Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Wilson zostanie, by ci pomóc, dopóki nie wydobrzejesz.
W POPRZEDNICH ODCINKACH
Jeśli pana córki sprzedadzą ich część ziemi,
nie będzie pan potrzebował tylu pracowników.
Niestety muszę cię zwolnić.
Muszę sprzedać moją część farmy.
To ziemia odziedziczona po mamie. Musi zostać w rodzinie.
Przywrócę jej dawną świetność.
Skoro nie chcesz zostawić Miguela, żeby go uchronić od więzienia,
zrób to po to, by wasze życie nie stało się żywym piekłem.
Nie kocham Esther.
Tak wyglądał nasz związek do dziś.
Oto co z niego zrobiłeś.
Moja mama chodziła z twoim tatą.
Coś ty? Poważnie?
- Tak. - Tak.
Zasługujesz na szczęście.
Kochałem cię każdego dnia przez 20 lat, nie zdając sobie z tego sprawy.
Wybacz, ale nie kocham cię w ten sposób.
Znów ci pozwoliłem się mną zabawić. Idiota ze mnie.
POWRÓT DO LAS SABINAS
- A ty dokąd? - Na ostatniego drinka.
Idziemy do domu. Ośmieszasz się.
Zostaw mnie!
Właściciel zadzwonił, żebym cię stamtąd zabrał.
Tych dwóch kretynów w barze aż się prosi, żeby im przyłożyć.
- Jeszcze by tego brakowało. - Zostaw mnie.
Będziesz bić się z tymi idiotami?
- Zostaw mnie, chcę być sam. - Co z tobą?
Co się z tobą dzieje, do cholery?
Zgłupiałeś? Chcesz, by cię stłukli na kwaśnie jabłko?
Mogę to zrobić za nich. Zostanie w rodzinie.
Chodźmy do domu. Proszę.
Pójdę, bo mnie prosisz. Ale ci dwaj powinni dostać za swoje.
O tak, bardzo dobrze. Idziemy.
Co z tobą, do diabła?
Po prostu poszedłem na drinka. Czy to coś złego?
Jeden drink, potem następny.
Będziesz teraz liczył? Na litość boską, jestem dorosły.
Więc powinieneś wiedzieć, kiedy przestać.
Co ty robisz? Dawaj kluczyki.
Dawaj te cholerne kluczyki!
Ale, co…
Rany boskie.
Nic ci się nie stało?
Nie. Oddaj kluczyki. Chcę jechać do domu.
Nie dam ci kluczyków.
Nie pozwolę ci prowadzić w takim stanie.
Chcesz jechać do El Acebuche?
Co powiesz Esther?
Nie wiem.
Proszę.
Dziękuję.
Wypij to, weź zimny prysznic i idź spać.
A jutro kac gigant.
A, to wy.
Wystraszyliście mnie.
Usłyszałam głosy i…
Ale co wy tu robicie?
Nic, pijemy kawę.
Myślałem, że śpisz.
Spałam.
Co ci jest?
Nic. Coś zjadłem i mi zaszkodziło.
Co się z tobą dzieje? Nie jesteś sobą.
Miałaś rację.
Gracia znów się mną zabawiła.
Co? O czym on mówi?
- Nie powiedział ci? - Nie.
Pozwolił, żeby ta kobieta znów namieszała mu w życiu.
Prawie zostawił dla niej Esther.
Esther nic nie wie.
Chwała Bogu. Masz szczęście.
Tak, Gracia?
Jesteś zajęty? Masz chwilkę?
O co chodzi?
Chcę przeprosić za tamten dzień.
Zachowałam się nieodpowiednio.
Zrozum, żyję w stresie z powodu ojca. Nie jestem sobą.
W porządku. Nie ma sprawy.
Przyjmuję przeprosiny. Dzięki za telefon.
Czekaj, coś jeszcze chciałam ci powiedzieć.
Jest taka sprawa, że…
Antón mnie zostawił. Potrzebuję pracy.
Nie wiem, czy już kogoś znalazłeś, ale chciałabym wrócić.
