Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
- Óscar… - Był zakopany koło zbiornika.
W POPRZEDNICH ODCINKACH
Nie wiem, jak mogę go dalej kochać.
Jestem taki zagubiony.
Esther przekonała mnie, że nie mogę dąsać się jak małe dziecko.
- Żal mi twoich dzieci. - Przestań.
Taka matka. Nic gorszego nie mogło ich spotkać.
Mówisz i masz.
Twoje córeczki utknęły przez ciebie w tej dziurze.
- Chrzanić Julię i mnie. - Babcia! Ale niespodzianka.
Nie powiedziałeś jej, że przyjeżdżam?
Nikomu nie powiedział.
Szukam doświadczonego agronoma.
Jeśli chcesz, stanowisko jest twoje.
Wykapana córka swojej matki.
Laura też kochała tę ziemię. Walczyła o nią jak lwica.
Gdzie ją ukrywasz?
POWRÓT DO LAS SABINAS
Ratunku!
MANUELA DZWONI
Esther, nie. Proszę.
Esther.
Esther.
Mama.
Kochanie, co się stało?
Co się dzieje? Wszystko OK?
Zabieramy ją do San Luis.
Nic jej nie jest?
A jak myślisz? Dźgnięto ją nożyczkami.
- Jadę z nią. - Nie. Jadę sama.
To pojadę samochodem.
Mowy nie ma. Śmierdzisz alkoholem.
Przepraszam, że wcześniej nie spytałam.
Antón się odzywał?
Tak. Rozmawiamy co tydzień.
Mówił ci, co nam zrobił?
Nie sądzisz, że to wasza sprawa?
Twoich wnuków też.
Wiesz, że sprzedał nasze mieszkanie?
Było jego.
Było na niego, ale to był nasz dom.
Skoro to zrobił, prawdopodobnie nie miał wyjścia.
Miał ciebie, a tobie nie brakuje pieniędzy.
Skoro mnie nie poprosił, musiał mieć powody.
Zostawiłaś go w najgorszej chwili i zabrałaś dzieci.
Ja go zostawiłam?
Nie chcę się kłócić, Amparo.
Mogłyby zamieszkać u mnie.
- Co takiego? - W Barcelonie. Na jakiś czas.
Nie ma mowy.
Musimy o tym porozmawiać.
Nie ma o czym mówić.
Trini przygotowała twój pokój. Idziemy?
Oczywiście, kochanie.
Porozmawiamy później.
Dzień dobry, Paca.
Podobno Esther jest już w domu.
Jak się czuje?
Odpoczywa.
Co powiedzieli lekarze?
Kilka centymetrów wyżej, a już by nie żyła.
O Boże.
Straciła sporo krwi, ale czuje się lepiej.
Pomijając wszystko inne.
Chciałbym ją zobaczyć.
- Powiedziałam, że odpoczywa. - Nie będę jej męczył.
Przyjdź później.
Masz prawo być zdenerwowana,
ale to nie ma związku ze mną.
Wszystko, co stało się Esther ma związek z tobą.
To nie ty ją dźgnąłeś, ale zniszczyłeś jej życie.
- Nie wyżywaj się na mnie. - Martwi cię to?
A mnie martwi, że ona wciąż się do ciebie odzywa po tym, co jej zrobiłeś.
Ale już się z tym pogodziłam.
Przyjdź później.
Zgadza się. I ta sama ilość nasion i nawozu organicznego.
Ile czasu zajmie dostawa?
W porządku.
Jeszcze jedno pytanie. Czy można zapłacić później?
Cztery, góra pięć miesięcy.
Rozumiem. A raty miesięczne?
OK. Nie, zadzwonię i dam znać.
Cholera…
Rozmawiałam z mnóstwem dostawców. Wszyscy chcą płatność z góry.
Nie masz żadnych układów?
Nie. Zawsze pracowałam daleko stąd.
Nie miałem nic przeciwko zielonej konwersji.
