostu mam dużo pracy. Nie lubię spóźniać się na wizyty.
Rozumiem.
Odebrać cię, jak skończysz?
Pojedziemy do tej peruwiańskiej restauracji na dobry obiad.
Dziś nie mogę.
Poza tym będziemy z mamą wybierać kwiaty na ślub.
Brzmi dobrze.
Mam tego powyżej uszu. Nie mam teraz na to czasu.
Pojadę z mamą po kwiaty.
Serio?
W końcu to też mój ślub.
Chyba nic się nie zmieniło?
Rozważam inne opcje.
Masz jeszcze szansę, jeśli załatwisz kwiaty.
Jak się masz?
Dobrze, a ty?
W porządku.
O kurczę.
Dawno mnie tu nie było.
Nie jest w najlepszym stanie.
Czas zrobił swoje.
Ale po tobie nie widać upływu czasu. Wyglądasz świetnie.
Już wiem, jak zostałeś merem.
No i tu mnie masz.
Jedziemy?
Jeszcze nie wiem, gdzie.
Coś ci powiem.
To bardzo ważna sprawa dla gminy.
A co to ma wspólnego ze mną?
To zależy od ciebie.
Jak tu pięknie!
Brakowało mi świeżego powietrza.
Fantastycznie, prawda?
I dalej tak będzie.
Teraz to obszar chroniony.
Dzięki tobie. Wiem od Trini. Gratulacje.
Dzięki.
To dopiero pierwszy krok.
Naprawdę?
A co dalej?
Chcę umieścić Las Atenor i Manteranę na mapie.
Chcę, by były dobrze znane.
Na poziomie lokalnym, regionalnym.
A w końcu… czemu nie? W całej Hiszpanii.
Aha.
„Dobrze znane”, to znaczy otwarte dla turystów?
Tak, ale nie ot tak, po prostu. Chcę robić rzeczy z głową.
Chcę, byś zarządzała tym projektem.
Ja? Przecież ja nie byłam tutaj prawie od 20 lat!
To nie ma znaczenia. Ważne, że kochasz to miejsce, tu się urodziłaś.
Poza tym
widziałem twoją pracę w Internecie. Jesteś świetną konsultantką.
To niełatwe zadanie.
Gdy wpuścisz tu masy turystów, las padnie ofiarą twego sukcesu.
Wiem. Właśnie dlatego potrzebuję kogoś,
kto nam doradzi, jak utrzymać tę równowagę.
Co myślisz o tym,
żeby stworzyć tu centrum informacji?
Zwiedzający mogliby poznać dziką przyrodę, geologię obszaru.
No i legendy związane z lasem.
Pamiętasz ducha Jimeny Pastory?
No jasne! Za każdym razem, gdy zasypiałem,
naciągałem na siebie koc, żeby mnie nie porwała.
Czemu tak baliśmy się tej biednej kobiety?
Legenda mówi, że szukała swego rodzeństwa, a nie porywała dzieci.
Może to nasze pierwsze zadanie.
- Co? - Przywrócić jej dobre imię.
Bardzo szlachetny powód.
Czekaj, pomogę ci.
Dzięki.
Nie ma za co.
Jesteś w amoku!
Muszę coś robić, bo umrę z nudów.
To tylko nuda,
czy coś jeszcze? Wczoraj ostro pokłóciłeś się z mamą.
O tę imprezę?
Nie chcę o tym myśleć, bo zwariuję.
OK.
Jeśli mogę ci w czymś pomóc, daj znać.
Spoko.
- Ktoś szczególny? - Nie, koleżanka.
Przepraszam.
Ale masz wścibską ciotkę!
Wcale nie. Szkoda, że ja i Julia nie poznaliśmy cię wcześniej.
O czym ta mama myślała przez te wszystkie lata?
Pewnie o sobie, jak zwykle.
Zbyt ostro ją traktujesz.
Czasem musimy robić coś, co nam się nie podoba, ale…
życie nas zmusza.
Tak jak ja muszę siedzieć na tym zadupiu.
Pomyśl o zaletach.
Będąc tu, mogliśmy się lepiej poznać.
A jeśli się zgodzisz, przejadę się na twoim motorze.
Zawieźmy to do recyklingu.
Potem zadzwoń do mamy. Jeśli pozwoli,
przewiozę cię po południu.
Zamykamy.