Albo zacząć od zera, od małych klientów i odzyskać twoje zaufanie.
Jesteś tam?
Tak, ale nie wiem, co powiedzieć.
Powiedz, że mam pracę. To dla mnie bardzo ważne.
Muszę opłacać koszty opieki dla ojca i sama utrzymać dzieci.
Przyrzekam, że nie zawiodę.
Niestety, już zawiodłaś. Przykro mi.
Daj spokój, Fabián. Nie rób tego.
Ja nic nie robię.
Sama to sobie zrobiłaś. Jasne?
Wszyscy mamy problemy, ale muszę dbać o interesy firmy.
Mogę prosić o rekomendację?
Lub referencje, żeby przedstawić innej firmie?
Niestety, to co napiszę o tobie, nie otworzy wielu drzwi.
Powodzenia.
Dzień dobry.
Siadaj.
Już zjadłam.
Gdzie spędziłeś noc?
U mamy.
Musimy porozmawiać.
Przepraszam. Przesadziłam na kolacji.
Postawiłam cię w niezręcznej sytuacji.
To ja powinienem przeprosić.
To, co robię ostatnio, jest niewybaczalne.
Nie zasługuję na ciebie.
Dlatego…
myślę, że powinniśmy odwołać ślub.
Kochasz ją, prawda?
- Nie chodzi o nią. - Nie? Przecież zostawiasz mnie dla niej.
Z Gracją już skończone.
- Więc co? - Nie chodzi o to.
Nie mogę ożenić się z tobą
- po tym, co zrobiłem. - Zawalczmy o nasz związek.
Coś przede mną ukrywasz.
Jeśli rzucasz mnie dla niej, przynajmniej powiedz mi o tym.
To nie to.
To w czym problem? Nie rozumiem.
Sama powiedziałaś.
Zawiodłem.
Możemy spróbować to naprawić…
ale już nie będzie tak samo.
Pójdę się spakować.
Gdy wrócisz z pracy, już mnie nie będzie.
Dzień dobry, księżniczko.
Czemu pozwoliłeś mi tak długo spać?
Núñez dał ci wolne.
Czy można spędzić ten czas lepiej niż w łóżku?
W łóżku śpiąc, czy…
W łóżku, cokolwiek to znaczy.
A cóż to za okazja?
To ważny dzień dla ciebie. Chciałem zrobić coś specjalnego.
A ty nie jesz?
Nie, już zjadłem śniadanie.
Nie mam twojej supermocy. Nie potrafię spać tak długo.
Naprawdę musiałam odpocząć.
Świetnie.
Co to za wydarzenie?
„Wydarzenie”.
Jak zwał, tak zwał.
Wiem, że odkąd zmarł twój tata,
robisz coś w dniu jego urodzin. Ale nie wiem co.
Zobaczysz.
Trochę cierpliwości, kochanie.
O której widzimy się z twoją mamą?
Spokojnie, mamy czas.
Czas? Na co?
Na miłe chwile w łóżku…
cokolwiek miałoby to znaczyć.
Ok.
Mam tam iść?
Oczywiście. Ciocia się ucieszy.
Nawet nie pamiętam wujka Mauricia.
Ale ciocię Nati pamiętasz.
I Manuelę. Zrób to dla nich.
To samo co zawsze?
Tak.
To już rodzaj rytuału.
Przynajmniej robimy coś jako rodzina.
Inne rodziny jadą do Nowego Jorku.
A ty jesteś w rodzinie, która obchodzi urodziny zmarłych wujków.
„Zmarłych.” Makabryczne.
Ej, nie rób sobie takich żartów.
Nie żartuję.
Zmarł przy gaszeniu pożaru, tak?
Tak. Wszyscy przeżyliśmy tragedię.
- Zwłaszcza ciocia Nati. - I Manuela.
A w ogóle, gdzie tata?
Jak ty nie wiesz… do mnie nie dzwonił.
Może pojechał prosto do Pradera de las Navas?
Pewnie tak.
Za żadne skarby by tego nie przegapił.
Nie chciałem, żeby tak wyszło.