Transformacji, tato.
Jak ją zwał, tak zwał.
Ale tego po prostu nie da się zrobić.
Jeśli mamy być konkurencyjni, nie ma innej drogi.
Wiem. Nie mówię, że tego nie zrobimy.
Ale możemy to odłożyć i trzymać się tego, co umiemy.
Czyli tradycyjnego sposobu?
Jednym słowem, najtańszego.
Najbezpieczniejszego.
Nie zgadzam się z tobą.
PACA DZWONI
Halo?
Słucham.
Co?
Ale już dobrze?
Tak…
Przemyślałaś moją propozycję?
Żeby dzieci mieszkały z tobą? Nie ma mowy.
To egoizm. Myślisz tylko o sobie.
Pragnienie mieszkania z dziećmi to egoizm?
Obie wiemy, jak trudno jest im żyć tutaj.
Zmiana nigdy nie jest łatwa.
Racja. Ale jest znacznie trudniejsza,
gdy odbierzesz im wszystko, do czego przywykły.
Barcelona i Madryt są bardzo podobne. Mamy wszystko.
Nie to, co tu. To za duża zmiana.
Powiedz to synowi. Nie dał nam wyboru.
Mogą wybrać mieszkanie ze mną. Przemyśl to.
Mogłyby dalej żyć tak, jak kiedyś.
Nie masz pracy. Z pieniędzmi krucho.
W Barcelonie będą mieć wszystko, co trzeba.
Tylko przez rok. Dopóki nie staniesz na nogi.
Mogłabyś ich odwiedzać, kiedy zechcesz. Żaden problem.
Doceniam twoją propozycję, ale nie biorę jej pod uwagę.
Nie myśl, że próbuję odebrać ci dzieci.
Obie chcemy dla nich jak najlepiej.
Najlepiej będzie, gdy zostaną z mamą.
A pytałaś ich?
Nie muszę. Wiem, że wolą być ze mną.
Nie byłabym taka pewna.
Prawdę mówiąc, to nie był mój pomysł, tylko Lucasa
Zadzwonił i poprosił, żebym ich zabrała.
Przykro mi, ale musiałam ci to powiedzieć.
Tak lepiej?
Świetnie.
Teraz będziesz mogła trochę się wyspać.
Raczej nie. Przy każdym ruchu ciągną mnie szwy.
Ty pewnie też nie spałaś?
Idź trochę odpocząć.
Nie mogę. Mam dużo roboty.
Przepraszam.
Jak się czujesz? Bardzo boli?
Trochę.
Poczujesz się lepiej po śniadaniu.
Nie jestem głodna.
Musisz jeść. Nie możesz brać leków na pusty żołądek.
Weźmiesz je teraz, tak?
Już mi lepiej, gdy cię zobaczyłam.
Nic wielkiego się nie stało, Pilar.
- „Nic wielkiego?” - Mamo, proszę, nie zaczynaj.
Jeszcze nie znaleźli tego drania.
- Ale go znajdą. - Mam nadzieję.
Jeśli ekipa Núñeza nie da rady, dorwiemy go same.
Chyba żartujesz? Jak możesz mówić coś takiego?
Zapewniam cię, że mam kontakty i środki,
żeby przeszukać Manteranę i okolice. W końcu go znajdziemy.
To nie Dziki Zachód. Uspokój się i przestań gadać bzdury.
Nie zaznam spokoju, póki go nie zamkną i nie zapłaci za to, co ci zrobił.
Mogło być gorzej. Co najwyżej zostanie mi blizna.
A jego żona, Lourdes…
musi przejść długą drogę, zanim się wyleczy z tej relacji.
O ile w ogóle da radę.
Esther, jesteś zbyt dobra. Nie tylko dla Lourdes.
W pracy, w twoim biurze, u przyjaciół…
On nie ma żadnych przyjaciół.
Kilku znajomych, ale raczej nie bywa u nich w domu.
Jacyś krewni?