Centrum informacji będzie tutaj.
Około 300 metrów od miasteczka.
- Za blisko centrum. - Tak myślisz?
Lepiej będzie je przenieść do zachodniej części lasu.
Jesteś zajęty?
Coś pilnego? Mam dziś dość napięty harmonogram.
Zostawmy to na inny dzień, żebym mogła to porównać z podobnymi projektami.
Rozmawiacie o centrum informacji?
Tak, ale to na razie burza mózgów.
Super, dołączę do was.
Cokolwiek robicie w lesie, wpływa to na obie gminy.
Jestem Elena.
Poznajcie się.
Elena Soto, mer San Luis.
- Miło mi. - Mnie również.
Gracia Molina, doradca projektu.
Potencjalny doradca.
Powiecie, co wymyśliliście?
Z przyjemnością.
Dziękuję.
Dyskutowaliśmy o miejscu na centrum informacji.
Aha.
Są przepiękne.
Nie martw się, zajmę się tym.
Zrobisz wszystko, by Esther ci wybaczyła?
Pewnie dlatego tu jesteś.
Jakbyś zgadła.
Wszystko w porządku u Gracii?
Co znaczy „w porządku”?
Przecież z nią rozmawiałeś. Co u niej?
Nie poszedłem tam gadać, tylko pomóc.
Nie zdziwiłabym się, gdyby znów coś zaiskrzyło.
Bądź co bądź nie jesteście sobie obcy.
Żeby było jasne.
Jeśli myślisz, że jej powrót zmienia moje uczucia do Esther,
mówię otwarcie, że nie.
Zapytam, czy mają tawułki.
Tawułki? Jesteś pewny?
Na 100 procent.
To było bardzo interesujące. Bądźmy w kontakcie.
OK. Porozmawiamy o tym, jak mogę włączyć się do projektu.
Tano ci powie. Ode mnie masz zielone światło.
Dzięki za zaufanie.
Merze,
- nie pozwól, by ci umknęła. To klejnot. - Wiem.
Widzimy się u ciebie wieczorem?
Nie, dziś nie. Mam trochę papierkowej roboty
w związku ze śmiercią Óscara…
- Muszę to zrobić wieczorem. - No jasne. Najpierw Óscar.
MOGĘ POJEŹDZIĆ Z PALOMĄ NA MOTORZE?
Potem centrum informacji, które powstanie za trzy lata,
a potem reszta.
Pogadamy później.
OK, ALE ZAŁÓŻ KASK I JEDŹ POWOLI
Jesteśmy przyjaciółmi, nic więcej.
Przepraszam, masz telefon.
Nie, to mój syn.
Elena jest wspaniała.
Sąsiedzi, merowie, przyjaciele. Czego chcieć więcej?
No tak…
Wróćmy do tematu.
Mamy kilka dobrych pomysłów.
Cieszę się. Powiedz, że mogę na ciebie liczyć.
Pomysł jest świetny.
Ale jak znajdę na to czas?
Możesz pracować jako freelancer albo przez twoją firmę doradczą.
Dla mnie wszystko jedno. Ty dowodzisz.
Fajnie było?
Ekstra! Mogę się przejechać?
Sam? W żadnym wypadku.
- Mam prawo jazdy. - Nie masz.
Na motorower, ale to podobne.
Mój tata uwielbia motory.
Będę jechał 2 km na godzinę. Obiecuję.
Spokojnie, ciociu. Wyluzuj.
Włóż kask.
Tylko do końca ścieżki i z powrotem. OK?
- OK. - Jedź.
Tata nie przyjdzie?
Ma zaległą robotę w magazynie.
Poszedł z tobą wybrać kwiaty? Mówił, że idziecie razem.
Tak, był ze mną.
Nawet przyszedł pół godziny wcześniej.
Uwielbiam, gdy zaczyna się kajać i płaszczyć.
Może wyląduję z kaktusem w bukiecie ślubnym.
Nie sądzę. Ostatnio bardzo się angażuje.
Rano gadał coś o jakichś japońskich kwiatach.
Tawułki?
Truł mi na okrągło o tym, że symbolizują oddanie
i kwitnącą miłość, dlatego chce je zamówić na ślub.
To miała być niespodzianka?
- Tak, miała. - Przepraszam za spoiler.
Nie przejmuj się, będę milczeć jak grób.