Ale nie mogłem… nie wiedziałem, jak temu zapobiec.
Zraniłem cię, a najbardziej Esther.
To niewybaczalne, ale wiedzcie, że naprawdę mi przykro.
Świetnie. Wygłosiłeś swoją mowę przebłagalną.
Czujesz się lepiej? A teraz, wybacz, jestem zajęta.
Jeszcze nie skończyłem.
Odchodzę.
Jestem wdzięczny…
za wszystko, co dla mnie zrobiłaś. Ale w tej sytuacji
byłoby krępujące, gdybym wciąż tu pracował.
Krępujące dla ciebie czy dla mnie?
Dla nas obojga. I dla Esther.
Postąpiłeś wobec niej jak świnia.
A teraz do rzeczy.
Czy to prawda, że zerwałeś z Gracią?
Dokładnie mówiąc, ona zerwała ze mną.
W takim razie trzeba odwołać ślub.
Moja córka nigdy nie będzie tą drugą. Dla nikogo.
Ale sprawy zawodowe to co innego niż osobiste.
Jesteś tu niezbędny.
Nie chciałabym cię stracić.
Znajdę kogoś, kto mnie zastąpi.
Nie o to chodzi.
Zanim zacząłeś chodzić z Esther, już pracowałeś w El Acebuche.
Umiem oddzielić te dwie rzeczy.
Mam nadzieję, że ty też.
Dzięki, ale nie wiem, czy dam radę.
Twój wybór.
Ale tu nie chodzi tylko o ciebie.
Pomyśl o tych wszystkich rodzinach, które cię potrzebują.
O robotnikach.
Odwrócisz się od nich?
Wreszcie jesteś.
- Szukałaś mnie? - Pracuję sama już ponad godzinę.
Oczyściłam teren koło dużej skały.
Oni nie mogli ci pomóc?
Mają swoją robotę. Wypieliłam chwasty, o tam.
Było mnóstwo. Teraz robię tu.
Nikt nic tu nie robił.
Teraz posiejemy trochę nasion.
Jakich nasion?
Jeszcze nie zdecydowałam, ale musimy pozbyć się chwastów, napowietrzyć glebę,
wyrównać ją i użyźnić.
- Twoja kolej. - Już idziesz?
Tak, mam sprawy do załatwienia.
Obszar jest niewielki. Możesz zrobić to sam.
Tak, ale też mam co robić.
Ach, tak. Co na przykład?
Muszę jechać do miasta po zakupy dla mamy.
Nie zmyślaj. Rano spiżarnia była pełna.
Serio, mama potrzebuje kilku rzeczy.
A ja ciebie, żebyś przygotował glebę.
Nikt nie uprawiał jej od lat. Jeden dzień nic nie zmieni.
Coś ci wyjaśnię.
Zastaję tu i przejmuję Las Sabinas.
Teraz ja dyktuję tu warunki. Nie twoja mama ani mój tata.
Zrozumiałeś?
Tak.
Wszyscy chcemy jak najlepiej dla farmy. Od niej zależy nasza przyszłość.
Jeśli chcemy, by znów prosperowała, musimy ciężko pracować.
Mogę na ciebie liczyć?
Tak, jasne. Ja też zależę od tej ziemi.
Cieszę się, bo żeby tu zostać, musisz dać z siebie wszystko.
Co to za tajemnice? Powiedz mi.
Zaczekajmy na Julię. To dotyczy nas trojga.
Co ty tam robisz?
Idę. Pali się, czy co?
Siadaj.
Co się dzieje?
Z dziadkiem coś nie tak?
Nie. Jest na spacerze z Wilsonem.
Nie spodoba wam się to. Mnie też nie, ale nie mamy wyboru.
Powiesz w końcu?
Mówiłam wam wcześniej, że wyjeżdżamy. Ale musimy jeszcze na jakiś czas zostać.
Na jakiś czas? Jak długo?
Przynajmniej do końca roku szkolnego.
- Co? - Dlaczego?
Mamy zostać w Manteranie i chodzić do tej szkoły dla wsioków?