Nie ma żadnych.
Opieka społeczna przygotowuje dla ciebie pokój w schronisku dla…
kobiet…
Maltretowanych?
Nazywamy je ofiarami przemocy domowej.
Wolałabym zostać tu z tobą.
Tam będzie ci lepiej. Mąż nie będzie w stanie cię znaleźć.
No i będziesz miała grupę wsparcia. To ci bardzo pomoże.
Przepraszam, są jakieś wieści?
Esther jest już w domu.
To wiem. Chodzi mi o tego faceta.
Ma na imię Fidel.
To mój mąż.
Jeszcze go nie znaleźliśmy. Dlatego Lourdes jest tu.
Daleko nie uciekł.
Nocą będzie trudniej, ale na pewno znajdą go przed zmrokiem.
- Masz chwilkę? - Tak.
Przepraszamy.
Bardzo martwię się o Esther.
Czasem ci faceci dostają obsesji na punkcie osób, które pomogły ich żonom.
A jak zacznie ją śledzić?
Zakładamy, że opuścił miasto.
A jeśli nie?
Jego konto bankowe wskazuje, że zarezerwował lot do La Coruñy.
Núñez z policją są już na lotnisku, żeby go aresztować.
A moglibyście wysłać radiowóz do El Acebuche,
dopóki nie zostanie zatrzymany?
Wszystkie nasze patrole biorą udział w operacji.
Ale ja mogę przyjść tam później.
Dziękuję.
- Muszę iść. - Gdzie idziesz?
- Mogę iść z tobą?
Nie ma mowy.
Kuzynko, proszę. Boję się o nią.
Wszyscy się boimy. Ale dorwiemy go.
Wszystko w porządku?
To wszystko budzi we mnie fatalne wspomnienia.
Związane z ojcem?
I matką.
Twarz Lourdes…
Wiesz, ile razy widziałem matkę w takim stanie?
Śmiertelnie przerażoną?
Próbującą zachowywać się normalnie, żeby nie wystraszyć Tana i mnie?
Mogę ci coś poradzić?
Nie bierz tego do siebie. Masz dość własnych problemów.
Łatwo powiedzieć.
Trudniej wykonać.
Zaufaj mi. Sama tego doświadczyłam.
To prawda, co usłyszałam od babci?
Powiedz prawdę. To był twój pomysł, żeby z nią zamieszkać?
To najlepsze wyjście.
Uważasz, że powinniśmy się rozdzielić?
Tak.
Nie wiemy, co mamy robić. Z dnia na dzień zmieniasz plany.
Jesteśmy skołowani.
Szkoła jeszcze się nie zaczęła. Nie macie towarzystwa,
ale potem poznacie innych…
Jedyna dziewczyna w naszym wieku, to Lucia Larrea.
- Ja ją lubię. - Serio? Ja nie.
- Są inni ludzie. - Nie interesują mnie.
Jakim cudem mam was przekonać?
Sprawy tak się ułożyły. Nie miałam na to wpływu.
Wiemy, że to wina taty, ale skoro nie możemy wrócić do Madrytu,
- bądźmy przynajmniej w mieście. - A nie na zadupiu.
Poza tym babcia ma kasę, a ty jesteś spłukana.
Nie chcemy być ciężarem.
Bzdura. Co wam przyszło do głowy?
Przykro mi, że macie takie wrażenie.
Starałam się dać wam wszystko, co trzeba.
No i idę na rozmowę o pracę. Mamy trudny moment, to minie.
No właśnie. Nie wyjeżdżamy do babci na stałe.
Tylko na ten rok szkolny.
Znajdziesz pracę, to wrócimy do Madrytu.
Ważniejsze jest mieszkanie w mieście niż ja?
Nie o to mi chodzi.
Wiecie, co najbardziej mnie martwi?
Że zadzwoniliście do babci bez mojej wiedzy.
Umówiliśmy się, że nie będziemy niczego ukrywać.