Poza tym uwielbiam te kwiaty.
Dlatego je wybrał.
Zanim da ci cokolwiek, zawsze pyta, czy będziesz z tego zadowolona.
Prawda?
Dziękuję.
Nic nie pijesz?
Nie. Wypiłam piwo z Eleną.
Wpadła do mnie po drodze.
Wszystko między wami OK?
Aż nadto. Czemu pytasz?
Szybko uciekła, nic nie chciała zjeść…
Wiem, że całe rano miałeś spotkanie z Gracią.
Czyli wpadła na chwilę i przy okazji podała ci mój grafik?
Nie.
Nie miała zamiaru was obgadywać.
Ale nie wyglądała na szczęśliwą.
Synu, nie pozwól Gracii wkroczyć w twoje życie.
Nie zatrudniaj jej do sprawy lasu, ani do niczego.
Dlaczego?
Dobrze zna okolicę i jest profesjonalistką.
To Molina, a ty jesteś Larrea.
Niech lepiej trzyma się z dala od ciebie i twojego brata.
Nie wtrącaj się.
Jestem dorosły. Wiem, co dla mnie dobre, a co nie.
Sprawy sercowe… zawsze to samo.
Mamo, przestań. Pleciesz bez sensu.
Manterana potrzebuje tego projektu z lasem.
Jestem merem, a ona konsultantem. Kropka.
Nie chcę, byś niepotrzebnie cierpiał.
Ale ja nie cierpię. Wyglądam na cierpiętnika?
Póki ona tu jest, to tylko kwestia czasu.
To było wieki temu.
Wiem. I nie chcę, by historia się powtórzyła.
Pamiętasz, ile bólu ci sprawiła?
Jak bardzo cierpiałeś, gdy Miguel wrócił ze Szkocji,
a ta jędza wybrała jego,
a w końcu zostawiła was obu na lodzie?
Tak, to były straszne czasy,
ale świat kręci się dalej. Idziemy do przodu. Wszyscy. Poza tobą.
Nie znoszę jej.
W jej żyłach płynie krew ojca. Wystarczy tylko spojrzeć.
Jest mężatką z dwojgiem dzieci. Zadowala cię to?
Tano, kochanie.
Nie chcę mieszać się w twoje życie.
Chcę tylko tego, czego chce każda matka.
Chronić swoje dziecko.
Podoba ci się?
Bardzo.
Kwiaty też.
Będą pięknie wyglądać na ślubie.
Trudno tu utrzymać coś w tajemnicy.
Twoja córka nie chciała tego zepsuć.
Ale ma rację. Masz dobry gust co do kwiatów.
A jeszcze lepszy co do wyboru żony.
Zarobiłeś trochę punktów, jadąc z mamą do kwiaciarni,
ale zapomniałeś o teście końcowym.
Masażu stóp.
Co takiego?
Nie karzesz mnie za surowo?
Nie, to nie.
Dobrze.
Tylko dlatego, że masz najpiękniejsze stopy na świecie.
I szyję.
I czoło.
I oczy.
I nos.
I policzki.
I usta.
Też muszę cię przeprosić.
Byłam bardziej zła na siebie niż na ciebie.
Jak to?
Zwykle czuję się pewnie. W pracy,
z przyjaciółmi, nawet z matką.
Nie mogłam sobie darować, że tak zareagowałam.
Tylko dlatego, że pomogłeś Gracii.
Nie masz się czego obawiać.
Wiem.
To jeszcze bardziej mnie wkurza.
Nie wyobrażam sobie związku bez wzajemnego zrozumienia.
Nie chcę być tym słabym ogniwem.
A ja nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.
Ożeń się ze mną.
To właśnie zamierzam zrobić.
Nie chodzi mi o formalną ceremonię.
Pojedźmy, gdziekolwiek chcesz.
Do Las Vegas, Honolulu, Motilla del Palancar.
Gdzie nikt nas nie znajdzie.
Nawet twoja matka? Takie miejsce nie istnieje.
Nie.
Wygląda na ciekawy projekt.
To miło, że Tano ci go powierzył.
Nie spodziewałam się tego.
Ciekawe, czego zażąda w zamian.
Larreasowie będą się uśmiechać, a potem wbiją ci nóż w plecy.
Tano jest bardzo miły.
- Dzięki tej pracy zapłacę rachunki. - Jasne.