Nie bądź snobem. To nie są wsioki.
Jak to nie?
Znajdziesz nowych przyjaciół.
Chcemy starych, nie nowych. Obiecałaś.
Obiecałam, że spróbuję. Próbowałam, ale okazało się to niemożliwe.
A co się stało?
Miałam sprzedać moją część farmy, ale dziadek i Paloma jej potrzebują.
Czemu?
Miałam ją sprzedać komuś niegodnemu zaufania.
To znajdź innego kupca.
Musi być wyjście.
To nie takie proste. Nie możemy wrócić do Madrytu bez pieniędzy.
Gdy nam się poprawi, wrócimy. Ale teraz nie możemy.
To nie fair. Nie mamy nic do powiedzenia?
Przykro mi, ale nie.
Bez pracy i pieniędzy nie możemy wrócić.
Gdy nam się poprawi, wrócimy. Ale teraz nie możemy.
Obiecanki cacanki.
Lucas.
Mama zrobiła to zdjęcie prawie 20 lat temu.
To było dla niego szczególne miejsce.
Uśmiecha się, jakby właśnie dostał zwrot podatku.
Uwielbiał to miejsce.
Mawiał, że widoki stąd są bezkonkurencyjne.
Dziękuję, że przyszliście.
Wiem, że Mauricio cieszy się, widząc was razem.
Ale Manuela nie chce, bym się przyznawała, że z nim rozmawiam.
Jak wiecie, Mauricio był niezwykłym człowiekiem.
W swoje urodziny wolał dawać innym prezenty niż je dostawać.
Mówił, że dawanie daje największą radość.
To on wprowadził tę tradycję.
Pisał pozytywne rzeczy o ludziach, których kochał.
Co roku dziękował im za to, że są tacy, jacy są.
Dziś robimy to my, by go upamiętnić.
Co roku, w jego urodziny.
Każdy wybiera osobę, o której chce coś powiedzieć.
Kto zacznie?
Nie zaczekamy na tatę?
Mauricio był bardzo punktualny.
Zacznijmy. Jak tata przyjdzie, to dołączy.
Ja mogę zacząć.
Najpierw chcę podziękować tacie.
To dzięki niemu mamy tę piękną tradycję.
Nie spędzamy dużo czasu razem.
Chciałabym, żebyśmy od czasu do czasu
spotkali się w tym gronie.
Tato…
Brakuje mi ciebie.
Gdybyś tu był…
poznałbyś Daniela.
Myślę, że byś go polubił.
Rozumie mnie. Ma do mnie cierpliwość.
Zawsze wie, jak mnie podnieść na duchu, gdy jest mi ciężko.
Za to wszystko i za dużo więcej…
dziękuję ci, Dani. Kocham cię.
ZAMKNIĘTE - IMPREZA RODZINNA
Teraz twoja kolej.
Nie poznałam wujka Mauricia. Zmarł, gdy byłam malutka.
Ale z tego, co o nim mówicie, wynika, że był wyjątkowy.
Znam za to wujka Tano.
I o nim chcę mówić.
Wywołujesz uśmiech na mojej twarzy
za każdym razem, gdy cię widzę. Jesteś zawsze w dobrym humorze.
Jesteś dla mnie wzorem do naśladowania.
Bardzo cię kocham.
Ja ciebie też.
Ja ciebie też.
Tano. Teraz ty.
Okej.
Po pierwsze, dziękuję za te słowa mojej pięknej bratanicy.
Nigdy nie zapomnę tego wszystkiego, co zrobił Mauricio
dla mojego brata i mnie.
Był zawsze jak…
ojciec, którego nie mieliśmy.
Zawsze był obecny. To nie były puste słowa.
Był zawsze, gdy go potrzebowaliśmy.
Dzięki, kochanie.
A ja chcę coś powiedzieć o…
Nati, mojej bratniej duszy.
To prawda, że czasem twoje ekscentryczne pomysły
wyprowadzają mnie z równowagi…
Ale wiem, że mi wybaczysz, bo mnie kochasz.