Masz rację. Przepraszam. Powinienem był ci powiedzieć.
Jesteście nieletni, odpowiadam za was. Nie pojedziecie bez mojego pozwolenia.
- To pozwól nam. - Nie ma mowy.
Zrozum, wyjazd do Barcelony to dla nas najlepsze wyjście.
Przemyśl to, OK?
Jak w mieszkaniu?
- Pusto. - OK.
A na lotnisku?
- Też nic. - Tak.
Arana poszła do mamy Lourdes.
Właśnie wychodzę z domu jego koleżanki z pracy.
Dała ci jakieś informacje?
Tak. Klucze do biura i adres.
OK. Nie idź tam sama, dobrze?
Tak. Poproszę Aranę, żeby poszła ze mną.
Jesteśmy w kontakcie.
Witam superbohaterkę Manterany.
Nie. Superbohaterowie łapią przestępców i budzą się jak nowonarodzeni.
A nie w łóżku ze szwami.
W końcu los dał ci przymusowe wolne.
A co mam zrobić? Pacjenci czekają.
Świat się nie zawali, jeśli teraz dla odmiany my się tobą zajmiemy.
- No nie? - Tak.
Przyniosłem ci prezent.
Ale nie miałem czasu go zapakować.
Nie musiałeś.
Lucia Mariscal.
Skąd wiedziałeś, że ją uwielbiam?
Prawnicy są jak magicy. Nigdy nie ujawniają swoich sztuczek.
Znamy się od lat. Wiem, co czytasz. Jestem fanem.
- Tej nie czytałam. - Dopiero wyszła.
Daj mi znać, czy jest dobra.
Dzięki.
Okej.
Dzięki, że przyszłaś. Bardzo się ucieszy. Dużo dla niej znaczysz.
Ona dla mnie też. Paca…
Zanim wejdę, chciałabym zamienić z tobą parę słów.
Czyżbyś przemyślała sprawę i przyjmujesz moją ofertę?
No właśnie…
o tym chciałam porozmawiać. Przepraszam, że musiałaś czekać.
W końcu serce wygrało z pieniędzmi.
Ludzie mówią tak, gdy oferta jest za niska.
Mam dać więcej?
Nie, to nie tak.
Czy twoja oferta pracy jako agronom jest aktualna?
Rozumiem, że sprzedasz mi
swoją część, jak cię zatrudnię?
Nie. To dwie różne rzeczy.
Pracowałabym dla ciebie tu, w El Acebuche.
Nie, to była transakcja wiązana. Nie potrzebuję cię bez ziemi.
Podobno kupiłaś ziemię Egei, więc będziesz miała więcej.
No proszę.
Już znasz wszystkie lokalne plotki.
To nie jest prawda?
Jest. Podpisaliśmy już kontrakt.
No więc?
Paca…
Nie mogę pozbyć się Las Sabinas po tym wszystkim, co zaszło.
Tylko to mam po mamie.
Mówiłam już Gracii, że ta ziemia wymaga ogromnych inwestycji.
Nie wiem, czy to dobry pomysł, żebyście się za to brały.
Zainwestuję pieniądze z pracy dla ciebie
w przywrócenie Las Sabinas dawnej świetności.
Wiem, że to szaleństwo, ale…
tego chciałaby moja mama.
Jeśli sprzedasz ją mnie, to tak się właśnie stanie.
Ziemia nie jest na sprzedaż.
Ale gdy mnie zatrudnisz, razem osiągniemy sukces.
Praca w El Acebuche musi mieć pierwszeństwo
przed Las Sabinas.
Dam radę pogodzić obie.
El Acebuche na pierwszym miejscu.
Tak jest.
Przyjdź jutro rano.
Tomás przygotuje dla ciebie umowę.
Dziękuję.
Pójdę do Esther.
UL. PESO 11, PIERWSZE PIĘTRO
Manuela!
Wracaj, on tam jest!
Nie idź na górę!
Proszę, odbierz.