Od przyjazdu zaniedbuję klientów.
Nie zarobię.
Dzięki.
Już lepiej, kochanie?
Tak.
- Tak? - A ty?
Szczęście moich dzieci, to moje szczęście. To proste.
Z tobą nic nie jest proste, ale i tak cię kocham.
Nie wiem, co zrobiłaś, ale działa.
Nic.
Masz wspaniałego syna.
Dwoje wspaniałych dzieci.
Mój szef. Od dwóch dni nie ma ze mną kontaktu.
Fabián, jestem ci winna telefon.
Może nawet kilka.
Nie. Wciąż to samo. Robią mu testy i…
Tak, dzięki.
Wiem, Zaragoza. Muszę do nich pójść.
Pulido też, ale przekazałam to Rocío.
Daj mi kilka dni na ogarnięcie tego. Zadzwonię.
Poza tym chyba załatwiłam nowy projekt.
Tu, w mojej wiosce.
Domknę to i zadzwonię.
Coś jeszcze?
Chciałbym porozmawiać na temat ziemi Egei.
Wiem, co chcesz powiedzieć.
Wybacz, ale nie masz racji.
A co się stanie, gdy ktoś nas ubiegnie?
Przestań gadać to samo w kółko jak zdarta płyta.
Coś ci powiem.
Rozważam kilka innych opcji, które wyglądały na bardzo skomplikowane,
a teraz wydają się proste.
Wszystko zależy od tego,
czy bank udzieli Molinom pożyczki pod hipotekę.
Jak myślisz, udzieli?
Nie jestem wróżką, ale mam dobre układy z Eusebiem,
dyrektorem banku.
Opłaca mu się mieć ze mną dobre relacje.
Czyli pierwszy krok już za nami. Co dalej?
Możesz się dowiedzieć, co robi ostatnio Paloma Molina?
Myślę, że tak. Ale po co?
Po prostu zrób to dla mnie.
Nie mówił, gdzie idzie?
Myślałam, że jest w domu.
Pewnie coś trenuje.
Lucas?
Dziadek ma rację. Niedługo wróci.
Lucas!
Lucas!
Lucas!
Julia, daj spokój.
Motor Palomy.
Czy on zwariował?
Co robimy?
Powiemy jego matce?
Poczekajmy.
Na pewno?
Może wróci przed Palomą i Gracią.
Facet nie ma o tym pojęcia.
Nigdy nie widział takiego planu przywrócenia rentowności.
Przecież to była wymówka.
Spróbujemy w innych bankach, albo będziemy musiały wysupłać więcej.
Obawiam się, że powiedzą to samo.
Ja w ogóle nie mam pieniędzy.
Antón wyczyścił nasze wspólne konto.
Poważnie? Dlaczego?
Muszę zostawić coś dla dzieci. Nie mogą zostać z niczym.
Jasne.
Nie denerwuj się. Załatwimy to.
Kto to?
Poproszę dowód rejestracyjny.
Hmm…
Czemu zawróciłeś, gdy zobaczyłeś nasz samochód?
Nie wolno zatrzymywać się na środku drogi
i zawracać.
Przepraszam.
Zdejmij kask i pokaż dowód rejestracyjny i prawo jazdy.
Czy to konieczne? Śpieszy mi się.
Zsiadaj z motoru.
Ale…
Zsiadaj z motoru! No już!
To twój motor?
Tak.
Nie. Kogoś z rodziny.
Pokaż prawo jazdy.
Chyba nie mam przy sobie.
Zostawiłem w domu.
Pokaż dowód.
Wiesz, że nie masz prawa jeździć tym motorem?
Jesteś z rodziny Emilia Moliny? Z Las Sabinas?
Jestem jego wnukiem.
No dobrze. Ktoś wie, że wziąłeś ten motor?
No to masz problem.
Tak, synku?
Co?
Co się stało? Nic ci nie jest? Miałeś wypadek?
Gdzie dokładnie jesteś?
- Stój tam. Już jadę. - Coś mu się stało?
Co ty sobie myślałaś?
Policja złapała go na motorze.
- Mógł się zabić. - Nie dałam mu motoru.
Musiał sam sobie wziąć.
- Przepraszam. - Chyba nie jest ranny?
Jedziemy, szybko.
Nic ci nie jest?
Co się stało?
- Jesteś Gracia? - Tak.