I wiesz, że ja ciebie też.
Dzięki, Nati,
za pokazywanie mi innej strony życia.
Strony, która jest… ciekawsza,
piękniejsza i jaśniejsza.
To ty jesteś piękna.
Przepraszam za spóźnienie.
Ale jestem.
Co straciłem?
Ktoś mi coś opowie?
Teraz była moja kolej i miałam mówić o tobie,
ale powiem ci na osobności.
A czemu to?
Zgodnie z tradycją mówimy przy wszystkich.
Zgodnie z tradycją nie przychodzimy pijani.
Tato, przestań. Robisz z siebie idiotę.
Jak to? Taka miła impreza rodzinna.
Nie odchodź.
Lucia!
Lucia, skarbie.
Paloma.
Czy mój tata kiedykolwiek zlecał środowiskowe studium wykonalności?
On nie dyskutuje ze mną o tych sprawach, ale wątpię.
No dobrze.
Sprawdzam koszt wprowadzenia rolnictwa ekologicznego.
Jest taniej niż myślałam.
Acha.
- Masz chwilkę? - Tak.
Chcę porozmawiać o Wilsonie.
Jasne, co się dzieje?
Nie jestem pewna, czy to właściwa osoba dla twojego taty.
Jak to?
Myślę, że jego metody nie zadziałają.
Cierpliwości. Dopiero zaczął.
Pewne rzeczy mi się nie podobają.
Na przykład?
Jest bardzo wymagający, nie ma cierpliwości.
Nie okazuje szacunku ani troski,
a przecież Emilio tyle przeszedł.
Nie wiem, co powiedzieć. To szok.
Nie mogę wylać pracownika bez wyraźnego powodu.
Wiem. Czułam, że muszę ci powiedzieć.
Może zatrudnij kogoś innego?
A gdzie go znajdę?
Ze wszystkich poleconych przez Esther CV Wilsona było najlepsze.
Nie wiem. Znajdziemy kogoś.
Tymczasem ja mogę się nim zająć.
Dzięki, ale i tak masz dość pracy.
Opieka nad nim to praca na pełen etat. A ty masz swoje obowiązki.
To nie ma znaczenia. Zgadzasz się?
On musi być traktowany z szacunkiem i troską.
- Dobrze. - Tak?
Pogadam z nim.
Dzięki.
Pójdę już sobie.
- Cześć. - Idziesz do pracy?
Muszę.
Czemu nie weźmiesz wolnego?
Zapomnij. Lista pacjentów jest pełna.
Żeby dbać o innych, trzeba wpierw zadbać o siebie.
To mała mieścina. Słyszałem o Miguelu.
Musisz się trochę oderwać.
Podobno masz koleżankę w Berlinie? Jak ma na imię?
- Iris. - Iris.
Nie sądzisz, że to dobry moment żeby ją odwiedzić?
Szczerze? To świetny pomysł.
Ale jestem zawalona robotą. Lepiej skupię się na przychodni.
To raczej nie moja sprawa,
ale to najlepsze, co mogło cię spotkać.
On nie zasługuje na ciebie.
To musi być bardzo niezręczne,
odwoływać ślub, dzwonić po wszystkich gościach.
Gdybyś mnie potrzebowała, jestem.
Dziękuję.
Ale jeszcze niczego nie odwołałam.
Nie wiem…
Wciąż mam nadzieję, że wróci i…
mnie przeprosi.
A najgorsze,
że jestem skończoną idiotką i mu wybaczę.
Muszę iść, dzięki. Miłego dnia.
O czym rozmawiałeś z moją córką?
Że jest mi przykro z powodu Miguela.
No jasne.
Uważaj. Esther to nie Carla Egea.
Wiem.
Przypominam ci, na wszelki wypadek.
Skąd takie obawy?
Znam Esther od lat. Lubię ją, nic więcej.
Jeśli chcesz jej pomóc, trzymaj się z daleka.
Esther obchodzi tylko jeden mężczyzna.
I jeszcze przez długi czas to się to nie zmieni.
Lourdes, no to jak sobie złamałaś kość promieniową?