Manuela! On tam jest!
Fidel?
- Nie! Puść mnie. - Co?
- Wymiękasz? - Puść mnie.
Miguel!
Coś ty sobie myślał?
Mam go puścić?
- A gdyby miał broń? - Nie pomyślałem o tym.
Na kolana.
Ręce za głowę.
Wszystko w porządku?
Chyba tak.
Dziękuję.
Núñez. Mamy go.
Nie przekonasz mnie.
Choćbyś nie wiem, jak próbowała.
Hej.
Wróciłaś.
Sam to zrobię.
Dobrze. Dasz radę?
- Tak. - Tak?
No to…
jedziemy.
Wiem od Trini, że byłaś u Esther.
Tak.
Jak się czuje?
Całkiem nieźle.
To dobrze.
Trzeba odwagi, żeby stawić czoła psychopacie.
Racja.
No i…
poprosiłam Pacę, żeby zatrudniła mnie jako agronoma.
Zgodziła się.
Będziesz pracować dla niej? Serio?
Tak, tato.
To faktycznie wymaga odwagi.
Nie rozumiesz, że ta baba to kawał cholery? Nic z tego nie wyjdzie.
To jedyna opcja, jeśli chcemy odbudować farmę.
Widziałeś, co było z dostawcami.
- Nalegasz na konwersję… - Transformację.
Nazwę to tak, jak chcę.
Wszyscy chcemy chronić środowisko,
ale nie za wszelką cenę.
A praca dla niej może słono nas kosztować.
Mówisz tak, jakby była wcieleniem diabła.
Może dawniej była taka, ale ludzie się zmieniają.
Zdziwiłbyś się.
Paca? Nie.
Wiesz, co powiedziała do mnie w szpitalu?
A najlepsze…
że będziesz żałował, że nie umarłeś,
gdy zobaczysz, jak odbieram Las Sabinas twoim córkom.
Kiedy to było?
W San Luis.
Wparowała do pokoju znienacka.
Ale przecież my tam ciągle byłyśmy.
Prawie zawsze. Myślicie, że zmyślam?
Nie, ale byłeś cały czas na lekach. Możesz dokładnie nie pamiętać.
Bardzo dobrze pamiętam.
To żmija.
To jasne, że nie można jej ufać.
Byłabym ostrożna.
Nie martw się, tato, dobrze?
Będę ostrożna.
To może nam się opłacić. Nie chodzi tylko o pieniądze.
Poproszę ją o wodę z El Acebuche do nawodnienia naszych działek.
Nie znasz jej.
Wątpię, czy ci da.
- Spróbujmy. Nie mamy nic do stracenia. - No jasne! Nic nie mamy.
Mamy coś.
- Ziemię. - Tak.
Zrobię wszystko, by jej nie stracić.
Możemy pogadać?
Jasne.
Zaraz wrócimy.
No tak. Plotka to radio szatana.
Nie do wiary.
A co na to dzieci?
Najgorsze jest to,
że to Lucas zadzwonił do babci.
Sądzą, że dobrze by było rozdzielić się na rok.
Nie wyjadą bez twojego pozwolenia.
Choćby bardzo chciały.
Te nagłe zmiany to dla nich szok. Za wszystko winią Manteranę.
Jestem pewna, że się zaadoptują.
Może lepiej, żeby wyjechały?
Rok z babcią dopóki sytuacja się nie poprawi.
Na pewno znajdzie dobrą szkołę.
Nie da im tego, co ty.
Ale my wyjechałyśmy, a teraz znów jesteśmy tutaj.
Powiedz szczerze.
Gdybyś mogła cofnąć czas,
wyjechałabyś?
To co innego.
Więc nie porównuj.
- Mama zmarła. - Tak.
A tata się załamał. Ale i tak…
czy bycie samą było najlepsze?
W mieście. Mając zaledwie 18 lat.
Chyba nie.
A ty?
Gdybyś mogła cofnąć czas?