Kazałam mu zadzwonić, żebyś się nie przeraziła.
Wielkie dzięki.
Powiesz mi, co się stało?
Wziął motor i zawrócił, gdy nas zobaczył.
Jechał na pełnym gazie. To bardzo niebezpieczne.
I co teraz? Musi złożyć oświadczenie?
Proszę przeprowadzić z nim długą rozmowę i czekać na mandat.
Liczę na to.
Na obie te rzeczy.
Możesz jechać do domu. Oczywiście samochodem.
Mogę zabrać motor? Jest mój. Jakby co, papiery są w domu.
Nie trzeba. W drogę. Miłego dnia.
Wzajemnie. Dzięki.
Do zobaczenia w domu.
Tak.
Jechałeś do Madrytu.
Boczną drogą, nie autostradą.
Myślisz, że to coś zmienia?
To przez tę cholerną imprezę. Mówisz, „Zaufaj mi”,
- a gdy się odwrócę… - To…
Dość!
Jeśli nie chcesz być traktowany jak dziecko,
przestań zachowywać się jak dziecko.
POŁĄCZENIE PRZYCHODZĄCE
Tak?
Trochę cierpliwości, okej?
Niedługo wrócimy do domu.
A co nas tam czeka?
Ten sam koszmar, co zawsze?
Ten sam nieobecny tatuś?
Jesteście okropni. Oboje.
Masz rację.
Zasługujesz na wyjaśnienie.
Od dłuższego czasu nie układa się między nami.
Ale to cię chyba nie dziwi?
Weźmiecie rozwód?
Prawdopodobnie tak.
Nic nie jest jeszcze przesądzone, dlatego nic nie mówiłam.
Ale to nie wszystko.
Tata kogoś ma?
Nie, to nie to. Jest winny swoim partnerom duże pieniądze.
Szuka sposobów, żeby im je oddać.
Ile?
Nie wiem, ale dużo.
Dlatego chciał, żebyśmy zostali tu, dopóki to się nie wyklaruje.
Nie rozumiem.
Coś mu grozi?
Nie przejmuj się.
Wybrnie z tego, zobaczysz.
Pewnie tak.
Chcę cię o coś prosić.
Nie mów nic siostrze, dobrze?
- Gdzie masz motor? - Idiotka.
Mogłeś mieć wypadek.
Dobrze, że wrócił. Napędził nam niezłego stracha.
Wiedziałeś o tym i nic nie powiedziałeś?
Trzeba było natychmiast zadzwonić!
Nie chciałem cię denerwować.
Jakim cudem zwiał ci sprzed nosa?
Nie mogę zostawić cię samego.
Ani na chwilę, żeby pójść do banku po pożyczkę na tę farmę.
Nie rób scen.
Jestem zmęczona. Mam już dość. Nie mogę polegać na nikim.
Powinnaś czasami rzucić na nich okiem.
Jestem opiekunką farmy, a nie niańką twoich dzieci.
Ona ma rację.
A gdyby twój wnuk miał wypadek?
Nie dość straciliśmy przez tę przeklętą drogę?
Tak. Jedni więcej, drudzy mniej. Wyjechałaś 20 lat temu.
Nie musiałaś nią jeździć co dzień. Ja tak.
- Jak śmiesz? - Teraz ja mówię. Jeszcze nie skończyłem!
Jeśli twój syn ucieka bez pozwolenia,
to znaczy, że źle z nim postępujesz.
Halo.
Nie. Nie czuję się dobrze.
To zbyt skomplikowane. Nie na telefon…
Gdzie jesteś? Możemy się spotkać?
Tak. Wiem, gdzie to jest.
Dzięki.
Dzięki, że tak szybko przyszłaś.
Powiedz coś.
Nie. W tym przypadku to ty będziesz mówić.
Ja?
Szukam doświadczonego agronoma
do zwiększenia produktywności mojej ziemi.
Jeśli chcesz, stanowisko jest twoje.
Tak po prostu?
Od dłuższego czasu szukam właściwej osoby.
Nie wszystkim podoba się życie w tak cichym miasteczku jak Manterana.
Dzięki za ofertę, ale jestem jedną z tych osób.
Szkoda.
Myślałam, że wróciłyście, żeby reaktywować Las Sabinas.
Zobaczymy.
Póki co nie mamy szczęścia w banku.
No tak.
Mimo wszystko...