Poślizgnęłam się na schodach i upadłam.
Uderzyłam się też tu.
No to powinnaś skręcić sobie też nadgarstek,
próbując powstrzymać upadek.
Uraz przedramienia występuje,
gdy ktoś usiłuje się bronić. O, tak. Widzisz?
To tak zwane rany obronne.
Pani doktor, to działo się tak szybko, a ja…
jestem niezdara.
Pół roku temu, też w domu, złamałaś sobie dwa żebra.
Szafa na ciebie spadła.
Wracając do wypadku…
- Byłaś sama, gdy to się stało? - Tak.
Kto cię przywiózł do szpitala?
Fidel, mój mąż.
Przyjechał pięć minut później.
A ostatnim razem?
Nie pamiętam.
Słuchaj. Jak by to powiedzieć…
Twoje urazy są bardzo typowe.
Lekarze są zobowiązani je zgłaszać.
Na ostrym dyżurze zwykle nie mają czasu,
więc ja muszę cię o to spytać.
Czy jesteś ofiarą przemocy?
Nie. W żadnym razie. Przysięgam.
Możemy ci pomóc. Nie jesteś sama.
Naprawdę nie.
Fidel jest dobry.
Nie mamy problemów.
- Na pewno? - Tak.
Proszę zostawić ten temat
i dać mi coś przeciwbólowego. Po to tu przyszłam.
Dobrze.
Jedna tabletka po śniadaniu,
jedna po obiedzie i jedna po kolacji.
OK.
Dziękuję.
Zaczekaj.
To mój prywatny numer.
W razie potrzeby dzwoń. O dowolnej porze.
Do zobaczenia.
Czekaj, musimy porozmawiać.
Teraz? Jestem umówiona.
Esther i ja się rozstajemy.
Jak to?
Wiem, że to niełatwe, ale…
to najlepsze dla nas obojga.
Powiedziałem jej, że wyjadę stąd do końca dnia.
A ślub?
Nie będzie ślubu.
Spakuj, co możesz.
Po resztę wrócimy, gdy będziemy już u siebie.
- Dokąd jedziemy? - Na razie do babci.
Nie rozumiem. Co się stało?
To ma związek z tą kolacją z Molinami?
Zdaliśmy sobie sprawę, że nie pasujemy do siebie.
To nieprawda.
Nie przestaje się kochać kogoś
ot tak, z dnia na dzień.
Pogadamy o tym później.
Idź się spakować.
Nie zamierzam się pakować.
Nie utrudniaj mi tego, Lucia.
Ja tobie utrudniam?
Tobie?
Wiesz, jak się za ciebie wstydziłam na łące?
Biedna Manuela. Biedna ciocia Nati.
Jeden raz w roku się spotykamy, a ty wszystko zepsułeś.
Wiem, że to żadna wymówka, ale miałem trudny czas.
Było mi głupio to powiedzieć, więc się upiłem.
Twój związek z Esther to twoja sprawa. Ja nie jadę.
Nie bądź głupia.
Głupia? Że nie chcę, by ktoś z dnia na dzień rozwalał mi życie?
„Najlepsze dla nas obojga.”
A ja? Czy ktokolwiek pomyślał, co dla mnie jest najlepsze?
Wybacz, ale nie opuszczę mojego domu.
Jak tam? Skończyłeś?
Prawie. Tylko trochę zostało.
Nie musisz kończyć tego dzisiaj.
Tyle kamieni. Dwa razy napełniłem taczkę po brzegi.
Nie dramatyzuj.
Nie za każdym razem, ale dwa razy była pełna.
Harowałem bez przerwy.
Tak trzymaj. Trzeba oczyścić to miejsce.
Bez żartów.
Wiem, że mam niezłe mięśnie i wyglądam jak koń pociągowy,
ale jestem lepszy w nadzorowaniu.
No to masz pecha. Bo tak się składa, że od tego jestem ja.
Tu mnie masz. Ale przyznaj, że wyglądam lepiej, gdy pracuję.
Wyglądasz lepiej, jak się zamkniesz.