Chciałabym mieć wybór. Wtedy zostałabym z tatą.
Nawet gdyby miał cały czas płakać i nie powiedzieć słowa.
Zostałabym z moją rodziną.
Wejdź.
Chciałem się pożegnać i spytać, czy czegoś nie potrzebujesz.
Nie.
- Jesteś już w połowie? - Nie mam nic innego do roboty.
Świetna książka.
Jak tak dalej pójdzie, zaraz skończysz.
Jak przeczytam, możesz pożyczyć. Wymienimy wrażenia.
Mogę wejść?
Jak się czujesz?
Lepiej niż wczoraj.
- Będą jeszcze robić badania? - Nie.
Już zrobili. Muszę tylko uważać na szwy.
Muszę iść.
Dzięki, Tomás.
Chyba ci odbiło.
Manuela mi powiedziała.
Jesteś szalony.
Tak się narażać…
Ty też jesteś szalona.
Jesteśmy tacy sami.
To co innego. Zrobiłam to, żeby ochronić Lourdes.
Pacjentkę, którą ledwo znasz.
- Ja zrobiłem to… - Po co?
Żeby ochronić ciebie.
Mógł zacząć cię śledzić.
Okej.
Więc oboje mamy źle w głowie.
Nie rozśmieszaj mnie, szwy mnie ciągną.
Rozmawiałem z Lucią.
Wiem, że to ty ją przekonałaś, że powinna być ze mną.
Dziękuję.
Córka cię uwielbia.
Nie poszła z tobą od razu, bo była przekonana,
że będziemy razem.
To prawda, że nie jesteś z Gracią?
Tak. Już ci mówiłem.
Czemu?
Co się stało?
Czemu o to pytasz?
Nie wiem. Chyba…
wolałabym poznać
- najgorszą prawdę. - Nie wiem.
Chyba jesteś mi winien wyjaśnienie?
Zrobiła ze mnie głupka.
Zabawiła się mną.
Okłamała mnie, a ja byłem taki głupi, że jej uwierzyłem.
No cóż.
Zakochałeś się. Nie bój się przyznać.
Tak mi się wydawało.
Nie rozumiem, czemu ktoś chciałby skrzywdzić kogoś ot tak, bez powodu.
A zwłaszcza ciebie.
Nie rozumiesz tego, bo nie jesteś taka.
Ty też nie.
Być może…
zasłużyłem na to.
Dzięki, że mi powiedziałeś.
Ty to powiedziałaś.
Chociaż tyle mogę…
Zawsze mieliśmy do siebie zaufanie. Mogliśmy pogadać o wszystkim.
Nadal to mamy, prawda?
To już nie to samo.
Może pewnego dnia…
Nie wiem.
Nie wiem. Na razie…
myślę, że nie.
Co ja sobie myślałem? Wszystko zepsułem.
Ale ze mnie idiota.
Nie masz pojęcia, jak żałuję tego, co zrobiłem.
Przepraszam.
Tak mi przykro.
Núñez ma wobec taty dług wdzięczności.
Nie dziwię się.
To dziwne.
Co?
Jak pomyślę, że mój tata skopał komuś tyłek.
Komuś, kto dźgnął Esther i bił własną żonę.
Myślisz, że na to zasłużył?
A na co zasługuje taki macho, który używa przemocy wobec kobiet?
Nie bądź na mnie zła.
Przepraszam, nie jestem.
Wybacz, kochanie.
Powiedz mi.
Nie jestem głupia.
Słyszałam, jak rozmawialiście. Ty, Paca, tata…
Wiem, że twój mąż był taki jak on.
Twój dziadek…
miał wiele problemów.
Tak.
Był złym człowiekiem.
Dlatego nie wyszłaś ponownie za mąż?
Myślałaś, że to się powtórzy?
Trudno jest trafić na kogoś takiego, jak Fernando, ale można.
Nie wiem. Może to prawda,
że zawsze bałam się, że będę znów przechodzić przez to samo.