… przemyśl to.
Godziwe wynagrodzenie.
Może wystarczy, żeby wyjść z kłopotów.
A na pewno pomoże.
Proponuję ci tę pracę nie tylko ze względu na twego ojca.
Od lat nie radzi sobie z tym wszystkim.
Wiem.
Jego decyzje nie są zbyt dobre.
Najgorsze.
Ale w głębi duszy jestem sentymentalna.
Gdy znów widzę was obie, ciebie i twoją siostrę,
przypominają mi się dobre czasy, gdy żyła wasza matka.
Mnie też.
Miło mi to słyszeć.
Z drugiej strony, jeśli chcecie ocalić Las Sabinas,
musicie powierzyć majątek komuś, kto przywróci mu dawną świetność.
Mówisz o sobie?
Mamy być wspólniczkami?
Niezupełnie.
Mój pomysł polega na tym, by kupić waszą część ziemi,
włączyć ją do El Acebuche i powierzyć ci zarządzanie całym przedsięwzięciem.
A co z ojcem?
Emilio na razie nie chce słuchać o sprzedaży ziemi.
Ale gdy zobaczy, że ziemia jego sąsiadki rozkwita,
może zmieni zdanie
i zechce mieć gwarantowany dochód przez resztę swoich dni.
Nie wiem. To skomplikowane.
Muszę o tym porozmawiać z Gracią.
No i oczywiście z ojcem.
Znasz już jego odpowiedź.
Proszę cię tylko o jedno.
Pomyśl, co zrobiłaby twoja matka, gdyby tu była.
Cześć.
Cześć.
Trafiłaś bez problemu?
Tak. Dobrze mnie pokierowałeś.
Co się stało?
Nieważne, jak trudna to sprawa. Mam czas.
Muszę cię przeprosić.
Chciałeś mi pomóc, a ja…
… byłam wredna, przepraszam.
Nic się nie stało.
Nieprawda. Ostatnio sporo namieszałam w życiu was wszystkich.
A gdzie jeszcze namieszałaś?
Nie śmiej się.
Serio. Znam cię i wiem, że bierzesz wszystko…
… do serca?
Może to nic poważnego.
Tym razem jest.
To opowiedz mi o tym.
Nie wiem, od czego zacząć.
Może od Antóna?
Trochę już o nim wiem.
Tonie w długach.
To ogromna suma, której nie może spłacić.
Wpakował nas w straszne kłopoty.
Od miesięcy nie rozmawia z dziećmi.
A jeśli, to tylko po to, by dać Julii bilety na koncert,
jakby nic się nie stało.
Ciągle powtarza, że jesteśmy zagrożeni.
Chcę rozmawiać z policją, ale on mówi, że to pogorszy sprawę.
Nie wiem, co robić.
Do tego moja siostra…
Gdyby wiedziała, jak ją kocham…
Dlaczego myślisz, że nie wie?
Gdy próbuję bliższego kontaktu, tylko ją ranię. Nie możemy być razem.
Za każdym razem coraz bardziej ją odpycham.
Czuję się taka samotna.
Uspokój się, Gracia.
No i farma, Las Sabinas. Mój ojciec ją zmarnował.
Nie odpowiadasz za wszystko.
Stan farmy to nie twoja wina.
Tata myśli inaczej.
Przez 20 lat nie było cię w tej wiosce.
Nie miałaś wpływu na to, co on zrobił z farmą.
Patrzy na mnie takim wzrokiem, że ciągle przypomina mi
o wszystkim, co robię źle. Wini mnie za wszystko.
Tak samo się czułam, gdy wyjeżdżałam.
Jak słowo daję, dłużej tego nie zniosę.
Moje życie się wali.
Nie chciałaś tego słuchać,
ale to szczera prawda.
- Wszystko będzie dobrze. - Nie.
Pamiętasz Gretel?
Ciągle uciekała.
Bałaś się, że nie wróci.
Gretel.
Od tak dawna o niej nie myślałam.
Była pięknym psem.
Tak.
Za każdym razem, gdy uciekała,
mówiłem ci, że wróci.
I zawsze wracała.
Skąd miałeś taką pewność?
Przyznaj, że nie wiedziałeś.
Byłem pewien.
Kto by nie chciał do ciebie wrócić?
Przepraszam.
Napisy: Lidia Lewandowska-Nayar
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.