Chodź. Przyniesiemy trochę wody.
Pomogę ci. Wszyscy tu pracujemy.
- Cześć. - Cześć, Paloma.
Podobno chcesz ze mną rozmawiać.
A, tak. Idź, Richi.
Podobno „wszyscy tu pracujemy”?
OK, już się zamykam.
Chciałam się dowiedzieć, jak ci idzie z moim tatą.
Rehabilitacja nie będzie łatwa ani szybka,
ale jeśli się przyłoży, będzie w stanie lepiej się poruszać.
Wiesz, tata bywa czasem bardzo uparty.
Masz na tyle cierpliwości, żeby sobie poradzić?
Widziałem gorsze przypadki.
W tej pracy nie chodzi o zdobywanie przyjaciół,
tylko o pomaganie tym, którzy tego potrzebują.
Czasem muszę być stanowczy. Dla jego dobra.
Zatrudnienie ciebie było dobrą decyzją.
Coś jeszcze?
Idę do apteki. Emilio teraz śpi, więc mogę wyjść.
To wszystko, dziękuję.
Dzięki.
No widzisz, nie zajęło mi długo.
Na razie.
Zobacz, tato.
Poznajesz to?
Nie jestem taki tępy, na jakiego wyglądam.
To plany rozwoju Las Sabinas.
Krótko i długoterminowe. Przyjęcie rolnictwa ekologicznego.
Rolnictwo ekologiczne jest super, jeśli cię na nie stać.
Spójrz na te kwoty. To nie jest takie drogie.
I możemy dostać dotacje unijne.
Szukałam was.
Chcę wam coś powiedzieć.
Miałam zamiar sprzedać Pace swoją część.
Ale… nie sprzedam.
Naprawdę?
To co zrobisz?
Jeśli się zgodzicie, zamieszkam tu z dziećmi,
póki nie znajdę pracy w Madrycie.
Jasne, że się zgadzamy.
- A ty, tato? - Oczywiście.
Jeśli jesteś pewna, że tego właśnie chcesz.
A co na to dzieciaki?
Nie chcą o tym słuchać.
Mówią, że jestem egoistką, że mam gdzieś ich zdanie.
Muszą to zaakceptować. Nie masz pieniędzy, żeby wrócić.
Jakoś się z tym pogodzą.
Ale myślą o swoich przyjaciołach, szkole…
Tutaj też można robić różne rzeczy. Trzeba tylko się rozejrzeć.
- Pomożesz mi z farmą? - Jasne.
Ale nie wiem, czy na coś się przydam. Nie znam się na rolnictwie.
Ale znasz się na biznesie. Od rolnictwa jesteśmy my.
Doradzanie firmom to jest to, co zawsze robiłam.
Będzie ciężko.
Upłyną miesiące, nim farma zacznie przynosić dochody.
Brakuje nam gotówki i ludzi do pracy,
ale damy radę.
Nie boję się ciężkiej pracy.
Ważne, by to, co zaczniemy, dobrze się skończyło.
Wasza mama miała jakieś powiedzonko o końcach.
Co? Powiedziałem coś nie tak?
Wspomniałeś o mamie.
Po raz pierwszy.
Kiedyś trzeba zacząć. Może właśnie dziś?
„Jeśli nie ma szczęśliwego końca,
to znaczy, że to nie był koniec.”
Tak by powiedziała.
Cześć.
Wiem, że jest ci ciężko.
Ale to, co zrobiłeś cioci Nati i Manueli, jest niewybaczalne.
A ta torba?
Esther i ja zerwaliśmy ze sobą. Wyprowadziłem się z El Acebuche.
Myślałam, że to z Gracią jest koniec.
Tak, ale jedno nie wyklucza drugiego.
Wyrzuciła cię?
Postanowiłem odejść.
Tak będzie najuczciwiej.
Najuczciwiej byłoby zawalczyć o ten związek.
Ulotnić się tylnymi drzwiami to nie jest dobre wyjście.
Nie chcę o tym rozmawiać.
Wystarczyła mi rozmową z Lucią.