Chciałabyś z kimś być?
Nie wiem.
Fajnie jest się zakochać.
Tak, to prawda.
I dobrze jest kochać.
Miłość to co innego niż pożądanie, które czasem bywa zwodnicze.
Szalałaś na punkcie dziadka?
Przez jakiś czas.
Nawet go pokochałam.
A on?
Mężczyzna, który bije kobietę, nie kocha jej.
Nawet jeśli przeprasza i mówi,
że za bardzo ją kocha. To nieprawda.
To kłamstwo, kochanie.
Nie ranisz kogoś, kogo kochasz.
Lucia.
Obiecaj mi.
Nigdy nie dasz się wykorzystywać mężczyznom.
Nie znam tego rodzaju mężczyzn.
Nieważne. Po prostu obiecaj.
Obiecuję.
Dobrze, kochanie.
Mój skarbie.
- Raz… dwa… - Trzy… cztery…
Ale z ciebie przegryw!
- Jeszcze raz. - Nie.
Przemyślałaś Barcelonę?
Tak.
Uważam, że rodzina zawsze powinna trzymać się razem.
Ale w pewnych okolicznościach nie jest to możliwe.
Nie będę robić scen.
Rozstanie z wami sprawia mi ból,
ale moja miłość do was jest silniejsza.
Oboje jasno stwierdziliście, że z babcią będzie wam lepiej.
Mam do was zaufanie.
Dlatego pozwalam wam jechać do Barcelony.
Babcia wie?
Jeszcze nie.
- Powiedzieć jej? - Jasne.
Będziemy dzwonić codziennie.
- Nie odczujesz, że nas nie ma. - OK.
A ty nie powiesz babci?
Nie mam o czym mówić.
Zostaję z tobą.
Synu, nic ci nie jest?
- Co ty wyprawiasz? - Nie krzycz na mnie.
Wdawać się w bójkę…
Jestem z ciebie dumna.
Nauczyłam swoje dzieci wrażliwości na krzywdę innych.
Byłem u Esther.
Jesteście ulepieni z tej samej gliny.
Jak ona się czuje?
Nieźle.
Za kilka dni wróci do normalnego życia.
No i co z wami będzie?
Nic.
Czułem się dziwnie. Wracać tam, gdzie nie ma już dla mnie miejsca.
Nadal czuje się zraniona.
A mimo to, jest kochająca, wdzięczna…
Rozmawialiśmy o wszystkim, jakby nigdy nic.
Jest taka pogodna, spokojna…
Cała Esther. To tak, jakbym wrócił do domu.
Przeciwieństwo Gracii.
Jak mogłem być taki głupi?
- Już dobrze. - Odrzuciłem wszystko, co…
Uspokój się, kochanie.
Nie ma sensu teraz się zadręczać.
Musisz znaleźć jakieś wyjście.
Walcz o nią.
Odzyskaj to, co miałeś.
Myślisz, że mam szansę?
Oczywiście.
Kochasz ją.
I jestem pewna, że ona ciebie też.
Nie poddawaj się.
Nie teraz.
Co oglądasz?
Nic. Szłam już spać.
Chcę z tobą porozmawiać.
Twój brat mówi, że jednak nie wybierasz się do Barcelony.
Czemu? Przecież bardzo chciałaś.
Tak, ale lepiej zostanę tutaj.
Mama mnie potrzebuje.
To miło, że myślisz o swojej mamie.
Ale ona ma tu siostrę i ojca.
A ty powinnaś pomyśleć o swojej przyszłości.
Co będzie, gdy wrócisz do Madrytu? O ile w ogóle wrócisz…
Poziom tutejszej szkoły będzie wystarczający?
Wszędzie jest to samo. Podręczniki są takie same.
Tak.
Ale wymagania są na pewno mniejsze.
Mało kto tutaj dostaje się na studia.
Nie bądź głupia.
Pomyśl. Jest jeszcze czas.