A gdzie ona jest?
Została w El Acebuche.
Bo jest na ciebie zła.
Wiesz, że cię uwielbia.
Zmieni zdanie zanim zdążysz się rozpakować.
Pozdrów ode mnie męża.
Ani ja ani moja siostra nie sprzedamy naszej części farmy.
A gdzie dzień dobry?
Udało ci się nas rozdzielić.
Ale tym razem nie będzie po twojemu.
Jak sobie chcesz. Ta ziemia z roku na rok traci wartość.
A ty kupiłabyś ją dla naszego dobra?
Mam dość zasobów, by rozkwitła. Ale wy…
Nie wyobrażasz sobie, jak wiele trzeba włożyć w Las Sabinas.
Może i nie mamy pieniędzy, ale jesteśmy gotowi do ciężkiej pracy.
Damy z siebie wszystko dla tej ziemi.
Miastowa panna udaje rolnika.
Nie bądź naiwna. Rolnictwo to ciężka praca.
Dam głowę, że nie przetrwasz sezonu.
- To się okaże. - Lub nie.
Mam ci przypomnieć, dlaczego rzuciłaś Miguela?
Wciąż mogę upublicznić te informacje.
Dobrze wiesz, że tego nie zrobisz.
Masz to, co chciałaś. Odseparowałaś mnie od niego.
Ale nie zadasz więcej bólu swojej córce.
Wiesz co?
Nie potrzebuję już twojej ziemi.
Nie chcesz jej.
Nie słyszałaś? Kupiłam ziemię Egeasów.
Pójdę już.
Nie chcę cię zatrzymywać. Na pewno masz dużo do zrobienia.
Będę miała niezły ubaw, patrząc,
jak marnujesz te resztki, które zostawił twój ojciec.
Podać coś innego?
Nie trzeba.
Manuela przyjdzie?
Nie, a co?
Chciałbym przeprosić was obie.
Przepraszam, ciociu.
Nie chciałem psuć jego urodzin, pokazując się w takim stanie.
Rozumiem, Miguel.
Dobrze wiem, co znaczy zerwanie.
Przechodziłam przez to. Też się upiłam.
Mama ci powiedziała o Esther?
To mnie nie usprawiedliwia.
Rodzina to dla mnie wszystko.
Zawiodłem was.
Jeden zły dzień nie przekreśla wszystkiego, co dla nas zrobiłeś.
Dzięki.
Nie zdążyłam powiedzieć tego, co chciałam o tobie. Mogę?
Tak.
Jesteś dobrym, szczodrym człowiekiem.
Ci, którzy cię znają, wiedzą, że nie skrzywdziłbyś nikogo.
Jesteś dobry i uczciwy.
Co się dzieje?
Przepraszam, muszę iść.
Wyprowadził się, mamo.
Jego szafa jest pusta.
Cześć, kochana.
Nie wiem, co napadło tatę.
Dlaczego odszedł, ale znam go.
Wiem, że wróci.
Dlatego ja zostaję.
Jasne.
Idź na górę, zostaw książki. Zawołam cię na kolację.
Powiedział, że nie chce już tu pracować.
Nie przyjęłam jego rezygnacji.
Ale jeśli chcesz, wywalę go w sekundę.
Nie musisz.
Mówi Esther Ruiz.
Chcę odwołać przyjęcie weselne.
Nie, to nie państwa wina. Po prostu…
nie pobieramy się.
Ślub jest odwołany.
W porządku, dziękuję.
Dziękuję.
Co ty wyprawiasz?
Spójrz prawdzie w oczy.
On odszedł.
Muszę się z tym pogodzić i żyć dalej.
Zasługujesz na kogoś, kto cię uszczęśliwi.
Z nim byłam szczęśliwa.
Masz prawo tak się czuć, bo to świeża sprawa.
Spotkasz kogoś, kto pozwoli ci o nim zapomnieć.
Zobaczysz.
Nic nie rozumiesz.
Bo nigdy nikogo tak nie kochałaś.
Napisy: Lidia Lewandowska-Nayar
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.