Jedź do Barcelony.
Przepraszam.
Julia powinna być już w łóżku.
Tak, jasne.
- Dobranoc, dziadku. - Dobranoc.
Dobranoc.
Jaki wyrok dostanie Fidel?
Niemały.
Miejmy nadzieję, że sędzia przetrzyma go w więzieniu
do czasu rozprawy.
Maltretowanie, napaść na Esther z ostrym narzędziem w ręku.
Oby Lourdes mogła już wrócić do domu
bez lęku przed tym potworem.
Musimy spisać raport z aresztowania.
Co napiszesz?
To samo co ty.
I to samo powiemy na rozprawie.
Podejrzewaliśmy, że napastnik wróci do biura,
aby wziąć pieniądze i uciec. Dlatego go obserwowaliśmy.
I dlatego poszliśmy tam.
Manuelo, gdyby nie ty, nie złapalibyśmy go.
To najważniejsze.
Mimo że zignorowałaś procedurę.
Powinnaś była iść z Araną.
Praca z partnerem jest konieczna, by uniknąć zbędnego ryzyka.
Byłam z partnerem.
Z moim kuzynem.
Choć o tym nie wiedziałam.
Dzięki Bogu nic mu się nie stało.
Inaczej miałabyś kłopoty.
No dobrze. Napiszesz ten raport?
Muszę spakować komórkę Óscara, żeby ją wysłać do UCO.
Wcześniej nie miałem czasu.
Jak chcesz.
Jeśli chcesz, mogę zająć się telefonem.
- Co się stało? - Ruszałeś go?
- Poszukaj dobrze. - Sam zobacz.
Nie, to niemożliwe.
- Ktoś go zabrał. - Kto?
Nikomu nie wolno ruszać dowodów bez nakazu.
Telefon został skradziony.
Ktoś go ukradł.
Zainstalujemy inteligentne czujniki nawadniania.
Nie wiedziałam, że El Acebuche jest taka nowoczesna.
W niczym nie przypomina Las Sabinas.
W dzisiejszych czasach nie ma takich farm jak Las Sabinas.
Wybacz, że to powiem. To opuszczone, zapomniane miejsce.
Dlatego tu jestem.
Zmodernizuję je.
Przy odrobinie szczęścia za rok będziemy konkurencyjni.
Odrobina szczęścia nie wystarczy.
Skoro już o tym mowa…
mam prośbę.
Znowu? Dopiero zaczęłaś pracę.
Chcemy posiać nasiona na działkach, które długo leżały odłogiem,
ale nie możemy ich nawodnić z powodu skażenia.
Moglibyśmy użyć twojej wody?
Oczywiście po rozsądnej cenie.
Musisz tylko zatwierdzić to w agencji ds. wód dorzecza.
Może proszę o zbyt wiele,
przy obecnym stanie zdrowia ojca, ale to dobry sposób,
by pokazać wszystkim, że nie masz z nim problemów.
Ja nie mam z nim problemów.
To on ma problem ze mną.
Poproszę Miguela, żeby przygotował papiery.
Nie martw się o cenę.
Przyjmę to, co uznasz za słuszne.
Dzięki.
To naprawdę wiele znaczy.
No to udowodnij to najlepiej, jak potrafisz.
Widziałaś całą farmę.
Znajdziesz jakiś sposób na zwiększenie produktywności?
Muszę się temu przyjrzeć. Jestem tu nowa.
Ja postawiłabym na różnorodność upraw.
Łączenie gatunków, które się uzupełniają.
Bardzo kreatywne.
Dla każdego gatunku rok próbny.
Zwłaszcza dla gatunków egzotycznych.
Warto, bo jeśli się zakorzenią, korzyści będą ogromne.
Co o tym myślisz?
Paca?
Co?
Gdzie byłaś?
Przepraszam.
Masz takie same oczy, jak twoja matka.
Napisy: Lidia Lewandowska-Nayar
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.